Filtrar por género
Stan Wyjątkowy

"Stan Wyjątkowy" to program, w którym Andrzej Stankiewicz, Dominika Długosz, Kamil Dziubka i Jacek Gądek dyskutować będą o najważniejszych politycznych wydarzeniach tygodnia. Czołowi dziennikarze Onetu i Newsweeka zapewnią słuchaczom i widzom nieszablonową, często żartobliwą, ale zawsze merytoryczną rozmowę, a ich ogromne doświadczenie dziennikarskie i znajomość kulisów polskiej sceny politycznej gwarantują potężną dawkę informacji.
- 487 - Nawrocki wypowiada wojnę Kosiniakowi. Mentzen pluje na PiS. Tusk wstrzymuje dymisję #OnetAudio
Polska polityka wobec Ukrainy staje się zakładnikiem krajowej wojenki. W najnowszym wydaniu słuchowiska politycznego „Stan Wyjątkowy" Kamil Dziubka i Dominika Długosz analizują awanturę wokół pomocy wojskowej dla Kijowa. Politycy zaczęli się prześcigać w deklaracjach, kto mniej dał Ukrainie i kto skuteczniej broni polskich zapasów broni. Byliśmy pewni, że łagodna polityka szefa MON Władysława Kosiniaka-Kamysza wobec zaczepnego prezydenta Karola Nawrockiego jest z góry skazana na niepowodzenie. I WKK właśnie się o tym dobitnie przekonał — Nawrocki pospołu z Jarosławem Kaczyńskim obwołali go zdrajcą polskiego interesu narodowego po tym, jak wysłał na Ukrainę pociski do wyrzutni Patriot. By być precyzyjnym — wysłał PIĘĆ pocisków, co w żaden zasadniczo nie wpływa na zdolności obronne polskiej armii. W ten sposób Kosiniak stał się pionkiem w antyukraińskiej rozgrywce PiS. Kaczyński próbuje odciąć się od własnej polityki z pierwszych miesięcy wojny, gdy PiS zdecydował o ogromnym wsparciu militarnym, finansowym i humanitarnym dla Ukrainy. Dziś prezes zaostrza język, bo widzi sukces antyukraińskich haseł Nawrockiego, Bosaka, Mentzena i Brauna. Nowym polem konfliktu stała się pamięć o UPA i zbrodni wołyńskiej. Decyzja władz w Kijowie o uhonorowaniu „Bohaterów UPA" wywołała w Polsce gwałtowną reakcję i uruchomiła polityczną licytację. Karol Nawrocki uderzył w Wołodymyra Zełenskiego, a Jarosław Kaczyński zaczął budować wizerunek przeciwnika ukraińskich elit, choć jeszcze niedawno przekonywał, że atakowanie władz w Kijowie pomaga Kremlowi. Pytamy, czy historyczny spór staje się narzędziem kampanii oraz czy relacje polsko-ukraińskie wchodzą w najgłębszy kryzys od początku rosyjskiej inwazji. Drugim głównym tematem „Stanu Wyjątkowego" jest przyszłość minister zdrowia Jolanty Sobierańskiej-Grendy. Donald Tusk oczekiwał od niej planu naprawy ochrony zdrowia, grożąc dymisją. Ministra przedstawiła pakiet propozycji, dzięki czemu uciekła spod topora. Szkopuł w tym, że część z ogłoszonych przez nią recept pojawiała się już wcześniej — i żadna nie rozwiązuje podstawowego problemu, czyli gigantycznej dziury finansowej w NFZ. Koalicjanci podchodzą do planu naprawczego z rezerwą, a środowisko lekarskie może postawić twardy opór. Sobierańska-Grenda już wcześniej zapowiadała ograniczenie zarobków najlepiej opłacanych lekarzy, lecz musiała się z tego wycofać. Jej pozycję dodatkowo osłabiają polityczne skutki afery w Szpitalu Południowym. Czy Tusk dokona zmiany w resorcie? Kto mógłby przejąć ministerstwo? I dlaczego premier, który chciał odpolitycznić ochronę zdrowia, sam stał się twarzą kryzysu?
Sun, 12 Jul 2026 - 19min - 486 - Zamach na Nawrockiego. Koniec Trzaskowskiego. Duda kręci lody #OnetAudio
Witamy w prezydenckim wydaniu „Stan Wyjątkowego"! Tak się złożyło, że w pierwszej wakacyjnej edycji swego słuchowiska politycznego Andrzej Stankiewicz i Jacek Gądek zajmują się głównie perypetiami prezydentów i byłych prezydenckich kandydatów. Z ulgą konstatujemy, że Karol Nawrocki przeżył zamach zorganizowany w kampanii wyborczej. Otóż w połowie maja 2025 r. w Ząbkowicach Śląskich sprzymierzone siły Putina i Belzebuba przy wsparciu Tuska próbowały go otruć. Intryga była koronkowa. Podczas spotkania z wyborcami tajemnicza białogłowa z Ząbkowic podsunęła prezydentowi do pocałunku prawicę nasączoną kremlowską trucizną. Co prawda prezydent się porzygał, ale się nie dał. Jednym słowem — jest niezniszczalny, co napawa nas otuchą w tych trudnych czasach. Za to zeszłoroczny konkurent Nawrockiego ma się wyraźnie gorzej. Chłodno odnotowujemy, że 1 lipca — w dniu publikacji przez Onet tekstu o handlu ciałami w prosektorium Szpitala Południowego — skończyła się polityczna kariera Rafała Trzaskowskiego, który ów szpital nadzorował jako włodarz stolicy. Zajmujemy się też byłym prezydentem Andrzejem Dudą, który z przytupem wchodzi w kryzys wieku średniego. Kupił 13-letnie bite porsche cabrio, ściągnięte z Ameryki, od szczecińskiego lekarza medycyny estetycznej, który zajmuje się też intensywną terapią. W przerwach między polerowaniem swemu 13-letniemu kabrioletowi reflektorów w warsztatach, Duda próbuje wpychać dziwnych gości z biznesu na spotkania z urzędnikami i wojskowymi. Twórcy „Stanu Wyjątkowego" liczą, że Duda niedługo zostanie dziadkiem — i zajmie się wreszcie czymś pożytecznym. Swoją drogą, to wychodziłoby naprzeciw najnowszym postulatom PiS dotyczącym poprawy dzietności.
Sun, 05 Jul 2026 - 21min - 485 - Sekrety Szpitala Południowego. Kaczyński rusza do ataku na Ukraińców. Hołownia chce odzyskać partię #OnetAudio
Objawił się. Doktor pułkownik Emil Jędrzejewski, były ordynator chirurgii w Szpitalu Południowym w Warszawie przypomniał sobie, że w placówce tej w efekcie błędów medycznych umierali ludzie. W żadnym razie nie podważamy tych dramatycznych wyznań, które przed życzliwymi kamerami Kanału Zero przychodziły mu z widowiskowym trudem. Po prostu wolelibyśmy, żeby lekarz — w dodatku oficer — który widzi takie patologie, z miejsca informował prokuraturę. Jędrzejewski latami tego nie zrobił, gdy pracował w południowej lecznicy. Przypomniał sobie akurat teraz. Ale nawet teraz wolał złożyć zeznania przed Kanałem Zero, a nie przed prokuraturą, w której co prawda się pojawił, ale nie odpowiedział na żadne pytanie. Afera szpitalna jest realnym problemem politycznym Donalda Tuska. Premier dyskredytuje Jędrzejewskiego, ale nawet jeśli opowieści doktora pułkownika uznać za niewiarygodne, to i tak mamy do czynienia ze skandalem. Młody, 28-letni lekarz Dawid Kacprzyk — radny KO — dostał w Szpitalu Południowym posadę koordynatora SOR z zarobkami rzędu 1,6 mln rocznie. Wiele wskazuje na to, że fałszował raporty o liczbie przepracowanych godzin. Mógł także przyjmować bez kolejki swych kolegów z Koalicji Obywatelskiej. Na listę partyjnych pacjentów szpitala jeszcze poczekamy. Wszyscy, których nazwiska w przestrzeni publicznej padały, zaprzeczyli. Ta lista to jest w tej chwili najpilniej poszukiwany skarb sceny politycznej. Poszukiwany zarówno przez PiS jaki i przez KO. Koalicja w końcu chciałaby wiedzieć komu to wszystko zawdzięcza i kogo mogłaby poświęcić politycznie. A PiS — wiadomo, liczy na polityczne złoto. Twórcy „Stanu Wyjątkowego" Dominika Długosz i Kamil Dziubka zauważają, że rozliczenia na razie dotknęły tylko doktora radnego Kacprzyka. Nie ma pracy, nie ma mandatu, nie ma partii. W najtrudniejszej politycznie sytuacji są teraz wiceprezydentki Warszawy, zastępczynie Rafała Trzaskowskiego. Jedna wiceprezydentka odpowiada za całą służbę zdrowia w stolicy, zaś druga zasiadała w radzie nadzorczej Szpitala Południowego. Obie siedzą jak na szpilkach. Ale odnaleziona po dwóch tygodniach od wybuchu afery ministra zdrowia też nie może być spokojna. Koalicja Obywatelska siedzi w tej chwili na bombie — nie da się tej historii ani zagadać ani zamilczeć. Jeśli Tusk nie wyprowadzi partii z tego korkociągu, to za półtora roku będziemy mówić, że właśnie od tego zaczęła się jego porażka wyborcza.
Mon, 29 Jun 2026 - 26min - 484 - Milionowy lekarz topi Platformę. Kaczyński wyzywa Terleckiego. Niemcy spałowali Bąkiewicza #OnetAudio
Twórcy słuchowiska politycznego „Stan Wyjątkowy" Andrzej Stankiewicz i Jacek Gądek zachodzą w głowę - kto w Koalicji Obywatelskiej oszalał na tyle, że pozwolił młodemu lekarzowi i radnemu KO Dawidowi Kacprzykowi robić karierę w stołecznych lecznicach? Jest wiele sygnałów wskazujących na to, że liderzy KO - choćby Marcin Kierwiński i Radosław Sikorski - bardzo świadomie utrącili Kacprzyka, blokując mu w 2023 r. start do Sejmu, a pół roku później do Rady Warszawy. Coś musiało być nie tak, bo wcześniej Kacprzyk był lojalnym narzędziem Kierwińskiego, który jego rękami przejął kontrolę nad partyjną młodzieżówką - został za to nagrodzony miejscem na listach KO w wyborach sejmowych w 2019 r. A zatem - z dużej polityki trzy lata temu go wycięli. Jednocześnie nie usuwali z partii i pozwalali kandydować do rady dzielnicowej, choć z pośledniego miejsca. Ale kluczowe jest to, że liderzy Platformy przymykali oko na to, że Kacprzyk został koordynatorem SOR w sztandarowej lecznicy Rafała Trzaskowskiego - Szpitalu Południowym. I to mimo że nie miał odpowiedniego wykształcenia - jest młodym, 28-letnim lekarzem bez specjalizacji. Młody medyk ze Szpitala Południowego i trzech innych państwowych placówek medycznych wydoił w ciągu roku 1,6 mln zł, dzięki czemu kupił sobie choćby nowe porsche, którym przyjeżdżał na partyjne zebrania. Kierwiński i Trzaskowski próbują nawzajem zwalać na siebie winę za tę aferę. Każdy z nich twierdzi, że nie wiedział, iż młody zarabia miliony, a w dodatku fałszuje statystyki pracy. Wiele wskazuje jednak na to, że niektórzy - a może całkiem wielu - wiedziało, bo Kacprzyk przyjmował polityków KO i członków ich rodzin poza kolejką, goszcząc w saloniku VIP i racząc ekspresowymi pakietami badań niedostępnymi dla normalnych pacjentów. To może być najpoważniejszy kryzys rządu Donalda Tuska. Premier zdaje sobie z tego sprawę, dlatego rozpoczął brutalne rozliczenia w stołecznej Platformie.
Sat, 20 Jun 2026 - 18min - 483 - Nawrocki na mordobiciu u Trumpa. Kaczyński błogosławi „maślarzy". Żurek walczy z Kornelukiem #OnetAudio
Ćwierć wieku minęło jak jeden dzień. Dokładnie 13 czerwca 2001 r. Jarosław Kaczyński zarejestrował w sądzie swą nową partię — Prawo i Sprawiedliwość. Dziś prezes jest — patrząc czysto politycznie — w najtrudniejszej sytuacji od ćwierć wieku. Latami skutecznie pilnował prawej flanki i pacyfikował wszystkie partie, które probowały mu odebrać najbardziej radykalny elektorat. Dziś ma po prawej nie jedną, a dwie silne partie — Konfederację i Koronę Brauna. Sondaże pokazują, że obie te formacje razem mają już takie same albo nawet lepsze notowania niż PiS. Jednym słowem Kaczyński kontroluje dziś maksymalnie połowę prawicowego elektoratu — to właśnie dowód, że prezes jest najsłabszy od ćwierćwiecza. W dodatku poza presją zewnętrzną ze strony konfederatów i braunistów, musi Kaczyński zarządzać bezprecedensową wojną wewnątrz PiS. Były premier Mateusz Morawiecki wypowiedział mu posłuszeństwo, założył własne stowarzyszenie i ostentacyjnie ignoruje prezesowskie groźby. W odpowiedzi w mijającym tygodniu swe stowarzyszenie założyli zdeklarowani wrogowie Morawieckiego, tzw. maślarze — Czarnek, Jaki, Bocheński i Sasin. Twórcy „Stanu Wyjątkowego" Andrzej Stankiewicz i Jacek Gądek opowiadają o kulisach wojny wewnątrz PiS. W tym brutalnym starciu oba stowarzyszenia stanowią przyczółek dla wrogich frakcji, które liczą na to, że przejmą PiS po Kaczyńskim.
Sun, 14 Jun 2026 - 22min - 482 - Sojusz Tuska z Nawrockim w sprawie UPA. Krakowska KO na dnie. Awantura o artystów #OnetAudio
Mogłoby się wydawać, że w tej sprawie na linii premier-prezydent rozpęta się piekło. Po deklaracji Karola Nawrockiego na temat chęci odebrania Wołodymyrowi Zełenskiemu Orderu Orła Białego, ministrowie rządu Donalda Tuska rzucili się do krytykowania głowy państwa. Nawrocki ostro zareagował po tym, gdy prezydent Ukrainy nadał jednej z jednostek Sił Zbrojnych swego kraju imię "Bohaterów UPA". Ukraińska Powstańcza Armia dokonała w czasie II wojny ludobójstwa Polaków na Wołyniu i w Małopolsce Wschodniej. Jej członkowie zamordowali wówczas od kilkudziesięciu do ponad 100 tys. ludzi, w tym kobiety i dzieci. Order Orła Białego przyznał ukraińskiemu przywódcy prezydent Andrzej Duda wiosną 2023 r. Sam Duda kilka dni milczał po deklaracji obecnego prezydenta Polski. W korespondencji z Onetem w mijającym tygodniu jednak i on Zełenskiego bronić nie chciał: "Wołodymyr Zełenski otrzymał Order Orła Białego w innym czasie i gdy warunki były inne. Teraz one się zmieniły i zachowanie Wołodymyra Zełenskiego także. I to wyraźnie" — napisał nam Andrzej Duda. I dalej: "Dziś wobec zaistniałych ostatnio faktów decyzja należy do pana prezydenta Nawrockiego. Oczywiście prezydent wysłucha opinii kapituły i z pewnością podejmując decyzję, weźmie pod uwagę wszelkie okoliczności i fakty. A te są różne — nie wszystkie pamiętane, nie wszystkie szerzej znane i nie wszystkie dostrzegane w obecnej atmosferze". Niespodziewanie do grona otwartych krytyków Kijowa w tej sprawie dołączył Donald Tusk. Jasno stwierdził, że trzyma stronę Karola Nawrockiego, choć być może sam zareagowałby inaczej niż prezydent. Całą odpowiedzialność za kryzys zrzucił na Kijów i zasugerował Ukraińcom, by to ci znaleźli rozwiązanie tej sytuacji. O tym, że Ukraina zorientowała się, iż napięcia w relacjach z Polską mogą być kosztowne, świadczy fakt, że Wołodymyr Zełenski wysłał do Warszawy swojego zaufanego człowieka Kyryło Budanowa, który kieruje jego kancelarią. Ten spotkał się w piątek i sobotę w stolicy Polski z koordynatorem służb specjalnych Tomaszem Siemoniakiem, wiceszefem MSZ Marcinem Bosackim, wicepremierem i szefem MON Władysławem Kosiniakiem-Kamyszem, a także prezydenckim ministrem Marcinem Przydaczem. Kosiniak-Kamysz nagrał specjalne oświadczenie skierowane do Ukraińców, w którym tłumaczy, dlaczego dla Polski ruch Wołodymyra Zełenskiego ws. uhonorowania UPA jest nie do przyjęcia. Wystąpienie zostało opublikowane w czwartkowy wieczór w serwisie informacyjnym największego kanału telewizyjnego na Ukrainie. Kamil Dziubka i Dominika Długosz dyskutują również m.in. o sytuacji małopolskiej Koalicji Obywatelskiej, której struktury właśnie rozwiązał premier Donald Tusk, awanturze wokół projektu ustawy o wsparciu artystów, a także pewnym pijanym pośle PiS, którego będzie rozliczał inny polityk tej partii z alkoholowym ekscesem na koncie.
Sun, 07 Jun 2026 - 22min - 481 - Specjalne wydanie "Stanu Wyjątkowego" rok po wyborach #OnetAudioMon, 01 Jun 2026 - 1h 00min
- 480 - Tusk przegrywa Kraków. Nawrocki olewa Kaczyńskiego. Sakiewicz odpiera szturm policji w bokserkach #OnetAudio
Mija rok od drugiej tury wyborów prezydenckich, wygranych przez Karola Nawrockiego i obóz Prawa i Sprawiedliwości. Dokładnie 1 czerwca o godz. 20 zapraszamy na specjalne wydanie "Stanu Wyjątkowego", w którym Andrzej Stankiewicz, Kamil Dziubka, Dominika Długosz i Jacek Gądek podsumują pierwszy rok po wyborach i wspólnie odpowiedzą na pytania subskrybentów Onet Premium.
Zapisz się! Szczegóły: https://wiadomosci.onet.pl/kraj/specjalne-wydanie-stanu-wyjatkowego-dolacz-do-wydarzenia/rq61t2b
Skończyły się czasy, gdy słowa Jarosława Kaczyńskiego, jego wola i kaprys ważyły na prawicy więcej, niż prawo i niż sprawiedliwość. Po tym, jak prezesowi PiS posłuszeństwo wypowiedział Mateusz Morawiecki, następny w kolejce ustawia się Karol Nawrocki. Prezydent właśnie kompletnie zignorował sygnały ostrzegawcze wysyłane z Nowogrodzkiej w sprawie obsady stołka I prezesa Sądu Najwyższego. Nie ma co kryć — w trwającej politycznej wojnie o kształt wymiaru sprawiedliwości I prezes Sądu Najwyższego to posada kluczowa. Dlatego Kaczyński nie chciał się zgodzić na nominację dla sędziego Zbigniewa Kapińskiego, który ponad ćwierć wieku temu uczestniczył w wydaniu orzeczenia uznającego, że Lech Wałęsa nie był agentem komunistycznej bezpieki. Udowadnianie, że Wałęsa to „Bolek" nadaje życiu Kaczyńskiego sens, więc nie ma się co dziwić, że prezes oczekiwał od swego prezydenckiego wybrańca, że nie zgodzi się na takiego kandydata. A Nawrocki po cichu Kapińskiego powołał — czyli olał Kaczyńskiego. Dla jasności: nie był w tej prezesowskiej olewce sam. Za Kapińskim lobbowali ważni w pisowskiej kaście ludzie: nie tylko zbuntowany Morawiecki, ale także zmarginalizowany Andrzej Duda i odchodząca szefowa Sądu Najwyższego, była wiceminister w rządach PiS Małgorzata Manowska. Znaczy to tyle, że jest na prawicy grupa polityków, którzy mają wystarczającą siłę, by przeforsować swych ludzi na ważne stanowiska — mimo oporów Kaczyńskiego. Tak się zaczyna detronizacja. Ale naturalny — od ponad dwóch dekad — przeciwnik Kaczyńskiego, szef Koalicji Obywatelskiej Donald Tusk także przeżywa problemy. Rok temu dostał ciężkie baty, bo jego kandydat Rafał Trzaskowski przegrał wybory prezydenckie. Teraz z kolei — raptem po dwóch latach kadencji — odwołany w referendum został prezydent Krakowa Aleksander Miszalski, ważna postać KO. W związku z tym twórcy słuchowiska politycznego „Stan Wyjątkowy" Andrzej Stankiewicz i Jacek Gądek analizują wyborczą skuteczność Tuska na rok przed wyborami parlamentarnymi. Wnioski są brutalne. Premier nie odrobił lekcji po ubiegłorocznej porażce Trzaskowskiego. Koalicja Obywatelska wciąż nie potrafi prowadzić kampanii w nowych realiach, gdy trzeba walczyć z botami rozpowszechniającymi wytworzone przez AI chwytliwe, kłamliwe treści. Tak teraz było w Krakowie, a za rok będzie tak w całej Polsce.Sat, 30 May 2026 - 25min - 479 - Zapowiedź specjalnego wydania "Stanu Wyjątkowego". Podsumowujemy rok po wyborach prezydenckich | Dołącz do wydarzenia
KLIKNIJ W LINK I ZAREJESTRUJ SIĘ: https://wiadomosci.onet.pl/kraj/specjalne-wydanie-stanu-wyjatkowego-dolacz-do-wydarzenia/rq61t2b
Mija rok od drugiej tury wyborów prezydenckich, wygranych przez Karola Nawrockiego i obóz Prawa i Sprawiedliwości. Dokładnie 1 czerwca o godz. 20 zapraszamy na specjalne wydanie "Stanu Wyjątkowego", w którym Andrzej Stankiewicz, Kamil Dziubka, Dominika Długosz i Jacek Gądek podsumują pierwszy rok po wyborach i wspólnie odpowiedzą na pytania subskrybentów Onet Premium.
Tue, 26 May 2026 - 01min - 478 - Trump upokarza Tuska. Prokuratura bliżej Bielana. Cenckiewicz może dostać cios od Nawrockiego #OnetAudio
Karol Nawrocki ma tę przewagę nad Andrzejem Dudą, że zdobył numer telefonu do Donalda Trumpa. Nie to, żeby panowie sobie regularnie gaworzyli — co to to nie. Ale Nawrocki może przynajmniej pisać do Trumpa smsy. I takiej właśnie esemesowej interwencji podjął się po tym, gdy Pentagon wstrzymał wysłanie do Polski 4 tysięcy żołnierzy. Nawrocki osobiście włączył się dość późno, gdy — jak mówią w jego otoczeniu — „syf już był" i trzeba było gasić pożar. Twórcy słuchowiska politycznego „Stan Wyjątkowy" Dominika Długosz i Jacek Gądek odsłaniają kulisy tej operacji. Finalnie Trump decyzję zmienił. Może to za sprawą smsów od polskiego prezydenta, a może z powodu oburzenia republikańskich kongresmenów, którzy ostro krytykowali osłabianie bezpieczeństwa Polski, uważanej w Waszyngtonie za lojalnego sojusznika. Tak czy inaczej, Nawrocki może wypinać pierś do odznaczeń, bo to jego — a nie przedstawicieli rządu — wskazał Trump ogłaszając zmianę decyzji. Wcale nie Nawrocki jest jednak najważniejszy w rozgrywce, którą wobec Polski prowadzą trumpiści. Decyzja o wycofaniu wojsk i styl wycofania się z tego wycofania są wyraźnym policzkiem dla Donalda Tuska, który ma w Białym Domu złe notowania. To zresztą kolejne upokorzenie po tym, gdy do Ameryki został wpuszczony ścigany przez polską prokuraturę Zbigniew Ziobro. Dziś już wiemy, że pomogli mu ludzie ze ścisłego zaplecza Trumpa, kojarzeni z ruchem MAGA. Twórcy słuchowiska politycznego „Stan Wyjątkowy" słyszą coraz częściej w kręgach koalicyjnych, że polski Donald musi już przyhamować z krytyką amerykańskiego Donalda, żeby amerykański Donald przestał się mścić.
Sat, 23 May 2026 - 25min - 477 - Ziobro zwiał do Ameryki. Kaczyński wściekł się na Morawieckiego. Tusk ukarał Glapińskiego #OnetAudio
Pamiętamy, jak zaciekle walczyli ze sobą o to, kto wyśle na polityczną emeryturę Jarosława Kaczyńskiego. Dziś Zbigniew Ziobro jest uchodźcą w Ameryce i bez względu na to, kiedy wróci do Polski — i czy przybędzie w kajdankach, czy wręcz przeciwnie, z rewolwerem za paskiem — jest już politycznie skończony. Z kolei jego odwieczny wróg Mateusz Morawiecki wszedł na wojenną ścieżkę z Kaczyńskim i jest już jedną nogą poza PiS. Morawiecki uważa, że jego wrogowie chcą go usunąć z PiS, żeby potem wysłać Kaczyńskiego na emeryturę i przejąć partię. Tak, to prawda. Tak zwani „maślarze" — Przemysław Czarnek, Tobiasz Bocheński, Jacek Sasin i Patryk Jaki — chcą przejąć PiS. Tak jak chcieli przejąć Ziobro i Morawiecki. Jest jedna zasadnicza różnica — tak silnej koalicji obliczonej na eliminację przeciwników i przejęcie partii jeszcze w PiS nie było. A Kaczyński nigdy dotąd nie był tak słaby. Twórcy słuchowiska politycznego „Stan Wyjątkowy" Andrzej Stankiewicz i Kamil Dziubka ujawniają szczegóły tajemniczej ucieczki Ziobry z Węgier do Ameryki i pokazują, kto mu pomagał w tej eskapadzie, o której polskie władze nie miały pojęcia. Wchodzimy także za kulisy wyjazdowego posiedzenia klubu PiS, na którym Morawiecki wprost rzucił rękawicę Kaczyńskiemu. W partii nazwali to „ostatnią wieczerzą".
Sat, 16 May 2026 - 25min - 476 - Republika atakuje Nawrockiego. Mentzen i Bosak biorą się za łby. Tusk ignoruje prezydenta ws. SAFE #OnetAudio
Prezydent Karol Nawrocki — tyle wiemy o nim po niemal roku od wygranych wyborów - ma trzy fazy działania: akcji, reakcji i stagnacji. W tym tygodniu był w fazie akcji. Codziennie. Na każdy temat. Konferencja, oświadczenie, ogłoszenie, przemówienie. Projekt goni projekt. Będzie referendum, nowa konstytucja, ustawa i nowe zadania dla BBN. To znaczy nic z tego nie będzie, ale za to prezydent i jego otoczenie mają głębokie przekonanie, że o to w końcu oni narzucają narrację. Przynajmniej przez te kilka godzin — póki wszyscy nie zdążą powiedzieć jak bardzo jest to bez sensu — są panami sytuacji. Jedno co się prezydentowi udało w tym tygodniu to powołać nowego szefa BBN. I tu niespodzianka. Na Bartłomieja Grodeckiego posypały się natychmiastowe ciosy. Zaskakujące jest jednak to, że z atakiem ruszyły Telewizja Republika i „Gazeta Polska" — zarzuciły nowemu prezydenckiemu ministrowi, że to on stoi za aferą wizową z czasów PiS, a w dodatku jest zwolennikiem SAFE. No większych zarzutów na szybko znaleźć nie można było. Nie ma też wątpliwości, że za tym atakiem stoi były szef BBN Sławomir Cenckiewicz, który z gwiazdorem Telewizji Republika Michałem Rachoniem ma bardzo zażyłe kontakty, także biznesowe. W każdym razie — do nas by nie zadzwonił się wyżalić. W sprawie SAFE wszechmocny i hiperaktywny prezydent nie dał rady — rząd podpisał umowę z Brukselą na udział w tym programie, nie oglądając się na weto Nawrockiego. Umowy z zakładami zbrojeniowymi na produkcję broni za kasę z SAFE mają być gotowe do końca maja. PiS cały czas swoje, że to atak na suwerenność Polski i zdrada, a jak wrócą do władzy to natychmiast się z tej imprezy wypiszą. To byśmy chcieli zobaczyć, jak jadą do zakładów zbrojeniowych Stalowej Woli i mówią: „A teraz pakujcie ten sprzęt w kartony, bo żadnej produkcji i kasy dla was nie będzie". Oczywiście cały czas jest mowa o naszym narodowym, prezydenckim „SAFE 0", czyli o kupnie broni za te pieniądze z NBP, co to je zarobimy na złocie. Ale na razie bank centralny ogłosił stratę na historycznym poziomie przekraczającym 35 miliardów. Wojskowość w ogóle budzi ostatnio sporo emocji. Na przykład u Sławomira Mentzena same złe. Lider Konfederacji uznał wręcz, że szef Sztabu Generalnego gen. Wiesław Kukuła jest „nienormalny". Do obrony Kukuły przystąpił Krzysztof Bosak, na co Mentzen walnął w generała jeszcze bardziej. To retoryczne starcie młodych wilczków prawicy pokazuje, że w Konfederacji buzują gigantyczne emocje — o czym mówią w tym wydaniu słuchowiska politycznego „Stan Wyjątkowy" Dominika Długosz i Kamil Dziubka.
Sat, 09 May 2026 - 30min - 475 - Hołownia na celowniku prokuratury. Morawiecki olewa Kaczyńskiego. Mejza wchodzi do klatki #OnetAudio
Ależ nam szkoda prezesa — wychodzi na to, że nikt go już nie słucha. I — co gorsza — nikt się już go nie boi. Taki Mateusz Morawiecki. Dostał od prezesa zgodę na swoje stowarzyszenie, czym tak naprawdę usankcjonował własną frakcję w partii. A on niewdzięcznik wcale nie zamierza całować prezesowskiego sygnetu. Co więcej — właśnie ogłosił bojkot posiedzeń kierownictwa PiS, żądając od Kaczyńskiego spotkań w cztery oczy. Łukasz Mejza też w sumie wdzięczny nie jest. Kaczyński dał mu fotel w Sejmie mimo dość podłej przeszłości — Mejza chciał robić lewe interesy na rodzicach ciężko chorych dzieci. Do tego doszło nałogowe łamanie przepisów drogowych, kłopoty z oświadczeniem majątkowym i oskarżenia partnerki, która zarzuca mu przemocowe ciągoty. Za wszystko Kaczyński świecił oczami do czasu, gdy Mejza popełnił grzech w świecie prezesa najcięższy. Otóż przystąpił do negocjacji swej walki w freak fightach, których Kaczyński chciałby zakazać. Wobec klatkowych planów, prezes nakazał Mejzie wynosić się z PiS, przy okazji przebąkując, że w sumie nigdy do partii przyjęty nie został, a był tylko posłem wybranym z listy PiS. Poczuliśmy ulgę, naprawdę. Wreszcie Janusz Kowalski — ten to już odchodzi z PiS po raz drugi. Być może Kaczyński nie dał mu wyboru, bo krążą plotki o powiązaniach posła ze światem kryptowalut, których prezes również chciałby całkowicie zakazać. Nie zmienia to faktu, że Kowalski nie boi się odchodzić z PiS. Rzeczywiście, w tej chwili jest tyle możliwości na prawicy, że można sobie całkiem dobrze ułożyć życie po Kaczyńskim. Premier drwi z sytuacji Kaczyńskiego, obwołując PiS klatką pełną freaków. Szkopuł w tym, że — jak przewidują autorzy słuchowiska politycznego „Stan Wyjątkowy" Andrzej Stankiewicz i Dominika Długosz — premier może już wkrótce stracić dobry humor. Jeśli podległa mu prokuratura wystąpi do Sejmu o uchylenie immunitetu Szymonowi Hołowni w sprawie fałszywych studiów na Collegium Humanum, to czeka nas awantura, która wstrząśnie koalicją.
