Filtrar por gênero
DZIEŃ DOBRY, TO JA! ROZMOWY INNE NIŻ WSZYSTKIE W RADIU KIELCE

Audycja „Dzień Dobry, to Ja! Rozmowy inne niż wszystkie w Radiu Kielce” to autentyczne, osobiste i pełne inspiracji wywiady. Na antenie Polskiego Radia Kielce spotykamy się z wyjątkowymi osobami związanymi z województwem świętokrzyskim: artystami, muzykami, politykami, sportowcami oraz ludźmi, którzy mają do opowiedzenia niezwykłe historie. To nie tylko wywiady – to spotkania, które poruszają ważne tematy, pokazują różne perspektywy i odsłaniają osobiste przekonania naszych gości. A słuchacze zostają z pytaniami o ich własne życie, wartości i wybory. „Dzień Dobry, to Ja! Rozmowy inne niż wszystkie w Radiu Kielce” to audycja łącząca lokalność regionu świętokrzyskiego z uniwersalnymi wartościami. Tworzy przestrzeń do rozmów, które zostają ze słuchaczami na długo. Premierowe odcinki – w niedziele po godz. 10 na 101.4 MHz oraz na radiokielce.pl
- 58 - Nie tylko muzyka. Patrycja Zarychta o empatii, ludziach, którzy ją ukształtowali i pokonywaniu własnych słabościSun, 27 Sep 2026
- 57 - Warto być przyzwoitym. Lucjan Pietrzczyk w „Dzień Dobry, to Ja!”
Przez lata był nauczycielem, harcmistrzem, pedagogiem, samorządowcem, strażakiem, posłem i społecznikiem. W „Dzień Dobry, to Ja! Rozmowy inne niż wszystkie w Radiu Kielce” odkładamy jednak na bok funkcje i stanowiska. Lucjan Pietrzczyk opowiada o domu rodzinnym i ludziach, którzy go ukształtowali, wartościach, trudnych chwilach i o tym, co po latach uważa za naprawdę ważne. Mówi też o swojej potrzebie naprawiania siebie, o reagowaniu na krzywdę innych i o zasadzie, którą – jak podkreśla – warto kierować się w życiu: „Warto być przyzwoitym”.
Sun, 20 Sep 2026 - 56 - Jacek Jabrzyk o życiu, ludziach i cenie sukcesu
„Życie jest jedno, krótkie i albo je wykorzystamy, albo nie” powiedział Jacek Jabrzyk. Dyrektor Teatru im. Stefana Żeromskiego w Kielcach w audycji „Dzień dobry to ja, rozmowy inne niż wszystkie w Radiu Kielce” opowiedział o osobach, które kształtowały jego charakter i jego samego, o trudnych wyborach, bezsilności, wzruszeniu i o tym, z czego jest naprawdę dumny.
Sun, 13 Sep 2026 - 55 - Artur Wijata: lubię odkrywać nowe
Podobnie było z moją fryzurą. To były lata prób i eksperymentów – mówił w programie „Dzień dobry to ja! Rozmowy inne ni ż wszystkie w Radiu Kielce” Artur Wijata, dyrektor Kieleckiego Centrum Kultury.Dodał, że ten wieloetapowy proces przygotowania codziennie fryzury opanował - po trzech latach – w 10 minut.- Jeszcze o fryzurze, a właściwie o kolorach włosów – to miałem od różu, przez zielony, blond aż do naturalnych czarnych – opowiadał w audycji. Mama – widząc u mnie na głowie blond stwierdziła, że świetnie wyglądam i powinienem urodzić się blondynem – mówił Artur Wijata. Zdradził, że sam dobiera sobie elementy garderoby, bo kiedyś planował zostać projektantem mody, ale dzięki Bogu nie dostał się na studia do Łodzi. Z perspektywy lat ocenia, że to ciężki kawałek chleba, ale ma na swoim koncie wyróżnienie w jednej z pierwszych edycji Festiwalu OFF Fashion.Skończyłem malarstwo i dzięki temu moja zawodowa droga zaczęła się od pracy jako instruktor do działalności podstawowej i kurator w KCK Galerii „Winda” – mówił. Dzięki uporowi i znajomościom – z tego jestem dumny – udało mi się pokazać prace profesor Magdaleny Abakanowicz. „Podchody” trwały aż pięć lat – zdradził w audycji Artur Wijata.Dzisiaj kieruje dużą placówką kulturalną wprowadzając nowoczesne rozwiązania, nie tylko dla niepełnosprawnych, ale poznając tajniki zrównoważonego rozwoju sam zaczął stosować zasadę „zero wast”.Przestałem już kupować na potęgę buty. Jest ich tyle, że zaczęły wychodzić z mojego domu. Teraz przekazuję je mojemu tacie. Ale kusi mnie ocenienie jakości i długości użytkowania butów zrobionych ze skórek winogron i grzybów – przyznał. Artur Wijata opowiedział także o swoim domu, pełnym kuchennych zapachów, własnych warzyw i owoców i miłości do kuchni autorskiej. Sam gotuję, eksperymentując w kuchni. Lubię wszelkiego rodzaju pasty z sosami, które też są mojego pomysłu, a więc zdrowe! U mnie nic się nie marnuje – przyznał gość „Dzień dobry to ja! Rozmowy inne niż wszystkie w Radiu Kielce”. Poza tym – zdradził Artur Wijata – w domu robię wiele rzeczy manualnych, ale nie znam się na hydraulice, nie potrafię wykonać technicznych rzeczy, zatem nie jestem samowystarczalny. Ale potrafię i lubię odkrywać nowe. Na pytanie jakim zasadom hołduje – Artur Wijata – odpowiedział: uczciwość w każdej sytuacji.
Sun, 28 Jun 2026 - 54 - W Chinach robiłem za Einstiena!Wszystko przez fryzurę moją fryzurę tłumaczył w programie „Dzień dobry to ja ! Rozmowy inne niż wszystkie w Radiu Kielce Andrzej Mochoń. Prezes Targów Kielce dodał, że w Polsce biorą go za Jerzego Maksymiuka. Wątek włosów pojawił się nie przypadkowo. Okazało się bowiem, że od pół wieku gość nie był u fryzjera. W ten sposób chciałem zaoszczędzić i uskładać pieniądze na samochód – śmiał się. Od 1976 roku strzygę się sam – wyznał szef Targów Kielce. Podczas rozmowy Andrzej Mochoń wspominał okres spędzony w rodzinnym Jarosławiu. Zdradził, że nigdy nie miał kłopotów z nauką i ze wszystkich przedmiotów był wzorowym uczniem. Dlatego najbliżsi, mimo, że nie stawiali barier przed wyborem studiów, po latach przyznali, że marzyli o karierze syna, jako lekarza. Dzisiaj podobną zasadę bohater audycji zastosował w stosunku do swoich dzieci. A m ich czwórkę. Jak mówił, razem z żoną wspieraliśmy dzieci w nauce, ale zastrzegliśmy, że nie mają co liczyć na pomoc finansową. W dorosłym życiu muszą radzić sobie sami. Jeden z synów po skończeniu prawa na Uniwersytecie warszawskim wstąpił do zakonu. Jest dominikaninem, sekretarzem prowincjała. Jeśli on jest szczęśliwy – to my przede wszystkim przyznał Andrzej Mochoń. Podobnie było z jego karierą. Po skończeniu studiów miał rozpocząć prace jako wykładowca Uniwersytetu Wrocławskiego. Jednak z powodu braku mieszkania – a wówczas już spodziewaliśmy się dziecka – napisałem do kilku innych uczelni. Odpowiedź przyszła z Kielc. I tak zostałem – podsumował twórca Targów Kielce. Na pytanie, czy mając takie doświadczenie, pokierowałby swoją karierą inaczej, czy tak samo odpowiedział: wcześniej skończyłbym z pracą akademicką i zająłbym się biznesem. Na jego kreatywności poznał się ówczesny wojewoda świętokrzyski Józef Płoskonka, który zaproponował stworzenie spółki. I to były podwaliny pod budowę Tragów Kielce. Z „Dzień dobry to ja! Rozmowy inne niż wszystkie w Radiu Kielce” dowiedzieliśmy się także, jaka była historia budowy pomnika Milesa Davisa, który zapoczątkował „Memorial to Miles - Targi Kielce Jazz Festiwal”. O muzyce Andrzej Mochoń opowiedział, że od wczesnych lat szkoły podstawowej zaczął zbierać płyty. Dzisiaj ma ponad półtora tysiąca winylowych egzemplarzy, ale to głównie twórcy jazzowi. Słucha także klasyki i nie jest mu obca muzyka popularna. Jazz natomiast lubi za to, że jego wykonawcy grając pokazują emocje, które są naturalne i prawdziwe. I to uwiecznia na swoich fotografiach. Jest bowiem portrecistą ludzkich twarzy. Andrzej Mochoń – to również mało znana cecha lidera kieleckiego ośrodka wystawienniczego – jest poliglotą. W sposób komunikatywny porozumiewa się po ang9ielsku, niemiecku, rosyjsku, francusku. Teraz uczy się hiszpańskiego. Jest też dziadkiem dziesięciorga wnucząt. Ale na pytanie, kiedy więcej czasu spędzi z wnukami odpowiedział- jestem jeszcze za młody, aby przestać pracować, chociaż szukam już następcy, takiego, który będzie kontynuował dalszy rozwój Targów Kielce. Na pewno nie wejdę już na żadną górę, ani w Himalajach, ani w Ameryce Południowej! Do tej pory traciłem na to za dużo czasu – stwierdził gość ostatniego odcinka programu „ Dzień dobry to ja! Rozmowy inne niż wszystkie w Radiu Kielce”.Sun, 21 Jun 2026
- 53 - Męstwo, ojcostwo i własna via ferrata. Bartosz Świtek w „Dzień dobry, to ja!”
Twórca Tyrolki na Kadzielni gościem audycji „Dzień dobry, to ja! Rozmowy inne niż wszystkie” Niczym Indiana Jones szukał wagoników w jeziorze Szmaragdowym na Kadzielni, na linach w uprzężach czyścił okna pierwszych wieżowców „Manhattanu”, ale przede wszystkim kocha góry, wspinaczkę i rowerowe wyprawy. Bartosz Świtek, pomysłodawca Tyrolki na kieleckiej Kadzielni, był gościem ostatniego wydania audycji „Dzień dobry, to ja! Rozmowy inne niż wszystkie w Radiu Kielce”. W rozmowie opowiedział o swojej nieoczywistej życiowej drodze. Porzucił zawód prawnika, by realizować własne pomysły i budować życie na własnych zasadach. Wspominał swoją pierwszą firmę, w której dzięki umiejętności pracy na wysokości mógł czyścić wysokie silosy czy okna wieżowców w Łodzi. W programie wspomniał ludzi, którzy go ukształtowali, w tym dziadka, którego nazywa swoim pierwszym przewodnikiem tatrzańskim. -Kiedy miałem cztery lata dziadek zabrał mnie na tygodniową męską wyprawę, obeszliśmy szlaki, spaliśmy w schroniskach górskich. Dziś to on jest przewodnikiem swojego syna podczas rowerowych wypraw w Polsce i za granicą. Bartosz Świtek opowiedział też o współpracy z Teatrem im. Żeromskiego w Kielcach. -Kilka razy w roku jako firma alpinistyczna sprawiamy, że Ikar lata, aktorzy mogą bezpiecznie wykonywać kaskaderskie skoki. – wyjaśnia. Tematami spotkania były m.in. męstwo, ojcostwo, odwaga podejmowania życiowych zmian oraz poszukiwanie szczęścia poza utartymi schematami. Bartosz Świtek został uhonorowany prestiżową Nagrodą Miasta Kielce za 2025 rok. Otrzymał to wyróżnienie za stworzenie pierwszej w Polsce miejskiej via ferraty na terenie Rezerwatu Przyrody Kadzielnia. Ta unikalna inwestycja turystyczna pozwala mieszkańcom i turystom na bezpieczną wspinaczkę i przeżycie górskiej przygody w kontrolowanych warunkach.
Sun, 14 Jun 2026 - 52 - Sandra Drabik - pięściarka, olimpijka. Adrenalina, euforia i honor
Sandra Drabik gościem audycji „Dzień dobry, to ja!”. Opowiedziała o sporcie, adrenalinie i przekraczaniu własnych granic.Pięściarka i olimpijka z Tokio Sandra Drabik była gościem audycji „Dzień dobry, to ja! Rozmowy inne niż wszystkie w Radiu Kielce”. Sportsmenka opowiedziała nie tylko o swojej karierze bokserskiej, ale także o pasji do aktywności, które dostarczają jej mocnych emocji.Jak przyznaje, ring to nie jedyne miejsce, w którym lubi sprawdzać swoje możliwości.– Skoki na bungee, skoki ze spadochronem, loty paralotnią. Lubię się trochę bać, a potem przełamać swój strach, wtedy czuje się motyle w brzuchu – mówi Sandra Drabik.Podczas rozmowy nie zabrakło tematów związanych z drogą do sportowych sukcesów, radzeniem sobie z porażkami oraz motywacją do dalszej pracy, ale i o tym czym zajmuje się poza ringiem.- Od 7 lat pełnię służbę w Centralnym Wojskowym Zespole Sportowym. Mogę dwutorowo się rozwijać i jako żołnierz poznając musztrę, ucząc się strzelania i jako sportowiec z pełnym planem treningowym – wyjaśnia.Pytana, czy nie obawia się niepewnych czasów związanych z zagrożeniami wojennymi i misjami zagranicznymi czy obroną granicy mówi twardo, że chociaż kiedy wstępowała do wojska sytuacja międzynarodowa była zupełnie inna to „żołnierzem jest się na całe życie” i swojej decyzji nie żałuje, a nawet po zakończeniu kariery sportowej właśnie na wojsku chce się skupić.Słuchacze usłyszeli między innymi, jak długo trwa euforia po największych zwycięstwach, czego można nauczyć się z niepowodzeń oraz skąd czerpać siłę, by po kolejnych przeszkodach ponownie ruszyć naprzód.
Sun, 07 Jun 2026 - 51 - Katarzyna Lisowska: uczę się żyć tu i teraz!
