Filtrar por gênero
Stan Wyjątkowy

"Stan Wyjątkowy" to program, w którym Andrzej Stankiewicz, Dominika Długosz, Kamil Dziubka i Jacek Gądek dyskutować będą o najważniejszych politycznych wydarzeniach tygodnia. Czołowi dziennikarze Onetu i Newsweeka zapewnią słuchaczom i widzom nieszablonową, często żartobliwą, ale zawsze merytoryczną rozmowę, a ich ogromne doświadczenie dziennikarskie i znajomość kulisów polskiej sceny politycznej gwarantują potężną dawkę informacji.
- 599 - Nawrocki próbuje uciec od Zondy. Tusk nie chce Hołowni w rządzie. Ostra wojna wewnątrz Konfederacji #OnetAudio
#autopromocja: 9 i 10 października odbędzie się w Warszawie BLASTCAST - festiwal podcastów, na którym będziemy razem z innymi twórcami. Jeśli chcecie spotkać nas na żywo, wpadajcie! Bilety na blastcast.pl Prezydent znowu składa swój projekt ustawy o kryptowalutach. Tak naprawdę to jest projekt rządu z poprawkami, ale prezydenccy ministrowie lubią mówić o nim, że to pomysł Pałacu. Niezależnie od tego, ile prezydent zmienił, i tak jego pomysł nie zostanie przyjęty przez Sejm, bo — co chyba czasem Pałac zaskakuje — premier nie zamierza ułatwiać życia prezydentowi. Donald Tusk mówi: „Żadnego kompromisu ze złem". I koniec. Cała ta prezydencka akcja ma trochę desperacki wydźwięk — proszenia o szansę wyjścia z twarzą z afery Zondacrypto. Ewidentnie Karol Nawrocki przy pierwszym wecie do ustawy o kryptowalutach nie zrozumiał, jak wiele mu ta historia krwi napsuje. A potem nie mógł się już wycofać — stąd licznik wet zatrzymał się na trójce. Szef Kancelarii Prezydenta Zbigniew Bogucki początkowo z dużym przekonaniem mówił o tym, że rząd próbuje napisać długą i skomplikowaną ustawę. Tyle że dokument zaproponowany dziś przez prezydenta ma ponad 100 stron. W dodatku Tusk nie ma żadnego interesu, żeby pozwolić Nawrockiemu wybrnąć z Zondafery. Dlatego należy się spodziewać czwartego projektu rządowego i kolejnych publicznych ataków premiera na prezydenta. Widać wyraźnie, że prawica nie radzi sobie z aferą. Do tego zaczyna się bijatyka między PiS a Rozwojem Plus. Morawiecki mówi, że wielokrotnie ostrzegał Kaczyńskiego przed „złodziejami". A prezes — że nie pamięta takich ostrzeżeń. To potwierdza spostrzeżenia twórców „Stanu Wyjątkowego", że obaj panowie odmiennie definiują złodziejstwo. Przy okazji afery Zondacrypto dał o sobie ponownie znać Szymon Hołownia, którego co prawda niewielu już o cokolwiek pyta, ale on za to chętnie się swoimi przemyśleniami dzieli. Otóż pan Szymon uważa, że należałoby pracować nad prezydenckim projektem kryptoustawy. Ponieważ tylko on tak uważa, a — co może warto przypomnieć — nie jest już marszałkiem Sejmu, to nic z tych pomysłów nie będzie. Ale Hołownia znowu bardzo by chciał być ważny. Tyle tylko że nikt nigdzie na niego nie czeka. Ani liderzy koalicji, ani jego ludzie, których zostało po wszystkich woltach bardzo niewielu. Pojawiły się co prawda plotki, że Hołownia miałby zostać wicepremierem, ale wiele wskazuje na to, że ich źródłem jest najbliższe otoczenie Hołowni lub wręcz on sam, bo nikt w rządzie o takich pomysłach nie słyszał. Na pewno Hołowni w rządzie nie chce Tusk. W tej sytuacji pan Szymon wrócił do starań o posadę ambasadora w Watykanie. Podobno nawet prezydent Karol gotów jest go do Stolicy Piotrowej wysłać. Nie wiemy jednak jeszcze, czy papież Leon nie obawia się konkurencji.
Sun, 13 Sep 2026 - 20min - 598 - Tusk atakuje Nawrockiego Zondą. Kral sypie Ziobrę w sprawie łapówki. Berek idzie po Święczkowskiego #OnetAudio
#autopromocja: 9 i 10 października odbędzie się w Warszawie BLASTCAST - festiwal podcastów, na którym będziemy razem z innymi twórcami. Jeśli chcecie spotkać nas na żywo, wpadajcie! Bilety na blastcast.pl Twórcy słuchowiska politycznego „Stan Wyjątkowy" od tygodni przekonują, że afera Zondacrypto może rozsadzić prawicę. Teraz Przemysław Kral opowiada o 2 mln zł dla środowiska Zbigniewa Ziobry, obietnicy ukręcenia łba jego sprawom oraz ułaskawieniu, które ktoś miał mu załatwić po zwycięstwie Karola Nawrockiego. Przy okazji Donald Tusk wykorzystuje chaos i rusza po Trybunał Konstytucyjny. Każda duża afera ma moment, w którym przestaje być luźnym zbiorem nazwisk, spotkań i przelewów, a staje się opowieścią o państwie. Dla Zondacrypto nadszedł on w piątek. Donald Tusk wszedł na sejmową mównicę z protokołami przesłuchań i połączył rozrzucone elementy w jeden, wyjątkowo ponury obraz. Według zeznań cytowanych przez premiera Przemysław Kral miał umówić się ze Zbigniewem Ziobrą na 2 mln zł w zamian za rozwiązanie swoich problemów z prawem. Były minister miał znać akta jego spraw i obiecywać, że po powrocie do Ministerstwa Sprawiedliwości „ukręci łeb" prowadzonym sprawom. Pieniądze miały trafić do fundacji Ziobry, a szczegóły miała ustalać Patrycja Kotecka. Ziobro przekonuje, że chodziło o legalne, bezinteresowne darowizny. Ot, człowiek z poważnymi kłopotami daje niemal pół miliona byłemu prokuratorowi generalnemu i niczego w zamian nie oczekuje. To z pewnością trzyma się kupy. Na tym historia się nie kończy. Kral miał usłyszeć od tajemniczego „pana X", że po zwycięstwie Karola Nawrockiego będzie można załatwić mu prezydenckie ułaskawienie. Zapłatą miały być pieniądze na reklamy, kongres CPAC w Rzeszowie i imprezę w USA. Nawrocki odpowiada, że jego podpisem nikt handlować nie może. Zapewne. Dlaczego zatem ludzie krążący wokół prawicy sądzili, że mogą obiecywać bezkarność w imieniu przyszłego prezydenta? Zondacrypto pokazuje cały mechanizm: pieniądze otwierają drzwi do polityki, a znajomości rodzą obietnice ochrony. Kral zaczął mówić i ten mechanizm pęka razem z jednością prawicy. Morawiecki atakuje Kaczyńskiego za związki jego ludzi z Zondą. A Nowogrodzka przekonuje, że aresztowany szef PKOl Radosław Piesiewicz to człowiek byłego premiera, choć my go znamy jako zdeklarowanego sasinowca. Tusk wykorzystuje ten moment, by otworzyć drugi front. Gdy PiS liczy straty po zeznaniach Krala, premier wyważa drzwi do Trybunału Konstytucyjnego i przeprowadza przez Sejm kandydaturę swego współpracownika Macieja Berka. Jeszcze niedawno rządzący obiecywali odpolitycznienie TK. Teraz wysyłają tam człowieka prosto z rządu, bo tłumaczą, że sytuacja jest wyjątkowa. Nawrocki rozważa odmowę odebrania ślubowania — na razie szuka pretekstu. Wie, że zaślubiny Berka mogą doprowadzić do odbicia Trybunału z rąk ludzi PiS.
Sun, 06 Sep 2026 - 19min - 597 - Zondacrypto grzebie PiS. Tusk zabiera kasę Święczkowskiemu. Wulgarny Skolim u Nawrockiego #OnetAudio
Radosław Piesiewicz, szef Polskiego Komitetu Olimpijskiego, trzy miesiące ma spędzić w areszcie. Sąd w Katowicach przychylił się do wniosku prokuratury w tej sprawie. Piesiewicz jak wynika z naszych informacji, w czasie pierwszych przesłuchań nie chciał współpracować ze śledczymi i stąd wniosek o areszt. To pierwsze głośne zatrzymanie, ale na pewno nie ostatnie. Sprawa Zondacrypto nabrała tempa w tym tygodniu, ale przyszły ma być jeszcze gorętszy. To co wiemy teraz, wskazuje na to, że szef Zondy Przemysław Kral w swoim biznesie bardzo mocno stawiał na finansowanie otoczenia PiS. Wpłaty na fundację Ziobry, spotkania w Budapeszcie i na Ibizie, negocjacje z Tomaszem Sakiewiczem w sprawie kupna części telewizji Republika, do tego finansowanie prawicowych imprez wyborczych. Dużo kontaktów, dużo kasy. Teraz zaczął o wszystkim opowiadać śledczym. Waldemar Żurek jako prokurator generalny połączył kilka wątków dotyczących Zondacrypto w jedno śledztwo. Jest tam wszystko - zaginięcie poprzedniego szefa giełdy, potężne pieniądze i wielka polityka. Dla obozu rządzącego to polityczne złoto na początek sezonu. Chociaż jest też kilka awantur o Romana Giertycha i jego zaangażowanie w sprawę. Rząd przyjął budżet i sytuacja wygląda tak - Trybunał Konstytucyjny ma dostać Macieja Berka i nie dostać kasy. Ponieważ prezes TK nie chciał gadać o pieniądzach z rządem to rząd powiedział, "a figę dostaniesz". W budżecie nie ma ani złotówki na Trybunał. Za to jest Berek, którego Tusk wysyła do TK. Koalicjanci na razie się trochę na ten pomysł obrazili, ale jak przyjdzie co do czego, to wszyscy grzecznie zagłosują. W końcu wszyscy chcą wygrać wybory w przyszłym roku, a takie ruchy jak zaufany człowiek Tuska w Trybunale mają wyborcom pokazać, że obecna władza jednak chce się bić z poprzednią władzą a nie tylko siedzi i patrzy jak PiS ładnie się w wymiarze sprawiedliwości urządził. W ten weekend młodzież jest najważniejszą grupą wyborczą. Na Warmii dla Trzaskowskiego, nad morzem dla Nawrockiego. W Olsztynie trwa Campus Polska Przyszłości edycja kolejna, a w Juracie w prezydenckim ośrodku spotkanie przyszłość.pl edycja pierwsza. W Olsztynie wystąpił Tusk, a w Juracie Skolim. A na koniec Stanu Wyjątkowego mamy dla państwa jedną lokalną seksaferę. Zapraszamy!
Sun, 30 Aug 2026 - 28min - 596 - #104 - Szalone wakacje Kaczyńskiego — jak co roku po powrocie z urlopu prezes PiS będzie wyrzucał ministrów. Trwa ostra walka o stołki
To już niemal polityczna tradycja — podczas wakacji Jarosław Kaczyński dochodzi do wniosku, że jest potrzebna rekonstrukcja rządu i powrocie na Nowogrodzką hurtowo wyrzuca ministrów. Tak będzie i tym razem. Podczas urlopu nad morzem Kaczyński nabrał sił i przygotował wstępną listę dymisji oraz awansów. Jak zwykle, wielu było podpowiadaczy, którzy chcą awansować swoich ludzi i wyciąć partyjnych konkurentów. Najbardziej sensacyjnym kandydatem do dymisji jest szef Kancelarii Premiera Michał Dworczyk. Według informacji „Stanu po Burzy" możliwa dymisja to mocno spóźniony efekt „afery mailowej", czyli hakerskiego włamania na prywatną skrzynkę e-mailową Dworczyka, przez którą przepuszczał dokumenty państwowe. Wcześniej, gdy w Internecie hulały niejawne dokumenty wykradzione ze skrzynki Dworczyka, jego dymisja nie była rozpatrywana. Ale gdy pojawiły się plotki, że ktoś z ludzi Dworczyka śmiał napisać parę epitetów o Kaczyńskim, przyszłość ministra zawisła na włosku. Stanowisko na pewno straci minister klimatu Michał Kurtyka — to kara za kompromitujący spór z Czechami o kopalnię w Turowie. Na wylocie jest też minister rolnictwa Grzegorz Puda, bo w PiS panuje przekonanie, że nie radzi sobie na stanowisku, a na wsi rośnie gniew. Nowym ministrem rozwoju może zostać Marcin Ociepa — to nagroda za to, że zdradził Jarosława Gowina. Takich ludzi jak Ociepa PiS musi sowicie wynagradzać, bo koalicja ma w Sejmie kruchą, kilkuosobową większość. Jednym z jej mało znanych filarów — czy też raczej filarków — jest nowy poseł Łukasz Mejza. Choć wybrany z list PSL, to głosuje zawsze z PiS, co gwarantuje rządowi większość. Dlatego, gdy okazało się, że Mejza — który mimo młodego wieku jest milionerem — nie chce złożyć szczegółowego oświadczenia majątkowego, politycy PiS nie wyrazili szczególnego oburzenia. Ich zdaniem... to luka w prawie. Przekonują, że CBA może zbadać tylko majątek posła, który złożył oświadczenie. A tego, który nie złożył — nie. O tym wszystkim posłuchają państwo w najnowszym odcinku słuchowiska politycznego "Stan po Burzy", które prowadzą Agnieszka Burzyńska z "Faktu" oraz Andrzej Stankiewicz z Onetu.
Sat, 28 Aug 2021 - 56min - 595 - #103 - Szczęśliwa emerytura prezydenta zależy od „lex TVN". Czy Andrzej Duda postawi na Jarosława Kaczyńskiego czy na Amerykanów?
Prezydent zamierza zawetować kontrowersyjną ustawę wymierzoną w telewizję TVN — taki jasny sygnał otoczenie Andrzeja Dudy przekazało PiS. Duda obawia się, że uderzenie w tę kontrolowaną przez Amerykanów stację pogorszy relacje z USA. Z Waszyngtonu już dobiegają ostrzeżenia, że w razie uchwalenia „lex TVN" Duda i Kaczyński wraz ze swymi dworzanami dostaną zakaz spotkań na najwyższym szczeblu w Waszyngtonie, a może wręcz przestaną być wpuszczani do USA. Dla Kaczyńskiego, który praktycznie nie jeździ za granicę — zwłaszcza, gdyby musiał lecieć samolotem — to nie problem. Ale dla prezydenta to problem fundamentalny. Bo to nie tylko oznacza, że Andrzej Duda do końca kadencji nie spotka się z Joe Bidenem. To także kłopot z prezydencką emeryturą — jeśli Duda podpisze „lex TVN", to Amerykanie zablokują wszystkie jego starania o zagraniczną posadę po zakończeniu kadencji w 2025 r. Duda jest jedynym politykiem PiS, który może spróbować zablokować nową doktrynę polityczną Kaczyńskiego. Na jednej z niedawnych narad szefostwa Zjednoczonej Prawicy Kaczyński zaatakował USA, czyli ostatniego strategicznego partnera Polski, z którym PiS nie wszczął jeszcze dyplomatycznej wojny. Kaczyński oznajmił, że administracja Bidena jest Polsce wroga. I że Amerykanom nie można ufać, bo Afganistan pokazuje, że zdradzają swoich sojuszników. W tej sytuacji — oznajmił — należy postawić na „izolacjonizm" Polski. Zaraz potem ruszyła wojna z USA o „lex TVN". Przeciwko starciu z Amerykanami jest duża grupa polityków PiS na czele z premierem — ale są zbyt słabi, by odwieść prezesa od otwierania kolejnego frontu. W sprawie „lex TVN" Kaczyński jest skuteczny nie tylko dlatego, że trzyma w ryzach swoją partię. Pomagają mu posłowie mniejszych formacji, za których poparcie płaci w różnej walucie. Kluczowa jest postawa Pawła Kukiza i niedobitków po jego formacji Kukiz'15. Gdy w ostatnim „Stanie po Burzy" Agnieszka Burzyńska i Andrzej Stankiewicz opisali kulisy kupowania poparcia kukizowców przez Kaczyńskiego, Paweł Kukiz zwyzywał ich w mediach społecznościowych i zagroził pozwem. Oczekując na sądowe wezwanie, autorzy „Stanu po Burzy" odpowiadają na zarzuty Kukiza. I pytają, czy niejawnym elementem „dilu" z Kaczyńskim, jest start Kukiza z list PiS w kolejnych wyborach — bo takie mają informacje.
Sun, 22 Aug 2021 - 45min - 594 - #102 - Kulisy dealu Kukiza z Kaczyńskim. Tak władza korumpuje posłów, by pacyfikować media
Po raz pierwszy w wolnej Polsce władza chce zamykać wolne media, które patrzą jej na ręce. Nie ma wątpliwości, że po ataku na TVN i TVN24 przyjdzie czas na uderzenie w inne niezależne redakcje. Cel jest jeden — do wyborców mają przestać docierać informacje o błędach i aferach rządów PiS. To zwiększy szanse Jarosława Kaczyńskiego na kolejną wyborczą wygraną. Przeszkodą w tym planie był wicepremier Jarosław Gowin — dlatego został wyrzucony z rządu. Rządzący podjęli decyzję o pozbyciu się Gowina dopiero wtedy, gdy udało im się przekupić pięciu jego posłów. Chcieli mieć gwarancje, że pozbycie się Gowina i jego ludzi nie spowoduje utraty większości. Czasy są dziś takie, że prezes PiS gotów jest dziś zapłacić dowolną cenę za każdy dodatkowy głos w Sejmie. W cenniku są prestiżowe stanowiska w parlamencie, warte dziesiątki tysięcy miesięcznie posady w spółkach skarbu, przychylność instytucji państwowych. Tak rozbudowanej korupcji politycznej nie było w polskim Sejmie nigdy dotąd. A wchodzimy właśnie w okres, gdy Jarosław Kaczyński będzie musiał coraz więcej płacić za utrzymanie władzy — pokazały to głosowania nad ustawą anty-TVN. Na liście płac Kaczyńskiego właśnie zameldowali się kukizowcy. Tylko dzięki nim ustawa wymierzona w TVN została uchwalona. W ten sposób Paweł Kukiz — punkowy muzyk, kiedyś piewca wolności, ostry krytyk prawicy, autor antydyskryminacyjnej „Skóry" — dopełnił swej przemiany w politycznego cynika. Agnieszka Burzyńska z „Faktu" i Andrzej Stankiewicz z Onetu — autorzy „Stanu po Burzy" — dedykują Kukizowi jeden z jego dawnych utworów: „To wszystko czego się dotkniecie / Od razu obracacie w pył / Szarańcza przy was to jest bajka / Bo cały kraj już zgnił".
Fri, 13 Aug 2021 - 58min - 593 - #101 - Gowin występuje przeciwko Kaczyńskiemu. Rozpad Zjednoczonej Prawicy jest już tylko kwestią czasu
Powiedzmy to sobie wprost — koniec koalicji zbliża się wielkimi krokami. Partia Jarosława Gowina postawiła PiS ultimatum, od którego uzależnia dalszą współpracę. Gowin chce od Jarosława Kaczyńskiego m.in. ustępstw w sprawie podwyżek podatków zapowiedzianych w „Polskim Ładzie" oraz odstąpienia od ataku na telewizję TVN.
W praktyce to tylko gra na czas, bo Gowin wie, że Kaczyński nie ustąpi. Dlatego szef Porozumienia już podjął strategiczną decyzję, że jego partia wychodzi z koalicji. Czeka tylko na odpowiedni moment. Uznał, że wakacje — gdy większość Polaków wypoczywa — to nie jest czas na polityczne przesilenie. A Gowin potrzebuje atencji wyborców, bo chce się z PiS rozstać z hukiem. Ważny jest też pretekst do rozwodu. Gowin chce doprowadzić do starcia o podwyżki podatków, które zamierza wprowadzić PiS. Wicepremier i jego ludzie uważają, że się jako przeciwnicy podwyżek, politycznie na takim odejściu z koalicji zyskają.
Ale nie tylko Gowin wierzga Kaczyńskiemu. Coraz ostrzej atakuje PiS także drugi koalicjant — Zbigniew Ziobro. Lider Solidarnej Polski przybrał ostry kurs, po raz pierwszy oficjalnie ogłaszając, że gotów jest wyprowadzić Polskę z UE. Jednocześnie zaatakował tych przedstawicieli koalicji, którzy chcą się wycofać ze zmian w sądach, które zakwestionowała Unia. A zmiany w sądach poparł sam Kaczyński.
Jeśli wierzyć w polityczne plotki, to szef PiS ma plan oparty na trzech filarach. Po pierwsze, przepędzenie Amerykanów z telewizji TVN, zamknięcie jej lub przejęcie nad nią kontroli. Po wtóre, usunięcie zbuntowanego szefa NIK Mariana Banasia, który serią kontroli będzie obnażał defekty i afery rządów PiS w kluczowych obszarach. Po trzecie, jak najszybsze uchwalenie podatkowych ustaw Polskiego Ładu, by pieniędzmi ściągniętymi od klasy średniej kupić sobie poparcie w elektoracie socjalnym. W finale tego planu są wiosenne wybory parlamentarne, coraz bardziej prawdopodobne, biorąc pod uwagę stopień rozkładu koalicji oraz obawy PiS, że Donald Tusk skonsoliduje opozycję. O tym wszystkim posłuchają państwo w najnowszym odcinku słuchowiska politycznego "Stan po Burzy", które prowadzą Agnieszka Burzyńska z "Faktu" oraz Andrzej Stankiewicz z Onetu.
Sat, 07 Aug 2021 - 1h 08min - 592 - #100 - Poufna analiza dla Banasia: „Celem Ziobry jest zostanie liderem prawicy. Ziobro wie, że Kaczyński w niedalekiej perspektywie umrze."
Znów gorąco wokół Mariana Banasia. Prokuratura zatrzymała jego syna, wysyłając po niego zbrojny konwój i zamykając na policyjnym „dołku". Prokuratura skierowała też do Sejmu wniosek o uchylenie immunitetu szefowi Najwyższej Izby Kontroli. To koniec marzeń Banasia o sojuszu ze Zbigniewem Ziobrą przeciwko PiS. A są dowody na to, że Banaś i jego otoczenie snuli takie plany. Jednym z nich jest poufna analiza polityczna, przygotowana w otoczeniu Banasia. Są w niej skrupulatnie zanalizowani gracze w obozie władzy pod kątem możliwego sojuszu z Banasiem. Korzyści ze współpracy Ziobrą analitycy Banasia uznawali za „wielkie", znacznie większe od sojuszu z prezydentem czy Jarosławem Gowinem. Ostatnie dni pokazały, że Ziobro z Banasiem dogadywać się nie zamierza — stąd zbrojne zastępy wysłane po jego syna. Minister sprawiedliwości rozpoczął jednocześnie kolejną fazę intensywnego sporu z premierem. Szef rządu i spora część polityków PiS coraz częściej atakują Ziobrę za fiasko reformy wymiaru sprawiedliwości. Mateusz Morawiecki obarcza też Ziobrę odpowiedzialnością za przegrane spory z sądami europejskimi w tej kwestii. Ziobro nie zamierza nastawiać drugiego policzka. Jego ludzie odpowiadają atakiem, obwiniając Morawieckiego za nieudane negocjacje z instytucjami unijnymi w sprawie sądów. Jednocześnie Ziobro kieruje do Trybunału Konstytucyjnego kluczową europejską konwencję dotyczącą praw człowieka. Chce ją unieważnić tylko dlatego, że posłużyła do podważenia legalności składu tegoż Trybunału Konstytucyjnego, składającego się prawie wyłącznie z ludzi PiS i dowodzonego przez usłużną władzy Julią Przyłębską. A że wedle pomysłu Ziobry TK będzie sądził w swej własnej sprawie? Kogóż to w obozie władzy interesuje. Wyrok jest z góry znany. Zresztą Julia Przyłębska, zwana przez część polityków PiS „Wolfgangową" — od pseudonimu pod jakim komunistyczna bezpieka zarejestrowała jej męża — może mieć w najbliższych miesiącach więcej politycznej roboty. Otóż, PiS może potrzebować jej Trybunału do rozprawy z telewizją TVN. O tym wszystkim posłuchają państwo w najnowszym odcinku słuchowiska politycznego „Stan po Burzy", który prowadzą Agnieszka Burzyńska z "Faktu" oraz Andrzej Stankiewicz z Onetu.
Sat, 31 Jul 2021 - 56min - 591 - #99 - Amerykanie przestrzegają Kaczyńskiego przed atakiem na TVN. Wysłali szefowi PiS ultimatum za pośrednictwem Gowina
PiS próbuje nas przekonać, że nepotyzm w jego szeregach władzy zamyka się w liczbie „13". Powstała nieoficjalna „lista Sasina", na której znalazło się właśnie 13 osób powiązanych rodzinnie z parlamentarzystami PiS. Sztandarową postacią na tej liście okazał się Jacek Goliński, prezes Energi. Jako brat posłanki PiS Małgorzaty Golińskiej stracił stanowisko. Szkopuł w tym, że Golińska nigdy nie miała tyle politycznej siły, aby załatwić bratu taką posadę. Jednocześnie niedawna „uchwała antynepotyczna" PiS nie objęła ani brata ciotecznego Jarosława Kaczyńskiego, ani kuzynki Mateusza Morawieckiego, ani żony Zbigniewa Ziobry. Goliński jako czołowa twarz nepotyzmu — to pokazuje, że antynepotyczna kampania PiS zmieniła się w farsę. Nie tylko realizacja „uchwały antynepotycznej" wywołuje napięcia w PiS. Wysłani na kluczowe odcinki politycznej wojny przedstawiciele PiS zaczynają zawodzić. Szef Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji Witold Kołodziejski próbuje lobbować za tym, aby PiS zakończyło wojnę przeciwko TVN. A I prezes Sądu Najwyższego Małgorzata Manowska jest gotowa zawiesić Izbę Dyscyplinarną SN — zgodnie z wolną europejskich trybunałów, a wbrew woli PiS. Powód jest prosty: i Manowska i Kołodziejski nie chcą podejmować oczekiwanych przez PiS decyzji, bo boją się, że kiedyś za to zapłacą. O tym wszystkim posłuchają państwo w najnowszym odcinku słuchowiska politycznego "Stan po Burzy", który prowadzą Agnieszka Burzyńska z "Faktu" oraz Andrzej Stankiewicz z Onetu.
Sat, 24 Jul 2021 - 1h 01min - 590 - #98 - Zaskakujący sprzymierzeńcy Tuska. Czy Konfederacja pomoże odsunąć PiS od władzy?
Plan polityczny Donalda Tuska na pobicie PiS opiera się na współpracy z PSL i Polską 2050 oraz życzliwości wobec Konfederacji, z którą otoczenie szefa Platformy ma niezłe, poufne kontakty. Na boczny tor odsunięta ma zostać Lewica, której Tusk nie ufa. Widać, że Lewica jest podzielona, co było widać w sobotę, gdy doszło do brutalnego starcia Włodzimierza Czarzastego i jego przeciwników. Część lewicy razem z PiS może podnieść podatki, co pozwoli obozowi władzy na kolejne programy socjalne przed wyborami — a to nie jest w żaden sposób w interesie Tuska. Tusk swoim powrotem diametralnie zmienia nie tylko polską politykę, ale także podejście przedstawicieli obozu rządzącego do mediów. Szef Kancelarii Premiera Michał Dworczyk — bohater afery mailowej — postanowił jednak przerwać milczenie i zorganizował zamknięte spotkanie z dziennikarzami. Próbował przekonywać, że afery nie ma, bo swoją prywatną skrzynkę pocztową wykorzystywał jedynie do działalności partyjnej, a nie służbowej. Szkopuł w tym, że to oczywiście nieprawda. Polski rząd co prawda doprowadził do zablokowania kanałów na Telegramie, które publikowały materiały, skradzione przez hakerów. Ale co chwila pojawiają się nowe kanały z mailami, zdjęciami i filmami Dworczyka. Cóż wynika z tych najnowszych przecieków? Że w otoczeniu premiera nade wszystko liczy się reklama, promocja i lans. Przede wszystkim przy wykorzystaniu sytuacji na Białorusi, gdzie dyktator Aleksander Łukaszenko pacyfikuje opozycję. Morawiecki w swym lansie myśli wyłącznie o krajowym rynku. Za granicą intensywnie lansował się za to najważniejszy człowiek prezydenta — minister Krzysztof Szczerski. W ciągu ostatnich dwóch lat miał być zastępcą sekretarza generalnego NATO i unijnym komisarzem, a kończy jako ambasador Polski przy ONZ. Uważany za „nadprezydenta" Szczerski przez lata dokonał wielu czystek w otoczeniu Andrzeja Dudy, zazdrośnie strzegąc swych wpływów. Na odchodne wymusił nominację dla swego człowieka, by zachować kontrolę nad Kancelarią Prezydenta. O tym wszystkim posłuchają państwo w najnowszym odcinku słuchowiska politycznego "Stan po Burzy", który prowadzą Agnieszka Burzyńska z "Faktu" oraz Andrzej Stankiewicz z Onetu.
Sat, 17 Jul 2021 - 53min - 589 - #97 - Kaczyński dostrzegł nepotyzm, który sam zbudował. Więc pacyfikuje niezależne media, które go ujawniały
Jak to się stało, że po sześciu latach rządzenia Jarosław Kaczyński nagle dostrzegł nepotyzm we własnych szeregach? Przecież cały system Prawa i Sprawiedliwości opiera się na nepotyzmie, dzięki któremu władza buduje lojalne struktury w państwie. Najlepszy przykład to Sylwia Sobolewska, która tuż po ślubie z najlepszą partią w partii — czyli szefem struktur PiS Krzysztofem Sobolewskim — zaczęła robić błyskawiczną karierę w spółkach skarbu państwa. Teraz Kaczyński zmarszczył brwi — i Sobolewska straciła swoje stanowiska w licznych radach nadzorczych. Mars prezesa był tak silny, że ze ścisłych władz PiS katapultowany został również miłujący dukaty europoseł Ryszard Czarnecki. Wieść partyjna niesie, że jego małżonka — z domu Hermaszewska — wzorem madame Sobolewskiej będzie musiała oddać rady spółek. Do ścisłych władz PiS awansował za to zasobny w miliony majątku wieloletni kolega Czarneckiego — premier Mateusz Morawiecki. Dostał najlepszy wynik w wyborach wiceprezesów PiS, a najbardziej cieszy go starannie wyreżyserowana porażka Beaty Szydło, której popularności się obawia. Oczywiście, prezes przyłożył rękę do reżyserii tego spektaklu. Kaczyński na początku swej (po raz kolejny) ostatniej kadencji na czele PiS uwija się zresztą jak mróweczka. Bo to nie tylko kongres PiS i promowanie Morawieckiego. To także poufne spotkania z posłami, których na nowo ciągnie do PiS, żeby odzyskać większość w Sejmie. To wreszcie ustawa przeciw TVN, w której Kaczyński zapisał chęć wygonienia Amerykanów z tej niezależnej telewizji, która patrzy mu na ręce. Czy wzmocniony transferami posłów Kołakowskiego i Czartoryskiego prezes poczuł się na tyle silny, że wypowiada wojnę Ameryce?
Sat, 10 Jul 2021 - 55min - 588 - #96 - Tusk jest wściekły na PiS. Czy już ma pomysł na pokonanie Kaczyńskiego?
Donald Tusk wraca do polskiej polityki. To powrót zawodnika wagi ciężkiej, o niebywałym doświadczeniu. Tusk jest jedynym politykiem, który bił Kaczyńskiego z dużą regularnością przez całe lata. Przez ten czas Tusk demonstrował, że potrafi skutecznie dostosowywać swoją politykę do zmieniających się realiów. Teraz także właśnie to będzie kluczowe, bo Tusk musi przygotować swą nową ofertę dla wyborców. Jej zasadniczy składnik po sobotniej Radzie Krajowej PO już znamy: to przyrównanie władzy do zła, z którym należy walczyć. Do tego kompleksowy atak na PiS w kwestiach bezpieczeństwa oraz polityki zagranicznej, krytyka narzucania całemu społeczeństwu światopoglądu konserwatywnego i wreszcie zwyczajne szyderstwo z Kaczyńskiego i jego ludzi. Prezes PiS wie, że powrót Tuska to koniec czasu beztroskiego lekceważenie kolejnych szefów Platformy. Kaczyński wie też, że jego partia przechodzi poważny kryzys, czego skutkiem jest utrata sejmowej większości i dramatyczne próby jej odzyskania. Dlatego też na sobotnim kongresie PiS Kaczyński bił się w piersi, mówiąc o błędach PiS. I potępił partyjny nepotyzm z taką żarliwością, jakby dostrzegł go dopiero dzisiaj. O tym wszystkim posłuchają państwo w najnowszym odcinku słuchowiska politycznego "Stan po Burzy", które prowadzą Agnieszka Burzyńska z "Faktu" oraz Andrzej Stankiewicz z Onetu.
Sat, 03 Jul 2021 - 46min - 587 - #95 - Girzyński przystawił Kaczyńskiemu pistolet do głowy. Czy sfrustrowani posłowie zaczną opuszczać szeregi PiS?
Kiedy wydawało się, że gra w obozie władzy toczy się wyłącznie wokół Jarosława Gowina i trwały spekulacje, kiedy lider Porozumienia opuści szeregi Zjednoczonej Prawicy, w tle działał mały polityczny żuczek, który wymyślił, że to on postawi się Jarosławowi Kaczyńskiemu i pozbawi go większości w Sejmie. I udało mu się. Poseł PiS Zbigniew Girzyński, bo o nim mowa, uznał, że skoro Kaczyński musi dziś negocjować z Gowinem, Ziobrą czy Kukizem, to może też z nim. A polityka udowodniła jak bardzo nie lubi oczywistych scenariuszy. Pokazuje to zresztą także historia Donalda Tuska, który od kilku tygodni próbuje wrócić do władz Platformy. Na razie zamiast come back Tuska, mamy powrót Grzegorza Schetyny. O tym wszystkim posłuchają Państwo w najnowszym odcinku słuchowiska politycznego "Stan po Burzy", które prowadzą Agnieszka Burzyńska z "Faktu" oraz Andrzej Stankiewicz z Onetu.
Sat, 26 Jun 2021 - 42min - 586 - #94 - Kaczyński oskarża Putina o cyberatak. Jak doszło do wycieku e-maili szefa Kancelarii Premiera?
Choć politycy PiS oficjalnie bagatelizują „aferę e-mailową" — czyli wyciek korespondencji szefa Kancelarii Premiera Michała Dworczyka — to tak naprawdę obawiają się tego, co hakerzy mogą jeszcze ujawnić. W mijającym tygodniu w popularnym na Wschodzie serwisie Telegram pojawiło się kilka kłopotliwych dla PiS maili. Pokazują one relacje wewnątrz obozu władzy i obnażają sposób działania ścisłego otoczenia premiera. Kryzysowi w otoczeniu Mateusza Morawieckiego towarzyszy próba sił w koalicji. Zjednoczonej Prawicy znów nie udało się wybrać rzecznika praw obywatelskich. Ale nie o wybory tu chodziło, nie o rzecznika, nie o prawa obywatelskie. To głosowanie miało pokazać, że PiS jest w stanie rządzić bez Jarosława Gowina i jego ludzi. Jednym słowem kandydatka PiS na RPO Lidia Staroń miała zostać wybrana mimo sprzeciwu Porozumienia. Choć w sejmowym głosowaniu taka większość była, to Staroń przepadła w opozycyjnym Senacie. W całej sprawie istotne jest jednak nie głosowanie senatorów, bo to decyzja przewidywalna. Istotniejsze jest to, że choć Jarosław Kaczyński przepchnął swą kandydatkę przez Sejm, to zrobił to głosami kilku posłów Konfederacji. A to dowód, że PiS bez Gowina lub innej partii mieć większości nie będzie. O tym wszystkim posłuchają Państwo w najnowszym odcinku słuchowiska politycznego "Stan po Burzy", które prowadzą Agnieszka Burzyńska z "Faktu" oraz Andrzej Stankiewicz z Onetu.
Sat, 19 Jun 2021 - 1h 02min - 585 - #93 - Druh Dworczyk i „Pies" Terlecki w tarapatach. Czy Rosjanie bawią się politykami PiS?