Mon, 04 May 2026 - 22min - 474 - Morawiecki ograł Kaczyńskiego. Nawrocki wyrzuca Cenckiewicza. Tusk grozi Pełczyńskiej-Nałęcz #OnetAudio
Na pierwszy rzut oka Jarosław Kaczyński i Mateusz Morawiecki właśnie zakończyli konflikt, a PiS wychodzi wzmocniona z najpoważniejszego kryzysu, odkąd w 2011 r. partię opuścili Zbigniew Ziobro z Jackiem Kurskim. Ale zdaniem twórców słuchowiska politycznego „Stan Wyjątkowy" Andrzeja Stankiewicza i Dominiki Długosz to tylko pozory. Przyczyna ich ostrego sporu nie zniknęła — to konflikt o kierunek polityczny PiS, a nade wszystko o władzę w partii i sukcesję na prawicy. Momentem zwrotnym stała się nie tyle zapowiedź Morawieckiego, że rejestruje własne stowarzyszenie, co ujawniona przez niego lista założycieli. Znalazło się na niej niemal 40 parlamentarzystów, czyli mniej więcej co piąty członek klubu PiS. To wzbudziło przerażenie u Kaczyńskiego — okazało się, że w partii wyrosła mu silna frakcja, która uważa za swego lidera kogoś innego, niż on sam. Prezes z miejsca sięgnął po metody przetestowane na buntownikach z dawnych lat — tyle, że groźby i prośby nic nie dały. W tej sytuacji Kaczyński miał dwa wyjścia. Mógł udawać, że wciąż jest silny i wyrzucić grupę Morawieckiego z partii. Mógł też się wycofać i z Morawieckim dogadać — wybrał właśnie to rozwiązanie, co potwierdza jego słabość. Ale jednocześnie nawet słabszy niż za dawnych lat Kaczyński na dłuższą metę nie zaakceptuje dwuwładzy w partii — a na taki scenariusz gra Morawiecki, który chce być w PiS niezależnym od Kaczyńskiego współliderem. I takie uzyskał ustępstwa: prezes zgodził się na działanie jego stowarzyszenia, pod warunkiem, że nie będzie rekrutował nowych członków i włączy je w prace organów doradczych partii. To warunki na pokaz, bo Morawiecki bez trudu jest w stanie je omijać — a rozumie, że dzień prezesowskiego sądu może przyjść w każdej chwili. Tym bardziej, że rejestracja stowarzyszenia jest finałem całej serii niesubordynacji Morawieckiego, który otwarcie kwestionuje radykalną linię polityczną Kaczyńskiego, spotyka się z przedstawicielami obozu władzy i podważa kandydaturę Przemysław Czarnka na premiera, odmawiając zaangażowania w jego kampanię.
Sun, 26 Apr 2026 - 22min - 473 - Kaczyński grozi Morawieckiemu. Klęska Orbana uderza w PiS. Ziobro znów musi uciekać #OnetAudio
Coś w PiS pękło, coś się skończyło. Rejestracja przez byłego premiera Mateusza Morawieckiego własnego stowarzyszenia została uznana przez prezesa PiS Jarosława Kaczyńskiego za wrogie, pasożytnicze działanie, obliczone na rozbicie partii. Czy prezes sam doszedł do tego wniosku, czy też zasuflowali mu go niechętni Morawieckiemu partyjni konkurenci skupieni we frakcji „maślarzy" — to w sumie bez znaczenia. Kluczowe jest to, że Kaczyński właśnie wszedł w tryb anihilacji — czyli zrobi wszystko, aby zniszczyć organizację Morawieckiego, przekupić lub zastraszyć jej członków, a jego samego rzucić na kolana, by z pokorą ucałował prezesowski sygnet. Kaczyński anihilował już nie raz swych prawdziwych i urojonych wrogów — zarówno w PiS, jak też szerzej na prawicy. Wyrzucił z partii wielu jej twórców: Kazimierza Marcinkiewicza, Pawła Kowala, Joannę Kluzik-Rostkowską, Pawła Zelewskiego, Kazimierza Michała Ujazdowskiego, Marcina Libickiego, czy Zbigniewa Ziobrę. Zniszczył Samoobronę, Ligę Polskich Rodzin, Porozumienie Jarosława Gowina, zaś Suwerenną Polskę Ziobry po latach wcielił do PiS. Wydawać by się mogło, że posiadając takie CV prezes nie będzie miał większych problemów z pacyfikacją buntu Morawieckiego. Ale tak wcale nie jest. Morawiecki — choć w polityce jest raptem od dekady — to zawodnik, z jakim Kaczyński się dotąd nie mierzył. Prezes nie może go szantażować usunięciem z list wyborczych, bo jako milioner ma z czego żyć i brak poselskiego mandatu nie jest mu straszny. W dodatku jest na tyle popularny, że ma szansę wprowadzić do Sejmu własną partię. Ponieważ Kaczyński nie rządzi, więc nie naśle na niego prokuratury, służb i skarbówki. Jedyne co może zrobić, to uderzyć w jego ludzi. I to się właśnie zaczyna — Kaczyński prośbą i groźbą będzie wyciągał posła po pośle z organizacji Morawieckiego. Kluczowe jest to, ilu z nich ustoi — Morawiecki zebrał ich w stowarzyszeniu niemal 40. Twórcy „Stanu Wyjątkowego" Andrzej Stankiewicz i Jacek Gądek rozmawiają z nimi. Jedni są twardzi i butni. Drudzy wyraźnie pękają. Bez względu na to, jak się skończy ten bunt Morawieckiego, już nic nigdy w PiS nie będzie takie samo.
Sun, 19 Apr 2026 - 36min - 472 - Kaczyński boi się stracić Trybunał. Tusk atakuje kryptowalutami. Koalicja się żre #OnetAudio
Chyba tylko najstarsi górale pamiętają, że ostatni raz ślubowanie sędziów Trybunału odbyło się w parlamencie jeszcze w latach 90. XX wieku. Ówczesne przepisy — w zupełnie innych realiach politycznych i prawnych — przewidywały, że członkowie TK muszą ślubować wobec marszałka Sejmu. To zmieniła dopiero ustawa z 1997 r., która bazowała na przepisach nowej Konstytucji i przenosiła ślubowanie z marszałka na prezydenta. Twórcy ustawy nie przewidzieli jednak, że pojawią się prezydenci, którzy odmówią przyjęcia ślubowania od sędziów wybranych przez Sejm. Zaczął Andrzej Duda w 2015 r., a dzieło kontynuuje Karol Nawrocki. Prezydent przez kilka tygodni nie zapraszał na ślubowanie nowo wybranych członków TK. Wyjątek zrobił wobec dwojga, choć Pałac Prezydencki nie potrafi logicznie wytłumaczyć, dlaczego akurat padło na sędziów Dariusza Szostka i Magdalenę Bentkowską. Tak się jednak składa, że oboje są związani z PSL i Polską 2050, czyli z partiami, które Nawrocki i PiS próbują wyciągnąć z koalicji. W tej sytuacji pozostała czwórka postanowiła działać i w Sejmie złożyła ślubowanie w obecności Włodzimierza Czarzastego i notariusza, który przygotował dokumenty potwierdzające śluby. Sędziowie zanieśli je na biuro podawcze Kancelarii Prezydenta, a potem poszli do gmachu Trybunału, gdzie przyjął ich Bogdan Święczkowski, namiestnik PiS. „Godzilla" z nimi pogadał, wypił — jak zapewnia — butelkę wody mineralnej, ale gabinety przydzielił tylko Szostkowi i Bentkowskiej. Reszta przydziału spraw nie dostała. Z PiS płyną nieoficjalne głosy sugerujące, że jeśli za dwa lata zmieni się większość sejmowa, nowy parlament w miejsce czwórki sędziów może wybrać nowych. Rzeczą oczywistą jest, że prezes PiS Jarosław Kaczyński był uprzedzony o ruchach prezydenta. Nie po to w najbliższym otoczeniu głowy państwa są zaufani ludzie Nowogrodzkiej — szef gabinetu prezydenta Paweł Szefernaker oraz szef Kancelarii Prezydenta Zbigniew Bogucki. Jest jasne, że poprzez podzielenie sędziów na dwie grupy Kaczyńskiemu i Nawrockiemu chodziło o wbicie klina w koalicję rządzącą. To miał być też ukłon wobec słabego ogniwa koalicji — Polski 2050, która jest krytyczna wobec premiera. Oraz wobec PSL, bo prawica wierzy, że uda się ludowców skusić do obalenia rządów Tuska. Argumentacja prawna jest rzeczą trzeciorzędną. Kaczyńskiemu, Nawrockiemu i Święczkowskiemu w rzeczywistości chodzi o to, aby Trybunał nie został trwale przejęty przez obecną koalicję. Bo wtedy — taka jest w PiS obawa — TK mógłby wysadzać w powietrze projekty rządów PiS, jeśli po wyborach 2027 r. partia wróci do władzy. Wprowadzenie w tej chwili do Trybunału sześciorga sędziów doprowadziłoby do tego, że już w tym roku większość członków TK stanowiliby nominaci obecnej władzy, a każdy z nich miałby przed sobą długą, 9-letnią kadencję. Zaprzysiężenie jedynie dwójki sędziów daje Kaczyńskiemu gwarancję, że do wyborów nie wypuści TK ze swych górnych kończyn. W najnowszym odcinku słuchowiska politycznego „Stan Wyjątkowy" jego twórcy opowiedzą też m.in. o powrocie wojny o kryptowaluty, drżeniu w PiS przed wyborami na Węgrzech, a także o tym, dlaczego prezes NBP Adam Glapiński już nie chce sprzedawać złota.
Sat, 11 Apr 2026 - 17min - 471 - Nawrocki mebluje Trybunał. Morawiecki spiskuje. Tusk ma oko na Kosiniaka #OnetAudio
Gdybyśmy tydzień temu dowiedzieli się, że prezydent Karol Nawrocki przyjmie ślubowanie od świeżo wybranych sędziów Trybunału Konstytucyjnego, to bylibyśmy wstrząśnięci i zmieszani jednocześnie. No bo przecież nie jest tajemnicą, że Pałac Prezydencki do spółki z Prawem i Sprawiedliwością od tygodni szukali pretekstu, żeby zablokować wejście do sądu konstytucyjnego nominatów obecnej większości sejmowej. Ba, pisowcy zdecydowali się na ruch tak kuriozalny, że aż moglibyśmy powiedzieć o nim "zabawny", gdyby sprawa nie dotyczyła rzeczy śmiertelnie poważnej. Złożyli oni mianowicie skargę do TK na… własną ustawę sprzed dekady, która m.in. wskazywała, że to Regulamin Sejmu zawiera instrukcję wyboru sędziów Trybunału Konstytucyjnego. Przez dziesięć lat można było więc — według PiS — wybierać ich zgodnie z ustawą, ale jak się zmieniła władza, to politycy Prawa i Sprawiedliwości stwierdzili, że to jednak niefajnie. Skarżący argumentowali również, że do czasu rozpoznania skargi, prezydent powinien się wstrzymać z przyjęciem ślubowania od nowych sędziów. Przypomnijmy: niedawno Sejm wybrał łącznie sześcioro sędziów. Oto oni: sędzia i przewodniczący komisji kodyfikacyjnej ustroju sądownictwa i prokuratury przy Ministerstwie Sprawiedliwości Krystian Markiewicz, dr hab. nauk prawnych, prof. w Instytucie Nauk Prawnych PAN Maciej Taborowski, dr hab. nauk prawnych, prof. w Katedrze Postępowania Cywilnego na Wydziale Prawa i Administracji Uniwersytetu Warszawskiego Marcin Dziurda oraz sędzia, dotąd prezes Sądu Okręgowego w Opolu Anna Korwin-Piotrowska, mec. Magdalena Bentkowska i prof. Dariusz Szostek z Uniwersytetu Śląskiego. Prezydent zwlekał ponad dwa tygodnie. Przez media w tym czasie toczyła się dyskusja na temat tego, co się stanie, jeśli Karol Nawrocki nie zaprosi do Pałacu nikogo. Festiwal propozycji trwał w najlepsze. Pojawiały się sugestie, że może sędziowie powinni udać się do notariusza i tak złożone ślubowanie przesłać prezydentowi. A może to marszałek Sejmu powinien wysłuchać ślubowania i odpowiednie dokumenty dostarczyć do siedziby głowy państwa? Tymczasem prezydent Nawrocki postanowił ślubowanie przyjąć, ale tylko od dwójki: mec. Magdaleny Bentkowskiej i prof. Dariusza Szostka. Głowa państwa ewidentnie gra na podział sześcioosobowej grupy, bo o zaprzysiężeniu pozostałej czwórki nic nie słychać. Szef prezydenckiej kancelarii Zbigniew Bogucki twierdzi, że sprawa jest analizowana. Ale my w Stanie Wyjątkowym domyślamy się, że ta analiza może potrwać do końca kadencji Sejmu. Sędziowie Dariusz Szostek i Magdalena Bentkowska nie stawili się na razie w Trybunale Konstytucyjnym po ślubowaniu w Pałacu Prezydenckim. Prof. Szostek po wyjściu z siedziby głowy państwa mówił, że stanie się to po świętach. Nie jest to jednak takie pewne. Jak się dowiadujemy, w Warszawie — w dniu ślubowania — przebywała cała szóstka wybranych niedawno przez Sejm sędziów sądu konstytucyjnego. Jak wynika z naszych rozmów z przedstawicielami obozu władzy, rządzący uznawali przyjęcie ślubowania jedynie od części sędziów za najbardziej prawdopodobne rozwiązanie. Chodziło o to, by próbować odsunąć od prezydenta zarzuty o to, że brutalnie łamie konstytucję i całkowicie ignoruje wybór Sejmu, co jest wyłącznym uprawnieniem izby niższej parlamentu. W Kancelarii Prezydenta wymyślono więc, że ślubowanie zostanie przyjęte od dwójki sędziów, co pozwoli na to, by w TK było 11 osób. Minister Zbigniew Bogucki przekonywał, że w ten sposób — zgodnie z ustawą o Trybunale — sąd konstytucyjny będzie miał tzw. pełny skład. Co ciekawe, TK pod kierownictwem Bogdana Święczkowskiego w zeszłym roku uznał, że ten przepis jest niekonstytucyjny, a pełen skład to po prostu liczba sędziów zdolna w danym momencie do orzekania. Jak słyszymy, nie ma jeszcze decyzji dotyczącej dalszych kroków rządzących. Nie jest jasne, czy dwoje sędziów, którzy zjawili się w Pałacu Prezydenckim, rzeczywiście w ciągu najbliższych dni uda się do siedziby TK, by podjąć obowiązki. Możliwe, że będą chcieli poczekać na pozostałą czwórkę, ale tej grupki Karol Nawrocki do siebie raczej nie zaprosi. W rządzie słychać o różnych opcjach, w tym "twardych". Zwolennikiem tego typu rozwiązań ma być minister sprawiedliwości Waldemar Żurek, choć nie jest jasne, o co może chodzić. W tym wydaniu Stanu Wyjątkowego Kamil Dziubka i Dominika Długosz zastanawiają się również, czy Mateusz Morawiecki odejdzie z PiS, bo w mijającym tygodniu spotkał się na debacie z Władysławem Kosiniakiem-Kamyszem. Chemii między panami nie było, ale było jedno - sygnał dla Jarosława Kaczyńskiego, że były premier nie jest skazany na trwanie w PiS. Twórcy programu odpowiedzą też m.in. na pytanie, czy Jarosław Kaczyński zacznie wyrzucać ludzi z partii, żeby siłą wymusić jedność. Przeanaluzują również potencjalne zyski i straty dla rządu po decyzji o obniżce cen paliw. Będzie też o żenujących żartach polityków z okazji Prima Aprilis.
Mon, 06 Apr 2026 - 21min - 470 - Kibole wypowiadają wojnę Nawrockiemu. Bogucki wpakował prezydenta na minę. Tusk bada aferę w Kłodzku #OnetAudio
Wydawało nam się, że nie ma trwalszych przyjaźni, niż te zadzierzgnięte podczas kibolskich ustawek. Wszak danie komuś po twarzy w lesie można uznać za rodzaj specyficznego dotyku. A dotyk zbliża ludzi. Dlatego też odkąd w kampanii dowiedzieliśmy się, że Karol Nawrocki tłukł się na leśnych duktach z wszelkiej maści kibolami, dresiarzami i koksiarzami, to zakładaliśmy, że ten pisany braterską krwią sojusz przetrwa do końca — naszego lub ich. Przetrwał raptem pół roku prezydentury. Powiedzieć, że na naszych oczach kibolska arystokracja obraziła się na Nawrockiego, to nic nie powiedzieć. Prezydent jest obrażany i lżony na stadionach w całej Polsce. Właśnie oglądamy na żywo serial zatytułowany „O jedno weto za daleko" — kibole są wściekli, że prezydent zawetował kodeks postępowania karnego, który jest dla nich ważniejszy od Biblii. Z biblijnych grzechów idzie się wyspowiadać — choćby u prezydenckiego kapelana, któren też kibol. A za przewinienia karne idzie się do paki. I o ile Nawrocki mógł napinać swe bicepsy tudzież tricepsy wetując beztrosko i hurtowo kolejne ustawy rządu Tuska, to akurat weto antykibolskie będzie go kosztować bardzo dużo. Jak ustalili twórcy słuchowiska politycznego „Stan Wyjątkowy" Andrzej Stankiewicz i Jacek Gądek, w tarapaty wpakował prezydenta szef jego kancelarii Zbigniew Bogucki. Właśnie on zalecił weto, nie zdając sobie sprawy, że to cios w towarzyszy leśnych wojaży Nawrockiego. Teraz złotousty minister rozpaczliwie próbuje wybrnąć z sytuacji, miotając wszem i wobec ciężkie oskarżenia. W minionym tygodniu oskarżał o aborcję i pedofilię, ale mamy wrażenie, że dopiero się rozkręca.
Sun, 29 Mar 2026 - 23min - 469 - Tusk straszy, że Kaczyński planuje polexit. Czarnek walczy z panelami. Giertych blokuje frankowiczów #OnetAudio
Za swej władzy PiS zafundował nam wszystkim przyspieszone korepetycje z wszelakich instytucji państwa i ich konstytucyjnej roli. Któż wcześniej zdawał sobie sprawę ze znaczenia Trybunału Konstytucyjnego? Kto zacz przejmował się decyzjami Krajowej Rady Sądownictwa? Azaliż któżże podniecał się izbami w Sądzie Najwyższym? Po rządach PiS wszyscy jesteśmy mądrzejsi. Do tego niewątpliwego wkładu Jarosława Kaczyńskiego w edukację obywatelską, dochodzi właśnie nowy komponent — ekologiczny. Otóż lider PiS w ramach kampanii wyborczej zarządził natarcie na politykę klimatyczną Unii Europejskiej. Twórcy słuchowiska politycznego „Stan Wyjątkowy" Dominika Długosz i Jacek Gądek przewidują, że edukacyjna pasja prezesa doprowadzi do tego, że już wkrótce każdy z nas będzie miał w małym palcu zasady działania systemu handlu emisjami gazów ETS, będzie znał bieżącą cenę wypuszczenia w niebo jednej tony dwutlenku węgla i w myślach przeliczy, ile zielonego podatku prezes zapłaci za ogrzanie swego domu oraz napełnienie baku partyjnej limuzyny. A mówiąc poważnie: widać wyraźnie, że w kampanii przed wyborami w 2027 r. PiS zamierza ostro atakować Unię Europejską. Zaczęło się od unijnego kredytu na zbrojenia SAFE, z którego Kaczyński zrobił niemiecki plan gospodarczego podboju Polski. Teraz na tapecie jest ETS — program ograniczenia emisji dwutlenku węgla, który podnosi nasze rachunki za energię. Politycy PiS żądają wyjścia Polski z ETS, choć doskonale wiedzą, że to niemożliwe, bo to część unijnego prawa, które można porzucić tylko wychodząc z UE. Sami tak mówili, gdy rządzili — dziś liczą, że o tym nie pamiętamy. A za rogiem są już kolejne unijne tematy na kampanię PiS. Choćby rejestracja związków jednopłciowych, na którą — po orzeczeniu Trybunału Sprawiedliwości UE — zgodził się właśnie polski Naczelny Sąd Administracyjny. Premier Donald Tusk od lat straszy, że Kaczyński planuje polexit. Tym razem jednak PiS rzeczywiście jest tak bliski rzucenia tego hasła, jak nigdy dotąd. Właściwie wszystko, co proponują liderzy PiS wspierani przez prezydenta, to kurs na opuszczenie Unii — tyle że bez mówienia o tym głośno.
Sat, 21 Mar 2026 - 27min - 468 - Kulisy weta Nawrockiego do SAFE. Mentzen grilluje Czarnka. Giertych odzyskuje wpływy w KO #OnetAudio
Miłościwie nam panujący pan prezydent zebrał już ponad dwa tuziny wet. Ale to jest szczególne — stanowi prawdziwą perłę w prezydenckiej koronie. Zgodnie z przewidywaniami twórców słuchowiska politycznego „Stan Wyjątkowy" Andrzeja Stankiewicza i Kamila Dziubki, prezydent zawetował ustawę wdrażającą w Polsce unijny program SAFE. To warta prawie 200 mld zł zbrojeniowa pożyczka rozpisana na 45 lat. Nawrocki mnoży swe argumenty przeciw SAFE, ale zasadnicze powody są dwa. Po pierwsze — nie chce zadzierać ze swym patronem w Białym Domu, który zażądał weta, bo nie chce, żeby Unia wzmacniała własną zbrojeniówkę i ograniczała zakupy z USA. A po drugie, Nawrocki jest zdeklarowanym przeciwnikiem Unii Europejskiej i nie zamierza się godzić na kredyt, który wiąże Polskę z UE na niemal pół wieku. Pan prezydent chce, żeby Polska opuściła Unię nieporównanie szybciej, niż za 45 lat, więc nie mógł się zgodzić, by kredyt utrudniał Polexit. Weto od tygodni było pewne, a to co wokół SAFE robią prezydent i premier to polityczna gra obliczona na osłabienie przeciwnika. Twórcy „Stanu Wyjątkowego" wchodzą za kulisy starcia Nawrocki-Tusk i pokazują polityczną rozgrywkę obu stron.
Sat, 14 Mar 2026 - 29min - 467 - Czarnek pomazańcem Kaczyńskiego. Nawrocki chce zawetować unijny SAFE. Wojna w Koalicji Obywatelskiej #OnetAudio
A więc jednak Przemysław Czarnek. W partyjnej wojnie frakcji Jarosław Kaczyński wyraźnie stawia na „maślarzy" — właśnie poprzez wskazanie Czarnka jako kandydata PiS na premiera. To czy kiedykolwiek Czarnek premierem zostanie wcale nie jest przesądzone. Pewne jest za to, że Kaczyński dał czarną polewkę Mateuszowi Morawieckiemu i jego frakcji „harcerzy". Mówiąc wprost: po raz kolejny w ostatnich latach Morawiecki dostał jasny sygnał, że nie ma już dla niego przyszłości w PiS. No chyba, że się podporządkuje. Tyle że on podporządkować się decyzjom prezesa nie zamierza. Nie po to zakończył lukratywną karierę bankowca, aby teraz się godzić na rolę statysty w serialu, w którym Kaczyński obsadza w głównych rolach jego wrogów. Kaczyński do ostatniej chwili się wahał, kogo wskazać. W grze byli też młodzi samorządowcy związani z PiS, dawni członkowie rządu oraz ministrowie z Kancelarii Prezydenta. Każdy z nich gwarantował jedno — że nie będzie zaostrzał wojny frakcji. Czemu zatem prezes wybrał wojnę wewnętrzną w PiS? Bo ważniejsze od niego jest to, żeby kandydat od dziś zajął się walką o elektorat twardej prawicy, który ucieka z PiS do Korony Grzegorza Brauna oraz do Konfederacji. Prezes woli zdegradować a nawet stracić Morawieckiego, jeśli pozwoli to odbić nacjonalistycznych wyborców. Nie kryjemy — zacieramy ręce. Polityczny buldożer Czarnek jako kandydat na premiera, który ma walczyć z Mentzenem, Bosakiem i Braunem oraz chorobliwie ambitny Morawiecki pozbawiony politycznych perspektyw — to gwarancja, że do wyborów będziemy mieli co robić w „Stanie Wyjątkowym".
Sun, 08 Mar 2026 - 23min - 466 - Morawiecki stawia się Kaczyńskiemu. Nawrocki pod presją Tuska. Macierewicz wraca do łask #OnetAudio
Ależ my znamy prezesa, chyba nawet lepiej niż on sam siebie. Od początku czuliśmy, że to pic, gdy Jarosław Kaczyński opowiadał, jak to w swym sercu ma już wybranego kandydata na premiera, z którym ruszy na podbój Polski przed przyszłorocznymi wyborami. Nawet jeśli przez chwilę myślał o liderach frakcji „maślarzy" Tobiaszu Bocheńskim czy też Przemysławie Czarnku, to już tak nie myśli. Wystarczyło, że odwiedził go lider konkurencyjnej frakcji „harcerzy" Mateusz Morawiecki i ostrzegł, że postawienie na „maślarzy" to prosta droga do rozłamu w PiS — i prezes pospiesznie się wycofał. Nie ma się co dziwić, że Morawiecki grozi opuszczeniem PiS. „Maślarze" go nienawidzą, intensywnie zwalczają „harcerzy" i chcą ich wyeliminować z polityki. Dość powiedzieć, że z niedawnej konwencji PiS w sprawach obronności i unijnego funduszu SAFE usunięty został „harcerz" Michał Dworczyk, zaś „maślarze" reaktywowali wstydliwie w PiS skrywanego Antoniego Macierewicza. Pan Antoni nie zwiódł — kłamał jak najęty. Twórcy słuchowiska politycznego „Stan Wyjątkowy" Andrzej Stankiewicz i Jacek Gądek zauważają, że „maślarz" na czele rządu to byłby wyrok na Morawieckiego i pozbawienie go wszelkich szans w walce o sukcesję po Kaczyńskim — a Morawiecki chce być następnym prezesem PiS. Szkopuł w tym, że Kaczyński nigdzie się nie wybiera. Dlatego jest rozżalony na byłego premiera. Coraz częściej mówi swym najbliższym ludziom, że czuje się jak ojciec, któremu syn chce zabrać cały majątek. A cały majątek prezesa to PiS.
Sat, 28 Feb 2026 - 21min - 465 - Kaczyński topi Morawieckiego. Żurek chce okiwać Nawrockiego. Hołownia traci pół partii #OnetAudio
Mówiąc szczerze, twórcy słuchowiska politycznego „Stan Wyjątkowy" nie wierzą, że Jarosław Kaczyński ma już w głowie jedno nazwisko kandydata PiS na premiera. Bawi nas, gdy prezes mówi, że już wie, ale jeszcze nie powie. No to my powiemy — Kaczyński rozważa Tobiasza Bocheńskiego lub Przemysława Czarnka. I, mówiąc szczerze, niezbyt to nas porusza. Z jednego powodu — prezes zachowuje się, jakby nie rozumiał, że skończyły się czasy, gdy to on jednoosobowo wskazywał kandydata na premiera. Dziś scena polityczna wygląda inaczej — Kaczyński traci wpływy na prawicy kosztem Konfederacji i Korony Brauna. Najpierw więc PiS musi dobrze wypaść w wyborach, potem znaleźć koalicjantów, a dopiero w finale ustalić z nimi nazwisko premiera — a do tego droga daleka. Komunikatu Kaczyńskiego nie można jednak lekceważyć. I nie chodzi tu o namaszczenie Bocheńskiego czy Czarnka, tylko topienie Mateusza Morawieckiego. Prezes otóż jednoznacznie dał do zrozumienia, że dla Morawieckiego nie widzi miejsca na czele rządu PiS w razie powrotu do władzy. Ten komunikat to polityczny sygnał dla Morawieckiego i jego frakcji „harcerzy", że w PiS nic dobrego już ich nie czeka. I właśnie to może mieć kolosalne konsekwencje dla sceny politycznej — łącznie z ich wyjściem z PiS. Na razie rozpada się Polska 2050 Szymona Hołowni — biorąc pod uwagę datę zapisaną w jej nazwie, upada co najmniej ćwierć wieku za wcześnie. Politycy partii, która miała zmienić oblicze tej ziemi, wyzywają się od „bydlaków", zarzucając sobie oszustwa i defraudacje. Jednocześnie, jak przystało na demokratów, dzielą się na pół. Jedna grupa tworzy klub Centrum, a druga chce być „wyrazistym centrum". Ale rozpad Polski 2050 wcale nie musi oznaczać, że Hołownia zniknie z polityki. Bo zostało przy nim to, co ważniejsze od połowy straconego klubu — grube miliony w partyjnej kasie. To dobre wiano, żeby negocjować koalicję przed kolejnymi wyborami. Z kim? Może z PSL? Może z Morawieckim? Pewne jest jedno — nie z Tuskiem, bo Hołownia uważa, że premier chce go wykończyć. Panie Szymonie, nie potrzeba Tuska — pan się sam wykańcza.
Sat, 21 Feb 2026 - 27min - 464 - Czarzasty na wojnie z Nawrockim i Trumpem. Tusk chce tropić Epsteina. Ziobro ścigany listem gończym #OnetAudio
Powiedzieć, że to czas Włodzimierza Czarzastego to nic nie powiedzieć. Fakty są takie, że poniedziałkowa konferencja marszałka ruszyła lawinę. Otóż lider Lewicy postanowił odrzucić wniosek amerykańskiej Izby Reprezentantów i izraelskiego Knesetu w sprawie poparcia dla kandydatury Donalda Trumpa do pokojowej Nagrody Nobla. W sumie Czarzasty nic nadzwyczajnego nie powiedział. Ot tyle, że prezydent USA destabilizuje sytuację międzynarodową, a nie odwrotnie, że uderza w sojuszników, a także ofiarę ich weteranów — w tym polskich — ma za nic. Nie wiadomo, czy swoje oświadczenie w szczegółach konsultował z MSZ i Donaldem Tuskiem — choć byłoby dziwne, gdyby tego nie zrobił. W Polsce utkane z krytyki Trumpa wystąpienie Czarzastego szybko zostało zapomniane. Aż tu nagle do pieca postanowił dołożyć ambasador USA Tom Rose, który ogłosił, że Amerykanie ucinają wszelkie relacje Czarzastym, czyli jakby mnie patrzeć — z drugą osobą w państwie. No i zaczęła się jatka. Politycy PiS czasowo przestali walczyć sami ze sobą i rzucili się na Czarzastego. Koalicja raczej go broni, na czele z premierem, który napisał ambasadorowi, że sojusznicy powinni się szanować, a nie pouczać. Rose się zacietrzewił. Zasugerował nawet, że władze USA mogą wycofać z Polski swoich żołnierzy i sprzęt. Potem wpis skasował, ale mleko już się rozlało. Szef MSZ Radosław Sikorski pyta Amerykanów, czy internetowe filipiki „Różanego Toma" to oficjalne stanowisko Białego Domu. Ale nie to jest najważniejsze. Kluczowe pytanie jest inne — czy Rose działał w porozumieniu z Pałacem Prezydenckim. Tak się bowiem składa, że wcześniej do ataku na Czarzastego przystąpił Karol Nawrocki, który chce szukać ruskich kontaktów marszałka. Szkopuł w tym, że zrobił to na tyle nieudolnie, że naraził się na lewy sierpowy Czarzastego, który w rewanżu zażądał, aby Nawrocki wyspowiadał się ze swych kontaktów z kibolami i gansterami, a także opowiedział o ochroniarskiej karierze w sopockim Grand Hotelu, gdy kwitła tam prostytucja. I akurat wtedy do gry wkroczył ambasador.
Sat, 07 Feb 2026 - 24min - 463 - Kaczyński w szpitalu. Nawrocki atakowany przez ludzi Brauna. Konfederacji grozi likwidacja #OnetAudioSat, 31 Jan 2026 - 29min
- 462 - Trump ciągnie Nawrockiego do rady z Putinem. Rusza wojna o specsłużby. Partia Hołowni eksplodowała #OnetAudio
W Davos był sukces polskiej dyplomacji a potem wszystko się zawaliło. Sukces polegał głównie na tym, że prezydent i premier ustalili ze sobą wspólną linię i dość precyzyjnie się jej trzymali. Prezydent wybrał rolę najwierniejszego przybocznego Donalda Trumpa, schlebiając mu na każdym kroku, a premier złego policjanta, który trzyma prezydenta za długopis. Ale wyszło naprawdę dobrze. Tyle tylko, że Donald Trump kompletnie nie panuje nad tym, co mówi. Już w swoim wystąpieniu zaczął opowiadać o tym, że kraje NATO nigdy Ameryce nie pomogły i nigdy by nie pomogły, ale poprawił jeszcze w rozmowie z dziennikarzami mówiąc, że nikt właściwie wojsk krajów NATO-wskich nie potrzebował i że stali z boku a nie na linii frontu. Na misjach w Afganistanie i Iraku zginęło 65 Polaków. Ofiary są wśród Brytyjczyków, Kanadyjczyków, Włochów, Niemców, Francuzów i Duńczyków. Od ataku 11 września, kiedy NATO na wniosek USA uruchomiło artykuł 5. w misjach zginęli żołnierze z 11 krajów europejskich. Ale prezydent Nawrocki nadal ma problem z powiedzeniem wprost, że Trump uderza w pamięć o polskich ofiarach amerykańskich wojen. W jego poście na platformie "X" nie pada nazwisko amerykańskiego prezydenta. Bo po prostu Nawrocki nie może, bo jeszcze by się wielki brat zdenerwował. W sejmie awantura na awanturze. O wszystko. A to się posłowie Polski 2050 publicznie wyzywają od zdrajców, a to krzyki o wejście prokuratorów do siedziby Krajowej Rady Sądownictwa, a to o zegarek posła lewicy, który nie pamięta czy nosi prawdziwą Omegę za 10 tysięcy czy pamiątkę z wakacji za 10 dolarów. Ale najwięcej emocji budzi to, co działo się na zamkniętych czatach Polski 2050. Każda rozmowa z polskim politykiem w tej chwili zaczyna się od słów "ale co tam w ogóle się stało" i nikt właściwie nie ma dobrej odpowiedzi. Ministra kultury w niewybrednych słowach namawia kolegów do ustawienia wyborów, 12 "szymonitów" składa hołd lenny byłemu liderowi, pseudopucz rozgrywa się tym razem bez kanapek, a jedyne co rośnie w partii to niechęć do Hołowni, który stracił już dokładnie wszystko, co wniósł do polityki.