Tej zasady stara się trzymać dr Katarzyna Lisowska, która była gościem programu „Dzień dobry to ja! Rozmowy inne niż wszystkie w Radiu Kielce”. Na co dzień pracuję w Instytucie Muzyki Uniwersytetu Jana Kochanowskiego w Kielcach i przez studentów nazywana jestem lekarzem od głosu – mówiła. To także oni zdecydowali, żeby przyznać mi tytuł Najlepszego Wykładowcy UJK - dodała wokalistka i kompozytorka.Na pytanie: jak zaczęła się jej przygoda z muzyką, Kasia odpowiedziała, że to był czas przedszkolny. Rodzicom opowiadałam – mówiła – że w sali stoi pianino. Takie samo, po latach, kiedy mama z tatą zauważyli, że muzyka jest dla mnie więcej niż hobby - stanęło w moim pokoju.Dzięki muzyce pokonywałam wszelkie trudności. Nawet jak poważnie zachorowałem piosenki dawały nadzieję – stwierdziła. Do tej pory otrzymuje od fanów listy, w których dziękują za muzykę, która pozwoliła im stanąć w trudnych momentach na nogi. To lepsze, niż wszelkie radiowe ratingi – dodała Kasia Lisowska.To z domu wyniosła szacunek do drugiego człowieka. Pewnie dlatego studenci, tak często zwierzają jej się z różnych prywatnych spraw, prosząc o radę. Artystka zdradziła, że zawsze można na nią liczyć, nie nosi w sobie urazy do innych i wybacza dla siebie. Dlatego życie motywuje nas tylko wtedy, kiedy dostajemy od niego kopniaki.W trakcie rozmowy dr Kasia Lisowska zdradziła kulisy pracy z Andrzejem Piasecznym, którego nie poucza, a daje wskazówki, któremu pomaga na scenie – często śpiewając jego kwestie - gdy na przykład zapomni tekstu. Ta znajomość trwa już półtorej dekady!Mimo, że na co dzień delikatna i subtelna, to w audycji odkryła nieznane swoje strony. Przyznała, że czasami przeklina, a słowo na „k” kiedy niesie „dłuuugie rrrrr”, potrafi rozładować emocje. Zna się na samochodach, wręcz kocha programy motoryzacyjne i lubi stare limuzyny. Ma takie dwie i wie doskonale co to silnik V8. Myśli, że kiedyś, w innym życiu, musiała być, albo złodziejem samochodów, albo mieć samochodowy warsztat. Zdarzało się, że przygotowywała zaprawę murarską, operowała kielnią i fugowała płytki. Teraz buduje swój wymarzony dom – zdradziła autorka trzech solowych albumów.Dr Katarzyna Lisowska wierzy, że dobro zawsze wraca, co odczuła na sobie już wiele razy.Nie chcę być więźniem ani przeszłości, a tym bardziej przyszłości – stwierdziła.Dlatego uczę się żyć tu i teraz! Kasia Lisowska – wokalistka estradowa i sesyjna, pianistka, kompozytorka, pedagog oraz doktor sztuk muzycznych w dziedzinie wokalistyka. Pełni funkcję wicedyrektora ds. kształcenia w Instytucie Muzyki Uniwersytetu Jana Kochanowskiego. Jest autorka trzech płyt: „Linia życia” (2021), „Aura” (2023), „Dwie Dusze – Jedna Melodia” (2025). Trzecie wydawnictwo to jej autorski projekt oparty na młodzieńczych tekstach Stefan Żeromskiego.
Sun, 31 May 2026 - 50 - Grzegorz Pańtak: skoczyłem z 7 metrów! Dla tańca!
– Gdy miałem dwanaście, może trzynaście lat, zapisałem się z kolegą na kurs tańca, żeby poderwać dziewczynę – wyznał dr Grzegorz Pańtak.I tak wszystko się zaczęło. Jak wspomina tancerz, choreograf i współzałożyciel Kieleckiego Teatru Tańca, rodzice zawsze go wspierali, a ojciec chciał jedynie, by skończył studia.– I skończyłem AWF, aby w przyszłości móc zawodowo uczyć ruchu scenicznego – przyznał.Gość audycji wspominał, jakie zdziwienie u urzędników wywoływały rozmowy na temat założenia w Kielcach teatru tańca. – Zanim jednak formalnie doprowadziliśmy z Elżbietą do powstania instytucji trwało to dziewięć lat. Radni czy urzędnicy pytali, czy nie możemy tańczyć po pracy, wieczorami – wspominał z uśmiechem współzałożyciel KTT. - Nie wiedzieli, ile czasu i wysiłku wymaga zawodowy taniec. To, że osiągnęliśmy cel to duża zasługa Elżbiety Pańtak. Ona miała pomysł na funkcjonowanie teatru. Prowadziła swój zespół i zarażała pasją do tańca wszystkich dokoła. Ona też zatrzymała nas w Kielcach, mimo ofert z dużych ośrodków w Polsce i za granicą. I taniec połączył nas nie tylko na scenie. Także w życiu prywatnym. Poza tym zaczynaliśmy w nowoczesnym i nowo oddanym budynku z dużą sceną, który dziś jest siedzibą Kieleckiego Centrum Kultury i Kieleckiego Teatru Tańca. Chcieliśmy - i to się udało - być partnerami dla innych, a nie tylko szukać pracy w Niemczech, czy Francji. Do nas przyjeżdża Berlin, Paryż, Nowy Jork. Pracujemy często z najlepszymi, na przykład Billym Godsonem, tancerzem w zespole Michaela Jacksona. Zresztą to dla mnie Jackson był, jest i będzie wzorem scenicznym. On tańczył jazz! - podkreślił.Taniec – jak każda dziedzina sztuki – wymaga poświęceń i mozolnej, ciężkiej pracy, aby osiągnąć sukces. Jak tłumaczył artysta, dopiero wtedy można przekraczać granice możliwości własnego ciała.– Dzięki temu można skoczyć nie dwa, lecz trzy, cztery tury, czyli kręcić się w powietrzu i zmieniać jednocześnie układ nóg. Dzisiaj zrobię już tylko dwa tury – przyznał z uśmiechem.W programie zdradził, że dla tańca był gotów podejmować ryzyko. Podczas jednego ze spektakli operowych skoczył nawet z siedmiometrowego muru na niewielki materac. Jednocześnie, jako czynny tancerz, unikał jazdy motocyklem. Dziś podróżuje jednak na dwóch kółkach razem z córką Kamilą i grupą pasjonatów motocykli. Rok temu odwiedzili Albanię. Spełnił również jedno ze swoich marzeń, biorąc udział w rajdzie enduro. Dr Grzegorz Pańtak w szczerej rozmowie powiedział, że przez to, że tyle czasu wspólnie z żoną poświęcili na budowanie teatru, prywatne życie gdzieś zeszło na drugi plan.– Nie było równowagi między pracą a domem – powiedział.Po ponad 20 latach zakończył swoją sceniczną karierę taneczną. Dziś realizuje się w zupełnie innej roli: administratora, choreografa, reżysera światła – przyznał w wywiadzie Magdalenie Galas-Klusek i Pawłowi Solarzowi.Jak podkreślił dr Grzegorz Pańtak - taniec to język, dzięki któremu można komunikować się bez słów na innym poziomie niż werbalnie.
Sun, 24 May 2026 - 49 - Agnieszka Piwowarczyk: modliłam się, żeby spotkać panią!
Takie są pierwsze reakcje kobiet, które pojawiają się w szpitalu i spotykamy się ustalając plan porodu – mówiła Agnieszka Piwowarczyk w programie „Dzień dobry to ja! Rozmowy inne niż wszystkie w Radiu Kielce”Położna na co dzień pracująca w Świętokrzyskim Centrum Matki i Noworodka, była dwukrotnie nagrodzona tytułem „Położna na medal”, jest także laureatką „Nagrody Miasta Kielce” w rozmowie z Magdaleną Galas–Klusek i Pawłem Solarzem przyznała, że na co dzień jest bardzo pogodną osobą i taką pozytywną energią próbuje obdarowywać innych, zwłaszcza kobiety przygotowywane do porodu. Dlatego stara się dbać o intymność pacjentek i wchodząc do pokoju zawsze puka do drzwi, lecz nigdy nie przekroczy granicy przejścia na „ty”. „Od pierwszej minuty spotkania z pacjentkom buduje relację opartą na zaufaniu” – mówiła Agnieszka Piwowarczyk.Ale te emocje związane z przygotowaniem do porodu, potem samym porodem pozostają w pamięci, stwierdziła „położna na medal”. Ten kierunek studiów wybrała przypadkiem. Chciała studiować dietetykę w Krakowie, ale zabrakło jej punktów i postanowiła wyjechać do pracy do Londynu. Wracając do Polski złożyła dokumenty na wolne miejsca na UJK w Kielcach. I tak została położną. Niestety – w jej opinii – Kielce nadal są zamknięte na nowości, dotyczy to chociażby utworzenia domów narodzin. Przecież kiedyś rodziło się tylko w domu skwitowała i od razu dodała, że zawsze ma ze sobą walizkę ze sprzętem medycznym. Wzruszona opowiadała o swojej pierwszej ciąży. Było podejrzenie, że dziecko urodzi się chore. „Ani razu nie przeszło mi przez myśl, aby je usunąć” – mówiła. Na szczęście kolejne badania wykluczyły podejrzenie choroby u Feliksa, który jest uparty podobnie jak, ja - dodała.Poród drugiego syna – Kazimierza – był już zaplanowany. Agnieszka Piwowarczyk zdradzając szczegóły prywatnego życia mówiła o wyrozumiałym mężu, który przejmuje wiele obowiązków, aby bohaterka audycji mogła spełniać swoje zawodowe ambicje.„Od lat używam tych samych perfum, które długo pamiętają pacjentki, przeklinam jak szewc, gdy się zdenerwuję, czasami biorę łopatę do ręki i nigdy nie przeprowadzę się do dużego miasta” – opowiadała. Szkoda, że w Polsce nie ma opieki psychologicznej dla lekarzy, pielęgniarek i położnych. Byłoby łatwiej przejść przez te najtrudniejsze momenty pracy. Bo każdy poród jest inny, a życie cudem jest! – stwierdziła Agnieszka Piwowarczyk w programie „Dzień dobry to ja! Rozmowy inne niż wszystkie w Radiu Kielce”.
Sun, 17 May 2026 - 48 - Profestor Marcin Pasiarski o najtrudniejszych aspektach pracy lekarza
Profesor Marcin Pasiarski na co dzień leczy pacjentów onkologicznych. W rozmowie na antenie Radia Kielce słuchacze poznają jednak nie tylko lekarza i specjalistę od onkologii, ale także jutubera, popularyzatora nauki oraz pasjonata strzelectwa.– Wystarczy pójść na strzelnicę, rodzaj skupienia jakiego wymaga ten sport sprawia, że odcinamy się od otoczenia i to pozwala na chwilę zresetowania. Na strzelnicę mogę pójść w ciągu tygodnia a urlop jest bardziej ograniczony. – mówi profesor.W audycji nie zabraknie pytań o najtrudniejsze aspekty pracy lekarza. Czy medyk zawsze mówi pacjentowi całą prawdę? Ile w medycynie jest twardej wiedzy, a ile intuicji?– Z biegiem czasu, nabieraniem doświadczenia przychodzi też coś, czego nie potrafię racjonalnie wyjaśnić, to chyba intuicja. Jest taki moment, że podpowiada już w drzwiach, jak pacjent wchodzi, co jest na rzeczy. Sposób w jaki pacjent mówi, uśmiecha się sprawia, że wiem czy mamy do czynienia z poważnym przypadkiem czy nie. Oczywiście ten błysk intuicji później musi być poparty nauką, badaniami. Z pewnością jednak czasem przyspiesza podjęcie decyzji.– przyznaje profesor Marcin Pasiarski.To była rozmowa o emocjach, odpowiedzialności i granicach nadziei. Także o tym, jak nie zgubić siebie, gdy każdego dnia spotyka się ludzi walczących o życie. Pojawiły się również pytania o przyszłość medycyny: czy warto się szczepić, czy COVID-19 był spiskiem i czy człowiek będzie kiedyś potrafił całkowicie wyleczyć raka?Profesor dr hab. n. med. Marcin Pasiarski jest specjalistą chorób wewnętrznych, hematologii i immunologii klinicznej, kielczaninem, absolwentem Uniwersytetu Medycznego w Lublinie (tam również uzyskał w 2009 roku stopień doktora nauk medycznych). Od 2001 roku pracuje w Świętokrzyskim Centrum Onkologii. Od 2011 roku kierował najpierw oddziałem hematologii, a od 2014 roku Kliniką Hematologii i Transplantacji Szpiku w ŚCO. Od 2015 roku pełni funkcję konsultanta wojewódzkiego w dziedzinie hematologii, jest wykładowcą Wydziału Lekarskiego i Nauk o Zdrowiu Collegium Medicum Uniwersytetu Jana Kochanowskiego w Kielcach.
Mon, 11 May 2026 - 46 - Krzysztof Myśliński – miasto to kryminalna zagadka
Najbardziej szaloną rzeczą jaką zrobiłem z kolegą było wejście na czwarte piętro po balkonach do koleżanki – powiedział dr Krzysztof Myśliński w audycji „Dzień dobry, to Ja! Rozmowy inne niż wszystkie w Radiu Kielce”, emitowanej w niedzielę po godz. 10.00.
Historyk sztuki i wojewódzki konserwator zabytków przyznał, że choć w młodości jego wyobraźnię rozpalały przygody Indiany Jonesa, ostatecznie wybrał studia z historii sztuki na Uniwersytecie Wrocławskim. Jak podkreślił, historia i architektura mają w sobie coś z filmu akcji – wymagają dociekliwości, łączenia faktów i odkrywania ukrytych znaczeń.-Miasto można czytać jak tekst – niczym kryminalną zagadkę, której języka trzeba się nauczyć. - O takim spojrzeniu dziś na przestrzeń miejską opowiadał.
W rozmowie pojawiły się także bardziej osobiste wątki. Myśliński zdradził, że po Kielcach najchętniej porusza się rowerem. To jednak nie efekt pasji do kolarstwa, lecz praktyczne podejście do miejskich realiów.-Znacznie łatwiej jest poruszać się po mieście rowerem, samochodem ciężko czasem znaleźć miejsce parkingowe. A jak już znajdę parking to zapominam zabrać biletu z parkomatu i potem zastaję za szybą liścik i muszę płacić mandat. Jestem niestety trochę roztrzepany i wolę unikać takich sytuacji i jeździć rowerem - mówi z uśmiechem.Konserwator nie należy również do miłośników dalekich podróży. Jak mówi, nie odczuwa potrzeby „kolekcjonowania miejsc” na świecie, a jego regularnym kierunkiem pozostają Czechy, co bywa powodem żartów ze strony jego synów.W audycji opowiedział też o swoich ulubionych, nieoczywistych miejscach w Kielcach. Wymienił m.in. Górny Pakosz – przestrzeń, której wielu mieszkańców unika – oraz stare kolejowe osiedle na Herbach, które, jak zaznaczył, stopniowo znika z mapy miasta.Sun, 03 May 2026 - 45 - Michał Stachurski - w głąb historii własnej rodziny
Nie każdy kojarzy go poza sceną, a tymczasem życie Michała Stachurskiego muzyka i edukatora, to znacznie więcej niż rytm i koncerty. Perkusista zespołu Mafia od lat prowadzi równoległą, niezwykle osobistą podróż - w głąb historii własnej rodziny. Michał Stachurski był gościem audycji „Dzień dobry to Ja! Rozmowy inne niż wszystkie w Radio Kielce”.
Genealogiczna pasja szybko przerodziła się w coś znacznie większego niż hobby. Dziś jego drzewo genealogiczne obejmuje imponujące 21 tysięcy osób. Każde nazwisko to osobna historia, fragment większej opowieści, którą Stachurski z uporem i czułością od lat składa w całość.
– Tak mnie to wciągnęło, że latałem po cmentarzach z aparatem i robiłem zdjęcia nagrobków przodków – wspomina.
Sam definiuje siebie jako człowieka bardzo rodzinnego. Syn Wojciecha Stachurskiego znanego w Kielcach muzyka, kompozytora i autora tekstów swoje dzieciństwo spędził na festiwalach, w domach kultury czy na sesjach nagraniowych.