Dwie gwiazdy obozu rządzącego błysnęły odbitym, wschodnim światłem. Ryszard Terlecki — zwany „Psem" od czasów hippisowskiej przeszłości — postanowił pouczyć liderkę białoruskiej opozycji Swietłanę Cichanouską, że jeśli będzie utrzymywać kontakty z Platformą, to lepiej, żeby liczyła na pomoc Putina, a nie na rząd PiS. Czy to sobotni wieczór przejął kontrolę nad kontem Terleckiego na Twitterze? Czy to — jak drwi opozycja — skutki wąchanego przez Terleckiego w młodość preparatu „tri"? A może to przesadna, rutynowa buta, wszak Terlecki w imieniu Kaczyńskiego trzyma Sejm twardą ręką? Nie, to całkowicie świadoma polityka PiS — polski MSZ już wcześniej wysyłał do Cichanouskiej sygnały, że nie powinna się bratać z polską opozycją. To pierwsza w historii polskiej polityki sytuacja, gdy władza zakazuje wschodnim dysydentom kontaktów z polską opozycją i jednocześnie każe wybierać między Warszawą a Moskwą. Odpowiedź przyszła dość szybko i wykazała całkowite dyletanctwo rządu na najbardziej aktualnym froncie walki z Moskwą — w Internecie. Szef Kancelarii Premiera Michał Dworczyk — zwany „Druhem" z racji długiej, harcerskiej przeszłości — postanowił ze swojego prywatnego, darmowego konta pocztowego, zrobić główne źródło przepływu informacji służbowych, narażając się na atak hakerów ze Wschodu. Zaliczył włamanie na konto i media w serwisach społecznościowych, które miał podpięte pod to konto. Podobny problem ma jego małżonka, bo to na jej koncie hakerzy umieścili link do ukradzionych Dworczykowi plików. Dziś na popularnym na Wschodzie komunikatorze Telegram można czytać maile Dworczyka do premiera, antyamerykańskie wynurzenia jego proputinowskiego doradcy, czytać wojskowe analizy, oglądać zdjęcia rodzinne i dokumenty osobiste. Cóż na to władza, która wszędzie widzi długie ramię Moskwy, która przerzuca czołgi na Wschód i która tropi dostawy sprzętu wojskowego do Rosji? Otóż ta władza nic. Hakerzy — czy ze Wschodu czy udający wschodnich — robią sobie jaja z poważnego, najbardziej polskiego i bardzo narodowego gabinetu najzupełniej bezkarnie. W sumie nie ma się co dziwić, skoro koordynator specsłużb jest człowiekiem cyfrowo wykluczonym.
Sat, 12 Jun 2021 - 46min - 584 - #92 - Kaczyński chce odstrzelić Gowina. Prezes PiS wykorzystuje Kukiza do zbudowania nowej większości w Sejmie
Prezes PiS przyjmuje pod swoje skrzydła Pawła Kukiza i jego ludzi. Kukiz, choć przez lata podkreślał, że w żadną koalicję z PiS nie wejdzie, dziś z uśmiechem na ustach podpisuje umowę o współpracy programowej z Kaczyńskim, która praktycznie kończy polityczne losy formacji Kukiz'15. Zamiast tworzyć ugrupowanie z Jarosławem Gowinem - co było bliskie finalizacji - Kukiz bierze udział w grze Jarosława Kaczyńskiego - grze przeciwko Gowinowi. Kaczyński buduje bowiem nową większość, bo chce się pozbyć krnąbrnego wicepremiera. Kaczyński chciałby też wyrzucić szefa NIK Mariana Banasia. Banaś, czując pismo nosem, postanowił donieść na Kaczyńskiego do prokuratury - to ma pokazywać, że gotów jest się bronić. Bardzo prawdopodobne jest, że do operacji usunięcia Banasia, szef PiS potrzebował będzie opozycji. Tyle, że opozycja zajęta jest teraz sama sobą. I kolejnym planowanym powrotem Donalda Tuska.
Sat, 05 Jun 2021 - 56min - 583 - #91 - Rozgoryczony Gowin daje prztyczek w nos Kaczyńskiemu. Kulisy umowy lidera Porozumienia z opozycją
Polityczna burza wokół wyboru Rzecznika Praw Obywatelskich wchodzi w nową fazę. Ponieważ Zjednoczona Prawica nie jest w stanie wskazać kandydata, który ma szanse na wybór, wicepremier Jarosław Gowin postanawia dogadać się z opozycją. Jeśli Gowin pod rękę z Budką, Kosiniakiem-Kamyszem, Czarzastym, Hołownią, a może nawet Bosakiem doprowadzi do wyboru swego kandydata, będzie to dotkliwa porażka prezesa PiS. Właśnie o to chodzi Gowinowi — chce pokazać Jarosławowi Kaczyńskiemu, że kilkunastu posłów Porozumienia decyduje o tym, kto ma większość w Sejmie. To ma być sygnał, że jeśli Kaczyński nie będzie respektował postulatów Gowina — choćby w sprawie ograniczenia podwyżki podatków i składek dla kasy średniej — to Porozumienie gotowe jest występować przeciwko PiS. Gowin próbuje wybijać się na niepodległość by nie stracić swoich – i tak już nielicznych - wyborców, których lekceważą Kaczyński z Morawieckim. Nad premierem wiszą zresztą czarne chmury. Doniesienie do prokuratury na Morawieckiego i jego trzech ministrów złożył Marian Banaś. Premierowi i szefowi jego kancelarii Michałowi Dworczykowi szef NIK zarzuca złamanie prawa podczas próby organizacji wyborów korespondencyjnych rok temu. Wedle swej specyficznej logiki Banaś ściga jednocześnie Jacka Sasina i Mariusza Kamińskiego za to, że tych naruszających prawo poleceń premiera nie realizowali. Czy te wnioski do prokuratury mają znaczenie? Na pewno Prokurator Generalny Zbigniew Ziobro chętnie zrobiłby krzywdę premierowi. Ale jako szef partii koalicyjnej w tej chwili tego zrobić nie może. Prokuratura zatem odpuści Morawieckiemu — to pewne. Tyle, że sąd może zmienić decyzję prokuratury i nakazać śledztwo przeciw premierowi.
Sat, 29 May 2021 - 57min - 582 - #90 - Kaczyński znalazł sposób na wykończenie Ziobry i Gowina. Czy dojdzie do wcześniejszych wyborów?
Pogrążona w kryzysie Platforma Obywatelska nie ustaje w poszukiwaniach swego zbawcy. Do łask zaczyna wracać Donald Tusk, dla którego politycy PO przygotowali specjalny plan. Ferment nie tylko w Platformie. Do formacji Szymona Hołowni przyłącza się kolejny poseł, ale tym razem nie opozycyjny, tylko prosto z ław obozu rządzącego. Prof. Wojciech Maksymowicz zamienia Porozumienie Jarosława Gowina na Polskę 2050. Nie wygląda to jednak na wrogie przejęcie, a na rozgrywkę polityczną lidera Porozumienia, bez zgody którego Maksymowicz nie odważyłby się na taki krok. Gowin zaczyna negocjować z Hołownią, bo czuje, że Kaczyński próbuje go wykończyć. Prezes PiS wykorzystuje do tego „Polski Ład", który jest próbą politycznego uśmiercenia koalicjantów. Czy czekają nas zatem przyspieszone wybory? O tym wszystkim posłuchają Państwo w najnowszym odcinku słuchowiska politycznego „Stan po Burzy", które prowadzą Agnieszka Burzyńska z „Faktu" oraz Andrzej Stankiewicz z Onetu.
Sat, 22 May 2021 - 51min - 581 - #89 - Morawiecki poświęca swoich ludzi, by ratować stanowisko. PiS chce przejąć całkowitą kontrolę nad pieniędzmi z UE
Marian Banaś przedstawił raport NIK dotyczący wyborów kopertowych, który pokazuje działanie premiera bez podstawy prawnej. Ale jednocześnie Banaś nie donosi na Mateusza Morawieckiego do prokuratury. Prezes NIK niespokojny o swoją przyszłość, jeszcze raz wyciąga negocjacyjną dłoń do Kaczyńskiego, mając nadzieję, że uda mu się obronić swoją pozycję. To, co jak do tej pory udaje się Banasiowi, nie udało się prezesowi PKO BP, Zbigniewowi Jagiełło. Zaufany człowiek Morawieckiego, został przez niego zrzucony z ssań w ramach rozgrywek politycznych. Morawiecki broniąc swojego stanowiska, postanowił poświęcić przyjaciela. Następny może być szef Polskiego Funduszu Rozwoju Paweł Borys. O co w tym wszystkim chodzi? Jak nie wiadomo, o co, to znaczy, że o chodzi o pieniądze. Kierownictwo obozu władzy próbuje zdetronizować tercet Morawiecki - Jagiełło - Borys, który do tej pory zarządzał polskimi finansami. Celem jest przejęcie pełnej kontroli nad funduszami, płynącymi z Unii Europejskiej. O tym, jaka jest pozycja Mateusza Morawieckiego, czy Rafał Trzaskowski będzie zbawcą Platformy Obywatelskiej i jak firma produkująca trawę przy pomocy dzików wysadziła z siodła sędziego dublera z Trybunału Konstytucyjnego, dowiecie się państwo słuchając najnowszego odcinka podcastu "Stan po Burzy". Zapraszają Agnieszka Burzyńska z "Faktu" i Andrzej Stankiewicz z Onetu.
Sat, 15 May 2021 - 42min - 580 - #88 - Umowa PiS z Lewicą. W tle Aleksander Kwaśniewski, Trybunał Konstytucyjny i emerytury esbeckie
Sejm przyjął ustawę pozwalającą na uruchomienie unijnego Funduszu Odbudowy. To głosowanie pokazało poważne pęknięcia w Zjednoczonej Prawicy, która w tej kadencji nie będzie w stanie przeprowadzić żadnego ważnego projektu. Nie oznacza to jednak, że konflikty w obozie władzy mogły doprowadzić do upadku rządu. A w to głęboko wierzyli liderzy Platformy Obywatelskiej, wykazując się kompletną nieznajomością politycznej metody Jarosława Kaczyńskiego. Tym samym przywódca PO Borys Budka dał pożywkę tym, którzy chcą zmiany szefa partii. W upadek rządu nie uwierzyła jednak Lewica, która wiedziała, że jest to politycznie i arytmetycznie niemożliwe. Zamiast jednolitego frontu na opozycji, mieliśmy więc współpracę Lewicy z PiS. Pytanie tylko – co było nieznanym elementem umowy między tymi dwoma ugrupowaniami?
Sat, 08 May 2021 - 52min - 579 - #87 - Lewica ratuje rządy Kaczyńskiego. Prezes PiS może zacierać ręce, delektując się wzajemnymi wyzwiskami liderów opozycji
Lewica podaje pomocną dłoń PiS-owi, zapewniając tym samym spokój Jarosławowi Kaczyńskiemu. Prezes PiS, walcząc o zatwierdzenie w Sejmie unijnego Funduszu Odbudowy, skorzystał z pomocy trzech tenorów Lewicy, rozbijając tym samym opozycję. I nie musi się na razie martwić o przyspieszone wybory. W batalii o Fundusz Odbudowy okoniem stanął Zbigniew Ziobro. I wygrał - Kaczyński nie wymusił na nim poparcia. To kolejne zwycięstwo Ziobry nad Kaczyńskim. Lider Solidarnej Polski doprowadził na jesieni do tego, że ustawa o bezkarności, która miała być ochroną dla Mateusza Morawieckiego nie została przyjęta. A jak wskazuje raport NIK na temat wyborów korespondencyjnych, ochrona by się premierowi dziś bardzo przydała. Za sprawą tego raportu, do gry na dobre włączył się także szef NIK Marian Banaś, który do niedawna chciał dogadać się z Kaczyńskim, a teraz jest gotowy na wojnę z PiS. Czy w Zjednoczonej Prawicy wybuchnie wojna wszystkich ze wszystkimi?
Sat, 01 May 2021 - 59min - 578 - #86 - Kaczyński zmęczony koalicjantami. Czy zrealizuje plan na przyspieszone wybory bez Ziobry i Gowina?
Telewizja Polska wsparła spiskowe smoleńskie teorie, emitując film Ewy Stankiewicz „Stan Zagrożenia". Wydźwięk filmu jest jasny — katastrofę przeżyło kilka osób, a Rosjan należy podejrzewać o dobijanie rannych. Jednak to nie te spiskowe teorie, wsparte przez TVP, stały się przedmiotem awantury. Tak się złożyło, że awantura wybuchła wokół zaprezentowanych przelotnie w tym filmie zdjęć Ewy Kopacz z pracownikami moskiewskiego prosektorium, do których sama reżyserka nie przywiązuje wielkiej wagi. Czy to nie jest świadome odwracanie uwagi od niewygodnych dla PiS teorii Stankiewicz? Obóz władzy nie chce problemów ze Smoleńskiem, bo ma już wystarczająco dużo kłopotów. W mijającym tygodniu z porządku obrad Sejmu zdjęto chociażby projekt likwidacji Otwartych Funduszy Emerytalnych. Powód? Pieniądze z OFE miałyby trafić pod kontrolę człowieka premiera — Pawła Borysa. A na to absolutnie nie ma zgody ze strony Zbigniewa Ziobry, który robi wszystko, by szkalować Borysa i usunąć Morawieckiego. W dodatku sędzia z nadania Ziobry zablokował możliwość zatrzymania sędziego Igora Tuleyi, który miał usłyszeć zarzuty ujawnienia tajemnicy. Jakaż to tajemnica? To tajemnica Ryszarda Terleckiego, znanego jako pierwszy hipPiS — jako w młodości był „dzieckiem kwiatem" i pozował do nagich fotek, a dziś jest twardym narodowym konserwatystą.
Czy TVP sfinansuje film o dobijaniu rannych w Smoleńsku?
Telewizja rządowa TVP zaprezentowała film Ewy Stankiewicz „Stan Zagrożenia" poświęcony katastrofie smoleńskiej. To obraz lansujący teorie spiskowe, choćby takie, że katastrofę przeżyło kilka osób. Tyle, że awantura nie wybuchła wokół tego typu spiskowych teorii Stankiewicz, które poprzez emisje filmu wsparła TVP. Awantura wybuchła wokół zaprezentowanych w filmie zdjęć Ewy Kopacz. Ówczesna minister zdrowia, która pojechała do Moskwy reprezentować polskie władze, opiekować się rodzinami smoleńskimi i czuwać nad sekcjami ofiar katastrofy smoleńskiej, fotografowała się z pracownikami moskiewskiego prosektorium — i to w dość swobodnym stylu. Pozowanie w prosektorium, zwłaszcza w obliczu takiej tragedii, nie było najlepszym pomysłem. Ale ważniejsze jest to, jak wyglądały relacje ówczesnych polskich władz z Rosją w pierwszych dniach po Smoleńsku. Ewa Kopacz pojechała do Moskwy 11 kwietnia, dzień po katastrofie smoleńskiej. Zabrała zespół lekarzy patomorfologów, by współpracowali z Rosjanami podczas identyfikacji ciał i sekcji. Ale niestety, nie wszystko w Moskwie wyglądało tak, jak powinno. W praktyce Kopacz została zostawiona sama sobie. Co prawda, na miejscu był z nią szef Kancelarii Premiera Tomasz Arabski, tyle, że od oglądania zwłok chodził zielony i nie stanowił większego wsparcia. Kopacz, które nie miała doświadczenia w relacjach międzynarodowych, a tym bardziej w relacjach z Rosją, nie udźwignęła tego ciężaru. Rosjanie robili więc, co chcieli, a Kopacz popełniła jeden, wielki błąd: udawała, że wszystko jest w porządku i mówiła rzeczy, które później okazały się nieprawdą. Słowa Ewy Kopacz o tym, że z wielką uwagą obserwowała pracę naszych patomorfologów ręka w rękę z Rosjanami, dementował później Andrzej Seremet, ówczesny prokurator generalny. Seremet przyznał, że kiedy polska delegacja pojawiła się w Moskwie, było już po sekcjach zwłok — Rosjanie zrobili je sami. Po powrocie do Polski natomiast, Ewa Kopacz złożyła w Sejmie deklarację, że cały teren katastrofy został dokładnie sprawdzony i przekopany na metr w głąb. Niedługo potem, stenogram jej wystąpienia został zmieniony. Jak się okazało, nie był badany cały teren katastrofy, a jedynie miejsca konkretnych znalezisk. Kiedy pojawiły się informacje o pomyleniu ciał ofiar i o tym, że w jednej trumnie znajdowały się szczątki kilku osób, mit współpracy z Rosjanami ostatecznie runął. W tym sensie zdjęcia ukazane w filmie Ewy Stankiewicz są ilustracją szerszego problemu, a nie głównym problemem. Zresztą sama reżyserka nie przywiązuje do tych zdjęć szczególnej wagi. Dla niej ważniejsze jest to, czy Rosjanie dobijali rannych. Twierdzi, że TVP sfinansuje jej kolejny film na ten temat. Czy Jacek Kurski wyłoży kilkaset tysięcy złotych na taki materiał?
Sędzia Ziobry sprzeciwił się prokuraturze Ziobry
W miniony czwartek Izba Dyscyplinarna Sądu Najwyższego odmówiła wyrażenia zgody na zatrzymanie i przymusowe doprowadzenie do prokuratury sędziego Igora Tuleyi. Sędzia Tuleya konsekwentnie odmawia stawienia się w prokuraturze, bo – jak podkreśla - nie uznaje Izby Dyscyplinarnej Sądu Najwyższego za sąd, w związku z czym dla niego decyzje tej izby nie są ważne. A co jest powodem całej tej sprawy? Chodzi o wyjątkowo czuły majestat Ryszarda Terleckiego, znanego jako pierwszy hipPiS — w młodości był „dzieckiem kwiatem" i pozował do nagich fotek, a dziś jest twardym narodowym konserwatystą. Pod koniec 2016 roku PiS wpadł na pomysł, żeby pozbyć się dziennikarzy z Sejmu, doszło do protestu mediów — 16 grudnia dziennikarze przez jeden dzień w ogóle nie informowali o polityce. Tego dnia podczas debaty w Sejmie, opozycja zaatakowała PiS za plany usunięcia dziennikarzy z parlamentu. Do wybuchu doszło gdy poseł PO Michał Szczerba, który zwrócił się do Marka Kuchcińskiego per „Panie marszałku kochany". Marszałek Sejmu, oburzony tym zwrotem, wyrzucił posła z obrad. Doprowadziło to do okupacji przez opozycję sali plenarnej Sejmu. Wtedy PiS przeniósł obrady do mniejszej Sali Kolumnowej, nie wpuścił tam posłów opozycji i przegłosował to, co chciał. Do prokuratury trafiło doniesienie, że PiS złamało prawo, utrudniając udział w głosowaniach posłom opozycji. Prokuratura, kierowana przez Zbigniewa Ziobrę, uznała oczywiście, że wszystko było w porządku. I wtedy w sprawie pojawił się Igor Tuleya — do niego trafiło odwołanie polityków opozycji od decyzji prokuratury. Sędzia Sądu Okręgowego w Warszawie nakazał prokuraturze wszcząć śledztwo jeszcze raz, ujawniając jednocześnie zeznania Ryszarda Terleckiego, który przyznał, że wyrugowano wtedy posłów opozycji z Sali Kolumnowej - tym samym naruszając prawo. Prokuratura uznała, że ujawnienie tych zeznań było złamaniem tajemnicy śledztwa. I właśnie z tego powodu — obnażenia Terleckiego — sędzią Tuleyą zajęła się prokuratura. Izba Dyscyplinarna Sądu Najwyższego złożona z ludzi Zbigniewa Ziobry zgodziła się na postawienie mu zarzutów ujawnienia tajemnicy, dlatego uchyliła mu immunitet i zawiesiła jako sędziego. Jednak Tuleya konsekwentnie nie stawiał się do prokuratury na przesłuchanie w charakterze podejrzanego, więc prokuratura złożyła wniosek do Izby Dyscyplinarnej, by sędziego doprowadzić na przesłuchanie siłą. Wszystko wydawało się formalnością. Ale niespodziewanie, tym razem Izba Dyscyplinarna po dziesiątkach godzin rozpraw nie wyraziła zgody na poranną wizytę smutnych panów u Tulei. Stało się to za sprawą sędziego Adama Rocha, który dziś przez sympatyków obozu władzy, odsądzany jest od czci i wiary. Roch to człowiek Ziobry. Czy to przypadek, że nie zgodził się na spektakularne zatrzymanie sędziego? A może to element większej układanki politycznej? Wszak w obozie władzy wrze.
Kaczyński, Gowin i Ziobro podkładają sobie świnie
W niedzielę ma się spotkać tzw. „rada koalicji" — Jarosław Kaczyński, Jarosław Gowin i Zbigniew Ziobro. Rozmowa została umówiona przez mediatora, bo panowie w ostatnich tygodniach praktycznie ze sobą nie rozmawiają, tylko podkładają sobie nawzajem świnie. W mijającym tygodniu z porządku obrad Sejmu zdjęto chociażby projekt likwidacji Otwartych Funduszy Emerytalnych. Powód? Pieniądze z OFE miałyby trafić pod kontrolę człowieka premiera - Pawła Borysa. A na to absolutnie nie ma zgody ze strony Ziobry, który robi wszystko, by szkalować Borysa i usunąć Morawieckiego. Czy koalicja rządząca jest jeszcze w stanie zrobić cokolwiek wspólnie? Prezes PiS bardzo źle znosi sytuacje, w których jest politycznym impotentem — nie może rządzić, a jedynie administruje. Receptą mogłyby być przyspieszone wybory, poprzedzone wyrzuceniem Ziobry i Gowina ze Zjednoczonej Prawicy. Ale czy wcześniejsze wybory są możliwe? Wszyscy ludzie, którzy dzięki PiS trafili do instytucji publicznych i spółek skarbu państwa są przerażenie takim scenariuszem. Boją się, że Kaczyński nie wytrzyma stanu bezradności, podejmie ryzyko wyborcze — i że przegra, co będzie oznaczać czystkę wśród beneficjentów państwowej kasy. Blokowany przez koalicjantów program gospodarczy Nowy Ład, przygotowywany przez Mateusza Morawieckiego, wygląda jak program wyborczy PiS. Znalazł się w nim między innymi pomysł kwoty wolnej od podatku na poziomie 30 tysięcy złotych (czyli każdy kto zarobi do 30 tys. zł rocznie, nie płaci podatku dochodowego). To plan przekupienia wyborców, bo w takim wariancie ogromna część emerytów — czyli żelaznego elektoratu PiS — uniknie płacenia podatku. Kaczyński liczy, że dzięki temu PiS uda się dobić od 30 procent w sondażach i w razie przyspieszonych wyborów, utrzymać władzę. Kaczyński jest już bardzo zmęczony koalicjantami, a z kolei Ziobro i Gowin zakładają, że niezależnie od wyniku spotkań umawianych przez mediatorów, w kolejnych wyborach nie będzie dla nich miejsca na listach PiS.
Sat, 24 Apr 2021 - 51min - 577 - #85 -Kościół atakuje szczepionki, podczas gdy liczba ofiar koronawirusa rośnie. Co zrobi PiS?
Kontrolowany przez PiS Trybunał Konstytucyjny uchylił przepisy, na podstawie których Adam Bodnar pełnił obowiązki Rzecznika Praw Obywatelskich. Decyzje o politycznej egzekucji Bodnara zapadły dużo wcześniej i zupełnie gdzie indziej — w gabinecie Jarosława Kaczyńskiego, bo to oczywiste, że prezes PiS steruje szefową TK Julią Przyłębską. Czym Kaczyńskiemu podpadł Bodnar? Protestami po decyzji w sprawie zaostrzenia przepisów aborcyjnych oraz próbą zablokowania zakupu wydawnictwa Polska Press przez Orlen. W sprawie RPO koalicja Zjednoczonej Prawicy działa jeszcze wspólnie — ale to jedna z niewielu takich kwestii, bo wojna na prawicy przybiera na sile. Politycy PiS i Solidarnej Polski obrzucają się dziś odpowiedzialnością za to, że podejrzany o korupcję były minister PO Sławomir Nowak wyszedł z aresztu. Z kolei przedstawiciele Porozumienia zarzucają PiS, że używa wobec nich haków. Z koalicyjnego klubu odchodzi prof. Wojciech Maksymowicz, człowiek Gowina. To jego reakcja na to, że Ministerstwo Zdrowia publicznie zasugerowało, że jako lekarz eksperymentował na płodach. Wkrótce eksperymentami na płodach został z kolei zaatakowany rząd. Przewodniczący zespołu ekspertów Episkopatu Polski do spraw bioetycznych bp Józef Wróbel zaprezentował stanowisko, wedle którego katolicy nie powinni godzić się na szczepienie preparatami AstraZeneca i Johnson&Johnson, bo — według wywodu biskupa — w ich produkcji korzystano z linii komórkowych, stworzonych na bazie tkanek z abortowanych płodów. Obóz władzy nabrał wody w usta — i nie ma się co dziwić. Wszak przyjęcie dosłownie stanowiska biskupa Wróbla oznacza, że antyaborcyjny PiS faszeruje ludzi proaborcyjnymi szczepionkami. O tym wszystkim posłuchają Państwo w najnowszym odcinku podcastu „Stan po Burzy", który prowadzą Agnieszka Burzyńska z „Faktu" oraz Andrzej Stankiewicz z Onetu.
Julia, zwana „Wysokim Trybunałem"
Kadencja Rzecznika Praw Obywatelskich skończyła się jesienią minionego roku, ale PiS nie jest w stanie wybrać nowego rzecznika, bo potrzeba do tego zgody Senatu, który kontroluje opozycja. W tej sytuacji Adam Bodnar pełnił obowiązki RPO na podstawie ustawy, która nakazuje odchodzącemu rzecznikowi wykonywać obowiązki do czasu wyboru następcy. Właśnie te przepisy Trybunał Julii Przyłębskiej uznał za niekonstytucyjne. Ale decyzje o politycznej egzekucji Bodnara zapadły dużo wcześniej i zupełnie gdzie indziej — w gabinecie Jarosława Kaczyńskiego, bo to oczywiste, że prezes PiS steruje Przyłębską. Po usunięciu Bodnara, PiS domknie system nomenklaturowy w Polsce, gdzie wszystkie instytucje podporządkowane zostały Jarosławowi Kaczyńskiemu. Bez znaczenia są tu jakiekolwiek przepisy, bo sterując Przyłębską, ostateczne decyzje o konstytucyjności przepisów podejmuje właśnie prezes PiS. Czym Kaczyńskiemu podpadł Bodnar? Protestami po decyzji w sprawie zaostrzenia przepisów aborcyjnych oraz próbą zablokowania zakupu wydawnictwa Polska Press przez Orlen. Po usunięciu Bodnara — co ostatecznie stanie się za 3 miesiące — PiS chce przejąć kontrolę nad stanowiskiem RPO. Na stole leżą więc dwa warianty. Pierwszym jest oczywiście przekonanie opozycji do poparcia kandydata PiS. Poseł PiS Bartłomiej Wróblewski, bardzo intensywnie prowadzi rozmowy w Senacie, by przekonać kilku senatorów opozycji, by go poparli. Drugim wariantem jest zmiana ustawy o RPO i stworzenie instytucji pełniącego obowiązki Rzecznika Praw Obywatelskich. I takiego „p.o. RPO" powoływałby Sejm lub prezydent — czyli w praktyce PiS i Kaczyński. Usuwając Bodnara, PiS przekonuje, że kadencja to rzecz święta i nie można jej naruszać. To czystej wody hipokryzja, bo za swych rządów PiS skracał kadencje szefów mediów publicznych, prezesów sądów i członków KRS — w tym ostatnim przypadku dzięki niezawodnej prezes Julii, która każe się tytułować „Wysokim Trybunałem". W 2018 roku PiS pod rękę z prezydentem forsowali projekt, który zakładał skrócenie 6-letniej konstytucyjnej kadencji pierwszej prezes Sądu Najwyższego - Małgorzaty Gersdorf, co miało stać się za sprawą obniżenia wieku emerytalnego. Wtedy nikomu w obozie władzy nie przeszkadzało, że przepisy emerytalne miały mieć pierwszeństwo przed Konstytucją.
Koalicjanci walczą przy użyciu prokuratury
Sytuacja w obozie władzy staje się coraz gęstsza. Z aresztu po 9 miesiącach wyszedł Sławomir Nowak, któremu prokuratura stawia ciężkie zarzuty, m.in, korupcję, pranie pieniędzy i kierowanie grupą przestępczą. Stało się to kolejnym pretekstem do starcia w Zjednoczonej Prawicy. Wiceminister spraw zagranicznych Paweł Jabłoński z PiS zaatakował Zbigniewa Ziobrę, wypominając mu, że przez tak długi czas nie udało się sformułować aktu oskarżenia, przez co Nowak mógł wyjść na wolność. Dłużny nie pozostał wiceminister sprawiedliwości Sebastian Kaleta, który oskarżył Jabłońskiego o blokadę reform wymiaru sprawiedliwości i wynegocjowanie słabych warunków w rozmowach z Unią Europejską, ograniczających polską suwerenność. Ale spór wokół Nowaka nie był jedynym. W mijającym tygodniu doszło do jednego jeszcze starcia — tym razem między PiS a Porozumieniem. Krytyczny wobec działań rządu w sprawie pandemii poseł Wojciech Maksymowicz — związany z Gowinem profesor medycyny — oskarżony został o eksperymenty na abortowanych płodach. Autorem doniesienia do prokuratury był Mariusz Dzierżawski, były polityk Unii Polityki Realnej, od lat walczący o wprowadzenie w Polsce całkowitego zakazu aborcji. Kolejny donos wpłynął do Ministerstwa Zdrowia, które tak krytykuje Maksymowicz. A resort wszczął kontrolę. Maksymowicz jest oburzony, uważa, że to zemsta za jego krytykę działań ministra Adama Niedzielskiego. W efekcie tego starcia Maksymowicz opuścił klub parlamentarny PiS. W ten sposób krucha przewaga Zjednoczonej Prawicy w Sejmie stała się jeszcze skromniejsza. Jarosław Kaczyński w ogóle przestał spotykać się z liderami mniejszych partii koalicji. Nie ma między nimi zaufania i już wiadomo, że ten rząd nie będzie w stanie przeprowadzić żadnego ważnego projektu, bo nie będzie na to albo zgody Ziobry, albo Gowina, albo nawet części polityków PiS. Bo w partii rządzącej nie ma całkowitej jedności, a jej politycy zaczynają kontestować to, co się dzieje. Widzą spadające notowania, obawiając się przy tym utraty miejsc na listach wyborczych. To, co ich jeszcze łączy są stanowiska i gigantyczne pieniądze w spółkach skarbu państwa.
Kościół atakuje szczepionki, którymi szczepi rząd PiS
W minionym tygodniu rządzącej prawicy napytali biedy także polscy biskupi. A konkretnie — przewodniczący zespołu ekspertów Episkopatu Polski do spraw bioetycznych bp Józef Wróbel, który zaprezentował stanowisko w sprawie szczepionek. Wedle biskupa Wróbla katolicy nie powinni godzić się na szczepienie preparatami AstraZeneca i Johnson&Johnson, bo — według wywodu biskupa — budzą one przeciwskazania etyczne, gdyż w ich produkcji korzystano z linii komórkowych, stworzonych na bazie tkanek z abortowanych płodów. Szkopuł w tym, że to stanowisko stoi w sprzeczności z decyzjami Watykanu. W grudniu 2020 roku, watykańska Kongregacja Nauki Wiary poinformowała, że moralnie akceptowalne jest zaszczepienie się tymi szczepionkami. Biskup Wróbel w ogóle nie tłumaczy, o co mu chodzi — a kluczowe jest to, że w szczepionkach oczywiście nie ma żadnych tkanek pochodzących z aborcji. Linie komórkowe, wykorzystywane w badaniach leków i szczepionek, częściowo powstały dzięki aborcji. Tyle, że dziesiątki lat temu — i od dziesiątków lat służą do badań medycznych. Dlaczego w tak trudnym momencie, kiedy jest tyle kontrowersji związanych ze szczepionkami, polski Episkopat podgrzewa jeszcze atmosferę? Decydenci z PiS, odpowiadający za narodowy program szczepień, ze stanowiskiem Kościoła polemizować nie chcą — za dużo ich łączy interesów z biskupami. A przecież przyjęcie dosłownie stanowiska biskupa Wróbla oznacza, że PiS — ograniczające legalną aborcję — jednocześnie faszeruje ludzi nieetycznymi szczepionkami.
Sat, 17 Apr 2021 - 1h 01min - 576 - #84 - Prezes Kaczyński sfrustrowany swą polityczną niemocą. Czy to się skończy przyspieszonymi wyborami?
Jak zwykle gdy trzeba twardemu elektoratowi wytłumaczyć rzeczywistość, Jarosław Kaczyński wezwał swych podwładnych z „Gazety Polskiej", by udzielić wywiadu o partii i państwie. I pojechał. Pal licho, że zaatakował opozycję, nazywając ją rakiem — onkologiczne porównania są w jego arsenale, obfitującym w określenia kryminalne, formą i tak dość delikatną. Ważniejsze, jest to, co Kaczyński zasugerował. Otóż, ponieważ koalicjanci mu brykają, to nie da się wykluczyć przyspieszonych wyborów. Ta deklaracja prezesa nakłada się na plotki z politycznego światka, że główni gracze biorą pod uwagę wybory na jesieni tego roku. Bez względu na to, czy to groźba realna, czy nie, w obozie władzy trwa ferment. W tej rozgrywce ważną postacią jest Jacek Kurski. Przede wszystkim, Kurski gra na osłabienie Mateusza Morawieckiego i pozbawienie go premierostwa. Dlatego właśnie „Wiadomości" TVP zaatakowały Pawła Borysa, prawą rękę Morawieckiego w kwestiach gospodarczych i finansowych. Kurski uważa, że to Morawiecki stoi za wyciekami do mediów informacji o Danielu Obajtku — atak na Borysa miał być dla premiera sygnałem ostrzegawczym. Jednocześnie Kurski dobrze się bawi — Antonim Macierewiczem. Właśnie upokorzył byłego wszechpotężnego szefa MON i głównego smoleńskiego śledczego PiS. O tym wszystkim posłuchają Państwo w najnowszym odcinku podcastu „Stan po Burzy", który prowadzą Agnieszka Burzyńska z „Faktu" oraz Andrzej Stankiewicz z Onetu.
Gowin patrzy w oczy Kaczyńskiemu
Przez ostatnie kilka miesięcy czytając wywiady liderów Zjednoczonej Prawicy, można było tylko ziewać. Choć w obozie władzy buzowało, to na zewnątrz wszyscy trzymali gardę. Teraz to się zmieniło. W mijającym tygodniu ukazały się dwa ważne wywiady, pokazujące głęboki kryzys obozu władzy. Szef PiS Jarosław Kaczyński wypowiedział się dla „Gazety Polskiej", a lider Porozumienia Jarosław Gowin dla „Super Expressu". Po tej lekturze nasuwa się jedno pytanie: co oni jeszcze robią w jednym rządzie? Prezes Kaczyński zaatakował opozycję, nazywając ją rakiem na zdrowej, polskiej tkance, o premierze powiedział, że gdyby nie on, to Morawiecki nie byłby tym kim jest, a przy okazji pogroził także Zbigniewowi Ziobrze. Co jednak ważniejsze, Kaczyński zasugerował, że ponieważ koalicjanci mu brykają, to nie da się wykluczyć przyspieszonych wyborów. Ta deklaracja prezesa nakłada się na plotki z politycznego światka, że główni gracze biorą pod uwagę wybory na jesieni tego roku. Czy to wariant realny? A może Kaczyński tylko grozi Ziobrze i Gowinowi, że jeśli nie będą posłuszni, to rozpisze wybory po to, by wypadli poza Sejm? Warto pamiętać o tym, że Jarosław Kaczyński ma traumę 2007 roku, kiedy przyspieszone wybory doprowadziły do porażki jego rządu i utraty władzy przez PiS na 8 lat. Kaczyński ma swoje lata i nie może ryzykować utraty władzy — wie, że jej już nigdy nie odzyska. Z drugiej strony prezes jest coraz bardziej sfrustrowany własną niemocą — odkąd Ziobro i Gowin zabrali się za uderzanie w PiS, to kilka ważnych dla Kaczyńskiego projektów politycznych zostało zatrzymanych — choćby program gospodarczy Nowy Ład. Rząd buksuje i nie jest w stanie dalej prowadzić rewolucji, o jakiej marzył prezes PiS. Ważąc te racje na tę chwile można powiedzieć, że emocje Kaczyńskiego nie są jeszcze na tyle silne, by doprowadzić do przyspieszonych wyborów. Ale co będzie za parę tygodni? Koalicjanci zaostrzają kurs wobec PiS, co pokazuje wywiad Jarosława Gowina dla „Super Expressu". Wicepremier po raz pierwszy mówi jasno, że próba rokoszu w jego Porozumieniu była zemstą PiS. Sugeruje, że powiedział Kaczyńskiemu prosto w oczy, że tego nie akceptuje.
Kurski sojusznikiem Obajtka
W tej całej rozgrywce, która się toczy w obozie władzy, ważną postacią jest Jacek Kurski. Przede wszystkim, gra na osłabienie Mateusza Morawieckiego i pozbawienie go premierostwa. Kiedy w zeszłym tygodniu „Wiadomości" TVP atakowały bliskiego współpracownika premiera, szefa Polskiego Funduszu Rozwoju Pawła Borysa, nie był to przypadek. To była odpowiedź na podejmowane przez premiera próby usunięcia Obajtka i rozważanie Borysa na jego następcę. Wrogowie Morawieckiego, w tym Kurski, są przekonani, że to ludzie premiera maczali palce w ujawnianych taśmowo skandalach wokół Obajtka. Atak na szefa PFR miał nie tylko skompromitować konkurenta Obajtka, ale — co ważniejsze — pokazać Kaczyńskiemu, że dokładnie ci ludzie w obozie władzy, którzy po publikacjach dotyczących Obajtka domagają się jego odwołania, stanęli w obronie Borysa. To miało doprowadzić do wyświetlenia Kaczyńskiemu frakcji Morawieckiego i jej interesów. Symptomatyczne, że Kurski za materiał o Borysie nie dostał od Kaczyńskiego po głowie.