Sat, 24 Jan 2026 - 31min - 461 - Ziobro zwiał do Orbana. Kaczyński atakuje Brauna. Hołownia chce wykończyć swych wrogów w Polsce 2050 #OnetAudio
Za rządów PiS był w Polsce niemal politycznym królem. Na grupce jego solidarno-suwerennych posłów wisiała rządowa większość. Był ministrem i nadprokuratorem. Żonę i brata ustawił w spółkach skarbu państwa. Miał potężną władzę — awansował i degradował, stawiał zarzuty i pakował za kratki. Znał tajemnice wszystkich kluczowych śledztw i nie wahał się ich użyć. Przez miasta i wsie sunął w kawalkadzie czarnych aut, na krok nie odstępowała go ochrona, a za pasek od spodni nonszalancko, jak przystało na twardziela, wkładał spluwę. Dziś Zbigniew Ziobro samotnie przechadza się ulicami Budapesztu i kompletnie nikt się nim tam nie interesuje. W Polsce jest ścigany, grozi mu areszt, a prokuratura blokuje mu konta. Odgraża się podczas zdalnych wywiadów — tyle że nikt już się go nie boi, bo nikt nie wierzy, że jeszcze kiedykolwiek będzie przewodził kawalkadzie czarnych aut. Tak właśnie wygląda upadek. Upadek Ziobry ma jednak konkretny skutek polityczny — oznacza kłopoty dla PiS. Ziobro wystąpił o azyl polityczny u Orbana mimo że wcześniej twierdził, że tego nie zrobi. Czyli kłamał — to po pierwsze. Ale — po drugie i najważniejsze — okazał się miękiszonem, a nie szeryfem. Boi się śledczych narzędzi, które sam wobec innych z pasją i rozkoszą stosował. To polityczny koniec Ziobry, już nigdy nie odegra decydującej roli w walkę o rząd dusz na prawicy. Walkę o rząd dusz dawno już przegrał Szymon Hołownia. W tym wydaniu słuchowiska politycznego „Stan Wyjątkowy" Andrzej Stankiewicz i Dominika Długosz wchodzą za kulisy groteskowych wyborów nowych władz Polski 2050. Jest tam wszystko, co kochamy: korupcja polityczna, walka na wyniszczenie, intrygi, kłamstwa i spiski. Pan Szymon chce unieważnić głosowanie na przewodniczącego partii i zrobić nowe wybory, tak aby zachować władzę. Szkopuł w tym, że duża część partii już go nie chce.
Sat, 17 Jan 2026 - 29min - 460 - Kaczyński traci kontrolę nad PiS. Tusk upokarza Lewicę. Nawrocki podnieca się swymi wetami #OnetAudio
Jeśli Jarosław Kaczyński liczył na to, że podczas spotkania wierchuszki PiS na Nowogrodzkiej przedstawiciele wrogich frakcji „maślarzy" i „harcerzy" wybaczą sobie winy, wzajemnie przebaczą i rzucą się sobie w ramiona, śpiewając przy tym kolędy — to srogo się przeliczył. Według twórców słuchowiska politycznego „Stan Wyjątkowy" Andrzeja Stankiewicza i Kamila Dziubki sukcesem jest tylko to, że do spotkania w ogóle doszło, bo wcześniejsze próby — pod koniec grudnia — skończyły się fiaskiem. Mimo żądań prezesa w centrali partii nie stawił się Mateusz Morawiecki, lider „harcerzy". Tym razem Morawiecki przyjechał, spotkał się z Kaczyńskim w cztery oczy i wyszedł z nim oraz „maślarzami" na konferencję prasową. I to wszystko — żadnej pokutnego korzenia się przed prezesem nie było. Nie ma się co Morawieckiemu dziwić — Kaczyński wysyła sygnały, że nie widzi go w roli premiera, jeśli za 2 lata PiS wróci do władzy. A to oznacza, że wojna między frakcjami w PiS wcale nie ustanie. Wręcz przeciwnie — będzie jeszcze brutalniejsza. Mówiąc wprost: to nie jest zwykła wojenka o pozycję w partii i dostęp do ucha prezesa, jakich wiele było w PiS przez ponad dwie dekady działalności partii. To jest prawdziwa wojna o sukcesję. Kaczyński może udawać, że kontroluje sytuację, ale po prawdzie — nie kontroluje wcale. Bo to jest gra o to, kto po nim. Gra, w której jego już nie ma. W tym wydaniu „Stanu Wyjątkowego" Andrzej Stankiewicz i Kamila Dziubka wchodzą także za kulisy wojny Donalda Tuska z Lewicą, dochodząc do wniosku, że premier postanowił pokazać Włodzimierzowi Czarzastemu jego miejsce w szeregu. Twórcy „Stanu Wyjątkowego" odliczają również kolejne weta Karola Nawrockiego, dostrzegając perwersyjną radość, jaką prezydentowi sprawia niszczenie rządowych projektów.
Sun, 11 Jan 2026 - 22min - 459 - Tusk i Nawrocki się wyzywają. Ludzie prezydenta ujawniają tajne plany. Mentzen boi się Zajączkowskiej #OnetAudio
Rozpoczęty właśnie 2026 r. będzie pierwszym od trzech lat, gdy nie odbędą się żadne ogólnokrajowe wybory. Zakładamy oczywiście, że nie powtórzy się scenariusz z 2007 r., gdy do wyborów – przyspieszonych – jednak doszło. Wtedy jednak został spełniony kluczowy warunek – Tusk dogadał się z Kaczyńskim. Wtedy wcześniejsze głosowanie jako tako opłacało się im obydwu. Tym razem nie opłaca się żadnemu z nich. Specjalnie z tego powodu nie płaczemy, zwłaszcza że lokatorzy obydwu pałaców, a także gmachu przy Wiejskiej, z pewnością nie pozwolą o sobie zapomnieć. Tak było zresztą już w trakcie świąteczno-noworocznej przerwy. Ostrzał na linii Nawrocki-Tusk trwał w najlepsze. Duży i mały pałac co rusz wysyłały sobie „pozdrowienia" — czyli wyzwiska — nawet przy okazji składania życzeń. Nawrocki prawił, że „sprawy państwa nie idą w dobrą stronę", zaś Tusk wspominał o „królu kiboli". To było jednak tylko przygotowanie artyleryjskie do kolejnej odsłony bitwy, która będzie miała swoje rozstrzygnięcie w 2027 r. Prezydent kokietuje elektorat skrajnej prawicy, a Donald Tusk zbiera wokół siebie przestraszonych perspektywą uczestniczenia w przyszłym rządzie Grzegorza Brauna. Niebawem czeka też na ostatecznie rozstrzygnięcia wewnętrznych wyborów w Polsce 2050, której członkowie niebawem zdecydują o tym, kto zastąpi Szymona Hołownię na fotelu lidera. Z wyścigu odpadł właśnie Michał Kobosko, który stwierdził, że łączenie mandatu europosła z kierowaniem partią współtworzącą rząd będzie dość karkołomne. To oczywiście powód oficjalny, bo — wiele na to wskazuje — Kobosko po prostu pogodził się z tym, że faworytką rywalizacji pozostaje Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz. Chyba, że jej przeciwnicy będą w stanie zawrzeć sojusz, który zablokuje ministrę funduszy. Inna sprawa, że Donald Tusk z tego powodu by nie płakał, bo Pełczyńskiej-Nałęcz nie cierpi. Twórcy „Stanu Wyjątkowego" Kamil Dziubka i Dominika Długosz zauważają, że równie gorące uczucie zaczyna kiełkować między Sławomirem Mentzenem a europosłanką Ewą Zajączkowską-Hernik, Pierwszą Damą Konfederacji. Mentzen właśnie ją zdegradował w partyjnej hierarchii, a wedle naszych informacji to nie koniec napięć. Lider Konfederacji — jak słyszymy — ciężko znosi popularność Zajączkowskiej-Hernik w swym elektoracie. Braun już czeka na europosłankę z otwartymi rękami. Zresztą o potajemnych politycznych knowaniach pani Ewy z „Grigorijem" już od dawna krążą legendy.
Sun, 04 Jan 2026 - 28min - 458 - Podsumowanie roku ze "Stanem Wyjątkowym". Część druga: koniec potęgi Kaczyńskiego #OnetAudio
Cały odcinek obejrzysz i posłuchasz tutaj: https://wiadomosci.onet.pl/kraj/podsumowanie-roku-ze-stanem-wyjatkowym-czesc-druga-koniec-potegi-kaczynskiego/s15gmx0 To jest specjalne wydanie słuchowiska politycznego „Stan Wyjątkowy". Wszyscy prowadzący — Andrzej Stankiewicz, Dominika Długosz, Kamil Dziubka i Jacek Gądek — spotykają się razem w studiu, by politycznie podsumować mijający rok. W części pierwszej twórcy „Stanu Wyjątkowego" opowiadali o kulisach koalicji i gabinetu Tuska. To jest część druga, poświęcona prawicowej opozycji: Kaczyńskiemu, Nawrockiemu, Mentzenowi, Bosakowi i Braunowi.
Thu, 01 Jan 2026 - 04min - 457 - Podsumowanie roku ze "Stanem Wyjątkowym". Część pierwsza: kulisy obozu władzy #OnetAudio
Cały odcinek obejrzysz lub posłuchasz tutaj: https://www.onet.pl/informacje/onetwiadomosci/podsumowanie-roku-ze-stanem-wyjatkowym-dwa-odcinki-w-swiatecznym-czasie/lksfhl1,79cfc278
To jest specjalne wydanie słuchowiska politycznego „Stan Wyjątkowy". Wszyscy prowadzący — Andrzej Stankiewicz, Dominika Długosz, Kamil Dziubka i Jacek Gądek — spotykają się razem w studiu, by politycznie podsumować mijający rok. W części pierwszej twórcy „Stanu Wyjątkowego" wchodzą za kulisy gabinetu Donalda Tuska i opowiadają o tajemnicach partii tworzących rząd.
To był dla koalicji w mijającym roku kluczowy egzamin — wybory prezydenckie. Prawda jest taka, że od przejęcia władzy pod koniec 2023 r. rząd dryfował, przepychając się z prezydentem Andrzejem Dudą. Premier był przekonany, że latem 2025 r. — po wyborach prezydenckich — nastąpi sielanka. To dlatego, że kandydat Koalicji Obywatelskiej Rafał Trzaskowski był faworytem do wygranej.
Tyle że Trzaskowski poniósł klęskę. Twórcy „Stanu Wyjątkowego" wchodzą za kulisy tej kampanii, która będzie w podręcznikach opisywana jako jedna z największych katastrof wyborczych w historii polskiej polityki. Kluczowe było nawet nie to, że koalicja nie potrafiła wystawić wspólnego kandydata — do czego namawiało PSL, oczywiście mając na myśli Radka Sikorskiego, a nie Trzaskowskiego. Ważniejsze okazało się to, że kandydaci koalicji w kampanii brutalnie okładali się po szczękach. W ten sposób Trzaskowski był atakowany zarówno przez Szymona Hołownię, jak i Magdalenę Biejat, nie wspominając o Adrianie Zandbergu, który z cichego koalicjanta stał się otwartym wrogiem rządu.
Do tego Trzaskowski musiał się bronić przed całym stadkiem kandydatów prawicy, na czele z Karolem Nawrockim, wspomaganym przez rumuńskich speców od kampanii w Internecie. Otoczony i ostrzeliwany z każdej strony Trzaskowski przegrał — do czego walnie przyczynili się jego sztabowcy, którzy nie mieli zupełnie pomysłu na kampanię.
Szczególną rolę w pozbawieniu go szans na prezydenturę odegrał Hołownia — o czym szeroko opowiadają twórcy „Stanu Wyjątkowego". Zauważają przy tym, że to był rok totalnego upadku Hołowni, który grzebiąc Trzaskowskiego, pogrzebał sam siebie — w finale wylądował w jadalni Bielana na kolacyjkach z Jarosławem Kaczyńskim, którego latami wyzywał od dyktatorów.
Andrzej Stankiewicz, Dominika Długosz, Kamil Dziubka i Jacek Gądek nie rozwodzą się nad przyszłością Trzaskowskiego — którego uznają za polityka, który już nigdy nie zawalczy o najważniejsze stanowiska w państwie. Ważniejsze są skutki wyborów prezydenckich dla całej sceny politycznej, w tym dla Donalda Tuska i jego rządu.
Upadek Hołowni otwiera drogę do walki o władzę w Polsce 2050 — twórcy „Stanu Wyjątkowego" wieszczą rozłam w tej partii już w styczniu. A to znaczy, że na początku roku rząd może stracić większość w Sejmie.
Stabilny jest PSL, choć twórcy „Stanu Wyjątkowego" wiedzą, że chłopów odwiedzają emisariusze od Mateusza Morawieckiego, który już w przyszłym roku może zostać wyrzucony z PiS. Lojalna do bólu wobec Tuska jest Lewica, której lider Włodzimierz Czarzasty ograł partyjną młodzież jak dzieci i przedłużył swoje przywództwo.
Ale najważniejszym skutkiem wyborów jest to, że w Pałacu Prezydenckim zamieszkał polityk bez porównania brutalniejszy i znacznie bardziej zachłanny na władzę niż Duda. Karol Nawrocki nie jest wielkim polityczny kreatorem, za to kocha destrukcję — i właśnie taką postawę przyjął wobec rządu. Aż 20 wet w ciągu pięciu miesięcy kadencji — tyle Duda nie zawetował przez całe swe rządy. Do tego odmowa nominacji ambasadorskich, sędziowskich i oficerskich, a także ciągłe wojny z rządem w polityce zagranicznej i w obszarze bezpieczeństwa.
Nawrocki zerwał nie tylko z polityką Dudy, ale przede wszystkim Lecha Kaczyńskiego — stąd jego antyukraińska retoryka i rezygnacja z tradycji zapalania w Pałacu Prezydenckim świec chanukowych. Prezes PiS woli udawać, że nie widzi, jak jego nominat niszczy tradycje jego brata.
O konsekwencjach wyboru Nawrockiego dla Jarosława Kaczyńskiego i dla całej prawicy twórcy „Stanu Wyjątkowego" będą rozmawiać w drugiej części podsumowania roku, która zostanie opublikowana 1 stycznia. W drugiej części także o wojnach wewnątrz PiS i rosnącej w siłę partii Grzegorza Brauna, który odbiera wyborców Kaczyńskiemu.
Wyjątkowe świąteczno-noworoczne odcinki "Stanu Wyjątkowego" dostępne są dla abonentów Onet Premium (wersja video) i aplikacji Onet Audio (wersja audio). Zapraszamy do słuchania i oglądania!
Fri, 26 Dec 2025 - 04min - 456 - Najtajniejsza wigilia w PiS. Kaczyński chce wykończyć Brauna. Czarnecki walczy w klatce #OnetAudio
Twórcy słuchowiska politycznego „Stan Wyjątkowy" ujawniają najgłębiej skrywaną, świąteczną tajemnicę PiS. Otóż w partii były nie dwie - jak się dotąd wydawało - ale aż trzy wigilie. Pierwszą zrobił dla wszystkich pisowców prezes Jarosław Kaczyński. Drugą, dla swoich ludzi, były premier Mateusz Morawiecki. A najtajniejszą zorganizował były wicepremier Jacek Sasin. Jak mówią jedni, przy opłatku - pardon - "rzygał" on na Morawieckiego. Drudzy są bardziej dyplomatyczni. Twierdzą, że Sasin prowadził ze swymi gośćmi świąteczne dysputy o Polsce - Polsce bez Morawieckiego, rzecz jasna. W tym wydaniu „Stanu Wyjątkowego" ujawniamy też, co wynika z analiz Nowogrodzkiej w sprawie sytuacji na prawicy. Co musiałoby się stać, aby Kaczyńskiemu udało się odbić wyborców Grzegorzowi "Grigorijowi" Braunowi? Otóż najpierw trzeba zbić jego partię Korona do poziomu 5 proc., by w konsekwencji jego wyborcy uznali, że lepiej nie marnować głosu i postawić na PiS. Patrząc na notowania Brauna, to marzenie. Bardzo sprawnie, co przyznają w PiS, Donald Tusk przykleja bowiem prawicy twarz Grzegorza Brauna. W części rozrywkowej programu mówimy, ile na walce w klatce zarobi były poseł PiS Przemysław Czarnecki, syn Ryszarda i były facet Marianny. On sam przyznaje, że jest póki co "jest bardziej freak niż fighter". Chyba pierwszy raz się z nim zgadzamy. Zapraszamy na wyjątkowe wydanie "Stanu Wyjątkowego", w którym prowadzący w konstytucyjnym składzie podsumują dla państwa 2025 rok w polskiej polityce. Pierwsza część już w drugi dzień świąt - 26 grudnia o godzinie 18. Więcej informacji pod tym linkiem: https://wiadomosci.onet.pl/kraj/podsumowanie-roku-ze-stanem-wyjatkowym-pierwsza-czesc-juz-w-drugi-dzien-swiat/lksfhl1
Sat, 20 Dec 2025 - 31min - 455 - Podsumowanie roku ze "Stanem Wyjątkowym". Pierwsza część już w drugi dzień świąt
Czy Donald Tusk utrzyma władzę do wyborów? Czy Jarosław Kaczyński zatrzyma rozkład PiS? Czy Karol Nawrocki przejmie władzę na prawicy? Czy nowy lider Polski 2050 wyprowadzi tę partię z koalicji? Czy Sławomir Mentzen i Krzysztof Bosak utrzymają jedność Konfederacji? Czy Grzegorz Braun będzie współrządził po wyborach? Na te i inne pytania, jak co roku, odpowiedzą twórcy "Stanu Wyjątkowego" w pełnym składzie. Zapraszamy na podsumowanie roku! Pierwsza część już w drugi dzień świąt — 26 grudnia o godzinie 18. Na drugą część zapraszamy w Nowy Rok w samo południe. https://wiadomosci.onet.pl/kraj/podsumowanie-roku-ze-stanem-wyjatkowym-pierwsza-czesc-juz-w-drugi-dzien-swiat/lksfhl1
Fri, 19 Dec 2025 - 01min - 454 - Kaczyński traci kontrolę nad partią. Braun atakuje Morawieckiego. Glapiński spiskuje z rządem Tuska #OnetAudio
Twórcy słuchowiska politycznego „Stan Wyjątkowy" Andrzej Stankiewicz i Jacek Gądek zazwyczaj starają się być taktowni i dyplomatyczni. Ale tym razem muszą być dosadni: oto Mateusz Morawiecki pokazał Jarosławowi Kaczyńskiemu wała. Gdy prezes zwołał komitet centralny PiS, żeby specyfikować walczące coraz brutalniej frakcje, Morawiecki po prostu nie przyjechał — choć dostał wezwanie. Zastosował wybieg — pojechał na spotkanie z wyborcami na Podkarpaciu. Ale to tym bardziej widowiskowe upokorzenie prezesa, bo Kaczyński, wiedząc o spotkaniu, nakazał Morawieckiemu stawiennictwo. Cała ta sytuacja pokazuje, że Kaczyński przestaje panować nad wojną, którą Morawieckiemu wypowiedziała frakcja „maślarzy", czyli Przemysław Czarnek, Jacek Sasin, Tobiasz Bocheński i Patryk Jaki. Morawiecki czuje się upokarzany i sekowany wewnątrz PiS, dlatego — jak słyszymy — jego ludzie zaczęli poufne spotkania z liderami innych partii. Z jednej strony wiemy o tym, że Morawiecki wysyła emisariuszy do PSL. Z drugiej słyszymy, że utrzymuje dobre relacje z ministrą od unijnych funduszy Katarzyną Pełczyńską-Nałęcz, która ma największe szanse na przejęcie władzy w Polsce 2050. Tak się składa, że i PSL i Polska 2050 myślą o tym, z kim się związać, żeby w wyborach za 2 lata przekroczyć próg wyborczy. Morawiecki też zaczyna o tym myśleć — widać wyraźnie, że PiS skręca na prawo i przygotowuje się do koalicji z Konfederacją lub Braunem. A dla Konfederacji i dla Brauna rządy Morawieckiego to czas kataklizmu. Braun wydał właśnie oświadczenie, w którym zaatakował Morawieckiego i pochwalił PiS za to, że go marginalizuje. Tak, coś w PiS pękło, coś się skończyło.
Sun, 14 Dec 2025 - 26min - 453 - Nawrocki chroni kryptowaluciarzy. Braun spiskuje z pisowcami. Kaczyński odrzucił zaloty Merkel #OnetAudio
Jeśli chcesz wesprzeć i docenić naszą pracę, dołącz do Onetu Premium korzystając ze specjalnej oferty na Cyber Week – od 1 zł tygodniowo przez pierwszy rok subskrypcji.
Wejdź na www.premium.onet.pl i wspieraj rzetelne, dociekliwe i bezkompromisowe dziennikarstwo.
Oferta ważna do niedzieli 7 grudnia.
Twórcy słuchowiska politycznego „Stan Wyjątkowy" Andrzej Stankiewicz i Dominika Długosz wchodzą za kulisy zawetowania przez prezydenta ustawy kryptowalutowej. Nie ma co do tego wątpliwości — za decyzją Karola Nawrockiego wcale nie stoją interesy drobnych inwestorów, którzy próbują zarobić na obracaniu wirtualnymi pieniędzmi. Decydujące były powiązania prawicy z bossami rynku kryptowalut. Chodzi przede wszystkim o biznesy między szefem Telewizji Republika Tomaszem Sakiewiczem a królem kryptowalut Przemysławem Kralem, szefem firmy Zondacrypto. Wiemy, że Sakiewicz i jego prawa ręka Michał Rachoń przy okazji wrześniowej wizyty Nawrockiego w USA urwali się na konferencję z ludźmi Trumpa, sponsorowaną przez Krala, który próbuje wejść na amerykański rynek. Na razie Kral siedzi w Monako, bo woli nie pojawiać się w Polsce, w obawie przed zatrzymaniem. Więc Sakiewicz jeździ do Monako na jego koszt. Powiązania z kryptoświatem ma także Kanał Zero, kolejna dworska telewizja pana prezydenta. Duże pieniądze na krypto zarabia sojusznik Nawrockiego Sławomir Mentzen, a także jego brat Tomasz, który w dodatku ma zarzut działania w zorganizowanej grupie przestępczej zajmującej się przekrętami hazardowymi. A zatem decyzja Nawrockiego nie mogła być inna — nie mógł odciąć od kasy swej własnej bazy. A to konkretna kasa, która już raz przydała się w jego własnej kampanii — tuż przed wyborami firma Zondacrypto sponsorowała kampanijny kongres konserwatywnej organizacji CPAC, organizowany przez Sakiewicza. Był tam Nawrocki i wspierający go ówczesny prezydent Andrzej Duda. Twórcy słuchowiska politycznego „Stan Wyjątkowy" Andrzej Stankiewicz i Dominika Długosz pokazują także polityczne tło innych decyzji Nawrockiego, który podpisał ustawę o zakończeniu hodowli zwierząt futerkowych, za to zawetował ustawę zakazującą trzymania psów na łańcuchach. Odłóżmy na bok prawa zwierząt — tu chodzi tylko o politykę i o kasę. Futerkowcy to — podobnie jak krypciarze — ważni sponsorzy prawicy. I są równie skuteczni. Domagali się od Nawrockiego podpisu, bo dostaną od państwa tłuste rekompensaty. W dodatku po wyborach zakaz hodowli może zostać odwołany. Tym bardziej, jeśli do władzy dojdzie PiS pod rękę z Grzegorzem Braunem. Jak ustalili twórcy „Stanu Wyjątkowego", wydłuża się kolejka pisowców, którzy oficjalnie odcinają się od Brauna, a potajemnie ustawiają się w kolejkach na audiencję w jego europoselskim biurze. Tak, Danielu Obajtku. Tak, Michale Dworczyku. Wiemy, że próbujecie przygotowywać grunt pod wspólną koalicję.Sat, 06 Dec 2025 - 25min - 452 - Komando „maślarzy" atakuje Morawieckiego. Tusk uderza w Nawrockiego. Duda wylądował w Biedronce #OnetAudio
Administracja Donalda Trumpa kompletnie zaskoczyła nie tylko polski rząd, ale całą Europę. W podsuniętym Amerykanom przez Kreml tzw. planie pokojowym dla Ukrainy jest zapisana kapitulacja Kijowa, rozgrzeszenie rosyjskich zbrodniarzy, zakaz rozszerzania NATO, redukcja ukraińskiej armii i powrót Rosji do światowej polityki oraz gospodarki. Premier Donald Tusk widzi w nim rosyjską pułapkę, w którą wpadli amatorzy od Trumpa. Dlatego wzywa prezydenta Karola Nawrockiego, by interweniował u swego frienda Trumpa. Ale prezydent umywa ręce, bo wie, że ich friendship to pic. Zamiast wspólnego frontu w sprawie Ukrainy, jest front polsko-polski, na którym prezydent odmawia już nie tylko awansów dla funkcjonariuszy i żołnierzy kontrwywiadu, ale też odznaczeń dla nich. Pałac Prezydencki twierdzi, że rząd chciał upokorzyć Nawrockiego. Jak? Podsyłając prezydentowi do odznaczeń funkcjonariuszy, którzy — wedle Nawrockiego — rzekomo chcieli zaszkodzić mu w kampanii. To cokolwiek zdumiewające, bo jeśli Nawrocki twierdzi, że specsłużby stały za ujawnieniem kompromitujących faktów z jego przeszłości, to powinien złożyć doniesienie do prokuratury. Tak się składa, że prezydent odrzucił 130 wniosków o odznaczenia dla funkcjonariuszy ABW. Gdyby zatem wersję Nawrockiego brać na serio, to znaczyłoby, że wszyscy oni wzięli udział w operacji przeciwko niemu. Są zatem dwie możliwe wersje wydarzeń. Albo ABW łamie prawo, a jednocześnie jest skrajnie nieudolna, bo przeprowadziła operację przeciwko kandydatowi na prezydenta, w której wzięło udział 130 ludzi i która skończyła się fiaskiem. Albo też pan prezydent jest zwyczajnym mitomanem. Prawa jest zresztą nieważna — wybór wersji zapewne jest pochodną poglądów politycznych wybierającego. Dla PiS zmartwienia pana prezydenta nie są szczególnie ważne. Bo PiS zajęty jest sam sobą — w partii doszło do totalnej konfrontacji dwóch zwalczających się obozów. Chodzi o frakcję „harcerzy" Mateusza Morawieckiego i „maślarzy", czyli Przemysława Czarnka, Jacka Sasina, Tobiasza Bocheńskiego i Patryka Jakiego. Wojna doszła na poziom ścisłych władz PiS, tak zwanego PKP. To było najciekawsze od lat posiedzenie PKP. Opisujemy jego przebieg. Panie i Panowie, co się tam działo! Aż chce się nam zakrzyknąć: „Towarzysze maślarze i druhowie harcerze, śmielej!" Za niepłacenie składek nie wyleci co prawda europoseł Waldemar Buda — związany z Morawieckim — ale niedługo wylecieć może legendarna Janina Goss, która latami obdarowywała Kaczyńskiego swymi legendarnymi ziółkami. Ale jest też w PiS sporo radości. Na przykład z tego powodu, że książka byłego prezydenta Andrzeja Dudy — na której chciał zarobić miliony — właśnie trafiła do Biedronki.
Sun, 30 Nov 2025 - 33min - 451 - Debata "ultimatum dla Kijowa" #OnetAudio
Posłuchaj całej debaty w aplikacji Onet Audio. Nie masz Premium? Subskrybuj teraz! [Autopromocja] W ramach oferty Black Week zapłacisz od 39 zł za pierwsze pół roku dostępu do wszystkich podcastów w Onet Audio oraz innych materiałów dziennikarskich przygotowywanych przez Twoich ulubionych prowadzących. Subskrybuj na www.premium.onet.pl i wspieraj ulubionych autorów. Oferta ważna do 30 listopada 2025
Fri, 28 Nov 2025 - 24min - 450 - Zapisz się na LIVE | Ultimatum dla Kijowa
Nie mija wstrząs wywołany planem pokojowym dla Ukrainy, który przedstawiała administracja Donalda Trumpa. Czy Ukraina jest stracona dla demokratycznego świata? Czy plan faktycznie podyktowano na Kremlu? Jak bardzo i dlaczego godził on w Polską rację stanu i suwerenność? Już w czwartek, 27 listopada, o 20.00 nasi redakcyjni eksperci na żywo odpowiedzą na Wasze pytania.
Link do artykułu: https://wiadomosci.onet.pl/kraj/ultimatum-dla-kijowa-alert-dla-warszawy-wez-udzial-w-specjalnym-pro…
Wed, 26 Nov 2025 - 01min - 449 - Awantura o dywersję na torach. Sikorski atakuje Nawrockiego. Komuniści z PiS lepsi od Czarzastego #OnetAudio
Znowu nam się udało. Po wysadzeniu przez sabotażystów linii kolejowej na trasie Warszawa-Lublin cudem nie doszło do katastrofy. Po uszkodzonych torach przejechało kilkanaście pociągów i żaden się nie wykoleił. A wykoleić mógł się każdy, co doprowadziłoby do wypadku i — co wielce prawdopodobne — ofiar śmiertelnych. Służby mundurowe popełniły w tej sprawie błędy, więc rząd gęsto musi się tłumaczyć. To, że lider PiS Jarosław Kaczyński i jego ludzie atakują Donalda Tuska — to naturalne. Ale tym razem najmocniejsza krytyka płynie ze strony ekstremalnych narodowców — Konfederacji, braunistów i Leszka Millera. Podważają oni ustalenia rządowych specsłużb, wedle których zleceniodawcami dywersji są Rosjanie, którzy wynajęli do tego upadłych Ukraińców. Mentzen, Braun i Miller przekonują, że za próbą zamachu od początku do końca mogą stać Ukraińcy lojalni wobec władz w Kijowie. Znaczyłoby to mniej więcej tyle, że Ukraińcy chcieli wysadzić linię kolejową, którą płynie pomoc dla nich, przy okazji krzywdząc Polaków, którzy im pomagają. Twórcy „Stanu Wyjątkowego" Andrzej Stankiewicz i Jacek Gądek doszukują się okruchów sensu w tych antyukraińskich teoriach spiskowych. Nie kryjemy — jest niełatwo. Równie ciężko doszukać się sensu w pisowskim oburzeniu na wybór postkomunisty Włodzimierza Czarzastego na marszałka Sejmu. Pal licho, że parę lat wcześniej klub PiS głosował za wyborem Czarzastego na wicemarszałka. Większy absurd polega na tym, że w szeregach PiS postkomuniści mają się całkiem dobrze. To typowe dla Jarosława Kaczyńskiego — jego komuniści są lepsi od innych komunistów, a jego agenci SB są lepsi od wszystkich innych agentów. Bo to prezes decyduje, kto jest złym komuchem i szkodliwym agentem Moskwy. A co do Moskwy, to szef MSZ Radosław Sikorski właśnie przystąpił do ataku na prezydenta Karola Nawrockiego. Zarzuca mu potajemne przygotowywanie Polexitu i dziwi się, że Nawrocki nie przesadza z krytyką Rosji, za to uwielbia atakować Brukselę. Panie i Panowie, kampanię prezydencką roku 2030 niniejszym uznajemy za rozpoczętą.
