Filtra per genere
Rzeczywistość pędzi, a ja wybieram pauzę i czuły namysł nad tym, co łatwo przeoczyć. Wplatam filozofię codzienności, uważność i podlaski realizm magiczny w autorskie eseje audio oraz reportaż narracyjny, tworząc bezpieczną przestrzeń ukojenia i intelektualnego wytchnienia dla tych, którzy mają swoją perspektywę. Odsłaniam niezwykłość zwykłych spraw, badam pamięć miejsc i rejestruję odchodzące światy, zanim bezpowrotnie zamilkną. Dodaj ten podcast do swojej biblioteki (kliknij obserwuj) i oznacz dzwoneczek.
- 372 - Hymn pokolenia: jakie piosenki otwierają drzwi pamięci? #357
Czy istnieje hymn pokolenia? Taka piosenka, którą wystarczy zacząć nucić przy ognisku, na spotkaniu po latach albo podczas zupełnie nieplanowanej prywatki — a reszta już zna refren?Kawa dla Miłki: https://buycoffee.to/dziennik.zmianW tym odcinku Dziennika Zmian szukam utworów, które bywają naszym wspólnym identyfikatorem. Takich, które otwierają sekretne drzwi pamięci: do przyjaciół sprzed lat, pierwszych pożegnań, wielkich miłości, melancholii, nadziei i wieczorów, po których sąsiedzi mogli walić do drzwi.Czy „Autobiografia” Perfectu, „Jolka, Jolka pamiętasz” Budki Suflera, „Tolerancja” Stanisława Soyki, „Krakowski spleen” Maanamu i „Party” Oddziału Zamkniętego są hymnami mojego pokolenia? A może hymn nie jest jeden — może każdy rocznik, każde miasto i każda paczka przyjaciół ma własną listę refrenów?To odcinek o piosenkach, które nie tylko pamiętamy. Czasem to one pamiętają nas za nas.A jaka piosenka otwiera Twoje drzwi pamięci? Napisz w komentarzu.@milka.malzahn________________________Chcesz wiedzieć więcej? Zajrzyj do mnie:facebook: https://www.facebook.com/Milka.Malzahnmoja strona: https://www.milkamalzahn.plpodcasty: https://anchor.fm/milkamalzahnRadio Białystok: https://www.radio.bialystok.pl/chilloutpiękne wsparcie https://patronite.pl/milkamalzahn
Fri, 25 Sep 2026 - 12min - 371 - Szeptucha i ombiasy. Co łączy Podlasie z Madagaskarem? #356
Co może łączyć podlaską szeptuchę z malgaskim ombiasy — uzdrowicielem, wróżbitą, strażnikiem rytuału?
W tym odcinku „Dziennika Zmian” spotykają się dwa odległe krajobrazy: podlaska chata, szeptana modlitwa, zioła i pamięć pogranicza — oraz Madagaskar, czerwona ziemia, baobaby, tabu i opowieści przekazywane między ludźmi.
Nie szukam łatwych odpowiedników ani egzotycznych sensacji. Pytam raczej o to, dlaczego w tak różnych miejscach świata człowiek w chorobie, lęku, żałobie i niepewności zwraca się ku słowu, gestowi, roślinie, rytuałowi i obecności drugiej osoby.
W rozmowie z Kasią Bondaruk-Augustyńczyk — pilotką wycieczek i tłumaczką — wyruszamy na Madagaskar, ale wracamy też na Podlasie. Towarzyszą nam palczak, baobab, dawne wyobrażenia o mocy głosu oraz pytanie o to, co zostaje w nas z pamięci miejsc.
To audioesej o uzdrawianiu, wyobraźni, podróży i o językach, którymi próbujemy oswoić to, co niewidzialne.
Jeśli ten odcinek zostawił Cię z myślą lub obrazem — zasubskrybuj „Dziennik Zmian”, dodaj podcast do biblioteki i podaj go dalej komuś, kto lubi słuchać wolniej.
Fri, 18 Sep 2026 - 17min - 370 - Wieś zwana „Chinami” | Knorydy, Podlasie | esej audio i reportaż narracyjny #355
Wieś zwana „Chinami” | Knorydy, Podlasie | esej audio i reportaż narracyjnyJako łowczyni dożynek weszłam w sam środek wiejskiego festynu w Knorydach, niedaleko Bielska Podlaskiego.
Przyjechałam po zapach chleba, dźwięk muzyki, gwar rozmów i rytm późnego lata. Pod warstwą świętowania odnalazłam jednak coś innego: kojącą ciszę dawnych „podlaskich Chin” — jak w latach siedemdziesiątych nazywano tę wieś.To autorski esej audio z Podlasia, reportaż narracyjny o pamięci miejsca, o ludzkich losach i o tym, co zostaje, kiedy milknie festyn. Jest propozycją głębokiego oddechu, chwili skupienia i łagodnego namysłu nad przemijaniem.
Jeśli szukasz podcastu slow life, historii Podlasia, dźwiękowego pejzażu wsi albo po prostu przestrzeni na zatrzymanie — rozgość się tutaj.
Knorydy są wsią o starych korzeniach, sięgających co najmniej XVI wieku. Niegdyś pełne codziennego ruchu, pracy i ludzkich historii — tak gęste od życia, że autobusy PKS podobno pękały w szwach — dziś rozmawiają z nami przez puste drewniane chaty, dawne fotografie, przydrożne znaki i wspomnienia mieszkańców.
W tej opowieści pojawia się również błękitno-czerwona kaplica przy świętym źródle, nazywanym Krynoczką. Jest pamięć o dawnej szkole, o jej późniejszych losach, o izbie, która przechowała zapach pszczelego wosku, oraz o zapalaniu świecy — prostym geście, który potrafi rozjaśnić nie tylko mrok wnętrza. Są też legendy, dawne przestrachy i cisza starych drzew.
To odcinek dla tych, którzy mają własną perspektywę i szukają w dźwięku nie pośpiechu, lecz uważności. Dla osób ciekawych Podlasia poza głównym szlakiem. Dla słuchaczy, którzy lubią opowieści o miejscach pozornie małych, a jednak mieszczących całe światy.W rozmowie i wspólnej wędrówce przez pamięć Knoryd towarzyszy mi Barbara Goralczuk — podlaska pisarka, poetka i dokumentalistka losów tutejszej ziemi, autorka książek Nadzieja aż po horyzont, Miód oraz Zapamiętaj moje imię.
Jeśli ten odcinek wniósł w Twój dzień chwilę spokoju, zostaw komentarz: jakie miejsce z Twojego dzieciństwa lub rodzinnej mapy nadal mówi do Ciebie najciszej?Jeśli chcesz wspierać takie niszowe, literackie opowieści dźwiękowe, możesz użyć przycisku Hype, zostawić łapkę w górę i zasubskrybować kanał. To prosty sygnał, że jest miejsce na wolniejsze słuchanie, lokalne historie i rozmowy, które nie muszą krzyczeć.
Posłuchaj także na Spotify i dodaj podcast do swojej biblioteki. Włącz powiadomienia, jeśli chcesz dostawać kolejne audioeseje, reportaże i opowieści z Podlasia.Współpraca twórcza
Od lat łączę literacki namysł, radiową dyscyplinę słowa i dźwiękową wrażliwość. Jestem autorką ośmiu książek oraz płyt Mapa i Sequel. Tworzę autorskie reportaże audio, eseje dźwiękowe i narracje o pamięci miejsc, codzienności, tożsamości oraz uważnym słuchaniu.
Zapraszam do współpracy instytucje kultury, uczelnie, wydawnictwa, festiwale i organizatorów wydarzeń.Wykłady i spotkania autorskie: filozofia codzienności, sztuka słuchania, pamięć miejsc i pejzaże tożsamości
Warsztaty: praca z głosem i mikrofonem, kreatywne pisanie, dramaturgia reportażu audio i narracjiProdukcje autorskie: reportaże dźwiękowe, instalacje audialne, scenariusze oraz dedykowane publikacje
literackie
@milka.malzahn________________________
Chcesz wiedzieć więcej? Zajrzyj do mnie:facebook: https://www.facebook.com/Milka.Malzahnmoja strona: https://www.milkamalzahn.plpodcasty: https://anchor.fm/milkamalzahnRadio Białystok: https://www.radio.bialystok.pl/chilloutKawa dla Miłki: https://buycoffee.to/dziennik.zmianpiękne wsparcie
https://patronite.pl/milkamalzahn
#Knorydy #Podlasie #EsejAudio #Podcast #Reportaż #SlowLife #HistoriaPodlasia #BielskPodlaski #BarbaraGoralczuk #DziennikZmian
Fri, 11 Sep 2026 - 15min - 369 - Co pamiętają nasze wsie? Dożynki w Kopisku v #354
Dożynki w Kopisku: wieniec ze zbóż, parafialna wspólnota, samorządowa scena, pieśni i rozmowy z ludźmi, którzy pamiętają więcej niż jeden sposób świętowania plonów.
Kawa dla Miłki: https://buycoffee.to/dziennik.zmian
Wśród dożynkowego repertuaru słyszę utwór „Musimy siać” — marszowy, zbiorowy, przywołujący język powojennej polityki wobec wsi. Pieśń o pracy i plonach, ale też o obowiązku, głodzie, ziarnie, którego „nie wolno chować”, oraz pamięci przekazywanej przez szkołę, zespoły ludowe i lokalne uroczystości.
To nie jest opowieść o „dziwnym festynie” ani polowanie na relikty PRL-u. To dźwiękowy dziennik z miejsca, gdzie spotykają się dawne obyczaje żniwne, religijne dziękczynienie, sąsiedzka wspólnota, język oficjalnych ceremonii i zwykła potrzeba wspólnej zabawy.
Kopisk leży na Podlasiu, w gminie Dobrzyniewo Duże, nad Krzemianką, w puszczańskim krajobrazie Puszczy Knyszyńskiej.„Dziennik Zmian” — reportaże, eseje dźwiękowe i opowieści z Podlasia
.@milka.malzahn________________________Chcesz wiedzieć więcej? Zajrzyj do mnie:facebook: https://www.facebook.com/Milka.Malzahnmoja strona: https://www.milkamalzahn.pl
Radio Białystok: https://www.radio.bialystok.pl/chilloutpiękne wsparcie https://patronite.pl/milkamalzahn#Dożynki #Podlasie #KulturaLudowa #DziennikZmian
Fri, 04 Sep 2026 - 19min - 368 - Miejsca trzecie — jak podróżować bliżej ludzi? #253
Miejsca trzecie to nie dom i nie praca. To biblioteka, ławka przy przystani, wiejski sklep, kawiarnia, miedza albo plac, na którym można po prostu pobyć wśród ludzi.W tym odcinku rozmawiam z Katarzyną Łotowską — podróżniczką z Podlasia i osobą związaną z Ośrodkiem Wspierania Organizacji Pozarządowych — o podróżowaniu z uważnością na lokalne życie. O miejscach, których często nie zaznacza się w przewodnikach, choć właśnie one najwięcej mówią o mieście, wsi i ich mieszkańcach.Zajrzymy między innymi do Arendal w południowej Norwegii — do biblioteki, która jest czymś znacznie więcej niż wypożyczalnią książek. Będzie też o podlaskich miedzach, spotkaniach przypadkowych i o tym, dlaczego czasem warto nie mieć planu.„Miejsca trzecie” opisał socjolog Ray Oldenburg jako przestrzenie dobrowolnych, nieformalnych spotkań poza domem i pracą. To właśnie tam rodzi się rozmowa, sąsiedzkość i poczucie wspólnoty.Jeśli znasz takie miejsce — na Podlasiu, w Polsce albo gdziekolwiek indziej — napisz o nim w komentarzu.Posłuchaj także innych odcinków z playlisty „Duch Miejsc”.☕ Jeśli chcesz wesprzeć powstawanie podcastu, możesz postawić mi kawę — link znajdziesz poniżej.#MiejscaTrzecie #Podróże #DuchMiejsc@milka.malzahn________________________Chcesz wiedzieć więcej? Zajrzyj do mnie:facebook: https://www.facebook.com/Milka.Malzahnmoja strona: https://www.milkamalzahn.plpodcasty: https://anchor.fm/milkamalzahnRadio Białystok: https://www.radio.bialystok.pl/chilloutKawa dla Miłki: https://buycoffee.to/dziennik.zmianpiękne wsparcie https://patronite.pl/milkamalzahn
Fri, 28 Aug 2026 - 15min - 367 - Nieoczywiste trasy na Podlasiu: podróż poza mapą – Makowlany, Sidra, Suchodolina, Jodłówka #352
Czy trzeba przebyć tysiące kilometrów, żeby poczuć prawdziwą przygodę? W tym odcinku ruszamy w niespieszną podróż po nieoczywistych miejscach Podlasia – po wsiach, lasach i dawnych dworach, które są tuż pod nosem, a jednak często niewidzialne w codziennym biegu.
Kawa dla Miłki: https://buycoffee.to/dziennik.zmianRazem z Iwoną Zinkiewicz – pisarką, przewodniczką, leśniczką – odkrywamy, jak lilaki, kasztanowce, stare parki i święte drzewa opowiadają historię tego regionu.