Po ojcu i innych przodkach odziedziczył nie tylko talent muzyczny, który zaprowadził go na scenę, ale też niezwykłą determinację i wolę życia. Ta ostatnia nabrała szczególnego znaczenia, gdy przyszło mu zmierzyć się z chorobą.
Dziś, jako ozdrowieniec onkologiczny, mówi o tym otwarcie i bez patosu. Zamiast dramatycznych słów wybiera konkret: profilaktykę, badania, czujność. Jego historia nie jest tylko świadectwem walki, ale przede wszystkim przypomnieniem, jak wiele zależy od nas samych.
Muzyk, genealog, dokumentalista świętokrzyskiego folkloru - trudno zamknąć go w jednej definicji. Każda z tych ról splata się w spójną opowieść o człowieku, który z równą pasją szuka rytmu w muzyce, jak i śladów przeszłości w archiwach i na zapomnianych cmentarzach.
Michał Stachurski urodził się w 1984 roku w Kielcach - polski perkusista rockowy i jazzowy, znany głównie jako członek grupy MAFIA. Członek Związku Artystów Wykonawców STOART. Laureat Nagrody Miasta Kielce.
W dorobku ma ponad 40 wydawnictw fonograficznych i 5 książkowych. W latach 2007–2008 muzyk kontraktowy kompanii Royal Caribbean International. Od 2010 pracuje na stanowisku głównego instruktora ds. muzyki w Wojewódzkim Domu Kultury w Kielcach
Absolwent Instytutu Edukacji Muzycznej UJK, Szkoły Muzycznej im. L. Różyckiego w Kielcach, Krakowskej Szkoły Jazzu i Muzyki Rozrywkowej.Sun, 26 Apr 2026 - 44 - Katarzyna Sajecka: mój sernik jest z ziemniakami
Od ponad czterech dekad przygotowuje ciastka i ciasta. Fachu uczyła się od swojej mamy, a teraz wspólnie z córką i zięciem prowadzi kielecką cukiernię. Katarzyna Sajecka wśród wielu nagród ma też tę bardzo cenną: Nagrodę Miasta Kielce. W programie „Dzień dobry to ja! Rozmowy inne niż wszystkie w Radiu Kielce” zdradziła, że wcale nie ma na imię Katarzyna. Wymyślił to mąż. Kiedy zabiegał o jej względy śpiewał: „dopóki Kasieńki wam się chce”. Tak naprawdę w dowodzie ma zapisane imię Janina, Kazimiera. - Na co dzień wszyscy jednak zwracają się do mnie Katarzyna - mówiła w audycji Radia Kielce. Ceniona kielecka cukierniczka zaczynała swoją pracę w kultowej kawiarni „U Sołtyków”. Tak naprawdę fachu nauczyła ją jednak mama. Dlatego do sernika dodaje ziemniaki. Wtedy ciasto jest wilgotne i ma zupełnie inny smak. Nigdy – przyznała Katarzyna Sajecka – nie przygotowuje takiego samego sernika. Chociaż to jej ulubione ciasto. W serze lądują bakalie, na wierzch czekolada. O tym, że zostanie cukiernikiem zdecydował wyjazd na tragi słodkości do Chicago. „30 rodzajów ciastek, różne kolory, tylko jeden smak - mydła” wspominała w „Dzień dobry to ja! Rozmowy inne niż wszystkie w Radiu Kielce”. Katarzyna Sajecka pochodzi z rodziny rzemieślniczej. Handlu uczyła się od najmłodszych lat, pomagając tacie w przygotowaniu listów i pism do kontrahentów. W trakcie rozmowy z Magdaleną Galas-Klusek i Pawłem Solarzem przyznała, że jej dziadek to Piotr Ściegienny. A nazwisko zobowiązuje. Stara się być dobrym szefem, bo jest zodiakalnym rakiem. Długo pamięta nieprzyjemności, ale zawsze w potrzebie służy pomocą. Katarzyna Sajecka w swoim domu pod Kielcami wybudowała piec chlebowy, ma stół do tenisa i rozgrywa pojedynki z wnukami. Lubi jeździć rowerem. Na pytanie czy jest smutne ciasto – odpowiedziała: takiego ciastka nie ma! I dodała, że jej historia nadaje się na powieść. I nie zabrakłoby w niej wątków także politycznych.
Sun, 19 Apr 2026 - 43 - Dawid Żłobiński swoją niemoc przekuł w siłę
Chodził po dachach, podglądał aktorskie legendy zza krzaków. Dziś jest docenionym aktorem, scenarzystą i reżyserem. Gościem audycji „Dzień dobry to Ja! Rozmowy inne niż wszystkie w Radio Kielce” był Dawid Żłobiński. Artysta związany z Teatrem im. Stefana Żeromskiego w Kielcach przyznaje, że jako dziecko przeprowadzał się z rodziną kilkanaście razy. Urodził się w Wielkopolsce, szkolne czasy spędził w Krakowie, ale to właśnie w Kielcach znalazł swoje „miejsce na Ziemi”, swój dom. Dawid Żłobiński miał zostać sportowcem albo kaskaderem, jednak te marzenia przerwał wypadek. Dziś ma na koncie nie tylko liczne role i reżyserie, ale także wyjątkowe, osobiste doświadczenia. Jednym z nich były narodziny jego córki, które – jak sam opowiada – niemal… wyreżyserował. – Lekarz pytał, czy umawiamy się na poród w piątek czy poniedziałek, więc wybraliśmy poniedziałek, bo wtedy teatr nie pracuje. Kiedy już wjechaliśmy na trakt porodowy, po wielu godzinach, trzymałem głowę Beaty i mówiłem, powtarzałem jej za personelem: teraz przyj, teraz nie… i buch. Udało się. To było doświadczenie metafizyczne - relacjonuje. W rozmowie z Radiem Kielce nie zabrakło także trudnych wątków. Dawid Żłobiński otwarcie mówił o momentach granicznych w swoim życiu. – Miałem dwa razy poważnie uszkodzony kręgosłup. Moją niemoc przekułem w siłę, kiedy np. wcieliłem się w postać klawisza w więzieniu. Nie byłem w stanie się poruszać, usztywniony w kołnierzu ortopedycznym przeciągałem tylko sztywno ciężką pałą po kratach. To potem docenili krytycy podejrzewający oszczędną grę aktorską - śmieje się Dawid Żłobiński. Niedzielna audycja „Dzień dobry to Ja! Rozmowy inne niż wszystkie w Radio Kielce” była opowieścią o pasji, miłości i wychodzeniu z najtrudniejszych życiowych prób – historią, która pokazuje, jak wiele można odbudować, gdy nie traci się pasji.
Sun, 12 Apr 2026 - 42 - Kocham konfesjonał, ale jestem tylko człowiekiem
Ksiądz doktor Jerzy Karbownik, kustosz Sanktuarium Matki Bożej Ostrobramskiej w Skarżysku-Kamiennej, był gościem w programie „Dzień dobry to ja! Rozmowy inne niż wszystkie w Radiu Kielce”. Duchowny przyznał, że jest zwyczajnym człowiekiem ze swoimi bolączkami i problemami. Często – jak przyznał – płacze, ale tego nie pokazuje parafianom. Przed nimi udaje twardziela. Jest dumny z wybudowania Sanktuarium i Domu Miłosierdzia. Przyznaje jednak, że poniósł porażkę niosąc pomoc biednym, potrzebującym, bezdomnym, często alkoholikom. Nie pamięta bowiem, czy ktokolwiek z tych osób stał się wolontariuszem i teraz sam pomaga będącym w potrzebie. - Ksiądz jest po to, by pomagać – mówi. - Dlatego tak lubię siedzieć w konfesjonale, kocham go. A czy dzisiaj więcej grzeszymy? Człowiek jest skłonny do grzechu i upadku – podkreśla ksiądz Jerzy Karbownik. - Moja droga zawodowa zaczęła, od pierwszej wspólnej, rodzinnej mszy w kościele w Kazanowie. To była nasza tradycja, że rodzice i ja z bratem szliśmy do kościoła. Potem zostałem ministrantem i nie opuściłem żadnej mszy. Codziennie rano, bez względu na pogodę, pokonywałem cztery kilometry, aby służyć do mszy, a potem od razu szedłem do szkoły. Bo z powołaniem jest jak posadzeniem ziarenka. Trzeba podlewać, aby urosła z niego roślina – dodaje. Ale, jak opowiadał duchowny w „Dzień dobry to ja! Rozmowy inne niż wszystkie w Radiu Kielce”, po maturze nie przyznał się, że chce iść do seminarium. Koledzy byli przekonani, że zaczął studiować prawo. Będąc studentem seminarium musiał iść do wojska. Tam nauczył się palić i kraść. - Najpierw mnie ktoś kilkukrotnie ukradł żołnierski niezbędnik (łyżkę, widelec i nóż), aż w końcu zrobiłem to ja – opowiadał. Gość niedzielnego cyklu „Dzień dobry to ja! Rozmowy inne niż wszystkie” przyznał, że brat również chciał zostać duchownym. Ale w tym przypadku wygrał rozsądek. Ktoś musiał opiekować się na starość rodzicami. I brat na to się zdecydował. On był nauczycielem, dyrektorem szkoły. Dzisiaj jest mężem, ojcem i dziadkiem. Jerzy Karbownik nie krył, że w szkole podstawowej miał sympatię. Do tej pory uwielbia czytać książki, oglądać relacje sportowe, jeździć rowerem i pływać. W piłkę nożną przestał grać, kiedy nabawił się poważnej kontuzji. Ma też dystans do siebie. Z uśmiechem opowiada, że lubi jeść, ale z jedną z kucharek musiał się rozstać. Dlaczego? Świetnie gotowała, ale jego waga, którą otrzymał od Polonii z USA, przy każdym pomiarze dawała komunikat: proszę ważyć się pojedynczo! - Według mnie, najgorsze, co może przydarzyć się parafianom, to mieć smutnego, gburowatego proboszcza – skwitował rozmowę ksiądz doktor Jerzy Karbownik.
Sun, 05 Apr 2026 - 41 - Kama Kępczyńska - mistrzyni mowy polskiej o pięknie języka
To historia jak z filmu. Urodziła się w czasie zimy stulecia - z sześcioma palcami u jednej dłoni. Pielęgniarka miała powiedzieć: „to będzie wyjątkowe dziecko”. I wiele wskazuje na to, że miała rację. W niedzielę w audycji „Dzień dobry to ja! Rozmowy inne niż wszystkie w Radiu Kielce” poznaliśmy bliżej Kamę Kępczyńską – kobietę, która sama o sobie mówi: „mam moc… i lepiej ze mną nie zadzierać”. Choć – jak przyznaje – nad tą mocą wciąż się uczy panować. Kielczanka znana jest z działalności międzynarodowej i pracy przy projektach edukacyjnych. To poliglotka – zna aż sześć języków, tłumaczka i trenerka biznesowa, a także laureatka tytułu Mistrza Mowy Polskiej Vox Populi 2021. W audycji „Dzień dobry, to ja! Rozmowy inne niż wszystkie” poznaliśmy ją bardziej osobiście. Jest mamą dwójki dzieci, ale po rozwodzie musiała się zorganizować na nowo. - Po rozwodzie coś się kończy, ale może zaczyna się coś lepszego. Moje dzieci mogą dziś oglądać szczęśliwą mamę i szczęśliwego tatę. Zresztą w wychowaniu dzieci nadal mogę liczyć na wsparcie byłego męża – mówi Kama Kępczyńska. Od lat związana jest też z zespołem ludowym Bielinianki, gdzie śpiewa i promuje folklor regionu. Muzyka, języki i praca z ludźmi – to jej świat. W projekcie Muzolingua integruje młodych ludzi z różnych europejskich państw i poprzez muzykę zachęca do rozwijania swoich pasji.
Sun, 29 Mar 2026 - 40 - Marek Materek w szkole miał ksywkę „prezydent”
Marek Materek zdradził, że mając zaledwie trzy lata oglądał w telewizji relację z uroczystości, w której brał udział Lech Wałęsa i już wówczas zadeklarował, że też będzie prezydentem.Gościem nowego odcinka programu „Dzień dobry to ja! Rozmowy inne niż wszystkie w Radiu Kielce” był prezydent Starachowic Marek Materek, na którego już w szkole wołano „prezydent”.Słowa dotrzymał wygrywając - po raz pierwszy w 2014 roku, mając zaledwie 25 lat - wybory o fotel prezydenta Starachowic. Po zwycięstwie przerażona mama zapytała: Marek! Co teraz będzie? - Dużo pracy - odpowiedział gość Radia Kielce. I dodał, że właśnie ta praca sprawia mu największą radość. Uważa też, że nadal pozostaje sobą, chociaż zdarzały się przypadki, że ktoś obiecywał coś w zamian za pomoc. „Jestem rozważny i ostrożny, bo chcę nadal wypełniać swoje obowiązki” - mówił w DDTJ.Wspominając dzieciństwo wyjawił, że w rodzinnym domu w Suchedniowie były konie, kozy, kury, papugi, koty i dużo psów. Zwierzęta nauczyły go odpowiedzialności i pracy. Dzisiaj koleżanka na jego łące wypasa konie, a on zdał teoretyczną część kursu rolniczego. Czeka na wyniki z egzaminu praktycznego. Jednocześnie studiuje „Zarządzanie w służbie zdrowia” w Szkole Głównej Handlowej oraz MBA na KUL.Do tej pory przygotowuje posiłki, ale pamięta, jak razem z mamą sprzedawał bardzo ostre burgery. Po nich dostawało się do picia zsiadłe mleko. Sam nie był w stanie zjeść całego hamburgera. Do tej pory w domu króluje zalewajka na kurkach z przepisu babci, która przypomina mu, że o mało co nie spalił jej kuchni smażąc frytki.W audycji z uśmiechem odniósł się do zafascynowania muzyką disco polo, która jest oczywiście nieprawdziwa, ale przekazana publicznie przez dawnego kierowcę urzędowego, fana takiego gatunku.Na pytanie, czy chciałby zostać prezydentem kraju odparł, że nie, bo nie lubi chodzić w garniturach! Natomiast po złożeniu urzędu Marek Materek poszuka zajęcia, które stanie się – podobnie jak praca samorządowca – jego pasją. Tego także chce nauczyć swojego syna Maksymiliana, którego pasjonują miejskie autobusy i wozy strażackie.Gość „Dzień dobry to ja! Rozmowy inne niż wszystkie w radiu Kielce” przyznał, że od zawsze kieruje się zasadami wskazywanymi przez Jana Pawła II, czy Władysława Bartoszewskiego: „Warto być przyzwoitym, chociaż nie zawsze się to opłaca”.
Sun, 22 Mar 2026 - 39 - Kim jest Wiktoria Czyżewska poza klatką?