Sat, 22 Nov 2025 - 22min - 448 - Nawrocki blokuje neosędziów. Kaczyński statystą na Marszu Niepodległości. Czarzasty pokonał Hołownię #OnetAudio
Marsz Niepodległości przemaszerował i się rozformował na kolejny rok, ale politycznie będzie jeszcze długo analizowany. Przede wszystkim — analizowana będzie zmiana pokoleniowa na radykalnej prawicy. Lider PiS Jarosław Kaczyński — papa i dziadek prawicy — zupełnie zniknął w tłumie. Nikt go nie fetował, nikt go nie potrzebował, prawie nikt go nie zauważał. Co prawda politycy PiS uwijali się przy nim jak mróweczki, ale i tak zazdrośnie rzucali oczami w stronę pierwszego szeregu i świty Karola Nawrockiego. Na marszu prezydent czuł się jak ryba w wodzie. Ewidentnie był wśród swoich. Nawet strój dobrał tak jak miałby zasilić „czarny sektor". Podobne wrażenia musiały towarzyszyć także organizatorom, bo lider Konfederacji i marszowy kombatant Krzysztof Bosak przywitał Karola Nawrockiego słowami: „jeden z nas". Oczywiście zostało to odnotowane w PiS — jako element rozważań, czyj właściwie jest prezydent. Rychło w czas. Było spokojnie, ale marsz nic nie traci ze swojej radykalności. Jak zwykle byli dziwni goście, tym razem za sprawą europosła PiS Dominika Tarczyńskiego, który lubi czcić polską niepodległość w towarzystwie wielbicieli Putina. Zresztą ze wszystkich wystąpień i z haseł marszu wynika, że zagrożeniem są Unia, Niemcy, Ukraina i Żydzi. Ani słowa o Rosji — i to w trzecim roku wojny na Wschodzie. Pod rękę z narodowcami Nawrocki maszeruje na wojnę totalną z rządem. Po dość absurdalnym uderzeniu w młodych kadetów służb specjalnych postanowił zastosować tę metodę do uderzenia w sędziów — zablokował nominacje dla kilkudziesięciu z nich. Tak się składa, że wszyscy, którym odmówił, przeszli przez konkursy neoKRS. Tak, tej samej neoKRS, którą kontroluje PiS. Twórcy „Stanu Wyjątkowego" Dominika Długosz i Kamil Dziubka szukają polityki w tych nielogicznych na pierwszy rzut oka ruchach. Pewne jest jedno — Nawrocki próbuje wysłać Kaczyńskiego na emeryturę i zastąpić go w pisowskich wojnach z Donaldem Tuskiem. Liczymy na to, że prezes tanio skóry nie sprzeda — bo lubimy obserwować te wojenki prawicowych samców.
Sun, 16 Nov 2025 - 26min - 447 - Ziobro ucieka przed odsiadką. Tusk i Nawrocki biją się o specsłużby. Wielki Bu wchodzi w dragi #OnetAudio
Miał być wielkim szeryfem, a okazał się miękiszonem. Zbigniew Ziobro nie przyjechał do Polski, by bronić się przed prokuraturą, która chce mu postawić zarzut przekrętów w Funduszu Sprawiedliwości. Jako minister za rządów PiS Ziobro zmienił ten państwowy fundusz — zaprojektowany po to, by pomagać ofiarom przestępstw — w polityczną skarbonkę, z której finansował swą kanapową partyjkę Solidarna/Suwerenna Polska. Ziobro używa masy argumentów, żeby przekonywać, że pompował kasę z Funduszu Sprawiedliwości na do swych ludzi całkowicie legalnie — szkopuł w tym, że woli na ten temat opowiadać w wywiadach dla propisowskich mediów, których udziela z Budapesztu. Na wniosek prokuratury Sejm właśnie zgodził się na postawienie zarzutów Ziobrze, a nawet aresztowanie go. ABW już dostała polecenie zatrzymania Ziobry — co oznacza, że kwestią czasu jest wydanie za nim listu gończego i Europejskiego Nakazu Aresztowania. Znaczy to tylko tyle, że Ziobro ma niewiele czasu, aby przenieść się na stałe z Brukseli — gdzie na co dzień mieszka — do Budapesztu. Tam może liczyć na azyl polityczny, dokładnie tak jak jego dawny zastępca Marcin Romanowski, który zarządzał Funduszem Sprawiedliwości. Na razie Ziobro nie może liczyć na pomoc prezydenta Karola Nawrockiego, który ewidentnie nie pali się do ułaskawiania przed prawomocnym wyrokiem — czego próbował jego poprzednik Andrzej Duda, próbując ułaskawić byłych szefów CBA Mariusza Kamińskiego i Macieja Wąsika. Nawrocki — który w ostatnich tygodniach politycznie zniknął — ewidentnie próbuje wrócić do gry. Właśnie zablokował nominacje oficerskie w specsłużbach — to wydarzenie bez precedensu, które jest elementem wojny Nawrockiego z rządem. Według informacji twórców słuchowiska politycznego „Stan Wyjątkowy" Andrzeja Stankiewicza i Dominiki Długosz, za tą decyzją stoi szef prezydenckiego Biura Bezpieczeństwa Narodowego Sławomir Cenckiewicz. Pod koniec rządów PiS Cenckiewicz jako szef komisji ds. rosyjskich wpływów próbował zablokować powrót Tuska do władzy. Po zmianie władzy Cenckiewicz usłyszał zarzuty łamania tajemnic państwowych i stracił poświadczenie bezpieczeństwa, czyli dokument uprawniający do dostępu do informacji niejawnych. Teraz — jak słyszymy — blokując awanse w specsłużbach, Nawrocki próbuje wymusić na rządzie oczyszczenie Cenckiewicza. Panie Karolu, panie Sławku — to się nie uda. A jeśli marzycie — a marzycie — o zbudowaniu swej frakcji w specsłużbach, to właśnie doprowadziliście specsłużby do wściekłości.
Sun, 09 Nov 2025 - 22min - 446 - Telus opchnął działkę. Żurek chce wsadzić Ziobrę. Berkowicz nie słyszał, że kradnie #OnetAudio
Ta działka może PiS sporo kosztować. Tuż po przegranych wyborach — gdy stało się jasne, że władzę przejmie rząd Donalda Tuska — w kierowanym przez ministra Roberta Telusa (PiS) resorcie rolnictwa ruszyły ekspresowe prace nad opchnięciem atrakcyjnej państwowej działki milionerowi Piotrowi Wielgomasowi. Rodzina Wielgomasów to twórcy przetwórczej firmy Dawtona i znajomi Telusa. Minister bywał na ich podwarszawskim ranczu wielokrotnie, także w kampanii wyborczej, gdy ruszyły przygotowania do sprzedaży działki. Cóż za niespodzianka — mimo administracyjnych przeszkód, sprzedaż tuż przed nastaniem Tuska się udała, a kluczowe dokumenty łącznie z aktem notarialnym zostały skompletowane w 24 godziny. Tak się składa, że od lat było wiadomo, że 160 ha działka w miejscowości Zabłotnia (Mazowsze) jest kluczowa dla sztandarowego projektu PiS — Centralnego Portu Komunikacyjnego. Miały przez nią biec tory szybkiej kolei do Warszawy — trudno o bardziej symboliczną inwestycję związaną z CPK. Działkę sprzedał podległy Telusowi Krajowy Ośrodek Wsparcia Rolnictwa, który ukrywał transakcję przed spółką budującą CPK. Ta sprawa to cios w samo serce etosu PiS, w którym CPK ma być imperialnym symbolem Polski, realizującym dalekosiężne wizje Jarosława Kaczyńskiego. A tu imperialny symbol się rypnął, bo paru pisowców dopięło mały deal — za jakieś 20 baniek. Szkopuł w tym, że jeśli budowa CPK ruszy, to deal zyska na wartości — ta ziemia może być wówczas warta nawet 20 razy tyle. Dlatego też początkowo Kaczyński zarządził rzeź. Hurtowo zawiesił wszystkich pisowców, którzy przyłożyli swe łapki do sprzedaży działki Wielogomasowi — na czele z Telusem. Liczył, że to ograniczy wizerunkowe i polityczne straty. Ale szybko zmienił front, bo uznał, że politycznie korzystniejsze będzie przekonywanie swego elektoratu, że nic się nie stało — wielokrotnie się to sprawdzało przy okazji innych afer PiS. Dlatego teraz pisowcy idą w zaparte. Atakują rząd Tuska, twierdząc, że może wykupić tę działkę za pierwotną cenę — co wcale nie jest takie proste. Jednocześnie przekonują, że obecna władza późno zajęła się aferą dlatego, że Wielgomasowie wyłożyli 130 tys. zł na kampanię wyborczą Rafała Trzaskowskiego. Ale zasadnicze pytanie wciąż jest proste: czemu Telus i jego ludzie w ostatniej chwili i w tajemnicy przed CPK sprzedali Wielgmasowi działkę, przez którą miały biec szybkie tory? Sprawa działki jest od lipca w prokuraturze, choć faktem jest, że do tej pory nic się w tym śledztwie nie działo. Twórcy słuchowiska politycznego „Stan Wyjątkowy" Andrzej Stankiewicz i Kamil Dziubka czują, że teraz zacznie się dziać. Dla władzy ta sprawa to idealny oręż do walki z propagandą PiS — od tej chwili każde wezwanie Jarosława Kaczyńskiego czy Karola Nawrockiego do budowy CPK Donald Tusk będzie mógł zbywać hasłem o pisowskim złodziejstwie. Zresztą władza ruszyła pełną parą z prokuratorskimi rozliczeniami — minister sprawiedliwości Waldemar Żurek chce aresztować Zbigniewa Ziobrę za przekręty w Funduszu Sprawiedliwości. Stosuje przy tym prawny wytrych, który umożliwia postawienie poważnych zarzutów także innym politykom z wierchuszki PiS.
Sun, 02 Nov 2025 - 24min - 444 - Tusk składa Platformę do grobu. Kaczyński chce sobie kupić powrót do władzy. Duda pragnie zostać milionerem #OnetAudio
Powiemy Państwu wprost: wzruszyliśmy się. Po niemal ćwierć wieku ze sceny politycznej znika Platforma Obywatelska, element tak trwały, że większość Polaków nie zna polityki bez Platformy. Niby niewiele się zmieni — Platforma zjednoczy się ze swymi przystawkami i przyjmie nazwę Koalicja Obywatelska, pod którą i tak startowała w kilku ostatnich wyborach. Ale jednak Platformy już nigdy nie będzie. Nie to jednak jest kluczowe po konwencji, na której sztandar PO został wyprowadzony. Kluczowe jest to, że lider Platformy i szef Koalicji Obywatelskiej chciał wysłać jasny sygnał do swych wyborców i do obradującego na kongresie PiS w Katowicach Jarosława Kaczyńskiego — "informacje o mojej śmierci były przesadzone". Tusk wyraźnie chce odnowić atmosferę wojny totalnej z PiS, która przypomni wyborcom, dlaczego zagłosowali na niego dwa lata temu. I najważniejsze — Tusk ani myśli o oddaniu premierostwa, ani szefostwa w partii.
Sun, 26 Oct 2025 - 15min - 443 - Specjalne wydanie "Stanu Wyjątkowego". Podsumowujemy półmetek rządów Tuska #OnetAudio
Mijają dwa lata od październikowych wyborów parlamentarnych, w wyniku których do władzy doszła koalicja KO, Trzeciej Drogi i Lewicy. Za nami specjalne wydanie "Stanu Wyjątkowego", w którym Andrzej Stankiewicz, Kamil Dziubka, Dominika Długosz i Jacek Gądek podsumowali półmetek rządów i wspólnie odpowiadali na pytania subskrybentów Onet Premium.
Tematów do przeanalizowania było wiele, bo przez te dwa lata rząd Donalda Tuska przechodził przez wiele kryzysów. Od niespełnionych "100 konkretów na pierwsze 100 dni rządów", przez waśnie z koalicjantami, aż po przegrane wybory prezydenckie.Oprócz wewnętrznych problemów, koalicja rządząca musi też stawić czoła tym zewnętrznym: niepewnej sytuacji geopolitycznej, otwartej wojny hybrydowej z Rosją i nieprzewidywalnemu Donaldowi Trumpowi w Białym Domu.
Twórcy "Stanu Wyjątkowego" rozmawiali też o sukcesach rządu — m.in. wprowadzeniu babciowego, finansowania in vitro z budżetu państwa, czy podwyżek dla nauczycieli. Co jeszcze się rządowi udało, a co skończyło się fiaskiem? Czy koalicja przetrwa do końca kadencji? Jak będzie układać się kohabitacja z Karolem Nawrockim? Jak na sytuację w rządzie wpłynie zmiana marszałka Sejmu? Czy czekają nas kolejne rekonstrukcje?
Thu, 16 Oct 2025 - 18min - 442 - Hołownia szantażuje Tuska. Żurek rozwścieczył PiS. Kaczyński i Mentzen się wyzywają #OnetAudio
Zapraszamy na specjalne wydanie "Stanu Wyjątkowego"! W rocznicę wyborów — 15 października o godz. 20.00 — zapraszamy na specjalne wydanie "Stanu Wyjątkowego". Podczas dwugodzinnego programu na żywo Andrzej Stankiewicz, Dominika Długosz, Kamil Dziubka i Jacek Gądek podsumują półmetek rządów i odpowiedzą na pytania subskrybentów Onet Premium. Na specjalne wydanie „Stanu Wyjątkowego" można się zapisać tu: https://wiadomosci.onet.pl/kraj/specjalne-wydanie-stanu-wyjatkowego-podsumujemy-wspolnie-polmetek-rzadow-tuska/pp98x1d Właściwie to nie powinno nas już dziwić, bo Szymon Hołowni na przestrzeni ostatnich lat zdążył nas przyzwyczaić do tego, że jedyną stałą rzeczą w politycznej metodzie jest zmienność. Tym razem jednak naprawdę nas zaskoczył, bo dopiero co zapowiedział, że karnie podda się rygorom podpisanej – z własnej woli – przez niego umowy koalicyjnej. Ta dwa lata temu jawiła się dla niego niemal jak potwierdzenie na pergaminie spełnienia dziecięcego marzenia. Jesienią 2023 r. dokument potwierdził, że Hołownia – jeszcze niedawno telewizyjny showman – stanie na czele Sejmu. Tyle że miał to być zaledwie pierwszy krok, bo jego prawdziwym celem i największym marzeniem było przekroczenie progu Pałacu Prezydenckiego w roli gospodarza. To pragnienie zostało jednak brutalnie zweryfikowane przez polityczną rzeczywistość, która – jak twierdzą ci, którzy dobrze znają marszałka – naprawdę go zaskoczyła. Do końca wierzył, że wygra nie tylko z Trzaskowskim, ale i kandydatem PiS, ktokolwiek by nim nie był. Skończyło się, jak mówią złośliwi, na promocyjnym wyniku – 4,99 proc. Zaczęła się równia pochyła i Hołownia zniechęcił się do polityki, która jeszcze niedawno miała być dla niego polem do szerzenia dobra, a dziś jest tylko „szambem", jak lider Polski 2050 napisał niedawno w mediach społecznościowych. Polityk chce więc odejść. Okazuje się jednak, że tanio skóry sprzedać nie chce. Zapowiedział, że zrzeknie się funkcji marszałka, ale nie od razu – najpierw fotel wicepremiera ma dostać od Tuska nielubiana przez niego partyjna koleżanka Hołowni Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz. To budzi irytację wśród pozostałych koalicjantów, a ponoć u samego Tuska raczej wesołość, bo – jak słyszymy – premier nie zamierza się uginać w obliczu szantażu i chce spokojnie czekać, aż Polska 2050 sama się wewnętrznie poukłada, bo Hołownia nie chce już być szefem własnego ugrupowania i w styczniu odbędą się tam wybory. W dzisiejszym wydaniu „Stanu wyjątkowego" odsłaniamy kulisy rozgrywki w koalicji. Zastanowimy się też m.in. nad tym, czy Waldemar Żurek naprawdę chce uchwalenia ustaw praworządnościowych, czy Donald Tusk pozbędzie się krnąbrnego Franciszka Sterczewskiego, a także pokażemy kolejny odcinek młócki pomiędzy Jarosławem Kaczyńskim i Sławomirem Mentzenem.
Sun, 12 Oct 2025 - 25min - 441 - Hołownia chce uciec z szamba. Ziobro przyznaje się do Pegasusa. Nawrocki potrzebuje snusboya #OnetAudio
Już wiemy, co robił Szymon Hołownia, gdy po klęsce w wyborach prezydenckich na długo zniknął ze sceny politycznej — pogrążony w melancholii, potajemnie kreślił swój plan ucieczki na emigrację. Nawet jego najbliżsi współpracownicy nie mieli pojęcia, że złożył papiery w konkursie na Wysokiego Komisarza ONZ ds. Uchodźców — dobrze płatną posadę w Genewie, która ma wystarczająco dużo prestiżu, by ukoić smutek Hołowni wywołany tym, że już nigdy nie zostanie prezydentem. Bez względu na to, czy Hołownia dostanie tę robotę, czy też nie, jego odejście z polskiej polityki jest przesądzone. Marszałek Sejmu zapowiedział, że w listopadzie przestanie być marszałkiem Sejmu, a na styczniowym kongresie przestanie być liderem partii swego imienia — Polski 2050 Szymona Hołowni. Twórcy słuchowiska politycznego „Stan Wyjątkowy" Andrzej Stankiewicz i Jacek Gądek mówią wprost: to koniec tej partii. Polska 2050 nie ma struktur, nie ma wyborców, a teraz traci swego patrona. Nie znaczy to, że Polska 2050 przestaje być ważna. Wręcz przeciwnie — jeszcze co najmniej przez 2 lata będzie kluczowa. Bo od tego, kto zastąpi Hołownię i czy partia postawi na konfrontację z Donaldem Tuskiem, zależy los koalicji. Pisowcy już sięgają po kalkulatorki, licząc, ilu posłów od Hołowni potrzebują, by jeszcze w tym Sejmie obalić rząd Tuska. Twórcy „Stanu Wyjątkowego" mówią im: hola, hola, nie tak szybko. Zapraszamy na specjalne wydanie "Stanu Wyjątkowego"! W rocznicę wyborów — 15 października o godz. 20.00 — zapraszamy na specjalne wydanie "Stanu Wyjątkowego". Podczas dwugodzinnego programu na żywo Andrzej Stankiewicz, Dominika Długosz, Kamil Dziubka i Jacek Gądek podsumują półmetek rządów i odpowiedzą na pytania subskrybentów Onet Premium. Na specjalne wydanie „Stanu Wyjątkowego" można się zapisać tu: https://wiadomosci.onet.pl/kraj/specjalne-wydanie-stanu-wyjatkowego-podsumujemy-wspolnie-polmetek-rzadow-tuska/pp98x1d
Sun, 05 Oct 2025 - 28min - 440 - Hołownia prowokuje Tuska. Wrogowie Morawieckiego zwierają szyki. Kaczyński diagnozuje alkoholizm #OnetAudio
W siedzibie Organizacji Narodów Zjednoczonych w Nowym Jorku znaleźli się równocześnie prezydent i szef MSZ. Zdziwieniom nie było końca kiedy do Polski zza oceanu dotarły zdjęcia uśmiechniętych panów wymieniających między sobą uwagi. Faktem jest, że panowie mają wspólne tematy, które budzą u nich wesołość — Sikorski twierdzi, że Nawrocki chwalił Sławomira Nitrasa. To rzecz jasna drwina z głównego stratega kampanii prezydenckiej Rafała Trzaskowskiego — drwina, którą Sikorski podziela. Trzaskowski nie rezygnuje ze współpracy z Nitrasem. Znów zorganizowali swój Campus — i próbują zmartwychwstać. To była jednak stypa, co było widać po minach młodych campusowiczów. Ani Trzaskowski ani Nitras nadal nie rozumieją kampanijnych błędów i za swą porażkę winią wszystkich dookoła. Z nowości Trzaskowski ma wąsy, a Nitras brodę. W koalicji rządzącej trzeszczy. Polska 2050 wyraźnie chce się odróżniać i zdecydowała się poprzeć prezydencki projekt ustawy o CPK, który dzięki temu trafił do dalszych prac w Sejmie — choć Donald Tusk oczekiwał jego odrzucenia. Premier był tym wyraźnie zirytowany i to nie pierwszy raz w tym tygodniu z powodu Polski 2050, bo na posiedzeniu rządu ministry od Szymona Hołowni także postanowiły wyprowadzić go z równowagi. Hołownia i jego najbliżsi ludzie wyraźnie prowokują premiera, co — nie żartujemy — grozi najpoważniejszym kryzysem od momentu powstania koalicji. Może nawet doprowadzić do rozłamu w obozie władzy i ostatecznego rozstania Hołowni i jego dworu — tudzież dworku — z Tuskiem i Koalicją Obywatelską. Ale nie tylko w obozie władzy trzeszczy. Pisowcy widzą się już w rządzie najpóźniej za 2 lata, więc zawczasu wzięli się za łby. W partii buduje się opozycja wobec Mateusza Morawieckiego, który widzi się - znowu - w fotelu premiera. Zdecydowany opór chcą mu postawić trzy zjednoczone frakcje partyjnych młokosów — o ile w ogóle jakikolwiek polityk PiS kiedykolwiek był młokosem. Na czele buntu stoją Patryk Jaki, Tobiasz Bocheński i Przemysław Czarnek, ale najciekawsze jest wsparcie jakie dostają od zakonu PC. Na spotkaniach tej trójki regularnie bywa Jacek Sasin, a czasami wpada też Mariusz Błaszczak. Dla wszystkich chyba jest jasne, że to wyraźny sygnał, że prezes wie o wszystkim i się nie sprzeciwia. Prezes wie też, rzecz jasna, jak walczyć z alkoholizmem. Jako wybitny terapeuta oznajmił właśnie, że facet może chlać 20 lat zanim się uzależni, a kobieta ledwie dwa lata. Zawsze nas intrygowały takie teorie prezesa, które ewidentnie mają swe źródła w jego skomplikowanej biografii.
Sat, 27 Sep 2025 - 22min - 439 - Atak prezydenta na rząd. Trzaskowski przegrał alkoholową wojnę. Duda dostaje łomot od swoich #OnetAudio
Niby wiedzieliśmy, że to nastąpi, ale jednak nie przypuszczaliśmy, że stanie się to tak szybko. Może łudziliśmy się, że obydwa „pałace" wytrzymają nieco dłużej bez wzajemnego naparzania się. Czar jednak prysł. A było tak pięknie. Po ataku rosyjskich dronów na Polskę obóz Karola Nawrockiego i otoczenie Donalda Tuska zawarły nieformalny pakt o nieagresji. Obydwa ośrodki władzy wykonawczej umówiły się na koordynację polityki informacyjnej w tym zakresie. Wystarczył jednak jeden artykuł w „Rzeczpospolitej", by wszystko wróciło na dawne tory. Według gazety na dom w Wyrykach na Lubelszczyźnie wcale nie spadł rosyjski dron, tylko rakieta z polskiego F-16. I oczywiście, takie rzeczy się zdarzają, tyle że wcale nie poszło o to, iż do takiego wypadku doszło. Pałac Prezydencki postanowił uderzyć w rząd, przekonując, że Karol Nawrocki nie został szczegółowo poinformowany o tej sprawie. MON i Kancelaria Premiera utrzymują z kolei, że prezydenckie Biuro Bezpieczeństwa Narodowego jest w tym samym rozdzielniku informacji, jakie wysyła codziennie Dowództwo Operacyjne Rodzajów Sił Zbrojnych, zatem BBN miał mieć dokładnie tę samą wiedzę, co rządzący. Pałac Prezydencki przekonuje, że tak nie było. Ludzie prezydenta twierdzą, że owszem, jakieś informacje przyszły, ale były ogólnikowe. Sprawa rakiety była tylko pretekstem do przerwania zawieszenia politycznej broni. Zresztą napięć pomiędzy obydwoma obozami w ostatnich dniach było więcej. Wprawdzie doszło do spotkania prezydenckiego ministra Marcina Przydacza i wiceszefa MSZ Marcina Bosackiego w sprawie nominacji ambasadorskich, ale ton wypowiedzi po spotkaniu wskazuje na to, że napięcie raczej rośnie niż słabnie. W najbliższych dniach może być jeszcze goręcej, bo na biurku prezydenta Karola Nawrockiego wylądowała właśnie ustawa o pomocy Ukraińcom. Jej poprzednią wersję Nawrocki zawetował, bo nie było tam wzmianki o ograniczeniu 800 plus wyłącznie do grupy pracujących Ukraińców. Rząd uzupełnił więc ustawę, ale pominął inny warunek prezydenta — wprowadzenia zakazu promowania banderyzmu w Polsce. To rzecz jasna zagranie pod publiczkę — za swych rządów dając Ukraińcom świadczenia, obóz PiS nigdy nie rozważał wprowadzenia „zakazu banderyzmu". Tyle że dziś pisowcy twardą walczą z Konfederacją, stąd takie żądanie. Pytanie, czy Nawrocki nie wykorzysta tego jako pretekstu do kolejnego weta. Gdyby tak się stało, system pomocy Ukraińcom zostałby wysadzony w powietrze, bo obecne przepisy wygasają wraz z końcem września.
Sat, 20 Sep 2025 - 32min - 438 - Polityczna wojna o ruskie drony. Nawrocki dostał lekcję od Trumpa. Kaczyński chce zniszczyć Mentzena #OnetAudio
Z kręgów władzy słyszymy zapewnienia: „Spokojnie, wszystko było pod kontrolą". Ale wiele wskazuje na to, że w nocy z wtorku na środę w rządzie i w Kancelarii Prezydenta pojawiła się poważna obawa, że to jest ten moment, kiedy Putin kompletnie zwariował i postanowił dokonać dronowego nalotu na Polskę. Nasi rozmówcy przekonują, że nasze wojsko i nasi sojusznicy od początku śledzili sytuację, a zatem widzieli, że kilkanaście dronów co prawda zmierza w kierunku naszych granic, ale jednocześnie lecą w wyraźnych odstępach czasu — co wykluczało dywanowy nalot. Ale jednocześnie w ścisłych kręgach władzy i w wojsku zapanowała niespotykana mobilizacja, która wskazuje na to, że politycy i generałowie obawiali się, że to dopiero początek ruskiej kanonady. Już w środku nocy zbudzeni zostali premier i prezydent, którzy najpierw spotkali się z wojskowymi w dowództwie armii, a potem naradzali się ze swymi ludźmi w Biurze Bezpieczeństwa Narodowego. Informatorzy „Stanu Wyjątkowego" zapewniają, że współpraca rządu i prezydenta była w tych godzinach modelowa, co było widać podczas czwartkowych obrad Rady Bezpieczeństwa Narodowego, składającej się z najważniejszych polityków. Antydronowa zgoda między Donaldem Tuskiem a Karolem Nawrockim nie przypadła do gustu Jarosławowi Kaczyńskiemu, który wyraźnie to prezentował podczas RBN. Lider PiS z Tuskiem się nawet nie przywitał, w dodatku zbojkotował jego sejmowe wystąpienie w sprawie dronowego nalotu.
Sat, 13 Sep 2025 - 21min - 437 - Tusk czaruje Nawrockiego. Potajemne kontakty ludzi prezydenta z rządem. Duda atakuje Kaczyńskiego #OnetAudio
Nam też w to trudno uwierzyć, ale tak jest. Po pierwszym miesiącu wspólnych rządów z Karolem Nawrockim premier Donald Tusk — mimo siedmiu wet i wielu groźnych słów ze strony ludzi prezydenta — wcale nie jest zmartwiony. Wręcz przeciwnie. Zarówno publicznie, jak i w za zamkniętymi drzwiami unika ostrej krytyki Nawrockiego, a momentami nawet go chwali. Swym ludziom opowiada choćby, że Nawrocki jest znacznie bardziej konkretny od Andrzeja Dudy i podczas jednego spotkania z nim ustalił więcej, niż podczas 10 wizyt u Dudy. Taka postawa Tuska ma kilka celów. Po pierwsze, premier nie chce nakręcać wojny z Nawrockim, żeby nowy prezydent przestał hurtowo i na oślep wetować, po to tylko by odgrywać się na rządzie. Tusk może próbować rządzić bez podpisów Nawrockiego, czyli bez ustaw — ale jest to trudne i bardziej to dryfowanie, niż zarządzanie państwem. Po wtóre, starcie z Nawrockim to jest coraz mniej wojna Tuska, a coraz bardziej starcie szefa MSZ Radka Sikorskiego. To on może zostać premierem, jeśli Tusk zdecyduje się oddać władzę, on też ma ambicje, by za 5 lat stanąć w szranki z Nawrockim o prezydenturę. Widać to wyraźnie — bo akurat Sikorski nogi nie cofa, a czasem wręcz prowokuje Nawrockiego. Wreszcie — to po trzecie — Tusk świetnie zna Kaczyńskiego. Doskonale rozumie, że jeśli da dużo przestrzeni zachłystującego się władzą, sławą i przywilejami Nawrockiemu, to tym prędzej Kaczyński poczuje się zagrożony i przystąpi do zwyczajowej pacyfikacji swego wybranka. Tak pacyfikował wszystkich swych kolejnych premierów Marcinkiewicza, Szydło i Morawieckiego, tak też upokarzał prezydenta Andrzeja Dudę. Swoją drogą po miesięcznej emeryturze Duda jest gotowy, by o tym mówić. I robi z Kaczyńskiego nasiąkniętego komuną dziadka, który nie bardzo ogarnia zmieniający się świat i winien skorzystać z obniżenia wieku emerytalnego.
Sat, 06 Sep 2025 - 21min - 436 - Kaczyński wściekły. Tajny sondaż PiS. W Pałacu spięcia z rządem #OnetAudio
Prezydent Karol Nawrocki wezwał premiera Donalda Tuska z całym rządem na dywanik do Pałacu Prezydenckiego. Ale szef rządu był jak ze swoich najlepszych momentów - wbijał szpile głowie państwa. Retorycznie Tusk górował nad Nawrockim, ale nie jest tak, że Nawrocki poległ. To, co „warszawka" przegapiła, to fakt, że prezydent wyciągnął z premiera deklarację, że nie zdoła zablokować umowy Unii Europejskiej z państwami Ameryki Południowej na handel - to nie jest seksi temat, ale dla branży rolnej i wsi bardzo ważny. Głowa państwa jest już myślami w USA, gdzie am się spotkać z Donaldem Trumpem, gdzie „będzie realizował interes państwa polskiego tak, jak on go rozumie". Jego Pałac jest na wojnie z MSZ-etem. Prezes PiS Jarosław Kaczyński z kolei wściekł się na Konfederację, a jeszcze bardziej na własną partię, w której już wielu się rozleniwiło i nie chce się bić o samodzielną większość. Ujawniamy wewnętrzny sondaż PiS - wedle kalkulacji Nowogrodzkiej 3 punkty proc. dzielą PiS od powrotu do władzy i to samodzielnej. To dlatego Jarosław Kaczyński przypuścił szarżę na „Konfę".
Sat, 30 Aug 2025 - 26min - 435 - Kulisy nieobecności Nawrockiego u Trumpa. Pierwsze weto prezydenta. Nieporozumienie w rządzie #OnetAudio
Historia przyspieszyła. Polska wypada z jej pociągu. Karola Nawrockiego zabrakło w Białym Domu na spotkaniu liderów Koalicji Chętnych, którzy polecieli wesprzeć prezydenta Ukrainy Wołodymyra Zełeńskiego. Nikt go tam specjalnie zresztą nie chciał, premiera też nie bardzo. Zaglądamy za kulisy tej decyzji. Za to w kraju Nawrocki jest jak taran. Zgłosił pierwsze weto - do ustawy wiatrakowej, w której obóz rządowy dorzucił zamrożenie cen prądu. Prezydent odpowiedział fortelem na fortel: wyciął z ustawy drobny fragment o zamrożeniu cen i odesłał do Sejmu jako własny. Teraz to on szachuje „mały Pałac". W rządzie już mają własnych kłopotów pod dostatkiem - znów nie ma spotkań liderów, a w sezonie urlopowym nie wiadomo było nawet, kto ma prowadzić posiedzenie. Gdy już się rząd zebrał, to doszło do spięcia – wicepremier grillował wiceministra, dopytując o problemy na linii z prezydentem. W MSZ mówią wprost o froncie z Nawrockim: - Mamy jazdę na całego. W Pałacu z kolei mówią tak: - Niektórzy w MSZ to patałachy i w ogóle nie są partnerami do rozmowy, więc nie będą z nimi gadać. Część rozrywkowa wyjątkowo obrodziła w talenty wokalne. Prezes PZPN Cezary Kulesza na spółkę z politykami PiS Kamilem Bortniczukiem i Łukaszem Mejzą dali się poznać jako miłośnicy nie tylko napojów wyskokowych, ale też gremialnego śpiewania „Barki". Słychać jednak zgubny wpływ promili na dykcję wokalistów. Z nią kłopotów nie mieli ani Karol Nawrocki, ani szef jego gabinetu - odegrali PR-ową ustawkę w Kanale Zero. Na szczęście głowa państwa nie śpiewała, choć potrafi - zwłaszcza „Mydełko Fa".