Pożegnanie z Macierewiczem
To zresztą niejedyna rozgrywka Jacka Kurskiego. Mija właśnie 11. rocznica katastrofy smoleńskiej, a Antoni Macierewicz przygotował film, która jest podsumowaniem prac jego podkomisji. Kurski co najmniej od 2018 roku konsekwentnie wycina Macierewicza z programów TVP, sądząc, że jego zamachowe teorie szkodzą PiS-owi. Co jest więc powodem tego, że prezes TVP zgodził się puścić film szefa podkomisji smoleńskiej? Otóż Macierewicz dostał zgodę władz PiS na emisję filmu, pod warunkiem, że to będzie ostatni jego dokument smoleński. W tym sensie jest to pożegnanie z Macierewiczem. Skąd ta decyzja? W ostatnich miesiącach wokół Macierewicza zrobiło się gorąco. Zaczęły go atakować smoleńskie rodziny związane z PiS, domagając się audytu jego pracy. W finale przeciwko Macierewiczowi wystąpili nawet członkowie jego własnej podkomisji smoleńskiej. Kurski nie byłby jednak sobą, gdyby dodatkowo nie upokorzył Macierewicza. Zgodził się na emisję filmu pod dodatkowym warunkiem — napisania proszalnego listu przez Macierewicza. Chodziło o upokorzenie Macierewicza, bo list z miejsca wylądował w „Wiadomościach". Sobotni film, w którym Macierewicz powtarza swe teorie o wybuchu na pokładzie tupolewa i sugeruje zamach ze strony Rosjan, jest jego osobistym raportem smoleńskim. Nie stoi za nim szef PiS, nie stoją rodziny smoleńskie, a podkomisji praktycznie już nie ma. Władze PiS po raz ostatni pozwoliły Macierewiczowi obsadzić się w roli smoleńskiego bohatera.
Sat, 10 Apr 2021 - 41min - 575 - #83 - Zaczęła się walka o fotel premiera. Kurski atakuje Morawieckiego, a Dworczyk lansuje się szczepionkami
Rządowy pełnomocnik Michał Dworczyk otworzył kolejkę do szczepień dla 40- i 50-latków, ponieważ duża część 60-latków nie pali się do antycovidowych zastrzyków. Tyle, że obóz władzy wpadł w panikę, obawiając się wizerunkowego skutku tej operacji — część młodszych zaszczepiłaby się przed seniorami i ciężko chorymi. W rządzie doszło do wewnętrznego starcia, Dworczyk został zaatakowany i musiał się cofnąć. Całe to starcie do idealna ilustracja sytuacji na szczytach Zjednoczonej Prawicy. Dworczyk ma prosty polityczny cel: chce zostać premierem, budując swą pozycję dzięki sukcesowi szczepień. Nie wszystkim zależy więc na jego sukcesie. Premierem chce też być Jacek Kurski, który coraz śmielej sobie poczyna dyskredytując w „Wiadomościach" Mateusza Morawieckiego. Działaniom premiera w sprawie walki z koronawirusem przygląda się bez życzliwości szef NIK Marian Banaś, kiedyś zausznik PiS, dziś na kursie kolizyjnym z partią władzy. Banaś udzielił ostrego wywiadu „Business Insiderowi". Zasugerował, że rząd nie potrafi walczyć z pandemią, marnotrawi publiczne pieniądze na nietrafione inwestycje, upolitycznił prokuraturę i specsłużby do tego stopnia, że systemowo tuszowane są tam nieprawidłowości. Banaś zdobył się na tę wylewność ze strachu. Czego się boi? O tym wszystkim posłuchają Państwo w najnowszym odcinku podcastu „Stan po Burzy", który prowadzą Agnieszka Burzyńska z „Faktu" oraz Andrzej Stankiewicz z Onetu.
Padł system Dworczyka
Odpowiedzialny za program szczepień minister Michał Dworczyk ma prosty polityczny cel: zbudować swą niezależną pozycję dzięki sukcesowi szczepień i zniesieniu dzięki temu pandemicznych ograniczeń. Od dłuższego czasu Dworczyk stara się zrzucać odpowiedzialność za zwalczanie koronawirusa na ministra zdrowia Adama Niedzielskiego i premiera Mateusza Morawieckiego, samemu prezentując się wyłącznie jako „władca szczepionek". Nie ma się co dziwić. O ile program szczepień idzie coraz sprawniej, to walka z koronawirusem przynosi klęskę za klęską. W mijającym tygodniu Dworczyk mógł zarobić kilka dodatkowych politycznych punktów, gdy nagle — w nocy ze środy na czwartek — otworzył możliwość szczepień dla 40- i 50-latków. Szkopuł w tym, że zrobił to samowolnie, nie informując nawet Morawieckiego i Niedzielskiego. W obozie władzy wybuchł skandal — okazało się, że część 40-latków może się zaszczepić szybciej, niż 60- czy 70-latkowi albo przewlekle chorzy. Dworczyk szybko się wycofał ze swego pomysłu, przesuwając 40-latków dalej w kolejce i przekonując, że mogli się zapisać przed seniorami ze względu na „błąd systemu". Sprawa wygląda jednak inaczej. O panicznym wycofaniu się za szczepień młodszych zdecydowała polityka. To, co zrobił Dworczyk, było logiczne. Otworzył kolejkę dla młodszych roczników, ponieważ duża część 60-latków nie pali się do szczepień. Ale obóz władzy wpadł w panikę, obawiając się wizerunkowego skutku tej operacji — część młodszych zaszczepiłaby się przed seniorami i ciężko chorymi. W obozie władzy doszło do wewnętrznego starcia, Michał Dworczyk został zaatakowany i musiał się cofnąć. Z punktu widzenia systemu szczepień, 40-latkowie nie są problemem. Liczby są jednoznaczne: na wcześniejsze szczepienia zapisało się ok. 60 tys. z nich. A to znaczy, że gdyby Dworczyk nie cofał ich w kolejce, to wszyscy razem zostaliby zaszczepieni w pół dnia (bo szczepimy dziennie między 100 a 200 tys osób). Oczywiście — pojawiła się obawa, że jeśli Dworczyk nie wyłączy rejestracji, to dołączą kolejne tysiące 40-latków, którzy chcą wrócić do normalności — spotkań towarzyskich, wyjazdów i posyłania dzieci do szkoły. A to wywróciłoby cały system szczepień zbudowany na kruchej hierarchii. Zamieszanie ze szczepieniami jest idealnym obrazem wojenek wewnątrz obozu władzy. Nie jest tajemnicą, że Dworczyk marzy o tym, by zostać premierem. Nie wszystkim zależy więc na jego sukcesie w programie szczepień. Niestety, w momencie, kiedy padają kolejne rekordy zakażeń, a Polska pod względem koronawirusowych zgonów notuje trzeci wynik na świecie, rząd staje się zakładnikiem własnej propagandy i wewnętrznych gierek — kto zbuduje się na szczepieniach, a kto straci na koronawirusie.
Kurski testuje Kaczyńskiego. TVP na wojnie z Morawieckim
Zamieszanie związane ze szczepieniami nie jest jednak jedynym problemem w obozie władzy. Są kolejne dowody na to, że Zjednoczona Prawica się sypie. Po pierwsze, zaczyna przegrywać głosowania w Sejmie. Z pozoru mało znaczące, ale takie, które są sygnałem dla Jarosława Kaczyńskiego, że w praktyce nie ma większości, bo Jarosław Gowin i Zbigniew Ziobro realizują coraz bardziej niezależną politykę. Po drugie, coraz większa część Zjednoczonej Prawicy zaczyna rozumieć, jakim — cytując wicepremiera Piotr Glińskiego — „domem wariatów" jest TVP. Już kilka tygodni temu Kurski wyciął z anteny Solidarną Polskę i Porozumienie za wierzganie Kaczyńskiemu. Teraz „Wiadomości" zaatakowały bardzo bliskiego współpracownika premiera, Pawła Borysa, który kieruje Polskim Funduszem Rozwoju — to antykryzysowy wehikuł rządu. Przyzwyczailiśmy się do tego, że TVP jest zwierciadłem, w którym można dojrzeć relacje, jakie występują w obozie władzy. Skąd zatem akurat atak na niego — i to teraz? To wojna zastępcza, bo Kurski nie może wprost zaatakować premiera. Jednak dla wszystkich w obozie władzy jest jasne: uderzenie w Borysa, to tak naprawdę uderzenie w Morawieckiego. Czy Kurski miał na to przyzwolenie Kaczyńskiego, głównego twórcy ramówki TVP? Wszystko wskazuje na to, że nie. Kurski testuje Kaczyńskiego: sprawdza, jak mocno — ale nie bezpośrednio — może uderzyć w premiera. Prezes TVP interesuje się również wspomnianym wcześniej Michałem Dworczykiem. To nie jest przypadek — Kurski także marzy o fotelu szefa Rady Ministrów.
Chceli zatrzymać Banasia?
Jakby władza miała mało problemów, to w minionym tygodniu doszły kolejne. Oto nagle odezwał się szef NIK Marian Banaś. Właściciel słynnej kamienicy, w której wynajmowano pokoje na godziny, udzielił mocnego wywiadu „Business Insiderowi". Zapowiedział, że prowadzi szereg kontroli związanych z aferami PiS. Użył mocnych słów, sugerując, że rząd nie potrafi walczyć z pandemią, marnotrawi publiczne pieniądze na nietrafione inwestycje, upolitycznił prokuraturę i specsłużby do tego stopnia, że systemowo tuszowane są tam nieprawidłowości. „Jeśli chodzi o finanse publiczne, obronność, bezpieczeństwo wewnętrzne i energetyczne oraz osoby, które odpowiadają i zarządzają tymi obszarami, posiadamy dowody świadczące o głębokich patologiach i dysfunkcji w tym zakresie" — stwierdził. Dlaczego Banaś uderza właśnie w tym momencie? Bo żyje groźbą usunięcia go z urzędu. PiS już raz naciskał na prezesa NIK, by podał się do dymisji, ale nie udało się go złamać. Dziś podejmowana jest kolejna próba. Ważnym elementem tej rozgrywki jest jego syn, Jakub, który znalazł się pod lubą CBA. Z informacji, które Banasiowie dostali z zaufanych źródeł, wynika, że Jakub Banaś wraz żoną mieli zostać zatrzymani, co doprowadzić miało także do postawienia zarzutów prezesowi NIK. Dlatego Banaś ostro grozi obozowi władzy — to wywiad adresowany do czytelników ze szczytów PiS. Szef NIK zapowiedział kontrole w CBA (ukłony dla Mariusza Kamińskiego), Orlenie (to dla promotorów Daniela Obajtka), SKOK Wołomin (pozdrowienia dla Jacka Sasina), czy Get Backu (to ma dotrzeć do premiera). Ale czy na pewno Banaś jest gotowy na wojnę z nimi?
Sat, 03 Apr 2021 - 56min - 574 - #82 - Rząd w panice zamyka kraj, a premierowi pali się grunt pod nogami. Czuje to Zbigniew Ziobro, który przystąpił do otwartego ataku na PiS. Czy pandemia wykończy Zjednoczoną Prawicę?
Premier, czując, że przegrywa walkę z pandemią i może za to słono zapłacić, postanowił zastosować unik. Zaatakował opozycję i prywatną służbę zdrowia, przekonując, że gdyby to opozycja rządziła, to sprywatyzowane przez nią szpitale jeszcze gorzej zwalczałaby koronawirusa. Akcja Morawieckiego pokazuje, że pali mu się grunt pod nogami. Premier zdaje sobie sprawę z popełnionych przez rząd błędów i wie, że rzeczywista liczba chorych jest znacznie wyższa od oficjalnych statystyk. Czuje to także Zbigniew Ziobro, który rozpoczął długofalową operację obliczoną na wykończenie Morawieckiego i wysadzenie go z premierowskiego fotela. W mijającym tygodniu ukazał się wywiad z Ziobrą dla skrajnie prorządowego tygodnika „Sieci", w którym lider Solidarnej Polski po raz pierwszy tak otwarcie atakuje premiera, wprost uznając go za farbowanego lisa, człowieka Platformy, który omotał Jarosława Kaczyńskiego. O tym wszystkim posłuchają Państwo w najnowszym odcinku podcastu „Stan po Burzy", który prowadzą Agnieszka Burzyńska z „Faktu" oraz Andrzej Stankiewicz z Onetu.
Déjà vu z koronawirusem
Rząd wprowadzaniem kolejnych obostrzeń funduje nam déjà vu — przypomina wydarzenia sprzed roku, gdy w panice zakazał wszystkiego. Znów zamykane są sklepy, salony fryzjerskie i kosmetyczne, a także przedszkola i żłobki. Ale premier, czując, że przegrywa walkę z pandemią i może za to słono zapłacić, postanowił zastosować unik. Zaatakował opozycję, ale też prywatną służbę zdrowia, przekonując, że gdyby to opozycja rządziła, to sprywatyzowane przez nią szpitale jeszcze gorzej zwalczałyby pandemię. Prawda jest jednak taka, że gdy rządziła koalicja PO-PSL, to nie było prywatyzacji szpitali. W dodatku premier uraził sektor prywatnej służby zdrowia, który — wbrew tezom Morawieckiego — pomaga państwu walczyć z koronawirusem. Szeroko zakrojona akcja szczepień możliwa jest właśnie dlatego, że włączyli się w nią ci „źli" prywaciarze. Za rządów PO nie było mowy o prywatyzacji, pojawił się pomysł komercjalizacji — czyli przekształcenia szpitali w spółki skarbu państwa. Chodziło o to, żeby zmusić dyrektorów szpitali do lepszego pilnowania finansów — długi szpitali to zmora budżetu państwa. Ale nawet komercjalizacja pozostała tylko opcją, a nie obowiązkiem, bo w ówczesnej koalicji rządzącej PO-PSL nie zgody na obowiązkowe przekształcenia. Akcja Morawieckiego pokazuje, że pali mu się grunt pod nogami. Premier zdaje sobie sprawę z popełnionych przez rząd błędów, wie, że rzeczywista liczba chorych jest znacznie wyższa od oficjalnych statystyk i że służba zdrowia właściwie przestała sobie dawać radę z koronawirusem. Zachęcony przez swoich doradców wizerunkowych, próbuje przerzucić odpowiedzialność za własne błędy na innych. Premier, łącząc w jedno dwa określenia — prywatyzacja i komercjalizacja szpitali — robi celowo. Chce postraszyć społeczeństwo wizją prywatnych szpitali, do których zwyczajni obywatele nie będą mieli wstępu. To zresztą już tradycja. Od 2007 r. w chwilach kryzysu PiS atakuje Platformę zarzutami o skrycie planowaną prywatyzację, która zamknie bramy szpitali przed uboższymi. Czy to jeszcze działa na wyborców?
Ziobro beszta Morawieckiego i Kaczyńskiego
Pandemia nie jest jedynym problemem premiera. Mateusz Morawiecki ma też duże kłopoty w obozie władzy. W mijającym tygodniu ukazał się wywiad ze Zbigniewem Ziobrą dla skrajnie prorządowego tygodnika „Sieci", w którym lider Solidarnej Polski po raz pierwszy tak otwarcie atakuje premiera, wprost uznając go za farbowanego lisa, człowieka Platformy, który omotał Jarosława Kaczyńskiego. Ziobro oskarża premiera o to, że przekonuje szefa PiS do polityki, która rozmija się z programem Zjednoczonej Prawicy. Twierdzi wręcz, że rząd Morawieckiego... realizuje politykę PO i Donalda Tuska. Czy to już rutyna, że minister sprawiedliwości bombarduje premiera, czy to jednak wyjątkowy moment, bo Ziobro czuje słabnącą pozycję Morawieckiego i wie, że może pozwolić sobie na harce? Zastanawiające jest to, że politycy PiS schowali się i nie komentują tego wywiadu. W partii rządzącej nie widać też chęci ukarania Zbigniewa Ziobry za te słowa. A Ziobro wie, jaka jest arytmetyka — Kaczyński nie może go wyrzucić z rządu, bo rząd upadnie. Wiedząc, że Kaczyński jest na niego skazany, Ziobro otwarcie mu się stawia. Ewidentnie przekracza barierę krytyki koalicyjnej, a to oznaczać może tylko jedno: przygotowywanie się do samodzielnego startu w wyborach parlamentarnych.
Słowo o prezydencie na literę „d"
Granice wyzwisk w polskiej polityce zniknęły już dawno. Kiedy jedni o drugich mówią jako o kryminalistach, padają zarzuty o krwi na rękach i spisku z Putinem, zdumiewać może fakt, że jednym słowem można naruszyć godność prezydenta. Pisarz Jakub Żulczyk, komentując zachowanie Andrzeja Dudy, który ociągał się z gratulacjami dla nowego prezydenta USA Joe Bidena, nazwał go debilem. Sprawą zajęła się prokuratura, która złożyła akt oskarżenia do sądu przeciwko pisarzowi. Dla jasności — prezydent nie dopominał się ścigania Żulczyka, prokuratura zrobiła to z urzędu. Tym samym, pisarz otrzymał krajową i światową promocję, o jakiej mógł tylko marzyć. Andrzejowi Dudzie ten proces chwały nie przyniesie. W dodatku łatwo mu wytknąć hipokryzję. Dekadę temu bronił blogera, który utworzył stronę internetową „Antykomor.pl", na której publikował liczne memy czy fotomontaże z prezydentem Bronisławem Komorowskim w roli głównej. Na tej stronie znalazła się również gra, w której można było postrzelać do ówczesnego prezydenta. Niechętny Komorowskiemu bloger usłyszał wtedy zarzuty i został skazany przez sąd pierwszej instancji. Jak zareagował wtedy PiS i sam Andrzej Duda? Stanęli w obronie twórcy „Antykomora" — i to mimo że miał na koncie także pospolite przestępstwa, takie jak podrabianie dokumentów. Przygotowali całą akcję, której koordynatorką była rzeczniczka Zbigniewa Ziobry Edyta Żyła, a obrońcą oskarżonego został mecenas Bartosz Kownacki, wtedy związany z Ziobrą, dziś poseł PiS. Sprawę komentował także ówczesny poseł PiS Andrzej Duda, zaciekle atakując sądy i broniąc skazanego. Duda przekonywał, że w strzelaniu do wizerunku Komorowskiego chodzi o wolność słowa. Ostatecznie, sprawa znieważenia prezydenta przez „Antykomora" została umorzona. A jak dzisiaj zakończy się sprawa Jakuba Żulczyka?
Sat, 27 Mar 2021 - 39min - 573 - #81 - Ziemianin Obajtek — prezes Orlenu ze zbawcy narodu stał się obciążeniem obozu władzy. Dlaczego PiS tak twardo go broni?
To najbardziej błyskotliwa kariera czasów PiS. Syn malarza i krawcowej, za młodu szkolny awanturnik, potem wójt Pcimia i znajomy gangstera o znaczącym pseudonimie „Prezes" — ta przeszłość zaczyna się Danielowi Obajtkowi odbijać czkawką. No bo jak ktoś kto zarabiał 3 tys. na rękę w firmie wujów, a potem pracował tylko na państwowym, dorobił się kilkunastu nieruchomości wartych miliony złotych? Obajtek to niejedyny problem PiS, może nawet — wbrew pozorom — wcale nie najpoważniejszy. Pandemia uderza w Polskę ze wzmożoną siłą, padają smutne rekordy zajętych miejsc szpitalnych i respiratorów. Rząd został zmuszony na nowo wprowadzić ostre restrykcje. A rozważa całkowicie zamknięcie nas w domach. Na razie obostrzenia obowiązują do 9 kwietnia. W politycznym światku plotkuje się, że to nie przypadek. Rząd bałby się utrudnić prezesowi Jarosławowi Kaczyńskiemu obchody rocznicy katastrofy smoleńskiej. I tak to mogą być najtrudniejsze dla PiS obchody od lat. Rodziny smoleńskie są coraz bardziej zirytowane działalnością podkomisji śledczej Antoniego Macierewicza oraz przewlekaniem śledztwa przez prokuraturę. W dodatku wewnątrz podkomisji doszło do ostrej wojny — Macierewicz został oskarżony o paraliżowanie prac, wprowadzanie chaosu i generowanie konfliktów. O tym wszystkim posłuchają Państwo w najnowszym odcinku podcastu „Stan po Burzy", który prowadzą Agnieszka Burzyńska z „Faktu" oraz Andrzej Stankiewicz z Onetu.
Rząd nie bada tego, w jaki sposób rozprzestrzenia się wirus
W listopadzie ubiegłego roku — podczas drugiej fali koronawirusa — polska służba zdrowia znalazła się w krytycznym punkcie. Dziś taka sytuacja ma miejsce po raz drugi, bo dzienne wyniki zakażeń zbliżają się do 30 tysięcy, a w całym kraju zachorowało już ponad 2 miliony ludzi. Rząd, po tym, jak w lutym luzował obostrzenia, dziś przywraca je w całym kraju. Ale rozważane jeszcze drastyczniejsze metody — takie zakaz przemieszczania się. Tylko czy władza wie, w jakim kierunku zmierza? Kiedy w lutym rząd luzował obostrzenia, otwierane były galerie handlowe, teatry i kina, eksperci ostrzegali, że w Polsce zaczyna dominować brytyjska wersja koronawirusa i że może się to źle skończyć. Rząd zlekceważył wtedy ostrzeżenia własnych ekspertów, a finał jest taki, jaki jest. Minął rok pandemii, a rząd nie zrobił nic, by wymyślić plan na funkcjonowanie z koronawirusem. Liczenie na szczepionkę okazało się zgubne, bo owszem, szczepionka jest, ale jest jej mało. Jedynym rozwiązaniem, jakie widzi rząd, jest więc zamknięcie całego kraju. Oczywiście, zapewne doprowadzi to do zmniejszenia liczby zakażeń, szpitale będą mogły odetchnąć, ale padną niektóre branże gospodarki. Rząd nie bada tego, w jaki sposób rozprzestrzenia się wirus, co umożliwiłoby trafne podejmowanie decyzji co zamykać, a co nie. Przy gorszych wynikach zachorowań rząd po prostu zamyka wszystko. To recepta doraźna, ale nie na dłuższą metę. Bo za chwilę dzieci będą kończyć kolejny już rok szkoły w trybie awaryjnym, a przedsiębiorcy, którym jeszcze udało się przetrwać, dłużej mogą tego nie wytrzymać.
Sprawdźcie swoje księgi wieczyste. Obajtek już w nich może być
Historia Daniela Obajtka jest idealnym przykładem na to, w jaki sposób dzisiejszy obóz władzy prywatyzuje państwo. Prezes Orlenu ma kilkanaście drogich nieruchomości w Małopolsce, na Pomorzu, a także w stolicy. Może ich być więcej, bo niemal codziennie na jaw wychodzą kolejne fakty dotyczące biznesów Obajtka, karier ludzi z jego otoczenia i wielomilionowego majątku, którego — jak twierdzi — dorobił się pracując na państwowym Kluczem do Obajtka jest jego przeszłość. Lokalnym królem rynku nieruchomości był już jako wójt Pcimia. Skąd miał na to pieniądze? Teraz dzięki posadzie w Orlenie Obajtek i jego znajomi mogą robić interesy życia — od nieruchomości po parówki. Szczególnie błyskotliwa jest kariera jego partnerki, która kolekcjonuje posady w państwowych spółkach. Jest m.in. sekretarzem rady nadzorczej firmy, która jest największym w Polsce producentem materiałów wybuchowych. Politycy PiS próbują bronić Obajtka, ale mają z tym coraz większy kłopot. Tym bardziej, że nie chodzi tylko o jego dworki, wille, pensjonaty i apartamenty. Jako wójt Obajtek obracał się w podejrzanym środowisku — przypisywane mu były kontakty z gangsterem o pseudonimie „Prezes". W kwietniu 2013 r Obajtek został zatrzymany przez Centralne Biuro Śledcze Policji. Usłyszał zarzut współdziałania ze zorganizowaną grupą przestępczą „Prezesa", wyłudzenie z firmy swych wujów 1,4 mln zł i podzielenie się tą kwotą z przestępcami, do tego przyjęcie od „Prezesa" 50 tys. zł łapówki za ustawienie przetargu na budowę kanalizacji. Groziło mu 10 lat odsiadki. Gdy PiS doszło do władzy, nowy minister sprawiedliwości i szef prokuratury Zbigniew Ziobro przeprowadził całą operację zmiany prawa, by móc wycofać z sądu korupcyjną sprawę Obajtka i ją umorzyć. Jedną z największych tajemnic fenomenu Obajtka jest właśnie ten moment — czemu cały aparat państwa PiS, zbudowanego na hasłach antykorupcyjnych, zaangażował się w wyciąganie z ławy oskarżonych wójta Pcimia. Obajtek jest systematycznie przez obóz władzy pchany do góry. To nie jest przypadek — Obajtek zbudował sobie siatkę wpływów, w której znajdują się działacze PiS, media związane z władzą i specsłużby przez nią kontrolowane. Czyżby to był układ, wedle najczystszej pisowskiej definicji?
Rodziny smoleńskie krytykują Macierewicza
Zbliża się kolejna, jedenasta już rocznica katastrofy smoleńskiej. Przy okazji nastąpiło wzmożenie w telewizji rządowej. TVP przygotowała materiał, w którym znów próbowała obciążyć Donalda Tuska odpowiedzialnością za błędy podczas wyjaśniania przyczyn katastrofy. To próba ukrycia kłopotów wewnątrz środowiska PiS. Bo problem leży zupełnie w kim innym. Negatywnym bohaterem staje się szef rządowej podkomisji smoleńskiej Antoni Macierewicz. Pierwszym, który otwarcie zaatakował byłego szefa MON był Glenn Jorgensen, duński ekspert, do komisji wprowadzony właśnie przez Macierewicza. Otwarcie zaczęli go krytykować również przedstawiciele rodzin smoleńskich związanych z PiS — choćby Magdalena Merta czy Małgorzata Wassermann. Rodziny smoleńskie liczyły na wyjaśnienie katastrofy, wierzyły w to, że podkomisja Macierewicza do tego doprowadzi. Tak się jednak nie stało, dlatego dziś to PiS sam ma problem ze Smoleńskiem. Co Jarosław Kaczyński powie rodzinom ofiar i elektoratowi smoleńskiemu 10 kwietnia? Prezes od dłuższego czasu unika tego tematu i dystansuje się od Macierewicza, który ze Smoleńskiem został pozostawiony sam sobie.
Sat, 20 Mar 2021 - 55min - 572 - #80 - PiS przygotowuje się na porażkę w 2023 roku. Kaczyński montuje bezpieczniki, które utrudnią życie nowej władzy
Jeszcze niedawno rząd znosił koronawirusowe ograniczenia i przekonywał, że po Wielkanocy będzie już prawie normalnie. A teraz musi zamykać kolejne regiony i wstrzymywać operacje planowe. Kłopoty w służbie zdrowia nie skłoniły PiS do zaniechania politycznej gry. Jarosław Kaczyński zamierza zaproponować nowego kandydata na Stanowisko rzecznika Praw Obywatelskich. Jego plan jest politycznie przebiegły — konserwatywny poseł PiS Bartłomiej Wróblewski może dostać poparcie kilku senatorów opozycji, dzięki czemu zostanie wybrany. A z własnym RPO i własnym Trybunałem Konstytucyjnym Kaczyński będzie w stanie sypać piach w tryby nowej władzy, jeśli przegra wybory za 2 lata. O tym wszystkim posłuchają Państwo w najnowszym odcinku podcastu „Stan po Burzy", który prowadzą Agnieszka Burzyńska z „Faktu" oraz Andrzej Stankiewicz z Onetu.
Prezes Kaczyński wziął pierwszą dawkę szczepionki
W mijającym tygodniu doszło do sytuacji bez precedensu. Narodowy Fundusz Zdrowia wydał rekomendację dla dyrektorów szpitali, by wstrzymali zabiegi planowe. Co skłoniło rząd do takiego posunięcia? Jeszcze niedawno minister zdrowia Adam Niedzielski tłumaczył, że sytuacja pandemiczna ulega poprawie i po Świętach możemy spodziewać się luzowania obostrzeń. Ale okazało się, że rząd znów przestrzelił. Do zamkniętego Pomorza oraz Warmii i Mazur, od poniedziałku dołączają województwa mazowieckie i lubuskie. W szpitalach ponownie zaczyna brakować miejsc, a karetki jeżdżą z pacjentami od jednej do drugiej placówki. Zadziwiać może jedynie trwanie służby zdrowia, bo jak stwierdził były minister zdrowia i poseł Porozumienia prof. Wojciech Maksymowicz były realne analizy, które pokazywały, że system zdrowotny w Polsce miał zawalić się listopadzie, czyli podczas jesiennej, drugiej fali pandemii. Ale służba zdrowia formalnie nie upadnie nigdy, po prostu nie będzie leczyć mniej ludzi, czego efektem będzie większa liczba zgonów. Widać to było na jesieni, widać będzie i teraz po decyzji NFZ. Nie wszyscy, którzy czekają na zabiegi planowe, mogą czekać. Na szczęście coraz sprawniej idą szczepienia. No i zaczepił się Pierwszy Obywatel, Jarosław Kaczyński.
Władza szykuje pułapkę na nową władzę
W systemie politycznym w Polsce jest tak, że można wygrać wybory, ale mieć kłopoty z rządzeniem. Konstytucja zawiera pewne hamulce. Każda władza kombinuje, by tym hamulcom nie podlegać, ale spodziewając się wyborczej porażki uruchamia je, po to, by utrudnić działanie swym przeciwnikom politycznym. Taka sytuacja miała już miejsce w roku 2015, kiedy koalicja PO-PSL czuła, że to PiS zmierza do władzy. Co się wtedy wydarzyło? Przede wszystkim, na Rzecznika Praw Obywatelskich wybrano Adama Bodnara, człowieka o liberalno-lewicowych inklinacjach, który miał blokować konserwatywne zapędy Prawa i Sprawiedliwości. Po drugie, Platforma z ludowcami, wspierane przez SLD próbowały przemeblować Trybunał Konstytucyjny. Te trzy partie wybrały pięciu sędziów Trybunału, chociaż podstawa prawna była do wyboru trzech z nich. Politycy Platformy, PSL i lewicy myśleli, że wprowadzając awansem dwóch sędziów, zapewnią sobie większość w TK na czas rządów PiS. Bo kiedy ma się te dwa instrumenty, czyli Rzecznika Praw Obywatelskich i Trybunał Konstytucyjny, można napsuć krwi nowej władzy. Tamtej władzy pułapka się nie udała, bo po wyborach Kaczyński zdemolował Trybunał używając operacji PO-PSL jako znakomitego pretekstu. Oczywiście, to już historia, ale historia, która wraca. Bo PiS — kontrolując Trybunał — od dłuższego czasu próbuje także wybrać swojego Rzecznika Praw Obywatelskich. Chce mieć to blokujące combo na wypadek utraty władzy. Do tej pory na RPO Kaczyński wskazywał kandydatów, którzy nie mieli żadnych szans na wybór, bo rzecznik musi zostać zatwierdzony przez Senat, gdzie kruchą większość ma opozycja. Ale w końcu rządzący poszli po rozum do głowy i wrócili do najbardziej przebiegłego pomysłu. Bartłomiej Wróblewski, bo o nim mowa, to polityk PiS o ultrakonserwatywnych poglądach. To on jest autorem wniosku do TK w sprawie aborcji, który skończył się praktycznym zakazem przerywania ciąży. Władza liczy na to, że w Senacie, gdzie opozycja ma tylko jeden głos przewagi, może udać się przepchnąć Wróblewskiego. Są już tego pierwsze sygnały. Kandydata PiS mogą poprzeć dwaj senatorowie opozycji, konserwatyści Jan Filip Libicki i Marek Plura. To pokazuje, że w sprawach światopoglądowych partie nie mają kontroli nad swoimi parlamentarzystami. A jeśli Wróblewski zostanie Rzecznikiem Praw Obywatelskich, to nowa władza — wyłoniona w 2023 roku — będzie miała z nim przez większość swych rządów, bo kadencję skończy w 2026 r.
Solidarna Polska gotowa do ataku na PiS
Unia Europejska już zastanawia się nad tym, jak będzie wyglądał krajobraz polityczno-społeczny po pandemii koronawirusa. Przyjęto budżet unijny na kolejne 7 lat, w którym wypłatę środków uzależniono od przestrzegania praworządności. Częścią budżetu jest także fundusz odbudowy, czyli wielka pożyczka, zaciągnięta przez UE, z której pieniądze przeznaczone zostaną na odbudowę gospodarki w państwach członkowskich po COVID-19. To 750 miliardów euro, z których Polska może dostać ponad 150 miliardów złotych w kredytach i 100 miliardów złotych w postaci bezzwrotnych dotacji. Ale by ten fundusz mógł wejść w życie w całej Unii Europejskiej, musi zostać ratyfikowany przez parlamenty krajów członkowskich, w tym polski Sejm. Ale PiS ma problem: ziobryści nie chcą o tym słyszeć. Rząd PiS, pozbawiony w tej sprawie większości, musi więc rozmawiać z opozycją. A opozycja stawia warunki, bo podejrzewa, że unijną kasę PiS zamieni w swój fundusz wyborczy, kierując ją tam, gdzie może liczyć na zysk polityczny. Czy Kaczyński będzie musiał usiąść do rozmów ze znienawidzonymi przeciwnikami politycznymi i ustąpić? Prezes PiS jest pragmatykiem i wie, że Polska potrzebuje miliardów z UE. A na Zbigniewa Ziobrę nie ma co liczyć. Lider Solidarnej Polski zakłada, że nie znajdzie się na listach wyborczych PiS w 2023 roku, więc buduje własną tożsamość i ekstremizuje się w swej antyunijnej retoryce. Cel jest prosty — atak na PiS z prawej strony i próba odebrania części elektoratu Konfederacji. Jak się skończy to starcie o unijną kasę, którego istotą jest wojna wewnątrz obozu władzy?
Sat, 13 Mar 2021 - 52min - 571 - #79 - Ziobryści gotowi na wojnę z Kaczyńskim. Solidarna Polska chce zablokować operację fundamentalną dla prezesa PiS
Rząd zmienia zasady szczepień przeciwko COVID-19, ale widać wyraźnie, że wciąż nie ma jasnego planu walki z pandemią. No bo jakim cudem młodzi pracownicy naukowi uczelni zostali zaszczepieni przed chorymi na raka? Sprawność rządu obniża zaostrzający się konflikt w koalicji. Ludzie Zbigniewa Ziobry swym radykalizmem przysparzają Jarosławowi Kaczyńskiemu masę problemów. Wojna z Ziobrą wykańcza też premiera, który jest politycznie coraz słabszy i próbuje się ratować tworząc radę doradców, w której dominują wasale Kaczyńskiego. O tych wszystkich tematach posłuchają Państwo w najnowszym odcinku podcastu „Stan po Burzy", który prowadzą Agnieszka Burzyńska z „Faktu" oraz Andrzej Stankiewicz z Onetu.
Rok w koronie. Kaczyński oblał egzamin z przywództwa
4 marca minął dokładnie rok, odkąd na w Polsce pojawił się koronawirus. Wiosną minionego roku rząd zamknął wiele branż gospodarki, nie pozwolił nam wychodzić z domu, a dzieci zaczęły uczyć się zdalnie. Potem rząd odwołał wszystkie ograniczenia, bo chciał wywołać wrażenie, że wygrał z koronawirusem. Cel był jasny: PiS chciało pomóc Andrzejowi Dudzie wygrać wybory prezydenckie, więc trzeba było wyborców uspokajać i zaganiać do urn. Duda na takim wspomaganiu wybory wygrał, ale skutek był do przewidzenia: na jesieni uderzyła w nas druga fala zarazy. Ograniczenia więc wróciły i w różnym zakresie trwają do dziś. Ludzie po roku są zmęczeni, a władza nie pokazuje im, że wie co robi i działa logicznie. Wciąż nie ma jasno określonych kryteriów walki z pandemią. Z jednej strony rząd zamyka całe regiony — jak Warmia i Mazury oraz Pomorze — i zapowiada się otwieranie szpitali tymczasowych. A z drugiej minister zdrowia Adam Niedzielski zapowiada, że po świętach może nastąpić znaczące luzowanie obostrzeń. Dzisiaj głównym problemem walki z epidemią są opóźnienia w dostawach szczepionek. W związku z tym, rząd zmienił zasady szczepień i wydłużył okres oczekiwania między pierwszą, a drugą dawką. To powoduje, że szczepionki, które dotąd czekały na ludzi jako druga dawka, teraz czekać nie będą i zostaną podane nowym szczepionym. W ten sposób więcej osób dostanie szybko pierwszą dawkę. Bo - jak wskazują badania - już po pierwszej dawce nabiera się odporności na poziomie 50 procent. Rząd stawia więc na to, by jak najwięcej ludzi zaszczepić pierwszą dawką, a na drugi plan zrzuca to, czy drugą dawkę w ogóle będzie miał. Ponieważ unijny system zakupu szczepionek szwankuje — bo część firm farmaceutycznych oszukuje Brukselę — polski rząd zaczyna się interesować szczepionką z Chin. Na czwartkowej konferencji prasowej, Michał Dworczyk ogłosił, że bierzemy to pod uwagę. Do Chińczyków odezwał się sam prezydent, choć to może nie najlepszy prognostyk. Poprzednim razem, gdy Andrzej Duda dobił targu z prezydentem Chin, do Polski przyleciały maseczki, które do niczego się nie nadawały. Rząd podejmuje też inne działania. Sztandarowym projektem jest linia do rozlewania szczepionek w Polfie Tarchomin. Odpowiada za to wicepremier Jacek Sasin, pewne jest więc tylko jedno — na pewno zapłacimy za tę inwestycję, ale niekoniecznie dojdzie ona do skutku. Ten rok z koroną dowiódł fiaska myśli politycznej Jarosława Kaczyńskiego. Konflikty koalicyjne, piątka dla zwierząt, zaostrzanie aborcji, wyrzucanie Ziobry z rządu, a Gowina z jego własnej partii — to pochłaniało prezesa, a nie COVID. Czasy kreują liderów, a prezes nie zdał egzaminu z przywództwa.