Z Białegostoku w stronę Sokółki, przez Makowlany i Sidrę, zaglądamy do pozostałości poddworskich parków, stawów i sadów. Zatrzymujemy się przy Świętej Lipce w Suchodolinie – 300-letnim drzewie z kapliczką, nominowanym w konkursie Drzewo Roku 2026, pamiętającym czasy Franciszka Karpińskiego. Idziemy leśną drogą do dworku Jodłówka, na skraj dawnej Puszczy Bielskiej i Puszczy Białowieskiej, mijamy stare dęby, chrobotek reniferowy, dawne domostwa z różą stulistną i krzewami agrestu, które wciąż owocują mimo upływu czasu.To opowieść o uczeniu się pauzy, uważności i doceniania tego, co blisko – o tym, że świat nie odkrywa swoich sekretów tylko przed tymi, którzy lecą na drugi koniec globu.
Henry David Thoreau przypomina, że czasem wystarczy przekroczyć próg własnego domu i patrzeć tak, jakby oczy widziały po raz pierwszy.
Właśnie tak patrzymy na lilaki przy leśnych drogach, stare jabłonie po dawnych sadach, rykowisko jeleni we wrześniową noc i bardzo głośną, zdenerwowaną kukułkę nad domem w Starzynie.Jeżeli szukasz inspiracji na nieoczywiste trasy na Podlasiu, chcesz odwiedzić Makowlany, Sidrę, Suchodolinę, Starzynę czy Jodłówkę albo po prostu nauczyć się podróżowania lokalnego, w rytmie slow – ten odcinek jest dla Ciebie.
Zapisz sobie te miejsca, zapakuj rower, pozwól oczom patrzeć „jak pierwszy raz” i wyrusz w swoją własną podróż poza mapą.
📌 W odcinku usłyszysz m.in.:– jak rozpoznać dawne dwory po lilakach, kasztanowcach i starych drzewach– gdzie na Podlasiu znaleźć poddworskie parki, stawy i święte drzewa– historię Świętej Lipki z Suchodoliny i związki z Franciszkiem Karpińskim– o dworku Jodłówka, starych sadach, różach stulistnych i puszczańskich lasach– dlaczego niespieszność i pauza są kluczem do odkrywania miejsc „pod nosem”Jeśli ta opowieść Cię poruszyła, możesz wesprzeć mnie czarną kawą – link znajdziesz w opisie. Dziękuję, że podróżujesz ze mną po Podlasiu, także wtedy, gdy nie wyjeżdżamy daleko.
A o nieoczywistych trasach opowiada Iwona Zinkiewicz.
@milka.malzahn________________________Chcesz wiedzieć więcej? Zajrzyj do mnie:
facebook: https://www.facebook.com/Milka.Malzahnmoja strona: https://www.milkamalzahn.plpodcasty:
piękne wsparcie https://patronite.pl/milkamalzahn
Fri, 21 Aug 2026 - 18min - 366 - Moc dźwięku: Manipulacja | Esej audio #341
Czy męczy cię, kiedy po raz setny ktoś przypomina ci, jakiego radia właśnie słuchasz – albo gdy po pięknym zdaniu nagle wyskakuje nazwa podcastu?
W tym odcinku Dziennika Zmian przyglądam się dżinglom: tym małym dźwiękowym znakom wodnym, które niby są w tle, a jednak mocno pracują w naszej głowie.
Kawa dla Miłki: https://buycoffee.to/dziennik.zmian
Radiowe dżingle to nie tylko ozdobniki – to niewidzialne ściany, które formatują ludzkie emocje. Spojrzenie za kulisy audialnych mechanizmów, które codziennie oswajają nasz mózg i projektują stany skupienia bez naszej wiedzy.
Dodaj ten podcast do swojej biblioteki (kliknij obserwuj) i oznacz dzwoneczek.
Opowiadam o swoich pierwszych dżinglach z Radia Sfera, o dżinglach dla stacji i platform, których już nie ma, oraz o tym, jak montuję dziś audio eseje – czasem „dosładzając” opowieść dźwiękiem zamiast ciszy.Zahaczamy o socjologię mediów, kotwiczenie uwagi, ASMR i stare badania nad manipulacją dźwiękiem.
@milka.malzahn________________________
Chcesz wiedzieć więcej? Zajrzyj do mnie:facebook: https://www.facebook.com/Milka.Malzahnmoja strona: https://www.milkamalzahn.plpodcasty: https://anchor.fm/milkamalzahnRadio Białystok: https://www.radio.bialystok.pl/chilloutpiękne wsparcie https://patronite.pl/milkamalzahn
Wed, 13 May 2026 - 14min - 365 - Jak doceniać zatrzymanie? To nie jest lenistwo #351
To nie jest lenistwo. To poranek zatrzymany.
W środku Puszczy Białowieskiej, przy szumie liści i jękach psa, próbujemy z Martą odpowiedzieć na bardzo współczesne pytanie: jak się zatrzymać, kiedy wszystko pędzi.
Czy poranek musi być „leniwy”, żeby nas nakarmić?
Czy miasto da się w sobie uciszyć? I co się dzieje, kiedy filozofka próbuje włączyć teorię, a rozmówczyni mówi: „wyłącz wszystkie możliwości koncepcyjne i po prostu bądź”.
Kawa dla Miłki: https://buycoffee.to/dziennik.zmian
W tym odcinku „Dziennika Zmian”:
siadamy w ogrodzie na skraju Puszczy Białowieskiej i słuchamy wiatru zamiast zegarkarozplątujemy słowa „lenistwo”, „spoczynek” i „zatrzymanie” – bez poczucia winyzaglądamy do Rozmyślań Marka Aureliusza i pytamy, co znaczy „cofnąć się w siebie”, zanim dusza zmęczy się szybciej niż ciałosprawdzamy,
czy „miejska dusza” może naprawdę odpocząć w wiejskim ogrodzie, nie romantyzując na siłęTo jest odcinek o zatrzymanych porankach, które można mieć wszędzie: w Puszczy, w bloku, w kuchni o 6:30, w drodze do pracy.
Nie traktujemy zatrzymania jak poetyckiej metafory – traktujemy je jak umiejętność, której potrzebujemy w świecie, który nie ma zamiaru zwolnić.Jeśli szukasz:inspiracji na własny rytuał poranka, który nie jest „produktywny”, a jednak zmienia dzieńjęzyka, żeby opisać swoje zmęczenie bez oceniania siebiedelikatnej filozofii w formie rozmowy przy kawie i szumie drzew– ten odcinek jest dla Ciebie.
🔔 Zasubskrybuj kanał, jeśli chcesz więcej opowieści o zmianie, która dzieje się w małych momentach, a nie w wielkich rewolucjach.
👍 Zostaw koemntarz jeśli temat zatrzymania w biegu jest Ci bliski.
💬 Napisz w komentarzu: gdzie Ty masz swój „poranek zatrzymany”?
Miasto, wieś, balkon, park, kuchnia? Chętnie przeczytam Twoje mikro–historie.
📩 Udostępnij ten odcinek komuś, kto ciągle mówi, że „nie ma czasu się zatrzymać” – może Puszcza, wiatr i rozmowa o teorii zrobią mu dobrze.
@milka.malzahn________________________Chcesz wiedzieć więcej?
Zajrzyj do mnie:facebook: https://www.facebook.com/Milka.Malzahnmoja strona: https://www.radio.bialystok.pl/chillout
piękne wsparcie https://patronite.pl/milkamalzahn
Fri, 14 Aug 2026 - 10min - 364 - Obcy na Podlasiu. cz II. Ślady niemieckie. Alicja z tej strony Podlasia #350
Obcy na Podlasiu. Ślady niemieckie – drugi odcinek serii o nieoczywistej historii Białegostoku i regionu. To opowieść o Niemcach, inżynierach, fabrykantach, o II wojnie światowej i zapomnianych losach ludzi, których uznawano za 'obcych”.
Kawa dla Miłki: https://buycoffee.to/dziennik.zmian
W centrum tej historii jest Alicja Szataginowa (z domu Ville) – córka niemieckiego inżyniera z Białegostoku.
Jej życie prowadzi nas z Podlasia do Petersburga i z powrotem: muzyczna edukacja, małżeństwo z rosyjskim oficerem, ucieczka przed bolszewikami, a potem powrót do rodzinnego domu przy ul. Parkowej 6. Ten dom staje się świadkiem wielokulturowego Podlasia: niemieckiej mniejszości, rosyjskich śladów, tatarskiego lekarza Tamerlana Smoleńskiego, prawosławnej pani Szury oraz powojennej rzeczywistości PRL.
W czasie II wojny światowej, mimo obecności niemieckich żołnierzy w jej domu, Alicja ryzykuje – ukrywa dziecko swojej żydowskiej koleżanki i pomaga gettu. Po wojnie jej niemieckie i ewangelickie korzenie znikają z oficjalnych kronik.
Zostaje pochowana na prawosławnym cmentarzu. W odcinku towarzyszy mi Iwona Zinkiewicz – leśniczka, przewodniczka i autorka książki „Zagubiona perła i dwa światy”. Wprowadza nas w mikrohistorię Białegostoku i Podlasia, dzieląc się także swoją perspektywą na żywioł historyczny jakim jest Podlasie.
Dzięki temu widzimy, że historia regionu to nie tylko polsko‑białoruskie czy żydowskie wątki, ale też niemieckie, rosyjskie i tatarskie ślady, które nie są tak wyraźne. Ważny jest też dom.
Obecni właściciele domu przy Parkowej 6 – państwo Tomaszewscy zachowali bryłę dawnego pałacyku i uratowali znalezione w nim dokumenty. Udostępnili je: do książki „Zagubiona perła i dwa światy” oraz do zbiorów Mediateki Centrum Ludwika Zamenhofa (archiwum historii mówionej). Dzięki temu Parkowa 6 jest miejscem, gdzie historia Podlasia nabiera barw.
Ten odcinek to audialne retro‑noir: stary dom, wilgoć podlaskich cmentarzy, kurz petersburskich ulic. Jeśli interesują Cię: historia Białegostoku, wielokulturowość Podlasia, niemieckie ślady przed i po II wojnie światowej, historie kobiet, mikrohistorie i opowieści z pogranicza, ten esej audio jest dla Ciebie.Odcinki z serii „Obcy na Podlasiu.
Ślady niemieckie” powstają dzięki wsparciu Fundacji Współpracy Polsko‑Niemieckiej.
@milka.malzahn________________________Chcesz wiedzieć więcej?
Zajrzyj do mnie:facebook: https://www.facebook.com/Milka.Malzahnmoja strona: https://www.milkamalzahn.plpodcasty: https://anchor.fm/milkamalzahnRadio Białystok: https://www.radio.bialystok.pl/chillout
piękne wsparcie https://patronite.pl/milkamalzahn
Fri, 07 Aug 2026 - 18min - 363 - Jak oswoić lęk przed zmianą? impresja o granicach naszych możliwości. #349
Na początku jest pytanie, które wcale nie chce szybkiej odpowiedzi:gdzie naprawdę przebiega Twoja granica?
Najpierw szukamy jej razem – podczas wartsztatów, w rozmowie.
Granica staje się linią na ziemi, momentem, w którym musi nastąpić zmiana, miejscem, gdzie kończy się czyjaś wolność, a zaczyna nasza samowola.Przechodzi przez ciało, które mówi „dalej już nie mogę”, przez psychikę, która długo udaje, że wszystko jest w porządku, przez język, którym odgradzamy się albo zapraszamy.Potem robi się ciszej.
Pojawia się szesnastolatka z 1991 roku, która dochodzi do granicy swojej wytrzymałości i wybiera samotny powrót przez całą Polskę – z niemocy fizycznej rodzi się jej pierwsza moc dorosłości.
Pojawia się kobieta w kryzysie, idąca pętlą po podlaskiej łące, która nagle orientuje się, że śpiewa. Ten głos staje się jaskółką zmiany, drobną dziurką w kurtynie, przez którą zaczyna prześwitywać nowe życie.
Granica przestaje być tylko słowem z podręcznika.Staje się progiem, na którym stoimy: między niemocą a mocą, między kryzysem a ruchem w stronę czegoś innego, między „jeszcze się trzymam” a „już nie chcę tak dalej”.W tle mruga Wittgenstein ze swoim zdaniem o granicach języka, a my dokładamy do tego granice naszego scrollowania – rzeczy, które wpuszczamy do środka i które każdego dnia malują nam ścianę świata.
Nagranie powstało w Hajnówce Centralnej, przy okazji festiwalu Wertep, podczas warsztatów audialno‑społecznych w ramach projektu „Synergie”.To były rozmowy na kanapach, na stacji kolejowej, drodze i w deszczu.
Ten odcinek jest ich echem.Jeśli masz ochotę, zatrzymaj się ze mną na chwilę.Postaw sobie kawę albo herbatę, włącz odcinek i zobacz, które historie coś w Tobie poruszą.