– Zdarzają się walki, po których mam tak poobijaną twarz, że przez tydzień nie mogę wychodzić z domu, bo ktoś mógłby podejrzewać, że jestem ofiarą przemocy fizycznej - mówiła w Radiu Kielce zawodniczka MMA Wiktoria Czyżewska z Końskich. W rozmowie opowiadała nie tylko o sportowych sukcesach, ale też o emocjach, cenie zwycięstw i życiu poza klatką.Sportsmenka jest dwukrotną mistrzynią Polski i Europy (ALMMA), a od 2022 roku jest związana z największą federacją MMA w Polsce: KSW - Konfrontacja Sztuk Walki.Zawodniczka opowiadała o mniej widocznej stronie walk – o konsekwencjach fizycznych i czasie potrzebnym na regenerację. Mówiła też o emocjonalnym roller coasterze, który towarzyszy walkom.W rozmowie w audycji„Dzień dobry, to ja! Rozmowy inne niż wszystkie w Radiu Kielce” nie zabrakło także refleksji o jej charakterze, relacjach rodzinnych i o tym, jaka jest poza sportową rywalizacją.– Taka jestem naprawdę. Trzeba mnie mocno poznać i muszę kogoś polubić, żeby się otworzyć – mówiła Wiktoria Czyżewska.Przyznała także, że miała też propozycję, aby wystąpić w klatce w ramach Fame MMA (konfrontacji celebrytów, influencerów, osobistości znanych z mediów społecznościowych - przyp. red.), ale odmówiła. - To nie jest sport, to co można tam zobaczyć to często patologia. Ja nie chcę tego promować - powiedziała.Rozmowa z Wiktorią Czyżewską była opowieścią nie tylko o sporcie, ale też o dojrzewaniu, poznawaniu własnych granic i o tym, jak wygląda życie młodej zawodniczki, gdy gasną światła reflektorów. Zdradziła też pomysł na swój „Plan B”, a więc czy zajmie się po zakończeniu kariery sportowej.
Sun, 15 Mar 2026 - 38 - Alicja Wyszogrodzka szkicownik ma ciągle przy sobie
Projektantka tkanin drukowanych wnętrzarskich, malarka i rysownik Alicja Wyszogrodzka, obecnie już prawie 98-letnia konecczanka, była gościem audycji „Dzień dobry to ja! Rozmowy inne niż wszystkie w Radiu Kielce”.
Sun, 08 Mar 2026 - 37 - Moc historii Cezarego Jastrzębskiego w audycji „Dzień dobry, to Ja! Rozmowy inne niż wszystkie w Radiu Kielce”
Słuchacze Radia Kielce znają dr Cezarego Jastrzębskiego z audycji „Moc historii”, w której odkrywa wraz z Robertem Szumielewiczem tajemnice świętokrzyskich miejscowości. Tym razem, w niedzielnej audycji „Dzień dobry, to Ja! Rozmowy inne niż wszystkie w Radiu Kielce”, Cezary Jastrzębski oprowadzi nas po miejscach na swojej mapie życia: od Rudek przez Poznań po Kielce i Bieszczady.
Sun, 01 Mar 2026 - 36 - Tomasz Kęćko: swoje słabości zamień w sukces!
Shihan Tomasz Kęćko – wiceprezes Polskiej Federacji Karate Sportowego oraz prezes Kieleckiego Klubu Sportowego Karate był gościem programu „Dzień dobry, to Ja! Rozmowy inne niż wszystkie w Radiu Kielce”.
Sun, 22 Feb 2026 - 35 - Marzena Kądziela: wyprawy na krańce świata to moja miłość i pasja
Co zrobić, gdy nie masz paszportu, a los niespodziewanie wysyła cię na Dominikanę? Jak podróżować solo i jednocześnie zbudować szczęśliwy, trwały związek? O miłości, pasji i wyprawach na krańce świata w audycji „Dzień dobry, to Ja! Rozmowy inne niż wszystkie w Radiu Kielce” opowiadała Marzena Kądziela, dziennikarka i podróżniczka.
Sun, 15 Feb 2026 - 34 - Mateusz Kalisz – podpowiada jak oglądać niebo, zgłębia tajemnice wszechświata
Pochodzi z niewielkiej miejscowości, z dala od miejskich świateł, co umożliwiło mu oglądanie nieba od najmłodszych lat. Dziś ma koncie nagrody za popularyzację astronomii, a także grono wiernych widzów. Zbudował swoje obserwatorium w Polsce, a kolejne w Australii. W „Dzień dobry, to ja! Rozmowy inne niż wszystkie w Radiu Kielce” spotkanie z popularyzatorem astronomii Mateuszem Kaliszem, autorem kanału „AstroLife”.
Sun, 08 Feb 2026 - 33 - Prof. Piotr Zbróg: Niektóre słowa trzeba wziąć pod dużą lupę
Czy język zawsze znaczy to, co chcemy powiedzieć? Dlaczego Polacy tak bardzo przejmują się poprawnością, a jednocześnie coraz częściej „idą na skróty”? O słowach, emocjach i życiu prywatnym w audycji „Dzień dobry, to ja. Rozmowy inne niż wszystkie w Radiu Kielce” opowiada prof. Piotr Zbróg.
Sun, 01 Feb 2026 - 32 - Igor Kowalczyk „Endone”: Malowanie jest jak taniecW moim przypadku wszystko zaczęło się od tańca – powiedział w programie „Dzień dobry to ja! Rozmowy inne niż wszystkie w Radiu Kielce” Igor Kowalczyk „Endone”.
Malarz, autor graffiti i murali dodał, że jego ulubione prace są nadal w Londynie. I tam lubi wracać.
- W Kielcach ulubionymi pracami są te sprayowe produkcje, bo od nich wszystko się zaczęło. Intrygujące jest już samo podchodzenie do ściany i postawienie pierwszej kropki. Przez długi czas obawiałem się, że muralowe malowanie zepsuje mój warsztat, ale tak się na szczęście nie stało – wyznał „Endone”. - I kiedy maluje duże powierzchnie to przeznaczam na nie cały sezon. Wtedy tęsknie, aby malować w studiu i odwrotnie. I to jest hip-hop, czyli pokazuj i rób coraz lepiej - dodał gość Radia Kielce.
Zapytany o słynny mural przedstawiający Bronka Opałko Igor Kowalczyk odpowiedział, że głównym założeniem tego obrazu było pokazanie prywatnej strony Bronisława.
- To nie Genowefa Pigwa, tylko człowiek, który kreował postać, super kompozytor. Miałem pomysł, aby zrobić go bardziej po domowemu w swetrze i kapciach przyznał malarz. Lubię ten mural. Dostaję sygnały, że ludzie też się do niego przyzwyczaili, bo nawet kiedy jest pochmurny dzień, on tak wygląda jakby świeciło na niego słońce – dodał Igor Kowalczyk „Endone”.
Samo malowanie to długi proces wyjaśnił gość audycji „Dzień dobry to ja! Rozmowy inne niż wszystkie w Radiu Kielce”.
- Najważniejszy jest projekt. Bohater audycji zawsze przygotowuje trzy. Następnie zaczyna się ostatni etap realizacji, mieszanie farb, itd. Bronka twarz ma 15 metrów wysokości. Na jednym poziomie są oczy. Bronek został namalowany w 12 dni - zdradził Igor Kowalczyk.
Wracając do tańca przyznał, że mając siedem lat rodzice zaprowadzili go do szkoły tańca w Wojewódzkim Domu Kultury w Kielcach, aby spróbował tańca klasycznego.
- Hip hop pojawił się podczas wyjść do toalety. Na piętrze w WDK odbywały się zajęcia taneczne, a na dole były zajęcia w stylu break-dance. I to zmieniło moje życie. Zaczęło się małpowanie ubrań, kupowanie farb w sprayu, wszystko było nowe i trochę nielegalne. Rodzice zupełnie nie mieli pojęcia, że malarstwo stanie się moja pasją i wspierali mnie – powiedział Igor Kowalczyk.
„Endone” przyznał, że kumplowanie się ze starszymi kolegami i tworzenie czegoś nowego było wyzwaniem. Taki ciągły pojedynek na umiejętności. Kto namaluje w najbardziej trudnym miejscu, najszybciej. Punktem zwrotnym był wypadek Piotra Nowaka „Wembleya”, który zginał w wypadku. Był tancerzem, między innymi w zespole Krzysztofa „Kasy” Kasowskiego.
W programie „Dzień dobry to ja! Rozmowy inne niż wszystkie w Radiu Kielce” Igor przyznał, że pociąga go kolor, a dopiero później przychodzi forma. Swój dom wspomina jako otwarty, pełen znajomych i przyjaciół, którzy przychodzili na poranne kawy, czy popołudniowe spotkania. - To co przeniosłem do swego domu, to duże zaufanie - przyznał.
O londyńskim projekcie 142 mówił: „Pięć lat spędziłem w Londynie. Pojechałem na wakacje podczas studiów. Poznałem ludzi, którzy przejęli wiktoriańską, opuszczoną hutę szkła nad kanałem. Tam powstała galeria, scena. I zaczęliśmy adaptować poindustrialne przestrzenie, aby ponownie zaczęły tętnić życiem. Londyn jest jak deszcz meteorytów. Pełen energii. Mógłbym tam tylko malować i nie spać”
Dla Igora Kowalczyka „Endone” malarstwo nadal jest przygodą. A każdy obraz zaczyna się od kropki.Sun, 25 Jan 2026 - 31 - Sześć lat ciszy i powrót po złoto. Historia Katarzyny Wesołowskiej
Katarzyna Wesołowska z Fortis Bilard Kielce wywalczyła w australijskim Brisbane brązowy medal Pucharu Świata Champion of Champions w Bilard Heyball, wcześniej trzykrotnie zdobyła tytuł mistrzyni Europy, jako pierwsza Polka zwyciężyła w Pucharze Europy – Women’s Euro Tour. Będąc u szczytu kariery zniknęła na sześć lat…
Sun, 18 Jan 2026 - 30 - Kamil Pacholec: Chopin fascynuje wszystkich
Kamil Pacholec, rocznik 1998, mimo młodego wieku osiągnął już bardzo wiele w sztuce, którą uprawia. W 2021 roku został finalistą XVIII Międzynarodowego Konkursu Pianistycznego imienia Fryderyka Chopina. Będąc gościem audycji „Dzień dobry to ja! Rozmowy inne niż wszystkie w Radiu Kielce” przyznał, że nie zastanawiał się nad liczbą nagród, które posiada. - Skupiałem się zawsze na artystycznych celach. Wiem, nagrody są miłe, ale ile ich mam, można policzyć na palcach obu rąk. Ta najważniejsza to oczywiście finał Konkursu Chopinowskiego. To było ogromne przeżycie dla młodego człowieka – mówi pianista. Na pytanie, jak koncentruje się przed występami odpowiedział, że stara się odcinać od konkursowej atmosfery. Tak było przynajmniej w trakcie konkursu w 2021 roku. - Byłem odcięty od mediów, tylko ćwiczyłem i miałem duże wsparcie rodziny. Przecież te wszystkie informacje, które pojawiają się w mediach, jacy jesteśmy, może to wpływać deprymująco. Jeśli chodzi o występy, to trzeba doświadczyć pewnej ich ilości. Stres pojawia się na kilka dni przed występem, ale już w trakcie koncertu skupiam się wyłącznie na muzyce – stwierdził. Kamil Pacholec przypomniał, że zwycięzca edycji konkursu z 2021 Bruce Liu powiedział w jednym z wywiadów, że grając wyobraża sobie publiczność, jako owoce. - Ale ja, nie mam żadnej metody na skupienie, mówił gość Radia Kielce. Przyznał także, że irytują go – przed wejściem na scenę - rozmowy na tematy przyziemne. - Nie pozwalają się dokładnie skupić i wejść mentalnie do świata muzyki - dodał. Pianista przed swoim recitalem często sięga po twórczość ulubionych kompozytorów, na przykład Artura Rubinsteina. Wymaga tego również proces nauki i studiów. To również pomaga na spojrzenie z innej perspektywy na muzykę Chopina. Młody kielczanin przyznał, że Artur Rubinstein znalazł w życiu coś co dawało mu radość tworzenia i tym i oddychał na co dzień. To ważne, by mieć inspirację. Pianista przypomniał, że w trakcie jego koncertu w Carnegie Hall w Nowym Jorku miał przyjemność spotkać się z córkami Artura Rubinsteina, jego idola. Było to bardzo symboliczne i znamienne. Kamil Pacholec zdradził, że kiedyś – ku przerażeniu nauczycieli muzyki - uwielbiał jeździć na deskorolce. Na co dzień uprawia pływanie, gra w tenisa stołowego i biega. Marzy o tym, aby kiedyś wrócić do czynnego uprawiania sportu. Tak, jak to było kiedyś. Wspominając dzieciństwo Kamil Pacholec zdradził, że jego przygoda z muzyką zaczęła się w momencie, gdy w prezencie otrzymał od rodziców książeczkę z dołączoną klawiaturą. I to był początek przygody z muzyką. Potem przyszedł czas na próby komponowania własnych utworów i zauroczenie Fryderykiem Chopinem. - Czytałem o nim książki, próbowałem nawet naśladować jego pismo, podpisy. Moim zdaniem Chopin to kompozytor, który fascynuje wszystkich. Tych, którzy całe życie jego studiują i tych, którzy stykają się z nim po raz pierwszy. Dla mnie to był geniusz kompozytorski, a jego muzyka wciąż bardzo wielu porusza - powiedział Kamil Pacholec. - Dlatego udało mi się odnowić fortepian z 1850 roku, który pozostał w rodzinnym domu w Kielcach, aby w inny sposób doświadczyć muzyki Fryderyka Chopina - dodaje. W tym roku Kamil kończy studia doktoranckie w USA i zamierza podróżować nie tylko pomiędzy Kielcami i Miami. - Marzę o tym, aby muzyka grała rolę główną w moim życiu – stwierdził Kamil Pacholec.
Sun, 11 Jan 2026 - 29 - Włodek Pawlik - kompozytor, pianista, jazzman
Włodek Pawlik należy do tych artystów, których biografia wymyka się prostym kategoriom. Laureat nagrody Grammy, uznany pianista i kompozytor jazzowy, a zarazem uważny obserwator codzienności, wciąż potrafi zaskakiwać opowieściami, które prowadzą daleko poza scenę koncertową. W najnowszej rozmowie w Radiu Kielce artysta odsłania mniej znane wątki swojego życia – od sportowych pasji po osobiste historie splatające muzykę z losem innych ludzi.Włodek Pawlik wspomina w rozmowie z dziennikarzami Radia Kielce moment, kiedy jako pianista miał zagrać kompozycję Fryderyka Chopina na otwarciu Mistrzostwa Świata w Piłce Siatkowej w 2022 roku, które odbywały się w Polsce.- Fortepian znajdował się na platformie na wysokościach. W hali tysiące ludzi i niewyobrażalny hałas. Kiedy tam wszedłem byłem przekonany, że tłum zagłuszy muzykę. Na boisku w tym samym czasie choreografowie przygotowali taniec, balet. I kiedy zacząłem grać, a oni zaczęli tańczyć, to stało się coś niesamowitego. Cisza. Jakby ktoś wyłączył w jednej chwili te tysiące osób. Po występie brawa. Wtedy pokochałem polską siatkówkę – wspomina.Zanim jednak fortepian stał się jego naturalnym środowiskiem, Pawlik poważnie myślał też o piłce nożnej.- Jako nastolatek byłem trampkarzem KSZO Ostrowiec i trener widział nawet we mnie potencjał. To były dwa lata, siódma i ósma klasa podstawówki. W domu jednak królowała muzyka, tata skrzypek, mama śpiewaczka Zespołu Pieśni i Tańca Śląsk. Wybór drogi muzycznej wydawał się naturalny.Jego życie artystyczne przeplata się z osobistymi relacjami. W jednej z opowieści Włodek Pawlik wraca do poszukiwań polskich korzeni amerykańskiego jazzmana i przyjaciela Randy’ego Breckera, w które zaangażował się razem z żoną i lokalnym historykiem. W tle pojawia się wątek choroby jego brata Michaela – białaczki i poszukiwań dawcy szpiku kostnego.- Szukaliśmy kogoś z odpowiednim „kodem” genetycznym. Wiedzieliśmy tylko, że jego korzenie sięgają Suchowoli na Podlasiu. To tam trafiliśmy z żoną Jolą. Chociaż kościół, gdzie planowaliśmy pytać był zamknięty, to pomógł nam tata uczennicy żony, pan Gabriel. Bez trudu rozczytał amerykański fax z fonetycznym zapisem nazwiska przodków Michaela i Randy’ego. Nazywali się Tykoccy i pochodzili z Tykocina.Tykocin dla muzyków był inspiracją płyty: „Nostalgic Journey: Tykocin Jazz Suite”. Płyta ta zrobiła furorę w Stanach Zjednoczonych. Kolejna płyta „Night in Calisia” przyniosła Kielczaninowi nagrodę Grammy w kategorii Best Large Jazz Ensemble Album.Włodek Pawlik urodził się w Kielcach i przez pierwsze 2 lata tu mieszkał, jednak późniejsze dzieciństwo spędził w Ostrowcu Świętokrzyskim. Ukończył średnią szkołę muzyczną w Kielcach. Absolwent klasy fortepianu Barbary Hesse-Bukowskiej warszawskiej Akademii Muzycznej oraz Wydziału Jazzowego Hochschule fur Musik w Hamburgu.