Sat, 23 Aug 2025 - 17min - 434 - Trump wycina Tuska. Nawrocki odcina się od Dudy. Minister od Hołowni na celowniku premiera #OnetAudio
Tego tygodnia premier Donald Tusk dobrze wspominać nie będzie. Nie dość, że w ostatniej chwili został wypchnięty z rozmowy z Donaldem Trumpem w sprawie Ukrainy i zastąpiony Karolem Nawrockim, to jeszcze w konsekwencji musiał prosić prezydenta o spotkanie. To, że Nawrocki lekko się na nie spóźnił, oczywiście nie jest przypadkiem. To jednak najmniejszy dziś problem szefa rządu. Nowa głowa państwa włamuje się w domenę, która na przestrzeni ostatnich kilkunastu miesięcy stała się poletkiem Tuska.
Pierwotnie miał rozmawiać Donald Tusk. Finalnie na linii z Donaldem Trumpem pojawił się prezydent Karol Nawrocki — i to on dostał słuchawkę w rozmowie o Ukrainie przed planowanym spotkaniem Trump–Putin na Alasce. Zaskoczenie? Owszem. Przypadek? Raczej protokół pisany w Waszyngtonie grubą czcionką.
Z Pałacu Prezydenckiego usłyszeliśmy, że Amerykanie „wyraźnie wskazali" partnera: głowę państwa. Premier dodał, że rozmawiał tego dnia w dwóch innych formatach zarówno z prezydentem Zełenskim, jak i innymi przywódcami. Nie brzmi to jednak jak „wszyscy wygrali", bo w praktyce to sygnał, kto ma dziś szybszą ścieżkę dotarcia do Gabinetu Owalnego.
Sat, 16 Aug 2025 - 21min - 433 - KPO wybuchło koalicji w rękach. Karol Nawrocki dociska rząd. W PiS konkurs na nowego premiera #OnetAudio
Rządząca koalicja ma gigantyczny problem i na razie nie widać dobrego wyjścia. PiS doskonale umie chwytać takie momenty i rozkręcać je do rozmiarów gigantycznych afer. Środki z KPO wydawane na jachty czy solaria urastają politycznie do rozmiarów nieszczęsnych ośmiorniczek. Donald Tusk widzi zagrożenie i próbuje jakoś rozwiązać problem, ale przy rozpędzonej machinie PiS jest to bardzo trudne. Politycy Prawa i Sprawiedliwości rzucili się na to polityczne złoto jak charty goniące zająca. I nie ma co się dziwić. Wyborca słyszący, że pieniądze z KPO poszły na czyjeś jachty czy ekspresy do kawy pała świętym oburzeniem. I słusznie. Nawet jeśli pieniądze zostały przyznane zgodnie z prawem to kryteria powinny zostać zwyczajnie inaczej ustalone. Nie ma też najmniejszego znaczenia, że to PiS zdecydowało o dotacji dla branży HoReCa. Mleko się rozlało i premier musi gasić kolejny pożar. W dodatku akurat teraz nowy prezydent ruszył w dziękczynną podróż po Polsce. Przedstawia ustawy, których rząd nie przyjmie i codziennie mówi Polakom, że on jest dobry a Tusk zły. Niby nic nowego, ale nałożone na inne problemy Donalda Tuska zaczyna wyglądać na doskonałą strategię. Rząd ma teraz w planie przekonać Polaków, że nie odpuszcza wielkich inwestycji. Premier też jeździ i pokazuje. A to pociąg a to wiatrak. PiS jest tak pewne swego, że wewnątrz partii już zaczął się konkurs na premiera po wygranych wyborach. Tyle tylko, że Konfederacja mówi „za dwa lata to my będziemy PiSowi dyktować warunki".
Sat, 09 Aug 2025 - 38min - 432 - Żurek wkracza do akcji. Mentzen drażni Kaczyńskiego. Prezydent Duda żegna się w kiepskim stylu #OnetAudio
Waldemar Żurek zaczyna swoje porządki w ministerstwie sprawiedliwości. Zaczyna od stanowczych decyzji, które zachwycają najtwardszy elektorat. Nieważne, że jego poprzednik zwraca uwagę, że robił dokładnie tak samo i że zapowiedzi zawieszenia prezesów sądów to jeszcze nie zawieszenie, bo procedura jest dość długa. Ale ważne jest pierwsze wrażenie, a to na wyborcach nowy minister zrobił bardzo dobre. PiS oczywiście natychmiast Żurka zaatakowało. W dodatku dość głupio. Politycy PiS nie przestają kolportować fejków na jego temat, co tylko sprawia, że minister w oczach swoich zwolenników jest wciąż prześladowany. A to wrzucą zdjęcie, jak rzekomo minister pokazuje środkowy palec, chociaż na zdjęciu oryginalnym pokazuje dwa ułożone w znak V, czyli zwycięstwa. A to opowiadają o jego rzekomym procesie z własnymi córkami o alimenty, pomijając, że nie z córkami i nie o alimenty, a z byłą żoną o jej niezgodne z prawdą oświadczenia wysłane do KRS. Była żona musiała obecnego ministra przeprosić, ale przecież PiSowi to kompletnie nie przeszkadza. Minister robi też przegląd tego, co działa, a co nie działa w samym resorcie i jego zdaniem chyba sporo nie działa. A jeśli działa to za wolno. Tak czy inaczej jest spora zapowiedź zmian wyczekiwanych przez wyborców. Zwłaszcza w mediach społecznościowych widać, że Waldemar Żurek wypełnia oczekiwania i nadzieje elektoratu KO. Czy przełoży się to na jakiekolwiek realne zmiany? A to się okaże w praniu, bo na beton wylany na wymiar sprawiedliwości przez PiS w poprzedniej kadencji naprawdę potrzeba młota udarowego. Przezabawnie jest w Trybunale Konstytucyjnym, bo sędziowie poprztykali się o Krystynę Pawłowicz. Otóż pani sędzia jest niezdolna do wykonywania swoich obowiązków i została przez Trybunał przeniesiona w stan spoczynku, ale z półrocznym odroczeniem. To znaczy, że będzie niezdolna w przyszłości a na razie jest zdolna. No i nie wszystkim sędziom się to podoba. Była awantura. Awantura jest także nieustannie między PiSem a Konfederacją. Prezes pohukuje na Mentzena a Mentzen nawet nie udaje, że się boi. To z kolei bardzo drażni prezesa i jego ludzi, bo do tej pory przecież wszyscy się bali. Panowie będą stroszyć na siebie pióra zapewne aż do wyborów parlamentarnych, bo każdy chce zając jak najlepszą pozycję w kolejnych negocjacjach rządowych. Od razu można zabawić się we wróżkę i przepowiedzieć, że skończy się wspólnym rządem, który bardzo szybko się rozpadnie. Tak z rok może razem wytrzymają. Mimo kolejnych awantur i awanturek do końca kadencji zapewne przetrwa koalicja 15 października. Hołownia dociska Tuska, bo może a Tusk nie wyrzuca Hołowni, bo nie może. Poważne wstrząsy mogą nas jeszcze czekać w listopadzie, kiedy ma dojść do zaplanowanej wcześniej zmiany na stanowisku marszałka. Nic nie jest na razie przesądzone. I na koniec żegnamy prezydenta Andrzeja Dudę. Co prawda odgraża się, że jeszcze wróci, ale chyba ostatnio zauważył, że nikt nie będzie czekał i zaczął zachowywać się dokładnie tak jak 10 lat temu. Dziwne twitty, odznaczenia dla propagandystów, ułaskawienia dla pospolitych chuliganów i nachalna promocja własnej książki. Właściwie o tej dekadzie nie ma co pisać, bo odchodzący prezydent bardzo dba, żeby ją podsumować nad wyraz dobitnie. Panie prezydencie - szczęścia na nowej drodze życia od Stanu Wyjątkowego. Polecamy się nieustająco!
Sat, 02 Aug 2025 - 27min - 431 - Kulisy rekonstrukcji rządu. Kaczyński urzekł Hołownię. Nawrocki próbuje podzielić koalicję #OnetAudio
A więc wojna. Przeprowadzając rekonstrukcję rządu, premier Donald Tusk chce jasno pokazać, że pogłoski o jego politycznej śmierci są mocno przesadzone — i rzuca wyzwanie PiS. Tusk usunął tych ministrów, którzy jego zdaniem za wolno i niezbyt skutecznie rozliczali pisowców — chodzi przede wszystkim o ministra sprawiedliwości Adama Bodnara, którego zastąpił Waldemar Żurek, sędzia najbardziej szykanowany za rządów PiS. Żeby go złamać, Ziobro zrobił mu 23 dyscyplinarki. Sprawdzał nawet zakup przez Żurka starego traktora oraz ingerował w jego sprawę rozwodową. Żurek nie dał się złamać — i teraz ma pokazać twardą rękę wobec PiS. Nowy rząd to właśnie gabinet wojenny, który przez najbliższe 2 lata — do wyborów parlamentarnych — będzie ostro walczył z Jarosławem Kaczyńskim i jego namiestnikiem w Pałacu Prezydenckim. Twórcy słuchowiska politycznego „Stan Wyjątkowy" Andrzej Stankiewicz i Dominika Długosz wchodzą za kulisy rekonstrukcji i ujawniają okoliczności wymiany poszczególnych ministrów — sporo tu tajemnic i sensacyjnych zwrotów. Tuskowi udało się zadowolić wszystkich koalicjantów, choć nie mamy złudzeń, że prędzej czy później znów się zaczną konflikty. W ich wywoływaniu przoduje Szymon Hołownia, który już po rządowych zmianach oznajmił, że politycy Platformy namawiali go na zablokowanie zaprzysiężenia Karola Nawrockiego na prezydenta. Do twórców „Stanu Wyjątkowego" docierają informacje, że Hołownia jest urzeczony Jarosławem Kaczyńskim, odkąd zaczęli swe polityczne flirty podczas biesiad w apartamencie europosła PiS Adama Bielana. Rozprawiali tam właśnie m.in. o zaprzysiężeniu Nawrockiego, ale także o potencjalnych wspólnych rządach. Jednocześnie — to wiemy na pewno — Hołownia nie znosi Tuska. Pisowcy doskonale to rozumieją i próbują podzielić koalicjantów. Stąd, chociażby, dopieszczanie marszałka przez Nawrockiego. Elekt ostentacyjnie spotyka się z Hołownią i snuje plany wspólnego przeprowadzenia zmian w TVP, z której mieliby zostać przepędzeni ludzie Platformy. Nie kryjemy — czekamy na dalsze kroki marszałka z wypiekami na twarzy.
Sat, 26 Jul 2025 - 20min - 430 - Duda ułaskawia Bąkiewicza. Nawrocki pozbywa się Czarnka. Sikorski skarży papieżowi na biskupów #OnetAudio
Ależ ten prezydent jest zdeterminowany. W końcówce swej finałowej kadencji Andrzej Duda za wszelką cenę chce pokazać, jaki jest niezłomny, twardy i prawicowy. Najpierw ze srogą miną rozprawiał o wieszaniu niepokornych sędziów, a teraz ułaskawił tego, który jest pionierem przemocowych pasji w polityce — Roberta Bąkiewicza, związanego z PiS organizatora Marszu Niepodległości, samozwańczego obrońcę kościołów i granic. No cóż, przychodzi nam tylko przypomnieć, że Duda wstydził się ułaskawić Bąkiewicza przez dobre półtora roku. Zdecydował się to zrobić dopiero wtedy, gdy prokurator generalny Adam Bodnar odwiesił — zawieszony na czas postępowania ułaskawieniowego — wyrok skazujący Bąkiewicza na prace społeczne i karę finansową za poturbowanie antypisowskiej aktywistki znanej jako „Babcia Kasia". Nietrudno zrozumieć motywacje pana prezydenta — po swym zaprzysiężeniu na początku sierpnia Bąkiewicza ułaskawiłby Karol Nawrocki, który mentalnie i światopoglądowo nadaje z tym politycznym wykidajłą na tych samych falach. Byłoby wstyd, że Duda nie ułaskawił, a Nawrocki tak — a przecież odchodzący prezydent marzy o tym, żeby po wyprowadzce z pałacu odnaleźć się w polityce gdzieś między PiS a radykałami takimi jak Bąkiewicz. Im bliżej końca prezydentury Dudy, tym ostrzejsza walka o kształt Kancelarii Prezydenta za kadencji Nawrockiego. Twórcy słuchowiska politycznego „Stan Wyjątkowy" Andrzej Stankiewicz i Jacek Gądek ujawniają kulisy odstrzelenia Przemysława Czarnka, który był murowanym kandydatem na nowego szefa kancelarii. Przyglądają się także aktywności Radosława Sikorskiego, który po porażce prezydenckiej Rafała Trzaskowskiego i kryzysie władzy Donalda Tuska wyrasta na ostatnią nadzieję obozu liberalnego. Sikorski systematycznie buduje swoją pozycję także wśród koalicjantów Platformy. Właśnie złożył pierwszą w historii skargę do Watykanu na biskupów, którzy wtrącają się do polityki. Zalecił im przy tym, by „zrzucili sukienki" i zapisali się do PiS — trudno o bardziej widowiskowy ukłon w stronę Lewicy.
Sat, 19 Jul 2025 - 28min - 429 - Hołownia pomógł Tuskowi. Kaczyński rozważa pakt z Konfederacją i Braunem. Duda ciężko znosi koniec #OnetAudio
Donald Tusk może zacierać ręce. Co prawda rządzenie mu nie idzie, co prawda rekonstrukcja mu nie idzie, co prawda koalicja mu nie idzie — ale pojawił się czarny charakter, na którego z łatwością może zrzucić odpowiedzialność za swe porażki. Tak, to on — marszałek Sejmu, podwójnie niedoszły prezydent i lider partii swego imienia: Szymon Hołownia. Prezes PiS Jarosław Kaczyński wykorzystał powszechnie w politycznym światku znaną miłość własną i pychę Hołowni, by wciągnąć go we własną grę. Jej ostateczny cel nie był zdefiniowany, bo zależał od aktualnego poziomu marszałkowskiej miłości i pychy. Wspólny rząd zwany dla niepoznaki „technicznym" — czyli tak naprawdę obalenie Tuska? A może tylko zapewnienie Hołowni fotela marszałka do końca kadencji w zamian za gwarancję zaprzysiężenia Karola Nawrockiego na prezydenta? Na pewno plan minimum został osiągnięty — osłabienie koalicji poprzez podważenie zaufania między jej liderami. Tusk i Hołownia nigdy za sobą nie przepadali. Czy też — by być precyzyjnym — Hołownia szczerze Tuska nie znosi i obwinia za sporą część porażek politycznych rządu, koalicji, a nade wszystko swych własnych. Twórców „Stanu Wyjątkowego" nie dziwi zatem, że zasiadł do wspólnego stołu zastawionego włoskim żarciem z gośćmi, którzy chcą Tuska obalić. Hołownia nie zdawał sobie jednak sprawy, że to nie jest zwyczajna polityczna gra, w której może coś wyszarpać dla siebie od Kaczyńskiego, żeby zaszantażować Tuska i wzmocnić swą pozycję w walce o pozostanie na fotelu marszałka Sejmu. Kaczyński na poważnie zamierza po przejęciu władzy uraczyć Tuska więziennym wiktem. Dlatego też to tajemne, nocne knucie Hołowni z Kaczyńskim to dla Tuska wybawienie. Elektorat liberalno-lewicowy, który po wyborach prezydenckich stracił wiarę, że Tusk jest w stanie zatrzymać PiS, porządnie się wystraszył. Zrozumiał, że już w tej kadencji Tuska mógłby zastąpić Kaczyński z Mentzenem i Hołownią. Z dwojga złego zdecydowanie woli Tuska.
Sat, 12 Jul 2025 - 19min - 428 - Hołownia knuje z Kaczyńskim. Nawrocki idzie na zwarcie z rządem. Konfederaci ograli Tuska #OnetAudio
Była już późna noc z czwartku na piątek, gdy dostaliśmy sygnał, że na ekskluzywnym osiedlu w centrum Warszawy zaczyna się polityczny zlot miłośników drogich aut z kierowcami, organizowany przez znanego propagatora automobilizmu, europosła PiS Adama Bielana. Postanowiliśmy działać. Sygnał pochodził od dziennikarza Radia Zet Mariusza Gierszewskiego, męża współautorki „Stanu Wyjątkowego" Dominiki Długosz. Mariusz usłyszał, że Bielana potajemnie odwiedził niespodziewany gość — marszałek Sejmu Szymon Hołownia. Mariusz upierał się nawet, że w podziemnym garażu na miejscu Bielana zaparkowana marszałkowska limuzyna Hołowni. Brzmiało to nieco dziwnie, przyznają Państwo. Przejrzysty, uczulony na nieprawości Hołownia u pisowca Bielana, którego nazwisko przewija się w aferze Narodowego Centrum Badań i Rozwoju, skąd bliscy mu ludzie wypompowali kasę liczoną w setkach milionów? Chcąc oczyścić dobre imię marszałka, postanowiliśmy poprosić o pomoc najlepszych specjalistów od tropienia pasażerów drogich aut z kierowcami — redakcję „Faktu". Mimo późnej pory fotoreporterzy „Faktu" podeszli do sprawy poważnie, rozumiejąc, że nieposzlakowana opinia marszałka to sprawa wagi państwowej. Ustawili więc lufy swych aparatów na parkingu pod apartamentowcem Bielana. Jakież było ich zdumienie, gdy po 1.00 w nocy pojawiła się tam limuzyna prezesa PiS Jarosława Kaczyńskiego oraz auto jego ochrony. Kaczyński z obstawą wyjechał po niespełna godzinie. A ok 2.30 w nocy z apartamentowca wyszedł wicemarszałek Senatu Michał Kamiński, by wsiąść do swego służbowego czarnego bolidu z kierowcą. Oficjalnie nic tu się nie zgadza. Co prawda Bielan z Kamińskim stanowili nierozłączną parę propagandystów Kaczyńskiego, ale rozstali się z nim w 2010 r. Po porażce w przyspieszonych wyborach prezydenckich po Smoleńsku Kaczyński zaostrzył kurs PiS i wyrzucił ich z partii. Bielan po latach wrócił, ale Kamiński nie — przez co dokonał się ich oficjalny rozwód polityczny. Kamiński związał się najpierw z Platformą, a teraz formalnie współpracuje z PSL — i od 15 lat jest jednym z najbrutalniejszych krytyków Kaczyńskiego. Tylko w ostatnim czasie, wyzywał go od mafijnych hersztów, drwił, że jest „wielkim prorokiem niewielkich rozmiarów" i promował hasło „PiS is bad". O Hołowni nie ma nawet co wspominać — oficjalnie odsądza Kaczyńskiego od czci i wiary, płakał nad łamaną przez niego Konstytucją i domagał się przyspieszenia w rozliczaniu pisowców. O co chodzi w tym zlocie hipokrytów? Jeśli w polityce nie wiadomo o co chodzi, to chodzi o władzę, pieniądze lub obie te rozkosze jednocześnie. Zapraszamy na „Stan Wyjątkowy"!
Sat, 05 Jul 2025 - 24min - 427 - Kaczyński władcą PiS. Tusk miota się w sprawie fałszerstw. Hołownia nie chce zablokować Nawrockiego #OnetAudio
Wszystko wskazuje na to, że za kilka dni nieuznawana przez obóz władzy Izba Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych Sądu Najwyższego uzna ważność wyborów prezydenckich. A wtedy Szymon Hołownia zwoła na 6 sierpnia Zgromadzenie Narodowe, na którym swoje ślubowanie złoży Karol Nawrocki. Nie będzie masowego ponownego przeliczania głosów — chyba, że bardziej zdecydowany ruch wykona prokuratura Adama Bodnara. Sąd Najwyższy kierowany przez przyjaciółkę prezydenta Małgorzatę Manowską w sprawie nieprawidłowości wyborczych podgrzewa nastroje, zamiast je tonować. Finał będzie taki, że ci, którzy wierzą, że w trakcie wyborów doszło do fałszerstw, już nigdy nie dadzą się przekonać, że było inaczej. Część najtwardszych wyborców obozu władzy wsłuchuje się w głos Romana Giertycha, który nawołuje do radykalnych ruchów włącznie z ogłoszeniem 6 sierpnia przerwy w trakcie Zgromadzenia Narodowego — po to, by nie organizować zaprzysiężenia Nawrockiego. Hołownia twardo mówi, że Nawrockiego zaprzysięgnie — odcinając się od Giertycha, swego dawnego sojusznika. A Donald Tusk się miota. Z jednej strony wzywa liderów koalicji do jedności i „przyzwoitego zachowania". Choć nie do tłumaczy, o co dokładnie chodzi, to jeszcze kilka dni temu wspierał zwolenników tezy o przekrętach wyborczych, choć nie przesądzał o ich skali. Z drugiej strony — Tusk mówi, że nieprawidłowości nie wpłynęły na wynik wyborów, czyli zgadza się z neoizbą Sądu Najwyższego i z Hołownią, który chce odebrać ślubowanie od Nawrockiego. Zresztą premier ma teraz jeszcze inne problemy. Rekonstrukcja rządu się ślimaczy, co powoduje, że mniejsi koalicjanci znowu zaczynają ze sobą walczyć – i to nie o program, tylko o stołki. Skoro Lewica chce odebrać Hołowni fotel marszałka Sejmu, to Polska 2050 domaga się w zamian oddania przez Lewicę fotela wicepremiera. Zupełnie inne, euforyczne nastroje panują po drugiej stronie sceny politycznej. Jarosław Kaczyński kolejny raz został wybrany na prezesa PiS — co potwierdza, że tak naprawdę będzie dożywotnim liderem partii. Z kolei żegnający się ze stanowiskiem głowy państwa prezydent Andrzej Duda napisał książkę. Mamy nadzieję, że umieścił w niej kilka swoich przednich dowcipów, którymi nie zdążył nas uraczyć przez dekadę.
Sat, 28 Jun 2025 - 19min - 426 - Nawrocki zapowiada starcie z rządem. Manowska odrzuca protesty wyborcze. Tusk chce zmienić ministrów #OnetAudio
Wiedzą Państwo, że lubimy symbole. Dlatego w pełni rozumiemy, czemu wiec dziękczynny za wybory prezydenckie Jarosław Kaczyński zorganizował w Pułtusku. To prawie jak pół-Tusk. Wbrew pozorom, to nie jest prymitywna gra słów naszego autorstwa. Sam Donald Tusk w 2013 r. połówkę swej drugiej kadencji świętował w Pułtusku, mówiąc, że chodzi o pół-Tuska. Wracając do prezesa — Kaczyński ewidentnie liczy na to, że dobiegająca połowy obecna kadencja Tuska ostatecznie skończy się w 2027 r. W Pułtusku Kaczyński uroczyście ogłosił początek kampanii parlamentarnej — posłowie PiS mają latem ruszyć w teren, by politycznie nagabywać Polaków nad morzem, w górach, nad jeziorami, rzekami i innymi ciekami wodnymi. Ci z nas, którzy liczyli na polityczny oddech po wyborach prezydenckich, nie zaznają spokoju. Inna rzecz, że emocji związanych z prezydenturę jeszcze trochę będzie. W Sądzie Najwyższym trwa wciąż badanie protestów wyborczych. Szefowa SN Małgorzata Manowska to była zastępczyni Ziobry w rządach PiS i kumpela Andrzeja Dudy. Pal licho, że publicznie dyskredytuje protesty. Gorzej, że bajdurzy o możliwych zamachach i próbach uwięzienia sędziów Sądu Najwyższego. Sterowana przez Manowską z tylnego fotela Izba Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych Sądu Najwyższego zamierza odrzucić większość protestów wyborczych, a jedynie nieliczne uznać za zasadne, zastrzegając przy tym, że nie miały one wpływu na wynik wyborów. Wszystko po to, aby blisku sercu i politycznemu interesowi Manowskiej kandydat PiS Karol Nawrocki został 6 sierpnia zaprzysiężony na prezydenta. Szkopuł w tym, że nawet w Izbie Kontroli — składającej się wyłącznie z neosędziów, a zatem prawników powołanych za rządów PiS — wybuchł bunt przeciwko zatwierdzeniu wyborów. Manowska walczy więc na dwa fronty — z protestami zwolenników rządu i z buntownikami wewnątrz własnego obozu. Da radę. Czujemy to.
Tue, 24 Jun 2025 - 26min - 425 - Tusk i Duda kłócą się o wybory. Trzecia Droga upada. Wrzosek oddaje śledztwo w sprawie Kaczyńskiego #OnetAudio
Rewolucja — to słowo w ustach dawnego działacza Unii Wolności, a dziś prezydenta z PiS Andrzeja Dudy zawsze brzmi jak groźba. Duda z wściekłością rzucił taką groźbę pod adresem premiera Donalda Tuska, gdy panowie starli się o nieprawidłowości wyborcze podczas obrad Rady Bezpieczeństwa Narodowego. W RBN zasiadają najważniejsi ludzie w państwie, zaś Duda — co jest wydarzeniem bez precedensu — zaprosił na obrady Karola Nawrockiego. Tusk i Nawrocki przywitali się chłodno, a premier wykorzystał obecność prezydenckiego nominata PiS, aby domagać się ponownego przeliczenia głosów, oddanych w wyborach prezydenckich. Duda jest logicznym adresatem takiego postulatu — to jego kumpela Małgorzata Manowska kieruje Sądem Najwyższym i to ona w praktyce decyduje o protestach wyborczych. Duda ostro zareagował na wystąpienie Tuska. Wykrzyczał mu, że już 5 lat temu podważał jego, Dudowe zwycięstwo nad Trzaskowskim. Jeśli spróbujecie nie uznać wyników wyborów, to będzie REWOLUCJA — wycedził. Myśli swej rewolucyjnej prezydent nie rozwinął, ale przyznać trzeba, że niejedną wyobraźnię uruchomił. Zdaniem twórców „Stanu Wyjątkowego" Andrzeja Stankiewicza i Kamila Dziubki występ Dudy wskazuje na to, że obóz PiS jest zdeterminowany, żeby zablokować ponowne liczenie głosów. Potwierdza to zresztą zachowanie Manowskiej, która wygoniła z Sądu Najwyższego Romana Giertycha, który domagał się wglądu w protesty wyborcze. Paradoksalnie, taka decyzja blokująca ponowne przeliczenie głosów może być dla Tuska politycznym złotem — pozwoli budować mit o ukradzionych przez PiS wyborach i konsolidować własny elektorat po bolesnej porażce wyborczej. A Tusk potrzebuje konsolidacji elektoratu jak nigdy wcześniej od przejęcia władzy. Ślimaczą się rozliczenia — czego symbolem jest oddanie przez Ewę Wrzosek śledztwa w sprawie „dwóch wież", czyli planów Kaczyńskiego, by wybudować wieżowiec na działce spółki Srebrna, powiązanej z PiS. W dodatku koalicja przeżywa wewnętrzne problemy — właśnie rozpadła się Trzecia Droga, sojusz PSL z partią Hołowni. To dobry wynik Trzeciej Drogi umożliwił Tuskowi w 2023 r. odsunięcie PiS od władzy. Wiele wskazuje na to, że w wyborach za dwa lata o kształcie koalicji znów przesądzi partia nr 3 na podium. Tyle że na tę chwilę nic nie wskazuje na to, aby miała to być jakakolwiek z partii koalicyjnych Tuska — ani PSL, ani Hołownia, ani Lewica. A jeśli trzecia będzie Konfederacja — w tej chwili to najbardziej prawdopodobne rozwiązanie — to może to umożliwić powrót do władzy Kaczyńskiemu, do któremu konfederatom jest najbliżej
Sat, 21 Jun 2025 - 25min - 424 - Afera prosto z YouTube. Rekonstrukcja drepcząca. Liczenie głosów #OnetAudio
Telewizja Republika postanowiła zrobić śledztwo i po tygodniach sprawdzania doszła do wniosku, że Roman Giertych to rzeczywiście Roman Giertych, a to co mówi naprawdę mówi. Co prawda nagrania sprzedała jako sensacyjne tajne, wyniesione, podsłuchane (niepotrzebne skreślić), a okazały się być nagraniem samego posła z jego kanału na YT, ale za to cała reszta też się nie zgadza. To co jest najciekawsze to dlaczego teraz i skąd te nagrania się wzięły. Albo nagle państwo z telewizji Sakiewicza zorientowali się, że wrzucając kolejne nagrania bardzo dokładnie wskazują ich źródło i dla niepoznaki wrzucili coś aktualnego, żeby odwrócić uwagę opinii publicznej albo po prostu naprawdę nie wiedzieli co robią. Przez chwilę uznając, że nie są kompletnymi amatorami i umieją sprawdzić, czy coś ukazało się na YT dwa miesiące temu należy przypuszczać, że wrzucili te nagrania specjalnie żeby udawać przynajmniej przed swoimi widzami, że naprawdę nie chodzi tu o inwigilację adwokata i jego klientów przy pomocy Pegasusa. Nawet Sławomir Mentzen poświęcił jak to nazwał "kompromitacji Republiki" uwagę na swoim YT. Nie wiadomo w sumie co jest śmieszniejsze w tej historii - rozpaczliwe próby pracowników Republiki udowodnienia, że w tych nagraniach naprawdę coś jest czy kolejni politycy PiS, którzy publicznie z kamienną twarzą próbują udawać, że naprawdę jest afera a nieoficjalnie śmieją się, że Republika jak zwykle przedobrzyła i robi chyba Giertychowi PR. Ma być nowy rzecznik rządu. To znaczy ma być rzecznik rządu, bo do tej pory go nie było. I ma nim być minister Adam Szłapka, który do tej pory sprawdzał się na odcinku Unia Europejska, ale ponieważ kończy się prezydencja a komórka odpowiedzialna za Unię ma wejść z powrotem do struktury MSZ to Szłapka będzie trochę bez przydziału. Dostanie zatem przydział bojowy. Bojowy, bo z jednej strony będzie obrywał od dziennikarzy a z drugiej od premiera. Pytanie czy na ciągłe przeciąganie liny w koalicji rządzącej pomoże rzecznik, bo raczej na to nie wygląda. Tym razem państwo nie zgodzili się ze sobą w sprawie rozwodów. Otóż PSL nie chce. Najlepiej rozwodów w ogóle, a na dziś to nie chce ich nikomu ułatwiać. W tej sprawie wypowiedziały się najbardziej zainteresowane resorty, czyli MON i ministerstwo rolnictwa. No orka na ugorze z tymi ludowcami w rządzie. Już nie można składać protestów wyborczych. Okienko w Sądzie Najwyższym zamknięte i teraz pytanie co dalej. Spora część polityków KO domaga się ponownego policzenia wszystkich głosów jednocześnie zarzekając się, że nie chce sugerować wyborczego fałszerstwa. Tyle tylko, że liczyć może wyłącznie Izba Kontroli Nadzwyczajnej, a ta ani nie ma ochoty ani układ władzy nie chciałby, żeby to robiła. A zatem mamy impas. I czekamy. Prawdopodobnie na to aż wszyscy o protestach zapomną.
Tue, 17 Jun 2025 - 38min - 423 - Tusk planuje czystkę wśród ministrów. Bodnar nie rozliczy PiS. Partii Mentzena grozi katastrofa #OnetAudio
Niby wszystko było pewne, ale w Sejmie czuć było nerwówkę. Może koalicja się połamie? Może kilkunastu posłów wypowie posłuszeństwo? A może cały PSL po cichu negocjuje z PiS, by utworzyć nowy, wspólny rząd? Nic takiego się nie wydarzyło. Premier Donald Tusk obronił swe stanowisko, bo koalicja zgodnie zagłosowała za wotum zaufania dla rządu. Tusk takiego wniosku o poparcie Sejmu składać nie musiał, ale zrobił to po wyborczej porażce Rafała Trzaskowskiego po to, żeby skonsolidować koalicję i udowodnić, że wciąż ma większość. Ponieważ to premier i rząd są w polskim systemie władzy ważniejsi od prezydenta, był to wyraźny sygnał wysłany do Karola Nawrockiego, żeby nie liczył na szybki upadek Tuska — a wszak taki jest w tej chwili jedyny plan nowego prezydenta z PiS. Kluczowe jest teraz to, co Tusk zrobi z tym poparciem przez 2 lata, czyli do kolejnych wyborów parlamentarnych. Jeśli widowiskowo je spartaczy, to jesienią 2027 r. w razie wygranej PiS Tusk znajdzie się na czele listy przedstawicieli obecnej władzy, których Kaczyński — serio, a nie tylko w efektownych zapowiedziach — będzie chciał wsadzić za kraty. Drugi na tej liście jest prokurator generalny Adam Bodnar, który walczy z ludźmi Kaczyńskiego usadowionymi w sądach i prokuraturze, a nade wszystko ściga polityków i urzędników związanych z PiS. Twórcy „Stanu Wyjątkowego" Andrzej Stankiewicz i Jacek Gądek zwracają uwagę, że wraz z wyborem Karola Nawrockiego na prezydenta, drastycznie maleją szanse Bodnara na dokończenie rozliczeń. Nawrocki będzie chronił ludzi PiS, których Kaczyński zostawił w spadku Tuskowi w kluczowych instytucjach państwa. Będzie też ułaskawiał pisowców, których oskarży prokuratura i skażą sądy. Stawiamy tezę, że 1 czerwca AD 2025 — wraz z wyborem Nawrockiego — w Polsce skończyły się rozliczenia PiS. Sami pisowcy już to czują — stąd przeciek do prawicowych telewizji prywatnych rozmów telefonicznych Tuska z Romanem Giertychem. Odpowiedzialni za specsłużby ludzie PiS pokazują w ten sposób obecnej władzy gest Kozakiewicza. Przyznają się ostentacyjnie do tego, że za swych rządów stosowali Pegasusa wobec polityków opozycji, a w dodatku po utracie władzy zabrali sobie te taśmy i są gotowi nimi atakować. Twórcy „Stanu Wyjątkowego" wstrzymują się na razie z analizą nagrań, czekając na większy pakiet taśm, który jest zapowiadany na przyszły tydzień.