Kawa dla Miłki:https://buycoffee.to/dziennik.zmian
Możesz potem napisać w komentarzu, gdzie dziś przebiega Twoja granica:w relacji, w ciele, w pracy, w ilości wiadomości, które wpuszczasz do siebie.
Klikając „play” robisz mały eksperyment – sprawdzasz, czy ta opowieść pomoże Ci zobaczyć własną granicę trochę wyraźniej.
Jeśli chcesz, zasubskrybuj kanał i podaj ten odcinek dalej komuś, kto jest właśnie na swoim progu: może usłyszy w tych głosach swoją pierwszą jaskółkę
zmiany.@milka.malzahn________________________Chcesz wiedzieć więcej? Zajrzyj do mnie:facebook: https://www.facebook.com/Milka.Malzahnmoja strona: https://www.milkamalzahn.plpodcasty: https://anchor.fm/milkamalzahnRadio Białystok: https://www.radio.bialystok.pl/chilloutpiękne wsparcie https://patronite.pl/milkamalzahn
Fri, 31 Jul 2026 - 23min - 362 - Obcy na Podlasiu cz.I: Helena Bohle‑Szacka i niemieckie ślady w Białymstoku #348
Co to właściwie znaczy być „swoim” lub „obcym” na pograniczu, hm?
Śledząc przedwojenne losy podlaskich Niemców i powojenną biografię artystki Heleny Bohle-Szackiej, dotykam tkanki realizmu magicznego dawnego Białegostoku.
To nieoczywisty splot kultur, w którym język, pamięć fabrykanckich rodzin i osobiste dramaty wojenne stworzyły unikalny mikrokosmos – tak inny od naszych dzisiejszych wyobrażeń.
Odkrywanie tych zaginionych śladów nie musi nieść niepokoju; przeciwnie, może stać się pretekstem do wytchnienia i łagodnego namysłu nad tym, jak gęsty i wielowymiarowy jest czas, który nas ukształtował.
Przygotuj wolny moment na zatrzymanie, weź głęboki oddech i pozwól sobie na doznanie, które przynosi ukojenie.
A zdjęcia archiwalne Galeria im. Sleńdzińskich w Białymstoku
#historiamówiona #podlasie #podcastFri, 24 Jul 2026 - 32min - 361 - Ścieżki poza mapą | Reportaż narracyjny z Podlasia: Bielsk Podlaski, las i żółwie z pamięci. #348
Reportaż narracyjny z nieoczywistego Podlasia. Bielsk Podlaski, wsie Szastały, Augustowo i Stryki, spacer przez las między wsiami, żółwie błotne (podlaskie dinozaury), stary cmentarz, Muzeum Małej Ojczyzny w Studziwodach i filmowe ślady ‘Znachora’.Kawa dla Miłki: https://buycoffee.to/dziennik.zmianŚwiat nie kończy się na oczywistych szlakach turystycznych; czasem najciekawsze zaczyna się tam, gdzie trzeba bardziej zaufać opowieści niż mapie. W tym odcinku schodzę z głównych dróg Bielska Podlaskiego i okolicznych wsi, Szastał oraz Stryk, by wsłuchać się w powidoki przeszłości – w gęsty zapach sosnowego lasu, sekrety starych cmentarzy i pamięć o podlaskich żółwiach błotnych, które kiedyś współtworzyły tutejszy mikrokosmos. To niespieszny reportaż narracyjny, który proponuje głęboki oddech, karmienie duszy i dotknięcie realizmu magicznego ukrytego w codzienności. Poprzez ten esej audio zapraszam do uważności, do zmierzenia świata własnym krokiem i do łagodnej autorefleksji nad tym, jak bardzo pejzaż przenika się z ludzkim losem.PS. tworzenie tak niszowych, kameralnych form audialnych wymaga ciszy i skupienia, dlatego kieruję te słowa do Nielicznych – słuchaczy, dla których ważna jest artystyczna wrażliwość i intelektualne wytchnienie. Jeśli to spotkanie przy mikrofonie przyniosło Ci ukojenie, użyj przycisku „Podbij” (Hype), aby ta opowieść z pogranicza filozofii i dźwięku mogła zaistnieć w rankingu Top 100.@milka.malzahn
Fri, 17 Jul 2026 - 13min - 360 - Tyfus, Weigli Bronisław Chrzanowski, czyli ak nasi ojcowie ratowali świat: #347
Jak wyglądało życie w lwowskim Instytucie Rudolfa Weigla, gdzie powstawała szczepionka na tyfus plamisty, a karmiciele wszy każdego dnia ryzykowali zdrowie i życie?
W tym odcinku opowiadam historię Bronisława Chrzanowskiego – mojego krewnego, biologa i współpracownika Weigla, współgospodarza pracowni serologii i diagnostyki, który po wojnie organizował w Polsce laboratoria produkujące szczepionki na tyfus.
Usłyszysz głos jego córki, Magdaleny Chrzanowskiej, nagrany na ganku w Łańcucie – między ptakami, psem pod stołem i galicyjskim cwibakiem – oraz fragmenty wspomnień „Weiglowca” Władysława Wolffa. To z jego tekstu wyłania się obraz profesora Weigla z łukiem w ręku, zgranej ekipy młodych naukowców i codzienności pracy wśród zakażonych wszy.To opowieść o tym, jak wielka historia nauki i wojen przecina się z pamięcią jednej rodziny.
Jak nasi ojcowie, dziadkowie i praojcowie ratowali świat nie tylko na frontach, ale też przy mikroskopach, w laboratoriach, w tajnych przesyłkach szczepionki przemycanej do getta.Jeżeli w Twojej rodzinie też jest ktoś, kto w cieniu wielkiej historii robił rzeczy większe, niż sam o sobie opowiadał – ten odcinek jest także o nim.
Na koniec: jeśli ta opowieść przyniesie Ci inspirację albo chwilę dobrej zadumy, możesz postawić mi wirtualną kawę – link znajdziesz w opisie kanału.
Kawa dla Miłki: https://buycoffee.to/dziennik.zmian
Źródła zdjęć – archiwum rodzinne (fotografie Bronisława Chrzanowskiego i rodziny)– wspomnienia Władysława Wolffa: https://www.lwow.com.pl/wolff@milka.malzahn________________________Chcesz wiedzieć więcej? Zajrzyj do mnie:
facebook: https://www.facebook.com/Milka.Malzahnmoja strona: https://www.milkamalzahn.plpodcasty: https://anchor.fm/milkamalzahnRadio Białystok: https://www.radio.bialystok.pl/chilloutRudolf Weigl, szczepionka na tyfus, tyfus plamisty, karmiciele wszy, Instytut Weigla, Lwów, Bronisław Chrzanowski, historia rodzinna, II wojna światowa, polska nauka, podcast historyczny, rodzinna genealogiapiękne wsparcie https://patronite.pl/milkamalzahn
Fri, 10 Jul 2026 - 21min - 359 - Jak zniknąć z radaru? | Reportaż o czekaniu #346
Kupiłam bilet na pociąg nie po to, żeby gdzieś dojechać, tylko żeby na parę godzin legalnie zniknąć z radaru własnych spraw.
W wagonie nie mam zawodu, funkcji, terminów. Jest tylko czekanie, które powoli zamienia się w uwagę – i okno, w którym widzę prababcię, siebie i cudze życie migające w tle.
A jeśli lubisz pociągi - możesz autorce postawić podróżna
kawę https://buycoffee.to/dziennik.zmian
Wsiąść do pociągu – to zostawić za sobą codzienność i na chwilę przestać być „kimś do zrobienia”. W tym odcinku zabieram chętnych do wagonu, gdzie nuda staje się procesem, a czekanie – praktyką uwagi.
Słyszysz megafony, zacinający się system radiowy, pyknięcie
papierowego kubka z kawą. W tle jedzie historia mojej prababci Isi Glińskiej, która dostała udaru w pociągu do Lwowa, i mojej babci, która w jedną noc osiwiała. Pamięć miesza się tu z rytmem szyn.
Razem patrzymy przez okno: na cudze podwórka, psy biegnące wzdłuż torów, fragmenty miast, których nigdy nie poznamy. Pociąg uczy, że możemy być tylko świadkami – świat i tak toczy się bez nas, a my mamy rzadki przywilej, by na niego popatrzeć, nie próbując go naprawiać.
To specjalny odcinek „Dziennika Zmian” – poetycki mini‑reportaż dźwiękowy o legalnym znikaniu z radaru, o dziedziczeniu pamięci i o tym, co się dzieje w nas, kiedy nic nie możemy przyspieszyć.
Posłuchaj najlepiej w słuchawkach.
PS. Twórczość niszowa i powolna potrzebuje Twojej obecności, by przetrwać. Jeśli ten esej audio przyniósł chwilę ukojenia, podbij go
@milka.malzahn
________________________Chcesz wiedzieć więcej? Zajrzyj do mnie:facebook: https://www.facebook.com/Milka.Malzahnmoja strona: https://www.milkamalzahn.plpodcasty: https://anchor.fm/milkamalzahnRadio Białystok: https://www.radio.bialystok.pl/chilloutKawa dla Miłki: https://buycoffee.to/dziennik.zmianpiękne wsparcie https://patronite.pl/milkamalzahn
Fri, 03 Jul 2026 - 11min - 358 - Treść się żyje | Krótki esej audio na wyciszenie. 3 minuty / spoken word #345
Trzy minuty z jednym zdaniem: „treść się żyje”. Krótka forma audio pomiędzy medytacją, spoken words i muzyką.
Każdego dnia przychodzi do nas jakaś treść.
Ta krótka, 3‑minutowa kontemplacja audio / spoken word jest zaproszeniem, żeby choć na chwilę przestać tylko „przyjmować treści” i zacząć być treścią – być w treści, być z treści.To nie jest klasyczna prowadzona medytacja ani afirmacje.
To raczej filozoficzny audioesej z muzyką – forma pomiędzy medytacją, mantrą a spokojnym, lekko orientalnym utworem. Powracające zdanie „treść się żyje” układa się w rytm i pozwala wsłuchać się w to, jak treści zamieniają się w nasze ziemskie funkcjonowanie, w codzienne gesty, decyzje, rozmowy.
Możesz słuchać tego nagrania jako:krótkiej medytacji nad jednym zdaniem,kontemplacji audio przed snem lub po pracy,tła do własnego pisania, notowania, myślenia.Jeśli ten format do Ciebie przemówi, daj znać w komentarzu, czy słyszysz tu bardziej medytację, mantrę, czy filozoficzny spoken word – to pomoże mi tworzyć kolejne krótkie formy tego typu.
🎧 Najlepiej słuchać w słuchawkach.
💬 Napisz w komentarzu: z jaką „treścią”, która ostatnio przyszła, teraz żyjesz?
@milka.malzahn________________________
Chcesz wiedzieć więcej? Zajrzyj do mnie:facebook: https://www.facebook.com/Milka.Malzahnmoja strona: https://www.milkamalzahn.plpodcasty: https://anchor.fm/milkamalzahnRadio Białystok: https://www.radio.bialystok.pl/chilloutKawa dla Miłki: https://buycoffee.to/dziennik.zmian
piękne wsparcie https://patronite.pl/milkamalzahnkontemplacja audio, spoken word po polsku, medytacja treści, audioesej, filozoficzny podcast, Miłka Malzahn, Dziennik Zmian, być treścią, być w treści, medytacja audio, krótka medytacja, polski spoken word, mindfulness po polsku, medytacja głosuPS. Głos potrzebuje przestrzeni, a opowieść – właściwego rezonansu. Jeśli w Twoich planach pojawia się przestrzeń na rozwinięcie tych radiowych form lub myślisz o przeniesieniu esejów audio na scenę w formie koncertów łączących słowo z muzyką (tak jak przy wcześniejszych projektach z pogranicza jazzu i elektroniki), drzwi do wspólnego projektu są otwarte. Realizuję autorskie produkcje reportażowe, prowadzę warsztaty z operowania głosem i z radością podejmę współpracę przy technicznym i artystycznym kształtowaniu niszowych form audialnych.
Fri, 26 Jun 2026 - 03min - 357 - Wychowanie lasu | Reportaż narracyjny o dzikości #344
Co dzieje się z człowiekiem, gdy horyzont zamyka się ścianą drzew?
Ten reportaż narracyjny to powrót do pierwotnej uważności i opowieść o tym, jak podlaska puszcza staje się surowym, ale uzdrawiającym nauczycielem dla pokoleń.
Odkrywam mechanizmy pamięci ukryte w gęstwinie, z dala od zgiełku cywilizacji.Kiedyś wystarczyło powiedzieć „idę do lasu”, żeby zniknąć z dorosłego świata i dołączyć do swojej leśnej bandy. Dziś tęsknimy za tą możliwością wylogowania się – i dla siebie, i dla naszych dzieci.Kawa dla Miłki:
https://buycoffee.to/dziennik.zmian
W tym odcinku „Dziennika Zmian” spotykam się w lesie z Moniką Mariolą Kondracką – dyrektorką szkoły w Tołczach, pedagożką i trenerką programu Leśna Banda. Rozmawiamy o tym, jak wygląda cykl czterech leśnych spotkań dla dzieci, opartych na porach roku: od jesiennego poznawania roślin, przez zimowe tropienie zwierząt, po wiosenne leśne parkoury i letnie ogniska.