Sun, 04 Jan 2026 - 28 - Magdalena Idzik, śpiewaczka z papierami do kierowania widłowymi wózkami
Pochodząca z Kielc śpiewaczka przyznała, że musiała przejść egzaminy uprawniające ją do wykonywania takich czynności, jak praca na dużych wysokościach oraz obsługa widłowych wózków. Były one konieczne do wykonywania niektórych partii solowych podczas przedstawień. Przy „Requiem” Verdiego natomiast była ponad dwie godziny na scenie. I – jak dodała artystka – była to bardzo męcząca rola. W „Madame Butterfly” śpiewała pięć metrów nad sceną, będąc zabezpieczona pasami samochodowymi.Mezzosopranistka zaczynała naukę śpiewu w klasie Zofii Zamojskiej. To pod jej kierunkiem przywiozła z Ogólnopolskiego Konkursu Młodych Śpiewaków z Wrocławia drugą nagrodę. Równocześnie chodziła do klasy o profilu sportowym w Liceum Stefana Żeromskiego w Kielcach. Trenowała biegi przez płotki. I miłość od sportu i jego uprawianie pomaga jej cały czas w zawodowym życiu. Dzisiaj już nie trenuje biegania przez płotki, ale systematycznie chodzi na siłownię i pływalnie.Z nastoletnich lat Magdalena Idzik przypomniała wizytę u ortodontki, której bardzo się bała. Zamiast wspomóc zlikwidowanie sporej diastemy, specjalistka stwierdziła, że po co to robić. Z niej i tak artystki nie będzie!Magdalena Idzik zdradziła także sposób na utrzymanie głosu w dobrej formie. W trakcie rozmowy stwierdziła: głos musi się wysypiać, trzeba o niego dbać poprzez odpowiednią dietę i nie pić czerwonego wina, bo zawarty w nim barwnik osadza się na strunach.
Ten zawód wymaga wielu wyrzeczeń i poświęceń. Trzeba wiedzieć, że jednego dnia śpiewasz we Włoszech, a już następnego jesteś w Londynie, albo Berlinie.
Zresztą z podróżami gość audycji „Dzień dobry to ja! Rozmowy inne niż wszystkie w Radiu Kielce” ma również wiele wspomnień. Występując w Japonii przeżyła trzęsienie ziemi. Zdarzyło się to już w trakcie widowiska. „Patrzyłam z niedowierzaniem, co działo się na widowni” – mówiła. Do foteli przyczepione były worki na buty i kiedy doszło do drgań, worki lewitowały, ale ich właściciele spokojnie słuchali opery.Magdalena Idzik wspomniała także spotkanie z Andreą Bocellim. Włoski tenor zapukał do jej pokoju hotelowego i zapraszając ja na kolację stwierdził: świetnie wyglądasz!Swoim podopiecznym z Uniwersytetu Muzycznego Fryderyka Chopina w Warszawie tłumaczy, że bycie śpiewakiem to piękna, ale wymagająca poświęceń rola. I zadaje im pytanie: czy wiedzą, na co się decydują?
Magdalena Idzik na scenie Teatru Wielkiego - Opery Narodowej zadebiutowała w spektaklu Śpiewnik domowy Moniuszki w reżyserii Marii Fołtyn. W swoim zróżnicowanym repertuarze artystka ma wiele partii mezzosopranowych, m.in. w takich operach jak: Eugeniusz Oniegin Czajkowskiego, Jaś i Małgosia Humperdincka, Straszny dwór, Hrabina Moniuszki, Wesele Figara, Czarodziejski flet Mozarta, Krakowiacy i Górale Kurpińskiego, Łucjaz Lammermooru Donizettiego, La Rondine, Madame Butterfly Pucciniego, Podróż do Reims Rossiniego, Salome R. Straussa, Carmen Bizeta, Rigoletto Verdiego.
Ważnym wydarzeniem w karierze śpiewaczki był udział w wykonaniu Requiem Mozarta podczas uroczystego koncertu dla królowej belgijskiej Fabioli w 5. rocznicę śmierci króla Baudouina.
Prywatnie Magdalena Idzik ma syna, którego wychowuje wspólnie z mężem. O rodzinie nie rozpisuje się w social mediach, wyjaśniając, że jest granica, której nie pozwoli przekroczyć nikomu.Sun, 28 Dec 2025 - 27 - Ksiądz Mariusz Zakrzewski: spełniły się wszystkie moje marzenia
- Spełniły się wszystkie moje marzenia. Chciałem być księdzem, chciałem być nauczycielem, chciałem prowadzić swoją gastronomię - powiedział w programie „Dzień dobry, to Ja! Rozmowy inne niż wszystkie w Radiu Kielce” ksiądz Mariusz Zakrzewski, rektor domu i kościoła na Karczówce. Słynący z kursów przedmałżeńskich ksiądz podzielił się refleksjami o miłości, sile Karczówki i o rajskich ogrodach w trakcie niedzielnej audycji. Ksiądz Mariusz Zakrzewski powiedział, że Karczówka to wyjątkowe miejsce. Działa tam swoiste genius loci, duch miejsca, dzięki czemu dzieją się tam cuda. - Udostępniamy miejsca noclegowe na Karczówce i raz odwiedziła nas kobieta mająca ponad 50 lat. Powiedziała, że ostatni raz u spowiedzi była przed Pierwszą Komunią Świętą, żyła bez Boga. Tu się przemieniła, wyspowiadała i zmieniła swoje życie – opowiada. Droga Mariusza Zakrzewskiego do tej duchowej, zwieńczonej święceniami też była dość długa. Początkowo kochający gotować, bawić się i imprezować student dopiero podczas jednego ze studenckich wyjazdów odkrył powołanie. - Księdzem zawsze chciałem być, ale na pewnym etapie swojego życia zapomniałem o tym. Miałem dziewczynę, studiowałem w Olsztynie towaroznawstwo. Pod koniec studiów na jednym z wyjazdów w góry spotkałem pallotyna, księdza, który zaimponował mi swoją postawą życiową, otwartością. Wtedy jakby sobie przypomniałem, że przecież miałem być księdzem. Można to porównać z ludźmi, którzy się w sobie zakochują. Kiedy znajdą tę jedyną, to wiedzą że to ona. Nie potrafią tego wyjaśnić. Ja miałem podobnie, wiedziałem, że to moja droga - mówi. Wyjątkowe spotkania to również te podczas kursów przedmałżeńskich prowadzonych przez księdza Mariusza Zakrzewskiego. Ksiądz z właściwym sobie humorem mówi o tym, że ciężko znaleźć klucz na to jak dobierają się ludzie. - Czasem narzeczeni to dwa wulkany energii, charaktery wybuchowe, czasem przeciwieństwa, a czasem spokojni nudziarze. Nie ma też tygodnia, żeby nie przychodzili ludzie, którzy przeżywają kryzys w małżeństwie, mówią że nic nie czują. Ja im tłumaczę, że miłość to coś więcej niż uczucie, czuć można kamforę czy kiełbasę – mówi ksiądz Zakrzewski. Jego wielką pasją do dziś jest gotowanie. Absolwent liceum gastronomicznego i studiów o podobnym profilu samodzielnie jako pierwsze przygotował gołąbki. - Niestety podczas gotowania do garczka wpadła mi potłuczona szklanka i wszystko musiałem wyrzucić - wspomina. Kolejne próby były znacznie bardziej udane. Choć do dziś podczas Wigilii nie spróbuje ani karpia ani pierogów.
Sun, 21 Dec 2025 - 26 - Krzesimir Dębski pisze muzykę i historię. Nie tylko swojej rodzinyKrzesimir Dębski to autor muzyki filmowej, teatralnej i popularnej. Za muzykę do „Ogniem i mieczem” w 2000 roku otrzymał nagrodę Fryderyka, a w 2020 roku uzyskał tytuł profesora sztuki. Określa się zwyczajnie: muzykiem. Chociaż przyznaje, że był okres kiedy w tej branży pisał, aranżował, ustawiał na scenie nagłośnienie i szukał sponsorów do produkcji. Kompozytor Krzesimir Dębski, urodzony w Wałbrzychu, ale związany przez całe swoje dzieciństwo z Kielcami, będzie gościem programu „Dzień dobry to ja! Rozmowy inne niż wszystkie w Radiu Kielce” w niedzielę (14 grudnia) po godz. 10. Wspominając dzieciństwo Krzesimir Dębski przypomniał lata, kiedy mieszkał z rodziną w miejscu, gdzie dzisiaj znajduje się Filharmonia Świętokrzyska. W tym okresie jego tata był dyrektorem Szkoły Muzycznej. Jak wspomina, ojciec był bardzo dobrze zorganizowanym człowiekiem. Znał nuty, co w tamtych czasach często było rzadkością. Potrafił również przygotować plany zajęć dla poszczególnych klas i uczniów. Dzięki temu nuty znał Krzesimir Dębski. I mimo młodego wieku uczył przychodzące na zajęcia zakonnice i członków wojskowej orkiestry z Bukówki. Kompozytor zdradził także nietuzinkowe metody uczenia rytmiki stosowane od czasu do czasu przez jego ojca. Polegały one na tym, że zimą, uczniowie byli budzeni nocą, aby pobiegać boso po śniegu. Potem – według Dębskiego seniora – mogli dalej spać, ale już z czystymi stopami. Ojciec Krzesimira Dębskiego nie należał do partii. Nie chciał do niej wstąpić. Migrował z miasta do miasta ucząc muzyki kolejne pokolenia. Dlatego z Kielc wyemigrował do szkoły w Lublinie. Był także wybitnym znawcą folkloru muzycznego, jednym ze współorganizatorów Festiwalu Kapel i Śpiewaków Ludowych w Kazimierzu Dolnym. Ale – jak zaznaczył w audycji „Dzień dobry to ja! Rozmowy inne niż wszystkie w Radiu Kielce” Krzesimir Dębski – w stolicy województwa świętokrzyskiego rodzina spędziła ponad osiem lat. Kompozytor, jako młody chłopak, razem z kolegami wchodził do budowanych wówczas kanałów ściekowych i chodził w nich w kompletnych ciemnościach. Był rozrabiaką utrudniając „ruskim sołdatom” chociażby dostarczanie posiłków dla wojska stacjonującego na Bukówce. Kochał teatr i nawet zakrwawiony, po uderzeniu przez kolegę kamieniem, poszedł obejrzeć „Anię z Zielonego Wzgórza”. Rodzina Dębskich pochodziła ze Wschodu. Do Polski uciekli przed ukraińskimi nazistami, co opisał w książce wykorzystując notatki ojca. Krzesimir Dębski junior w audycji Radia Kielce wspominał również pracę przy produkcjach stworzonych przez Charliego Chaplina, o pisaniu muzyki do filmów, jeszcze zanim powstawały do nich scenariusze, a także o tym, że nie lubi, tak jak jego syn, rapu. Uważa, że w tej muzyce jest za dużo wulgaryzmów. Dyskografia Krzesimira Dębskiego obejmuj kilkadziesiąt autorskich płyt z muzyką orkiestrową, kompozycjami solowymi i na orkiestrę, muzykę wokalno-instrumentalną, teatralną i baletową, a także filmową i musicalową. W 2010 roku Krzesimir Dębski został uhonorowany Orderem Ecce Homo za „muzyczny retusz na obrazie kraju i świata”, a w 2017 otrzymał Medal „Pro Patria” za „szczególne zasługi dla tradycji niepodległościowej”. W 2024 roku został natomiast odznaczony Złotym Medalem „Zasłużony Kulturze Gloria Artis”.Sun, 14 Dec 2025
- 25 - Andrzej Piaseczny o swoich pasjach, udanym związku i wierze
Andrzeja Piasecznego znamy, przede wszystkim, jako wokalistę, który zaczynał w grupie Mafia. Dzisiaj z powodzeniem prowadzi solową karierę. W programie „Dzień dobry to ja! Rozmowy inne niż wszystkie” poznamy innego artystę. Artystę, który opowie o swoim układaniu się z sobą, o swoim przyjacielu, z którym tworzy udaną – jak mówi – rodzinę. Tylko u nas Andrzej Piaseczny zdradził co dla niego jest trudniejsze: przyznanie się do wiary w Boga, czy coming out? Co robi w wolnym czasie w ogrodzie, dlatego lubi róże i nie ma drzewek owocowych? O co chodzi z Andrzejem 2.0 i o czym zapomina?