Gwiazdorzy wśród doradców politycznych Morawieckiego
Premier Mateusz Morawiecki powołał w środę radę doradców politycznych, która liczyć będzie 21 osób. Barwnych życiorysów nie brakuje. Przewodniczącym został Krzysztof Tchórzewski, były minister energii, który najpierw twierdził, że załatwi Polakom rekompensaty za wzrost cen energii, a gdy z rządu odszedł, to oświadczył, że rekompensat nie będzie, bo zarabiamy coraz więcej i damy sobie radę. Wśród członków rady jest także poseł PiS Leonard Krasulski, który przez lata ukrywał, że w PRL był zawodowym żołnierzem i służył w pułku czołgów, który masakrował robotników na Wybrzeżu w grudniu 1970 r. Krasulski twierdził, że nie brał udziału w tłumieniu Grudnia, bo został w jednostce. Przekonywał też, że był żołnierzem opozycyjnym, za co potem został wyrzucony z wojska. Okazało się, że rzeczywiście z komunistycznego wojska został wyrzucony. Tyle, że za kradzież beczki spirytusu. Inną gwiazdą rady doradców politycznych będzie bez wątpienia inny poseł PiS Jest też Robert Telus. Ma talenty impresario z show-biznesu. Do jednego z programów TVP wcisnął swą córkę, zięcia i wielu znajomych. Niemal wszyscy powołani przez premiera do rady politycznej, to ludzie głęboko związani z Jarosławem Kaczyńskim. I jednocześnie — najczęściej przeciwnicy Morawieckiego. Była to więc inicjatywa prezesa, żeby wzmocnić Morawieckiego w partii i osłabić wewnętrzną krytykę pod adresem premiera. Ale priorytetem Kaczyńskiego nie jest dziś obrona Morawieckiego, a obrona własnej pozycji politycznej. Kaczyński musi zachować większość parlamentarną, nie będzie więc umierał za premiera. Osłabiony przez pandemiczny rok Mateusz Morawiecki znalazł się dziś w niebywale trudnej sytuacji. Nikt nie mówi już o nim jako o potencjalnym następcy Jarosława Kaczyńskiego, a do tego jest coraz słabszy w relacjach ze Zbigniewem Ziobrą, który wyciąga coraz to mocniejsze armaty przeciwko niemu.
Solidarna Polska idzie na wojnę z PiS
Władze PiS odwołując z rządu najbardziej kontrowersyjnego polityka Solidarnej Polski Janusza Kowalskiego, chciały pokazać miejsce w szeregu partii Zbigniewa Ziobry. PiS liczył na to, że — cytując wicemarszałka Sejmu Ryszarda Terleckiego — da Solidarnej Polsce po łapkach i partia Ziobry przestanie fikać. Wyszło dokładnie odwrotnie. Kowalski zwolniony z rządu ma dużo większą swobodę w atakowaniu PiS — ziobryści dali mu specjalną „licencję na zabijanie". Solidarna Polska nie poprze ratyfikacji umowy z Unią dotyczącej stworzenia funduszu odbudowy UE po koronawirusie — to konsekwencja otwarcie antyunijnej polityki ziobrystów. Dla PiS to kłopot, bo bez posłów Solidarnej Polski umowa nie zostanie zatwierdzona. A jeśli Polska jej nie zatwierdzi, to nie dostanie miliardów fundusz odbudowy UE w ogóle nie powstanie w tej formie. I nie będzie pieniędzy. A — według planów — Polska ma z funduszu odbudowy otrzymać 153 miliardy zł w postaci kredytów i ok. 100 miliardów zł w postaci bezzwrotnych dotacji. Drugi koalicyjny front to energetyka. Ziobryści odrzucają decyzje PiS, które zdecydowało się na odchodzenie od węgla. Ziobryści atakują PiS, podkreślając, że „nawet Platforma Obywatelska i SLD" nie zamykały kopalń. Promują się wśród związkowców na Śląsku, a jednocześnie straszą uboższych podwyżkami cen energii. W dodatku ziobryści chcą zablokować fundamentalną operację na rynku paliwowym, jaką jest fuzja Orlenu z Lotosem — to trzecie pole wojny. Fuzja dwóch naftowych firm to marzenie prezesa Kaczyńskiego, który chciałby przekształcić Orlen w gigantyczny, paliwowo-energetyczno-gazowo-wydawniczo-parówkowy konglomerat. Solidarna Polska cały swój aparat zaangażowała w próbę zablokowania tej fundamentalnej operacji. To ważna gra, która pokazuje, że ziobryści są gotowi pójść na wojnę z Kaczyńskim w sprawie, która jest dla niego jedną z najważniejszych. To idealnie obrazuje stan koalicji rządzącej.
Sat, 06 Mar 2021 - 1h 00min - 570 - #78 - Napoleon z Pcimia. Czy taśmy obciążające Daniela Obajtka zaszkodzą PiS?
Miał być nadzieją Polski, miał być zapamiętany przez historyków niczym naftowy Napoleon. Na taśmach ujawnionych przez „Gazetę Wyborczą" prezes Orlenu Daniel Obajtek prezentuje się jednak bardziej jak drobny krętacz i posiadacz sporego arsenału oryginalnych bluzgów.Jeśli Obajtek liczył na fotel premiera — a liczył — to może go pożegnać w swym knajackim stylu. Posłuchają Państwo o tym w najnowszym odcinku podcastu "Stan po Burzy", który prowadzą Agnieszka Burzyńska z "Faktu" oraz Andrzej Stankiewicz z Onetu.
Człowiek wolny od zahamowań
Niedawno Obajtek odebrał nagrodę o dumnej nazwie „Człowiek wolności", przyznawaną przez skrajnie prorządowy tygodnik „Sieci". Przy tej właśnie okazji Jarosław Kaczyński powiedział o nim, że jest nadzieją nie tyle dla obozu władzy, co dla całej Polski. Rzeczywiście, Obajtek jest wolny od wielu zahamowań, czego dowiedzieliśmy się z nagrań, ujawnionych przez „Gazetę Wyborczą".
Ta historia zaczyna się w połowie lat 90-tych, kiedy to Obajtek został zatrudniony przez swych wujów w ich fabryce granulatu. Od tego momentu rodzinna firma zaczęła mieć problemy, a Obajtek wręcz przeciwnie: zaczął się szybko bogacić. Wujowie oskarżyli go o to, że okrada firmę — miał przywłaszczyć setki tysięcy złotych. Taśmy ujawnione przez „Gazetę Wyborczą" pochodzą z 2009 r., kiedy to Obajtek był już ze swoimi wujami pokłócony i próbował ich wykończyć. Był wtedy wójtem Pcimia, dlatego też — jako samorządowiec — nie mógł prowadzić działalności gospodarczej. Nagrania wskazują na to, że był on cichym udziałowcem i kierował firmą konkurencyjną wobec swoich wujów i dążył do ich wyeliminowania z rynku brudnymi metodami. Co jest w tej historii problemem?
Po pierwsze — właśnie to, że nie można kierować firmą, kiedy jest się samorządowcem. Po drugie - w ramach przepychanek z wujami, Daniel Obajtek zeznawał w jednej ze spraw sądowych jako świadek. Zaprzeczył pod przysięgą, że potajemnie zarządzał konkurencyjną firmą. Składanie fałszywych zeznań to złamanie prawa.
W 2014 r. Obajtek dostał zarzuty narażenia spółki wujów na stratę i wyłudzenia pieniędzy, a także przyjęcia łapówki za ustawienie przetargu. Po dojściu PiS do władzy Zbigniew Ziobro wycofał tę sprawę z sądu. To dlatego, że gdy Obajtek zaczął mieć kłopoty z prawem, zręcznie podczepił się pod PiS. Zrobił karierę w PiS nazywaną napoleońską — od wójta Pcimia do prezesa największej spółki państwowej, czyli Orlenu. Taśmy pokazują jednak, że w Napoleonie dużo jest swojskiego Dyzmy.
Ziobro gra na nosie Kaczyńskiemu i Glińskiemu
Ale „człowiek wolności" nie jest jedynym problemem Jarosława Kaczyńskiego. Kolejnym kłopotem okazuje się sejmowa większość, której coraz częściej brak, co pokazało ostatnie głosowanie w Sejmie. Posłowie Solidarnej Polski postawili się Kaczyńskiemu i zagłosowali z opozycją w sprawie zmuszenia wicepremiera Piotra Glińskiego do wyspowiadania się z rządowych milionów, które trafiły do artystów.
W połowie listopada ubiegłego roku, Ministerstwo Kultury postanowiło przyznać środowisku artystycznemu zadośćuczynienie — w związku z pandemią artyści nie mogą grać koncertów, występować w teatrze czy kręcić filmów. Gliński, znany z tego, że zazwyczaj ukrywa wszystkie możliwe wydatki, tym razem wyjątkowo ujawnił kwoty, przyznane przez ministerstwo artystom. Okazało się, że pieniądze były absurdalnie wysokie i nikt nie wiedział, według jakiego klucza były one przyznawane. Największe dofinansowanie — 1,89 mln zł — przyznano spółce Golec uOrkiestry. Na liście była też Beata Kozidrak — jej firma otrzymała 750 tys. zł. Ponad 600 tys. trafić miało do zespołu Bayer Full („Majteczki w kropeczki"), ponad pół miliona dostać miał Radosław Liszewski z discopolowej grupy Weekend („Ona tańczy dla mnie").
Gliński się wystraszył skandalu, cofnął dotacje i postanowił podzielić pieniądze na nowo. Tym razem zachował się po swojemu — ukrywa informacje, komu i ile dał.
Kiedy opozycja przedstawiła w Sejmie wniosek, by Gliński ponownie ujawnił kwoty, które przyznane zostały twórcom, niespodziewanie poparła ją Solidarna Polska. Skąd wzięła się taka koalicja?
Ziobrysty spisek toaletowy
To rewanż za to, że PiS odwołało Janusza Kowalskiego, wiceministra aktywów państwowych, zaufanego człowieka Zbigniewa Ziobry.
Według kuluarowych opowieści, Kowalski był uczestnikiem zamkniętej prezentacji, kolejnego, nie wiadomo już którego, przełomowego programu Mateusza Morawieckiego.Kowalski, znany z krytyki wobec premiera, został oskarżony przez PiS, że wyniósł te wielkie tajemnice Morawieckiego do dziennikarzy. W jaki sposób został zdemaskowany? W mediach pojawiła się dość szczegółowie informacje dotyczące zapowiedzi Morawieckiego, ale zabrakło tych punktów, których Kowalski nie słyszał, bo wyszedł do toalety.
Oczywiście, mógł być to pretekst i ostrzeżenie dla koalicjantów, że PiS może odwołać ich ministrów wtedy, kiedy tylko będzie chciał. Ważnym elementem tej rozgrywki między PiS a Solidarną Polska jest także Rzeszów. W mieście odbędą się przyspieszone wybory prezydenckie, a duże szanse ma Marcin Warchoł, człowiek Ziobry, namaszczony przez odchodzącego prezydenta Tadeusza Ferenca. Tyle, że PiS może w Rzeszowie postawić na swojego kandydata.
Premier — czytaj: Kaczyński — właśnie pokazał ziobrystom miejsce w szeregu. Wybory poprzedza bowiem wyznaczenie rządowego komisarza, który zarządza miastem do momentu wyłonienia nowego prezydenta.
Ziobro naciskał, żeby komisarzem został Warchoł, co utrudniłoby potem wystawienie przez PiS własnego kandydata. Morawiecki na komisarza wybrał lokalnego urzędnika.
Chroni dane osobowe, a odpowiada za ich wyciek
Niestety, jawność jest priorytetem dla Zbigniewa Ziobry tylko wtedy, kiedy może posłużyć do gierek wewnątrzkoalicyjnych. Widać to było wyraźnie w mijającym tygodniu.
W Polsce od 20 lat obowiązuje ustawa o dostępie do informacji, która przez dziennikarzy, organizacje pozarządowe, ale także przez obywateli wykorzystywana jest do kontrolowania władz. Często, widząc informacje w mediach o tym np. ile dany polityk wydał na dojazdy samochodem do domu, ile kosztował zakup alkoholowych "małpek" do ministerstwa, czy ile kosztowały zagraniczne wojaże polityków czy samorządowców, dowiadujemy się tego właśnie na podstawie tej ustawy. Dlatego politycy, samorządowcy i urzędnicy tej ustawy nienawidzą. Pierwsza chciała wysadzić ją w powietrze prof. Małgorzata Gersdorf jako prezes Sądu Najwyższego. Skierowała wniosek do Trybunału Konstytucyjnego, by uznał tę ustawę za niezgodną z Konstytucją. Pod naciskiem opinii publicznej się jednak zreflektowała i wniosek wycofała. Ale teraz ta historia wraca i jest o wiele bardziej niebezpieczna. Bo dziś taki sam wniosek kieruje prof. Małgorzata Manowska, szefowa Sądu Najwyższego z nadania Ziobry. A TK jest kontrolowany przez Julię Przyłębską, towarzyszkę biesiad i wykonawczynię poleceń Jarosława Kaczyńskiego. Jeśli Ziobro z Kaczyńskim się dogadali, to Manowska z Przyłębską zablokują możliwość patrzenia władzy na ręce.
Manowska bardzo zabawnie tłumaczy swój wniosek do TK. Oto ustawa ma naruszać prawo do prywatności i RODO. Tak twierdzi osoba, która kierowała Krajową Szkoły Sądownictwa i Prokuratury, gdy doszło w niej do wycieku 50 tys. rekordów z bazy prywatnych danych o prokuratorach i sędziach.
W dodatku pani profesor twierdzi, że nie rozumie, co to są zobowiązane ustawą do jawności „władze publiczne", nie wie, kim są „osoby pełniące funkcje publiczne" oraz czym są „czynności związane z pełnieniem funkcji publicznej". Redaktorstwo Burzyńska i Stankiewicz chętnie pani profesor wyjaśnią. Mają w sumie takie same tytuły naukowe, co Przyłębska — magisterskie.
Sat, 27 Feb 2021 - 48min - 569 - #77 - Kaczyński obawia się utraty władzy. Czy Gowin stworzy taktyczną koalicję z opozycją?
Platforma porzuca swe konserwatywne korzenie i kieruje się na lewo, popierając ułatwienia w dokonywaniu aborcji. Pierwszym poligonem dla nowej PO będą wybory prezydenta Rzeszowa, których ranga wykracza daleko poza Podkarpacie. W Rzeszowie odbędzie się próba generalna przed kolejnymi wyborami parlamentarnymi. Władza już się kłóci w sprawie swego kandydata — to będzie ostre starcie PiS i Solidarnej Polski. Jarosław Kaczyński pacyfikuje koalicjantów, bo zagląda mu w oczy widmo utraty władzy. Zły sen prezesa to wolta posłów Jarosława Gowina i stworzenie przez nich rządu z opozycją. O tym wszystkim posłuchają Państwo w najnowszym odcinku podcastu "Stan po Burzy", który prowadzą Agnieszka Burzyńska z "Faktu" oraz Andrzej Stankiewicz z Onetu.
Platforma za aborcją. Historie polityczne i osobiste
Nastąpiła zmiana epokowa. Po dwóch dekadach działalności, Platforma Obywatelska zmienia swe oblicze ideowe. Popierając aborcję do 12. tygodnia ciąży, partia porzuca umiarkowany konserwatyzm i otwarcie zwraca się do elektoratu liberalno-lewicowego. To może doprowadzić do buntu i odejścia grupy posłów. Platforma do tej pory popierała kompromis aborcyjny, bo sama była światopoglądowo podzielona. W przyjętej dwie dekady temu deklaracji ideowej partia uznała, że „prawo winno ochraniać życie ludzkie, tak jak czyni to obowiązujące dziś w Polsce ustawodawstwo, zakazując również eutanazji i ograniczając badania genetyczne". Kłopoty zaczęły się po orzeczeniu Trybunału Konstytucyjnego. Część bliższych lewicy polityków PO — choćby wiceszef partii Rafał Trzaskowski — uznało, że nie ma powrotu do zerwanego przez PiS kompromisu. Za zdecydowaną zmianą podejścia do aborcji opowiedział się też Donald Tusk, który firmował wspomnianą deklarację z 2001 r. — Dziś nikt nie chciałby bronić dawnego kompromisu aborcyjnego, który jedynie polaryzował scenę polityczną. Skoro tego kompromisu nie ma, to trzeba zostawić kobietom prawo do decyzji — powiedział Tusk na spotkaniu z członkami Klubu „Gazety Wyborczej". Sprzeciwili się temu były szef PO Grzegorz Schetyna, były prezydent Bronisław Komorowski, a także partyjni konserwatyści. Ten konflikt narastał w ostatnich tygodniach. Konserwatyści go przegrali. Czym to się skończy i czy konserwatyści opuszczą partię? Fakty są takie, że Platforma może sobie dzisiaj uchwalać, co jej się tylko podoba, ale nawet, gdyby wygrała wybory i stworzyła rząd, to w perspektywie kilku lat nie jest w stanie zmienić przepisów aborcyjnych. Przeszkodą będzie prezydent Andrzej Duda oraz Trybunał Konstytucyjny, który przyjął interpretację Konstytucji, zakazującą aborcji i nie tak łatwo będzie to zmienić. Platforma zdaje sobie z tego sprawę, ale zgłasza deklarację ideową po to, by wyborcy wiedzieli, w jakim kierunku zmierza partia. A skąd wzięły się tak głębokie zmiany w Platformie Obywatelskiej? Wielu polityków PO, kiedyś uważanych za konserwatystów, zmieniło zdanie... pod wpływem żon i córek. Czasem stoją za tym głębokie, rodzinne przeżycia. Przykładem tego, jest historia jednego z czołowych polityków Platformy, uważanego kiedyś za konserwatywnego, który przeżył śmierć dziecka, urodzonego z poważną wadą. Przed jego narodzeniem nie myślał o aborcji, ale przeżycia żony po śmierci dziecka zmieniły go kompletnie.
Na Podkarpaciu Ziobro bije się z Kaczyńskim
Z kolei władza żyje wyborami prezydenckimi w Rzeszowie. Wieloletni prezydent z korzeniami w PZPR Tadeusz Ferenc zrezygnował ze stanowiska i na następcę upodobał sobie Marcina Warchoła, człowieka Zbigniewa Ziobry. Warchoł zamierza udawać kandydata obywatelskiego, bo choć Podkarpacie jest konserwatywne, to Rzeszów już nie. To nie podoba się Kaczyńskiemu, który wolałby kandydata obywatelskiego, ale z PiS. Zarząd regionu podkarpackiego PiS wręcz zażądał wystawienia własnego kandydata, zamiast popierania Warchoła. Ale prezes ma nie lada dylemat. Czy wystawić własnego kandydata i zaryzykować porażkę, czy poprzeć Warchoła, który dzięki namaszczeniu przez Ferenca, ma bardzo duże szanse na zwycięstwo? Ważnym argumentem może być to, że gdyby Warchoł wygrał wybory na prezydenta Rzeszowa, to zwolniłby się jeden fotel poselski w Zjednoczonej Prawicy, które przejąłby nie Solidarnej Polski, a przedstawiciel PiS. Na razie Ziobro i Kaczyński idą na zwarcie, zupełnie jak w 2013 r., gdy byli skłóceni i bili się w wyborach uzupełniających do Senatu na Podkarpaciu. Ziobro wystawił tam... innego Ziobrę. A wygrał Zdzisław Pupa z PiS. Historia lubi się potarzać, tyle, że wraca jako farsa.
Gowin spiskował z opozycją Napięte relacje Kaczyński ma wciąż także z drugim koalicjantem. Wicepremier Jarosław Gowin wnosi o odwołanie z rządu wszystkich polityków Porozumienia, którzy mu się sprzeciwiają. Nie może tego jednak zrobić sam, więc prosi Jarosława Kaczyńskiego. Prezes PiS nie może tego zrobić, ponieważ wszyscy ci, których Gowin chce się pozbyć, uczestniczyli w próbie jego obalenia, inspirowanej właśnie przez Kaczyńskiego. Gowin wie, że to Kaczyński stał za "zamachem" na niego. Zdając sobie sprawę z tego, że nie może liczyć na miejsca na listach wyborczych PiS dla siebie i swoich ludzi w 2023 r., Gowin rozmawia z opozycją. Kaczyński się obawia, że tuż przed wyborami Gowin zrobi taktyczną koalicję z opozycją i odsunie PiS od władzy, przejmując przy okazji TVP, by wyłączyć w kampanii propisowską propagandę. W tej sytuacji obóz władzy może się rozsypać — niepewne jest choćby zachowanie Ziobry. Taki wariant wspólnego rządu anty-PiS był sondowany przez Gowina wiosną zeszłego roku — co potwierdził sekretarz PSL Piotr Zgorzelski, który był gościem w programie Onet Opinie. Kaczyński boi się takiej wielkiej koalicji. Czy jest ona realna?
Sat, 20 Feb 2021 - 47min - 568 - #76 - Kulisy rozgrywek w Zjednoczonej Prawicy. Kaczyński chce głowy Gowina
Prezes Jarosław Kaczyński wierzy, że Jarosław Gowin spiskuje z Donaldem Tuskiem. Dlatego próbował doprowadzić do obalenia Gowina jako szefa koalicyjnego Porozumienia. Tyle, że Kaczyński sromotnie tę rozgrywkę przegrał. Ale prezes nie odpuści. Ponieważ boi się, że jeszcze w tej kadencji Gowin może stworzyć rząd z opozycją, zrobi wszystko by uprzedzić ten atak. O kulisach konfliktów w obozie władzy oraz planach na jednoczenie opozycji posłuchają Państwo w najnowszym odcinku podcastu "Stan po Burzy", który prowadzą Agnieszka Burzyńska z "Faktu" oraz Andrzej Stankiewicz z Onetu.
Gowin z Tuskiem pod TVP
Prezes PiS Jarosław Kaczyński poniósł dotkliwą klęskę — nie udało mu się rozbić Porozumienia i wziąć pod but Jarosława Gowina. W ostatnim odcinku „Stanu po Burzy" jako pierwsi informowaliśmy, że Kaczyński jest przekonany, iż Gowin kontaktuje się z Donaldem Tuskiem. Czy tak rzeczywiście jest? Gowin zaprzecza, ale propisowski portal wPolityce.pl oskarża: „Jarosław Gowin co najmniej kilkukrotnie kontaktował się w ostatnim czasie z Donaldem Tuskiem. Wicepremier spotkał się z byłym premierem w ciągu ostatnich kilkunastu dni w stołecznym Hotelu Warszawa". To wymagałoby dużej brawury Gowina i Tuska, jako że Hotel Warszawa mieści się obok siedziby TVP Info, która jest zbrojnym ramieniem PiS. Ale ci, którzy — jak buntownicy z Porozumienia —obiecali Kaczyńskiemu, że podadzą mu głowę Gowina na tacy, próbują udowodnić, że te „haniebne" spotkania miały miejsce. A prezes PiS uwielbia spiski. I nawet, jeśli Jarosław Gowin jest Bogu ducha winien i do żadnych spotkań nie doszło, to Kaczyński tak łatwo nie odpuści. To wszystko, co się dzieje wokół Porozumienia, to brutalna wojna wytoczona przez Kaczyńskiego, obliczona na zwasalizowanie Gowina i odebranie mu możliwości blokowania pomysłów PiS. Dziś jest tak, że bez posłów Gowina, Kaczyński może zapomnieć o swych co bardziej kontrowersyjnych pomysłach. Lider antygowinowego buntu to niedawny wiceszef Porozumienia Adam Bielan. Ale Bielan nie jest politykiem samodzielnym. Mówiąc wprost — bez zgody Kaczyńskiego nie kiwnąłby palcem. Ale prezes PiS postawił na złego konia, bo Bielan nie jest politykiem na tyle sprawnym, by odebrać Gowinowi założoną przez niego partię. Efekt? Ci, którzy posłowie Porozumienia, którzy stanęli po tronie Bielana, zdradzili Gowina już przy okazji konfliktu wokół wyborów korespondencyjnych w maju minionego roku. I wtedy i dziś większość posłów Porozumienia została przy Gowinie, a zatem Gowin wciąż może szachować Kaczyńskiego. Gowin wie, że za całą operacją stoi Kaczyński, ale unika komentowania sytuacji, ponieważ musiałby albo kłamać, albo atakować prezesa. Porozumienie nie jest jeszcze przygotowane do rozstania z Kaczyńskim. Ale Gowin zdaje sobie sprawę z tego, że projekt Zjednoczonej Prawicy się kończy i nie może liczyć na to, że politycy Porozumienia dostaną miejsca na listach wyborczych PiS w 2023 roku. Stąd plotki, że Gowin szuka sojuszników po stronie opozycji. I stąd ten Tusk
Koalicja 276. Czyli Platforma myśli, jak zagadać do Hołowni
Była miniona sobota. W powietrzu unosiła się atmosfera sensacji, podsycana przez polityków opozycji, wysyłających poprzez media społecznościowe przecieki o przełomie. I zaczął się spektakl — na scenie pojawili się lider Platformy Obywatelskiej Borys Budka i prezydent Warszawy Rafał Trzaskowski. Po tradycyjnym, covidowym powitaniu łokciami, ogłosili plan, który nazwali „Koalicja 276". O co chodzi? Nawet jeśli Platformie udałoby się odsunąć PiS od władzy, to do 2025 roku na fotelu prezydenckim ciągle zasiadał będzie Andrzej Duda. Platforma chce więc stworzyć koalicję, która będzie w stanie odrzucać weta prezydenckie — musi ona liczyć co najmniej 276 posłów. Przy okazji tylu posłów trzeba, by postawić członków rządu PiS przed Trybunałem Stanu. Czy „Koalicja 276" to rzeczywiście sensacja? Nie, bo wszyscy potencjalni koalicjanci w plany PO nie zostali wtajemniczeni — dowiedzieli się z Internetu. Budka z Trzaskowskim zastosowali strategię czynów dokonanych, stawiając pod ścianą Szymona Hołownię oraz liderów PSL i Lewicy. Biorąc to wszystko pod uwagę, trudno uznać, że spektakl PO jest realnym początkiem przegrupowania sił po stronie opozycji. Wciąż do wyborów pozostało 2,5 roku i realny kształt opozycji na głosowanie jesienią 2023 r. to otwarta kwestia. Z tego punktu widzenia występ Trzaskowskiego i Budki należy traktować jako początek opozycyjnych przymiarek. Choć czasu zostało sporo, to sytuacja Platformy jest nieciekawa. W partii trwa ostry spór światopoglądowy wywołany orzeczeniem Trybunału Konstytucyjnego w sprawie aborcji. Do tego zawodzi Budka jako lider — to dość zgodna konstatacja wielu ludzi na szczytach PO. Ponieważ jednocześnie Trzaskowski nie potrafił wykorzystać swego potencjału z wyborów prezydenckich, a jego słynny tworzony po wyborach ruch praktycznie nie istnieje, to zwolennicy opozycji przestali w liderach PO dostrzegać realnych przeciwników dla PiS. Efekt? Platforma traci w sondażach, bo dogania, a czasem przegania ją Polska 2050, czyli formacja Szymona Hołowni. Platforma dojrzewa więc do myśli, że prędzej czy później trzeba będzie z Hołownią usiąść do rozmów. Robocza idea to przedwyborcza współpraca oparta na tandemie Trzaskowski-Hołownia — ci dwaj kandydaci zdobyli łącznie w pierwszej turze wyborów prezydenckich ponad 8,5 mln głosów (więcej niż Andrzej Duda). W minionym tygodniu pojawiła się informacja, że dwoje kolejnych parlamentarzystów Koalicji Obywatelskiej dogadało się z Szymonem Hołownią. Po Joannie Musze i Jacku Burym, do ruchu Polska 2050 dołączyć mieli Tomasz Zimoch i Paulina Hennig-Kloska. Dlaczego w ostatniej chwili te transfery zostały zatrzymane?
Czarny protest. „Media bez wyboru"
We środę na 24 godziny zniknęły polskie portale internetowe, telewizje i radia, a okładki gazet pokryły się czernią. Dlaczego znakomita większość konkurujących na co dzień mediów zdecydowała się na krok, który nigdy nie miał w Polsce miejsca? Bo czują się zagrożone. Rząd zaprezentował bowiem swój najnowszy pomysł na uderzenie w media niezależne. Ubrał go w społecznie nośną ideę: zapłaćcie podatek od wpływów reklamowych, a my te pieniądze damy służbie zdrowia. Tyle, że przychody Narodowego Funduszu Zdrowia planowane na ten rok to blisko 105 miliardów zł. A to znaczy, że podatek od mediów przysporzy NFZ niespełna pół procenta budżetu. To pieniądze, które w żaden sposób nie wpłyną na poprawę sytuacji w służbie zdrowia. Przeznaczenie części środków z podatku medialnego na NFZ to propagandowy wybieg, który ma nastawić opinię publiczną przeciwko dziennikarzom. Prawda jest jednak taka, że media nie uchylają się od pomocy służbie zdrowia. Empatia wpisana jest w nasz zawód, a naszą misja jest pomaganie ludziom. Przy wielu polskich redakcjach działają fundacje, które pomagają potrzebującym. W projekcie podatku medialnego chodzi o coś zupełnie innego. Z pieniędzy zabranych mediom niezależnym ok. 300 mln zł rocznie za pośrednictwem rządu trafi do mediów wspierających PiS. Na tym polega groteska tego projektu — pieniądze zarobione przez media patrzące władzy na ręce, trafią w ręce propagandystów rządu Ta sytuacja pokazała, jak kłopotliwy dla Kaczyńskiego jest Gowin. Prezes PiS jest miłośnikiem nowego podatku, bo marzy o podporządkowaniu sobie mediów. Ale Porozumienie Gowina oświadczyło: nie ma na to zgody. Dlatego zapewne wymarzona danina Kaczyńskiego, — skonstruowana tak, by zaszkodzić mediom niezależnym — nie wejdzie w życie. I tu dochodzimy do punktu wyjścia: jak długo Kaczyński będzie tolerował sypiącego mu piach w tryby Gowina?
Sat, 13 Feb 2021 - 49min - 567 - #75 - Kaczyński inspiratorem konfliktu w Porozumieniu. Czy Gowin flirtuje z Tuskiem?
Porozumienie Jarosława Gowina zapomniało wybrać Jarosława Gowina na lidera Porozumienia Jarosława Gowina. W związku z tym Adam Bielan twierdzi, że to on jako zastępca Jarosława Gowina stał się liderem Porozumienia Jarosława Gowina. W tej pozornej grotesce może być logika, jeśli się okaże, że od sytuacji w Porozumieniu zależy los rządu i koalicji, a w tle pojawiają się nazwiska Jarosława Kaczyńskiego i Donalda Tuska. Posłuchają Państwo o tym najnowszym odcinku podcastu "Stan po Burzy", który prowadzą Agnieszka Burzyńska z "Faktu" oraz Andrzej Stankiewicz z Onetu.
Nieporozumienie w Porozumieniu
To był czwartkowy wieczór, który upływał w atmosferze politycznego uśpienia. Politycy Porozumienia spotkali się na nagłym prezydium zarządu partii i wzięli się za łby. Szef partii Jarosław Gowin uznał, że Adam Bielan nie jest już wiceliderem partii, ponieważ został zawieszony. Bielan z kolei uznał, że Gowin nie jest liderem Porozumienia, bo trzy lata temu na partyjnym kongresie, działacze zapomnieli go wybrać. Choć ta sytuacja wygląda groteskowo, to konflikt w Porozumieniu jest rzeczywisty, a spór toczy się od bardzo dawna — co najmniej od wiosny minionego roku. Wówczas Bielan z grupą działaczy Porozumienia — m.in. Kamilem Bortniczukiem i Jackiem Żalkiem — popierał PiS, które parło do wyborów prezydenckich podczas kulminacji pandemii. Gowin i jego ludzie byli przeciw — i wybory zatrzymali. Dziś Kaczyński wystawia mu za to rachunek. Bo nie ma wątpliwości, że za Bielanem — który rzucił teraz rękawicę Gowinowi — stoi właśnie lider PiS. Co jest powodem takiego zamieszania? Otóż, w PiS krążą plotki, że Jarosław Gowin zaczął się kontaktować z opozycją, w tym — o zgrozo! — z Donaldem Tuskiem. Wedle tej teorii, o rozmowach obu panów dowiedziała się centrala PiS na Nowogrodzkiej. Kaczyński uznał, że czas zrobić porządek z Gowinem i uruchomił swych ludzi w Porozumieniu, by doprowadzili do podziału w partii i osłabili Gowina. Miał być to znak dla Gowina, że nie opłaca mu się gra na dwa fronty. Kaczyński natomiast już od dawna pragnie rozmontować Porozumienie. Prezes PiS pokazał ludziom Gowina marchewkę. Na stole szefa Rady Mediów Narodowych położył wniosek o powołanie do zarządu TVP Wojciecha Kasprowskiego, czyli człowieka Adama Bielana. Lider PiS pokazał ludziom Gowina, gdzie leży realna władza i kto ma realne frukty. Na razie Gowin opanował sytuację, wyrzucając Bielana i Bortniczuka. Ale czy utrzyma kontrolę nad partią? I – najważniejsze – czy Kaczyński zrezygnuje z prób wykończenia Gowina?
Platforma kłóci się o aborcję
Wydrukowanie orzeczenia Trybunału Konstytucyjnego, które uniemożliwia dokonywania aborcji w przypadku ciężkiego i nieodwracalnego uszkodzenia płodu, nie doprowadziło do wielkich protestów na ulicach Polski. Słusznie szef PiS przewidział, że ci, którzy mieli protestować, robili to jesienią, po ogłoszeniu orzeczenia. Kaczyński może być zadowolony z jeszcze jednego — decyzją TK udało się wywołać gigantyczny konflikt wewnętrzny w PO. Platforma podzieliła się — czy w razie przejęcia władzy poprzeć liberalizację przepisów czy powrót do kompromisu aborcyjnego. Władze partii zleciły więc badania, które pokazały, że wyborcy PO są w dużej mierze zwolennikami liberalizacji przepisów antyaborcyjnych. W partii nie ma jednak większości dla takiego rozwiązania. Jest grupa polityków, jak chociażby Rafał Trzaskowski, którzy twierdzą, że nie ma powrotu do kompromisu aborcyjnego. Z drugiej strony jest jednak Grzegorz Schetyna i jego konserwatywni współpracownicy, którzy będą chcieli blokować próbę liberalizacji. Po raz kolejny okazało się więc, że wyborcy Platformy Obywatelskiej są bardziej liberalni niż jej politycy. Jeśli ze strony przywódców ugrupowania padnie deklaracja pro-choice — oddająca decyzję w sprawie aborcji kobiecie — część polityków skrzydła konserwatywnego wyjdzie z partii. Platforma Obywatelska, której kilkanaście dni temu stuknęło 20 lat, nie potrafi odnaleźć się w nowych realiach. Idealną ilustracją tego są wypowiedzi byłych przywódców partii. Bronisław Komorowski w programie Onet Opinie stwierdził, że jest zwolennikiem powrotu do kompromisu aborcyjnego. Donald Tusk natomiast na spotkaniu z czytelnikami „Gazety Wyborczej" powiedział, że kompromis antagonizował scenę polityczną i jest zwolennikiem tego, by wybór oddać kobietom. Którą drogą pójdzie Platforma? I dokąd mogą uciec konserwatyści?
Ziobro pyta Morawieckiego, czy ma plan
Premier Mateusz Morawiecki przeżywa ciężkie dni. Walka z koronawirusem i Zbigniewem Ziobrą intensywnie go zużywa. Nawet prezes Kaczyński nie mówi już o premierze z fascynacją. Chcąc poprawić swe notowania, Morawiecki postanowił stać się twarzą otwierania polskiej gospodarki, szumnie ogłaszając na konferencji poluzowanie obostrzeń. Ale to nie jedyny pomysł premiera. Morawiecki zaproponował również nowy program rządu na czas po koronawirusie. To tzw. Nowy Ład, który poza wieloma ułatwieniami dla biznesu ma wprowadzać m. in. bezpłatny dostęp do badań prenatalnych dla wszystkich kobiet w ciąży, wsparcie w urzędach dla matek na urlopie macierzyńskim bądź wychowawczym, a także finansowanie szczepionki na wirusa HPV, powodującego raka szyjki macicy. Ale czy na pewno wszystkim w Zjednoczonej Prawicy się to spodoba? Nie jest tajemnicą, że część polityków konserwatywnych uważa tę szczepionkę za moralnie podejrzaną. Inna rzecz, że Morawiecki, zapowiadając ofensywę polityczną związaną z „Nowym Ładem" naraził się na kontrę ze strony „ziobrystów". Poseł Solidarnej Polski Mariusz Gosek, w przeszłości szef biura poselskiego Zbigniewa Ziobry, złożył interpelację w Sejmie. Pyta w niej premiera o efekty jego dawnego „planu Morawieckiego", który — gdyby go wdrożyć — oznaczałby skokowy gospodarczy i cywilizacyjny awans Polski. Gdyby go wdrożyć — bo Morawiecki oczywiście w życie go nie wprowadził. Do tej pory to opozycja drwiła z „planu Morawieckiego", teraz otwarcie robią to też „ziobryści". Zresztą Ziobro i jego ludzie coraz bezczelniej atakują Morawieckiego, wyczuwając, że jego pozycja słabnie. Co z tym pocznie premier?