@milka.malzahn
________________________Chcesz wiedzieć więcej? Zajrzyj do mnie:facebook: https://www.facebook.com/Milka.Malzahnmoja strona: https://www.milkamalzahn.plpodcasty: https://anchor.fm/milkamalzahnRadio Białystok: https://www.radio.bialystok.pl/chilloutpiękne wsparcie https://patronite.pl/milkamalzahn
Mon, 22 Jun 2026 - 18min - 356 - Simona Kossak: Urodziny w lesie | Kobiety z Kiedyś odc 27 #345
Nie było nas, był las. A potem pojawiła się Simona Kossak – i do dziś budzi emocje, spory, zachwyt i niezgodę.
W 27. odcinku „Kobiet z kiedyś” zabieram Cię do Białowieży, na pierwszy festiwal–urodziny Simony: do puszczy, która nie lubi pustki, do ludzi, którzy próbują ją świętować, i do biografii, która wciąż nie daje się zamknąć w jednym słowie „ikona” albo „kontrowersyjna”.
To nie jest tylko opowieść o „pani od zwierząt”. To historia o miłości do puszczy, o tym, jak pamiętamy tych, którzy byli bardziej intensywni niż wygodnie, i o dystansie, jaki daje las – i czas. Jeśli ciekawi Cię, jak buduje się legendę, jak się z nią nie do końca zgadzać i jak szukać własnego miejsca w czyjejś historii, usiądź ze mną na trawie pod kasztanowcem i posłuchaj.
Simona Kossak, Puszcza Białowieska, festiwal urodzinowy, pamięć, mit, kontrowersje, miłość do natury, biografia, kobiety z kiedyś – to wszystko jest w tym odcinku. Jeśli chcesz dalej wędrować śladami bohaterek z przeszłości, zostaw subskrypcję, komentarz albo postaw mi symboliczną czarną kawę.
@milka.malzahn________________________Chcesz wiedzieć więcej? Zajrzyj do mnie:facebook: https://www.facebook.com/Milka.Malzahn
moja strona: https://www.milkamalzahn.pl
Radio Białystok: https://www.radio.bialystok.pl/chillout
Kawa dla Miłki: https://buycoffee.to/dziennik.zmian
piękne wsparcie https://patronite.pl/milkamalzahn
Wed, 03 Jun 2026 - 13min - 355 - Zapach PRL-u: Wolność | Kobiety z Kiedyś cz. 25 #342
Codzienność lat 70. i 80. na pograniczu miała smak dymu, benzyny i cichego buntu. Ten minireportaż przywołuje intymne, podrasowane scenografią dźwiękową rozmowy z Białowieży, gdzie w szarych czasach budowano oazy niezależności. Portret odchodzącego pokolenia, utrwalony w strukturze pamięci i najlepszych tradycji Audio.
To jest odcinek o detalach, ale w szerszej perspektywie cyklu „Kobiety z kiedyś” widać wyraźniej inny, mocniejszy temat: codzienna sprawczość kobiet w świecie reglamentowanym, siermiężnym, a jednocześnie obficie towarzyskim i pełnym nadmiaru „kiedy już coś było”.
Kawa dla Miłki:https://buycoffee.to/dziennik.zmian
@milka.malzahn________________________Chcesz wiedzieć więcej? Zajrzyj do mnie:facebook: https://www.facebook.com/Milka.Malzahnmoja strona: https://www.milkamalzahn.plpodcasty: https://anchor.fm/milkamalzahnRadio Białystok: https://www.radio.bialystok.pl/chilloutpiękne wsparcie https://patronite.pl/milkamalzahn
Fri, 22 May 2026 - 20min - 354 - Audio esej o mocy hałasu #340
Co słyszysz teraz, oprócz mojego głosu?
Może coś stuka, może samochody za oknem, może uderzenie kropel deszczu o szybę? Zwróć uwagę na detale – bo z detali dźwiękowych składa się coś znacznie większego niż tylko tło naszego życia.
Rozmawiałam z dr. Wojciechem Siwakiem, kulturoznawcą i muzykiem z Uniwersytetu w Białymstoku, o tym czym naprawdę jest hałas, dlaczego cisza potrafi przerażać, i jak technologia zmienia naszą audiosferę – ten miksy natury i kultury, w którym żyjemy.
"W miarę jak hałas wzrasta, prawda maleje" – napisał Michel Serres.
A Olga Tokarczuk dodaje: "Świat stał się tak głośny, że aby usłyszeć bicie własnego serca trzeba wyjechać na koniec świata".
Ale czy na pewno? Może wystarczy wanna pełna wody albo chwila w lesie Zwierzynieckim?To nie jest wykład o decybelach. To rozważania o tym, jak oswajamy hałas i czy to jest dla nas w ogóle dobry kierunek?
Przy okazji można sprawdzić czym jest Deep Listening Pauline Oliveros, i dlaczego jeden ze studentów powiedział:
"Panie doktorze, cisza boli". Rozmawiamy też o "czyszczeniu uszu" Raymonda Murraya Schafera, o nagrywaniu pejzaży dźwiękowych, o tym jak AI tworzy muzykę i dlaczego dźwięki natury mogą być lekarstwem – albo kolejnym źródłem stresu.
Jakie są twoje bezpieczne dźwięki? Napisz w komentarzu.
🎙️ Dziennik Zmian – podcast o szczegółach, które mają znaczenie
Miłka Malzahn 💬 Wesprzyj podcast wirtualną kawą: https://buycoffee.to/dziennik.zmian
#audiosfera #cisza #hałas #deeplistening #ekologiaakustyczna #podcast #dziennikzmian
@milka.malzahn________________________Chcesz wiedzieć więcej? Zajrzyj do mnie:facebook: https://www.facebook.com/Milka.Malzahnmoja
strona: https://www.milkamalzahn.pl
podcasty:
piękne wsparcie https://patronite.pl/milkamalzahn
Tue, 05 May 2026 - 28min - 353 - Przeprowadzka: Świat w kartonie | Esej audio. #339
Zamknięcie dotychczasowego życia w tekturowych pudełkach to bolesny sprawdzian z gęstości czasu i pamięci przedmiotów. Osobista impresja audio o lęku przed zmianą miejsca i o tym, co naprawdę zabieramy ze sobą, gdy stare „zawsze” przestaje istnieć.
Dodaj ten podcast do swojej biblioteki (kliknij obserwuj) and oznacz dzwoneczek.
Kawa dla Miłki: https://buycoffee.to/dziennik.zmian
Thu, 23 Apr 2026 - 10min - 352 - Pająk w pokoju: Anatomia lęku | Esej audio. #338
Dlaczego stworzenie mniejsze od palca potrafi zranić naszą przestrzeń bezpieczeństwa? Osobista refleksja nad granicami domowego terytorium, oswojonym strachem i mechanizmami obronnymi naszej psychiki. Krótka lekcja uważności ukryta w cieniu codziennych fobii.
To nie jest tylko pajęczyna, to zapis milionów lat ewolucji, misterna architektura i nić, z której – jak wierzyli starożytni – utkany jest nasz los.
Kawa dla Miłki: https://buycoffee.to/dziennik.zmian
Pająki od zawsze budziły w nas skrajne emocje. Lęk, który każe sięgać po miotłę, miesza się z podziwem dla stworzeń symbolizujących w hinduskiej kosmogonii samego Brahmę, bóstwo stwarzające świat z własnej substancji.
W tym odcinku schodzę głębiej, by razem z Urszulą Suprunowicz i dr Agatą Kostro-Ambroziak zajrzeć pod mikroskop i w głąb ludowych wierzeń.
Thu, 16 Apr 2026 - 15min - 351 - Celebracja braku uczestnictwa (manifest niezaliczania) #337
Konflikt między światem osobistych doświadczeń, a społecznymi scenariuszami jest iście hamletowski. Dlatego właśnie odkładam czaszkę na półkę.
Często mam wrażenie że trzeba się jakoś „opowiedzieć”. W wieu sprawach. Zająć stanowisko wobec tradycji, w sytuacji w pracy, czy przy okazji newsa politycznego, lub w ogóle - wobec oczekiwań jakiś/gdzieś/czyichś.
Zbiorowy rytm wyznacza kierunek. Te kierunki pokazują jak się powinno wypoczywać, świętować, pracować, albo jak chorować (pokornie!). Tej wiosny wybieram wyjście poza te ramy.
Nawet podcast wychodzi mi z podcastowych ram. Tym razem to audioesej, który ma działać jak hamulec. Kiedy pogoda wzmaga senność, a ciało po prostu zmusza do zwolnienia, głowa wcale nie musi „nadrabiać”.
Może po prostu być sobą (głowo-sobą) - w kropce nad „i”. A to wielce istotne"i" - ono ustawia w kolejce wydarzenia życia i.... no właśnie. I nic nie musi się wydarzać w kolejności.A co się dzieje, gdy odmawiamy uczestnictwa w gotowych scenariuszach?Zostaw znak w komentarzu,że rozumiesz w czym rzecz. ;)
Dzięki.
Oczywiście są „efekty uboczne” także tych decyzji, które bywają ożywcze jak chłód rwącej rzeki.
Zatem by kompletnie uciec od schematu - w finale tego nagrania jest piosenka – także spoza społecznego scenariusza. I wplotłam jeszcze w tę mini opowieść afrykańską modlitwę.
Zapraszam do świata tej kropki nad "i" .Howgh!
#slowmedia #esej #podcast #święta
Thu, 09 Apr 2026 - 11min - 350 - Filtr spokoju. Seans przyszłości, która już tu jest. medytacja # 336
Są słowa, które muszą poczekać na swój właściwy czas.Dwa miesiące temu, przygotowując cykl noworoczny dla portalu PortalYogi.pl, stworzyłam trzy narracje o dobrym początku. Jedna z nich wyruszyła w świat jako oficjalne otwarcie roku. Jest dostępna tylko i wyłącznie na portalu. Pozostałe zostały ze mną, dojrzewając w ciszy mojego archiwum.Dziś czuję, że nastał idealny moment na tę odsłonę.„Filtr spokoju” to audialna instalacja, która zaprasza Cię do wzmocnienie własnej siły spokoju. W tym nagraniu Twój kręgosłup staje się autostradą świetlistych kropek, a punkt między brwiami – małym okienkiem osobistego projektora. Niekiedy początki są zwyczajne i zaczynają się od spokojnych stóp, nie od głośnych fanfar.
Zapraszam Cię do tego seansu właśnie teraz – gdy przestrzeń wokół nas domaga się nowej, klarownej jakości.🎧 Posłuchaj o kulisach: Jeśli interesuje Cię, jak powstają moje medytacje i jaka filozofia za nimi stoi, gorąco polecam rozmowę o moich metodach pracy z dźwiękiem i uważnością w podcaście PortalYogi.pl. To dobre dopełnienie tego seansu.W tym nagraniu doświadczysz:Ukołysania: Powrotu do poczucia bezpieczeństwa wewnątrz własnego ciała.Wizualizacji projektora: Uruchomienia „filtra spokoju”, który rzutuje na Twoją sprawczość i relacje.Głębokiego rozluźnienia: Harmonizacji tego, co w Tobie twarde i niepokojące.Usiądź wygodnie. Oprzyj stopy o podłogę. Włącz projektor.O autorce:Miłka Malzahn – narratorka światów, dziennikarka radiowa, twórczyni cyklu „Miękka tkanka dźwięku”.Współpraca:Dla instytucji: Jeśli szukają Państwo warsztatowego impulsu w temacie kreatywności, pracy z głosem czy filozofii mediów – zapraszam do kontaktu na priv.Realizacje audio: Jeśli Twój projekt potrzebuje radiowej jakości i autorskiego podejścia do dźwięku – porozmawiajmy o wspólnej produkcji.