Sun, 07 Dec 2025 - 24 - Artur Jaroń o muzyce, rodzinie i marzeniachSun, 30 Nov 2025
- 23 - Maciej Siembieda - pisarz
Książki Macieja Siembiedy biją rekordy popularności. Filmowcy czekają w kolejce, prawa do ekranizacji sześciu powieści już sprzedano. Maciej Siembieda, pisarz ze Starachowic, w audycji „Dzień dobry, to ja! Rozmowy inne niż wszystkie w Radiu Kielce” mówi o tym, o czym nie ma w żadnej książce. Szczera i zaskakująca rozmowa z Maciejem Siembiedą w niedzielę, tuż po godz. 10. „Gambit”, „Sobowtór”, „Katharsis”. Książki Macieja Siembiedy od lat są szczytach list bestsellerów. Tym razem jednak pisarz odsłania kulisy swojej najbardziej osobistej powieści - „Gołoborze” - i powraca tam, gdzie wszystko się zaczęło. - Z Gołoborza przenosi się twardość, ostrość, chłód tych kamieni, ale i to, że nic tam nie urośnie, bo nie ma iłu, piasku pod spodem. Na Gołoborzu są tylko żmije. Jednocześnie ono jest od zawsze, ma pół miliarda lat. Gołoborze to przenośnia opisująca te tereny, mentalność. Znajomi spoza województwa świętokrzyskiego po przeczytaniu książki powiedzieli: nie jedź do Kielc, bo cię tam ukamienują. Tymczasem podczas spotkania autorskiego byłem wzruszony ciepłym przyjęciem, nawet dostałem nóż. Na klindze ktoś wygrawerował napis: „Kieleckie. Honor i dyskrecja, dziękujemy Panu Maciejowi”. To jest dla mnie najważniejsze, jak książka została przyjęta tutaj, bo ja nie mam do niej dystansu, nie wiem czy jest dobra czy zła - mówi Maciej Siembieda. Pisarz przyznaje, że duże znaczenia ma dla niego mistyka kielecczyzny, którą poznał w domu. - Dom rodzinny to zawsze był dom pełen duchów. Świat nadprzyrodzony był obecny w moim dzieciństwie - dodaje Maciej Siembieda. Podczas rozmowy wraca wspomnieniami do rodzinnego domu w Starachowicach. - Pierwszą łazienkę, miałem w akademiku, a w domu nie było bieżącej wody, tylko miednica i kuchnia węglowa. Jeśli chciałem się umyć, to musiałem najpierw nagotować wody na kuchni. Chociaż warunki były surowe, to bardzo miło to wspominam - opowiada Maciej Siembieda. Pisarz odsłania też historię pradziadków, dziadków i rodziców. Jak to się stało, że pradziad felczer dostał ziemie w Starachowicach i kim był ślepy Tomasz z jego najnowszej powieści. Maciej Siembieda zdradza też skąd tak dużo w jego powieściach wątków związanych z historią sztuki, wielkimi dziełami malarstwa i jak dużo z Macieja Siembiedy jest w jego popularnej postaci literackiej - Jakubie Kani.
Sun, 23 Nov 2025 - 22 - Marek Cecuła - artysta zakochany w ceramice
Jako chłopiec był częstym gościem w kieleckim muzeum. Jednak to nie obrazy, a obiekty zrobione z gliny i porcelany zwracały jego uwagę. Marek Cecuła przyznaje, że od kiedy zobaczył po raz pierwszy wystawę talerzy, pater, misek i obiektów użytkowych zakochał się w nich i postanowił w przyszłości zostać artystą-ceramikiem. O swoim żydowskim pochodzeniu dowiedział się, kiedy wyjechał do Izraela, będąc już wówczas uczniem kieleckiej szkoły plastycznej. Jego wujostwo opowiedziało mu o losach rodziny Cecułów, o trudnych i skomplikowanych latach narzeczeństwa jego przyszłych rodziców. Jego dziadkowie, ze strony mamy, nie godzili się na jej ślub z przyszłym ojcem, który miał żydowskie korzenie. W Izraelu Marek Cecuła uczył się rzemiosła i poznawał ludzi, którzy podróżując po świecie zatrzymywali się w kibucu. Tam także poznał swoją żonę, z którą wyjechał na krótko do Brazylii, a potem do USA. W Nowym Jorku otworzył pracownię i wzbudził spore zainteresowanie nowojorskiej bohemy projektując figurki i ceramiczne obiekty. Wtedy też rozpoczął wykłady na temat gliny, ceramiki i możliwości tworzenia z tego materiału różnych przedmiotów. Po powrocie do Kielc Marek Cecuła zajął się projektowaniem dla fabryki w Ćmielowie, gdzie robi to do dzisiaj. W Kielcach stworzył Instytut Dizajnu. Dzisiaj nadal inspiruje i prowokuje do dyskusji o sztuce w przestrzeni publicznej. Głośno było chociażby o emocjach wokół przekrzywionej Menory, czy budzącym kontrowersje lustrze zainstalowanym na placu Marii Panny w Kielcach.
Sun, 16 Nov 2025 - 21 - Edward Gola gra tak, jakby sam diabeł prowadził jego smyczek
Mówią, że gra tak, jakby sam diabeł prowadził jego smyczek. Sam mówi jednak o bożym darze. W audycji „Dzień dobry, to ja! Rozmowy inne niż wszystkie w Radiu Kielce” Edward Gola, muzyk ludowy „z łowińskich łąk”, opowiedział o swoim życiu, mistrzach, pasji i niezwykłym spotkaniu z człowiekiem, który przekazał mu tajemnicę „wściekłego” grania. Edward Gola pochodzi z wielodzietnej rodziny z Łowini koło Sędziszowa. Jego wujkowie grali na skrzypcach. Spośród czterech sióstr i dwóch braci instrument smyczkowy wziął do rąk jako pierwszy. - Nie było lekko. Chciałem się uczyć gry, ale musiałem do nauczyciela do Sędziszowa iść siedem kilometrów, a wracać pociągiem, bo rodziców nie było stać na podróż koleją w obie strony – wspomina Edward Gola. Gry na skrzypcach uczył się u legendarnego Stefana Ostrowskiego z Gniewięcina - wychowanka słynnej Orkiestry Włościańskiej hrabiego Stanisława Łosia z Deszna. - Świętej Pamięci Stefan Ostrowski, mój mistrz, przekazał mi nie tylko wiedzę dotyczącą gry na skrzypcach, ale i swój zeszyt z zapisem nutowym utworów. Kontynuuję jego dzieło i własne kompozycje dopisuję do zeszytu. Nie wiem skąd mi się to bierze, to chyba dar od Boga – mówi prezentując opasły kajet podpisany „Zeszyt Matka”. Edward Gola wspomina też swoje niezwykłe spotkanie z muzykiem, który grał w największych salach koncertowych Europy, skrzypkiem symfonicznym. - Przekazał mi tajemnicę głośnego grania na instrumencie - dodaje. Z kolei od Jana Jawora z Piołunki, wybitnego skrzypka, dostał skrzypce z 1716 roku z lwią główką na gryfie. Więcej o swoim życiu, mistrzach skrzypiec oraz o pasji do muzyki Edward Gola opowiedział w audycji „Dzień dobry, to Ja! Rozmowy inne niż wszystkie w Radiu Kielce” w rozmowie z Magdaleną Galas-Klusek i Pawłem Solarzem.
Sun, 09 Nov 2025 - 20 - Siostra Małgorzata Chmielewska „ceruje świat”
Mówi o sobie, że „ceruje świat”. Na co dzień zarządza Fundacją „Domy Wspólnoty Chleb Życia”. Zaprzecza, że jest mniszką, albo siostrą w zgromadzeniu zakonnym. Prosi, aby zwracać się do niej „siostro”, albo zwyczajnie Małgorzata. Siostra Małgorzata Chmielewska po skończeniu biologii na Uniwersytecie Warszawskim ukryła wyższe wykształcenie, aby móc podjąć pracę w Fabryce Porcelany w Ćmielowie. Pracowała także, jako katechetka, z niewidomymi dziećmi w Laskach. W 1990 roku wstąpiła do Wspólnoty Chleb Życia. Od tamtej pory pomaga bezdomnym, uzależnionym i wspiera ich w wychodzeniu „na prostą”. W programie „Dzień dobry to ja. Rozmowy inne niż wszystkie w Radiu Kielce” przyznała, że potrafi także odmówić. Bo – jak mówi – nie da się pomagać, jeśli ktoś nie chce tej pomocy. Z troską wyraża się jednak o osobach z tzw. marginesu społecznego. Siostra Małgorzata Chmielewska dodała, że czasami, jak każdemu człowiekowi, zwyczajnie jej się nie chce. Ewangelia jej pomaga, ale jako biolog jest realistką. Dlatego „nie modli się o wagon z kasą” i dziwi się, że ludzie wierzący czasami tracą zdrowy rozsądek dając się omotać niegodziwym egzorcystom. Gość „Dzień dobry to ja. Rozmowy inne niż wszystkie w Radiu Kielce” opiekuje się obecnie adoptowanym synem Arturem, wcześniej wychowała ośmioro innych dzieci stwarzając im rodzinny dom. Dzisiaj tamte dzieci mają już swoje rodziny i swoje dzieci. O miłości mówi, że uczy się jej cały czas. Tej miłości uczą ją mieszkańcy domów, bliscy, sąsiedzi i znajomi. A na pytanie co będzie, kiedy już jej nie będzie siostra Małgorzata Chmielewska odpowiada, że wierzy, iż jej praca będzie kontynuowana przez współpracowników. Radzi także, aby kochać ludzi, bez względu na ich kolor skóry, czy wyznanie, bo wtedy świat będzie piękniejszy.
Sun, 02 Nov 2025 - 19 - Jan Przypkowski - historyk sztuki i dyrektor, muzeum Przypkowskich w JędrzejowieFeliks mierzył go słońcem, budując niezwykłą kolekcję zegarów. Tadeusz, uczony o sumiastym wąsie i duszy Sarmaty, zatrzymał go w portrecie Olgi Boznańskiej. Dziś Jan Przypkowski, dyrektor rodzinnego muzeum w Jędrzejowie, robi to inaczej: digitalizuje archiwa, ożywia dawne fotografie, zaprasza współczesnych artystów do dialogu z przeszłością. Na spotkanie z Janem Przypkowskim zaprosiliśmy w kolejnej audycji „Dzień dobry, to Ja! Rozmowy inne niż wszystkie w Radiu Kielce”.
Już w XV wieku członkowie rodu pojawiają się w historii nauki: w 1443 roku Maciej Przypkowski został zapisany jako student Akademii Krakowskiej. W rodzinnych zbiorach do dziś przechowywana jest jego pieczęć z herbem Radwan, a także podpisany przez króla Zygmunta Starego dokument z 1535 roku potwierdzający nadanie dwóch wsi Mikołajowi Przypkowskiemu. Szlachecką historię kultywował szczególnie dziadek Jana Przypkowskiego – Tadeusz. - Żył w czasach PRL-u i postanowił kontestować wszechogarniającą szarzyznę. Ogłosił się ostatnim sarmatą, stąd sumiasty wąs i styl bycia, który onieśmielał – wspomina Jan Przypkowski. Tadeusz był gnomonikiem, potrafił budować, konstruować zegary słoneczne, powiększył rodzinną kolekcję, ale też projektował exlibrisy, specjalne symbole oznaczające własność książki. Dziś Jan Przypkowski digitalizuje rozległe zbiory rodzinne. Na stronie muzeum udostępnia 17 tysięcy unikatowych zdjęć, klisz, na których można zobaczyć miejsca zniszczone przez wojnę, to fotografie wykonane przez jego przodków. Teraz rozpoczyna digitalizację exlibrisów, których z kolei zbiór liczy ponad 20 tysięcy. Ponadto Jan Przypkowski współpracuje z wybitnymi artystami współczesnymi, którym organizuje w Jędrzejowie wystawy. Sam również pokochał fotografię, choć nie ma pretensji artystycznych i określa się jako „zaawansowany amator”. - Dużo satysfakcji daje mi robienie zdjęć na kliszy, później wywoływanie ich w ciemni – mówi Jan Przypkowski, który dzięki swojemu zamiłowaniu do fotografii podjął się próby opisu kolekcji sprzętu fotograficznego liczącego sto lat i zawierającego 400 eksponatów gromadzonych przez Kazimierza Kozioła z Jadownik Mokrych. W świecie, który pędzi coraz szybciej, Jan Przypkowski wciąż szuka sposobu, aby to co najcenniejsze przetrwało próbę czasu.Sun, 26 Oct 2025 - 18 - Jakub Porada - dziennikarz, podróżnik i muzyk
Gdyby mieszkał na nowojorskim Bronxie mógłby stać się uosobieniem amerykańskiego snu - od biednego chłopaka do człowieka sukcesu, który podróżuje po całym świecie, realizuje swoje pasje i pomaga innym odnaleźć sens w codziennym zmaganiu. O swojej codzienności i wartościach, ale i o tym jak grał na klawiszu Jakub Porada opowiedział w audycji „Dzień dobry, to Ja! Rozmowy inne niż wszystkie w Radiu Kielce” w niedzielę (19 października). Jakub Porada mówi o sobie z przymrużeniem oka, że jest „samcem omegą” - spokojnym obserwatorem świata, który nie musi gonić, by być szczęśliwym. Dziennikarz, podróżnik i Mistrz Mowy Polskiej udowadnia, że siła tkwi w codziennych nawykach i ciekawości świata. Jako ambasador świętokrzyskiego potrafi z krzemienia pasiastego zrobić modny symbol. Zwłaszcza, gdy nosi go Victoria Beckham. Jakub Porada, kielczanin z KSM-u, opowiada, że punktem zwrotnym w jego życiu było rozpoczęcie kariery dziennikarza telewizyjnego w Warszawie. Wcześniej studiował i pracował w Katowicach. - Pracę w popularnej telewizji zdobyłem po castingu. Początki były jednak trudne, bo koszty życia w Warszawie były wysokie. Jednym z moich sposobów na oszczędzanie było przygotowywanie potraw z tanich produktów, np. w pobliskim supermarkecie w promocji były podroby, więc kupowałem za kilka złotych serca i potem wymyślałem całkiem smaczne potrawy - wspomina z uśmiechem. Jakub Porada był muzykiem, wokalistą, kompozytorem i tekściarzem oraz kierownikiem wypożyczalni kaset wideo. Obecnie znany jest głównie z podróżniczych programów telewizyjnych, w których opowiada zapomniane historie i elektryzujące ciekawostki. Między innymi o Krzemionkach Opatowskich i krzemieniu pasiastym. - Przed każdym programem staram się dowiedzieć jak najwięcej o miejscu, w którym będziemy nagrywać. Zdobywanie wiedzy to moja pasja. Dowiedziałem się, że w województwie świętokrzyskim jest jedyne miejsce na świecie, gdzie wydobywa się krzemień pasiasty. Oprawiany jest w srebro, złoto i sprzedawany jako biżuteria. Jedną z właścicielek takiego naszyjnika jest Victoria Beckam - mówi Jakub Porada. Do pogłębiania wiedzy i czytania zachęca w swoich książkach. - Jeżeli chcemy nauczyć się nowego języka, np. hiszpańskiego czy szwedzkiego, wystarczy zacząć od dziesięciu minut codziennej nauki. Chodzi o to, aby był to rytuał taki jak chociażby mycie zębów. Staram się też pisać codziennie przynajmniej stronę tekstu, czytać książkę lub kilkadziesiąt stron – dodaje Jakub Porada. Takie rady chce też przekazać swojemu synkowi Teosiowi, który jest jego oczkiem w głowie.
Sun, 19 Oct 2025 - 17 - Marek Adamczak - pasjonat aut, sportu i historii
Marek Adamczak od najmłodszych lat interesował się motoryzacją. Mając zaledwie 4 lata zbudował swój pierwszy samochód. To był autobus przygotowany z pudełka po butach i czterech krążków po paście do butów. Potem już były prawdziwe auta. Zaczynał od syrenek, w których przerabiał miedzy innymi skrzynię biegów. Jeździł też trabantami, wartburgami i fiatami. Będąc kilka lat w USA, gdzie zdobywał doświadczenie w warsztacie mechanicznym zakochał się w amerykańskich wozach. Jak mówi lubi je, bo nie zdawał sobie sprawy, że są tak wytrzymałe. Przejeżdża nimi nawet pół miliona kilometrów, wymieniając tylko olej, czy klocki hamulcowe.