Sat, 06 Feb 2021 - 51min - 566 - #74 - Czy Daniel Obajtek zostanie premierem? Prezes Kaczyński stracił fascynację Mateuszem Morawieckim
Julia Przyłębska dopchnęła kolanem uzasadnienie orzeczenia Trybunału Konstytucyjnego w sprawie aborcji, Jarosław Kaczyński dostrzegł boże dary u szefa Orlenu Daniela Obajtka, zaś Jacek Kurski znów zostanie ojcem — to będzie córeczka. O tych wszystkich wydarzeniach posłuchają Państwo w najnowszym odcinku podcastu "Stan po Burzy", który prowadzą Agnieszka Burzyńska z "Faktu" oraz Andrzej Stankiewicz z Onetu.
Kulisy wojny o aborcję
W październiku minionego roku Trybunał Konstytucyjny praktycznie zakazał legalnej aborcji w Polsce. Ekipa Julii Przyłębskiej wykluczyła jedną z trzech legalnych przesłanek przerywania ciąży, czyli trwałe uszkodzenie płodu — a to ponad 90 proc. legalnych aborcji w Polsce. Wybuchły protesty, pojawiły się tłumy na ulicach, obóz władzy musiał się cofnąć i nie wydrukował orzeczenia. Twierdził, że czeka na jego pisemne uzasadnienie — choć z prawnego punktu widzenia wstrzymywanie wydruku było nielegalne. No, ale było pewne, że uzasadnienie prędzej czy później się pojawi. I pojawiło się teraz, równie nagle co wyrok TK. Rząd szybko uruchomił drukarki i zaostrzenie prawa aborcyjnego stało się obowiązującym prawem. Jak wyglądały kulisy tej operacji zatytułowanej „czekamy na uzasadnienie"? W Trybunale Konstytucyjnym zasiadają sędziowie, którzy w ogromnej większości są nominatami PiS — wyjątkiem jest Leon Kieres, były senator PO i były szef IPN. Kieres wraz z sędzią Piotrem Pszczółkowskim — dawnym adwokatem smoleńskim Jarosława Kaczyńskiego, dziś odcinającym się od PiS — zgłosili zdania odrębne do tego orzeczenia już w październiku. Uważali, że zaostrzenie prawa aborcyjnego jest zbyt drastyczne. Ale w minionym tygodniu, po opublikowaniu uzasadnienia do wyroku, okazało się, że pojawiły się trzy kolejne zdania odrębne. Tym razem nie do wyroku, tylko do uzasadnienia. Zgłosili je sędziowie z PiS: Zbigniew Jędrzejewski, Mariusz Muszyński i Jarosław Wyrembak. Ten ostatni twierdzi, że nie wie, w jaki sposób powstało uzasadnienie, bo nie brał udziału w jego przygotowaniu. Skąd więc wzięło się uzasadnienie? Było inspirowane przez PiS. Przyłębska napisała je tak, jak jej to nakazano. Po jesiennym orzeczeniu TK i protestach rządzący zrozumieli, jak wielu fundamentalistów skierowali do TK. I doszli do wniosku, że jeśli uzasadnienie będzie takie, jak orzeczenie, to dojdzie do rewolucji na ulicach. Musieli więc sprawić, by uzasadnienie zapewniało furtkę do przygotowania ustawy łagodzącej orzeczenie. Chodzi np. o ustawę umożliwiającą przerywanie ciąży w razie śmiertelnych wad płodu. Muszyński, Jędrzejewski i Wyrembak jako konserwatywni jastrzębie zostali odsunięci od prac nad uzasadnieniem. Poznali jego treść po fakcie i uważają, że uzasadnienie nie jest zgodne z orzeczeniem — krytykują właśnie furtkę, którą zostawia. Przyłębska jednak zrealizowała zadanie, które postawił przed nią PiS: dopchnęła uzasadnienie kolanem, zapewniając tym samym możliwości ruchu rządzącym. Czy obóz władzy z tego skorzysta?
Prezydent się miota. Czy Andrzej Duda ma jakąś wizję?
Prezydent Andrzej Duda zachowuje się w sprawie przepisów aborcyjnych chybotliwie. W październiku, tuż po ogłoszeniu wyroku TK, był przeszczęśliwy. Następnie, widząc protesty na ulicach, zarówno on, jego żona, jak i córka stwierdzili, że kobiet nie powinno skazywać się na heroizm. Duda przygotował więc projekt ustawy, wedle którego w przypadku wad śmiertelnych płodu, będzie możliwość dokonania aborcji. Kiedy protesty ucichły, prezydent zapytany w TVN24 stwierdził, że on już nie jest gospodarzem tej ustawy i trzeba o nią pytać Sejm. Prezydent mówił w wywiadzie dla TVN24 jeszcze inne zaskakujące rzeczy. Odniósł się między innymi do najnowszych pomysłów Zbigniewa Ziobry na dyscyplinowanie niepokornych prokuratorów — zsyłka kilkaset kilometrów od domu. Prezydent stwierdził, że jeśli komuś się nie podoba, to zawsze może zmienić pracę. Mówi to ten sam Duda, który w kampanii wyborczej 2015 r. krytykował swego konkurenta Bronisława Komorowskiego za to, że poradził młodemu człowiekowi (podstawionemu zresztą przez PiS), by zmienił pracę, jeśli brakuje mu środków do życia. W przypadku Dudy jest jeszcze gorzej, bo prezydent swą życiową radę skierował do urzędników państwowych. Prawnicy pracujący dla państwa nie zarabiają ogromnych kwot, w odróżnieniu od swych kolegów pracujących w sektorze prywatnym. Najczęściej mają szlachetną motywację — chcą ścigać przestępców i służyć państwu. Głowa państwa powinna ich więc szanować, a nie sugerować, że są niepotrzebni. Duda mówił też o działaniach policji, która podczas antyrządowych demonstracji w ostatnich miesiącach zachowuje się coraz bardziej brutalnie. Z jego wypowiedzi wynika, że dopóki policja nikogo nie zabije, to wszystko jest w porządku. Czy podobnie mówił, gdy policją kierowali ludzie PO? Najsmutniejszy wniosek z wywiadu prezydenta dla TVN24 jest taki: Andrzej Duda nie ma wizji na swą drugą kadencję. Nie przedstawił żadnego pomysłu w obszarach, którym grozi koronawirusowa zapaść: służbie zdrowia, edukacji, gospodarce. Ba, prawie o nich nie mówił.
Obajtek mesjaszem władzy
W minionym tygodniu Jarosław Kaczyński wybrał się do telewizji internetowej wPolsce.pl i udzielił pasjonującego wywiadu. W sumie nie jest ważne, co w nim mówił. Ważne o kim nie mówił: o Mateuszu Morawieckim. Premier, który widział się w roli przyszłego lidera PiS, a sam prezes nazywał go „człowiekiem być może najzdolniejszym po 1989 roku", popadł w niełaskę. W 2021 roku nadzieją dla Polski został — tu fanfary, a właściwie klaksony — prezes Orlenu Daniel Obajtek!!! Jarosław Kaczyński stwierdził, że Obajtek ma coś takiego, co daje sam Bóg. Niestety, nie powiedział, co to takiego. Na pewno nie chodziło mu o akt oskarżenia w sprawie korupcji, który prokuratura wycofała po dojściu PiS do władzy. Czy słowa prezesa oznaczają zasadniczą zmienę w obozie władzy? Czy Obajtek może zostać premierem? Ewidentnie coś się dzieje wokół Morawieckiego. Ruszyła też giełda kandydatów na jego następcę. Może Obajtek, a może Mariusz Błaszczak, a może Michał Dworczyk, a może Jacek Kurski? Kto z nich bardzo chce, a kogo prezes nie chce?
Ciąża Kurskich i rocznica ślubu Ziobrów
Kurski po raz kolejny będzie ojcem! W minionym tygodniu ukazały się zdjęcia państwa Kurskich, zrobione przez paparazzo „Faktu". Nie ma wątpliwości: prezes TVP i jego nowa żona niedługo zostaną rodzicami. Wydarzenia nabrały przyspieszenia po tym, gdy 18 lipca 2020 roku państwo Kurscy stanęli na ślubnym kobiercu w Sanktuarium Bożego Miłosierdzia w Krakowie-Łagiewnikach. Był to dla każdego z nich drugi ślub kościelny, bo wcześniej obojgu udało się uzyskać rozwody kościelne. A dlaczego ślub Kurskich akurat w tym sanktuarium, które podlega metropolicie krakowskiemu abp. Markowi Jędraszewskiemu? Okazuje się, że Jacek Kurski przystąpił do trudnych negocjacji z arcybiskupem z konkretną ofertą... Śluby to zresztą delikatna sprawa w obozie władzy. W tym roku mija dekada od ślubu cywilnego Zbigniewa Ziobry i Patrycji Koteckiej. To był ślub jak się patrzy: w Urzędzie Stanu Cywilnego w Wieliczce, z zaproszonymi fotoreporterami. Gazety donosiły: „Najpierw był cichy ślub kościelny. Teraz Zbigniew Ziobro i jego wybranka, spodziewająca się dziecka Patrycja Kotecka, przypieczętowali swój związek ślubem cywilnym". Ta kolejność ślubów Ziobrów jest zastanawiająca. Wszak z punktu widzenia prawa nie można wziąć ślubu kościelnego bez ślubu cywilnego. W przypadku ślubu kościelnego ksiądz ma obowiązek jednocześnie przeprowadzić ślub cywilny i poinformować o tym urząd stanu cywilnego. Jest jednak pewna furtka. Czy państwo Ziobrowie z niej skorzystali?
Sat, 30 Jan 2021 - 47min - 565 - #73 - Platforma Obywatelska niezdolna do wygrywania? Szymon Hołownia chce zostać liderem opozycji
Szef Kancelarii Premiera rozkłada kolejny strategiczny projekt w zwalczaniu COVID-19, ministrowie próbują wpychać swych ludzi do kolejki szczepień, Szymon Hołownia przyciąga do swej partii kolejnych frustratów, zaś premier lansuje się na psychiatrii dziecięcej. O tych wszystkich wydarzeniach posłuchają Państwo w najnowszym odcinku podcastu "Stan po Burzy", który prowadzą Agnieszka Burzyńska z "Faktu" oraz Andrzej Stankiewicz z Onetu.
Może czas rozliczyć Dworczyka?
Rozpoczęły się zapisy na szczepienia seniorów w wieku powyżej 70 lat. Pierwsze dni to chaos. Widać, że rządzący nie przygotowali się odpowiednio do tej operacji, a obrazki kolejek sprzed przychodni, w których stoją seniorzy, wyglądają bardzo przygnębiająco. Obóz władzy próbuje jednak zwalać winę na producenta szczepionek i Unię Europejską, która podpisała z nim umowę na zaopatrzenie krajów członkowskich. Oczywiście, firma Pfizer zmniejszyła dostawy preparatów, ale minister zdrowia Adam Niedzielski w TVN24 zapewnił, że tylko ten tydzień ma mieć wyraźnie obniżoną liczbę dostarczonych szczepionek, później wszystko ma wrócić do normy. Ponadto, stwierdził, że poza standardowym kontraktem w ramach UE, rząd chce dokupić 24 miliony szczepionek, z czego 10 milionów w pierwszym półroczu. Problem więc może nie leży w szczepionkach, a w działaniach rządu. Może to właściwy moment, by rozliczyć ministra Michała Dworczyka, który najpierw był twarzą walki z pandemią, potem budował drogi i nieskuteczny Szpital Narodowy, a w tej chwili jest twarzą szwankującego programu szczepionkowego?
Mundurowi przed chorymi? Nieprzyzwoite
Narodowy Program Szczepień zakłada podział społeczeństwa na cztery grupy. Grupą "0" był głównie personel medyczny, ale także farmaceuci. Po nich miała być szczepionka grupa "1", w której znaleźli się najstarsi seniorzy, pensjonariusze DPS-ów oraz nauczyciele. I nagle dopisani do tej grupy zostali prokuratorzy oraz pracownicy służb mundurowych. Mieli oni zostać zaszczepieni przed grupą "2", w której są osoby z chorobami współistniejącymi, czyli np. 50- czy 60-latkowie chorzy na raka. Stało się tak dlatego, że kolejka do szczepień stała się polityczną walutą wewnątrz rządu. Prokuratorów w kolejkę wpychał minister sprawiedliwości Zbigniew Ziobro, wojsko — minister obrony Mariusz Błaszczak, a policję szef MSWiA Mariusz Kamiński. Na szczęście rząd — może pod naporem opinii publicznej, a może pod naciskiem prezesa Kaczyńskiego — wycofał się z tego nieprzyzwoitego działania. Bo czy przyzwoite jest szczepienie młodych, silnych funkcjonariusz, żołnierzy czy agentów przed schorowanymi ludźmi?
Mucha ucieka do Hołowni
Posłanka PO Joanna Mucha została nowym nabytkiem ugrupowania Polska 2050. Szymon Hołownia krytykuje dotychczasowe partie, a sam robi to co one — przekupuje parlamentarzystów, którzy zostali odstawieni na boczny tor. Na razie łowi głównie po stronie opozycji. Chwilę przed transferem byłej minister sportu, Koalicję Obywatelską na Polskę 2050 zamienił senator Jacek Bury. Dzięki temu ruchowi, Hołownia dołączył w pewnym sensie do koalicji PO-PSL-Lewica, która ma minimalną przewagę nad PiS w Senacie. Ludzie ze struktur Polski 2050 odczytują te ruchy jednoznacznie: czują się oszukani. Miała być nowa jakość, a pojawiają się ograne twarze. Joanna Mucha jest idealnym tego przykładem. Odstawiona całkowicie na boczny tor, jako pierwsza zrezygnowała rok temu z kandydowania na przewodniczącego Platformy Obywatelskiej, oddając pole Borysowi Budce, w zamian za funkcję szefowej Instytutu Obywatelskiego. Szefem tego think tanku Platformy nigdy nie została, po czym została zepchnięta na całkowity margines. Dołączyła więc do Szymona Hołowni. Na co liczy? I czy pociągnie kogoś jeszcze?
Fundamentalny kryzys Platformy i Lewicy
Obóz władzy nie przeprowadził Polski dobrze przez COVID-19. Wisi nad nami katastrofa gospodarcza, system testów i leczenia ludzi jest niewydolny, po drodze były awantury z Unią Europejską, kryzysy koalicyjne i masowe protesty na ulicach, związane z orzeczeniem Trybunału Konstytucyjnego. A mimo to PiS ciągle prowadzi w sondażach. Ani Lewica, ani Platforma Obywatelska nie notują znaczących wzrostów. PO wygląda, jakby była trwale niezdolna do wygrywania. Hołownia natomiast jest liderem wielu badań zaufania, a jego formacja w niektórych sondażach zajmuje drugie miejsce, zaraz po PiS. To pokazuje fundamentalny kryzys PO i Lewicy. W tym sensie ruch Joanny Muchy jest zrozumiały. W Platformie narasta frustracja, więc kolejne transfery nie są wykluczone. Hołownia ma charyzmę, której nie ma nikt w Platformie Obywatelskiej. Borys Budka przez rok nie pociągnął partii do przodu, a Grzegorz Schetyna miał 4 lata, podczas których przegrał wszystkie wybory. Hołownia ma jednak kłopoty ze swymi nabytkami: brakuje im spójności. Ściągnął Joannę Muchę, który ma bardzo liberalne pomysły na służbę zdrowia, czy Burego, który twierdzi, że 500 + jest do zmiany — od czego sam Hołownia się odcina. Na swoim pokładzie ma także podkupioną z Lewicy posłankę Hannę Gill-Piątek, która w otwarty sposób deklaruje, że jest biseksualna i jest zwolenniczką prawa aborcyjnego. I znów nie pasuje to do delikatnie konserwatywnego oblicza samego Hołowni. Ale czy to ma znaczenie dla wyborców?
Wawrzyk na RPO? Na pewno rząd by odetchnął
Wiceminister spraw zagranicznych Piotr Wawrzyk został wybrany przez Sejm na Rzecznika Praw Obywatelskich. Opozycja krytykuje ten wybór, uznając, że Wawrzyk jest marionetką w rękach szefa PiS. Ale może Wawrzyk byłby lepszym RPO niż jest wiceszefem MSZ? Skąd takie przypuszczenia? Otóż, Wawrzyk boi się latać samolotami, co przy jego obecnej funkcji stanowi duże utrudnienie — po Europie wożony jest autem, nigdzie indziej nie jeździ. Gdyby był RPO, to wyjazdy przestałyby być problemem. Tyle, że niemal na pewno Wawrzyk Rzecznikiem Praw Obywatelskich nie zostanie. Dlaczego? Bo nie uzyska poparcia w Senacie, który ma w tej sprawie ostateczne zdanie.
Lans na psychiatrii dziecięcej
Rząd ogłosił w tym tygodniu plan pomocy finansowej dla psychiatrii dziecięcej. Nie obyło się jednak bez politycznego cyrku. Otóż, kilkanaście dni temu opozycyjny Senat przyjął poprawkę do budżetu na 2021 r, chcąc na psychiatrię dziecięcą przeznaczyć 80 mln zł. Jak zachowali się rządzący? Odrzucili tę poprawkę. A następnie premier zwołał specjalną konferencję prasową, by zakomunikować, że przeznaczy na psychiatrię dziecięcą 220 mln zł. Oczywiście, chwała za przyznanie pieniędzy musi spaść na premiera, a nie na opozycję. Oczywiście, dobrze, że Morawiecki nareszcie znalazł pieniądze na lepsze wyposażenie oddziałów szpitalnych oraz na telefon zaufania dla dzieci. Inna rzecz, że to on wcześniej zabrał pieniądze przeznaczone na ów telefon. Więc po co ten polityczny spektakl w tak ważnej i delikatnej sprawie?
Sat, 23 Jan 2021 - 44min - 564 - #72 - Seks, taśmy i Wałbrzych. Najnowsze skandale pokazują marny poziom ludzi PiS
Prezydent okłada się z prezesem, w wałbrzyskim PiS ruszyła nagrywarka haków, zaś w kontrolowanej przez PiS Krajowej Radzie Sądownictwa sędziowie wzięli się za łby w wojnie o wyłudzanie diet. O tych wszystkich napięciach w obozie władzy posłuchają Państwo w najnowszym odcinku podcastu „Stan po Burzy", który prowadzą Agnieszka Burzyńska z „Faktu" oraz Andrzej Stankiewicz z Onetu. Prezydent się przebudził
Prezydent Andrzej Duda postanowił się uaktywnić. W minionym tygodniu Duda zawetował ustawę o działach administracji. Ustawa ta zakłada między innymi przekazanie Lasów Państwowych z Ministerstwa Środowiska pod nadzór resortu rolnictwa. To, jak twierdzi prezydent, stanowiło główny powód weta. Ale tak naprawdę ważniejsze jest co innego: ustawa ta organizuje rząd na nowo po rekonstrukcji. Prezydent tym wetem próbuje więc zaznaczyć swoją obecność po miesiącach niebytu, przy okazji utrudniając życie rządowi. Ta decyzja razem z kilkoma innymi działaniami Dudy łączy się w jedną całość — prezydent próbuje się uwolnić spod kurateli prezesa PiS Jarosława Kaczyńskiego. Kiedy PiS zaproponowało Piotra Wawrzyka jako kandydata na Rzecznika Praw Obywatelskich, Duda odbił piłeczkę i zaproponował Jana Marię Rokitę, wiedząc, że nie ma na to żadnych szans. Ale prezydentowi chodziło nie o wybór Rokity, tylko o prosty sygnał: Wawrzyk nie jest dobrym kandydatem. Jednocześnie Andrzej Duda zaczął grać na środowiska, które są krytyczne wobec prezesa Kaczyńskiego i premiera Mateusza Morawieckiego. Nie przypadkiem jego propozycję dotyczącą kandydata na RPO poparli ludzie Zbigniewa Ziobry — bo właśnie z Ziobrą i byłą premier Beatą Szydło jest ostatnio Dudzie najbardziej po drodze. Widać to także po zmianach w Pałacu Prezydenckim. Duda zmarginalizował głównego intryganta w swoim środowisku, Krzysztofa Szczerskiego. W jego miejsce szefem gabinetu prezydenta został Paweł Szrot, który jest człowiekiem Szydło. Zakończyła się też najkrótsza i najbardziej zdumiewająca kariera u boku Dudy — raptem po pół roku z doradzania prezydentowi zrezygnowała jego córka. Jakie będą konsekwencje wszystkich tych decyzji? Czy Duda i Kaczyński zaczną ze sobą rozmawiać — bo dziś nie rozmawiają? I kto domaga się od prezesa, by nie traktował Dudy jak „ciamajdy"?
Erotyczny donos do Kaczyńskiego
Wałbrzych to bardzo specyficzne miejsce na mapie Polski. W tym mieście, działacze partyjni rozmaitych formacji od lat biorą się za gęby w wewnętrznych wojenkach. Kupują głosy, szantażują i nagrywają — robią wszystko, by się wykończyć. Niemal dokładnie 10 lat temu struktury w Wałbrzychu rozwiązała Platforma Obywatelska, ponieważ dochodziło tam do kupowania głosów w wyborach samorządowych. Tym razem okazało się, Wałbrzych uderzył w PiS. Przez lata najważniejszym politykiem PiS w Wałbrzychu była Anna Zalewska. Sytuacja uległa zmianie, gdy PiS doszło do władzy w 2015 r. Zalewska została ministrem edukacji i przestała doglądać swego wałbrzyskiego ogródka. Wykorzystał to młody ambitny harcerz z bujną grzywką — Michał Dworczyk, który zaczął rozbudowywać wpływy w regionie wałbrzyskim. Korzystał z silnej pozycji ówczesnego szefa MON Antoniego Macierewicza, którego znał od lat i dzięki któremu został wiceministrem obrony. Zalewska powoli słabła, a Dworczyk rósł w siłę. W 2018 roku, przy okazji rekonstrukcji rządu, zapomniał o swoim patronie, odwoływanym Antonim Macierewiczu. Za nowego opiekuna wybrał sobie świeżo upieczonego premiera Mateusza Morawieckiego. Dziś Dworczyk jest główną twarzą walki z pandemią i Narodowego Programu Szczepień, wcześniej — bez wielkiego sukcesu — tworzył szpital na Stadionie Narodowym. Anna Zalewska natomiast została europosłanką, wyjechała do Brukseli i niemal całkowicie straciła wpływy. Dworczyk postanowił wykorzystać tę okazję i próbował przeciągnąć wałbrzyskich ludzi Zalewskiej na swoją stronę. Starzy wyjadacze z Dolnego Śląska postawili jednak opór, a jeden z nich nagrał szantaż ze strony ludzi Dworczyka. Krótko mówiąc ludzie Anny Zalewskiej nagrali ludzi Michała Dworczyka na korupcji politycznej. W tle jest też erotyczno-polityczny donos, który trafił do prezesa PiS. Po prostu PiS donosami stoi, a Kaczyńskiemu jest to na rękę, ponieważ im więcej informacji ma na swoich ludzi, tym łatwiej jest mu nimi kierować.
Sędziowie PiS na kalorycznych dietach
Zjednoczona Prawica przejmując władzę w 2015 roku, na sztandarach niosła hasła oczyszczenia polskiego sądownictwa. W ramach zmian w wymiarze sprawiedliwości, PiS przejął Krajową Radę Sądownictwa, która nominuje i awansuje sędziów. Miały się w niej znaleźć nieskazitelne autorytety, które zmienią oblicze polskiego sądownictwa. Niestety, autorytety PiS upadły w pandemii — okazało się, że najbardziej interesuje je napchana sakiewka. Otóż, w pandemii okazało się, że drastycznie wzrosła liczba zdalnie organizowanych komisji roboczych KRS. Praca, nie dość, że wykonywana z domu, to dodatkowo odbywała się w dni, w których KRS nie ma posiedzeń. A za to płynęły diety. Najbardziej zajętą okazała się komisja ds. danych osobowych. Kieruje nią największy gwiazdor KRS, sędzia Maciej Nawacki. Zasłynął z tego, że dostał się do KRS tylko dlatego, że sam sobie podpisał listę poparcia, inaczej zabrakłoby mu głosów. Teraz okazało się, że jest także przedsiębiorczy w kwestiach diet — zainkasował 22 241 złotych w niespełna pół roku. Sprawa dotarła do przewodniczącego KRS Leszka Mazura, który zrozumiał, że skończy rok z dziurą w budżecie. Sędzia Mazur wprowadził więc obowiązek organizowania posiedzeń komisji wyłącznie w dniach, w którym spotyka się cały KRS — w tej sytuacji Nawacki i jego ferajna przestali dostawać dodatkowe diety. Co się okazało? Ano nagle komisje przestały się spotykać, dane osobowe w sądach nie były już takie ważne. Ale Nawacki i jego kuple nie darowali — Mazur został odwołany. Ten wewnętrzny konflikt w szeregach sędziów nominowanych przez PiS pokazuje, że Krajowa Rada Sądownictwa miast przyczółkiem zmian na lepsze w sądownictwie, stała się oazą patologii. Czy można zmieniać wymiar sprawiedliwości ludźmi, którzy mają swobodne podejście do zasad?
Narty z byłą wicepremier
Stacja TVN24 przyłapała byłą wicepremier Jadwigę Emilewicz podczas rodzinnego wypadku na narty. Trzech synów Emilewicz jeździło na stoku mimo pandemicznych ograniczeń. Wiceminister twierdziła, że jej dzieci są zaawansowanymi narciarzami i są zarejestrowane w Polskim Związku Narciarskim. Okazało się, że co prawda są zarejestrowani, ale rejestracja nastąpiła dopiero po pytaniach od dziennikarza w tej sprawie. Polski Związek Narciarski wydał oświadczenie, z którego jasno wynika, że Emilewicz mijała się z prawdą. Zresztą bez względu na to, jak wyglądała kwestia licencji PZN dla synów byłej wicepremier, sprawa jest prosta. Otóż, władza powinna świecić przykładem w kwestii przestrzegania pandemicznych ograniczeń, a nie korzystać z wąskich furtek, które pozwalają je omijać, o łamaniu przepisów nie wspominając. Tak, jak Krystyna Janda bokiem ominęła kolejkę do szczepień, tak Jadwiga Emilewicz znalazła sposób, aby umożliwić swoim dzieciom jazdę na nartach, która dla innych jest niedostępna. Ale czy Emilewicz jest w obozie jedyna? Nie, nie jest. Politycy PiS uwielbiają zwłaszcza wypoczynkowe wyjazdy do ciepłych krajów, na które dziś mało kto może sobie pozwolić.
Sat, 16 Jan 2021 - 38min - 563 - #71 - Prezydent Duda obiecywał szczepionki od Donalda Trumpa. Trump odchodzi w niesławie, a słuch o szczepionkach z Ameryki zaginął
W Polsce mamy około 30 milionów dorosłych. Przyjmując dość konserwatywne założenie, że połowa z nas będzie chciała się zaszczepić, to w obecnym tempie — ok. 20 tys. osób dziennie — zajmie to nam dwa lata. To oznaczałoby kolejne miesiące w zamknięciu, zapaść gospodarki, niewiadomą w edukacji i masę problemów w służbie zdrowia.
Rząd: możemy szczepić 4 mln osób miesięcznie
Szczepionka jest szansą na powrót do normalności, a rząd nie traktuje akcji szczepień, jak sprawę życia lub śmierci — jak choćby Izrael, który jest światowym liderem w szczepieniu. Wciąż nie jesteśmy przygotowani na masowe szczepienia, a statystyki zgonów pokazują, że koronawirus ciągle ma się świetnie. Niewydolny i zbiurokratyzowany system służby zdrowia dostał zadanie, z którym trudno mu będzie sobie poradzić. Rząd przekonuje jednak, że ma wszystko pod kontrolą i w szybkim czasie jest w stanie szczepić nawet 4 mln osób miesięcznie. Czemu zatem nie szczepi? Problemem ma być niewystarczająca liczba szczepionek, dostarczona przez Unię Europejską. W zeszłym roku Unia podpisała umowy ramowe z kilkoma konsorcjami firm, nie wiedząc dokładnie, które z nich pierwsze wyprodukuje szczepionkę. Okazało się, ze firmy Pfizer i BioNtech dokonały tego najszybciej i ich szczepionka rozprowadzane jest po krajach członkowskich. Można narzekać, że szczepionek jest za mało i że to wina Unii. Ale — po pierwsze — w Polsce są już setki tysięcy dawek, które czekają na wykorzystanie. A — po wtóre — co by się stało, gdyby UE nie koordynowała zakupów i kraje członkowskie kupowały szczepionki samodzielnie w firmach farmaceutycznych? Czy nasz rząd byłby w stanie zapłacić za szczepionkę tyle, co Niemcy czy Francja?
Gdzie szczepionki od Donalda?
Skoro rząd narzeka, że ma za mało szczepionek, to powinien wykorzystać swe zachwalane kontakty w Ameryce. Na finale kampanii prezydenckiej w Polsce latem minionego roku prezydent Andrzej Duda spotkał się z Donaldem Trumpem. Po spotkaniu, TVP Info podało sensacyjną informację, że Polska zostanie pierwszym krajem, zaopatrzonym przez USA w szczepionkę na koronawirusa. Jak się okazało ani jedna dawka szczepionki od Trumpa nie trafiła do naszego kraju. Zresztą Trump kończy prezydenturę w marnym stylu — nie może pogodzić się z porażką i nie potrafi odejść ze stanowiska. Twierdzi, że wybory w USA zostały sfałszowane — dokładnie tak, jak twierdzili w przeszłości politycy PiS, gdy przegrywali wybory w Polsce. Zachowanie Trumpa doprowadziło do zamieszek, a tłum jego zwolenników zaatakował Kapitol — siedzibę amerykańskiego parlamentu. Większość liderów światowych skrytykowało zarówno prezydenta USA, jak i protestujących. Jak w tej sytuacji zachowała się Polska? Andrzej Duda napisał, że to wewnętrzna sprawa USA, a jego minister Krzysztof Szczerski stwierdził, że zachowanie protestujących przypomina zachowanie polskiej opozycji z przełomu 2016 i 2017 r., gdy doszło do zablokowania sali plenarnej Sejmu. Tę brawurową teorię podtrzymała Telewizja Publiczna, która przypomniała swe epokowe dzieło — film „Pucz", zrealizowany w tamtym właśnie czasie. Jeśli jednak szukać w polskiej polityce analogii do napastników z Kapitolu, to raczej w środowisku PiS. No bo porównajmy choćby wiarę w spiski. W szturmie na Kapitol udział brali ludzie, wierzący w teorię spiskową QAnon. Według niej Donald Trump toczy wojnę z globalnym spiskiem pedofili. W PiS za to powszechna jest wiara, że Jarosław Kaczyński walczy z tzw. układem — spiskiem polityków, mafiozów, specsłużb i liberalnych mediów. To Kaczyński nazwał protest opozycji z 2016 i 2017 r. próbą „puczu". Ba, prokuratura za jego życzeniem prowadziła nawet śledztwo w tej sprawie. Co ustaliła?
Szczepienia celebrytów. Janda zawaliła rolę
Celebryci, ludzie mediów, biznesu i polityki zaszczepili się bez kolejki na Warszawskim Uniwersytecie Medycznym. Wśród zaszczepionych są: Krystyna Janda, Andrzej Seweryn, Maria Seweryn, Emilia Krakowska, Olgierd Łukaszewicz, Wiktor Zborowski, Magda Umer, Radosław Pazura, Michał Bajor, Grzegorz Warchoł, Krzysztof Materna, współzałożyciel TVN Mariusz Walter, obecni szefowie TVN Katarzyna Kieli (z mężem) i Edward Miszczak (z partnerką), Leszek Miller i jego żona, a także biznesowe klany Grycanów i Erisów. Zaszczepieni mieli różne tłumaczenia. Jedni twierdzili, że byli przekonani, iż szczepią się w ramach kampanii promocji szczepień. Inni — że przypadkiem dowiedzieli się o szczepieniach ze strony internetowej WUM i po prostu sobie przyjechali do gabinetu zabiegowego. Nie trzyma się to jednak kupy, bo — dla przykładu — Leszek Miller załatwił sobie szczepionkę bez kolejki w zupełnie inny sposób niż aktorzy. Skorzystał ze starej, politycznej znajomości. Szczepionki są w tej chwili towarem deficytowym, dla wielu wręcz szansą na przeżycie. Kolejkę do szczepień możemy więc traktować jako kolejkę do życia. W tej sytuacji oczekiwania wobec postaci tak ikonicznych jak Janda — które chcą być autorytetami w sprawach społecznych i politycznych — są proste: dawanie dobrego przykładu. Wybitna aktorka — która poza kolejką zaczepiła swą rodzinę i aktorów swego teatru — w tej roli zupełnie zawiodła. Czy ta przykra historia może przynieść jakieś pozytywne skutki? Czy sceptyczne wobec szczepionek społeczeństwo może zmienić nastawienie?
Sat, 09 Jan 2021 - 40min - 562 - #70 - Ziobro okazał się „miękiszonem". Dlaczego Solidarna Polska nie wyszła z koalicji?
Choć minister sprawiedliwości Zbigniew Ziobro twierdzi, że premier Mateusz Morawiecki na szczycie w Brukseli oddał polską suwerenność, nie przeszkadza mu to tkwić we wspólnym rządzie z takim „miękiszonem". Jeśli nie wiadomo o co chodzi, to chodzi o pieniądze. W tym przypadku — o rodzinną kiesę państwa Ziobrów. Przed szczytem unijnym, na którym miały zostać podjęte decyzje dotyczące budżetu UE, Zbigniew Ziobro zastawił pułapkę na Mateusza Morawieckiego: popychał premiera w kierunku weta, bo wiedział, że to się skończy katastrofą dla szefa rządu. Specyficznie mobilizował Morawieckiego, twierdząc, że jeśli nie zawetuje budżetu, to będzie „miękiszonem". Ziobro tak dokazywał, bo był pewny, że Jarosław Kaczyński stoi po jego stronie i również prze do weta. Minister sprawiedliwości popełnił jednak zasadniczy błąd: uznał, że Kaczyński jest nieracjonalny i gotów jest odrzucić fundusze pomocowe dla Polski w łącznej kwocie niemal 800 mld. zł. Skończyło się na tym, że Kaczyński stanął po stronie premiera i dał mu zielone światło na kompromis z Unią. Ziobro i jego ludzie uznali, że ten kompromis oznacza utratę suwerenności. Mimo to Ziobro ogłosił, że „dla dobra Polski" jego partia zostanie w koalicji. Nie trzyma się to kupy? Nie. Bo tak naprawdę chodzi o pieniądze. W tym przypadku — pieniądze polityków i ich rodzin. Żona i brat Ziobry zajmują lukratywne posady w spółkach skarbu państwa i straciliby dużo pieniędzy na rozwodzie z PiS. Co jest zaskakujące, że zawsze, kiedy rządzi PiS, Polska godzi się na zacieśnienie integracji w ramach w Unii Europejskiej — choć oficjalny program partii Jarosława Kaczyńskiego mówi coś dokładnie przeciwnego. Za czasów prezydentury Lecha Kaczyńskiego, przyjęty został Traktat Lizboński, który wzmocnił instytucje unijne, kosztem krajów członkowskich. Dziś wykonany został kolejny krok. Nowy budżet unijny pozwała Brukseli stać się kredytobiorcą na rynkach finansowych. A cóż bardziej łączy, jeśli nie kredyt? Godzina policyjna. Tego jeszcze nie było Minister zdrowia Adam Niedzielski ogłosił nowe obostrzenia dotyczące walki z koronawirusem. Ograniczenia wejdą w życie 28 grudnia i potrwają do 17 stycznia. Hotele nie będą otwarte dla podróżujących służbowo, a jedynie dla służb mundurowych i medyków. Stoki narciarskie, podobnie jak galerie handlowe, choć przed chwilą otwarte, zostaną zamknięte. W Sylwestra natomiast obowiązywać będzie godzina policyjna od 19.00 do 6.00 rano. Rząd tłumaczy, że musi obniżyć liczbę zachorowań, by w ten sposób przygotować się do szczepień. W działania władzy widać jednak brak konsekwencji. Wprowadzany jest zakaz przemieszczania się w Sylwestra, któremu towarzyszyć będzie godzina policyjna. A tydzień wcześniej, w Wigilię i podczas pasterek, tak ostrych zakazów nie będzie. Restauratorom, hotelarzom i właścicielom stoków narciarskich rząd nie daje się żadnej szansy, by mogli normalnie funkcjonować, choć z pieniędzy, które zarobią w sezonie zimowym, często muszą żyć cały rok. Czego jeszcze możemy spodziewać się po działaniach polskiego rządu w kwestii walki z pandemia koronawirusa? Córka prezydenta wzięła się za psychiatrię Kinga Duda chce pójść śladem Ivanki Trump i została doradczynią własnego taty. Rozpoczęła urzędowanie od cyklu spotkań pod hasłem „Młodzi w Pałacu". Na początek zaprosiła Polską Radę Organizacji Młodzieżowych. Czego dotyczyły rozmowy? Jak się okazało - psychiatrii dziecięcej. Prezydent - za sprawą swoich doradców - wziął się za dziedzinę, która jest w koszmarnym stanie. Czy można jednak traktować to poważnie, jeśli w imieniu prezydenta, działania te prowadzą Kinga Duda i Łukasz Rzepecki? Trudno zakładać że były, zbuntowany poseł PiS i córka prezydenta rozwiążą problem psychiatrii dziecięcej. Temat jest poważny, ale podejście Kancelarii Prezydenta poważnie nie wygląda. No i kluczowy w tej kwestii jest rząd, a przedstawicieli rządu na spotkaniu z panią Kingą nie było. Polityczny szept wicepremiera Nie ma się co dziwić, wszak rząd jest w tej chwili zajęty czym innym. W zeszłym tygodniu odbyły się głosowania w Sejmie, a jedno z nich dotyczyło odrzucenia uchwały Senatu, kontrolowanego przez opozycję. Obóz władzy to głosowanie przegrał, ale nic straconego. Wicepremier Piotr Gliński podszedł do marszałek Sejmu Elżbiety Witek i zaczął jej szeptać o „prośbie szefa", by zrobić powtórkę głosowania, tak by PiS wygrało. I tak się stało. Gliński się broni — na pytanie Onetu o tę sytuację, odpowiedział, że to... wina opozycji. Wszyscy twierdzą, że Glińskiemu mówiąc o „szefie" miał na myśli Jarosława Kaczyńskiego. Ale prawdopodobnie się mylą — na Kaczyńskiego nikt nie mówi „szef", tylko „prezes". Kto więc był tajemniczym „szefem"?