Sat, 14 Jun 2025 - 29min - 422 - Czarnek lokajem Nawrockiego. Tusk kleci expose. Pierwsze zarzuty za stosowanie Pegasusa #OnetAudio
W 2023 r. miał być premierem rządów PiS-Konfederacja, ale władzę przejął Donald Tusk. W 2024 r. miał zostać kandydatem PiS na prezydenta, ale prezes postawił na Karola Nawrockiego. Tak, Przemysław Czarnek nie ma szczęścia — właśnie wyszło na jaw, że zostanie szefem Kancelarii Prezydenta, czyli będzie odpowiadał za administracyjną obsługę Nawrockiego. Proszę sobie wyobrazić, co to w praktyce będzie. Twórcy „Stanu Wyjątkowego" — choć Dominika Długosz na pewno bardziej niż Andrzej Stankiewicz — uważają, że to robota zdecydowanie poniżej ambicji Czarnka, które sięgają wszelkich najwyższych stanowisk z jedynym może wykluczeniem: papiestwa. Smucą się, bo Czarnek zniknie z Sejmu, no i straci immunitet. Zachodzą też w głowę, czemu prezes go tak pokarał. A wszak Czarnek dwoił się w kampanii i troił. Kłamał, że Nawroccy zapłacili za kawalerkę pana Jerzego — choć nie zapłacili. Wymachiwał dokumentami tak widowiskowo, że Kamil Dziubka zdołał odczytać, że Nawroccy zaprowadzili notariusza do więzienia, w którym siedział pan Jerzy, żeby dopiąć transakcję. W dodatku teraz obóz władzy — a zwłaszcza Roman Giertych — dowodzą, że to Czarnek zorganizował pisowski Ruch Kontroli Wyborów, który obsadził swymi ludźmi komisje wyborcze. Czyli był skuteczny — a tu taki cios z Nowogrodzkiej. Swoją drogą właśnie ludzie Czarnkowego RKW są przez Giertycha podejrzewani o fałszerstwa wyborcze. Tyle że premier hamuje te emocje. Tusk nie chce ani ponownego liczenia głosów, ani — broń Boże — powtórzenia wyborów. Zakłada, że Rafał Trzaskowski i tak dostałby łupnia. Tusk skupia się na środowym expose, które ma być nowym otwarciem rządu. No i rozlicza — zarzuty usłyszeli właśnie agenci CBA, którzy za rządów PiS stosowali Pegasusa przeciwko politykom Platformy. Naszą uwagę zwrócił zwłaszcza jeden agent. To dla PiS agent naprawdę bardzo szczególny, bo bliski partii sercem i czynem. Gość, który w 2014 r. przyłożył rękę — albo obie łapy — do odpalenia gigantycznej afery, która doprowadziła do upadku ówczesny rząd Tuska.
Tue, 10 Jun 2025 - 40min - 421 - Polowanie na Tuska. Nawrocki pręży muskuły. Kaczyński upokarza Mentzena #OnetAudio
Koalicja rządząca jest od niedzieli targana wybuchami - na przemian gniewu i histerii. Jedni chcą Tuska odwołać natychmiast, inni bronić go do ostatniej kropli krwi. Wszystko drży, chwieje się i trzeszczy. Z jednej strony na spotkaniu premiera z klubem Koalicji Obywatelskiej nie było zapowiedzi rozliczenia wyborczej porażki. Z drugiej - pojawiają się głosy, że nie ma co liczyć na rozliczenia, bo rękę do wyniku przyłożył osobiście kierownik. Koalicjanci chcą poważnych zmian w strategii rządu i odchudzenia administracji, a premier chce wotum zaufania. Na razie plan jest taki, żeby przeczekać morze frustracji i napór PiS. Tusk nie ma łatwego zadania. Zwłaszcza, że tylko w tym tygodniu okazało się, że w przynajmniej trzech różnych miejscach w państwowych instytucjach zatrudniono albo hejterów albo znajomych i dzieci polityków koalicji. Trudno o nową jakość, kiedy stara puka od spodu.
W tym samym czasie na prawicy trwają euforyczne uniesienia. Znowu politycy PiS czują się królami świata. Wygrali wybory, prezes jest geniuszem, partia się umacnia. Jakoś niewielu z nich zauważyło, że Nawrocki wygrał wyłącznie dzięki głosom wyborców Konfederacji, którzy nie zamierzają zagłosować na PiS za dwa lata. Prezes się puszy znowu w glorii niezwyciężonego hegemona na prawej flance sceny politycznej jakby nie zauważył, że Mentzen to zupełnie inny typ polityka niż jego dotychczasowi partnerzy. On się z prezesem nie będzie cackał ani go bał. Mentzen z Bosakiem będą szli do przodu po większość na prawicy a nie po uznanie prezesa. Prezes jest taki zadowolony, że udzielił ponad godzinnego wywiadu. Wiemy przynajmniej, że snus Nawrockiego go zaskoczył i że to był największy problem w tej końcówce kampanii, bo wyborcy PiS w ogóle nie zrozumieli co to jest i kojarzyło im się z narkotykami. Teraz przynajmniej wiadomo po co była ta histeria PiS w sprawie badań antynarkotykowych. Karol Nawrocki też udzielił dwóch wywiadów. Sprawiedliwie wPolsce powiedział kto będzie jego rzecznikiem, a w Republice kto będzie szefem gabinetu. Rzecznik będzie z IPN, zaś szef gabinetu z partii. W obu wywiadach zgodnie pan Karol pogroził panu Donaldowi. I akurat to go łączy z częścią polityków koalicji.
Sat, 07 Jun 2025 - 29min - 420 - Powyborcze trzęsienie ziemi. W PiS wiara w powrót do władzy. W rządzie konflikty i szukanie winnych #OnetAudio
Zapraszamy na specjalne wydanie słuchowiska politycznego „Stan Wyjątkowy". Wszyscy prowadzący — Andrzej Stankiewicz, Dominika Długosz, Kamil Dziubka i Jacek Gądek — spotykają się razem w studiu, by przedstawić najnowsze doniesienia dotyczące okoliczności i skutków zwycięstwa Karola Nawrockiego w wyborach prezydenckich.
To polityczny koniec Rafała Trzaskowskiego — trzeci raz nie dostanie prezydenckiej szansy, w dodatku to jego ostatnia kadencja w stołecznym ratuszu. Może w przyszłości zostanie europosłem? Może jeszcze kiedyś będzie ministrem? Na pewno już nigdy nie będzie politycznie zbyt ważny. Dziś pytanie jest inne — czy przegrane wybory prezydenckie nie doprowadzą do rozpadu koalicji, upadku rządu i końca kariery Donalda Tuska? Twórcy „Stanu Wyjątkowego" prowadzili w ostatnich dniach intensywne rozmowy w obozie władzy. I opowiadają w programie o tym, czego się dowiedzieli. W PiS euforia — do partii wróciła wiara w odzyskanie władzy, najpóźniej po wyborach sejmowych za 2 lata. Ale Nowogrodzka nie pokrążyła się w całkowitej ekstazie. Nawrocki wygrał tylko dlatego, że zdobył poparcie wyborców Sławomira Mentzena i Grzegorza Brauna. To pokazuje, że Polaków o poglądach konfederacyjno-braunowych przybywa. Z jednej strony Kaczyński postawił pół roku temu na nieznanego Nawrockiego właśnie dlatego, że to z poglądów konfederata — miał dzięki temu zdobyć głosy Mentzena w drugiej turze. I tak się stało. Szkopuł w tym, że w ten sposób sam Kaczyński musiał przyznać, że nie udało mu się wykończyć Konfederacji — co konsekwentnie starał się zrobić za rządów PiS. A zatem trwająca dwie dekady walka prezesa, aby PiS był jedyną partią na prawicy, została definitywnie przegrana — i to chochla dziegciu w beczce miodu, jaką jest wygrana Nawrockiego. Kampania prezydencka oparta na odcinaniu się przez PiS od własnych rządów stawia też znak zapytania nad przyszłością Mateusza Morawieckiego i jego ludzi. Przed wyborami Nawrocki ostro krytykował działania rządu Morawieckiego — w tym ograniczenia covidowe, „piątkę dla zwierząt", czy „Zielony Ład". A Morawiecki dostał nakaz milczenia. Coś nam mówi, że ta historia będzie mieć dalszy ciąg.Wed, 04 Jun 2025 - 37min - 419 - Trzaskowski kontra Nawrocki — polityczna wojna na śmierć i życie #OnetAudio
[AUTOPROMOCJA] Cały odcinek obejrzysz lub posłuchasz tutaj: 🔸 na naszej stronie: https://wiadomosci.onet.pl/wybory/wybory-prezydenckie/stan-wyjatkowy-o-co-walczy-karol-nawrocki-bedzie-bil-sie-do-upadlego/90671vf 🔸 lub w aplikacji Onet Audio: https://onetaudio.app.link/StanWyjatkowy We wtorek, 3 czerwca, tuż po II turze wyborów zapraszamy na specjalne wydanie "Stanu Wyjątkowego" na żywo. Andrzej Stankiewicz, Kamil Dziubka, Dominika Długosz i Jacek Gądek zastanowią się wraz ze Słuchaczami, jak będzie wyglądać Polska przez najbliższe pięć lat. Zapisz się już teraz na to wyjątkowe wydarzenie! https://wiadomosci.onet.pl/specjalne-wydanie-stanu-wyjatkowego-zapisz-sie-na-wydarzenie/3fx169f Wszystkie odcinki "Stanu Wyjątkowego" znajdziecie pod tym linkiem: https://wiadomosci.onet.pl/stan-wyjatkowy-podcast-onetu W jakiej sytuacji zwycięży Nawrocki? Co się musi stać, żeby wygrał Trzaskowski? I jakie będą polityczne konsekwencje ich wyników? Zapraszamy na specjalne wydanie słuchowiska politycznego „Stan Wyjątkowy". Wszyscy prowadzący — Andrzej Stankiewicz, Dominika Długosz, Kamil Dziubka i Jacek Gądek — spotykają się razem w studiu, by podsumować kampanię przed decydującym wyborczym starciem. Prowadzący szczegółowo analizują kampanie Rafała Trzaskowskiego i Karola Nawrockiego. Szacują też szanse na prezydenturę obu konkurentów. Nie ma wątpliwości, że dzięki Nawrockiemu polskie kampanie prezydenckie weszły na zupełnie nowe tory. Najpierw na jaw wyszły jego kontakty z gangsterami i naziolami, potem „apartamenty miłości" i kawalerka, następnie kibolskie ustawki i snusy. W finale na jaw wyszło, że — wedle świadków, do których dotarli dziennikarze Onetu — Nawrocki miał sprowadzać prostytutki dla gości Grand Hotelu w Sopocie, gdzie dwie dekady temu pracował jako ochroniarz. Sondaże pokazują, że dla połowy Polaków to wystarczające kwalifikacje do prezydentury. Jeśli Nawrocki wygra, to zyska immunitet przed skandalami, które wyszły na jaw w kampanii. Nie straci dostępu do najściślejszych państwowych tajemnic, w tym sekretów NATO i Unii Europejskiej — mimo że na jaw wyszło, że ABW nie znała jego mrocznej przeszłości. Jako prezydent dostanie wszystkie tajemne certyfikaty z automatu — czy się to komuś podoba, czy nie. Nie będzie mu grozić żadna odpowiedzialność karna w kilku sprawach, które na jaw wyszły w czasie kampanii — kibolskich ustawek, darmowego zajmowania „apartamentów miłości" przy Muzeum II Wojny Światowej w Gdańsku, czy bezgotówkowego przejęcia kawalerki pana Jerzego. Jako prezydent nie będzie podlegał odpowiedzialności karnej — czy się to komuś podoba, czy nie. Do tego dostanie to, co uwielbia — świtę, splendor i luksusy. Dlatego będzie się bił do upadłego, żeby pokonać Trzaskowskiego. Nawrocki jest w komfortowej sytuacji, bo poparcie przekazał mu radykał, antysemita i homofob ze skłonnościami prorosyjskimi Grzegorz Braun — to ponad 1,2 mln potencjalnych głosów w drugiej turze. Delikatnie wsparł go także lider Konfederacji Sławomir Mentzen, który dostał w pierwszej turze niemal 3 mln głosów. Gdyby wyborcy Mentzena i Brauna tłumnie zagłosowali na Nawrockiego, to Rafał Trzaskowski znalazłby się w tarapatach. Jeśli Trzaskowski przegra, to będzie to koniec jego politycznej kariery, a być może nawet koniec kariery Donalda Tuska i koniec obecnej koalicji. Nawrocki jako prezydent będzie brutalnie zwalczał rząd, próbując go obalić. Wygrana prezydencka doda PiS wiatru w żagle i ułatwi walkę o powrót do władzy w wyborach do Sejmu w 2027 r. Wtedy może powstać rząd PiS z Konfederacją — koszmarny sen elektoratu liberalno-lewicowego. Ale Trzaskowski nie jest w beznadziejnej sytuacji. Twórcy „Stanu Wyjątkowego" ujawniają strategię sztabu KO na ostatniej prostej kampanii — to wyłącznie walka o mobilizację własnego elektoratu, nie zaś o pozyskiwanie nowych wyborców. Opisują też, jak z matematyczną precyzją prowadzona jest ta operacja budzenia elektoratu, który w 2023 r. pozbawił PiS władzy. Fala przerażonych wizją rządów Kaczyńskiego z Nawrockim, Mentzenem, a może i Braunem rośnie — badania pokazują, że elektorat liberalno-lewicowy budzi się szybciej, niż przed wyborami w 2023 r. Według szacunków sztabowców KO Trzaskowski ma szanse wygrać, jeśli frekwencja przekroczy 73 proc., a zatem jeśli będzie mniej więcej taka, jak w wyborach parlamentarnych. Wówczas do lokali ustawiały się tasiemcowe kolejki głosujących
Fri, 30 May 2025 - 09min - 418 - Nawrocki, Grand Hotel i tajemnice PiS. Wchodzimy za kulisy skandalu #OnetAudio
We wtorek, 3 czerwca, tuż po II turze wyborów zapraszamy na specjalne wydanie "Stanu Wyjątkowego" na żywo. Andrzej Stankiewicz, Kamil Dziubka, Dominika Długosz i Jacek Gądek zastanowią się wraz ze Słuchaczami, jak będzie wyglądać Polska przez najbliższe pięć lat. Zapisz się już teraz na to wyjątkowe wydarzenie! https://wiadomosci.onet.pl/specjalnie-wydanie-stanu-wyjatkowego-zapisz-sie-na-wydarzenie/3fx169f Karol Nawrocki uczestniczył w procederze sprowadzania prostytutek dla gości Grand Hotelu w Sopocie, gdy pracował tam jako ochroniarz — tak twierdzą jego ówcześni koledzy z ochrony, z którymi rozmawiał Onet. Ze względu na obawy o własne bezpieczeństwo rozmówcy Onetu chcą pozostać anonimowi. Ale biorą odpowiedzialność za swe słowa — deklarują, że są gotowi złożyć zeznania przed sądem. Sztab Nawrockiego pozwy co prawda złożył, tyle że bez trybu wyborczego, w którym wyrok zapadłby w ciągu doby. W wydaniu na żywo „Stanu Wyjątkowego" Andrzej Stankiewicz i Jacek Gądek wchodzą za kulisy pracy Nawrockiego jako ochroniarza i opowiadają o politycznych skutkach „Grand afery".
Fri, 30 May 2025 - 26min - 417 - „Stan Wyjątkowy". Nawrocki bierze w dziąsło. Trzaskowski się budzi. A Mentzen grilluje #OnetAudio
Zapraszamy do zapisywania się na newsletter "Stanu Wyjątkowego". Co tydzień zwracamy Państwa uwagę na kluczowe wydarzenia oraz polecamy interesujące teksty. Zapisać można się tu: https://wiadomosci.onet.pl/tylko-w-onecie/newsletter-stan-wyjatkowy-zapisz-sie-na-nasz-nowy-newsletter/q7dq8jv Zarejestruj się na specjalne wydanie "Stanu Wyjątkowego" Live, które już 3 czerwca: https://wiadomosci.onet.pl/specjalnie-wydanie-stanu-wyjatkowego-zapisz-sie-na-wydarzenie/3fx169f?8261 Prochy, ustawki i mieszkaniówka — dotąd żadna kampania prezydencka nie sięgnęła takiego dna. Nas na swój sposób fascynuje odkrywanie przeszłości Karola Nawrockiego. A właściwie nawet bardziej fascynuje nas obserwowanie, w jaki sposób sztabowcy PiS — a za nim szeregowi pisowcy — próbują odnajdować konserwatyzm i narodowe wartości w przejmowaniu kawalerek od staruszków, kibolskim okładaniu się po ryjach tudzież wciskaniu sobie dziwnych substancji pod wargę. Ewidentnie szef PiS Jarosław Kaczyński przeprowadza wielki narodowy test na to, ile zniesie jego elektorat, byle tylko powstrzymać przed wygraną zastępcę Donalda Tuska, zwolennika związków partnerskich, niechętnego Kościołowi Rafała Trzaskowskiego. Na razie test wypada nieźle. Elektorat prawicy łyka te wszystkie kampanijne bajki o Nawrockim jako mężu opatrznościowym, nie wierząc lub nie chcąc wierzyć w ciemne strony jego życiorysu.
Sat, 24 May 2025 - 21min - 416 - Reset w kampanii Trzaskowskiego. Sztab Nawrockiego boi się haków. Mentzen kręci przed drugą turą #OnetAudio
Tak słuchaliśmy miesiącami opowieści sztabowców Rafała Trzaskowskiego, że systematyczna utrata poparcia ich kandydata to normalka. Że zwyczajnie zaczęła się kampania i do gry weszli konkurenci, którzy z lekka go podskubują. Skończyło się zjazdem z ponad 40 proc. do 30 proc. A Trzaskowskiemu — przez lata faworytowi do prezydentury — zajrzało w oczy widmo porażki z kandydatem PiS Karolem Nawrockim, jeszcze pół roku temu zawodnikiem politycznej ligi okręgowej. W pierwszym powyborczym wydaniu słuchowiska politycznego „Stan Wyjątkowy" Andrzej Stankiewicz i Dominika Długosz szczegółowo omawiają wyniki pierwszej tury i analizują szanse obu kandydatów. Kluczowe będzie — jak zwykle — zachowanie tego trzeciego w stawce, którym tym razem jest Sławomir Mentzen. Na pierwszy rzut oka wydawać by się mogło, że Mentzen poprze Nawrockiego, żeby zatrzymać „lewaka" Trzaskowskiego. Ale to się nie stanie. Twórcy „Stanu Wyjątkowego" tłumaczą, czemu lider Konfederacji nie ma interesu w graniu na Nawrockiego, a nawet — czemu opłaca mu się wygrana Trzaskowskiego. Andrzej Stankiewicz i Dominika Długosz ujawniają także planowane zmiany w kampanii kandydata KO i obawy sztabowców PiS, że w bogatej, nieodkrytej przeszłości Nawrockiego znajdą się jeszcze tajemnice większego kalibru, niż kawalerka, którą bezgotówkowo przejął od sędziwego pana Jerzego.
Tue, 20 May 2025 - 35min - 415 - " Jeśli Karol Nawrocki przegra, dojdzie do tarć w PiS." Stan Wyjątkowy na Impact'25
#płatnawspółpraca Autorzy podcastu Onetu "Stan Wyjątkowy" Andrzej Stankiewicz i Dominika Długosz podczas Impact'25 w Poznaniu mówili o zbliżających się wielkimi krokami wyborach prezydenckich i o tym, co ich wynik długofalowo będzie oznaczał dla Donalda Tuska i Jarosława Kaczyńskiego. Dziennikarze zwrócili uwagę także na jeden, zupełnie nieoczywisty wariant.
Fri, 16 May 2025 - 14min - 414 - „Stan Wyjątkowy" ujawnia. Żeby przejąć kawalerkę pana Jerzego, Nawrocki przyprowadził notariusza do aresztu #OnetAudio
Specjalne wyborcze wydanie „Stanu Wyjątkowego" dostępne je dla abonentów Onet Premium (wersja video) i aplikacji Onet Audio (wersja audio) w ostatnim dniu kampanii. Zapraszamy do słuchania i oglądania! To jest specjalne wydanie słuchowiska politycznego „Stan Wyjątkowy". Wszyscy prowadzący — Andrzej Stankiewicz, Dominika Długosz, Kamil Dziubka i Jacek Gądek — spotykają się razem w studiu, by podsumować kampanię przed pierwszą turą wyborów. Prowadzący szczegółowo analizują kampanie najmocniejszych kandydatów — Rafała Trzaskowskiego, Karola Nawrockiego, Sławomira Mentzena, Szymona Hołowni, Magdaleny Biejat i Adriana Zandberga. Szacują też szanse na prezydenturę dwóch głównych konkurentów, którzy spotkają się w drugiej turze. Prowadzący surowo oceniają kampanię Trzaskowskiego i ujawniają, że przed drugą turą premier Donald Tusk chce interweniować w sztabie wyborczym. Szczegółowo analizują też sytuację, w której Trzaskowski mimo sondażowych spadków zdoła wygrać wybory. Rząd będzie musiał się wówczas wziąć do roboty, bo mając swego prezydenta, nie będzie już mógł się zasłaniać wetami Andrzeja Dudy. Za to prawicy po porażce może dojść do konfliktów, które osłabią pozycję Jarosława Kaczyńskiego — może nawet powstać nowa formacja konserwatywna. Jeśli Trzaskowski przegra, to będzie to koniec jego politycznej kariery, a być może nawet koniec kariery Donalda Tuska i koniec obecnej koalicji. Nawrocki jako prezydent będzie brutalnie zwalczał rząd, próbując go obalić. Wygrana prezydencka doda PiS wiatru w żagle i ułatwi walkę o powrót do władzy w wyborach do Sejmu w 2027 r. Panowie w sondażach dotyczących drugiej tury idą łeb w łeb. Kluczowa w kampanii może się okazać sprawa kawalerki niemal 80-letniego dziś pana Jerzego, którą Nawroccy przejęli, nie płacąc za nią i nie opiekując się nim — choć do jednego i drugiego zobowiązali się w umowach. Twórcy „Stanu Wyjątkowego" ujawniają najnowszą odsłonę tej afery — i pokazują nowy dokument. Otóż wedle Nawrockiego pan Jerzy poprosił go o pomoc w wykupieniu mieszkania komunalnego, bo bał się, że je straci po tym, jak pod koniec 2011 r. trafił do aresztu. Tyle że pan Jerzy za kraty trafił pod koniec listopada 2011 r. A cała operacja przejęcia mieszkania ruszyła w październiku 2011 r. I wtedy pan Jerzy na pewno jeszcze nie siedział. Po kolei. 20 października 2011 r. Nawrocki w imieniu pana Jerzego przelewa gdańskiemu ratuszowi 12 tys. zł — to cena wykupu komunalnego mieszkania z 90-proc. Bonifikatą przysługującą wyłącznie lokatorom. Tego samego dnia pan Jerzy podpisuje testament, w którym przekazuje mieszkanie Nawrockim — to jednoznaczny dowód, że wtedy jeszcze nie siedział. I teraz hit. Po aresztowaniu pan Jerzy mógłby wpaść na pomysł zmiany testamentu. Nawroccy postanowili więc ostatecznie domknąć transakcję i podpisać z nim umowę zakupu mieszkania. 24 stycznia 2012 r. przyprowadzili notariusza do gdańskiego aresztu na ul. Kurkowej 12, gdzie staruszek siedział. I tam podpisali z nim umowę. Twórcy „Stanu Wyjątkowego" pokazują dowód — fragment aktu notarialnego, gdzie jest to jasno napisane. Wcześniej, jeszcze przed odsiadką, Nawroccy dali panu Jerzemu pożyczkę na wykup mieszkania od miasta. To owo wspomniane 12 tys. zł. zapłacone w październiku, przed aresztowaniem. W umowie zapisali mu oprocentowanie na 20 proc. rocznie — to znacznie wyżej niż ówczesne kredyty bankowe. Czekamy, aż Nawrocki wytłumaczy, skąd taka cena dobroczynności.
Fri, 16 May 2025 - 09min - 413 - Nawrocki znów kręci w sprawie kawalerki. Trzaskowski brudzi sobie ręce. Biejat i Zandberg idą w górę #OnetAudio
Normalnie się wzruszyliśmy. Karol Nawrocki nagrał chwytający za serce film, który ma pokazać, jakie znosił poświęcenia, zajmując się panem Jerzym z kawalerki w gdańskiej dzielnicy Siedlce. To mniej więcej 137. wersja wydarzeń dotyczących okoliczności przejęcia przez Nawrockiego i jego żonę kawalerki pana Jerzego. Tym razem miało wyjść ciepło i po ludzku. Nawrocki wspomina, że pan Jerzy poprosił go o pomoc w wykupieniu mieszkania komunalnego, bo bał się, że je straci po tym, jak trafił do aresztu. Nawrocki cytuje dwa listy od pana Jerzego pisane zza krat. 12 listopada 2011 r. pan Jerzy prosi o przyniesienie rzeczy osobistych, zaś 12 grudnia 2012 informuje, że został aresztowany na 3 miesiące. My przeanalizowaliśmy to dokładnie, bazując na dokumentach. Okazuje się, że cała operacja przejęcia mieszkania zaczęła się wcześniej — w październiku 2011 r. I wtedy pan Jerzy na pewno jeszcze nie siedział. Pan Jerzy został właścicielem komunalnej kawalerki, płacąc jedynie 12 tys. zł, bo miał prawo do 90 proc. bonifikaty. Nie on jednak przelał pieniądze za wykup urzędowi miasta — opłatę wniósł Karol Nawrocki ze swojego konta osobistego. Dysponujemy kopią przelewu opłaty za mieszkanie, który Nawrocki wykonał 20 października 2011 r. Nawrocki podpisał się pod nim osobiście. Tytuł brzmi: „wykup lokalu [adres] pan Jerzy Ż. [pełne nazwisko]". Tego samego dnia pan Jerzy napisał testament, w którym przekazał cały majątek Nawrockim — to dowód, że wtedy jeszcze nie siedział. Jest jeszcze jeden dowód. Otóż dzień później — 21 października 2011 r. — miasto podpisało z panem Jerzym akt notarialny, w którym sprzedało mu kawalerkę. A zatem, panie Karolu, daty się nie zgadzają. Nie zajął się pan przejmowaniem mieszkania PO zatrzymaniu i aresztowaniu pana Jerzego w listopadzie i grudniu 2011 r., a PRZED zatrzymaniem i aresztowaniem pana Jerzego — w październiku 2011 r. Zastanawia nas jeszcze inna rzecz. Otóż już 24 stycznia 2012 r. Marta i Karol Nawroccy zawarli z panem Jerzym potwierdzoną notarialnie umowę przedwstępną na zakup od niego mieszkania. Umówili się w niej, że pan Jerzy sprzeda im mieszkanie zaraz po tym, gdy przestanie obowiązywać pięcioletni zakaz sprzedaży, nałożony przez władze Gdańska. W umowie przedwstępnej jest zapis o tym, że Nawroccy zapłacili panu Jerzemu 120 tys. zł, a on otrzymanie pieniędzy potwierdził. Szkopuł w tym, że 24 stycznia prawdopodobnie wciąż siedział. Więc — panie Karolu — zastanawia nas to, jak potwierdził przed notariuszem, że dostał kasę? Dziś już wiemy, że żadnej kasy nie było. Sam Nawrocki przyznaje, że mu nie zapłacił. „Przekazanie całej kwoty 120 tys. zł panu Jerzemu Ż. byłoby zagrożeniem dla jego życia i zdrowia" — oznajmił, przekonując, że umówił się ze staruszkiem, że będzie tę kwotę spłacał, finansując utrzymanie mieszkania. Nagranie filmu, który został zwodowany dokładnie w momencie, gdy w TVP zaczynała się ostatnia debata prezydencka przed I turą wyborów, świadczy o tym, że sztab PiS uznał, iż — po pierwsze — kawalerka to duży polityczny problem, z którego — to po drugie — Nawrocki nie będzie się potrafił wytłumaczyć w debacie. I rzeczywiście szło mu ciężko. Nasza ocena debaty? Trzaskowski jak w Końskich — wypadł przeciętnie. Nawrocki w defensywie, bo dostał kilka ciosów za kawalerkę nie tylko od Trzaskowskiego, ale także od Biejat i Zandberga. Hołownia przestał atakować Trzaskowskiego, ale Biejat i Zandberg — nie. Sondaże dają kandydatom lewicy łącznie ponad 10 proc. poparcia — takiego wyniku nie było od 2010 r. Dobrze, że nie będzie już debat wszystkich 13 kandydatów.
Tue, 13 May 2025 - 40min - 412 - Nawrocki grzęźnie w kłamstwach. Trzaskowski zaprasza Stanowskiego na chatę. Ostatnia szansa Hołowni #OnetAudio
Zamienił Donalda Trumpa na pana Jerzego, a Biały Dom na kawalerkę w Gdańsku. Kampania kandydata PiS Karola Nawrockiego w ciągu zaledwie kilku dni zaliczyła efektowny upadek. Dziennikarze Onetu ujawnili kompromitujące kandydata PiS informacje. Otóż Nawrocki przejął kawalerkę w gdańskiej dzielnicy Siedlce, należącą do niemal 80-letniego dziś Jerzego Ż. Nawrocki miał zapłacić staruszkowi 120 tys zł, ale nie zapłacił. Miał się nim opiekować — ale się nie opiekował. Starzec rok temu trafił do Domu Pomocy Społecznej, a Nawrocki nawet tego nie zauważył. Jednego tylko dopilnował — już w 2017 r. przejął kawalerkę pana Jerzego. Pierwsze sondaże przeprowadzone po wybuchu afery pokazują spadki Nawrockiego. Jeśli ta tendencja się potwierdzi, to „afera mieszkaniowa" może go kosztować prezydenturę. A wystarczyło nie przejmować. Albo chociaż nie kłamać.
Sat, 10 May 2025 - 23min - 411 - Nawrocki plącze się w tłumaczeniach. Otoczenie Dudy się rozpada #OnetAudio
Plan jawił się jako doskonały. W trakcie majówki namaszczony przez Jarosława Kaczyńskiego na „obywatelskiego" kandydata na prezydenta Karol Nawrocki podbijał USA. Zrobił sobie prawdopodobnie najważniejszą fotkę swojej kampanii, czyli zdjęcie z Donaldem Trumpem i to w Gabinecie Owalnym. A potem miał już tylko odcinać kupony od tego spotkania, wjechać w ostatni etap kampanii z gotowym przekazem i gonić Rafała Trzaskowskiego. Wszystko się jednak wysypało. Seria publikacji Onetu na temat należącej do prezesa IPN kawalerki spowodowała, że od wielu dni Nowogrodzka rwie sobie włosy z głowy i próbuje w każdy możliwy sposób wyjść z kryzysu. A wystarczyło jedynie powiedzieć prawdę w debacie „Super Expressu", gdy zapytany przez Magdalenę Biejat o podatek katastralny Nawrocki wypalił, że ma jedno lokum i na tym koniec. Onet ujawnił, że ma co najmniej dwa (dziś okazało się nawet, że trzy). Na dodatek przejął je od 78-latka, który miał potrzebować pomocy. I właśnie za tę pomoc Nawrocki miał później stać się właścicielem kawalerki w Gdańsku. Tyle że sposób, w jaki kandydat PiS tłumaczy się z tej historii powoduje, że pytań jest coraz więcej, a nie coraz mniej. Zwłaszcza że z dokumentów ujawnionych dziś przez polityków PiS wynika, że Nawrocki z właścicielem mieszkania nie spisał żadnej umowy dotyczącej opieki, a samo mieszkanie miał kupić za gotówkę. Dowodów na przelewy nie ma, bo być nie mogło. Kilkadziesiąt minut po konferencji w siedzibie PiS Karol Nawrocki sam wkopał swój sztab. Przyznał, że 120 tys. zł, jakie miał przekazać Jerzemu Ż. Za zakup mieszkania (co jest zapisane w akcie notarialnym) w rzeczywistości miało trafić do niego przez kilkanaście lat m.in. w ramach opłat, jakie szef IPN miał ponosić jako nowy właściciel. Coraz mniej w tej historii się klei, a kontrkandydaci Nawrockiego tylko zacierają ręce. Mowa już nie tylko o Rafale Trzaskowskim, ale nawet o Sławomirze Mentzenie, który postanowił frontalnie zaatakować kandydata Prawa i Sprawiedliwości. Pytanie, czy nie za późno zrobił.