Tue, 07 Apr 2026 - 10min - 349 - Natura rzeki. O tym, co płynie pod prąd naszych wyobrażeń. #336
Czy rzeka to tylko woda zamknięta w korycie, czy może żywy, nieustannie piszący się proces, którego nie da się „posiąść” ani do końca zrozumieć?W tym odcinku, jest rozmowa z mojego archiwum, i prowadzi wprost nad brzeg rzeki, która stała się bohaterką niezwykłego filmu. Agnieszka Waszczeniuk, reżyserka „Natury rzeki” – artystka, która potrafi dostrzec w nurtach to, co dla nas, biegnących brzegiem, pozostaje niewidoczne - kieruje nas nad każdą rzekę.Rozmawiamy o tym, kiedy rzeka przestaje być tylko wodą zamkniętą w korycie, a staje się żywym, nieustannie piszącym się procesem. To opowieść o pokorze wobec żywiołu i o tym, dlaczego próbujemy „prostować” nurty, które powinny meandrować – zarówno w krajobrazie, jak i w nas samych.Nie znajdziecie tu suchych faktów o hydrologii. Znajdziecie za to próbę uchwycenia tego, co nieuchwytne – szumu, który pod ręką Agnieszki staje się i obrazem, i filmem, i filozofią. To spotkanie dwóch wrażliwości, które w rzece widzą naszą własną, zapomnianą i dziką naturę.@milka.malzahn________________________Chcesz wiedzieć więcej? Zajrzyj do mnie:facebook: https://www.facebook.com/Milka.Malzahnmoja strona: https://www.milkamalzahn.plpodcasty: https://anchor.fm/milkamalzahnRadio Białystok: https://www.radio.bialystok.pl/chilloutKawa dla Miłki: https://buycoffee.to/dziennik.zmianpiękne wsparcie https://patronite.pl/milkamalzahn#MiłkaMalzahn #NaturaRzeki #FilozofiaPrzyrody #PodcastNarracyjny #EkologiaGłęboka #SztukaSłuchania #Rzeka #MeandryMyśli #ArchiwumDźwięku
Tue, 31 Mar 2026 - 15min - 348 - Gęstość niedzieli | Esej audio o uważności #335
Czasami unieruchomienie ciała staje się początkiem głębszego słuchania codzienności. Ta audialna instalacja to intymny zapis stanów skupienia, w których fizyczne ograniczenie otwiera przestrzeń dla wewnętrznej wolności. Pozwól sobie na chwilę zatrzymania w gęstym rytmie minionego dnia, gdzie Podlasie i jego cisza wyznaczają nowy azymut. Dodaj ten podcast do swojej biblioteki (kliknij obserwuj) i oznacz dzwoneczek.
#MiłkaMalzahn #NotatkiSpodOrtezy #GęstośćCzasu #FilozofiaCodzienności #Powolność #SztukaSłowa #EsejAudio #Cioran #Kundera@milka.malzahn
Mon, 23 Mar 2026 - 11min - 347 - Kobiety z Kiedyś odc.24: Pamięć zapisana w puszczy. O nauce, wolności i zapachu bibuły. #334
Zanim wolność stała się słowem na sztandarach, była rozmowami w pociągu relacji Hajnówka–Białowieża i rulonem bibuły, który parzył ręce, wciśnięty na półkę w wagonie.
Kawa dla Miłki: https://buycoffee.to/dziennik.zmian
W kolejnym spotkaniu z cyklu "Kobiety z kiedyś" otwieram domowe archiwum pamięci. To nie jest lekcja historii, to wspólne siedzenie na ogrodowej ławce, gdzie dźwięki lata przeplatają się ze wspomnieniami o tym, jak nauka spotkała się ze strajkiem.
Elżbieta, moja Mama i Przemek - Tato opowiadają o świecie systemowych zależności, w którym nieskrępowane myślenie było najbardziej ryzykowną z przygód.Słuchając tej opowieści, poczujesz tamten świat. To historia o czasie, w którym samostanowienie miało smak relatywnego niebezpieczeństwa, a świeży zapach drukarskiej farby był informacją o nielegalności. Czy codzienność Białowieży stawała się sceną wielkich procesów dziejowych?Hm..A jak było w Twojej miejscowości?
Zapraszamy do Kiedyś, bo każda decyzja ma swoje „kiedyś”, a wolność rodzi się najpierw w głowie, a potem - z okoliczności.W tym cyklu ważny jest kobiecy punkt widzenia, tutaj ten małzeński dwugłos- wzmacnia efekt spokojnej rozmowy i historii oglądanej spoza pozycji piedestału.
Przywołane są tu takie postaci jak Simona Kossak, czy Lech WilczekBohaterowie - Elżbieta i Przemysła Malzahn
Dźwięk i narracja:
Miłka Malzahn@milka.malzahn________________________C
hcesz wiedzieć więcej? Zajrzyj do mnie:facebook: https://www.facebook.com/Milka.Malzahnmoja strona: https://www.milkamalzahn.plpodcasty: https://anchor.fm/milkamalzahnRadio Białystok: https://www.radio.bialystok.pl/chilloutpiękne wsparcie https://patronite.pl/milkamalzahn
Tue, 03 Mar 2026 - 19min - 346 - Instrukcja obsługi hałasu #333
Ciało słyszy zawsze, nawet gdy mózg filtruje tło.
A hałas to nie kwestia bólu w uszach, ale coś co wywołuje wyrzuty hormonów stresu. One kumulują się w organizmie, prowadząc do skoku poziomu cukru czy wzrostu trójglicerydów. To ingerencja w ludzką biologię, która zachodzi „wbrew ciału”, niezależnie od tego, czy subiektywnie czujemy hałas, czy nie.
Kawa dla Miłki: https://buycoffee.to/dziennik.zmian
"Nie hałasuj, miła, nie hałasuj" :) - parafrazując piosenkę Marka Grechuty - to hasło, które lubię.
A przecież nierzadko zasypiamy z telefonem pod poduszką, ignorujemy szum klimatyzatora, przyzwyczajamy się do huku ulicy. Mówimy: 'ja już tego nie słyszę'. A ciało słyszy zawsze. Słyszy hormonami stresu, skokiem cukru i drganiem układu nerwowego.W tej rozmowie jest hałas, jest autorskie spojrzenie na temat, jest Jolanta Milewska, specjalistka od szkodliwych czynników, a to wszystko ma przypominać, że hałas to nie tylko decybele, to ingerencja w ludzką biologię. Od zegara, który tyka w nocy zbyt głośno, po infradźwięki, których nie rejestruje ucho, ale czuje błędnik. Zapraszam do sprawdzenia dlaczego warto czasem 'nie hałasować' – dla własnego zdrowia
Tue, 24 Feb 2026 - 15min - 345 - Kobiety z Kiedyś. Burzliwe lata 80. w Białowieży: kobiety, opór i rodzinne wspomnienia #332
Polityka z kiedyś od kuchni – tak właśnie brzmi ten odcinek „Kobiet z kiedyś”. To nie jest historia z wielkich trybun i manifestacji, tylko z cichej wsi w środku Puszczy Białowieskiej: zwykły dom, ławka przed tym domem, kawa, dziecko, które coś pamięta bo patrzyło „spod stołu na tamten świat , i rodzice, którzy po latach próbują wyjaśnić to, co wtedy robili.
To opowieść o Solidarności w wersji bardzo lokalnej, gdzie ruch oporu nie musi wyglądać jak w Gdańsku czy w Warszawie, żeby wciąż był realnym gestem nieposłuszeństwa.Kawa dla Miłki: https://buycoffee.to/dziennik.zmianfilm o Mamie
https://bialystok.tvp.pl/90264490/zupelnie-inny-swiatSięgam tu do kobiet z Białowieży lat 70. i 80., bo z ich codzienności wyrasta dzisiejsze myślenie o świecie, polityce i naturze tego miejsca. Oficjalna polityka należała do mężczyzn, a kobiety „tylko” organizowały życie – szkołę, kolejki w sklepie, kolejkę do lekarza, krąg towarzyski, lokalne dyskusje. Właśnie w takim pejzażu rodziła się Solidarność: mało widowiskowa, ale wyraźna, podszyta głodem prawdy i potrzebą, by przestać być biernym widzem.
To był czas, gdy polityczna i społeczna rzeczywistość PRL coraz mocniej „rozchodziła się w szwach”, a każde pokolenie musiało sobie odpowiedzieć, czy tworzy społeczność, w której żyje, czy ktoś robi to za nie.Białowieża jest tu szczególna, bo krzyżują się w niej dwa światy: ludzie „stąd” – wieś i okolice – oraz ludzie „napływowi”: naukowcy, pracownicy instytutów, specjaliści od zwierząt i lasu. Typowa inteligencja tamtego czasu siedziała w przyczajeniu, a kiedy pojawiła się możliwość działania, zaczęła się włączać, choć na wsi nie było pola do wielkich akcji. Zamiast tego były rozmowy, podziemna prasa, okruchy informacji przywożone z miasta, ciche decyzje podejmowane między pracą a domem. I jedna emocja, która przewija się przez cały odcinek: „myśmy tej prawdy strasznie potrzebowali” – bo w oficjalnych mediach nie dało się jej znaleźć, a prawda krążyła w drugim obiegu, w bibułach, w szeptanych relacjach, w zaufaniu.Ten odcinek jest więc zaproszeniem do wejścia w kameralną, rodzinną opowieść: głos mojej Mamy i mojego Taty splata się z pytaniem o to, jak naprawdę wyglądała Solidarność widziana z Białowieży, jak polityka spotyka się z bardzo zwykłym życiem i co zostaje z tych doświadczeń, kiedy perspektywy tamtego pokolenia zaczynają blednąć.@milka.malzahn________________________Chcesz wiedzieć więcej? Zajrzyj do mnie:facebook: https://www.facebook.com/Milka.Malzahnmoja strona: https://www.milkamalzahn.plpodcasty: https://anchor.fm/milkamalzahnRadio Białystok: https://www.radio.bialystok.pl/chilloutpiękne wsparcie https://patronite.pl/milkamalzahn
Wed, 18 Feb 2026 - 20min - 344 - Angielski ślad w sercu Białowieskiej Puszczy: mitologia Century #331
Istnieje pewien angielski ślad w sercu Białowieskiej Puszczy: oto prawdziwa mitologia Century.Herbata paruje w kuchni u Aśki. Celebrujemy starą znajomość przy pomocy naparu oraz pamięci. Wracamy na swoją ulicę. Ona i jest i nie jest jednocześnie.Oficjalnie to Centura, ale dla mnie zawsze było to Century. Angielskie takie. To nie jest kolejny wykład o historii kontraktu z lat 20., choć to od niego wiele się zaczęło – od brytyjskich dyrektorów, ich obcej architektury i wielkiej wycinki, która zostawiła w puszczy niezatarte ślady.Opowiadamy o miejscu, gdzie Londyn spotkał się z puszczańską gęstwiną. O świecie dziecięcych band, o „dupniaku” granym pod klonami i o tej jednej, konkretnej lipie, która wyznaczała granice błota i wszechświata. To zapis pamięci, którą dzielimy z wszystkimi dorosłymi dziećmi świata - pamięć pierwszej ulicy. Nie mogę dziś przywołać dźwięków, ale wciąż we mnie rezonują: odgłosy buszowania w w zbożu i tej specyficznej ciszy, jaka zostaje po ludziach, którzy tę ulicę z nami współtworzyli.To jest Białowieża, jakiej nie poznają turyści. Ta - ukryta w cieniu oryginalnych domów, w zapachu starego drewna i w pamięci - nie potrzebuje tablic informacyjnych, by trwać. Podcastu potrzebuje, ale i to nie na pewno :)@milka.malzahn________________________Chcesz wiedzieć więcej? Zajrzyj do mnie:
facebook: https://www.facebook.com/Milka.Malzahnmoja strona: https://www.milkamalzahn.plpodcasty: https://anchor.fm/milkamalzahnRadio Białystok: https://www.radio.bialystok.pl/chilloutKawa dla Miłki: https://buycoffee.to/dziennik.zmianpiękne wsparcie https://patronite.pl/milkamalzahn
Wed, 11 Feb 2026 - 20min - 343 - Jak odnaleźć „Wielkie Ach”? | na podstawie rozmowy z Beatą Pawlikowską (Archiwum) #330
Są takie momenty, kiedy rada, by „wyprowadzić umysł na spacer”, brzmi jak szaleństwo i coś zbyt prostego, by mogło zadziałać. A jednak właśnie wtedy, gdy idziemy przed siebie i przez chwilę o niczym nie myślimy, zaczyna się dziać coś niezwykłego. Ten odcinek jest o takim właśnie „Wielkim Ach” – radości życia, która pojawia się, gdy przestajemy wszystko kontrolować.
Ten odcinek podcastu to mój powrót do archiwum – do rozmowy z Beatą Pawlikowską, pisarką i podróżniczką, która od lat uczy nas, jak patrzeć na świat z uważnością. Sięgam po te archiwalne dźwięki, żeby ułożyć z nich opowieść o odnajdywaniu radości życia, którą nazywamy „Wielkim Ach”.
Zanim zaczniemy cokolwiek komplikować, przyjmijmy jedną prostą definicję: radość życia to stan wewnętrznej zgody na własne istnienie. To moment, w którym codzienne chwile stają się źródłem zachwytu i wdzięczności, a my przestajemy mierzyć i optymalizować naszą rzeczywistość. To organiczny rezonans – punkt styku między nieskończonością świata a naszą własną obecnością.
Beata przypomina, że takie „Ach” można poczuć zarówno w amazońskiej dżungli, jak i na spacerze przez las nad Biebrzą.Najbardziej porusza mnie w tej rozmowie proste zaproszenie: pójść przed siebie bez telefonu i bez sprawdzania wiadomości tuż po przebudzeniu. Kiedy idziemy wolniej, ośrodek strachu w mózgu się wycisza, a my zaczynamy patrzeć na świat bez uprzedzeń i bez pryzmatu tego, co już o nim wiemy.