Sat, 19 Dec 2020 - 39min - 561 - #69 - Politycy PiS wykorzystani przez Orbana. Kaczyński i Morawiecki jak dzieci we mgle
Na szczycie unijnym w Brukseli doszło do kompromisu w sprawie wieloletniego budżetu UE. Niemal cała Unia się z tego cieszy. Niemal — bo w Polsce zaczęła się polityczna wojna. W ramach pakietu budżetowego, w Brukseli zostało przyjęte rozporządzenie, którego politycy Zjednoczonej Prawicy nie chcieli. Chodzi o uzależnienie wypłaty unijnych pieniędzy od przestrzegania zasad praworządności. Najbardziej bojowi byli przedstawiciele Solidarnej Polski Zbigniewa Ziobry, którzy zakrzykiwali: „Weto albo śmierć!". Dlatego, gdy w Brukseli doszło do kompromisu, a premier Mateusz Morawiecki ogłosił zwycięstwo, to Zbigniew Ziobro wraz ze ze swymi ludźmi uznali, że to utrata suwerenności przez Polskę. Trwa więc wojna na całego.
Ograni przez Węgra
Kluczowa dla przebiegu wydarzeń w Brukseli była wcześniejsza, niespodziewana wizyta premiera Węgier w Polsce. Viktor Orban po prostu przywiózł Kaczyńskiemu i Morawieckiemu ofertę, którą wcześniej uzgodnił z Angelą Merkel. I postawił PiS przed wyborem: albo akceptujecie kompromis budżetowy, albo zostajecie sami. Orban rozegrał polskich liderów jak dzieci. Rozporządzenie dotyczące praworządności, uderzało przede wszystkim w niego, bo zbudował nepotyczny system dojenia unijnej kasy i mógł się obawiać wstrzymania środków. Potrzebował jednak sojusznika, bo sam nie byłby w stanie zablokować rozporządzenia. Wykorzystał więc liderów Zjednoczonej Prawicy, podsycając ich obawy, że rozporządzenie może zostać wykorzystane przeciwko rządowi Morawieckiego, choćby po to, by blokować planowane czystki w sądach. Orban dostał od Merkel gwarancje, że kontrola wydawania unijnych pieniędzy wejdzie w życie najwcześniej za 2 lata. Czyli — jak to ujął w jeden z polityków z PiS, z którym kontaktował się dziennikarz Onetu Andrzej Stankiewicz — otoczenie premiera Węgier będzie mogło kraść jeszcze przez 2 lata. Dlatego Orban zapowiedział Kaczyńskiemu i Morawieckiemu, że taki układ z Berlinem go urządza. Wykorzystał Polaków i załatwił swoje interesy. Liderzy Zjednoczonej Prawicy zostali z niczym, musieli porzucić buńczuczne zapowiedzi i pójść na kompromis w Brukseli. Co dalej z koalicją Zjednoczonej Prawicy? Może konflikt Ziobry z Morawieckim będzie narastał powoli, a może dojdzie do kryzysu w koalicji?
Wazelina w Sejmie
W środę w Sejmie doszło do debaty nad wnioskiem o odwołanie Jarosława Kaczyńskiego ze stanowiska wicepremiera do spraw bezpieczeństwa. Opozycja chciała odwołać prezesa, z pewnością zdając sobie sprawę, że się go odwołać nie da. A jak wyglądała sama debata? Prezes nie był tak ostry w swej ekspresji, jak nas do tego ostatnio przyzwyczaił. Ale za to Mateusz Morawiecki! Premier swym czołobitnym wystąpieniem złożył do prezesa podanie o przedłużenie premierostwa. Z hołdu Morawieckiego wynikało właściwie, że Kaczyńskiemu zawdzięczamy wszystko, co dobre. Niedawno, premier Morawiecki wygłosił najbardziej antyunijne wystąpienie w polskim parlamencie, krzycząc, że Unia Europejska nas oszukuje i chce odebrać nam suwerenność. Wystąpienie w obronie prezesa PiS było z kolei najbardziej wazeliniarskim w historii polskiego parlamentu. Czy premier Morawieckiego musi się uwiarygadniać przez to, jaką ma biografię, bankiera, który kręcił się przy Platformie i dorobił milionów w III RP?
Nafciarze przejmują media
Państwowy koncern Orlen to dla PiS spółka do specjalnych zadań. Polityczni nafciarze właśnie kupili wydawnictwo Polska Press, które wydaje 20 z 24 regionalnych dzienników i ma serwisy internetowe, które docierają do ponad 17 milionów Polaków. To największy w polskiej sieci dostawca treści informacyjnych i publicystycznych. Nie jest normalną praktyką, że państwowi nafciarze, elektrycy czy gazownicy kontrolują media. Znów sięgamy po najgorsze wzorce z orbanowskich Węgier. Gazety i portale w rękach Orlenu staną się narzędziem politycznej propagandy. Przed nami wybory parlamentarne, ale także samorządowe. Media przejęte przez władzę będą więc kluczowe w tych starciach. W dodatku w Internecie wszyscy zbierają informację o użytkownikach. Prezes Orlenu Daniel Obajtek twierdzi, że Polska Press to dla Orlenu idealna baza danych o odbiorcach (tzw. big data). Tyle, że Obajtek raczej nie chce im sprzedawać paliwa. Wiedza o odbiorcach mediów internetowych może zostać wykorzystana do kampanii politycznych przed wyborami. A owe ponad 17 milionów użytkowników mediów Polska Press to więcej, niż PiS ma wyborców.
Sat, 12 Dec 2020 - 35min - 560 - #68 - Gowin negocjuje z UE, ośmiesza prezydenta i denerwuje ziobrystów. Czy nastąpi tąpnięcie w rządzie?
Polskie władze cały czas grożą, że nie przyjmą budżetu unijnego, jeśli będzie on powiązany z kontrolą praworządności. Wynika to z obawy, że pieniądze unijne nie trafią do Polski, bo Bruksela kwestionuje wiele działań Zjednoczonej Prawicy, choćby w sprawie sądów. Solidarna Polska — partia Zbigniewa Ziobry — mówi Unii stanowcze „nie", podobnie jak duża część PiS. Przyciśnięty do ściany przez radykałów premier także zaczął mówić językiem wojny. W tej sytuacji negocjować do Brukseli pojechał wicepremier Jarosław Gowin, który mówi znacznie łagodniej. Lider Porozumienia zaproponował przywódcom państw członkowskich podpisanie deklaracji, która wyjaśniałaby, w jaki sposób stosowana byłaby kontrola praworządności. Unia Europejska już zdążyła podchwycić tę propozycję. Pojawiają się dwie wersje tłumaczące woltę Gowina. Pierwsza wersja mówi, że jako wicepremier od gospodarki, zdaje sobie sprawę z tego, jak poważna jest sytuacja gospodarki wykańczanej koronawirusem. Gowin prze więc do porozumienia z Brukselą, bo potrafi liczyć — wie, że Polska potrzebuje funduszu pomocowych i środków na odbudowę po COVID-19. Na ostatniej radzie koalicyjnej — czyli spotkaniu liderów partii tworzących rząd — Gowin wyśmiał wyliczenia ziobrystów, wedle których Polska tak naprawdę nie potrzebuje pieniędzy z Unii. Mógł się jednak czuć osamotniony, bo nawet proeuropejski zazwyczaj Morawiecki twardo i czytelnie postawił na linię antyunijną, podyktowaną Zbigniewa Ziobrę. Może był to jednak tylko teatr premiera? Bo druga wersja wydarzeń głosi, że Gowin gra w sprawie Unii w jednej drużynie z premierem. Morawiecki wypowiada się radykalnie, by utrzymać swoją pozycję polityczną i premierostwo, natomiast Gowin jest tym, który stara się w jego imieniu walczyć akceptowalny dla Jarosława Kaczyńskiego kompromis z UE. Gowin prowadzi jeszcze jedną grę: ośmiesza Andrzeja Dudę, który też stał się antyunijnym jastrzębiem. Wicepremier ujawnił, że to prezydent naciskał na niego w sprawie otwarcia stoków narciarskich — w ten sposób sprowadził głowę państwa do roli załatwiacza, który martwi się tylko tym, czy pojeździ sobie na nartach. Dla kogo Gowin prowadzi tę grę? Czy chce doprowadzić obóz władzy do cofnięcia się w starciu z Unią? W związku z prowadzoną przez Jarosława Gowina grą, ziobryści poczuli się niepewnie. Choć dziś może się wydawać, że to oni nadają ton dyskusji o Unii Europejskiej, że prezydent i prezes PiS są po ich stronie. Ale jednak w Solidarnej Polsce widać nerwowość. Chodzą słuchy, że PiS nawiązał kontakty ze środowiskiem ludowców. Jeden z liderów PSL Marek Sawicki poinformował, że prowadzi rozmowy z partią rządzącą. W międzyczasie doszło również do spotkania senatora PSL Jana Filipa Libickiego z szefem klubu PiS Ryszardem Terleckim. Terlecki zaproponował Libickiemu stanowisko marszałka Senatu. O tych rozmowach dowiedzieli się ludzie Zbigniewa Ziobry i wpadli w panikę. Czy koalicja z PSL to jest wariant realny w razie, gdy Kaczyński postawi na kompromis z Unią, którego Ziobro nie zaakceptuje? A może to tylko rozgrywka PiS, mająca na celu osłabienie pozycji lidera Solidarnej Polski? Były minister zdrowia Łukasz Szumowski, zanim wszedł do rządu przeprowadził intercyzę ze swoją małżonką — podobnie jak premier. Kiedy pojawiły się kontrowersje, dotyczące przepisywania przez członków rządu milionowych majątków na rodziny, prezes Jarosław Kaczyński zapowiedział pełną przejrzystość. Pojawiła się nawet ustawa, która miała doprowadzić do ujawniania majątków rodzin polityków. Ba, trafiła nawet na biurko Andrzeja Dudy. Prezydent skierował ją jednak do Trybunału Konstytucyjnego, gdzie utknęła — co jest oczywiście decyzją władz PiS, bo to one kontrolują szefową TK Julię Przyłębską. W efekcie, ustawa niby jest, ale nie obowiązuje. A rodzina Łukasza Szumowskiego nadal zarabia miliony. W mijającym tygodniu pojawiła się informacja, że małżonka byłego ministra i jego brat, sprzedali część udziałów firmy farmaceutycznej, która była dotowana przez państwo setkami milionów. Marcin Szumowski zarobił na tym 3,7 mln złotych, a żona Szumowskiego 5,1 mln zł. Kolejne, potencjalne miliony przed nimi, bo nie sprzedali jeszcze wszystkiego. Żona Mateusza Morawieckiego — mimo zapowiedzi premiera — także wciąż majątku nie ujawniła. Czy istnieje szansa, że za sprawą TK dowiemy się w końcu, jakie majątki mają naprawdę rodziny polityków PiS?
Sat, 05 Dec 2020 - 37min - 559 - #67 - Kto jest „miękiszonem" w PiS? Ziobro próbuje wykończyć Morawieckiego
Obóz władzy idzie na kolizyjny kurs wobec Unii Europejskiej. Zbigniew Ziobro podkręca konflikt wokół budżetu UE, bo chce zatopić Mateusza Morawieckiego. Minister sprawiedliwości napisał list do premiera. Lider Solidarnej Polski stwierdził w nim, że Bruksela dybie na polską niezależność i nie pozostaje nam nic innego, jak zawetować unijny budżet, jeśli zostanie powiązany z kontrolą praworządności. Premier znalazł się w bardzo trudnej sytuacji. W obozie władzy nie ma zbyt wielu ludzi, którzy stoją po jego stronie. Morawiecki, który był typowany na następcę Jarosława Kaczyńskiego, przeżywa najcięższe chwile swego premierostwa. Kluczowe w tej historii jest to, że choć Kaczyński nie trawi Ziobry i byłby gotów się go pozbyć, to jednak Ziobro jest do niego o wiele bardziej podobny niż Morawiecki. Dlatego też minister sprawiedliwości lepiej trafia w przekonania prezesa — w sprawie Unii, aborcji czy Kościoła. Ziobro zdołał przekonać Kaczyńskiego, że Morawiecki okłamywał go w sprawie powiązania budżetu unijnego z praworządnością. Ziobro przekonuje, że Morawiecki zgodził się na praworządność już w lipcu, ale ukrywał to przed władzami PiS. Ziobro poczyna sobie coraz bardziej ostro i prowokacyjnie. Sugeruje, że Morawiecki jest „miękiszonem" w negocjacjach z UE. Polska nie schodzi mu z ust, ciągle mówi „patriotyzmie" i „interesie narodowym" — przekonując, że trzeba iść na wojnę z Unią. Formacja prawdziwych wariatów To dość zabawne wzmożenie biorąc pod uwagę unijną aktywność Ziobry w ostatnich latach. Otóż, parę lat temu Ziobro jako europoseł związał się w Parlamencie Europejskim z formacją prawdziwych wariatów, którzy zwali się Europa Wolności i Demokracji (EFD). To była menażeria: zachodni wrogowie polskich pracowników w UE, antysemici kwestionujący Holokaust, tropiciele UFO w krajach członkowskich, fani manifestu politycznego norweskiego zamachowca Andersa Breivika i wielbiciele libijskiego kacyka Muammara Kadafiego. A nade wszystko: w zdecydowanej większości przeciwnicy hojnego budżetu UE dla Polski, który negocjował wówczas rząd Tuska. Wtedy to Ziobrze nie przeszkadzało. Jego poczucia narodowej dumy nie gwałciło nawet to, że współpracował z partią europosła Rolandasa Paksasa, który wiosną 2004 r. w atmosferze oskarżeń o korupcję i współpracę z KGB został usunięty z urzędu prezydenta Litwy. Tuż przed usunięciem z prezydenckiego urzędu odznaczył pośmiertnie najwyższym litewskim odznaczeniem gen. Povilasa Plechavičiusa, który podczas II wojny światowej dowodził podporządkowanymi Niemcom litewskimi formacjami powołanymi do zwalczania Armii Krajowej. Kolegą Ziobry był wówczas także były gwiazdor duńskiego Big Brothera Morten Messerschmidt, przyłapany na używaniu faszystowskiego pozdrowienia „Heil Hitler". W Europarlamencie Ziobro nie zajmował się wówczas budżetem dla Polski i narodową dumą, tylko tuczył swe osobiste konto. Mówiąc wprost: do niedawna polityka europejska nie była agendą Ziobry. Zmieniło się to, gdy pojawiła się okazja uderzenia w Morawieckiego. To świadoma taktyka, wybór boiska na którym najłatwiej pokonać przeciwnika. Kukiz przestał być chłopem PSL zakończył współpracę z Pawłem Kukizem i jego posłami. Nadszedł więc pamiętny dzień, kiedy Kukiz przestał być chłopem. Kłopoty w wzajemnych relacjach zaczęły w wakacje, kiedy pojawiły się doniesienia, że Kukiz odbywa z prezesem PiS wielogodzinne spotkania. Ludzie prezesa za wszelką cenę robili wtedy wszystko, by znaleźć kogoś, kto zastąpi Zbigniewa Ziobrę i jego ekipę w koalicji. W pierwszym szeregu stanął właśnie Paweł Kukiz. Pakt Kukiz-Kaczyński jednak nie doszedł do skutku, a Ziobro został w koalicji i w rządzie. Czemu zatem w mijającym tygodniu szef ludowców Władysław Kosiniak-Kamysz podziękował Kukizowi za współpracę? Gwoździem do trumny okazało się głosowanie w Sejmie, w którym kukizowcy zagłosowali za uchwałą PiS, wspierającą działania rządu w negocjacjach dotyczących budżetu unijnego. Kukiz poparł kierunek na weto, jeśli Bruksela nie zrezygnuje z uzależnienie wypłat pomocy od kontroli praworządności. A ludowcy ostro krytykują taką politykę PiS, twierdząc, że to droga do wyprowadzenia Polski z Unii. Tajemnice ostatniej rozmowy Kaczyńskich Kilkanaście dni temu w „Gazecie Wyborczej" pojawił się wywiad, która zelektryzował elektorat negatywnie nastawiony do Jarosława Kaczyńskiego. Sędzia Wojciech Łączewski powiedział w „Wyborczej", że jest tępiony przez władzę dlatego, że zna zapis ostatniej rozmowy braci Kaczyńskich, która miała miejsce w trakcie lotu prezydenta do Smoleńska. Łączewski twierdzi, że gdyby opinia publiczna poznała zapis tej rozmowy, to zupełnie inaczej oceniałaby sytuację po 10 kwietnia 2010 roku. To jasna sugestia, że Jarosław Kaczyński namawiał swojego brata do lądowania za wszelką cenę. Choć ta teoria jest od dłuższego czasu popularna w kręgach niechętnych obozowi władzy, to Łączewski jest pierwszym, który twierdzi, że w tajnych aktach śledztwa jest stenogram tej rozmowy. W jaki sposób mógł on do niego dotrzeć? Łączewski sądził w jednej ze spraw smoleńskich. Był to wątek poboczny, dotyczący tego, co działo się przed startem samolotu. Jakim cudem sędzia mógł mieć więc dostęp do zapisu rozmowy, do której doszło już w czasie lotu? Łączewski twierdzi, że nagrania te przez przypadek zostały dołączone do akt śledztwa, które trafiło na jego biurko. Powiedział także, że akta z zapisem rozmowy Kaczyńskich trafiły później do prokuratora Józefa Gacka, jednego z prowadzących sprawę smoleńską. Co na to prokurator Gacek? Czy poznamy kiedyś nagranie rozmowy braci? A może Łączewski blefuje?
Sat, 28 Nov 2020 - 35min - 558 - #66 - Morawiecki dociśnięty do ściany idzie na wojnę z Unią Europejską. „Żona Zbigniewa Ziobry jest głównym ośrodkiem polityki europejskiej w naszym kraju."
Kiedy Mateusz Morawiecki zostawał premierem, stał się nadzieją Jarosława Kaczyńskiego na unormowanie szorstkich relacji z Unią Europejską i zagwarantowanie, że Bruksela nie będzie blokować kontrowersyjnych działań PiS, choćby w prokuraturze, sądach czy mediach. Morawiecki rzeczywiście budował swój wizerunek jako polityka skutecznego na arenie unijnej. Latem minionego roku opowiadał, że wybór Ursuli von der Leyen na szefową Komisji Europejskiej to jego osobisty sukces — wybór Niemki miał oznaczać koniec kłopotów PiS w relacjach z Unią Europejską. Rok później, w lipcu 2020 roku, kiedy na szczycie Rady Europejskiej toczyły się rozmowy dotyczące powiązania wypłat pieniędzy z budżetu Unii Europejskiej z oceną praworządności w krajach członkowskich, premier zapewniał prezesa, że osiągnął kolejny sukces i żadnej oceny sytuacji w Polsce ani blokowania nam pieniędzy nie będzie. Po czym nadeszła jesień 2020 roku, która okazała się dla premiera niemal jesienią średniowiecza. Otóż Mateusz Morawiecki — a wraz z nim cały PiS — dowiedział się, że przygotowywany projekt budżetu Unii Europejskiej powiązany będzie z praworządnością. W tej sytuacji Morawiecki stwierdził, że zostaliśmy oszukani przez złą Unię i przyjął bardzo ostrą retorykę antyunijną. Jego ostatnie wystąpienie sejmowej można śmiało traktować jako najbardziej antyunijne w dziejach parlamentu. Mateusz Morawiecki miał być lekiem na całe zło w kontaktach z Unią Europejską, a dziś mamy groźbę weta budżetu unijnego ze strony Polski i mocno radykalizujący się obóz władzy. Morawiecki miał zostać pierwszym zastępcą prezesa PiS i przyszłym liderem partii, a dziś jego notowania w obozie władzy lecą na łeb na szyję. Czy premier wyjdzie z tego obronną ręką?
Władza szczuje na Unię
Kłopoty Morawieckiego są na rękę ministrowi sprawiedliwości. Zbigniew Ziobro wraz ze swoimi współpracownikami przeżywa właśnie czasy tryumfu. Antyunijna retoryka Solidarnej Polski staje się stanowiskiem rządu PiS wobec Unii Europejskiej. Ziobro wyczekał moment, kiedy Morawieckiemu powinęła się noga w Brukseli i docisnął premiera do ściany. Ziobro czuje się pewnie. Przez ostatnie tygodnie sprawdzał, czy Kaczyńskiemu uda się spełnić pogróżki, że znajdzie do koalicji inną formację na miejsce Solidarnej Polski. Nie udało się — Ziobro wie, że prezes bez niego większości miał nie będzie. Ziobro może szarżować, stał się recenzentem, dyktującym politykę europejską. A Morawiecki stał się zakładnikiem Ziobry i dlatego idzie na wojnę z Brukselą. W ten sposób obóz władzy przeprowadza operację na naszej świadomości: celowo wywołuje antyunijne nastroje, oskarża UE o wszystko co najgorsze, obrzydza ją. Do przygotowanie do klęski w negocjacjach budżetowych, którą PiS będzie prezentować jako zwycięstwo nad siłami zła. Kto jest dziś tak naprawdę realnym ośrodkiem myśli europejskiej w naszym kraju? Czyżby żona Ziobry?
Kaczyński popsuł negocjacje budżetowe z Unią
W całej tej układance władzy, najważniejszy jest wciąż oczywiście Jarosław Kaczyński. Jednak wiara w nieomylność prezesa powoli zaczyna odchodzić w przeszłość nawet na szczytach PiS. W ostatnich dniach prezes znów pokazał swą agresywną twarz — zaatakował posłów opozycji, zarzucając im, że mają krew na rękach, wyprowadzając ludzi na ulicę. Szkopuł w tym, że to prezes, wydając Trybunałowi Konstytucyjnemu nakaz zaostrzenia przepisów w sprawie aborcji zachęcił ludzi do protestów. To także prezes poważnie przyczynił się do kłopotów w kwestii unijnego budżetu. W połowie października Kaczyński udzielił wywiadu „Gazecie Polskiej", w którym powiedział, że Unia Europejska jest gorsza od ZSRR, a jeśli budżet unijny zostanie powiązany z praworządnością, to Polska go zawetuje. Zrobił to dlatego, że Ziobro przekonał go, iż Morawiecki go oszukał, powtarzając, że wszystko jest z Brukselą dogadane. Kaczyński tym wywiadem wywrócił rozmowy między polskim rządem a Unią w sprawie rozmycia kontroli praworządności. Unijni negocjatorzy uznali, że z prezesem nie da się dogadać i postanowili pójść na rękę krajom, które — jak Holandia, czy Francja — chcą kontrolować praworządność w Polsce.
Sat, 21 Nov 2020 - 47min - 557 - #65 - Kardynał typowany na ojca chrzestnego lobby kryjącego pedofilię w polskim Kościele
Co roku, 11 listopada od kilkunastu lat organizowany jest Marsz Niepodległości. Tym razem, ze względu na pandemię, miało być inaczej. Organizatorzy — przekonując, że pragną zapewnić uczestnikom większe bezpieczeństwo — zaproponowali przejazd samochodami zamiast marszu. Na miejscu okazało się jednak, że zmotoryzowany marsz to oszustwo. Oczywiście, utworzyła się kawalkada aut. Ale — po pierwsze — trudno było się do niej dostać, ze względu na policyjne zasieki. A po drugie, na Rondzie Dmowskiego — skąd startował marsz — pojawiły się tabuny ludzi, chętnych do pieszego przemarszu, nielegalnego przemarszu. To nie przypadek — w wąskich uliczkach nieopodal centrum, zatrzymywały się vany, z których wysiadali muskularni panowie w strojach sportowych. Nie zapowiadało to świętowania, a raczej zadymy. I rzeczywiście — na warszawskich ulicach doszło do poważnych zamieszek. Muskularni panowie kilkakrotnie starli się z policją. Ucierpiały osoby postronne, w tym dziennikarze. Jeden z fotoreporterów, Tomasz Gutry z „Tygodnika Solidarność", został raniony w twarz, po strzale przez policjantów z broni gładkolufowej. Kilku dziennikarzy na własnej skórze odczuło, co znaczy uderzenie z policyjnej pałki i jakie zastosowanie ma gaz łzawiący. Czy Jarosław Kaczyński zdał pierwszy test w roli wicepremiera do spraw bezpieczeństwa? Czy PiS flirtuje z narodowcami? W jakim celu, dzień po Marszu Niepodległości, na Nowogrodzkiej spotkał się obóz władzy?
Jarosław Kaczyński od lat powtarza, że Kościół jest w Polsce jedynym depozytariuszem wartości, a ten, kto w to nie wierzy, jest nihilistą. Równocześnie jednak, Kościół od jakiegoś czasu jest w kryzysie, a na jaw wychodzą coraz to nowe fakty, związane z czynami pedofilskimi, których dopuszczali się księża. W mijającym tygodniu, na antenie TVN, pojawił się wstrząsający dokument „Don Stanislao" o kardynale Stanisławie Dziwiszu. Z kolei Watykan wydał raport dotyczący byłego amerykańskiej kardynała Theodore'a McCarricka, który przez lata był podejrzewany o czyny pedofilskie. Także za kontakty seksualne z nieletnimi drastycznie ukarany został przez Watykan legendarny metropolita wrocławski kardynał Henryk Gulbinowicz — nie ma prawa używać kardynalskich insygniów, stracił prawo do okazałego pogrzebu i pochówku w katedrze. Bardzo ostre zachowanie Watykanu wobec Henryka Gulbinowicza może wskazywać na to, że jest on typowany na jednego z „cappo di tutti capi" — czyli ojca chrzestnego — lobby kryjącego ekscesy seksualne w polskim w Kościele. To uderzenie w patrona układu księży i biskupów, którzy mieli coś na sumieniu w sprawach seksualnych. Wychowankami Gulbinowicza są m.in. abp Sławoj Leszek Głódź oraz bp Edward Janiak, którzy znaleźli się pod lupą Watykanu w sprawach dotyczących tuszowania pedofilii. Co z tych wszystkich historii wynika dla sytuacji w polskim Kościele? Czy to kłopot dla Kaczyńskiego tak wierzącego, że Kościół pomoże mu zachować władzę?
Kilka miesięcy temu, gdy premier Mateusz Morawiecki wrócił z Brukseli po negocjacjach dotyczących budżetu unijnego, zapewniał, że wszystko układa się świetnie i przy rozdziale pomocy instytucje UE nie będą się kierować oceną praworządności. To było kluczowe, bo PiS ma wedle kryteriów unijnych problem z praworządnością, dlatego, że podporządkowuje sobie instytucje, które powinny pozostać niezależne od polityków, choćby sądy i Trybunał Konstytucyjny. Dziś okazuje sie jednak, że budżet unijny może być powiązany z praworządnością, co grozi Polsce utratą ogromnych pieniędzy, w tym funduszy na odbudowę po koronawirusie. Rządzący grożą Brukseli, że jeśli nie zrezygnuje z kryterium praworządności, to zawetują budżet. Według PiS to fantastyczne rozwiązanie, bo bez budżetu będzie obowiązywać prowizorium budżetowe, które — jak twierdzą — będzie dla nas o wiele bardziej korzystne. Wiele wskazuje jednak na to, że głęboko się mylą i w razie konfliktu możemy zostać bez pieniędzy. Za nami także wybory w Stanach Zjednoczonych. To kolejny realny problem dla partii rządzącej. Przez ostatnie lata to nie Stany Zjednoczone były naszym głównym sojusznikiem, a prezydent Donald Trump, na którego stawiało PiS. Dziś może się to okazać wielkim błędem tej ekipy, bo wszystko wskazuje na to, że prezydentem USA zostanie Joe Biden, kandydat Demokratów — bardzo krytycznych wobec PiS. Kim jest Madeleine Albright, która będzie miała ogromny wpływ na politykę Bidena wobec naszego regionu? Dlaczego może to oznaczać kłopoty dla naszego kraju? Dlaczego dzisiejsza polityka międzynarodowa PiS tak bardzo różni się tej, jaką uprawiał w trakcie swojej prezydentury Lech Kaczyński?
Sat, 14 Nov 2020 - 34min - 556 - #64 - Kaczyński się skrył, nie pomaga w walce z wirusem. Posłowie PiS zwątpili w geniusz prezesa
Koronawirus uderza w nas z coraz większą siłą. Rząd wprowadza kolejne ograniczenia, ale wciąż nie zamyka nas w domach. Ta groźba jednak ciągle nad nami wisi. A co słychać u liderów Zjednoczonej Prawicy? Prezydent chowa się za spódnicami Pierwszej Damy i Pierwszej Córki, Zbigniew Ziobro się izoluje w obawie przed zakażeniem, zaś Jarosław Kaczyński zamiast zajmować się wirusem, otwiera kolejne pola konfliktu. Z pandemią walczy tylko Mateusz Morawiecki, choć podejmuje decyzje nagłe i chaotyczne. Czy wprowadzać pełny lockdown? Spór w rządzie Od soboty zamknięte są galerie handlowe, restauracje i obiekty kultury. Od poniedziałku natomiast najmłodsze dzieci ze szkół przechodzą na nauczanie zdalne. Obóz władzy połapał się w końcu, że sytuacja jest niebywale poważna, a dalsze zaklinanie rzeczywistości nic nie pomoże. W rządzie toczy się w tej chwili fundamentalny spór o to, czy wprowadzać pełny lockdown. Zwolennikiem takiego rozwiązania jest minister zdrowia Adam Niedzielski, coraz bardziej skłania się ku temu także premier Mateusz Morawiecki. Przeciwnikiem z pewnością jest Jarosław Gowin. A co z liderami Zjednoczonej Prawicy? Prezydent się schował, Zbigniew Ziobro się izoluje w obawie przed koronawirusem, zaś prezes Kaczyński zamiast zajmować się walką z pandemią, otwiera kolejne pola konfliktu. Rząd określił, że jeśli liczba dziennych zachorowań będzie wahać się w okolicach 75 przypadków na 100 tysięcy mieszkańców, to czeka nas pełne zamknięcie. Czym tak naprawdę będzie narodowa kwarantanna? Z jakich danych przy podejmowaniu decyzji dotyczących walki z koronawirusem korzysta rząd? Czy wprowadzane ograniczenia świadczą o tym, że obóz władzy ma wiarygodny plan walki o nasze zdrowie i życie? Trzy konflikty Kaczyńskiego. Prezes musiał się poddać W ciągu pół roku pandemii prezes Kaczyński zdążył wygenerować trzy poważne konflikty: o wybory korespondencyjne (z Gowinem), o ustawę chroniącą zwierzęta (z Ziobrą i częścią PiS) oraz o aborcję (z większością opinii publicznej). W każdym z tych przypadków musiał się cofnąć — to wydarzenie bez precedensu, bo Kaczyński nie cofa się prawie nigdy. Ale takie działanie prezesa prowadzi do chaosu. W tej chwili nie wiadomo, jakie przepisy dotyczące aborcji obowiązują w Polsce. Rząd stosuje metodę, którą wykorzystywał już w latach 2015-16, kiedy PiS walczył z ówczesnym prezesem Trybunału Konstytucyjnego, Andrzejem Rzeplińskim i nie drukował w Dzienniku Ustaw części orzeczeń, które utrudniłyby walkę z TK. Dziś to samo działanie podejmowane jest w sytuacji, gdy Trybunałem rządzi Julia Przyłębska, ulubiona towarzyszka biesiad prezesa Kaczyńskiego. Czemu PiS nie drukuje orzeczenia TK w sprawie zaostrzenia aborcji, które wszak Kaczyński zlecił Przyłębskiej? To efekt ostrych ulicznych protestów w całej Polsce. Wstrzymując druk orzeczenia, Kaczyński gra na czas. Tyle, że ściąga w ten sposób na siebie ataki Kościoła — a zatem jest na dobrej drodze, by stracić wdzięczność biskupów, wdzięcznych mu za decyzję TK. Prezes staje się mistrzem szukania doraźnych recept na fundamentalne kłopoty, które sam wygenerował. Równie chybotliwy jest prezydent. Zaraz po orzeczeniu Trybunału, Andrzej Duda stwierdził, że zawsze tego pragnął. Jednak gdy na ulice wyszli ludzie, prezydent się wystraszył konsekwencji. Do gry wkroczyła wtedy Marianna Rowińska, szara eminencja w Pałacu Prezydenckim. Kiedyś dobierała ubranie Pierwszej Parze, a dziś jest niemal przyjaciółką Dudów i ma ambicje wpływania na wizerunek prezydenta. Z różnym skutkiem — wiele wskazuje na to, że to ona w kampanii wyborczej wymyśliła nieszczęsny prezydencki rap „Ostry cień mgły". Tym razem Rowińska postanowiła odseparować Dudów od Trybunału. Nieoficjalnie wiadomo, że to ona pomagała przygotowywać wystąpienia, w których Agata Duda i Kinga Duda zdystansowały się od zaostrzenia prawa aborcyjnego. W sprawie aborcji Andrzej Duda skrył się za ich spódnicami. Dopiero kiedy jego żona i córka zabrały głos, prezydent złożył projekt ustawy, który ma łagodzić orzeczenie TK. Tyle, że planowane posiedzenie, na którym Sejm miałby zajmować się tą ustawą, zostało nagle odwołane. Powód? Klub PiS bardzo mocno się podzielił — po prostu nie ma większości dla projektu Dudów i Rowińskiej. W dodatku po przedstawieniu projektu ustawy prezydenta zaczął atakować Kościół i środowiska pro-life. Co na to prezes Kaczyński? Czy dał zielone światło do takiego działania prezydenta? Czy stracił pełną kontrolę nad obozem władzy? Czy Zjednoczona Prawica może stracić większość w Sejmie? Kaczyński osłabiony Obóz władzy, po tych wszystkich tarciach i kontrowersyjnych ruchach Jarosława Kaczyńskiego, nie jest już taki sam. Krążą słuchy, że grupa posłów związana z były ministrem rolnictwa Janem Krzysztofem Ardanowskim może wyjść z PiS. To mogłoby oznaczać utratę przez Zjednoczoną Prawicę większości w Sejmie, bo dziś rząd dysponuje kruchą większością 5 mandatów. Czy to realna groźba? A może posłowie niezadowoleni z rządów Kaczyńskiego probują po prostu wzmocnić swą pozycję korzystając z niespotykanego osłabienia prezesa?
Sat, 07 Nov 2020 - 36min - 555 - #63 - W PiS nikt nie ma kontroli nad tym, co robi Kaczyński. „Partyjni towarzysze prezesa są zszokowani"
Sytuacja związana z pandemią koronawirusa stała się bardzo niebezpieczna. Mamy ponad 20 tysięcy zakażeń i ponad 200 zgonów dziennie. Jeszcze pod koniec września podczas wizyty w Watykanie prezydent Andrzej Duda przekonywał: „Pandemia jest pod kontrolą w naszym kraju, podkreślam to od samego początku. Jest wzrost zachorowań, ale nie ma dzisiaj żadnego zagrożenia wybuchem, jest wzrost, który był przewidywany. Możemy się spodziewać, że do połowy października mogą być jeszcze wzrosty, tak mnie informowano, a spodziewamy się od połowy października wypłaszczenia". Do wypłaszczenia nie doszło, jest drastyczny wzrost chorych i zmarłych. Minister zdrowia Adam Niedzielski domaga się bardzo drakońskich ograniczeń i zamknięcia wszystkiego, co się da. Przeciwny temu jest natomiast Mateusz Morawiecki, który patrzy na naszą ledwo dychającą gospodarkę i wie, że to fatalne rozwiązanie. W niektórych regionach brakuje już niestety respiratorów, a za chwilę może to się przenieść na cały kraj. W obozie władzy coraz częściej zaczyna się mówić o stanie klęski żywiołowej, a nawet o wprowadzeniu stanu wyjątkowego, poprzez który można byłoby wyprowadzić wojsko na ulice, zawiesić działalność partii politycznych, czy ocenzurować media. Co mógłby załatwić stan wyjątkowy i czy jest to realny plan Jarosława Kaczyńskiego?