Dzisiaj jest przedsiębiorcą, który szkoli i wychowuje kolejne pokolenia mechaników, lakierników i blacharzy. Kilka lat temu zdecydował się na odnalezienie i odbudowę Stara, którym podróżował podczas swojej pierwszej pielgrzymki do Polski papież Jan Paweł II.Sun, 12 Oct 2025 - 16 - Marek Stefaniec - radiowiec i synoptyk
Marek Stefaniec lubi majsterkować wykonując przede wszystkim autorskie rozwiązania w ogrodzie, którego pielęgnacja jest jego wielką pasją. Zanim jednak profesjonalnie zaczął odczytywać pogodowe wskaźniki w radiowej Jedynce słuchał programu „Eko-radio” przygotowywanego przez Andrzeja Zalewskiego. To on stał się dla Marka inspiracją do rozpoczęcia nauki w Interdyscyplinarnym Centrum Modelowania Matematycznego i Komputerowego przy Uniwersytecie Warszawskim. Jako realizator radiowy współtworzy nie tyko audycje Radia Kielce. pomagał także w realizacji programów ogólnopolskich radiowej Trójki, między innymi z nieżyjącą już Katarzyną Stoparczyk, czy dziennikarzem muzycznym Piotrem Stelmachem. W rodzinnym domu nauczył się dbać o przyrodę i chronić środowisko. Realizator Radia Kielce – radiowy kielecki synoptyk – potrafi też gotować. Lubi zalewajkę z grzybami i parowańce z jagodowym sosem. W „Dzień dobry To ja! Rozmowy inne niż wszystkie” gościem w najbliższą niedziele będzie Marek Stefaniec. Zapraszamy po godz. 10.
Sun, 05 Oct 2025 - 15 - Kuba Kowalski - trębacz, jazzman i historyk
Do gry na trąbce zainspirowali go bracia Golec, gdy miał zaledwie cztery lata, dziś ma na koncie wspólne występy na scenie. Kiedy miał 10 lat zagrał na trąbce na uroczystościach pogrzebowych Antoniego Hedy „Szarego”. Jak łączyć muzykę klasyczną, jazz i historię?
Sun, 28 Sep 2025 - 14 - Kuba Witek - reżyser filmów dokumentalnych, podróżnik i polarnikSun, 21 Sep 2025
- 13 - Wojciech Lubawski - były prezydent KielcSun, 14 Sep 2025
- 12 - Po wakacjach wraca audycja „Dzień dobry, to Ja! Rozmowy inne niż wszystkie w Radiu Kielce”
Od września rozpoczynamy nowy sezon. To rozmowy, które zostają z Wami na dłużej. I dlatego w niedzielę (7 września) przypomnimy najciekawsze momenty „Dzień dobry, to Ja! Rozmowy inne niż wszystkie w Radiu Kielce”.
Sun, 07 Sep 2025 - 11 - Laura Godek wysłała pierogi w kosmosO astropierogach, które poleciały na Międzynarodową Stację Kosmiczną z astronautą dr Sławoszem Uznańskim-Wiśniewskim mówi cała Polska. Za tym smacznym pomysłem stoi kielczanka Laura Godek, właścicielka firmy Lyofood. Jej produkty były na wszystkich ośmiotysięcznikach i okrążyły świat. Jaką jest kobietą? O tym w audycji „Dzień dobry, to ja! Rozmowy inne niż wszystkie w Radiu Kielce” w niedzielę po godz. 10. W 2016 roku Laura Godek została uznana przez amerykański magazyn Forbes jedną z najzdolniejszych osób poniżej 30. roku życia na świecie. Była ambasadorką ruchu zrzeszającego kobiety jeżdżące na długich deskorolkach, a teraz jej pasją jest wspinaczka. Laura Godek dzień zaczyna wcześnie rano od medytacji. Jednak zainteresowanie Wschodem pojawiło się znacznie wcześniej. Ukończyła Liceum Słowackiego w Kielcach, a potem zdecydowała się na Kulturoznawstwo Dalekiego Wschodu na Uniwersytecie Jagiellońskim w Krakowie, gdzie uczyła się japońskiego. - Zainteresowałam się Dalekim Wschodem przez sztukę Vincenta van Gogha. Czytałam w liceum jego korespondencję z bratem Theo, gdzie pojawiły się opisy i fascynacja sztuką, kulturą Japonii – mówi Laura Godek. Chociaż zaczynała od Wschodu to Japonii jeszcze nie udało jej się odwiedzić. Obowiązki zawodowe kierują ją na Zachód. Wróciła właśnie ze Stanów Zjednoczonych, z centrum NASA, gdzie oczekiwała na wylot drugiego w historii Polaka w kosmos - dr Sławosza Uznańskiego-Wiśniewskiego. Liofilizowana żywność Laury Godek wcześniejszym transportem trafiła na stację. - Sławosza poznałam podczas zawodów łazików marsjańskich w Kielcach. Podeszłam do niego i zapytałam czy chciałby zabrać swoją ulubioną żywność. Zdziwiłam się, że kojarzy nasze produkty, bo zabierał je w góry. Niesamowite jest to, że później się dowiedziałam, iż jego tata pochodzi z Kielc i chodził do podstawówki z moją mamą. To czysty przypadek. Sam pomysł na to, aby przygotować dla niego pierogi wiązał się z muralem Evana Lovetta w Filadelfii z astronautą i napisem „Send pierogi”. Bardzo się Sławoszowi spodobał i powiedział, że musimy to zrobić – wspomina. Pasją Laury Godek jest sport. Longboard, snowboard ustąpił nieco miejsca sportom górskim. Jej sposobem na wyciszenie jest wspinaczka górska. Należy do Świętokrzyskiego Klubu Alpinistycznego i docenia Kielce za dostęp do atrakcyjnych tras wspinaczkowych.Sun, 29 Jun 2025
- 10 - Oskar Bednarski „Globalista” - youtuberOskar Bednarski „Globalista” to najpopularniejszy youtuber z województwa świętokrzyskiego. Jego kanał obserwuje prawie milion subskrybentów, a miesięcznie jest w stanie zarobić pół miliona złotych. Swoją popularność wykorzystuje między innymi do tego by mówić o zagrożeniach Internetu, cyberwojnie i konieczności większych regulacji w cyberprzestrzeni. „Globalista” będzie gościem Magdy Galas-Klusek i Tomka Dudka w audycji „Dzień Dobry, to Ja! Rozmowy inne niż wszystkie w Radiu Kielce” w niedzielę (22 czerwca) po godz. 10. Oskar Bednarski publikuje na portalu YouTube treści o tematyce geopolitycznej, komentuje bieżące wydarzenia na świecie - w polityce i gospodarce. Jego piąty film „Jak daleko dokopaliśmy się pod ziemią” był przełomem w jego działalności. - Opublikowałem pięć filmów, które nie miały na początku dużych zasięgów. Postanowiłem to porzucić i pomóc tacie w jego działalności. Oklejałem więc samochody, przygotowywałem grafiki. Pewnego dnia, po roku od mojej ostatniej publikacji, na YouTube, zadzwonił kolega i powiedział: Ej Oskar, twój film jest w karcie „Na czasie”. Nie wierzyłem mu, ale kiedy się przekonałem, że to prawda, to zaczęło się gorączkowe szukanie hasła do portalu – śmieje się Oskar Bednarski. Początkowo jego rodzice nie wierzyli, że jest w stanie zarabiać na działalności w Internecie. Przede wszystkim zachęcali go więc do nauki. Interesował się geografią, historią, ekonomią. Analizował mapy świata, zaczął je w końcu kolekcjonować i w swojej kolekcji ma już ponad sto map, atlasów, a najstarsza ma ponad 300 lat. Działalność internetowa przyniosła Oskarowi Bednarskiemu mu dużą rozpoznawalność. Wkrótce potem jego rodzice uwierzyli w sens publikowania filmów na YouTube. Jego tata założył własny kanał „Bednarski – Biznes i świat” i publikuje treści o tematyce ekonomicznej. Chociaż YouTube może być źródłem dużych zarobków, ma też wiele zagrożeń. Oskar Bednarski podkreśla, że na swoim kanale nigdy nie promował scamu, czyli oszustów wyłudzających pieniądze lub dane. Chce działać etycznie. Zwraca też uwagę na to, że treści w Internecie jest zbyt dużo, również tych szkodliwych czy dezinformacyjnych i konieczne są sztywniejsze regulacje. - Sytuacja zaostrzyła się po inwazji Rosji na Ukrainę. Regularnie pojawiają się komentarze prorosyjskie, wiele dezinformacji. Usuwam to na bieżąco, ale nie wszędzie tak jest. Trzeba walczyć z fake newsami, bo jest ich bardzo wiele choćby w mediach społecznościowych. W dobie sztucznej inteligencji, kiedy ciężko odróżnić prawdziwy film od zmanipulowanego, to może to realnie zagrażać, polaryzować społeczeństwo, prowadzić do destabilizacji – uważa Oskar Bednarski. W dzieciństwie najpopularniejszy obecnie youtuber z województwa świętokrzyskiego dużo czasu spędzał na graniu. Kiedy zaczął na YouTube zarabiać znaczące kwoty zainwestował w powstanie swojej gry planszowej, a także gry mobilnej. Tą działalność chce zresztą również rozwijać. „Globalista” mieszka i swoją działalność prowadzi w Kielcach. Jak uważa stolica województwa świętokrzyskiego to miejsce, które daje duże możliwości, a jednocześnie jest blisko natury.Sun, 22 Jun 2025
- 9 - Anna Przybysz - artystka
Anna Przybysz, malarka i wokalistka. Mama znanych wokalistek – Natalii i Pauliny. Kilka lat temu wyprowadziła się z Warszawy i zamieszkała z mężem Jackiem koło Sandomierza. W Andruszkowicach wspólnie stworzyli „Ogród Inspiracji”, gdzie organizują wydarzenia kulturalne, koncerty Chopinowskie i ćwiczą tai chi. Artystka wspomina, że kiedy była małą dziewczynką wspólnie z mamą obejrzała film „Hello, Dolly” z Barbarą Streisand w kinie „Olsztyn”. To był moment w jej życiu, który ukształtował ją artystycznie. - Usłyszałam jazz, zobaczyłam film, w którym kobiecie kłaniają się mężczyźni, wspólnie śpiewają na głosy. Pomyślałam: to wspaniałe. Gdzie istnieje taki kraj? – mówi. Anna Przybysz jako dziecko mieszkała na warszawskich Włochach. Pod mieszkaniem znajdowała się piekarnia, gdzie jako kilkulatka chodziła do piekarzy, aby lepić z ciasta koniki. Podglądała też pracę stolarza. Jej tata był drukarzem i od niego czerpała inspirację, by zająć się malarstwem. - Tata powtarzał, że pięknie maluję konie i powinnam to rozwijać. Wybrałam więc liceum plastyczne – wspomina Anna Przybysz. Jej mama była pielęgniarką. W swojej pracy była zdecydowana i zasadnicza. - Najwspanialszym wspomnieniem z dzieciństwa jest niedzielny poranek, kiedy mama jest szczęśliwa i czyta na kanapie książkę, a tata miesza makaron w kuchni. To ważne, żeby dzieci widziały szczęśliwych rodziców, żeby sami byli szczęśliwi – podkreśla. W liceum Anna Przybysz poznała swoją wielką życiową miłość - Jacka. Wspólnie założyli rodzinną drukarnię, którą prowadzili 20 lat. Tuż po liceum urodziła Natalię, potem Paulinę. Zapisała córki do szkoły muzycznej, a jednocześnie sama realizowała muzyczne projekty. - Nie zapisuj dziecka na zajęcia, a sam idź do sklepu. Ty idź! I pokaż, że pasja daje radość i wytchnienie. Dziecko czerpie od rodzica, a rodzic ma tylko natchnąć go do działania i wzrostu – mówi Anna Przybysz. - Dzieci muszą widzieć jak rodzice ciężko pracują, ale muszą też widzieć relaks. Najpiękniejszy obraz to kiedy dziecko widzi jak rodzic umie odpoczywać – dodaje. Studia artystyczne w Państwowej Wyższej Szkole Sztuk Plastycznym w Poznaniu (obecnie Uniwersytet Artystyczny im. Magdaleny Abakanowicz) Anna Przybysz rozpoczęła, gdy jej córki były małe. Uczyła się zaocznie. Muzyką i śpiewem zainteresowała się pod wpływem męża. Doszkoliła się pod względem śpiewu gospel. Swoją wiedzą i śpiewem dzieliła się choćby z podopiecznymi z „Monaru” w ramach projektu „Muzyka uwalnia”. W 2014 roku Anna Przybysz osiedliła się wraz z mężem Jackiem w Andruszkowicach, w rodzinnym domu po pradziadkach. W miejscowości koło Sandomierza spełnia się artystycznie poprzez różne formy ekspresji: maluje, śpiewa, prowadzi zajęcia artystyczne dla mieszkańców okolicznych wsi, organizuje plenery, koncerty i zażywa radości życia. W 2024 roku była nominowana do nagrody Sandomierzanin Roku za działalność prospołeczną. Jest prezesem Fundacji Świętokrzyski Ogród Inspiracji. Występuje ze swoim zespołem Triodeon wykonując piosenki Edith Piaf i Hanki Ordonówny.
Sun, 15 Jun 2025 - 8 - Beata Wojciechowska - rektor UJK
Kieruje się dewizą, że w życiu trzeba mieć trzy cechy: pokorę, by nie czuć się lepszym od innych; odwagę, by umieć stawić czoło każdej sytuacji; mądrość, by siedzieć cicho w obliczu głupoty lub zdecydowanie głupocie się przeciwstawić. W niedzielę (8 czerwca) gościem „Dzień dobry, to ja! Rozmowy inne niż wszystkie” była prof. Beata Wojciechowska – rektor Uniwersytetu Jana Kochanowskiego w Kielcach. Poznaliśmy jej historie. Opowiedziała o dzieciństwie, dorastaniu i życiowych wyborach, a także o sile edukacji, o wyzwaniach współczesnego uniwersytetu i wartościach, które nie starzeją się mimo zmieniającego się świata. Beata Wojciechowska to rodowita kielczanka, której rodzice byli ekonomistami. – Pamiętam jak na koniec roku rodzice przynosili wielkie płachty z bilansami. Mnie to przerażało, dla nich to była pasja – wspomina. Rodzice zaszczepili jej w życiu wykonywanie pracy z pasją. Podkreśla przy tym, że byli bardzo wspierającymi i wyrozumiałymi ludźmi, a dzieciństwo wspomina jako szczęśliwe z wakacjami nad Morzem Bałtyckim, spacerami po plaży. Jako dziecko pasjonował ją otaczający świat, przyroda, dlatego kiedy w podstawówce jednym z zadań było przygotowanie zielnika, to oddała się temu zadaniu w całości. Zbierała, suszyła zioła i tak powstał zielnik składający się z sześciuset roślin z opisami i nazwami łacińskimi. Przez lata prezentowany kolejnym uczniom jako wzór. Choć w liceum uczęszczała do klasy biologiczno-chemicznej to o jej przyszłości zadecydowała wygrana olimpiady historycznej w liceum. – W młodości znalazłam swojego mistrza prof. Stanisława Bylinę, który wprowadził mnie w świat historii mentalności i zachowań, religijności. To było fascynujące. Powtarzał, że zapamiętywanie dat nie jest najważniejsze, to zawsze można sprawdzić. Chodziło o coś więcej. Był człowiekiem o wysokiej kulturze osobistej z nutką angielskiego humoru – mówi rektorka UJK.