Można stanąć nad rzeką w gęstej mgle, słuchać szelestu deszczu i poczuć to arystotelesowskie zdumienie, że to wszystko po prostu jest.
Pierwsze „Ach” oznacza wtedy poruszenie całego człowieka – ciała, emocji i myśli.W tym autorskim montażu archiwalnych myśli szukamy odpowiedzi na to, jak czuć się we własnej skórze po prostu dobrze. Bo kiedy idziemy przez życie wolniej, jesteśmy w stanie zobaczyć znacznie więcej. Nie było mnie, bo byłam. Zapraszam Cię do tego wspólnego spaceru.
PS -thaumazein (gr. θαυμάζειν).To pojęcie fundamentalne dla całej zachodniej myśli, bo to właśnie w nim Platon i Arystoteles upatrywali początku wszelkiej filozofii. Nie jest to jednak zwykłe zdziwienie, jakie towarzyszy nam, gdy widzimy coś dziwnego na ulicy. Co kryje w sobie Twoje „Wielkie Ach” (Thaumazein)?Bezinteresowny zachwyt: To zdumienie, które nie szuka korzyści ani odpowiedzi „po co to jest”.Wstrząs egzystencjalny:
Arystoteles uważał, że thaumazein to moment, w którym człowiek czuje się poruszony w całości – dotyka to jego ciała, emocji i myśli jednocześnie. To dokładnie to drżenie, o którym Beata Pawlikowska opowiada w kontekście mgły nad Biebrzą
.Początek drogi: Zdziwienie rodzi pytania, a pytania rodzą wiedzę. Ale u źródeł zawsze stoi to „Wielkie Ach” – uznanie, że rzeczywistość nas przerasta i jest piękna w swojej nieprzeliczalności.
#WielkieAch #BeataPawlikowska #RadośćŻycia #Uważność #Podcast #Archiwum #SpacerBezCelu #Biebrza@milka.malzahnvideo i zdjecia, i montaż - Miłka oraz Video by Joshua Woroniecki from PixabayVideo by XanhSen901 from PixabayVideo by agentluca from Pixabay________________________
Chcesz wiedzieć więcej?
Zajrzyj do mnie
facebook: https://www.facebook.com/Milka.Malzahnmoja
strona: https://www.milkamalzahn.plpodcasty: h
Radio Białystok: https://www.radio.bialystok.pl/chillout
Kawa dla Miłki: https://buycoffee.to/dziennik.zmian
piękne wsparcie https://patronite.pl/milkamalzahn
Tue, 03 Feb 2026 - 16min - 342 - Simona, której nie było. Wystawa, wspomnienia i portret malowany kawą - Kobiety z Kiedyś #329
W tym odcinku zabieram Was na spotkanie, oto Simoną Kossak - między pamięcią, a wyobraźnią. Punktem wyjścia jest wystawa „Universum Simony Kossak” młodej artystki, Julii Magdaleny Koper, którą odwiedziłam w Białymstoku. Julia maluje Simonę kawą i opowiada o motylu (a może ćmie?), który wleciał do pokoju w momencie śmierci Lecha Wilczka – jakby sama Simona przyszła się pożegnać.
Ale w tle słyszycie moją Mamę. Świadka z lat 70., z czasów, gdy Simona nie była jeszcze ikoną w waciaku, ale ambitną kobietą w dżinsach, walczącą o uznanie na uczelni.
Rozmawiamy o: 🖼️ Sztuce, która przetwarza życie w mit – o wystawie, gdzie filiżanka kawy staje się piękną metaforą. 🍞 Prozie życia – o Simonie, która jadała chleb z marmoladą i masłem tylko od święta. 🦋 Ulotności – o tym, czy da się uchwycić prawdę o człowieku, którego już nie ma, i czy legenda nie przesłania nam czasem prawdziwej twarzy, zaciera zycie, które przebiegało etapowo?
„To była inna osoba” – mówi Mama. Jak bardzo inna? Posłuchajcie opowieści o Simonie, której być może wcale nie było, a która stała się częścią nas wszystkich.
W odcinku:
Głos Mamy – wspomnienie z lat 70. i 90.
Julia Magdalena Koper – o wystawie „Universum Simony Kossak” (Białystok, ul. Waryńskiego 24, do 03.05.2026).
I ja, Miłka, szukająca najprawdziwszej prawdy pomiędzy faktami :).
@milka.malzahn
Fri, 30 Jan 2026 - 18min - 341 - Co mówi kawa o luksusie bycia człowiekiem i o zysku ze straty? #328
No i stało się. Siedzę z moją czarną kawą – tą, która zawsze ma rację, nawet jeśli ja akurat mam wątpliwości. Mieszam w niej rurką, robię ten mały, elegancki wir i myślę o tym, co ostatnio wypłynęło z tej gęstej czerni.
Wybrałam dla nas tematy, które najlepiej rymują się z tym, co tu i teraz.
Trzymam w ręku świeży egzemplarz mojego „Notatnika stanów skupienia” i widzę w nim błędy. Pierwsza myśl to panika, lęk przed brakiem profesjonalizmu. Ale zaraz potem przyszła kawa i szepnęła mi coś ważnego.
W świecie, gdzie sztuczna inteligencja generuje bezbłędne sonety i pioseneczki, ludzki błąd stał się luksusem.
Te literówki to dowód na mój pośpiech, na ekscytację, na to, że serce biło mi szybciej, gdy palce stukały w klawiaturę. To nie jest produkt wymyślony przez algorytm, to rzecz zrobiona przez kogoś, kto jest zbyt blisko własnej akcji, by być idealnym.
Zapisuję myśli w biegu i mam nadzieję, że te pomyłki czynią ten notatnik wyjątkowym i bardzo ludzkim.
Zaraz będziemy świadkami spektakularnych gestów i wielkich wejść w „nowe”. Nasze oko jest nienasycone, kocha fajerwerki i iluzję, że zmiana musi błyszczeć. A tymczasem kawa mówi mi prosto w twarz: oczekiwania to rodzaj zmyłki. Prawdziwa, żywa zmiana nie dzieje się w kolorowych rozbłyskach nad miastem, ale w tym, co realnie wcielamy w życie.
Aby powstała dobra zmiana – tak jak dobra kawa – potrzebujemy kuchennej alchemii: połączenia wody z ogniem. To powolne odliczanie i zapach świeżo mielonych ziaren jest ważniejsze niż jakikolwiek spektakl, bo pozwala nam się porządnie usadowić w dniu, który właśnie trwa.
Ostatnio moja kawa tchnęła we mnie myśl wyjątkowo poważną: strata zawsze idzie w parze z zyskiem. Zastanawiałam się nad tym długo. Jak to – tracę coś i zyskuję? Ale kawa jest nieubłagana. Mówi: jeśli tracisz majątek, zyskujesz szansę, by nauczyć się budować zasoby od nowa. A jeśli tracisz bliską osobę – i to jest ten najtrudniejszy krajobraz – zyskujesz bolesną umiejętność radzenia sobie z pustką, tęsknotą i podejmowania decyzji bez asekuracji kogoś, kto dotąd mówił ci, co i jak. Odchodzenie bliskich to nie tragedia, to część procesu; kiedy coś znika, coś innego musi się pojawić i nas dopełnić. Wystarczy tylko umieć wyłuskać ten zysk z oceanu możliwości.
Życie to proces poznawania i praktykowania własnej rzeczywistości. Nie odliczajmy dni do jakiegoś punktu, po prostu bądźmy w tym, co jest, nawet jeśli strata kładzie się cieniem na krajobrazie.
Siorbu siorbu... bo to przez rurkę. Idę teraz szukać zysków w moich stratach i uważnie patrzeć na to, co widzę przed oknem. A Wy? O czym dziś opowiecie swojej kawie?
📓 Notatnik stanów skupienia dostępny na Amazon.pl: https://amzn.eu/d/6C5Wuv0
☕ Dziennik Zmian – podcast narracyjny i archiwum dźwięków: https://www.milkamalzahn.pl
Współpraca: Jeśli szukają Państwo wykładu, który połączy filozoficzną głębię z praktyką mediów, lub warsztatowego impulsu w temacie kreatywności i pracy z głosem – chętnie przedstawię ofertę dla Państwa grupy lub instytucji. Porozmawiajmy o wspólnej realizacji na priv.y się tylko GŁOS. Minimalizm absolutny.
Sun, 25 Jan 2026 - 13min - 340 - Duch miejsc | Sędyty cz 1: Mechanizm wyobraźni i echa pruskiej osady #326
Słyszysz? To nie jest dźwiękowa pocztówka z lasu.
To rżenie koni i trzask ognia – echa, które wciąż odbijają się od pni drzew w olsztyńskim Lesie Miejskim. Zapraszam Cię do uruchomienia zardzewiałego mechanizmu czasu.
Nie szukamy widoków, ale dotykamy tkanki wsi, której oficjalnie nie ma: Sędyt.
Mowa o miejscu-zagadce ukrytym w zakolu Łyny.
Kawa dla Miłki: https://buycoffee.to/dziennik.zmianRazem z archeologiem Mirosławem Hoffmannem nasłuchujemy opowieści o pruskich grobowcach w Pomielinie, gdzie pod nasypami kurhanów splotły się tragiczne losy ofiar dżumy z XVIII wieku i bogactwo dawnych Bałtów – srebrne arabskie monety z Bagdadu czy kolie z bursztynu i kryształu górskiego.
Z kolei Robert Klimek prowadzi nas przez surowe wały grodzisk w Jeziorku czy Bezledach, przekonując, że te miejsca wymagają od nas czegoś więcej niż tylko wzroku.
Jak pisał Piotr z Dusburga w XIV wieku:
„Za święte uważali gaje, pola i wody, tak iż nie ważyli się w nich wycinać drzew, ani uprawiać roli, ani łowić ryb”.
Zastanawiam się często, co dzieje się z naszym mózgiem, gdy stoimy nad pustym polem, a zaczynamy widzieć świat sprzed stuleci. To nasza wyobraźnia historyczna – jedyny sposób, by pokonać fizykę czasu i zamienić martwy katalog przedmiotów w biografię życia, która wciąż pulsuje pod mchem.
To moje pierwsze odczytanie Sędyt. Zostań ze mną w tych gęstwinach na dłużej.
Materiał zrealizowany we współpracy ze Stowarzyszeniem Naukowym Pruthenia.
Kiedy następnym razem wejdziesz między drzewa, spróbuj nastroić swój wewnętrzny odbiornik na echa, których nie ma na mapach.
A jeśli ta audycja pomogła Ci uruchomić Twój mechanizm czasu – postaw mi wirtualną czarną kawę. Link znajdziesz w opisie. Odczytajmy ten las wspólnie.
@milka.malzahn________________________
Chcesz wiedzieć więcej? Zajrzyj do mnie:facebook: https://www.facebook.com/Milka.Malzahnmoja strona: https://www.milkamalzahn.plpodcasty: https://anchor.fm/milkamalzahnRadio Białystok: https://www.radio.bialystok.pl/chillout
piękne wsparcie https://patronite.pl/milkamalzahn
Tue, 20 Jan 2026 - 13min - 339 - Pruski las i arabskie monety | Duch Miejsc: Sędyty odc 2. #325
Mówi się, że przeszłość nigdy nie odchodzi całkowicie – ona tylko zasypia pod grubą warstwą mchu, czekając na moment, w którym ktoś odważy się zakłócić jej sen. W drugiej części opowieści o Sędytach mechanizm wyobraźni ustępuje miejsca namacalnym dowodom.
Pierwsza łopata wbita w ziemię olsztyńskiego Lasu Miejskiego sprawiła, że czas ruszył wstecz, a z głębi zaczęły wychodzić znaki: fragmenty ceramiki, narzędzia i srebrne monety bite w Bagdadzie.
Kawa dla Miłki:https://buycoffee.to/dziennik.zmian
Ten odcinek to wędrówka po śladach, których nie widać na pierwszy rzut oka, a które definiują naszą tożsamość. Razem z badaczami z Towarzystwa Naukowego Pruthenia oraz pasjonatami dawnego rzemiosła, zaglądamy pod powierzchnię codzienności.
Pytamy o to, jak echo arabskiego kruszcu i blask bursztynu niosionego przez lodowce splatały się w sieć globalnych powiązań, gdy Olsztyn był jeszcze jedynie nieodkrytym zakolem Łyny.
To zaproszenie do spaceru czerwonym szlakiem, gdzie współczesna „Łynostrada” przecina się z dawnymi traktami handlowymi, a nazwy jezior – jak jezioro Ukiel czy dawne Płoci Duga – wciąż niosą w sobie pruski kod.
Sędyty przestają być tylko legendą, a stają się pulsującym dowodem na to, że pod naszymi współczesnymi stopami żyją zapomniane historie. Każda skorupa naczynia to ząbek w kole czasu. Czy jesteś gotów, by usłyszeć jego rytm?
Głosy i opowieści: Miłka Malzahn oraz goście z Towarzystwa Naukowego Pruthenia i mistrzowie dawnego rzemiosła.