W sytuacji, w której Trybunał Konstytucyjny praktycznie zakazał aborcji, a środowiska kobiece i antyrządowe postanowiły wyjść na ulicę i okazać swoją wściekłość, głos zabrał Jarosław Kaczyński. Prezes PiS wygłosił specyficzne orędzie, w którym protestujących nazwał przestępcami, zachęcał do obrony Kościołów, a to, co dzieje się aktualnie w kraju nazwał zagrożeniem dla Polski. Prezes dał mocny sygnał, że obóz władzy się nie cofnie. To wywołało szok u wielu polityków PiS. Niektórzy wręcz są przerażeni, obranym przez Kaczyńskiego kierunkiem. Prezes PiS, dając zielone światło Trybunałowi Konstytucyjnemu na zaostrzenie przepisów aborcyjnych, nie spodziewał się aż takich protestów, w których oprócz kobiet, maszerują również rolnicy czy przedsiębiorcy. Środowisko Prawa i Sprawiedliwości jest zagubione. Nikt z władz partii nie jest w stanie zapanować nad prezesem. Jak politycy PiS-u interpretują to, co robi Kaczyński?
Prezydent Andrzej Duda od zawsze popierał zaostrzenie przepisów aborcyjnych. Chciał wykreślenia możliwości przerywania ciąży ze względu na trwałe uszkodzenie płodu. Kiedy Trybunał Konstytucyjny wydał właśnie takie orzeczenie, prezydent nie krył szczęścia. Dziś jednak sytuacja się zmieniła. Protesty przerosły nie tylko ludzi na Nowogrodzkiej, ale też pana prezydenta, który nie jest już tak chętny do demonstrowania radości orzeczenia Trybunału. Ewidentnie wpływ miały na to żona i córka prezydenta. Obie panie niezależnie od siebie skrytykowały decyzję o zaostrzeniu prawa. Prezydent wymyślił więc, że przygotuje nową wersję ustawy aborcyjnej, pozwalającą wybrnąć z kryzysu, który wybuchł po decyzji Trybunału, inspirowanej przez Kaczyńskiego. Czy Pierwsza Dama i Pierwsza Córka wygrają z Jarosławem Kaczyńskim?
Sat, 31 Oct 2020 - 42min - 554 - #62 - Polska na wojnie z koronawirusem, a PiS zaostrza prawo aborcyjne. „To Kaczyński podejmował tę decyzję"
Od soboty cała Polska znalazła się w czerwonej strefie. To nowa rzeczywistość. Zamknięte zostały bary i restauracje, dzieci do 16 roku życia przez sporą część dnia mogą wychodzić z domu tylko pod opieką dorosłych, a seniorzy mają pozostać w izolacji. Głównym problemem są dziś szkoły, które — jak stwierdził minister zdrowia Adam Niedzielski — stały się rozsadnikiem koronawirusa. Rząd próbuje się ratować, stopniowo wycofując dzieci z podstawówek i wysyłając starsze roczniki na naukę zdalną. To pokazuje jednak, że obóz władzy jest w panice i podczas wakacji nie przygotował żadnych wariantów ratunkowych dla szkół. W mijającym tygodniu rząd podjął decyzję, że na Stadionie Narodowym w Warszawie powstanie szpital COVID-owy. Jeżeli rząd przekształca największy stadion w Polsce w szpital polowy, to znaczy, że sytuacja jest katastrofalna. W tej chwili gabinet Mateusza Morawieckiego jest jedyną siłą, która może zapanować nad wirusem — bo tylko rząd ma do tego instrumenty. Jeżeli PiS przegra tę walkę, to politycznie za to zapłaci. Tyle, że na porażce rządu w starciu z koronawirusem ucierpi społeczeństwo. Czy rząd podejmuje logiczne działania względem szkół? Czego dowodzi decyzja o budowie szpitala na Stadionie Narodowym? Czy rząd w ogóle ma plan obrony nas wszystkich przed pandemią, czy działa po omacku?
Na początku rządów PiS, za czasów Beaty Szydło, do Sejmu wpłynął projekt całkowitego zakazu aborcji i karania kobiet przerywających ciężę. To projekt kojarzony ze ultrakonserwatywnym instytutem Ordo Iuris. Wybuchły wtedy „czarne protesty" i PiS się cofnął. Jedocześnie jednak obóz władzy przyjął ustawę „Za Życiem", która miała zachęcać kobiety do rodzenia dzieci w sytuacji ciąży, kiedy płód jest uszkodzony — czyli wówczas, gdy zgodnie z prawem miały prawo do aborcji. Jednocześnie Kaczyński grał na czas wobec Kościoła i środowisk przeciwników aborcji — pozwolił swoim posłom, by do Trybunału Konstytucyjnego skierowali wniosek o uznanie za nielegalne przerywanie ciąży właśnie w sytuacji ciężkiego uszkodzenia płodu. Teraz, gdy zmagamy się z pandemią koronawirusa, projekt niespodziewanie trafił na wokandę, a sędziowie Trybunału Konstytucyjnego — prawie wyłącznie ludzie PiS — uznali, że usuwanie ciąży w takiej sytuacji jest niezgodne z Konstytucją. Jarosław Kaczyński osiągnął swój cel, bo praktyczna likwidacja legalnej aborcji wywołała ogromne protesty, a zaniedbania rządu w sprawie zwalczania pandemii zeszły na dalszy plan. Czy wizyty protestujących pod domem prezesa Kaczyńskiego, mogą być przygrywką do tego, co jeszcze przed nami? Skąd wiadomo, że decyzję o zaostrzeniu przepisów podjął osobiście Kaczyński?
Demonstranci protestujący przeciwko zmianie przepisów aborcyjnych, odwiedzili prezesa Kaczyńskiego pod jego willą na Żoliborzu, gdzie odbywa „autokwarantannę". To eufemizm, który zaczyna robić karierę w obozie władzy. Kaczyński miał kontakt z chorym na COVID-19 posłem, ale nie ma dziś takiej siły w Polsce, która byłaby w stanie wysłać prezesa na formalną kwarantannę — z pełną izolacją, zakazem opuszczania domu i policją, regularnie sprawdzającą sytuację. Czym zajmuje się dziś Kaczyński? Zaostrza prawo aborcyjne i atakuje Unią Europejską. W obozie władzy mamy absolutny kryzys przywództwa. Polska znajduje się dziś w wyjątkowym momencie, a prezydent i prezes nie zdają egzaminu. Co się stało z liderami obozu rządzącego?
Sat, 24 Oct 2020 - 45min - 553 - #61 - Politycy PiS przerażeni słowami Kaczyńskiego. "W PiS pojawiają się głosy, że prezes dryfuje."
Rząd od soboty drastycznie rozbudował listę miast, które znalazły się w czerwonej strefie. Przy okazji broni się jednak przed zamknięciem szkół podstawowych i zmiany nauczania na tryb zdalny. Uczniowie szkół ponadpodstawowych i studenci będą uczyć się na odległość, a dzieci z podstawówek nadal będą uczęszczać na zajęcia stacjonarne. Powód? Gdyby uczniowie ze szkół podstawowych zostali w domach, musieliby się nimi opiekować rodzice, którzy przestaliby w takiej sytuacji pracować. A to doprowadziłoby gospodarkę i budżet państwa do ruiny.
Obóz władzy przyjął linię ataku na nauczycieli i lekarzy, jako współwinnych trudnej sytuacji, spowodowanej pandemią koronawirusa. W mijającym tygodniu wicepremier Jacek Sasin stwierdził, że jednym z problemów w walce z koronawirusem jest brak zaangażowania części personelu medycznego, a za nim poszli Łukasz Schreiber i Stanisław Karczewski. Schreiber zapytany o przypadki śmierci nauczycieli na CCOVID-19, odpowiedział, że nauczyciele giną również w wypadkach samochodowych. Były marszałek Senatu rzucił natomiast, że w jednym ze szpitali COVID-owych, pensja oferowana anestezjologowi wynosi 50 tys. zł. Czy atak na lekarzy i nauczycieli był przygotowaną akcją? Dlaczego rząd panicznie poszukuje współwinnych?
W tle koronawirusa dzieje się też realna polityka. W minionym tygodniu Senat zajmował się "Piątką dla zwierząt", autorskim projektem Jarosława Kaczyńskiego. Senatorowie wprowadzili do projektu znaczące poprawki, a klubie senackim PiS nastąpił podział. Opozycja zastawiła pułapki na PiS. Polegają one na przedłużeniu vacatio legis dla zakazu hodowli futerkowej i zakazu uboju rytualnego. PiS ma dwa wyjścia. Albo zgodzić się na to i pozwolić, aby dyskusja o ochronie zwierząt wróciła w kampanii wyborczej w 2023 r., denerwując wieś i ojca Tadeusza Rydzyka. Albo odrzucić te poprawki i doprowadzić do tego, że okresy przejściowe wynosić będą nawet 30 dni, co dla niektórych rolników będzie katastrofą. Jak PiS zachowa się w Sejmie? Co spowodowało, że PiS wycofał się z przepisów, dotyczących zakazu uboju rytualnego drobiu? I dlaczego część polityków obozu władzy z coraz większym zdumieniem patrzy na decyzje Jarosława Kaczyńskiego?
Centralne Biuro Antykorupcyjne zazwyczaj kiedy kogoś zatrzymuje, robi to rano. Dla Romana Giertycha przewidziano jednak inne rozwiązanie. Znany adwokat zatrzymany został w środku dnia, gdy wychodził z sądu. Agencji CBA skuli go w kajdanki i zawieźli do domu. Zarzuty prokuratorskie dotyczą sprawy sprzed kilku lat, kiedy Roman Giertych miał pomagać Ryszardowi K. wyprowadzać pieniądze z jego firm. Czy to zatrzymanie miało na celu przykrycie sytuacji związanej z koronawirusem, jak twierdzi opozycja?
Sat, 17 Oct 2020 - 43min - 552 - #60 - Morawiecki może stać się ofiarą pomysłów Kaczyńskiego. Czy polska służba zdrowia przekroczyła granicę wydolności?
Mateusz Morawiecki zarządził od dziś, że cała Polska znajdzie się w żółtej strefie. Cofamy się więc o pół roku, do restrykcji, które zostały zniesione nagle przed wyborami. Choć jeszcze tydzień temu słyszeliśmy, że wszystko jest pod kontrolą, teraz na premiera padł blady strach, bo to on okazuje się być twarzą tego bałaganu. Łukasz Szumowski, jako lekarz, będąc na froncie walki, czuł co się zbliża i w odpowiednim czasie się ewakuował. Dziś ofiary idą w dziesiątki. Można być przerażonym tym, co dzieje się w kraju. Polska służba zdrowia być może przekroczyła już granicę wydolności, choć jak twierdzi premier, do tego mamy jeszcze krok. W partii rządzącej zaczynają wybrzmiewać głosy, że za ten wielki kryzys odpowiada właśnie Morawiecki i być może nie nadaje się on na premiera. Co na to prezes Kaczyński? Czy Mateusz Morawiecki staje się obciążeniem tego rządu? Od wakacji, priorytetem dla PiS-u była rekonstrukcja rządu. Plany te opóźnił jednak konflikt ze Zbigniewem Ziobrą. Kiedy jednak koalicjanci doszli do porozumienia i rekonstrukcja miała dojść do skutku, jeden z przyszłych ministrów zachorował na koronawirusa. Okazało się więc, że zaprzysiężenie odbyć się nie może. Przemysław Czarnek, wiedząc, że zostanie ministrem edukacji i nauki, spotykał się z politykami PiS na prawo i lewo. Kiedy okazało się, że jest chory, to ci, którzy mieli z nim kontakt, poddani zostali kwarantannie. Koronawirus okazał się być potężniejszy od problemów wewnętrznych PiS-u. Koniec końców, zaprzysiężenie doszło do skutku, ale nie obyło się bez pewnych incydentów. Dlaczego Jarosław Kaczyński ma tak elastyczne podejście do przepisów, które wprowadzane są przez rząd, w którym on został wicepremierem? Czy obecność prezesa paraliżuje prezydenta? O tym w najnowszym odcinku podcastu "Stan po Burzy". Zapraszają Agnieszka Burzyńska i Andrzej Stankiewicz.
Sat, 10 Oct 2020 - 32min - 551 - #59 - Łukasz Szumowski był twarzą walki z koronawirusem, a stał się jego ofiarą
To była bodaj największa sensacja całego polskiego "koronaokresu". Łukasz Szumowski zachorował na koronawirusa. Były minister zdrowia, który był twarzą walki z koronawirusem, stał się jego ofiarą. Jeszcze niedawno, na przełomie czerwca i lipca, premier Mateusz Morawiecki przekonywał, że sytuacja epidemiczna jest opanowana i zapędzał Polaków do urn wyborczych. W tej chwili mamy rekordowe zakażenia dzienne, których liczba przekracza dwa tysiące. Choroba jest coraz bliżej każdego z nas. Kiedy Onet dowiedział się, że Szumowski ma koronawirusa, były minister zdrowia starał się zrobić wszystko, aby ta historia nie ujrzała światła dziennego. Czy normalne jest to, że były minister zdrowia, który powinien stanowić przykład dla społeczeństwa, ukrywa przed nim swoją chorobę? Co rząd zrobił przez pół roku, aby przygotować się na jesienną falę epidemii? Polskie państwo ma dziś kłopoty w trzech obszarach. Wszystkie związane są z epidemią: służba zdrowia, gospodarka i edukacja. Zrozumiałym byłoby, gdyby powstało stanowisko wicepremiera, koordynującego walkę z koronawirusem. Taką osobą mógłby być Jarosław Kaczyński, lider rządzącej partii, który ma najsilniejszą pozycję polityczną. Prezes PiS wchodzi jednak do rządu w zupełnie innej roli. Oficjalnie ma stanąć na czele nowo utworzonego komitetu bezpieczeństwa. Jaka będzie nieoficjalna rola prezesa? Rząd został uszczuplony z dwudziestu do czternastu ministerstw. Kilka resortów zostało połączonych, mianowanych zostało także kilku nowych ministrów. Dziwić może upór Kaczyńskiego w stosunku do niektórych nominacji. Ministrem rolnictwa został Grzegorz Puda — to on był twarzą projektu "Piątka dla Zwierząt". Wieś nie będzie szczęśliwa z tej nominacji. Ministrem edukacji i nauki został natomiast Przemysław Czarnek, słynący z bardzo ostrych wypowiedzi dotyczących LGBT. Czarnek wylansował się skutecznie podczas kampanii wyborczej. Popularność na prawicy zapewniły mu słowa o LGBT, wypowiedziane w jednym z programów TVP INFO. Kto podjął decyzję dotyczącą nowego ministra edukacji i nauki? Czy Czarnek ma szansę pójść drogą Romana Giertycha, swego kontrowersyjnego poprzednika w fotelu ministra od szkół?
O tym w najnowszym odcinku podcastu "Stan po Burzy". Zapraszają Agnieszka Burzyńska i Andrzej Stankiewicz.
Sat, 03 Oct 2020 - 29min - 550 - #58 - Zwycięstwo Ziobry, osłabienie Morawieckiego. Wewnątrz rządu powstanie drugi rząd - Jarosława Kaczyńskiego
W miniony weekend wypowiedzi polityków Prawa i Sprawiedliwości były jednoznaczne. Napięcie narastało w sposób niebywały. PiS był zdeterminowany i gotów był dopuścić się bratobójstwa na partii Zbigniewa Ziobry. Przyszedł poniedziałek i sytuacja uległa zmianie - Ziobro i Kaczyński zaczęli negocjować kompromis. Dlaczego na nowo rozkwitło to uczucie? Ano dlatego, że nikt nie miał interesu w rozpadzie koalicji. Mniejszościowym rządem Kaczyński nie byłby w stanie przeprowadzić tego, co planuje. Szef PiS dogadał się więc ze Zbigniewem Ziobrą i Jarosławem Gowinem. Kto z tej akcji wychodzi najbardziej osłabiony? Jaką ofertę Jarosławowi Kaczyńskiemu złożył Zbigniew Ziobro? Kto jest najbardziej niezadowolony z prawdopodobnej, nowej funkcji prezesa PiS?
Kiedy pojawiły się plotki o tym, ze Kaczyński może wejść do rządu jako wicepremier, to najbardziej nerwowo zaczęli reagować ludzie Morawieckiego. To zmienia zasadniczo układ sił zarówno w obozie rządowym, jak i w PiS. Przy tym koalicyjnym konflikcie okazało się, że część polityków PiS-u jest bardzo niechętna premierowi. Ziobro wygenerował więc konflikt, w którym niektórzy politycy Prawa i Sprawiedliwości zmuszeni byli stanąć po jego stronie. Jarosław Kaczyński się cofnął i dogadał się z ministrem sprawiedliwości. Którzy politycy partii rządzącej są przeciwni namaszczeniu Morawieckiego na następcę prezesa PiS?
A jak na konflikt wewnątrz Zjednoczonej Prawicy zareagowała opozycja? W ostatnich dniach całą swoją uwagę skupiła na dyskusjach, czy składać wniosek o wotum nieufności dla Zbigniewa Ziobry, czy nie. Doprowadziło to do kłótni w Platformie Obywatelskiej, która jest w tej chwili w absolutnym rozkładzie i po jej stronie nie widać nawet światełka w tunelu. Kaczyński oczywiście stara się wykorzystywać strukturalne słabości opozycji, która nie panuje nad własnymi posłami i nie jest w stanie przeprowadzić żadnej operacji politycznej. Do jakich celów w najbliższym czasie Jarosław Kaczyński planuje posłużyć się opozycją? I czy opozycja po raz kolejny przyczyni się do wygranej prezesa?
Fri, 25 Sep 2020 - 33min - 549 - #57 - Bunt na pokładzie Kaczyńskiego. Czy to koniec rządów PiS?
Piątkowy poranek rozpoczął się dość niespodziewanie. Politycy PiS zrobili tournee po mediach i ogłosili, ze koalicji już nie ma. Miało to związek z dwoma wydarzeniami. Partia Zbigniewa Ziobry sprzeciwiła się ustawie, która mogłaby dać premierowi bezkarność za podejrzane prawnie decyzje, które podejmował w związku z wyborami korespondencyjnymi w maju. W dodatku w czwartkowym głosowaniu w Sejmie, dotyczącym "Piątki dla zwierząt", koalicjanci postawili się Jarosławowi Kaczyńskiemu. Ludzie Ziobry zagłosowali przeciwko tej ustawie, zaś partia Jarosława Gowina wstrzymała się od głosu. Projekt przeszedł tylko dzięki głosom opozycji. Szybko pojawiły się groźby polityków PiS, że Ziobro miałby stracić stanowisko ministra sprawiedliwości. Skąd tak naprawdę wziął się konflikt w Zjednoczonej Prawicy? Czy rząd się rozpadnie? Jakie Kaczyński ma alternatywy? Przyspieszone wybory to broń atomowa, wyciągnięta przez Kaczyńskiego jako straszak na koalicjantów. Posłowie PiS próbują tłumaczyć działanie prezesa tym, że być może jest to ostatni moment na pozbycie się Ziobry i Gowina, a także na osłabienie Konfederacji. Bo Konfederacja ewidentnie może dziękować Kaczyńskiemu za wprowadzenie ustawy o ochronie zwierząt, dzięki której mogą pokazać, że są bardziej prawicowi niż PiS i są lepszą alternatywą dla rolników i przedsiębiorców. W o wiele trudniejszym położeniu znalazła się natomiast Koalicja Obywatelska. W sprawie ochrony zwierząt KO pomogła Kaczyńskiemu, popierając zaostrzenie przepisów, gdy zabrakło mu głosów Ziobry i Gowina. Był jednak po stronie opozycji sprytny plan na rozegranie Kaczyńskiego, którego KO jednak nie zaakceptowała. Kto ten plan obmyślił i jaki był pomysł na wzmocnienie konfliktów wewnątrz PiS i zwycięstwo nad prezesem? O tym w najnowszym odcinku Stan po Burzy. Zapraszają Agnieszka Burzyńska i Andrzej Stankiewicz.
Sat, 19 Sep 2020 - 38min - 548 - #56 - Wszyscy w PiS boją się Rydzyka
Po reportażu Onetu, dotyczącego traktowania zwierząt na fermie norek rodziny lidera futerkowców Szczepana Wójcika, prezes PiS ogłosił "Piątkę dla zwierząt", która ma prowadzić między innymi do zakazu hodowli zwierząt futerkowych. Lobby futerkowe ma ogromne pieniądze i posiada niebywale wielkie wpływy. Niektórym posłom PiS nie podoba się więc ten pomysł, ale Kaczyński stara się upiec dwie pieczenie na jednym ogniu. Czy tym razem ustawę o ochronie zwierząt uda się doprowadzić do końca? Co wspólnego z branżą futerkową ma ojciec Tadeusz Rydzyk? Czy Kaczyński może walczyć z redemptorystą? Szymon Hołownia buńczucznie zapowiadał, że niedługo będzie miał swoje koło w parlamencie. Do tego potrzebuje co najmniej trójki posłów. Hołownia łowi głównie na Lewicy i w Koalicji Obywatelskiej, bo te środowiska są najbardziej pogubione. I tak sfinalizowany został pierwszy transfer. Do ruchu Polska 2050 dołączyła Hanna Gill-Piątek. Czy to dobry wybór Szymona Hołowni? Czy biseksualna posłanka, która chciała instalować w kościołach kasy fiskalne, pasuje do niedoszłego zakonnika Hołowni? Czy decyzja Gill-Piątek oznacza koniec partii "Wiosna" Roberta Biedronia, z którą była związana? Rozmowy dotyczące rekonstrukcji rządu stoją w miejscu. Obaj koalicjanci licytują wysoko i zarówno Zbigniew Ziobro, jak i Jarosław Gowin chcą zachować po dwa ministerstwa. Kością niezgody są jednakże kwestie programowe. Ziobro pragnie wojny światopoglądowej, której Gowin nie chce. Dodatkowo wielu ministrów zamiast pandemią, gospodarką, służbą zdrowia i szkołami, zajmuje się walką o swe stołki w resortach. Do jakiej liczby zostanie ograniczona liczba ministerstw? Na jakie stanowisko do rządu wróci Gowin? Czy przewodniczący Porozumienia i Jadwiga Emilewicz są na ścieżce wojennej?
Na najnowszy odcinek podcastu "Stan po Burzy" zapraszają Agnieszka Burzyńska i Andrzej Stankiewicz.
Sat, 12 Sep 2020 - 31min - 547 - #55 - Zbigniew Ziobro negocjował powrót do PiS-u. "Kaczyński pokazał, że nie ma tak wielkiej siły."
Kiedy PiS doszedł do władzy, Mikołaj Pawlak trafił do nowo utworzonego Departamentu Rodziny i Nieletnich w Ministerstwie Sprawiedliwości i został tam dyrektorem. Potem dzięki poparciu Zbigniewa Ziobry, Sejm głosami PiS wybrał go na Rzecznika Praw Dziecka. W tym tygodniu zasłynął on występem, związanym z początkiem roku szkolnym. Głównym niebezpieczeństwem, które dostrzegł było domniemane działanie edukatorów seksualnych, którzy - jego zdaniem - "rozchwianym emocjonalnie dzieciom" podawać mieli "środki farmakologiczne, ułatwiające zmianę płci". Jak wyglądała kariera zawodowa Mikołaja Pawlaka? Jaki wpływ na jego wypowiedzi i czyny ma Zbigniew Ziobro i jego środowisko? Czy wewnętrzne konflikty rozsadzą Zjednoczoną Prawicę? Na przestrzeni 5 lat roztrwonił poparcie, którym dysponował w roku 2015. Przez długi czas podkreślał swój awers do partii politycznych, a sam system partyjny chciał zlikwidować. Dziś zszedł z drogi z walki z systemem. Paweł Kukiz, bo o nim mowa, zakłada partię polityczną. Do czego Kukizowi potrzebna jest partia? Co o tym działaniu sądzą ludowcy? Dlaczego nie udało mu się wejść w koalicję z Konfederacją? W polityce jest tak, że albo ma się szczęście, albo się go nie ma. Prezydent Warszawy wybitnie szczęścia nie ma. Inauguracja ruchu Trzaskowskiego, która miała mieć miejsce na początku września, przełożona została o około miesiąc. Powodem awaria Czajki. Opozycja co chwilę szuka kogoś, kto zostanie symbolem walki z władzą. Przywództwa się jednak nie dostaje, trzeba po nie sięgnąć - jak mawiał Donald Tusk. Czy Rafał Trzaskowski jest nadzieją opozycji i ma szanse stać się wymarzonym liderem?
Sat, 05 Sep 2020 - 32min - 546 - #54 - Nowe rozdanie na Zjednoczonej Prawicy. "Kaczyński chce spacyfikować Ziobrę."
W 2009 roku, kiedy Zbigniew Ziobro został europosłem, powoli zaczęło wykluwać się coś, co minister sprawiedliwości próbuje zrobić teraz. Chęć upokorzenia Jarosława Kaczyńskiego i przejęcie władzy na prawicy - to najważniejsze cele lidera Solidarnej Polski. Ziobro dąży do tego, aby strącić Kaczyńskiego z piedestału i objąć rządy w PiS. Co na to prezes PiS? Czy może to oznaczać koniec Zjednoczonej Prawicy w obecnej formule? Skąd w PiS-ie wziął się Mateusz Morawiecki, który jest dziś jednym z największych przeciwników Zbigniewa Ziobry? Kaczyński uważa Morawieckiego za swojego i przedstawia go jako człowieka, który nawet w trakcie pracy dla Tuska, współpracował z PiS-em. Nie wszyscy są jednak tego samego zdania. Szukając linii ataku na premiera, ludzie Zbigniewa Ziobry lansują tezę, że Morawiecki to przebieraniec, który podsunięty został przez środowisko Platformy w celu rozbicia Zjednoczonej Prawicy. Na czyim autorytecie w głównej mierze opiera się Mateusz Morawiecki i w jaki sposób broni go Jarosław Kaczyński? Kto jest jego największym sojusznikiem, a kto jest przeciwko niemu? Losy Zjednoczonej Prawicy pokazują, że jest to projekt bardzo pragmatyczny. Potencjalnych liderów, skłonnych do przejęcia władzy jest kilku, ale warto pamiętać o tym, że to Jarosław Kaczyński skonstruował Zjednoczoną Prawicę i bez niego ta koalicja nie istnieje. Na co wskazują konflikty głównych graczy na prawicy i jaka przyszłość czeka obóz rządzący?
Sat, 29 Aug 2020 - 35min - 545 - #53 - Brutalna wojna w obozie władzy. Konfrontacja Ziobry i Morawieckiego jest na rękę Kaczyńskiemu
Kuluarowe rozmowy o podwyżkach dla polityków wracały już od jakiegoś czasu. Do pewnego momentu opozycja nie wyrażała na to zgody, ale ugięła się za sprawą determinacji Ryszarda Terleckiego. Liderzy partii, ponad podziałami zdecydowali się spełnić swoje materialne marzenia, licząc na to, że suweren jakoś to zniesie. Okazało się jednak zupełnie inaczej. Kto tak naprawdę był głównym motorem podwyżek? Dlaczego to Koalicja Obywatelska znalazła się na pierwszej linii strzału? Kto oprócz Donalda Tuska wywierał wpływ na wycofanie się opozycji z poparcia tego projektu? Łukasz Szumowski ogłosił we wtorek swoją rezygnację z funkcji ministra zdrowia. Mimo zapewnień, że jest sternikiem, który tego okrętu nie opuści, został w końcu wysadzony na bezludnej wyspie. Dzień po decyzji Szumowskiego, dymisję ogłosił również szef MSZ, Jacek Czaputowicz. Czy minister zdrowia dobrowolnie zszedł z pokładu? Jaki wpływ na jego rezygnację mieli Zbigniew Ziobro i Mateusz Morawiecki? Czego możemy spodziewać się po następcach Szumowskiego i Czaputowicza? Kilka dni temu, swoje 50-te urodziny obchodził minister sprawiedliwości. Mimo tego, że przez pewien czas Zbigniew Ziobro był na politycznym oucie, powrót na prawicę umożliwił mu Jarosław Kaczyński. Ziobro jest dziś dzięki temu o wiele mocniejszym zawodnikiem, mającym za sobą zdyscyplinowaną armię ludzi. Dlaczego prezes PiS pozwala mu na utrzymywanie tak silnej pozycji? Kto okaże się silniejszy - premier czy minister sprawiedliwości?
Sat, 22 Aug 2020 - 36min - 544 - #52 - Czy PiS i Jarosław Kaczyński realizują myśl polityczną Lecha Kaczyńskiego?
PiS od kilku lat twierdzi, że podąża drogą, wyznaczoną przez Lecha Kaczyńskiego. Jednym z obszarów, w których partia rządząca mówi podobnym językiem do niego jest temat LGBT. Zasadniczą różnicą jest jednak to, że Lech Kaczyński wyznawał zasadę: tolerancja, ale nie afirmacja. Unikał przede wszystkim robienia czystej polityki wokół mniejszości seksualnych, nie widząc przy okazji problemu w tym, że w jego otoczeniu przez wiele lat były osoby homoseksualne. W obecnych czasach ataki na środowisko LGBT stały się jedną z amunicji politycznych PiS-u. Czy Lech Kaczyński pozwoliłby na to, aby o ludziach innej orientacji mówiono, że są nienormalni? Czy można nazywać go politykiem bardziej liberalnym od Jarosława Kaczyńskiego? Zanim Lech Kaczyński został prezydentem, renesans kariery przeżywał w trakcie ministrowania i bycia prokuratorem generalnym. Choć pełniąc już funkcję głowy państwa, regularnie nie zgadzał się z tym, co dzieje się w sądownictwie, to nigdy nie kwestionował orzeczeń sądów. Lech Kaczyński twierdził, że ich niezależność jest zagwarantowana w naszym kraju bardzo solennie. Czy mylił się w tej kwestii? Jak na przestrzeni lat ewoluowało podejście PiS do sądownictwa? Co stało się z ludźmi Lecha Kaczyńskiego po dojściu do władzy przez Prawo i Sprawiedliwość i co tak naprawdę sądził on o Andrzeju Dudzie i Zbigniewie Ziobro? Lech Kaczyński miał wizję polityki zagranicznej i chciał też realizować politykę silnej Polski w Unii Europejskiej. W ramach negocjacji, w zamian za ustępstwa Niemiec czy Francji, sam potrafił zrobić krok w tył. Jego nieszablonowe podejście potrafiło przynosić Polsce korzyści. Czy Prawo i Sprawiedliwość podąża jego drogą zarówno jeśli chodzi o UE, jak i politykę wschodnią? Czy Lech Kaczyński pozwoliłby na przemycanie antysemickich treści w mediach publicznych? Dlaczego prezydent był często atakowany nie za swoje błędy i jaki wpływ na to miało jego otoczenie? Na najnowszy odcinek wakacyjnego wydania podcastu "Stan po Burzy" zapraszają Agnieszka Burzyńska i Andrzej Stankiewicz.
Sat, 15 Aug 2020 - 42min - 543 - #51 - "Andrzej Duda dawał gwarancję lojalności wobec Kaczyńskiego". Historia nikomu nieznanego kandydata na prezydenta
Kiedy prezes Kaczyński wskazywał Andrzeja Dudę jako kandydata na prezydenta RP, ten wydawał mu się politykiem umiarkowanym, idealnie skrojonym pod tę rolę. Duda zapewniał Kaczyńskiemu to, czego nie potrafili inni - był gwarantem lojalności wobec niego. Po zwycięstwie Andrzej Duda próbował pokazać, że chce być prezydentem wszystkich Polaków. Współpracownicy prezesa obawiali się jednak, że może on się stać drugim Kazimierzem Marcinkiewiczem, a wtedy Kaczyński pokazał mu miejsce w szeregu. Dlaczego prezes PiS desygnował Dudę na najwyższy urząd w państwie? Na czym polega często stosowany przez Kaczyńskiego test zdrajcy? Jak wyglądały początki konfliktu między Ziobrą a Dudą?
W 2015 roku Kaczyński miał na dwóch ważnych stanowiskach nie do końca pewnych polityków, którzy dodatkowo byli w dobrych relacjach, co dla Kaczyńskiego było nie do zaakceptowania. Prezes PiS wygenerował więc kilka sytuacji, dzięki którym udało mu się wplątać Andrzeja Dudę i Beatę Szydło w PiS-owską odpowiedzialność za to, co dzieje się w kraju. Od tej pory premier i prezydent byli twarzami tych zmian i nie mogli pozwolić sobie na samodzielność. Co realnie zostanie z pierwszej kadencji prezydenta? Z czego wynikały weta Andrzeja Dudy? Co można zaliczyć na korzyść prezydenta i potraktować jako sukces?Przed nami druga kadencja Andrzeja Dudy. W PiS istnieją obawy, że w drugiej kadencji - kiedy nie można już Andrzejowi Dudzie stawiać warunków - Agata Kornhauser-Duda może odegrać istotną rolę, a to z pewnością nie jest na rękę rządzącym. Jaki wpływ ma na prezydenta ma jego żona i co tak naprawdę sądzi ona o Prawie i Sprawiedliwości?
Na wydanie specjalnie podcastu "Stan po Burzy" zapraszają Agnieszka Burzyńska i Andrzej Stankiewicz.
Sun, 09 Aug 2020 - 33min - 542 - #50 - Zbigniew Ziobro atakuje Mateusza Morawieckiego i robi to w sposób bardzo otwarty
Konwencja o zapobieganiu i zwalczaniu przemocy wobec kobiet i przemocy domowej, ratyfikowana przez Polskę w 2015 roku jeszcze za czasów Platformy Obywatelskiej, wróciła do debaty publicznej i stała się bardzo istotna dla obozu władzy. Zastrzeżenia do Konwencji Stambulskiej jako pierwsza zgłosiła minister rodziny, pracy i polityki społecznej, Marlena Maląg, a Zbigniew Ziobro złożył wniosek o podjęcie prac nad jej wypowiedzeniem. Mateusz Morawiecki zastosował unik i skierował sprawę do Trybunału Konstytucyjnego. Jak zakończy się konfrontacja między premierem a ministrem sprawiedliwości? Czy wypowiedzenie konwencji antyprzemocowej leży w interesie Prawa i Sprawiedliwości? Rośnie liczba zarażonych koronawirusem w Polsce. Mimo zapewnień rządu, że wszystko jest w porządku, a epidemia jest w odwrocie, w sobotę 1 sierpnia zanotowaliśmy rekord zakażeń. Władza posiada narzędzia i jest od tego, żeby wysyłać sygnały do społeczeństwa. Czy to metodami psychologicznymi czy administracyjnymi, może to robić relatywnie niewielkim kosztem. Czy rząd PiS przyczynił się do rozluźnienia społecznego? Czy polska służba zdrowia jest przygotowana na kolejną falę epidemii jesienią? Kiedy uczniowie wrócą do szkół i gdzie podział się minister edukacji, Dariusz Piontkowski? Prezes Jarosław Kaczyński doszedł do wniosku, że musi coś pozmieniać, coś skonsolidować, kogoś postraszyć, a nawet pozbawić stanowiska. Rekonstrukcja rządu dzieje się więc na naszych oczach, ale jej specyfika jest co najmniej dziwna. Jednym z resortów, które miałoby zostać zlikwidowane i przyłączone gdzieś indziej jest Ministerstwo Sportu. Czy da się utworzyć jedno ministerstwo z czterech różnych i jak w roli superministra sprawdziłby się Piotr Gliński? Ile tak naprawdę może Mateusz Morawiecki? Co dalej z Jackiem Sasinem i dlaczego powinien być pierwszym kandydatem do dymisji? Na kolejny odcinek podcastu "Stan po Burzy" zapraszają Agnieszka Burzyńska i Andrzej Stankiewicz. A już za tydzień wydanie specjalne - bohaterem odcinka będzie Andrzej Duda. Porozmawiamy o tym, jak doszło do tego, że został prezydentem, jak wyglądała jego pierwsza kadencja i czego możemy spodziewać się w drugiej.
Sat, 01 Aug 2020 - 32min - 541 - #49 - Przed nami rekonstrukcja rządu, która staje się elementem ostrej gry w Zjednoczonej Prawicy
Rekonstrukcja rządu zbliża się wielkimi krokami. Jarosław Kaczyński - jak za każdym razem - twierdzi, że zmiany będą efektywne. Nie do końca wiadomo, czego możemy się spodziewać, ale jedno jest pewne - słowo efektywnie można zamienić na efektownie. Kogo mogą dotknąć zmiany w rządzie? Kto jest na wylocie, a czyja pozycja się umocni? Co było powodem jednogłośnego sprzeciwu Zbigniew Ziobry i Jarosława Gowina? Gdzie PiS znalazł 70 mln zł, zmarnowanych przez Jacka Sasina na wybory, których nie było? Sławomir Nowak został aresztowany. Całe śledztwo jest prawdopodobnie oparte wyłącznie na dowodach zebranych przez ukraińskie służby, a minister Mariusz Kamiński twierdzi, że były prezes Ukrawtodoru, po powrocie do Polski nie był podsłuchiwany. Czy jest możliwe, aby polskie służby nie inwigilowały Sławomira Nowaka? Jakie zarzuty zostały mu postawione? Jaki jest związek między kampanią prezydencką w USA, a działaniami służb antykorupcyjnych na Ukrainie? Dokumenty dotyczące powstania komisji ds. pedofilii zostały przyjęte przez parlament rok temu. Przez cały rok ta komisja nie powstała. Była ona zabawką w rękach obozu władzy, po pierwszym filmie braci Sekielskich. Po drugim filmie PiS zdecydował się tę komisję powołać. Kierować nią będzie człowiek związany z instytutem Ordo Iuris. Dlaczego dwie główne partie w Sejmie nie zdecydowały się poprzeć kandydatury ks. Tadeusza Isakowicza-Zaleskiego do składu komisji? Co oznaczałoby to dla PiS-u i Episkopatu? W jaki sposób Kościół broni się przed lustracją? Na kolejny odcinek politycznego słuchowiska "Stan po Burzy" zapraszają Agnieszka Burzyńska i Andrzej Stankiewicz.