Tue, 06 May 2025 - 22min - 410 - Ukryte mieszkanie Nawrockiego. Trump wchodzi do polskiej kampanii. Atak PiS na żonę Trzaskowskiego #OnetAudio
Wiedzieliśmy, że prędzej czy później sztabowcy PiS podejmą próbę wbicia się do Białego Domu. Oficjalnie Karol Nawrocki poleciał do USA, żeby w Chicago wziąć udział w paradzie z okazji Święta Konstytucji 3. Maja. Ale od początku polityczny cel tej wizyty był inny — spotkanie z Donaldem Trumpem. Nawrocki odwiedził Biały Dom jako uczestnik Narodowego Dnia Modlitwy, ale po modlitwie spotkał się z Trumpem w gabinecie owalnym, czyli głównej kwaterze prezydentów USA. To duży sukces sztabu PiS, że polityka, który nie zajmuje żadnego znaczącego stanowiska, wcisnęli do gabinetu Trumpa i to w dodatku podczas kampanii prezydenckiej — co oznacza poparcie. Rzecz jasna, Trump jest prezydentem wyjątkowo kontrowersyjnym, który w ciągu 100 dni swej drugiej kadencji zdążył — co pokazują badania — wystraszyć Polaków swymi wizjami paktu z Putinem. Dlatego też nie sposób przewidzieć politycznego przełożenia tego spotkania na poparcie dla Nawrockiego wśród polskich wyborców. To kolejny element pokazujący, że sztab PiS ma plan na ostatnie dni kampanii — zaledwie kilka dni wcześniej na wystawnej konwencji w Łodzi Nawrockiego mocno poparł prezydent Andrzej Duda. Wiemy, że sztabowcy PiS zacierają ręce. Ale to zdecydowanie za wcześnie. Twórcy „Stanu Wyjątkowego" Andrzej Stankiewicz i Kamil Dziubka przywołują kłamstwo kandydata PiS podczas debaty prezydenckiej — powiedział, że ma jedno mieszkanie, podczas gdy jest właścicielem dwóch mieszkań. To pokazuje, że największym zagrożeniem dla kampanii Nawrockiego jest wciąż sam Nawrocki. A konkretnie — jego przeszłość, o której sztabowcy PiS mają blade pojęcie.
Sat, 03 May 2025 - 22min - 409 - Trzaskowski bierze rewanż na konkurentach. Duda popiera Nawrockiego z wściekłości na Tuska #OnetAudio
Tak już będzie do końca kampanii. Jako sondażowy faworyt i reprezentant największej partii rządzącej Rafał Trzaskowski to najbardziej atakowany uczestnik debat prezydenckich - czy się na nich pojawia, czy nie. Tak też było w poniedziałek podczas debaty w „Super Expressie", w której - to pierwsza taka sytuacja w tej kampanii - udział wzięło wszystkich 13 kandydatów. Trzaskowski przyszedł, bo po dwóch nieobecnościach na debatach Telewizji Republika nie mógł sobie pozwolić na kolejną absencję. Gdyby wyborcy uznali, że boi się debat, to mogłoby mu realnie zaszkodzić w kampanii. Przyszedł i na tym wygrał. Był dobrze przygotowany, luźniejszy i bardziej przekonujący, niż podczas debaty w Końskich. Jego główny konkurent Karol Nawrocki zaprezentował swój zwyczajny poziom - choć w kilku trudnych momentach zabrakło mu refleksu. Do tego sprawny jak zwykle w debatach Szymon Hołownia pokonał swego naturalnego oponenta Sławomira Mentzena - po raz kolejny okazuje się, że lider Konfederacji słabo znosi konfrontację. Twórcy „Stanu Wyjątkowego" rozkładają na czynniki pierwsze plan, z jakim Trzaskowski przyszedł na tę debatę: obsadzić Nawrockiego w roli marionetki Kaczyńskiego i zmusić do tłumaczenia się z rządów PiS, w tym z szaleństw Macierewicza. Andrzej Stankiewicz i Jacek Gądek zauważają także, że tym razem - w odróżnieniu od debaty w Końskich - koalicyjni konkurenci Trzaskowskiego byli wobec niego bardziej dyplomatyczni. Zwłaszcza Hołownia - który w ostatnich dniach był brutalny wobec kandydata KO - wyraźnie spuścił z tonu. A Magdalena Biejat dała się nawet Trzaskowskiemu zaprosić do współpracy.
Tue, 29 Apr 2025 - 32min - 408 - Trzaskowski i Hołownia walczą na noże. Sikorski rozsierdził Dudę. Matecki wychodzi z paki #OnetAudio
Widzimy zasadniczą zmianę w kampanii wyborczej Szymona Hołowni. Do niedawna głównym celem ataków Hołowni był kandydat Konfederacji Sławomir Mentzen — to był oczywisty kierunek natarcia, jako że obaj panowie walczyli o trzecie miejsce w wyborach, starając się przy tym o poparcie elektoratu wyłamującego się podziałom na Platformę i PiS. Ale wraz z sondażowymi spadkami Mentzena, Hołownia przekierował ostrze swych ataków na sondażowego faworyta wyborów — Rafała Trzaskowskiego. Niby panowie są razem w koalicji, ale Hołownia się tym nie przejmuje i coraz ostrzej zaczepia Trzaskowskiego. Można byłoby uznać, że to taktyczna gra na urwanie Trzaskowskiemu paru punktów, bądź też przypodobanie się elektoratowi niechętnemu Platformie. Ale działania Hołowni przeciwko Trzaskowskiemu już dawno przekroczyły skalę operacji taktycznej. To już strategia — w najbliższych tygodniach Hołownia jeszcze bardziej zintensyfikuje ataki na Trzaskowskiego. Zresztą w kampanii robi się nerwowo. W sztabach nerwowo, na spotkaniach nerwowo, kandydaci nerwowi, bo wiadomo - teraz to już jest bój ostatni. Zwłaszcza dla tych, którzy wypadną marnie, bo na nich czyhają koledzy, którzy po porażce będą równie krwiożerczy jak polityczni przeciwnicy. U Trzaskowskiego mówią, że przewidywali sondażowe spadki swojego kandydata, ale jednak na wzrosty Nawrockiego patrzą z niepokojem. Przed nami seria kolejnych debat, w tym pierwsza, w której wezmą udział wszyscy kandydaci — w „Super Expressie". Formuła jest inna niż do tej pory. Tym razem kandydaci będą sami zadawać pytania swoim konkurentom. Jedno się nie zmieni: wszyscy będą strzelać do Trzaskowskiego. Czyli będzie jak we wszystkich dotychczasowych debatach — czy Trzaskowski się na nich pojawiał, czy też nie.
Sat, 26 Apr 2025 - 19min - 407 - Sztab Trzaskowskiego wietrzy spisek. Morawiecki knuje z Obajtkiem. Milionerzy płacą na kampanię #OnetAudioZapraszamy do zapisywania się na newsletter "Stanu Wyjątkowego". Co tydzień zwracamy Państwa uwagę na kluczowe wydarzenia oraz polecamy interesujące teksty. Zapisać można się tu: https://wiadomosci.onet.pl/tylko-w-onecie/newsletter-stan-wyjatkowy-zapisz-sie-na-nasz-nowy-newsletter/q7dq8jv To nie może być przypadek, że wicemarszałek Senatu Michał Kamiński powiązany z PSL, a wychowany w PiS, nagle pod bzdurnym pretekstem atakuje Rafała Trzaskowskiego. To nie może być przypadek, że jednocześnie podobny atak przeprowadza Szymon Hołownia, który nie cierpi Trzaskowskiego. No i Radek Sikorski, który też nie lubi i też przeprowadza. Tak, to musi być spisek. W tym wydaniu słuchowiska politycznego „Stan Wyjątkowy" Andrzej Stankiewicz i Dominika Długosz opowiadają, co usłyszeli od sztabowców Trzaskowskiego, z których część naprawdę wierzy koalicyjny w spisek wymierzony w ich kandydata. Twórcy „Stanu Wyjątkowego" wierzą znacznie mniej, ale zauważają, że sztab Trzaskowskiego planując kampanię nie docenił napięć w obozie władzy i gigantycznych ambicji koalicyjnych oponentów prezydenta stolicy. A przecież Trzaskowski gra o wszystko. Prezydentura to zwieńczenie całej jego skrupulatnie zaplanowanej ścieżki politycznej. Zaś klęska to koniec kariery, bo żadnej poważnej szansy już nie dostanie — straci nawet prezydenturę stolicy. Swoją drogą w sztabie PiS też buzuje. Najnowsze plotki dotyczą tego, że były premier Mateusz Morawiecki pod rękę z byłym szefem Orlenu Danielem Obajtkiem liczą na klęskę kandydata PiS Karola Nawrockiego, by na gruzach jego kampanii zbudować nową prawicową formację. Widać wyraźnie, że po wyborach prezydenckich — bez względu na ich wynik — polska polityka już nie będzie taka sama.Tue, 22 Apr 2025 - 25min
- 406 - Trzaskowski traci po debatach. Nawrocki wspierany przez Zero. Tusk został nacjonalistą #OnetAudio
Zapraszamy do zapisywania się na newsletter "Stanu Wyjątkowego". Co tydzień zwracamy Państwa uwagę na kluczowe wydarzenia oraz polecamy interesujące teksty. Zapisać można się tu: https://wiadomosci.onet.pl/tylko-w-onecie/newsletter-stan-wyjatkowy-zapisz-sie-na-nasz-nowy-newsletter/q7dq8jv Wiemy, że w sztabie Rafała Trzaskowskiego walczyły ze sobą dwie frakcje. Część sztabowców uważała, że kandydat KO powinien z przytupem wjechać na prezydenckie debaty organizowane przez wrogą mu Telewizję Republika. Część jednak uważała, że byłoby to uwiarygodnienie stacji, którą tworzą najwięksi propagandyści PiS, z których większość ma na koncie posługę w agresywnej TVP za czasów Jacka Kurskiego. Trzaskowski jest zachowawczy, więc przystał na tę drugą opcję. Większość sondaży pokazuje jednak, że Polacy oczekiwali jego udziału w debatach Republiki. Szkopuł w tym, że Polacy kochają polityczne spektakle, a ci kandydaci, którzy unikają udziału w debatach — tracą. Tak się składa, że po odmowie udziału w debatach spadają prezydenckie notowania Trzaskowskiego. Wciąż jest liderem i wciąż w drugiej turze wygrywa z każdym, szkopuł w tym, że nie wiadomo, jak będzie za półtora miesiąca, gdy rozstrzygnie się, kto zastąpi Andrzeja Dudę w Pałacu Prezydenckim. Jak słyszą twórcy słuchowiska politycznego „Stan Wyjątkowy", otoczenie Trzaskowskiego planuje po Wielkanocy nowe otwarcie, zdając sobie sprawę, że prawdziwa kampania zacznie się właśnie wówczas, gdy Polacy wrócą ze świątecznych rodzinnych spotkań. Pamiętać jednak należy, że Trzaskowski ma niełatwe zadanie. Atakuje go fronda kandydatów prawicy, a także koalicjanci — Szymon Hołownia i Magdalena Biejat. Pod tym względem Nawrocki ma komfort, bo pozostali kandydaci prawicowi tylko markują ataki na niego. Niektórzy mu wręcz wystawiają piłki — jak szef Kanału Zero Krzysztof Stanowski, który zaprosił Nawrockiego na miły, długi wywiad. Nie ma się co dziwić, że Republika z zachwytu poprosiła o reemisję tej ciepłej rozmowy.
Sat, 19 Apr 2025 - 20min - 405 - Zadyma przed debatą Trzaskowskiego. Mentzen i Hołownia biorą się za łby. Nawrocki, człowiek z drewna #OnetAudio
Sezon na debaty ruszył z kopyta. Nie powiemy, nam w to graj — im więcej debat, tym lepiej. Jesteśmy wyposzczeni, bo przez lata lider PiS Jarosław Kaczyński unikał debat wyborczych, przez co kampaniom brakowało elementów batalistycznych. Teraz batalistyki jest aż nadto — przed piątkową debatą w Końskich, organizowaną przez sztab Rafała Trzaskowskiego, doszło wręcz do burd. Ludzie Trzaskowskiego twierdzą, że główne role odegrali sympatycy Karola Nawrockiego. Rękoczyny wisiały w powietrzu, na szczęście skończyło się tylko na przepychankach i wiązankach wyzwisk. Sztab Trzaskowskiego złożył w poniedziałek doniesienie do prokuratury w tej sprawie, oskarżając o łamanie prawa m.in. przedstawicieli Telewizji Republika — co bardziej krewcy reporterzy tej stacji rzeczywiście wdali się w awanturę z ochroną, która pilnowała wejścia na debatę Trzaskowskiego. Od złożenia doniesienia było już niemal pewne, że Trzaskowski zbojkotuje kolejną debatę w Telewizji Republika, zaplanowaną na poniedziałkowy wieczór. Wcześniej krążyły pogłoski, że kandydat KO przygotowuje niespodziankę dla prawicy i nagle wparuje na debatę, skrojoną tak, aby pomóc Karolowi Nawrockiemu. Nie przyszedł, przez co Nawrocki stracił naturalny cel ataków — podobnie zresztą jak pozostała dziewiątka uczestników debaty. Autorzy „Stanu Wyjątkowego" wchodzą za kulisy wydarzeń w Republice i analizują starcia między tymi, którzy przyszli na debatę. Najbardziej brutalnie starli się Hołownia z Mentzenem — i to nie jest przypadek. Ale niełatwo miał także Nawrocki, atakowany przez Mentzena (delikatnie i zachowawczo, żeby nie palić mostów), Brauna (twardo, bo za kwestie żydowskie i ukraińskie) i Zandberga (sprytnie, bo za podatki, o których Nawrocki nie ma pojęcia). Mimo sprzyjających warunków, stworzonych przez Republikę, pan Karol potwierdził, że jest człowiekiem z drewna — kandydatem wyjątkowo opornym na obróbkę.
Tue, 15 Apr 2025 - 30min - 404 - Trzaskowski stawia na męskość. Nawrocki atakuje Mentzena. Hołownia oblężony przez braunistów #OnetAudio
Nareszcie kandydaci na prezydenta zajęli się sobą nawzajem. Przede wszystkim doszło do przełomu na prawicy — Karol Nawrocki na polecenie sztabu PiS zerwał nieformalny pakt o nieagresji ze Sławomirem Mentzenem. Dokładnie w kierunku wytyczonym kilka dni temu przez lidera PiS Jarosława Kaczyńskiego Nawrocki zaatakował Mentzena za to, że popiera płatne studia, a także dopuszcza wprowadzenie odpłatności w służbie zdrowia. Jak ognia unika jednak Nawrocki krytykowania Mentzena za głośny postulat, by kobiety rodziły nawet, gdy ciąża jest skutkiem przestępstwa, takiego jak gwałt, pedofilia czy kazirodztwo. To nie przypadek — Nawrocki sam ma takie poglądy. Rafał Trzaskowski co prawda jest konsekwentny w kwestiach aborcji, popierając postulat zalegalizowania przerywania ciąży do 12 tygodnia. Ale jest to jedna z niewielu kwestii światopoglądowych, której pozostaje wierny. Kandydat Koalicji Obywatelskiej znacznie złagodził swój język dotyczący religii i LGBT. Do niedawna chodził na marsz równości, a teraz pokazuje się na szkoleniu wojskowym. Nie wiemy jeszcze o co chodzi, ale Nawrocki bardzo lubi wspominając o Trzaskowskim nawiązywać do legginsów i męskości. Może Państwo domyślają się, co siedzi w głowie kandydata PiS? Twórcy „Stanu Wyjątkowego" Andrzej Stankiewicz i Dominika Długosz dokonali egzegezy internetowych wywiadów Nawrockiego i Trzaskowskiego z ostatnich dni. Powiemy tak: jest seks, są zdrady, jest wiara i są haki. Ale w dodatku to wszystko niezbyt cenzuralne. Zapraszamy!
Tue, 08 Apr 2025 - 24min - 403 - Kaczyński atakuje Konfederację. Giertych zwyzywany od morderców. Trzaskowski dystansuje się od Tuska #OnetAudio
Tak, wiemy — wyglądali jak Flip i Flap, Asterix i Obelix, tudzież jak Kajko i Kokosz. Zdjęcia nieprzesadnie postawnego Jarosława Kaczyńskiego u boku zwalistego Romana Giertycha kłócących się na sejmowej trybunie to najbardziej efektowne obrazki mijającego tygodnia w polskiej polityce. Ale politycznie ważniejsze były inne wydarzenia. Kaczyński właśnie dał sygnał do ataków na Konfederację — mimo że do tej pory unikał konfrontacji ze swym mniejszym prawicowym konkurentem, zakładając, że będzie potrzebować wyborców Sławomira Mentzena, by w drugiej turze wyborów prezydenckich pokonać Rafała Trzaskowskiego. Ta nagła zmiana to dowód na to, że Kaczyński wciąż obawia się, iż jego prezydencki kandydat Karol Nawrocki może przegrać już w pierwszej turze z Mentzenem — wówczas to lider Konfederacji będzie się potykał w finale z Rafałem Trzaskowskim (który — swoją drogą — coraz wyraźniej dystansuje się od Donalda Tuska). Kaczyński wykorzystał do ataku na „Konfę" kontrowersyjne słowa Mentzena o płatnej edukacji oraz służbie zdrowia. Podlał to sosem swych spiskowych teorii, wedle których konfederaci mogliby współpracować z Tuskiem — co ma dodatkowo zniechęcić elektorat prawicy do głosowania na Mentzena. A jeśli chodzi o wspomniany sejmowy atak Kaczyńskiego na Giertycha — którego finałem było skandowanie przez posłów PiS oskarżenia „morderca" — to twórcy „Stanu Wyjątkowego" mają dowód na to, że prezes PiS wszystko starannie i na chłodno zaplanował.
Sat, 05 Apr 2025 - 29min - 402 - Morderca Cyba zwolniony z więzienia. Ziobro nie trafi za kraty. Morawiecki udaje, że nie zna Szopy #OnetAudio
Ryszard Cyba to postać w elektoracie PiS symboliczna. To on jesienią 2010 r. zastrzelił w biurze poselskim w Łodzi działacza PiS Marka Rosiaka, cieżko raniąc nożem innego z członków partii — Pawła Kowalskiego. Jarosław Kaczyński do dziś jest przekonany, że Cyba polował na niego. Prezes PiS zawsze starał się zabójstwu dokonanemu przez Cybę nadać wyraźny partyjny rys — przypominał, że Cyba był w przeszłości członkiem Platformy Obywatelskiej. Dlatego najnowsza decyzja sądu idealnie wpisuje się w linie polityczną Kaczyńskiego — Cyba został zwolniony z więzienia, mimo że odsiaduje dożywocie. Sąd uznał, że Cyba jest niezdolny do odsiadki. Biegli stwierdzili u niego zaburzenia psychiczne, „które nie rokują wyleczenia, a nawet poprawy". Mowa m.in. o głębokim zaburzeniu funkcji poznawczych, całkowitej dezorientacji, zniedołężnieniu i skłonności do konfabulacji i braku kontaktu. Ale dla PiS to dobry polityczny argument — oto z więzienia wychodzi morderca, który polował na Kaczyńskiego. Cyba najpierw trafił do domu pomocy społecznej, ale tam wszczął awanturę i trafił do zakładu psychiatrycznego. Twórcy „Stanu Wyjątkowego" Andrzej Stankiewicz i Kamil Dziubak wchodzą za kulisy tej ponurej historii. Pokazując interes Kaczyńskiego w upolitycznianiu zwolnienia Cyby — tak jak wcześniej śmierci Barbary Skrzypek — zwracają jednocześnie uwagę na błędy, jakie obóz władzy popełnił w tej sprawie.
Tue, 01 Apr 2025 - 20min - 401 - Kaczyński wpadł w pułapkę Tuska. Mentzen ryzykuje katastrofę. Alkoholowy kłopot wiceministra #OnetAudio
To, że czasami Donald Tusk kopiuje Jarosława Kaczyńskiego czasów rządów PiS w ogóle nie dziwi, ale to, że prezes zaczyna kopiować Donalda Tuska, zaczyna być nawet zabawne. Otóż Nowogrodzka wymyśliła, że 12 kwietnia wezwie do udziału w marszu z okazji 1000 rocznicy koronacji Bolesława Chrobrego i 500 rocznicy Hołdu Pruskiego. Pretekst w sumie nie ma wielkiego znaczenia. Chodzi o kampanię prezydencką, która będzie wtedy wchodzić w decydującą fazę. Jarosław Kaczyński skalkulował sobie, że skoro Tusk marszem 4 czerwca 2023 r. napompował notowania Koalicji Obywatelskiej przed wyborami parlamentarnymi, to teraz być może uda się wyciągnąć za uszy Karola Nawrockiego, który sondaże ma momentami tragiczne, biorąc pod uwagę, że wciąż nie potrafi on dobić do poziomu notowań Prawa i Sprawiedliwości. Być może nawet kalkulacja lidera PiS byłaby słuszna, gdyby to nie to, że nie przewidział, iż swój marsz – w odpowiedzi na inicjatywę PiS – wymyśli też Donald Tusk. Tyle że w tym przypadku zwolennicy obozu władzy mają przejść przez Warszawę zaledwie tydzień przed wyborami. Możliwe więc, że efekt marszu Kaczyńskiego – jeśli w ogóle taki efekt nastąpi – będzie już wtedy zniwelowany. Zresztą sztab Karola Nawrockiego stoi na razie przed o wiele bardziej palącymi wyzwaniami niż udział w marszu. Prezes IPN wciąż nie może trwale odskoczyć Sławomirowi Mentzenowi, który walczy o podobną grupę elektoratu co Karol Nawrocki. W pojedynczych badaniach lider Konfederacji wyprzedza nawet Nawrockiego. I tu pojawia się dylemat – atakować Mentzena, czy nie wchodzić z nim w konfrontację, bo jego głosy mogą przydać się w II turze. Tyle że jeśli Mentzen wyprzedzi Nawrockiego na ostatniej prostej, to II tury dla kandydata PiS nie będzie. Będzie za to katastrofa. Inna sprawa, że Mentzen ostatnio zaczął częściej chodzić do mediów i występować w warunkach dużo mniej komfortowych warunkach niż te zorganizowane dla niego przez jego sztab. No i się zaczęło. A to w kontekście aborcji w wyniku gwałtu zaczął mówić o „nieprzyjemności", a to stwierdził, że w jego idealnym świecie studia powinny być płatne. Może jeszcze nie jest tak, że Mentzen uruchomił tzw. protokół 2 proc., tak jak często robił to Janusz Korwin-Mikke w kulminacyjnych momentach wielu kampanii, ale niepokój w Konfederacji jest. Podobnie zresztą jak na Lewicy, gdzie ostatnio nie mówi się wcale o propozycjach kampanijnych Magdaleny Biejat, za to co i rusz wspomina się o problemach z alkoholem wiceszefa MSZ Andrzeja Szejny, wiceprzewodniczącego Nowej Lewicy, który został urlopowany na polecenie Donalda Tuska. Sam Szejna przekonuje, że problemy ma już za sobą, ale pojawiają się poszlaki wskazujące na to, że to nieprawda. Zresztą do dziś nie otrzymał od ABW zgody na dostęp do informacji niejawnych.
Sat, 29 Mar 2025 - 20min - 400 - Giertych zapowiada zarzuty dla Kaczyńskiego. Ziobryści zdecydują o ważności wyborów prezydenckich #OnetAudio
Śledztwa przeciwko czołowym politykom PiS wchodzą w decydującą fazę. Człowiek nr 2 w partii, czyli Mariusz Błaszczak, usłyszał właśnie zarzuty za to, że w kampanii przed wyborami do parlamentu ujawnił tajne obrony Polski przed atakiem Rosji. Błaszczak nie zrobił tego przypadkiem — takie było oczekiwanie partii, która potrzebowała paliwa wyborczego. Błaszczak jako szef MON tak wyselekcjonował odtajniane dokumenty obronne, by PiS mógł sobie nakręcić kampanijne klipy. Wynikało z nich, że za swych rządów w latach 2007-2014 Donald Tusk nie zamierzał w ogóle bronić wschodniej Polski, tylko okopać się wzdłuż Wisły. Pisowcy pokazywali mapy Polski podzielone na pół, a charakterystyczny kontur królowej polskich rzek nazywali linią zdrady Tuska. Twórcy „Stanu Wyjątkowego" wchodzą za kulisy tej historii i tłumaczą, czemu stanowi ona takie niebezpieczeństwo dla pupilka Kaczyńskiego. Sam prezes jest także nerwowy, bo prokuratura bada jego biznesy deweloperskie. Chodzi o „aferę dwóch wież", czyli próbę zbudowania w stolicy wieżowca na działce spółki Srebrna, nieformalnie kontrolowanej przez Kaczyńskiego. Przygotowując inwestycję, Kaczyński opierał się na mężu swej kuzynki — austriackim deweloperze Geraldzie Birgfellnerze. To właśnie Birgfellner doniósł do prokuratury, twierdząc, że został przez Kaczyńskiego oszukany na kasie. Sprawę prowadzi znana z niechęci do PiS prokurator Ewa Wrzosek. Kaczyński próbuje ją wyeliminować — twierdzi, że przyczyniła się do śmierci jego wieloletniej współpracowniczki Barbary Skrzypek, która zmarła trzy dni po przesłuchaniu w sprawie „dwóch wież". Adwokat Birgfellnera, poseł KO Roman Giertych idzie na całość — zarzuca Kaczyńskiemu, że to on odpowiada za śmierć pani Basi. I sugeruje, jakimi zarzutami dla Kaczyńskiego może się skończyć to śledztwo.
Tue, 25 Mar 2025 - 11min - 399 - PiS buduje mit pani Basi. Ostre wojny w koalicji. Kaczyńskiemu nie powiedzieli, że Nawrocki to Batyr #OnetAudioZapraszamy do zapisywania się na newsletter "Stanu Wyjątkowego". Co tydzień zwracamy Państwa uwagę na kluczowe wydarzenia oraz polecamy interesujące teksty. Zapisać można się tu: https://wiadomosci.onet.pl/tylko-w-onecie/newsletter-stan-wyjatkowy-zapisz-sie-na-nasz-nowy-newsletter/q7dq8jv Twórcy słuchowiska politycznego „Stan Wyjątkowy" Andrzej Stankiewicz i Dominika Długosz są zgodni: pogrzeb Barbary Skrzypek, wieloletniej współpracowniczki Jarosława Kaczyńskiego, nie zakończy politycznej wojny wokół jej śmierci. Widać to było podczas pochówku, na którym Kaczyński wygłosił ostre, polityczne wystąpienie. „To rozstanie tragiczne, niespodziewane, niezasłużone, wynikające ze szczególnych warunków, w jakich dzisiaj żyjemy. Polską dzisiaj rządzą bardzo źli ludzie i ona padła ich ofiarą" — stwierdził. Pani Basia była powszechnie lubiana w PiS, znacznie bardziej niż sam Kaczyński. Dlatego też emocje towarzyszące jej śmierci są w partii powszechne. Nawet najmłodsi stażem posłowie, którzy nie zdążyli dobrze poznać pani Basi, zioną nienawiścią do prokurator Ewy Wrzosek. To ona trzy dni przed śmiercią przesłuchiwała Barbarę Skrzypek w śledztwie dotyczącym „dwóch wież". Chodzi o dochodzenie w sprawie deweloperskich działań Kaczyńskiego, który za rządów PiS próbował wybudować w centrum Warszawy wieżowiec, by zarobić na wynajmie i zbudować potęgę finansową, której żadna inna partia nie mogłaby się równać. Składający się z dwóch wież drapacz chmur miał dać Kaczyńskiemu finansową gwarancję, że będzie rządzić dożywotnio. Twórcy „Stanu Wyjątkowego" ujawniają, czemu pani Basia była kluczową postacią w tych planach — bo była w samym środku tej inwestycji. I analizują, czemu Kaczyński ma interes w politycznym rozgrywaniu jej śmierci — bo będzie to wykorzystywał do próby odsunięcia od tego śledztwa prokurator Wrzosek, znanej z niechęci do PiS.Sat, 22 Mar 2025 - 24min
- 398 - Śmierć Barbary Skrzypek nowym paliwem politycznym PiS. Tadeusz Batyr pogrąża Karola Nawrockiego #OnetAudio
Autorzy „Stanu Wyjątkowego" poznali osobiście panią Barbarę Skrzypek, przez niemal 30 lat najbliższą współpracowniczkę Jarosława Kaczyńskiego. Tak, słusznie mówi prezydencki minister, dawny rzecznik PiS Marcin Mastalerek — że zmarła w sobotę pani Basia na tle kłębowiska politycznych żmij na Nowogrodzkiej była najjaśniejszą postacią. Ale dzisiaj wspomnienia o jednej z najważniejszych kobiet w polskiej polityce odchodzą na dalszy plan. Wygrywa polityka. Jarosław Kaczyński oskarża o odpowiedzialność za śmierć swej współpracowniczki prokuraturę, a konkretnie znaną z krytyki PiS prokurator Ewę Wrzosek oraz Romana Giertycha. Wrzosek trzy dni przed śmiercią przesłuchiwała Barbarę Skrzypek w śledztwie dotyczącym „dwóch wież" — chodzi o inwestycję kontrolowanej przez Kaczyńskiego spółki Srebrna, która chciała postawić wieżowiec w centrum Warszawy. Giertych w tej historii pojawia się jako adwokat austriackiego dewelopera Geralda Birgfellnera, który miał budować wieżowiec dla Srebrnej, ale poczuł się oszukany przez Kaczyńskiego i doniósł na niego do prokuratury. Za rządów PiS prokuratura nie kiwnęła w tej sprawie palcem, dlatego po zmianie władzy śledztwo zostało wszczęte na nowo. To jedna z niewielu spraw z czasów rządów PiS, która osobiście zagraża Kaczyńskiemu — prezes może usłyszeć zarzuty i zostać skazany. W dodatku w odrębnym śledztwie badany jest wątek korupcyjny w tej sprawie. W tym sensie atak na prokuraturę po śmierci Skrzypek jest w interesie Kaczyńskiego. Twórcy „Stanu Wyjątkowego" Andrzej Stankiewicz i Kamil Dziubka zwracają uwagę, że do tej pory milczy syn zmarłej. A to on — nie zaś Jarosław Kaczyński — ma największe prawo do wypowiadania się w sprawie okoliczności śmierci Barbary Skrzypek. Nie ma wątpliwości, że Kaczyński wykorzystuje tę sprawę także w kampanii, żeby zmobilizować elektorat — bo kandydatowi PiS Karolowi Nawrockiemu idzie marnie. Ale cóż się dziwić, skoro cały czas pojawiają się sensacyjne doniesienia na jego temat. Najnowsze sensacje są takie — Nawrocki używał w przeszłości drugiej, zmyślonej tożsamości: "Tadeusz Batyr". Teoretycznie był to tylko jego pseudonim jako autora biografii "Nikosia", ojca chrzestnego trójmiejskiej mafii. Tyle że na książce się nie skończyło. Po pierwsze, Nawrocki występował w radiu i telewizji jako "Tadeusz Batyr", wychwalając jednocześnie Karola Nawrockiego. A po drugie — Nawrocki na swych profilach w mediach społecznościowych twierdził, że spotykał się z Batyrem i chwalił jego książkę.