Ślad współpracy:
Jeśli Państwa projekt potrzebuje uważności na detal i autorskiego podejścia do dźwięku, które zamieni faktografię w żywe, zmysłowe doświadczenie – chętnie podejmę się realizacji audycji lub podcastu narracyjnego. Zapraszam do rozmowy o wspólnych projektach audio.
Głosy i opowieści:Szymon Marchlewski (Towarzystwo Naukowe Pruthenia)Alicja Dobrosielska (Towarzystwo Naukowe Pruthenia)Eryk Popkiewicz (Bursztynnik)Prowadzenie:
Miłka Malzahn@milka.malzahn________________________Chcesz wiedzieć więcej?
Zajrzyj do mnie:facebook: https://www.facebook.com/Milka.Malzahnmoja strona: https://www.milkamalzahn.plpodcasty: https://anchor.fm/milkamalzahnRadio Białystok: https://www.radio.bialystok.pl/chilloutpiękne wsparcie https://patronite.pl/milkamalzahn
Tue, 13 Jan 2026 - 19min - 338 - Manifest post-ludzkiej autentyczności | Krótki esej: Głos vs AI #324
Gdzie kończy się człowiek, a zaczyna obliczeniowa statystyka emocji?
Zamykam oczy i słucham siebie, ale to nie jest mój głos. A przynajmniej – nie tylko mój.
To audio-artystyczna refleksja nad granicą między „ja” a „kodem”.
https://buycoffee.to/dziennik.zmianW tym eksperymentalnym eseju dźwiękowym łączę mój naturalny głos z jego syntetycznym odbiciem stworzonym przez SunO AI. To, co słyszycie, to „Dźwiękowa dolina niesamowitości” – moment, w którym technologia tak bardzo przypomina człowieka, że zaczynamy odczuwać instynktowny lęk przed „podróbką duszy”.W tym odcinku usłyszysz:Esej dźwiękowy o spekulatywnej narracji i found footage.Zderzenie prawdy z AI: Mój spokój kontra „emocjonalny nadmiar” algorytmu.Filozoficzną analizę: Dlaczego AI nie czuje pasji, a jedynie statystycznie przewiduje wzruszenie?Staję przed cyfrowym lustrem z kodu i pytam: gdzie kończy się intencja, a zaczyna obliczeniowa perfekcja? Moja post-ludzka autentyczność to zgoda na to, że prawda jutra będzie mieszkać w szczelinach między mną a moim cyfrowym cieniem. To uważność na to, co niepoliczalne.Jak zauważa Rosie Braidotti w książce „Po człowieku” (The Posthuman):„Głos, przeniesiony w sferę cyfrową, staje się częścią szerszego asemblażu, w którym to, co ludzkie, i to, co technologiczne, współtworzy nową jakość obecności”.Nie uciekam przed erą eksperymentu. Po prostu w niej jestem. Jestem głosem. I Ty jesteś głosem. Spotkajmy się gdzieś… pomiędzy.Serdeczności, Miłka MalzahnDla instytucji i grup: Jeśli szukają Państwo wykładu łączącego filozofię z praktyką nowych mediów i cyfrową świadomością – zapraszam do kontaktu: [Twój e-mail/Priv].Realizacja audio: Jeśli Twój projekt potrzebuje autorskiego podejścia do dźwięku i radiowej jakości – porozmawiajmy o współpracy. Zapraszam do moich listów i głębszych opowieści: milkamalzahn.pl#ai #aiwmediach, #sztucznainteligencja #posthumanizm, #RosieBraidotti #podcastnarracyjny, #autentyczność, #sunomusic #esejdźwiękowy, #przyszłość #filozofia #technologia @milka.malzahn________________________Chcesz wiedzieć więcej? Zajrzyj do mnie:facebook: https://www.facebook.com/Milka.Malzahnmoja strona: https://www.milkamalzahn.plpodcasty: https://anchor.fm/milkamalzahnRadio Białystok: https://www.radio.bialystok.pl/chilloutKawa dla Miłki: https://buycoffee.to/dziennik.zmianpiękne wsparcie https://patronite.pl/milkamalzahn
Fri, 09 Jan 2026 - 02min - 337 - Białowieża: Historia w 4 krokach. Dlaczego ten kościół budowała cała Polska? #323
Zabieram Cię w podróż, która liczy dokładnie cztery kroki. Każdy z nich to kolejna warstwa historii ukrytej w białych murach białowieskiego kościoła – od wizji rosyjskiego architekta, przez cegiełki kupowane przez całą Polskę, aż po dzisiejsze wysiłki o przywrócenie jej dawnego blasku.
Kawa dla Miłki: https://buycoffee.to/dziennik.zmianTen kościół, jak inne w Polsce nie tęni życiem na co dzień, drzwi są zamknięte. To dosyć symptomatyczne, tak swoją drogą.Ale teraz otwórzmy je opowieścią.Między Wilnem a Krakowem. Odkryj na nowo serce Białowieży.Białowieża to nie tylko żubry i prastara knieja. To także miejsca skryte w cieniu drzew, które milczą od stu lat. Zapraszamy Cię w podróż przez „Kościół białowieski w czterech krokach” – opowieść o budowli, która przetrwała wojenną zawieruchę, komunistyczne represje i próbę czasu.W tym odcinku usłyszysz:KROK 1: Wnętrze, które czeka na duszę. Dlaczego świątynia przez dekady pozostawała surowa i jakie skarby kryje jej nowa, kamienna posadzka?KROK 2: Architektoniczny pomost. Jak rosyjski emigrant, Boris von Zinnserling, połączył w jednym projekcie ducha krakowskiego renesansu i wileńskiego baroku?KROK 3: Historia pisana przez leśników. O inicjatywie „Tota Polonia”, dzięki której cegiełki na budowę kupowali Polacy z całego kraju.KROK 4: Przyszłość tradycji. Jak grupa pasjonatów z prof. Bogumiłą Jędrzejewską i ks. Bogdanem Popławskim przywraca blask tej niezwykłej „szkatule”.To nie jest zwykły przewodnik. To spacer po pograniczu kultur, gdzie architektura spotyka się z osobistymi wspomnieniami o chłodzie białych murów i zapachu kadzidła. „Ten kościół miał odbudować polskość na tych ziemiach... To historia, która się powtarza”.Zasubskrybuj i wyrusz z nami w głąb Puszczy, by usłyszeć to, co szeptają mury.@milka.malzahn
Fri, 02 Jan 2026 - 12min - 336 - „Bądźcież wy bardziej sobą”. O świątecznym posłuszeństwie i wolności w Bangkoku #322
Czy można uciec od Wigilii i nie czuć żalu?
W tym odcinku - podróż, która zaczyna się przy tradycyjnym polskim stole, nasyconym „świątecznym posłuszeństwem”, a kończy w pulsującym sercu Bangkoku. To opowieść o odwadze kadrowania rzeczywistości według własnych potrzeb, a nie cudzych oczekiwań.
Z moją znajomą Agnieszką Sadowską, fotoreporterką dotykamy miękkiej tknaki świąt. Agnieszkazdecydowała się sprawdzić, jak się poczuje spędzając w dalekiej Azji Boże Narodzenie.
I dlatego będzie o świątecznym buncie i o:
O tym, jak odważyć się na „nieposłuszeństwo” wobec tradycji, która czasem bywa ciężarem.Lęku i przełomie: O nawigowaniu na gigantycznych lotniskach i o tym, że na naukę siebie nigdy nie jest za późno.Kadrowaniu życia: Dlaczego warto obierać codzienność jak cebulę, odrzucając warstwy, które nam nie służą.Samotności, która karmi: O sprawdzaniu, czy lubimy własne towarzystwo 9000 km od domu.„Bądźcież wy bardziej sobą” – pisał Gombrowicz. Ten odcinek to zachęta, by w tym grudniowym czasie odnaleźć własny rytm, niezależnie od tego, czy wybierasz ciepło rodzinnego domu, czy słońce nad Zatoką Tajlandzką.
Zapraszam do słuchania i wspólnego kadrowania tej chwili. @milka.malzahn
________________________
Chcesz wiedzieć więcej? Zajrzyj do mnie:
facebook: https://www.facebook.com/Milka.Malzahn
moja strona: https://www.milkamalzahn.pl
podcasty: https://anchor.fm/milkamalzahn
Radio Białystok: https://www.radio.bialystok.pl/chillout
Kawa dla Miłki: https://buycoffee.to/dziennik.zmian
piękne wsparcie https://patronite.pl/milkamalzahn
Thu, 25 Dec 2025 - 15min - 335 - Czy piosenka może ocalić? Rozmowy w garderobie Piwnicy pod Baranami. #321
Kawa dla Miłki: https://buycoffee.to/dziennik.zmianW czasach nieustannych zmian i niepewności, szukamy punktów stałych. Czasami znajdujemy je w sztuce, a czasami... w zadymionej garderobie legendarnego krakowskiego kabaretu. 🕯️
W tym odcinku zabieramy Was w wyjątkowe miejsce – za kulisy Piwnicy pod Baranami, tuż po koncercie z okazji 65-lecia jej istnienia. To nie jest typowy wywiad studyjny. To intymna rozmowa nagrana na gorąco, w atmosferze wciąż wibrującej od emocji publiczności i artystów.Nasz gość, O gościu: Leszek Wójtowicz – poeta, pieśniarz, gitarzysta i jeden z filarów Piwnicy pod Baranami. Artysta, który od dekad komentuje polską rzeczywistość ze sceny.Czy piosenka to tylko rozrywka? A może narzędzie przetrwania, które pozwala "uporządkować sobie głowę" i opisać rzeczywistość, gdy ta wymyka się spod kontroli?Leszek Wójtowicz, legenda Piwnicy pod Baranami i bard Solidarności, nie ma złudzeń, ale ma nadzieję. W tej rozmowie nie wracamy do przeszłości, by ją wspominać – wracamy do niej, by zrozumieć teraźniejszość. Rozmawiamy o tym, dlaczego "Moja litania" znów jest aktualna, jak rozpoznać fałsz, gdy dyktatorzy cytują Ewangelię, i dlaczego bycie "po prostu dobrym człowiekiem" to dziś najbardziej radykalny akt buntu.To nie jest wywiad o muzyce. To rozmowa o etyce, historii i o tym, czy sztuka może nas ocalić przed szaleństwem świata.@milka.malzahn________________________Chcesz wiedzieć więcej? Zajrzyj do mnie:facebook: https://www.facebook.com/Milka.Malzahnmoja strona: https://www.milkamalzahn.plpodcasty: https://anchor.fm/milkamalzahnRadio Białystok: https://www.radio.bialystok.pl/chilloutpiękne wsparcie https://patronite.pl/milkamalzahndxiekiki melancholy melody 11-9-21.wav by AlmightyPsyche -- https://freesound.org/s/608129/ -- License: Attribution 4.0Positive tune - two guitars by ValentinSosnitskiy -- https://freesound.org/s/218802/ -- License: Attribution 4.0Brylie Christopher Oxley guitar 2018-05-20 by brylie -- https://freesound.org/s/429524/ -- License: Creative Commons 0
Sun, 21 Dec 2025 - 14min - 334 - La Scala: Obiady i utracone majątki | Esej audio #321
Czy wielkie ludzkie dramaty mogą rozgrywać się w cieniu wielkiej opery, przy kuchennym stole, pośród codziennych rytuałów? Opowieść o mechanizmach wyobraźni i o tym, jak łatwo tracimy wewnętrzne fortuny na rzecz pięknych iluzji.
Dodaj ten podcast do swojej biblioteki (kliknij obserwuj) i oznacz dzwoneczek.
Kawa dla Miłki: https://buycoffee.to/dziennik.zmian
Sun, 14 Dec 2025 - 17min - 333 - Co mówi kawa #3: Wypijam noc. Lekcja zatrzymania #320
Witaj w trzeciej odsłonie cyklu "Co mówi kawa". Dziś filiżanka przy oknie staje się czymś więcej niż naczyniem na kofeinę. Jest soczewką.
Kawa dla Miłki:https://buycoffee.to/dziennik.zmian
Zabieram Cię w podróż, która nie wymaga biletu, a jedynie zmiany perspektywy. Czasem wystarczy odstawić filiżankę, by zobaczyć świat z lotu ptaka, albo przez mgłę, która uczy nas patrzeć inaczej.Opowiem Wam o trzech dniach i trzech lekcjach:
Dzień pierwszy: O patrzeniu na świat jak na bajkę.
Dzień drugi: O zapachu, który przenosi do poranków w Stambule, Sofii czy Rishikesh.
Dzień trzeci: O najważniejszej lekcji, jaką daje kawa – lekcji mówienia "STOP".Bo kawa to nie tylko kofeina. To pauza. To przestrzeń, w której bałagan myśli opada na dno jak fusy.
🎧 Posłuchaj, jeśli czujesz, że czas Cię popycha, zamiast płynąć.
📝 PS. Na końcu odcinka zdradzam,czym jest mój autorski "Notatnik stanów skupienia". To bezpieczna przestrzeń na Twoje sny i to, co pomiędzy. Dostępny na Amazon.pl.