Sat, 25 Jul 2020 - 30min - 540 - #48 - Opozycja zrozumiała, że jeśli nie zacznie grać na brutalnych zasadach Kaczyńskiego, to nie wygra za trzy lata.
Po stronie opozycyjnej pojawiła się pewna refleksja. Po raz pierwszy opozycja była blisko zwycięstwa, a jej politycy po raz pierwszy tak wyraźnie zobaczyli, jak działa system stworzony przez Jarosława Kaczyńskiego, w którym wszystkie instytucje zwrócone są przeciwko kandydatowi opozycyjnemu. Mniejszość parlamentarna zaczyna rozumieć, że jeśli nie rozbije tego systemu, to nie wygra za trzy lata. Czy opozycja ma świadomość tego, że czeka ją wojna noże? Czy Trzaskowski jest człowiekiem, który może zmobilizować elektorat anty-PiS i dlaczego jego wynik jest najgorszym z możliwych dla jego relacji z szefostwem PO? W Zjednoczonej Prawicy natomiast wszyscy wzięli się za łby. Trwa walka o władzę. Zbliża się rekonstrukcja rządu, a w środowisku rządowym są tacy, którzy wierzą, że stanowisko premiera będzie jej podlegać. Spór o personalia jest jednak pochodną sporu fundamentalnego - czy PiS powinien pójść na ostro czy nie. Zwolenników tej pierwszej opcji jest w Prawie i Sprawiedliwości wielu, ale na przeszkodzie stoją m.in. Mateusz Morawiecki i Jarosław Gowin. Gra więc idzie o to, aby premier nie został wiceprezesem partii. Co oznaczałby jego awans? Komu i dlaczego zależy na tym, aby Morawiecki nie awansował w strukturach partii i kto jest jego największym przeciwnikiem politycznym? Agnieszka Burzyńska i Andrzej Stankiewicz podsumowują wybory prezydenckie, a także przewidują, co może się wydarzyć w najbliższej, politycznej przyszłości.
Sat, 18 Jul 2020 - 29min - 539 - #47 - Wszyscy mówią, że wygrają. A każdy boi się porażki
Na kilkadziesiąt godzin przed wyborami prezydenckimi, żaden z kandydatów nie może być pewien wygranej. Najbardziej zabawne jest to, że obie strony kolportują bliźniacze informacje — że ich kandydat na 2 punkty przewagi. Jest nawet plotka o sondażu dającym Andrzejowi Dudzie aż 6 punktów przewagi — ale ten sondaż służy do kuszenia PSL współpracą z PiS.
W ostatnim przedwyborczym wydaniu swego słuchowiska politycznego „Stan po Burzy" Agnieszka Burzyńska i Andrzej Stankiewicz opowiadają o kulisach „debat" wyborczych. Andrzej Duda i Rafał Trzaskowski mieli własne „debaty", bo nie byli w stanie stanąć do pojedynku twarzą w twarz. Kto bardziej unikał debaty? Dlaczego prezydent debatując sam ze sobą zaliczył wpadkę ze szczepionkami? Czego obawiają się sztabowcy obu kandydatów? Prowadzący komentują także włączenie się w kampanię Jarosława Kaczyńskiego, który odwiedził Radio Maryja, by postraszyć przymusową eutanazją w razie wygranej Rafała Trzaskowskiego. Mówił też o uległości Trzaskowskiego wobec żydowskich roszczeń, co było zsynchronizowane z materiałami „Wiadomości" na ten temat — wszystko po to, by pozyskać elektorat Konfederacji. Burzyńska przypomina stanowisko Lecha Kaczyńskiego w sprawie zwrotu mienia żydowskiego. A Stankiewicz opowiada o swej rozmowie ze sztabowcami PiS, w której powiedział im, co Lech by im zrobił za włączanie kwestii zwrotu mienia żydowskiego w kampanię wyborczą.
Fri, 10 Jul 2020 - 29min - 538 - #46 - Andrzej Duda znalazł się w bardzo niewygodnej sytuacji. "To, co zrobił prezydent jest sprzeczne z wizerunkiem PiS."
Prezydent ułaskawił człowieka, który kilka lat temu został skazany za czyny pedofilskie i kazirodcze. Sztabowcy prezydenta próbują przekonywać, że Andrzej Duda zachował się heroicznie i działał w imię pomocy poszkodowanej rodzinie. Czy rolą prezydenta i państwa jest to, żeby ułaskawiać człowieka w obszarze zakazu zbliżania się do ofiary? Czym tę sytuacją próbuje przykryć PiS i jaką rolę odegrał w tym Jacek Kurski? Czy istnieje szansa na zakończenie wojny polsko-polskiej? Jaką grę prowadzi Szymon Hołownia i czy pomoże on Rafałowi Trzaskowskiemu w wojnie z urzędującym prezydentem? Kto tak naprawdę wykreował Konfederację? O co w tej kampanii walczy Mateusz Morawiecki i czy naprawdę nie powinniśmy się już bać koronawirusa? O tym, w najnowszym odcinku "Stan po Burzy". Zapraszają Agnieszka Burzyńska i Andrzej Stankiewicz.
Sat, 04 Jul 2020 - 34min - 537 - #45 - Andrzej Duda chciał zwalczać pandemię wraz z Trumpem i braćmi Szumowskimi, a Trzaskowski zapomniał, kiedy był posłem i jak głosował. Końcówka kampanii prezydenckiej w pigułce
Końcówka kampanii prezydenckiej za nami. Andrzej Duda odwiedził Donalda Trumpa w Białym Domu i przywiózł ze sobą kilka pamiątkowych zdjęć, a Rafał Trzaskowski zapomniał, kiedy był posłem i za czym lub przeciwko czemu głosował. Czy prezydent zyskał coś na wizycie w USA i jaki będzie miało to wpływ na wynik wyborów? Czy Rafał Trzaskowski jest dobrze przygotowany na starcie o prezydenturę? Dlaczego Mateusz Morawiecki jest marginalizowany w kampanii wyborczej i kto tak naprawdę najbardziej szkodzi Andrzejowi Dudzie? Jak Agnieszka Burzyńska i Andrzej Stankiewicz typują wyniki I tury wyborów prezydenckich? Zapraszamy na najnowszy odcinek podcastu "Stan po Burzy".
Fri, 26 Jun 2020 - 20min - 536 - #44 - Za nami bardzo ostra kanonada PiS-u wymierzona w LGBT. Amerykańscy dyplomaci interweniowali?
W ostatnich kilku dniach kampanii PiS za cel obrał sobie środowiska LGBT. Politycy partii rządzącej i sam prezydent Andrzej Duda nie szczędzili ostrych słów, skierowanych w stronę tej mniejszości. W pewnym momencie zaczęli się jednak z tego rakiem wycofywać. Jaki wpływ na to mieli amerykańscy dyplomaci? Co stało się z "bohaterem" ostatnich dni, Przemysławem Czarnkiem? Dzięki czemu ostatnia debata prezydencka przejdzie do historii i dlaczego prezydent nie wykorzystał piłek, które wystawił mu Jacek Kurski? Czy Rafał Trzaskowski zrealizował założenia swojego sztabu? Co tak naprawdę jest powodem wizyty Andrzeja Dudy w USA? O tym, w najnowszym odcinku podcastu "Stan po Burzy". Zapraszają Agnieszka Burzyńska i Andrzej Stankiewicz.
Sat, 20 Jun 2020 - 20min - 535 - #43 - Prezydent ma zadyszkę sondażową, a prezes PiS szuka winnych. "Do Kaczyńskiego dotarło, że Duda może przegrać te wybory."
Wybory prezydenckie mogą mieć o wiele większy skutek polityczny - zarówno dla PO, jak i dla PiS-u - niż nam się wydaje. Jeśli Andrzej Duda poniesie porażkę, może dojść do poważnego tąpnięcia w Zjednoczonej Prawicy. Już dziś Jarosław Kaczyński nie kryje, że ten projekt polityczny się nieco zdeaktualizował. O czym może świadczyć list prezesa do członków PiS-u? Co się stało z wizerunkiem Andrzeja Dudy z 2015 roku i co może mu zaszkodzić w tej kampanii? Kto i dlaczego kwestionuje wiarygodność i lojalność Mateusza Morawieckiego? Co chce osiągnąć Rafał Trzaskowski, zwracając się do wyborców Prawa i Sprawiedliwości? Dlaczego kandydat PO jest prezentowany jako człowiek bez przeszłości? Co pod domem Jarosława Kaczyńskiego robi policja i czy Żoliborz jest najniebezpieczniejszą dzielnicą Warszawy? Na najnowszy odcinek podcastu "Stan po Burzy" zapraszają Agnieszka Burzyńska i Andrzej Stankiewicz.
Sat, 13 Jun 2020 - 30min - 534 - #42 - PiS to firma polityczna w stylu piramidy. "Kaczyński jest faraonem, który nigdy nie może się mylić."
Wystąpienia liderów PiSu wskazują na to, że każdy z nich jest coraz ostrzejszy i coraz bardziej odcina się od odpowiedzialności za wybory w czerwcu, a nie w maju. W obozie władzy widać zdenerwowanie - w związku z sondażami wyborczymi - i pojawiają się coraz to nowe, ostre sformułowania. Dlaczego wypowiedź prezesa Kaczyńskiego wcale nie była genialnym planem, przygotowanym wcześniej do obrony Łukasza Szumowskiego? Co swoim wystąpieniem chciała osiągnąć Elżbieta Witek? Dlaczego minister zdrowia i premier są specjalistami w pływaniu pomiędzy ekipami politycznymi? Co Platforma Obywatelska musi zrobić, aby przekonać do siebie wyborcę umiarkowanego, jednocześnie nie zrażając twardego elektoratu? Czy entuzjazm PO związany z kampanią prezydencką jest uzasadniony i czy Trzaskowski da radę pójść do przodu? Zapraszają Agnieszka Burzyńska i Andrzej Stankiewicz.
Sat, 06 Jun 2020 - 28min - 533 - #41 - Kaczyński ogłasza termin wyborów prezydenckich. "Prezes PiS uderzył pięścią w najtwardszy stół."
Saga związana z wyborami prezydenckimi trwa w najlepsze. Jarosław Kaczyński w towarzystwie Jarosława Gowina i Zbigniewa Ziobry ogłosił, że wybory nie mogą się odbyć później niż 28 czerwca. Co spowodowało tak stanowczą deklarację prezesa? Czy PiS przestraszył się sondaży? W jaki sposób Platforma Obywatelska wykorzystała pomysł przełożenia wyborów na czas po 6 sierpnia? Jakie ma związki z PiS-em i jakim prezesem Sądu Najwyższego może być Małgorzata Manowska? Czy działania państwa związane z walką z epidemią mają jakikolwiek sens i jak może się z tym czuć przeciętny obywatel? O tym, w najnowszym odcinku podcastu "Stan po Burzy" Agnieszka Burzyńska i Andrzej Stankiewicz.
Sat, 30 May 2020 - 28min - 532 - #40 - Jacek Kurski na białym koniu wraca do władz TVP. "Potrzebna jest propaganda, która pomoże wygrać Dudzie."
Jacek Kurski został ścięty, ale bardzo szybko przywrócono mu głowę. Teraz formalnie wraca do władz TVP, bo minister propagandy jest bardzo ważny w tej kampanijnej układance. Jak zareagował na to Andrzej Duda? Co tak naprawdę wywróciło stolik i przyspieszyło powrót Kurskiego? Czy ciche porozumienie między PiS a PO odbije się czkawką partii rządzącej? Co przyczyniło się do spadków sondażowych urzędującego prezydenta? W czym Platforma Obywatelska upatruje sposobu na dogonienie Andrzeja Dudy? O tym, w najnowszym odcinku podcastu "Stan po Burzy". Zapraszają Agnieszka Burzyńska i Andrzej Stankiewicz.
Fri, 22 May 2020 - 27min - 531 - #39 - Czy doszło do cichego porozumienia między PiS a PO? "Uchwała PKW była dobra dla wszystkich."
Wariant wyborów 23 maja był przez PiS przygotowany do tego stopnia, że napisane zostało orędzie dla marszałek Witek, która miała przekazać suwerenowi informację o nowym terminie wyborów prezydenckich. Doszło jednak do turbulencji. Jarosław Gowin zagroził odejściem z rządu, Mateusz Morawiecki bał się rozsypania Koalicji, a do PiS-u zaczęły docierać sygnały, że Sąd Najwyższy wcale nie musi zrobić tak, jak postanowili to sobie Kaczyński i Gowin. Jak wyglądały kulisy tej rozgrywki? Dlaczego uchwała PKW okazała się być dobrą dla wszystkich stron politycznego sporu? Co było gwoździem do trumny kampanii Małgorzaty Kidawy-Błońskiej? Czy Rafał Trzaskowski będzie w stanie przekonać do siebie elektorat prawicowy? O tym w najnowszym odcinku podcastu "Stan po Burzy". Zapraszają Agnieszka Burzyńska i Andrzej Stankiewicz.
Sat, 16 May 2020 - 27min - 530 - #38 - Kaczyński i Gowin zaciągnęli hamulce. "Prezes PiS czuł, że przegrywa."
Jak informuje dziennikarz Onetu Andrzej Stankiewicz, zakładając, że wybory nie odbędą się 10 maja, PiS zlecił analizę prawną dwóch sytuacji: wprowadzenie stanu nadzwyczajnego czy dymisja prezydenta? Która z tych opcji została uznana za lepsze rozwiązanie? W najnowszym odcinku podcastu "Stan po Burzy" również o tym, co dalej z koalicją rządzącą i jaka polityczna przyszłość czeka Jarosława Gowina? Jak w kwestii ważności wyborów zachowa się Sąd Najwyższy? Dlaczego Jacek Sasin wziął na swoje barki samobójczą misję, związaną z organizacją wyborów prezydenckich? Który z kandydatów stanowi największe zagrożenie dla Andrzeja Dudy? Zapraszają Agnieszka Burzyńska i Andrzej Stankiewicz.
Sat, 09 May 2020 - 27min - 529 - #37 - PiS pójdzie na noże z partią Gowina? "Mogą się pojawić jakieś ciekawe taśmy."
Przed nami kluczowy, polityczny tydzień. Najprawdopodobniej dowiemy się czy i kiedy odbędą się wybory. PiS jest przekonany, że udało im się podkupić posłów Porozumienia, którzy zagłosują za wyborami korespondencyjnymi 10 maja, Jarosław Gowin twierdzi natomiast, że posiada wystarczającą większość klubu, która umożliwi zablokowanie głosowania. Jakie alternatywne warianty - w sytuacji nieprzegłosowania wyborów korespondencyjnych - przewiduje PiS? Jakie propozycje składane są posłom partii Gowina i co robią uczestnicy tych negocjacji? W jaki sposób Jarosław Kaczyński chce zapewnić sobie długofalową większość? Do czego potrzebny PiS-owi jest Kamil Zaradkiewicz i czy docelowo może on zostać pierwszym Prezesem Sądu Najwyższego? Których, bardzo ważnych tematów, Andrzej Duda nie poruszył na swojej konwencji programowej? O tym w najnowszym odcinku podcastu "Stan po Burzy". Zapraszają Agnieszka Burzyńska i Andrzej Stankiewicz.
Sat, 02 May 2020 - 23min - 528 - #36 - Narada na Nowogrodzkiej. PiS wprowadza "Sasinowe" prawo
Prawo i Sprawiedliwość za wszelką cenę prze do wyborów korespondencyjnych. Ustawa trafiła do Senatu, ale opozycja nie śpieszy się przyjęciem projektu. Partii rządzącej to jednak nie przeszkadza. Organizowane są wybory, których na razie technicznie organizować nie można. Jaką rolę w tym wszystkim odgrywa Jacek Sasin? Kto drukuje karty wyborcze i czy ich wzór jest już formalnie gotowy? Czego - w przypadku przeniesienia terminu wyborów - boi się opozycja? Co wywołało smutek w Platformie Obywatelskiej i stało się ogromnym problemem? O tym, w najnowszym odcinku podcastu "Stan po Burzy". Zapraszają Agnieszka Burzyńska i Andrzej Stankiewicz.
Sat, 25 Apr 2020 - 26min - 527 - #35 - Minister Szumowski przestał kwestionować wybory. "Podczas wizyty na Nowogrodzkiej prezes wskazał mu na białe drzwi."
Za nami bardzo gorący, polityczny tydzień. Minister Zdrowia dał wyborom prezydenckim pomarańczowe światło, przechodzące w zielone, a PiS zajął się w Sejmie kilkoma niebywale kontrowersyjnymi projektami obywatelskimi. Jak zachował się prezes Kaczyński, gdy odwiedzili go Premier i Minister Zdrowia? Dlaczego działania PiS-u przypominają dowcip o Rabinie i kozie? Jak wyborcy Platformy Obywatelskiej odebrali bojkot wyborów prezydenckich przez Małgorzatę Kidawę-Błońską?Co dalej z projektem zaostrzającym prawo aborcyjne? Który z najwierniejszych druhów szefa MSWiA Mariusz Kamińskiego dostał posadę w jednej ze spółek skarbu państwa? Odpowiedzi na powyższe pytania znajdziecie w najnowszym odcinku podcastu "Stan po Burzy".
Sat, 18 Apr 2020 - 27min - 526 - #34 - Kaczyński kontra Gowin. Kto okazał się silniejszy na prawicy?
W domach porządki i wypieki, związane ze zbliżającymi się świętami Wielkanocnymi, a Agnieszka Burzyńska i Andrzej Stankiewicz jak zwykle zajmują się polityką, bo o niej zapomnieć sie nie da. Co się stało w minionym tygodniu, że Jarosław Gowin wyszedł z rządu? W jaki sposób Jarosław Kaczyński oszukał liderów PSL i Lewicy? Kto w rządzie najbardziej krytykuje metody działania Łukasza Szumowskiego? Jak wygląda Polska 10 lat po Katastrofie Smoleńskiej i co przyniosło postępowanie prokuratury? Tego wszystkiego dowiecie się słuchając najnowszego odcinka podcastu "Stan po Burzy".
Sat, 11 Apr 2020 - 27min - 525 - #33 - Najnowsze pomysły Jarosława Kaczyńskiego czyli jak przeforsować wybory w epoce koronawirusa
Za nami naprawdę bardzo dynamiczny, polityczny tydzień. Ciągłe zwroty akcji związane z wyborami prezydenckimi i nieustanna wojna polityczna w sytuacji ogromnego kryzysu. Kto był przeciwny wyborom 10 maja, a zmienił zdanie pod naciskiem prezesa Kaczyńskiego? Jaki jest interes Jarosława Gowina w całej tej rozgrywce? Czy obóz władzy zachowuje się właściwie w dniach, kiedy polityka powinna być narzędziem zarządzania państwem w czasie kryzysu?
Odpowiedzi na te pytania znajdziecie w najnowszym odcinku podcastu Stan po Burzy.Sat, 04 Apr 2020 - 24min - 524 - #32 - Szaleńczy kurs Jarosława Kaczyńskiego. Co dalej z wyborami?
Prezes Kaczyński niezmiennie stoi na stanowisku, że wybory prezydenckie powinny się odbyć, ale ostateczna decyzja zapadnie w okolicy świąt Wielkanocy. Na tę chwilę kampania jest niemożliwa do realizowania, a chorych z powodu COVID-19 wciąż przybywa. Jeśli sytuacja się nie zmieni, Kaczyński jest gotowy zgodzić się na przełożenie wyborów. W grę wchodzi jednakże tylko przyszły rok.
Z jednej strony buńczuczny prezes, z drugiej histeryczna opozycja. Tarcia na linii PO-PSL i Lewica-PO, Sejm wykorzystany do prowadzenia kampanii prezydenckiej, a także problemy z elektronicznym systemem głosowania. Najbardziej kuriozalne Posiedzenie Sejmu w ostatnim dwudziestoleciu w pigułce.
Rewia mody w Sejmie. Maseczki na brodzie i na czole, selfie z rekwizytami, których brakuje w szpitalach. Część posłów nie stanęła na wysokości zadania w tej trudnej sytuacji.
Fri, 27 Mar 2020 - 24min - 523 - #31 - Nowa rola prezydenta. Andrzej Duda staje się Głównym Inspektorem KrajuFri, 20 Mar 2020 - 31min
- 522 - #30 - Minister propagandy ważniejszy od prezydenta
Pozamykane szkoły i uczelnie. Rząd dostrzegł, że sytuacja jest poważna. Dzieje się coś złego. Według informacji dziennikarza Onetu Andrzeja Gajcego, władza jest bliska wprowadzenia stanu wyjątkowego. Czy możliwe jest przesunięcie wyborów prezydenckich?
Andrzej Duda osłabiony po rozgrywce o nadzór nad TVP. Prezydent chciał pokazać, że jest niezależny, a dostał prztyczka od Jarosława Kaczyńskiego. Jaki wpływ na sondaże będzie miała ta sytuacja? Kolejny błysk gwiazdy sztabu Andrzeja Dudy. Jolanta Turczynowicz-Kieryłło nieustannie na świeczniku, przysłania nieco kampanię głowy państwa. Czy prezydent może być zadowolony z działań szefowej swojego sztabu?Fri, 13 Mar 2020 - 27min - 521 - #29 - Komu i dlaczego sprzyja sytuacja zagrożenia? Polityczne konsekwencje koronawirusa
Partia rządząca pręży muskuły, opozycja cierpi na brak sprawczości, czyli polityczne znaczenie koronawirusa. Czy prezydent może żądać głowy prezesa TVP? Element spektaklu obozu władzy z Jarosławem Kaczyńskim, Andrzejem Dudą i Jackiem Kurskim w rolach głównych. Najbardziej udana konwencja Platformy Obywatelskiej od lat. Jak wypadła Małgorzata Kidawa-Błońska? Władysław Kosiniak-Kamysz pierwszym liderem PSL, któremu naprawdę zależy na wygranej w wyborach prezydenckich. Polskie Stronnictwo Ludowe przestaje być partią marazmu. Na najnowszy odcinek podcastu "Stan po burzy" zapraszają Agnieszka Burzyńska i Andrzej Stankiewicz.
Fri, 06 Mar 2020 - 31min - 520 - #28 - Jolanta Turczynowicz-Kieryłło dostarczycielką kłopotów. Szefowa kampanii przyćmiła samego Andrzeja Dudę
Szefowa kampanii Andrzeja Dudy dostarczyła radości opozycji. Trudny początek walki o prezydenturę z zębami Jolanty Turczynowicz-Kieryłło na pierwszym planie.
W "Gazecie Wyborczej" ukazał się artykuł dotyczący przeszłości Patrycji Koteckiej, oparty na zeznaniach gangstera i świadka koronnego ps. "Broda". Czy warto takie teksty publikować? Dziennikarze towarzyszą prezydentowi w trakcie podróży po Polsce. Czego dotyczą rozmowy w Dudabusie? O tym w najnowszym odcinku podcastu Agnieszki Burzyńskiej i Andrzeja Stankiewicza.Fri, 28 Feb 2020 - 29min - 519 - #27 - Joanna Lichocka zrobiła walentynki opozycji. Jak z tym problemem poradzi sobie PiS?
2 miliardy złotych dla TVP zamiast na Onkologię to narracja opozycji po wiekopomnym geście Joanny Lichockiej.
Środkowy palec posłanki komplikuje kampanię prezydencką Andrzejowi Dudzie. Jak w tej sytuacji zachowa się prezydent?
CBA wchodzi do mieszkań Mariana Banasia i jego rodziny, zatrzymanie i areszt dla agenta Tomka, NIK rozpoczyna kontrolę w Prokuraturze Krajowej.
O tym, jaki wpływ na bieżące wydarzenia w kraju może mieć środkowy palec posłanki Lichockiej, w najnowszym podcaście Agnieszki Burzyńskiej i Andrzeja Stankiewicza.
"Stan po Burzy" nominowany do Best Stream Awards w kategorii Podcast Wiadomości/Wydarzenia/Polityka. Zachęcamy do głosowania na stronie https://beststreamawards.com/nominacje-audio/
Fri, 21 Feb 2020 - 27min - 518 - #26 - Walka o władzę na prawicy. Zbigniew Ziobro przechodzi do ofensywy
Agnieszka Burzyńska i Andrzej Stankiewicz rozmawiają o natarciu Zbigniewa Ziobry, który zorganizował konwencję polityczną Solidarnej Polski, która była zaskoczeniem dla Prawa i Sprawiedliwości. Ponadto o zmianach personalnych w Platformie Obywatelskiej, a także o materiałach opublikowanych przez CBA ws. "willi Kwaśniewskich".
Thu, 13 Feb 2020 - 21min - 517 - #25 - Kolejny odcinek serialu z sądami w roli głównej. Andrzej Duda podpisał ustawę dyscyplinującą sędziów
Poznaliśmy oficjalny termin wyborów prezydenckich. Nieoficjalna kampania trwa od dłuższego czasu, ale nie należy ona do dynamicznych. Ustawa dyscyplinująca podpisana przez prezydenta. Nieustający spór między środowiskiem sędziowskim a partią rządzącą trwa w najlepsze. Andrzej Duda w wywiadzie dla tygodnika "Wprost" stwierdził, że rozważyłby podpisanie ustawy o związkach partnerskich. W jaki sposób wypowiadał się na ten temat wcześniej?
Fri, 07 Feb 2020 - 25min - 516 - #24 - Obchody 75. rocznicy wyzwolenia obozu koncentracyjnego Auschwitz-Birkenau. Uroczystości w Jerozolimie bez Andrzeja Dudy
Agnieszka Burzyńska i Andrzej Stankiewicz o obchodach 75. rocznicy wyzwolenia obozu koncentracyjnego Auschwitz-Birkenau, które nie były organizowane w Polsce. Ponadto ciąg dalszy epopei o sytuacji w sądownictwie, a także o tym, dlaczego PiS zaostrza retorykę antyunijną, a momentami nawet antyzachodnią.
Fri, 24 Jan 2020 - 24min - 515 - #23 - Wybory przewodniczącego PO. Kto następcą Grzegorza Schetyny?
Agnieszka Burzyńska i Andrzej Stankiewicz rozmawiają o przetasowaniach w Platformie Obywatelskiej. Żegnają Grzegorza Schetynę i dyskutują o tym, kto przejmie po nim schedę. Ponadto o oskarżeniach wobec prof. Tomasza Grodzkiego i o tym, w jaki sposób broni się Marszałek Senatu, a także o niekończącej się batalii o sądy.
Fri, 17 Jan 2020 - 26min - 514 - #22 - Marian Banaś „sprzedał kopniaka" Zbigniewowi Ziobrze i Patrykowi Jakiemu
Agnieszka Burzyńska i Andrzej Stankiewicz rozmawiają m.in. o dalszym ciągu spektaklu z Marianem Banasiem w roli głównej. Tym razem prezes NIK atakuje Ministerstwo Sprawiedliwości. Po kontroli w Służbie Więziennej, która kierował były wiceminister Patryk Jaki kontrolerzy NIK kierują do prokuratury 16 zawiadomień o popełnieniu przestępstwa.
Komentują też zeszłotygodniową debatę bez debaty w Platformie Obywatelskiej między kandydatami na kandydata na prezydenta.
Na koniec o tym jakie szanse w wyborach prezydenckich może mieć Szymon Hołownia.
Thu, 12 Dec 2019 - 25min - 513 - #21- "Gest Banasia" czyli dalszy ciąg niekończącej się opowieści o dymisji szefa NIKFri, 06 Dec 2019 - 26min
- 512 - #20 - "Anulować, bo przegramy" nową metodą PiS na rządzenie?
Agnieszka Burzyńska i Andrzej Stankiewicz rozmawiają m.in. o kulisach politycznego thrillera w Sejmie, czyli jak technika zgubiła posłów PiS i jak przed porażką uchroniła ich marszałek Sejmu, o tym, czy Marian Banaś był wiarygodny w swoim ostatnim oświadczeniu oraz o kontrowersyjnych decyzjach polskiej prokuratury i ich uzasadnieniach w czasach Zbigniewa Ziobry.
Thu, 28 Nov 2019 - 24min - 511 - #19 - O kulisach prezydenckich prawyborów w PO, czyli jak Jacek Jaśkowiak został kontrkandydatem Małgorzaty Kidawy-Błońskiej
Agnieszka Burzyńska i Andrzej Stankiewicz komentują bieżące wydarzenia polskiej polityki. W tym odcinku m.in. przypominają, co premier Mateusz Morawiecki obiecywał dwa lata temu a co obiecuje dziś, tłumaczą, jak szef SLD ograł PiS i Lewicę Razem jednocześnie, mówią też o tym, co boli Grzegorza Schetynę i jaki to miało wpływ na prezydenckie prawybory w PO?
Thu, 21 Nov 2019 - 22min - 510 - #18 - Kto zyskuje, kto traci w nowym rządzie Mateusza Morawieckiego i czy Senat w rękach PiS to tylko kwestia czasu?
Agnieszka Burzyńska i Andrzej Stankiewicz komentują zmiany w rządzie Mateusza Morawieckiego po wyborach parlamentarnych, przemówienia z inauguracji nowej kadencji Sejmu i próby kuszenia przez PiS senatorów opozycji. Rozmawiają też o tym, jak Platforma Obywatelska zamierza wybierać swojego kandydata na prezydenta i czy skończy się to interwencją Donalda Tuska.
Thu, 14 Nov 2019 - 30min - 509 - #17 - Jaki wpływ na polską politykę mają żona i córka Donalda Tuska?
Agnieszka Burzyńska i Andrzej Stankiewicz komentują decyzję Donalda Tuska, dyskutują o tym, kto ma szanse powalczyć z Andrzejem Dudą w drugiej turze wyborów prezydenckich, przypominają, czym zasłynęli kandydaci PiS na sędziów TK i dyskutują, czy medialny powrót Antoniego Macierewicza jako marszałka seniora Sejmu oznacza jego polityczne pożegnanie.
Thu, 07 Nov 2019 - 25min - 508 - #16 - PiS walczy o większość w Senacie – trudna powyborcza rzeczywistość partii Jarosława KaczyńskiegoFri, 25 Oct 2019 - 24min
- 507 - #15 - Wybory, wybory, wybory. Kto może czuć się zwycięzcą, a kto przegranym? I czy PiS faktycznie rządzi samodzielnie?
Agnieszka Burzyńska i Andrzej Stankiewicz analizują wyniki wyborów parlamentarnych. Sejmowe i senackie układanki nie są takie proste jakby się mogło wydawać. W odcinku między innymi o tym, czy Prawo i Sprawiedliwość faktycznie rządzi samodzielnie i jaki wpływ na hegemonię Jarosława Kaczyńskiego będą jego umacniający się koalicjanci ze Zjednoczonej Prawicy.
Thu, 17 Oct 2019 - 25min - 506 - #14 - Kampania na finiszu. Jak PiS i opozycja walczą o głosy wyborców i komu wychodzi to najlepiej?
Po 4 latach kontrowersyjnych rządów PiS idzie po drugą kadencję. Agnieszka Burzyńska i Andrzej Stankiewicz rozmawiają o drodze partii Jarosława Kaczyńskiego do zwycięstwa w kolejnych wyborach, o chaotycznej kampanii Koalicji Obywatelskiej i o spodziewanych wynikach pozostałych komitetów. Podsumowują przedwyborcze sondaże i analizują możliwe powyborcze scenariusze.
Thu, 10 Oct 2019 - 22min - 505 - #13 - Debata przedwyborcza w TVP – lider PSL kontra drugoplanowi bohaterowie
Agnieszka Burzyńska i Andrzej Stankiewicz o wyborczej debacie w TVP z udziałem jednego szefa partii. Co wynieśli wyborcy z dyskusji polityków drugiego planu?
Przesłuchanie Janusza Wojciechowskiego w PE – czy kandydat PiS na unijnego komisarza ds. rolnictwa zna się na rolnictwie?
Afery PiS i PO, czyli taśmy i „tasiemki" w kampanii wyborczej.
Fri, 04 Oct 2019 - 17min - 504 - #12 - Kogo zaskoczyła afera Banasia?
Agnieszka Burzyńska i Andrzej Stankiewicz o kulisach sprawy szefa NIK – o kontroli jego oświadczeń majątkowych, karierze syna Mariana Banasia w państwowych spółkach i reakcji polityków PiS.
Spotkanie Duda-Trump w USA. Co w praktyce znaczą wielkie słowa i wielkie deklaracje prezydenta Stanów Zjednoczonych?
Hejt w Sejmie i poza nim. Kto i po co sieje nienawiść w polskiej polityce?
Fri, 27 Sep 2019 - 22min - 503 - #11 - Na co Polska Fundacja Narodowa wydaje pieniądze polskich podatników?
Gigantyczne wydatki Polskiej Fundacji Narodowej w Stanach Zjednoczonych. Na co idą pieniądze polskich podatników?
Wybory parlamentarne 2019. Grzegorz Schetyna ustępuje miejsca Małgorzacie Kidawie-Błońskiej, czyli o przedwyborczych ruchach opozycji.
Dymisje Marka Kuchcińskiego i Łukasza Piebiaka. Agnieszka Burzyńska i Andrzej Stankiewicz podsumowują afery z marszałkiem Sejmu i wiceministrem sprawiedliwości w roli głównej.
Thu, 19 Sep 2019 - 18min - 502 - #10 - Falenta straszy obóz władzy. Czy faktycznie mają się czego bać?
Wizyta prezydenta Andrzeja Dudy w Białym Domu. Jakich zakupów dokonała Polska? Czy wzmocnią one realnie nasze bezpieczeństwo, czy są tylko elementem polityki? Marek Falenta straszy obóz władzy i pisze do prezydenta. Czy faktycznie posiada on materiały kompromitujące PiS? Czy obali ich rządy? Dlaczego przez cztery lata w aferze taśmowej nie wydarzyło się nic? Partia Kaczyńskiego obiecywała komisję śledczą w tej sprawie, a teraz prowadzi narrację, że temat nie istnieje. PSL obiera nową strategię na wybory krajowe. Partia odcięła się od KE i zaczyna rozmowy z… Pawłem Kukizem. Z kim uda im się zawrzeć porozumienie? Jak rozwijać się będzie polska scena polityczna przed wyborami?
Thu, 13 Jun 2019 - 21min - 501 - #9 - Przemówienie Donalda Tuska rozczarowaniem?
Rekonstrukcja rządu – znamy już nowych ministrów, którzy zostali wybrani na niecałe pół roku. Kto i dlaczego dostał nominacje? Czy Jarosław Kaczyński płaci za lojalność? Przemówienie Donalda Tuska z okazji wyborów 4 czerwca 1989 roku wywołało wiele emocji. Przewodniczący Rady Europejskiej porównał PiS do władzy komunistycznej. Rozczarował czy zachwycił? Czy z obawy przed przegraną nie wystartuje w wyborach prezydenckich? PSL tworzy Koalicję Polską. Co to oznacza dla opozycji? Co skłoniło PSL do takiej decyzji?
Thu, 06 Jun 2019 - 20min - 500 - #8 - Źródło zwycięstw i euforii po stronie władzy
Podsumowanie wyborów do europarlamentu. Zaskakujący wynik, obietnice wyborcze i wprowadzanie programów społecznych przed wyborami. Euforia po stronie władzy. Porażka w oczach Grzegorza Schetyny. Czy koalicja Europejska przetrwa? Marek Lisiński szef fundacji "Nie lękajcie się" wyłudził pieniądze od ofiary księdza pedofila, a za występ w filmie braci Sekielskich żądał 50 tysięcy złotych.
Thu, 30 May 2019 - 22min
Podcasts semelhantes a Stan Wyjątkowy
Podcast Wojenne Historie Historia II wojny światowej
Piąte: Nie zabijaj Justyna Mazur
WojewódzkiKędzierski Kuba Wojewódzki, Piotr Kędzierski
Mellina Marcin MELLER
Psychologia, którą warto znać Mirosław Brejwo
Modlitwa w drodze Modlitwa w drodze
Prof. Antoni Dudek: Rzeczypospolite Polskie Radio S.A.
Świat 24 Polskie Radio S.A.
Przemek Górczyk Podcast Przemek Górczyk
Radio Naukowe Radio Naukowe - Karolina Głowacka
Podcast Historyczny Rafał Sadowski
Historia dla dorosłych RMF FM
Misja specjalna RMF FM
Nauka To Lubię Tomasz Rożek
Radio Wnet - Archiwalne podcasty wnet.fm
Żurnalista - Rozmowy bez kompromisów zurnalistapl
Raport o stanie świata Dariusza Rosiaka Dariusz Rosiak
Gość Radia ZET Beata Lubecka
Poranna rozmowa w RMF FM RMF FM
Radio Wnet Radio Wnet
DUDEK o polityce prof. Antoni Dudek i Super Exspress
ZET jak Zbrodnia Radio ZET
Express Biedrzyckiej Kamila Biedrzycka
OSW - Ośrodek Studiów Wschodnich Ośrodek Studiów Wschodnich
7. Dzień Tygodnia w Radiu ZET Radio ZET
Dział Zagraniczny Maciej Okraszewski
Za Rubieżą. Historia i polityka Miłosz Szymański
Fakty w RMF FM RMF FM
Global News Podcast BBC World Service
Popołudniowa rozmowa w RMF FM RMF FM
La Disco Italiana Radio Padova
Lanz + Precht ZDF, Markus Lanz & Richard David Precht
Strefa Wpływów Polskie Radio S.A.
El Cartel de La Mega RCN Radio
Puls Tygodnia Dla Dorosłych Radiowcy Bez Cenzury
Эхо Москвы Feed Master by Umputun