Sun, 08 Jun 2025 - 7 - Sławomir Szmal - piłkarz ręczny, prezes ZPRP
Skromny chłopak z Zawadzkiego chciał pracować w hucie jako tokarz, a został najlepszym piłkarzem świata. Sławomir Szmal, prezes Związku Piłki Ręcznej w Polsce był gościem programu „Dzień dobry, to ja! Rozmowy inne niż wszystkie w Radiu Kielce”. W rozmowie z Magdą Galas-Klusek i Tomkiem Dudkiem Sławomir Szmal opowiedział o swoim dzieciństwie i młodości. Wspominał, że urodził się w Strzelcach Opolskich, ale swoje dzieciństwo i młodość spędził w Zawadzkiem. W kilkutysięcznym miasteczku na Górnym Śląsku głównym ośrodkiem pracy była huta i właśnie tam swoją przyszłość widział młody Szmal. - Miałem 17 lat i chciałem zostać w Zawadzkiem. Skończyć technikum i pracować w hucie. To była jedyna perspektywa pracy w mieście. Zakochałem się i wydawało mi się, że nie da się łączyć piłki ręcznej, w którą grałem od najmłodszych lat, ze związkiem - mówi Sławomir Szmal. Jego pierwsza miłość okazała się tą jedyną na całe życie. Anetę, również piłkarkę ręczną, poznał podczas nocnego czuwania w kościele. - Jeździłem do niej codziennie 13 kilometrów rowerem. Wtedy nie było jeszcze telefonów komórkowych, komunikacji internetowej. Kiedy trenowałem w Krakowie do Anety jeździłem już pociągiem - wspomina. Sportu nie porzucił dzięki szczęśliwemu splotowi zdarzeń oraz rozmowom z bliskimi. Sławomir Szmal do dziś nie przepada za dużymi miastami. I dlatego, chociaż obecne obowiązki prezesa PZPR pełni w Warszawie, to codziennie dojeżdża do stolicy z podkieleckiej Bilczy. - Lubię spokój, nie przepadam za miejskim zgiełkiem. Kiedy skończyłem karierę bramkarza i zacząłem pracować w Związku Piłki Ręcznej w Polsce myślałem, że będę miał więcej czasu. Niestety mam go znacznie mniej niż wcześniej. Jak skończy się moja kadencja prezesa ZPRP chcę się jeszcze nauczyć nowych rzeczy, na przykład tańczyć. Uwielbiam też grać w bilard, jeździć na rowerze i motocyklu. Może kiedyś założę agroturystykę, albo będę pływał żaglówką? – mówi. Ojciec Sławomira Szmala był piłkarzem ręcznym, ale mimo to „Kasa” swoich sił początkowo próbował w piłce nożnej. – Byłem zbyt energicznym chłopakiem. Kilka bramek w ciągu 90-minutowego meczu nie mogło się równać z dynamiką gry w piłkę ręczną, gdzie bramek pada kilkadziesiąt – wyjaśnia. Sławomir Szmal po zakończeniu kariery zaczął działać w Związku Piłki Ręcznej w Polsce. - Dzieci bardzo dużo korzystają z telefonów komórkowych. Czytałem, że w ciągu dnia mają ponad tysiąc strzałów dopaminy, hormonu szczęścia do mózgu. Dla porównania dorośli mają ich 200. Oni mają w telefonach tylko szczęście, ciężko ich przekonać, żeby spróbowali czegoś innego. Sport, trening może być jednym ze sposobów – mówi.
Sun, 01 Jun 2025 - 6 - Sabina Jarząbek - lekkoatletka
Gościem audycji „Dzień Dobry, to Ja! Rozmowy inne niż wszystkie w Radiu Kielce” była Sabina Jarząbek - lekkoatletka. Audycja „Dzień Dobry, to Ja! Rozmowy inne niż wszystkie w Radiu Kielce” to autentyczne, osobiste i pełne inspiracji wywiady. Na antenie Polskiego Radia Kielce spotykamy się z wyjątkowymi osobami związanymi z województwem świętokrzyskim: artystami, muzykami, politykami, sportowcami oraz ludźmi, którzy mają do opowiedzenia niezwykłe historie. To nie tylko wywiady - to spotkania, które poruszają ważne tematy, pokazują różne perspektywy i odsłaniają osobiste przekonania naszych gości. A słuchacze zostają z pytaniami o ich własne życie, wartości i wybory. „Dzień dobry to ja -rozmowy inne niż wszystkie” to audycja łącząca lokalność regionu świętokrzyskiego z uniwersalnymi wartościami. Tworzy przestrzeń do rozmów, które zostają ze słuchaczami na długo.
Sun, 25 May 2025 - 5 - Teresa i Mirosław Bielińscy - aktorzy
„Spełniaj marzenia” - to mógłby być tytuł sztuki teatralnej o życiu Teresy Bielińskiej, która od dziecka pragnęła grać na scenie. Z kolei Mirosław Bieliński, syn marynarza, sam przygotowywał się do pracy na morzu, jednak ciągnęło go do teatru. Aktorzy byli gośćmi programu „Dzień Dobry, to Ja! Rozmowy inne niż wszystkie w Radiu Kielce” . Chociaż w Internecie jako miejsce urodzenia Mirosława Bielińskiego wiele źródeł podaje Szczecin, to w czasie rozmowy na antenie Radia Kielce aktor te informacje dementuje. Urodził się w Gdyni i pierwsze 11 lat swojego życia spędził na Oksywiu. - Miałem cudowne dzieciństwo. Bez komputera, bez telewizora. Często wychodziłem na dwór. Mieszkałem tam, gdzie port wojenny, stocznia remontowa. W naszym blokowisku mieszkali głównie oficerowie. Mieliśmy zimą wielkie lodowisko między blokami i od jesieni do wczesnej wiosny jeździło się na łyżwach - wspomina Mirosław. Teresa z kolei urodziła się i wychowała w górach, w Krynicy Zdrój. Zamiast do przedszkola chodziła do ochronki prowadzonej przez siostry zakonne. To tam występowała po raz pierwszy w przedstawieniach szkolnych i tam jej występy ze łzami w oczach oglądała jej mama. Zarówno Mirosław jak i Teresa studiowali w PWST we Wrocławiu, jednak poznali się i zakochali dopiero podczas pracy nad wspólnym spektaklem „Kopciuszek” w Teatrze im. Ludwika Solskiego w Tarnowie. - To pierwsze głębsze spojrzenie w oczy, to chyba na schodkach przy wejściu na scenę - mówi Teresa. - Na pierwszej próbie! Musiałem wychodzić swoje, nie chciała - dodaje Mirosław. - Mieliśmy fryzjerkę w teatrze i ona ciągle mówiła, że pasujemy z Mirkiem do siebie. I faktycznie miała rację, że coś nas połączy. Coś zaiskrzyło i tak zostało – wspomina Teresa. W Tarnowie wzięli ślub i tam urodziła się dwójka ich dzieci. - Rola matki w życiu kobiety jest tą najważniejszą. Po tej roli jest rola babci, bo mam dwie wspaniałe wnuczki i zaraz będę miała trzecią. Jestem już prawdziwą babcią – mówi Teresa. Mirosław od 1995, a Teresa 1997 roku występują na deskach Teatru imienia Stefana Żeromskiego w Kielcach. Mają na koncie ponad sto spektakli. Od 2017 roku prowadzą swój własny Teatr TeTaTet, który daje widzom przede wszystkim uśmiech, a im satysfakcję i twórczą wolność. Występują też w polskich filmach, serialach i słuchowiskach, m.in. Polskiego Radia Kielce.
Sun, 18 May 2025 - 4 - Ewa Robak - dyrygentka chórów
Gościem Kolejnej audycji „Dzień Dobry, to Ja! Rozmowy inne niż wszystkie w Radiu Kielce” była Ewa Robak - dyrygentka, założycielka Chóru Kameralnego Fermata, pracownik Instytutu Edukacji Muzycznej Uniwersytet Jana Kochanowskiego w Kielcach.
Audycja „Dzień Dobry, to Ja! Rozmowy inne niż wszystkie w Radiu Kielce” to autentyczne, osobiste i pełne inspiracji wywiady. Na antenie Polskiego Radia Kielce spotykamy się z wyjątkowymi osobami związanymi z województwem świętokrzyskim: artystami, muzykami, politykami, sportowcami oraz ludźmi, którzy mają do opowiedzenia niezwykłe historie. To nie tylko wywiady - to spotkania, które poruszają ważne tematy, pokazują różne perspektywy i odsłaniają osobiste przekonania naszych gości. A słuchacze zostają z pytaniami o ich własne życie, wartości i wybory. „Dzień dobry to ja -rozmowy inne niż wszystkie” to audycja łącząca lokalność regionu świętokrzyskiego z uniwersalnymi wartościami. Tworzy przestrzeń do rozmów, które zostają ze słuchaczami na długo.Sun, 11 May 2025 - 3 - Rafał Szymczyk - dziennikarz Radia Kielce
Gościem audycji „Dzień Dobry, to Ja! Rozmowy inne niż wszystkie w Radiu Kielce” był Rafał Szymczyk - dziennikarz Radia kielce. Audycja„Dzień Dobry, to Ja! Rozmowy inne niż wszystkie w Radiu Kielce”to autentyczne, osobiste i pełne inspiracji wywiady. Na antenie Polskiego Radia Kielce spotykamy się z wyjątkowymi osobami związanymi z województwem świętokrzyskim: artystami, muzykami, politykami, sportowcami oraz ludźmi, którzy mają do opowiedzenia niezwykłe historie. To nie tylko wywiady - to spotkania, które poruszają ważne tematy, pokazują różne perspektywy i odsłaniają osobiste przekonania naszych gości. A słuchacze zostają z pytaniami o ich własne życie, wartości i wybory. „Dzień dobry to ja -rozmowy inne niż wszystkie” to audycja łącząca lokalność regionu świętokrzyskiego z uniwersalnymi wartościami. Tworzy przestrzeń do rozmów, które zostają ze słuchaczami na długo.
Sun, 04 May 2025 - 2 - Agata Wojda - prezydentka Kielc
Gościem audycji „Dzień Dobry, to Ja! Rozmowy inne niż wszystkie w Radiu Kielce” była Agata Wojda - prezydentka Kielc. Audycja„Dzień Dobry, to Ja! Rozmowy inne niż wszystkie w Radiu Kielce”to autentyczne, osobiste i pełne inspiracji wywiady. Na antenie Polskiego Radia Kielce spotykamy się z wyjątkowymi osobami związanymi z województwem świętokrzyskim: artystami, muzykami, politykami, sportowcami oraz ludźmi, którzy mają do opowiedzenia niezwykłe historie. To nie tylko wywiady - to spotkania, które poruszają ważne tematy, pokazują różne perspektywy i odsłaniają osobiste przekonania naszych gości. A słuchacze zostają z pytaniami o ich własne życie, wartości i wybory. „Dzień dobry to ja -rozmowy inne niż wszystkie” to audycja łącząca lokalność regionu świętokrzyskiego z uniwersalnymi wartościami. Tworzy przestrzeń do rozmów, które zostają ze słuchaczami na długo.
Sun, 27 Apr 2025 - 1 - Ojciec Rafał Kupczak – superior klasztoru na Świętym Krzyżu
Bohaterem pierwszego odcinka audycji„Dzień Dobry, to Ja! Rozmowy inne niż wszystkie w Radiu Kielce” był superior klasztoru na Świętym Krzyżu, ojciec Rafał Kupczak.
Audycja „Dzień Dobry, to Ja! Rozmowy inne niż wszystkie w Radiu Kielce” to autentyczne, osobiste i pełne inspiracji wywiady. Na antenie Polskiego Radia Kielce spotykamy się z wyjątkowymi osobami związanymi z województwem świętokrzyskim: artystami, muzykami, politykami, sportowcami oraz ludźmi, którzy mają do opowiedzenia niezwykłe historie. To nie tylko wywiady – to spotkania, które poruszają ważne tematy, pokazują różne perspektywy oraz odsłaniają osobiste przekonania naszych gości. A słuchacze Radia Kielce zostają z pytaniami o ich własne życie, wartości i wybory. „Dzień Dobry, to Ja! Rozmowy inne niż wszystkie”to audycja łącząca lokalność regionu świętokrzyskiego z uniwersalnymi wartościami. Tworzy przestrzeń do rozmów, które zostają ze słuchaczami na długo.
Premierowe odcinki w niedziele po godz. 10 na 101.4 MHz oraz na radiokielce.pl.Sun, 20 Apr 2025
Podcasts semelhantes a DZIEŃ DOBRY, TO JA! ROZMOWY INNE NIŻ WSZYSTKIE W RADIU KIELCE
Gość Radia ZET Beata Lubecka
Raport o stanie świata Dariusza Rosiaka Dariusz Rosiak
Podcast Wojenne Historie Historia II wojny światowej
Piąte: Nie zabijaj Justyna Mazur
Opowiem Ci historię Kamil Barnowski
Kryminalne Historie Kryminalne Historie
ZŁO - Zbrodnia Łowca Ofiara Marta Kiermasz
Olga Herring True Crime Olga Herring
DUDEK o polityce prof. Antoni Dudek i Super Exspress
Przemek Górczyk Podcast Przemek Górczyk
Radio Naukowe Radio Naukowe - Karolina Głowacka
Radio Wnet Radio Wnet
Podcast Historyczny Rafał Sadowski
Zbrodnie Bez Cenzury Renata z Worka Kości
Bajki dla dorosłych RMF FM
Dorwać bestię RMF FM
Poranna rozmowa w RMF FM RMF FM
Sceny zbrodni RMF FM
Nauka To Lubię Tomasz Rożek
Outros Podcasts de Sociedade e Cultura
Żurnalista - Rozmowy bez kompromisów zurnalistapl
Misja specjalna RMF FM
Historia dla dorosłych RMF FM
WojewódzkiKędzierski Kuba Wojewódzki, Piotr Kędzierski
Mellina Marcin MELLER
Wojna według Wołoszańskiego Bogusław Wołoszański
Strefa 52 Strefa 52
Czarnobyl. Prawdziwa historia Polskie Radio S.A.
Heweliusz. Prawdziwa historia Polskie Radio S.A.
Brzmienie Świata z lotu Drozda Paweł Drozd
Pokój Zbrodni Bartosz Wojsa
Dział Zagraniczny Maciej Okraszewski
7 metrów pod ziemią Rafał Gębura
Эхо Москвы Feed Master by Umputun
Kochaj albo Rzucaj - Podcasty VOX FM VOX FM
Filip Chajzer Podcast Filip Chajzer Podcast
Kryminatorium w RMF FM RMF FM
Podróże Bez Tajemnic Filip Poniedziałek
Włoskie historie. Bo wszystkie drogi prowadzą do Italii. Jarosław Ganczarenko
TED Talks Daily TED