Tue, 18 Mar 2025 - 12min - 397 - Kaczyński ratuje Nawrockiego. Duda kocha Trumpa. Tusk uderza w PiS tarczą #OnetAudio
Zapraszamy do zapisywania się na newsletter "Stanu Wyjątkowego". Co tydzień zwracamy Państwa uwagę na kluczowe wydarzenia oraz polecamy interesujące teksty. Zapisać można się tu: https://wiadomosci.onet.pl/tylko-w-onecie/newsletter-stan-wyjatkowy-zapisz-sie-na-nasz-nowy-newsletter/q7dq8jv Ależ Jarosław Kaczyński jest wystraszony. W jego pełnym spisków świecie nie do pomyślenia jest to, że kandydat PiS na prezydenta ma po prostu marne notowania. Nie może być wszakoż tak, że suweren nie kupił genialnej, strategicznej decyzji prezesa — że szerzej nieznany, przeciętny historyk z podejrzanymi kontaktami w trójmiejskim półświatku ma wprost z ringu bokserskiego trafić do Pałacu Prezydenckiego. A tak się składa, że Karol Nawrocki rzeczywiście nie podbił serc i umysłów milionów Polaków. W tej chwili kandydat PiS dramatycznie walczy o to, aby zachować szanse na drugą turę przeciwko reprezentantowi KO Rafałowi Trzaskowskiemu. Coraz więcej sondaży wskazuje na to, że Nawrockiego może wyprzedzić kandydat Konfederacji Sławomir Mentzen — wówczas to on będzie się bił o prezydenturę z Trzaskowskim. Taka sytuacja to będzie koniec PiS, czy też — by być precyzyjnym — koniec Kaczyńskiego, przeciwko któremu powstaną wszystkie spacyfikowane w tej chwili frakcje w PiS. Ludzie Morawieckiego, Ziobry, czy Szydło plus młode wilki — każda frakcja przeciwna wystawianiu Nawrockiego zyska amunicję do ataku na Kaczyńskiego. Nie ma się więc co dziwić, że prezes jest tak wystraszony — i brutalnie atakuje media oraz sondażownie pokazujące złe sondaże Nawrockiego. Kaczyński widzi w tym spiski, spiski oraz — a jakże — spiski. Prezesie, myśmy jedynie posłańcami emocji Polaków, których pański kandydat nie zdołał znokautować swą skomplikowaną osobowością.
Sat, 15 Mar 2025 - 14min - 396 - Kaczyński zaskoczony ruskim resetem Trumpa. Matecki aresztowany za haracze. Giertych wyzywa Mentzena #OnetAudioZapraszamy do zapisywania się na newsletter "Stanu Wyjątkowego". Co tydzień zwracamy Państwa uwagę na kluczowe wydarzenia oraz polecamy interesujące teksty. Zapisać można się tu: https://wiadomosci.onet.pl/tylko-w-onecie/newsletter-stan-wyjatkowy-zapisz-sie-na-nasz-nowy-newsletter/q7dq8jv Szanowny panie prezesie! My twórcy popularnego w kręgach PiS słuchowiska politycznego „Stan Wyjątkowy" łakniemy pańskiej wykładni: w czym reset Trumpa jest lepszy od resetu Tuska? Pamiętamy, że gdy za swych poprzednich rządów — zwłaszcza w latach 2007-2009 — lider Platformy spotykał się z Putinem i układał współpracę z Rosją, to pan uznał go za zdrajcę. Atakowanie Tuska za „reset" stało się jednym z najważniejszych politycznych haseł pana i pańskiej partii. Pana ordynans Mariusz Błaszczak jako minister obrony odtajnił nawet dokumenty, na podstawie których TVP w 2023 r. przed wyborami do Sejmu wysmażyła wystawny serial o tytule — a jakże — „Reset". Atakował on Tuska z gracją właściwą waszym produkcjom propagandowym. Ale za serialem szła komisja do spraw ruskich wpływów, izwinitie: do spraw resetu. Chciał pan tą komisją całkowicie Tuska odstrzelić — za reset, ma się rozumieć. Przyjmijmy, że Tuskowy reset był zaiste tak skrytobójczo groźny dla Polski. Zwracamy jednak nieśmiało uwagę, że Tusk resetował z Wołodią, który w tamtym czasie był w sumie barankiem — co najwyżej selektywnie likwidował swoich przeciwników w Rosji lub wtrącał ich do łagrów. Wot, taki imperatorski przywilej. Teraz, gdy Putin ma na rękach krew tysięcy Ukraińców, a jego żołdacy torturują, gwałcą i mordują, to resetować chce z nim wasz największy friend Donald Trump. Ta myśl nas jeszcze uderza: ten wasz Don, z którym macie ponoć niespotykane przeloty, resetuje z Putinem, który — chyba dobrze pamiętamy pańskie słowa — zamordował Lecha Kaczyńskiego? Zatem — tak jak na wstępie — pan da znać, bośmy zagubieni. Rozumiemy, że reset Trumpa po Smoleńsku i Ukrainie jest OK, ale nie bardzo wiemy, czemu reset Tuska sprzed Smoleńska i Ukrainy był NIE OK.Sat, 08 Mar 2025 - 23min
- 395 - PiS ma kłopot z Trumpem. Morawiecki dostał zarzuty. Kochanek posłanki PiS wyszedł z paki #OnetAudioZapraszamy do zapisywania się na newsletter "Stanu Wyjątkowego". Co tydzień zwracamy Państwa uwagę na kluczowe wydarzenia oraz polecamy interesujące teksty. Zapisać można się tu: https://wiadomosci.onet.pl/tylko-w-onecie/newsletter-stan-wyjatkowy-zapisz-sie-na-nasz-nowy-newsletter/q7dq8jv Prezydent Polski Andrzej Duda został przez Donalda Trumpa upokorzony. A prezydent Ukrainy został publicznie zbesztany, a następnie wyrzucony z Białego Domu. Te dwie sytuacje z mijającego tygodnia pokazują, że polscy politycy nie mają żadnego wpływu na działania nowej administracji amerykańskiej. Bo gdyby mieli, to Duda byłby przyjmowany w Białym Domu co najmniej niczym prezydent Francji czy premier Wielkiej Brytanii — czyli godnie. A Zełenski zostałby zapewne obsobaczony, ale za zamkniętymi drzwiami Gabinetu Owalnego — co miałoby zupełnie inne reperkusje polityczne. Ameryka i Ukraina to dwa strategiczne z punktu widzenia Polski państwa. Dlatego każde otwarte starcie Trumpa z Zełenskim jest z naszego punktu widzenia niekorzystne, za to wywołuje radość na Kremlu. To że obecna władza nie jest zbyt mile widziana w Waszyngtonie — to logiczne, bo politycy koalicji nie kryją niechęci wobec Trumpa i są przekonani o jego powiązaniach z Putinem. Nas bardziej zadziwiają politycy PiS, którzy przed amerykańskimi wyborami jesienią zeszłego roku zainwestowali całą swą energię w popieranie Trumpa, a dziś są traktowani niczym popychla. To przesłanie szczególnie dedykujemy panu prezydentowi, choć pisowców szukających argumentów na obronę negocjacji Trumpa z Putinem ponad głowami Ukraińców nie brakuje. Popieracie negocjacje swego idola z — jak twierdzicie — mordercą Lecha Kaczyńskiego?Sat, 01 Mar 2025 - 43min
- 394 - Kryzys w kampanii Nawrockiego. Tusk wyrzuca szefową CBA. Kaczyński został luksusowym pacjentem NN #OnetAudioZapraszamy do zapisywania się na newsletter "Stanu Wyjątkowego". Co tydzień zwracamy Państwa uwagę na kluczowe wydarzenia oraz polecamy interesujące teksty. Zapisać można się tu: https://wiadomosci.onet.pl/tylko-w-onecie/newsletter-stan-wyjatkowy-zapisz-sie-na-nasz-nowy-newsletter/q7dq8jv Oj, trzeszczy w szeregach PiS. We władzach partii i w sztabie wyborczym każdy kolejny sondaż pokazujący zadyszkę wyborczą Karola Nawrockiego przyjmowany jest z coraz większą nerwowością. Jeszcze na przełomie roku pisowcy tryskali optymizmem, bo notowania nieznanego wcześniej Nawrockiego szybko poszybowały w górę tuż po tym, gdy w listopadzie Jarosław Kaczyński namaścił go na kandydata PiS. Dziś po tamtym nastroju nie ma śladu, bo Nawrocki nie jest w stanie na trwałe przekroczyć bariery poparcia 25 proc. Polaków. Ma więc słabsze notowania od PiS, co znaczy, że część wyborców tej partii albo wciąż go nie kojarzy, albo też zamierza głosować na innych kandydatów — najpewniej głównie na lidera Konfederacji Sławomira Mentzena, który jest trzeci w stawce z poparciem na poziomie 15 proc. Powiedzmy sobie szczerze: jeśli nie dojdzie do przełomu w kampanii Nawrockiego, to PiS czeka przegrana z kretesem. Sami jesteśmy tym zdziwieni, ale w tej chwili nie można całkowicie wykluczyć wariantu sensacyjnego. Że to Mentzen, a nie Nawrocki wchodzi do drugiej tury wyborów, by potykać się o prezydenturę z kandydatem Koalicji Obywatelskiej Rafałem Trzaskowskim, który w pierwszej turze może dziś liczyć na najlepszy wynik — ok. 35 proc. W dodatku te kłopoty kampanijne dopadły PiS w najgorszym możliwym momencie — gdy Jarosław Kaczyński trafił do szpitala. Doświadczenie twórców „Stanu Wyjątkowego" Andrzeja Stankiewicza i Dominiki Długosz wskazuje na to, że hospitalizacje prezesa wprowadzają dodatkowy chaos w szeregach PiS. Ale na dolegliwościach Kaczyńskiego da się także politycznie zarobić. Oto lubelscy pisowcy zadekowali Kaczyńskiego w swym szpitalu samorządowym, rejestrując — niczym bezdomnego lub pozbawionego świadomości — jako „NN", czyli nikomu nieznanego. Za tą swoistą anonimowością podąża skrojony pod prezesa medyczny luksus, o jakim nikt z nas nie może nawet marzyć.Sat, 22 Feb 2025 - 25min
- 393 - Tusk chce być jak Chrobry. Nawrocki tańczy taniec hula dla Polski. U Dudy szukają pluskwy #OnetAudio
Zapraszamy do zapisywania się na newsletter "Stanu Wyjątkowego". Co tydzień zwracamy Państwa uwagę na kluczowe wydarzenia oraz polecamy interesujące teksty. Zapisać można się tu:
Prezes PiS Jarosław Kaczyński bawił nas tym, że chciał być jak Kazimierz Wielki. Nie liczyliśmy zanadto, że skoro zastał Polskę analogową, to zostawi cyfrową — co zasługiwałoby na kazimierzowskie analogie. Ale po cichu wierzyliśmy, że prezes — tak jak wielokrotnie obiecywał — odbuduje chociażby zamki z epoki Kazimierza. Niestety, nie odbudował — wiadomo, wina Tuska. Z kolei lider Koalicji Obywatelskiej postanowił się cofnąć w tej piastowskiej sztafecie i właśnie zaprezentował swój program inwestycyjny na miarę Bolesława Chrobrego. Zatrudnił do tego króla paczkomatów Rafała Brzoskę, który ma być Muskiem na miarę naszych czasów - będzie deregulował gospodarkę.
O dalekosiężnych planach premiera nie wiedzieli pozostali liderzy koalicji i większość członków rządu. Tusk uznał, że to będzie zręczny ruch polityczny. Premier uważa, że ludzie chcą wielkich wizji — pod tym względem diametralnie zmienił swą politykę w porównaniu z poprzednimi rządami w latach 2007-2014.
My nie przywiązujemy jednak wiary do deregulacyjnej misji Rafała Brzoski. Po prostu pamiętamy wszystkie deregulacyjne zrywy Tuska, z których niewiele wynikało. Przypomnijmy. Za pierwszych rządów Tuska (2007-2011) gospodarkę deregulował dla niego Janusz Palikot, kierujący specjalną komisją sejmową Przyjazne Państwo. Za drugich rządów Tuska deregulował Jarosław Gowin jako minister sprawiedliwości.
Nawet teraz rząd ma pełnomocnika do spraw deregulacji.
Nie dziwi nas to, co dziwi PiS — że po polityczno-biznesowych zaręczynach Tuska z Brzoską, na ochotnika do pomocy zgłosił się Mateusz Morawiecki. Były premier ma w tym swój cel. Jest dziś zajęty autolansem, a nie dbaniem o interes PiS. Widać wyraźnie, że Morawiecki unika angażowania się w kampanię wyborczą Karola Nawrockiego, robi to ostentacyjnie.
Z każdym dniem zresztą widać, jak bardzo PiS nie sprawdziło Nawrockiego przed zgłoszeniem go na prezydenta. Najnowsze informacje to potwierdzają. Jako szef IPN i dyrektor Muzeum II Wojny Światowej Nawrocki wydał jakieś 800 tys zł z naszych pieniędzy na egzotyczne wojaże. Meksyk, Argentyna, Zimbabwe, RPA, Japonia, Chiny, Australia, Nowa Zelandia.
Nas zaintrygował zwłaszcza wyjazd na Hawaje, amerykański „stan miłości", znany z tańca hula.
Sat, 15 Feb 2025 - 26min - 392 - Ziobro robi zamach dla Kaczyńskiego. Tusk przyspiesza rozliczanie PiS. Koalicjanci idą na noże #OnetAudioZapraszamy do zapisywania się na newsletter "Stanu Wyjątkowego". Co tydzień zwracamy Państwa uwagę na kluczowe wydarzenia oraz polecamy interesujące teksty. Zapisać można się tu: https://wiadomosci.onet.pl/tylko-w-onecie/newsletter-stan-wyjatkowy-zapisz-sie-na-nasz-nowy-newsletter/q7dq8jv Wiedzieliśmy, że długo nie wytrzyma. Znamy prezesa Trybunału Konstytucyjnego Bogdana „Godzillę" Święczkowskiego dobre dwie dekady. I gotowi byliśmy się założyć, że prędzej czy później jego ognista, dżunglowa natura da o sobie znać. Jako szef ABW w pierwszych rządach PiS szalał bez opamiętania. To na jego rozkaz prowadzona była tragiczna operacja zatrzymania byłej minister budownictwa Barbary Blidy (SLD), która skończyła się jej śmiercią — za co nigdy Święczkowski ani żaden z jego pomagierów nie odpowiedział. Za drugich rządów PiS kierował Prokuraturą Krajową. Okazał się wówczas postacią trójwymiarową, od trzech „D": degradacje, delegacje, dyscyplinarki. Degradacje, bo potrafił z niejasnych powodów przenosić doświadczonych prokuratorów do jednostek najniższego szczebla. Delegacje, bo zsyłał prokuratorów do pracy w miejsca odległe od ich domów — próbując zmusić do odejścia. Wreszcie, dyscyplinarki, bo uwielbiał rządzić karami. Jako szef TK „Godzilla" wytrzymał niecałe dwa miesiące. Właśnie oznajmił, że w Polsce trwa zamach stanu. Twórcy „Stanu Wyjątkowego" Andrzej Stankiewicz i Dominika Długosz wchodzą za kulisy rozgrywki Święczkowskiego. Dla jasności — nie jest to szczególne wyzwanie, bo intrygi Święczkowskiego są proste jak budowa cepa. Wygląda to tak: „Godzilla" złożył doniesienie na zamach stanu prowadzony przez Tuska do swego kumpla, zastępcy prokuratora generalnego Michała Ostrowskiego, pseudo „Ostry". Tak się składa, że „Godzilla" i „Ostry" to ludzie Ziobry. A to nie jest przypadek — my, doświadczeni ziobrologowie, pokazujemy, że to właśnie Ziobro maczał swe paluszki w całej tej groteskowej operacji. Moment doniesienia Święczkowskiego do Ostrowskiego na Tuska nie jest przypadkowy — przyspieszyły śledztwa przeciwko czołowym pisowcom. Prokuraturę mają na karku m.in. Kaczyński, Morawiecki, Obajtek, Sasin, Błaszczak i Rydzyk. Ale także — co za przypadek — Ziobro, Święczkowski i Ostrowski.Sat, 08 Feb 2025 - 52min
- 391 - Ziobro robi szopkę. CBA uderza w ludzi Morawieckiego. Kaczyński boi się haków na Nawrockiego #OnetAudioZapraszamy do zapisywania się na newsletter "Stanu Wyjątkowego". Co tydzień zwracamy Państwa uwagę na kluczowe wydarzenia oraz polecamy interesujące teksty. Zapisać można się tu: https://wiadomosci.onet.pl/tylko-w-onecie/newsletter-stan-wyjatkowy-zapisz-sie-na-nasz-nowy-newsletter/q7dq8jv Działalność komisji śledczej do spraw Pegasusa budzi nasze coraz głębsze zdumienie. Dać się ogrywać Zbigniewowi Ziobrze niczym dzieci w przedszkolu koledze z zerówki — to jednak spore osiągnięcie. Ziobro to jeden z najbardziej przewidywalnych polskich polityków. Nie ma w jego działalności wielkiej finezji. To raczej polityka na poziomie cepa, trywialna do rozszyfrowania — dla Ziobry liczy się tylko władza, radykalizm i autopromocja. Ziobro nie stawiał się na wezwania komisji, więc sąd nakazał go doprowadzić. W tej sytuacji Ziobro sfingował swój pobyt za granicą, w nocy przed doprowadzeniem nie spał w żadnym ze swych dwóch domów, by tuż przed przesłuchaniem — zupełnie przypadkowo — pojawić się na żywo w programie Telewizji Republika. Tam, w świetle prawicowych kamer, dał się policji pokojowo ująć i przewieźć do Sejmu. Tyle że komisja już na niego nie czekała — przerwała obrady i zapowiedziała wniosek o aresztowanie Ziobry na miesiąc. Tak czy inaczej wygląda na to, że komisja wcale nie chciała Ziobry przesłuchać. Wybrała spektakl, marząc o zapuszkowaniu go przez sąd. Po pierwsze jednak, to bardzo niepewny scenariusz. Po wtóre — jako doświadczeni ziobrologowie, twórcy „Stanu Wyjątkowego" zakładają, że Ziobro o niczym innym nie marzy. Miesięczny areszt to dopiero będzie antytuskowe męczennictwo, które odbuduje jego pozycje w elektoracie PiS. Choć zapowiadaliśmy, że przy okazji wezwania na przesłuchanie Ziobro będzie się starał urządzić spektakl, to związani z władzą posłowie komisji pegasusowej najwyraźniej tego nie pojęli. No i zagrali w teatrze Ziobry, umożliwiając mu efektowny powrót do polityki po rocznej chorobie. W tle szopki Ziobry dzieją się jednak rzeczy dla PiS bardzo niebezpieczne. CBA zapuszkowało właśnie Annę Wójcik, zaufaną szefową biura Mateusza Morawieckiego w czasach jego premierostwa. Zarzut jest dewastujący — 3,5 mln łapówki za ustawianie przetargów w Rządowej Agencji Rezerw Strategicznych za rządów Morawieckiego. Wiele wskazuje na to, że wsypał ją biznesmen Paweł Szopa, który z RARS w takich konkursach dostał setki milionów. To on miał zaufanej premiera odpalić działkę. To nie są przelewki. Proszę nam wierzyć — kłopoty idą po MorawieckiegoSat, 01 Feb 2025 - 31min
- 390 - Nawrocki kocha luksus. Trzaskowski skręca w prawo. Kotula robi doktorat #OnetAudioZapraszamy do zapisywania się na newsletter "Stanu Wyjątkowego". Co tydzień zwracamy Państwa uwagę na kluczowe wydarzenia oraz polecamy interesujące teksty. Zapisać można się tu: https://wiadomosci.onet.pl/tylko-w-onecie/newsletter-stan-wyjatkowy-zapisz-sie-na-nasz-nowy-newsletter/q7dq8jv Wiemy, że wielki boks to wielkie pieniądze. Przykłady mistrzów ringu pokazują, że skuteczne obijanie facjat konkurentom to całkiem dobra recepta na życie w luksusie. Karol Nawrocki co prawda wielkiej kariery w boksie nie zrobił, ale luksus zdążył pokochać. Niestety — wszystko wskazuje na to, że najbardziej kocha luksus na nasz koszt. Twórcy słuchowiska politycznego „Stan Wyjątkowy" słyszą legendy o dworskim stylu bycia Nawrockiego w czasie, gdy z nadania PiS kierował Muzeum II Wojny Światowej oraz w ostatnich latach, odkąd — także z nadania PiS, rzecz jasna — kieruje Instytutem Pamięci Narodowej. Podróże po całym świecie i drogie hotele to wszystko oczywiście dla dobra Polski. Także dla dobra Polski Nawrocki przez ponad pół roku korzystał z apartamentu Deluxe w kompleksie Muzeum II Wojny, choć jego prywatne mieszkanie mieściło się zaledwie 5 km dalej. Twierdzi, że z tej kwatery prowadził — padamy na ring ze śmiechu — „bardzo dynamiczną politykę międzynarodową". Mamy wrażenie graniczące z pewnością, że prześwietlanie bogatej przeszłości ringowej pana Karola dopiero się zaczyna. Nawrocki został niedawno przyłapany na Nowogrodzkiej. Pan Karol przekonywał, że znalazł się tam przypadkiem i wcale nie oznacza to, że wpadł do siedziby PiS, by z oddaniem ucałować sygnet prezesa. Bronimy pana Karola — może rzeczywiście powód był nieco inny. Jak się dowiadujemy, pisowski sztab „obywatelskiego" kandydata intensywnie pracuje nad kampanią haków wymierzonych w Rafała Trzaskowskiego. Podczas spotkania sztabu prezentację w tej sprawie przygotował obywatelski poseł PiS, ziobrysta Sebastian Kaleta, zdeklarowany psychofan Trzaskowskiego. Prezydent stolicy będzie atakowany za poparcie dla LGBT, dotacje dla lewicowych organizacji w stolicy, za swą krytykę CPK w przeszłości, za konkretne głosowania w Sejmie i Europarlamencie — takie, które da się przedstawić elektoratowi prawicowemu jako antypolskie i proniemieckie. Trzaskowski ucieka do przodu i zmienia polityczny wizerunek — z pozycji liberalno-lewicowych przesuwa się na prawo. Dystansuje się od Zielonego Ładu oraz krytykuje wywołującą protesty rolników umowę UE z krajami Ameryki Południowej na import produktów żywnościowych. Do tego wysyła do wyborców antymigracyjne sygnały — ostatnio zaproponował odebranie 800 plus Ukraińcom, którzy nie pracują w Polsce na stałe. Szkopuł w tym, że zbyt radykalna przemiana może być dla wyborców niewiarygodna. Takie obawy słyszymy z otoczenia premiera Donalda Tuska, który sam niejedną przemianę w swym politycznym życiorysie zaliczył.Sat, 25 Jan 2025 - 27min
- 389 - Wpadki rządu kłopotem Trzaskowskiego. Prokuratura uderza w Ziobrę. Braun chce wykończyć Mentzena #OnetAudioZapraszamy do zapisywania się na newsletter "Stanu Wyjątkowego". Co tydzień zwracamy Państwa uwagę na kluczowe wydarzenia oraz polecamy interesujące teksty. Zapisać można się tu: https://wiadomosci.onet.pl/tylko-w-onecie/newsletter-stan-wyjatkowy-zapisz-sie-na-nasz-nowy-newsletter/q7dq8jv Rzeczywiście — sztabowcy Rafała Trzaskowskiego przewidywali spadki wysokiego poparcia dla swego kandydata po rozpoczęciu kampanii. Nie zmienia to jednak faktu, że nastąpiło to zaskakująco szybko, tuż po tym, gdy ukształtowała się pełna paleta partyjnych kandydatów na prezydenta. Wcześniej Trzaskowski korzystał na tym, że nie było kandydatki Lewicy, a kandydat PiS był kompletnie nieznany. Dziś, gdy Lewica wystawiła Magdalenę Biejat, widać, że ma to wpływ na notowania Trzaskowskiego — nawet jeśli nie jest to wpływ zasadniczy. Intensywna promocja Nawrockiego, którą PiS prowadzi w ostatnich tygodniach — swoją drogą ciekawe, kto za to płaci, skoro Kaczyński narzeka, że nie dostaje państwowych pieniędzy — także powoduje urealnienie sondaży. Ale najciekawsze dopiero przed nami. Rząd ma nienajlepszą passę — wojsko gubi wagon z tonami min, Ministerstwo Cyfryzacji myśli o blokowaniu treści w Internecie, a koalicjanci spierają się o edukację seksualną w szkołach. Kluczowe będzie to, czy w kolejnych sondażach wyborcy obciążą Trzaskowskiego odpowiedzialnością za wpadki rządu i koalicyjne spory. W każdym razie prezydent stolicy już się musi ze wszystkiego tłumaczyć. A do prezydenckiej stawki dołącza operator gaśnic proszkowych, radykał znany z repertuaru antysemickiego, antyunijnego, antyukraińskiego, antyaborcyjnego, ultrakatolickiego i prorosyjskiego — słowem Grzegorz Braun. Braun rozstaje się w ten sposób z Konfederacją, której kandydatem oficjalnie został Sławomir Mentzen. „Grigorij" ma jeden cel — chce politycznie wykończyć Mentzena. Zdaniem twórców „Stanu Wyjątkowego" Andrzeja Stankiewicza i Kamila Dziubki, w tej sytuacji sztabowcy PiS mogą zacierać ręce. Destabilizacja Konfederacji i osłabienie Mentzena — który miał szanse na trzecie miejsce i stałby się rozgrywającym przed drugą turą wyborów — jest w ich interesie. Słyszymy nawet, że zaprzyjaźnieni z Braunem pisowcy intensywnie namawiali go na start i konfrontację z Mentzenem.Sat, 18 Jan 2025 - 24min
- 388 - Morawiecki chce zatopić Nawrockiego. Domański nie da kasy Kaczyńskiemu. Obajtek uderza w Kamińskiego #OnetAudioZapraszamy do zapisywania się na newsletter "Stanu Wyjątkowego". Co tydzień zwracamy Państwa uwagę na kluczowe wydarzenia oraz polecamy interesujące teksty. Zapisać można się tu: https://wiadomosci.onet.pl/tylko-w-onecie/newsletter-stan-wyjatkowy-zapisz-sie-na-nasz-nowy-newsletter/q7dq8jv Nie jest łatwo być prorokiem polskiej polityki, a zwłaszcza polityki PiS. W kwestii wyborów prezydenckich nam się udało — a to głównie dlatego, że gigantyczne ego Mateusza Morawieckiego to element przewidywalny. Tak jak zapowiadaliśmy, ex premier właśnie rozpoczął operację obliczoną na zatopienie prezydenckiego kandydata PiS Karola Nawrockiego. Morawiecki i jego ego mają jeden cel — chcą zastąpić Nawrockiego w prezydenckim wyścigu. Moment tego ataku nie jest przypadkowy. Nawrocki dostał na początku kampanii ślepe poparcie elektoratu PiS, ale do polityków PiS właśnie dociera, że brakuje mu talentu i charyzmy, żeby pozyskać nowych wyborców — a do zwycięstwa potrzebuje poparcia większego, niż ma PiS. W dodatku Nawrocki popełnił pierwszy poważny błąd — pogubił się w deklaracjach dotyczących aborcji i finalnie oświadczył, że nie zgodzi się na żadną liberalizację przepisów. Nie zrozumiał jak poważna to deklaracja. Wszak zaostrzenie przepisów aborcyjnych na trwale pogorszyło się do utraty poparcia przez PiS, co przyczyniło się do utraty władzy. A Morawiecki powtarza, że jest zwolennikiem powrotu do kompromisu aborcyjnego, czyli wycofania drastycznych przepisów przyjętych za rządów PiS. Twórcy słuchowiska politycznego „Stan Wyjątkowy" Andrzej Stankiewicz i Dominika Długosz zauważają jednak, że były premier ma własne ułomności. To za jego rządów Unia przyklepała Zielony Ład, czyli podwyższenie norm ekologicznych dla rolnictwa. Ekologia to większe koszty — a to budzi wściekłość na wsi. A więc sypie pan Mateusz kaskę na potajemną kampanię w mediach społecznościowych, by zdjąć z siebie odium kata polskiej wsi. Nie trzeba być prorokiem, by przewidzieć, że z taką ksywką pan Mateusz pana Karola nie wykończy.Sat, 11 Jan 2025 - 19min
- 387 - Tusk mści się za ucieczkę Romanowskiego. Kaczyński wciąż bez kasy. Nawrocki ostro zaatakowany #OnetAudio
Kiedy Viktor Orban przekazywał w imieniu Węgier prezydencję w UE na ręce premiera Donalda Tuska, nie mógł się nachwalić Polski. Przypomniał, że nasz naród wydał Jana Pawła II i Solidarność. Przy okazji wręczył szefowi polskiego rządu beczułkę tokaju. Tusk odwdzięczył się szablą. Chwilę wcześniej słodził Węgrom, mówiąc o „bezbłędnej" prezydencji. Tak było w połowie 2011 r. Tamta atmosfera relacji polsko-węgierskich wyparowała. Tusk i Orban — kiedyś koledzy — już nie grają razem w piłkę. Raczej kopią się po kostkach. Czasem nawet używają ostrzejszych metod. Tak było w piątek, gdy okazało się, że polskie MSZ zablokowało udział węgierskiego ambasadora w inauguracji polskiej prezydencji w UE, która odbyła się w Teatrze Wielkim – Operze Narodowej. Wprawdzie kilka tygodni temu szef przedstawicielstwa Budapesztu w Warszawie zaproszenia na imprezę otrzymał, a nawet potwierdził swoją obecność, jednak wiele się w tym czasie zmieniło. Węgry udzieliły azylu politycznego byłemu wiceministrowi sprawiedliwości Marcinowi Romanowskiego, który jest podejrzany o 11 przestępstw w śledztwie dotyczącym Funduszu Sprawiedliwości. Przy okazji przedstawiciele węgierskiej administracji twierdzą, że w Polsce opozycja jest prześladowana. A sam Romanowski uwił sobie gniazdko nad Dunajem i gardłuje o „reżimie" Tuska. Do kraju szybko nie wróci. A nad Wisłą pojawiła się jaskółka nadziei dla PiS. Państwowa Komisja Wyborcza przyjęła sprawozdanie Komitetu Wyborczego PiS za ostatnie wybory parlamentarne, opierając się na decyzji Izby Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych Sądu Najwyższego. Izba nie jest uznawana przez obóz władzy oraz europejskie trybunały za sąd, jednak tym razem PKW się złamała. Pomogli w tym członkowie komisji rekomendowani przez Koalicję Obywatelską, co wywołało konsternację w tym ugrupowaniu. Wstrzymali się od głosu. Uchwała PKW jest jednak wewnętrznie sprzeczna, bo z jednej strony czytamy w niej o przyjęciu sprawozdania PiS, z drugiej jest tam zapis mówiący o tym, że uchwała jest ważna, o ile IKNiSP jest sądem. Wprawdzie szef Państwowej Komisji Wyborczej wysłał do Ministerstwa Finansów pismo, w którym informuje, że Nowogrodzka powinna otrzymać pieniądze już i zaraz, jednak wewnętrzna sprzeczność uchwały sprawiła, że według rządu… de facto jej nie ma. Jarosław Kaczyński chyba zdaje sobie sprawę z tego, że – jak napisał Donald Tusk – „pieniędzy nie ma i nie będzie". Dlatego nadal apeluje do sympatyków PiS o darowizny. Kandydatura „obywatelskiego" Karola Nawrockiego za darmo się przecież nie zrobi.
Sat, 04 Jan 2025 - 22min
Podcasts similares a Stan Wyjątkowy
Naczelni Bartosz Węglarczyk i Tomasz Sekielski
Podcast Wojenne Historie Historia II wojny światowej
WojewódzkiKędzierski Kuba Wojewódzki , Piotr Kędzierski
Mellina Marcin MELLER
Sekielski o nałogach Marek Sekielski
Modlitwa w drodze Modlitwa w drodze
Czarnobyl. Prawdziwa historia Polskie Radio S.A.
Strefa Wpływów Polskie Radio S.A.
Teatr Polskiego Radia: Najnowsze produkcje Polskie Radio S.A.
Przemek Górczyk Podcast Przemek Górczyk
Radio Naukowe Radio Naukowe - Karolina Głowacka
Podcast Historyczny Rafał Sadowski
Czarne skrzynki RMF FM
Historia dla dorosłych RMF FM
Misja specjalna RMF FM
Strefa 52 Strefa 52
Żurnalista - Rozmowy bez kompromisów zurnalistapl
Radio Wnet Radio Wnet
Gość Radia ZET Beata Lubecka
Poranna rozmowa w RMF FM RMF FM
ZET jak Zbrodnia Radio ZET
Express Biedrzyckiej Kamila Biedrzycka
Raport o stanie świata Dariusza Rosiaka Dariusz Rosiak
DUDEK o polityce prof. Antoni Dudek i Super Exspress
Эхо Москвы Feed Master by Umputun
OSW - Ośrodek Studiów Wschodnich Ośrodek Studiów Wschodnich
TOK FM Select TOK FM
Les Grosses Têtes RTL
Hondelatte Raconte Europe 1
Puls Tygodnia Dla Dorosłych Radiowcy Bez Cenzury
Popołudniowa rozmowa w RMF FM RMF FM
Живой Гвоздь Живой Гвоздь
Fakty w RMF FM RMF FM
El Cartel de La Mega RCN Radio
Radio Wnet - Archiwalne podcasty wnet.fm
Війна в Україні Radio NV
Die Nachrichten Deutschlandfunk