#CoMówiKawa #Pauza #Rituals #SlowLife #Kawa #PodcastPL #Mindfulness #Stambuł #NotatnikStanówSkupienia
@milka.malzahn________________________Chcesz wiedzieć więcej?
Zajrzyj do mnie:facebook: https://www.facebook.com/Milka.Malzahnmoja strona: https://www.milkamalzahn.pl
Tue, 09 Dec 2025 - 07min - 332 - Kobiety z Kiedyś cz. 19. Pawie u Simony Kossak. #319
Tamtej Dziedzinki już nie ma.
Został po niej wyliniały bukiet pawich piór na szafie i cisza, która kłamie. W nowym odcinku "Kobiety z kiedyś" wracam do domuSimony Kossak – nie tego z książek, ale tego zapamiętanego przez moją Mamę.
🦚 O czym jest ten odcinek? To intymna opowieść o przedmiocie, który stał się mapą do nieistniejącego świata. Pawie pióra, które "pracieją" (niszczeją) ze starości, są punktem wyjścia do historii o zderzeniu dwóch światów: krakowskiego salonu i dzikiej Puszczy Białowieskiej.
Simona Kossak i Leszek Wilczek stworzyli na Dziedzince azyl, który wcale nie był cichy. Turyści widzą dziś las, ale ten dom brzmiał tupaniem dzika, krzykiem pawi i życiem, które wymykało się schematom.
W tym 12-minutowym podcaście usłyszysz o:
Historii pewnego bukietu: Dlaczego w moim rodzinnym domu wciąż stoją pióra z podwórka Simony?Symbolice pawi: Co oznaczały pawie pióra w Krakowie, a czym stały się w środku puszczy?Zmysłowym wymiarze pamięci: Jak brzmiała i pachniała prawdziwa Dziedzinka (wspomnienie kury, osła i dzika).Przemijaniu: Dlaczego fizyczne pamiątki szarzeją, ale legenda staje się coraz żywsza.Kawa dla Miłki: https://buycoffee.to/dziennik.zmian
To nie jest lekcja historii. To audiosfera pamięci – próba uchwycenia "brakującego akordu", którego nie znajdziesz w przewodnikach.
🎧 Posłuchaj pozostałych odcinków z cyklu "Kobiety z kiedyś": https://www.youtube.com/playlist?list=PLbw7vmM9tf13jfoCMUe_tsY00v4QZSGK5
🔔 Zasubskrybuj kanał, by nie przegapić kolejnych opowieści.
O cyklu: "Kobiety z kiedyś" to seria podcastów, w których przyglądam się niezwykłym postaciom kobiecym przez pryzmat detalu, emocji i pamięci.
Szukam prawdy ukrytej w przedmiotach i miejscach.
#SimonaKossak #Dziedzinka #PuszczaBiałowieska #PawiePióra #KobietyZKiedyś #HistoriaMówiona #PodcastPolski #Kraków #LeszekWilczek #Wspomnienia #SlowLife #Nostalgia@milka.malzahn________________________Chcesz wiedzieć więcej? Zajrzyj do mnie:facebook: https://www.facebook.com/Milka.Malzahnmoja strona: https://www.milkamalzahn.plpodcasty: https://anchor.fm/milkamalzahnRadio Białystok: https://www.radio.bialystok.pl/chilloutpiękne wsparcie https://patronite.pl/milkamalzahn
Tue, 02 Dec 2025 - 12min - 331 - Sekret starych albumów. Czego nie mówią nam "Kobiety z Kiedyś" #319
Czy zdarzyło Ci się oglądać stary album zupełnie obcych ludzi i poczuć nagłe wzruszenie?
Jak to możliwe, że tęsknimy za światem, w którym nas nie było?
Ten odcinek powstał na marginesie cyklu "Kobiety z kiedyś". Zazwyczaj przywołuję w nim duchy konkretnych postaci, ale tym razem – jako obserwatorka – zanurzyłam się w tłum w warszawskiej Galerii Obserwacja (ul. Tarczyńska 3).
Pretekstem był wernisaż wystawy "Album Mamy" Wandy Michalak i Sebastiana Rypsona.
To niezwykły projekt: Wanda (fotografka) i jej syn Sebastian (kurator) otworzyli przed nami prywatną historię swojej rodziny, mamy i babci. Historię zapisaną w kadrach.Ale ta relacja to coś więcej niż reportaż z otwarcia. To opowieść o tym, jak działa nasza pamięć.W tym audio-eseju usłyszysz o:
📸 Fenomenie "cudzego albumu": Dlaczego, jak mówi Roland Barthes w "Świetle obrazu", szukamy w zdjęciach Punctum – tego "ukłucia", detalu, który sprawia, że anonimowa twarz staje się nam bliska?
🧠 Lustrze w naszej głowie: Jak działają neurony lustrzane i Teoria Umysłu, gdy patrzymy na portrety z przeszłości? Czy projektujemy na nie własne tęsknoty?
🌍 Europie i DNA: Opowieść o relacjach, polityce w tle i przemijaniu, które – paradoksalnie – buduje naszą teraźniejszość.Proszę przysiąść i się porozkoszować. To opowieść o znikaniu, które staje się obecnością.Wystawa: "Album Mamy".Miejsce: Galeria Obserwacja, Warszawa.
Producent wystawy: Paul Schäublin.Realizacja i narracja: Miłka Malzahn.
☕ Wesprzyj twórczość niezależną: Autorkę tych "światów zatrzymanych w dźwięku" możesz wesprzeć wirtualną, czarną kawą.
To dla mnie ważne paliwo do dalszych poszukiwań:
https://buycoffee.to/dziennik.zmian
🎧 Posłuchaj głównego cyklu "Kobiety z kiedyś"
#FotografiaAnalogowa #Pamięć #Sztuka #WandaMichalak #AlbumRodzinny #PodcastKulturalny #KobietyZKiedys #WarszawaSztuka #Barthes #Sontag@milka.malzahn
Wed, 05 Nov 2025 - 20min - 330 - Utrata Butów. Metafizyka Stopy i Pożegnanie z Estetyką. Impresja Audio #318
Stopa jest ważna. Odbija całe nasze życie: jest dowodem na dobrostan, estetyczny kaprys, czystą konsumpcyjność... I na to, że ten czas minął.Ta Impresja Audio to refleksja nad tym, kiedy stopy przestają mieć znaczenie estetyczne, a ich funkcjonalność kurczy się do minimum.Starość — czas, gdy żegnamy nasze naprawdę ładne buty.O czym tu szepczemy:O pięknej niefrasobliwości finansowej i estetycznej.O deformacjach, bólu i opuchnięciu, które zmieniają szafę.O utracie butów jako metafory.O tym, dlaczego powinnaś cieszyć się nimi już teraz.Pozostają buty dla seniora, zostają kapcie. Utrata butów — to znak. Dopowiedz sobie resztę.➡️ Więcej Impresji Audio: O uważności, refleksji i sztuce życia. https://www.youtube.com/playlist?list=PLbw7vmM9tf12XSwekSnAQZv7tYtSe3lG_💖 Wesprzyj poezję w audio! Postaw mi kawę, bym mogła dalej chodzić i opowiadać: https://buycoffee.to/dziennik.zmian#starość #buty #estetyka #ulotność #refleksja #życie #impreshiaudio #milkamalzahn @milka.malzahn
Tue, 25 Nov 2025 - 04min - 329 - Park bez Pałacu: sekret Białowieży, który ukoi tęsknotę za naturą #317
Zabieram Was dzisiaj do parku. Kawa dla Miłki:https://buycoffee.to/dziennik.zmian
A gościem nie będzie pan Krobendberg – polski architekt krajobrazu, postać już historyczna, bo Park Pałacowy założono dawno, bo w 1895 roku – towarzyszy mi osoba, której słowa w tej audycji pomogą nam zrozumieć niezwykłość tego miejsca: Prof. Witold Burkiewicz.Park Pierwszych EmocjiA teraz proszę, przypomnij sobie pierwszy park, który był dla Ciebie zachwycający. Może osiedlowy, może przeżycie z egzotycznej podróży – nieważne. Pierwszy park. Pierwszy zachwyt uporządkowaną zielenią.To bardzo stara emocja. U zarania dziejów już powstawały ogrodowe cuda. My, ludzie, organicznie chcemy do zieleni. Do takiej wersji zieleni, jaka nam odpowiada. I dlatego przy rozmaitych pałacach, w miastach, tworzono oazy zieleni.Oaza z Białowieskich Lat 80. I teraz zwrócę uwagę na dosyć specyficzną oazę.Znam te uwagi, że „ej, w Białowieży to nie ma co robić: rezerwat, ścieżki, muzeum, ognisko z kiełbaskami i już. Nic więcej.” Owszem, Białowieża to kierunek dla tych, którzy mają w sobie ten rodzaj tęsknoty za kontaktem z naturą.Ale jest tu park bez pałacu, pozornie niezbyt efektowny, lecz kiedy się przyjrzeć temu miejscu – to się robi ciepło na sercu. Przyznam, że przez lata całe mi się nie robiło. Szkoła podstawowa robiła tutaj lekcje WF. Taka jest pętla spacerowa, którą trzeba było przebiec. To lata 80- te były. Nie cierpiałam tej trasy, szczerze.Ale spójrzmy na park z innej perspektywy. Warto w ogóle sprawdzić, jaki rodzaj krajobrazu robi na nas największe wrażenie.Historia Zapisana w DębachA teraz dopowiem kilka faktów. Pałac carski, taki „disneyowski”, spłonął częściowo w 1944 roku i ostatecznie został rozebrany w latach 60. XX wieku. Mógł stać naprawdę, ale zagorzały urzędnik doprowadził do tego, że ten dowód imperializmu rozebrano. Nie powiem, żebym nie czuła z tego powodu rozczarowania.Ale zanim ten pałac tu stanął, wcześniej na terenie parku istniał dwór myśliwski Augusta III Sasa. Park został zaprojektowany w stylu angielskim – z licznymi alejami, malowniczymi polanami i stawami z groblą i wysepkami. Oryginalnie posadzono tu około 200 gatunków drzew i krzewów. Na wzgórzu rośnie grupa dębów szypułkowych mających ponad 250 lat.Tajemnice Spod ZiemiTo miejsce w ostatnich latach odsłania swoje sekrety. Prowadzono tu archeologiczne wykopaliska, łącząc badania terenowe z nowoczesnymi technikami, takimi jak lotnicze skanowanie laserowe LiDAR. Potwierdzono relikty dawnych siedzib królewskich i myśliwskich – natrafiono m.in. na ślady dworu myśliwskiego Augusta III Sasa. W sąsiedztwie parku natrafiono na zabytki archeologiczne, co świadczy o długiej, wielokulturowej historii tego miejsca, sięgającej czasów słowiańskich i epoki żelaza.Co tu się wydarzy jeszcze, hm?👤 O Gościu:W tym odcinku usłyszysz perspektywę Prof. dr hab. inż. Witolda Burkiewicza, Architekta Krajobrazu, który tłumaczy, dlaczego zieleń i piękno krajobrazu są organiczną potrzebą człowieka.🎧 Słuchaj i Subskrybuj
Tue, 18 Nov 2025 - 16min - 328 - Więc po co ten ślub. Impresja audio wprost z wesela. #314
Jak naprawdę brzmi dzień ślubu i wesela — z bliska, w środku wydarzeń?
W tym dziewięciominutowym mini-reportażu zabieram Cię do świata emocji, wzruszenia i śmiechu, gdzie słowa mieszają się z prawdziwymi dźwiękami ceremonii, imprezy i rozmów przy stole.
Kawa dla Miłki: https://buycoffee.to/dziennik.zmian
Usłysz, jak oficjalność łączy się z beztroską zabawą, a ślub przestaje być tylko rytuałem – staje się doświadczeniem pełnym ukrytego sensu, wspólnoty i szczerości. O czym myśli się podczas weselnej nocy, co zostaje w pamięci, a co nadaje ton wspólnej drodze życia?
Posłuchaj:
reportażowej impresji ze ślubnych chwil, autentycznych brzmień i mikrofonowych podpatrzeń, refleksji o tym, po co dziś bierzemy ślub i jak zmieniamy weselne tradycje.
Czy ślub to przemiana, teatr, a może powód do śmiechu?
Jak Ty widzisz te chwile?
Daj znać w komentarzu pod odcinkiem i zasubskrybuj „Dziennik zmian”, jeśli temat bliskich Ci przemian i codziennych rytuałów jest dla Ciebie ważny!
Sat, 18 Oct 2025 - 11min - 327 - Szare garnki, wielkie historie — Jak Kleszczele odzyskują swoje garncarskie serce. #316
Chciałoby się powiedzieć: wszystkie garnki świata — łączcie się! I to może być sedno tej opowieści.
Albo inaczej — pokaż mi swój garnek, a powiem ci, skąd jesteś.Albo jeszcze — nie święci garnki lepią.
***
Dużo mamy mądrości, w których garnek mieści się jak idealna metafora. Garnki niosą ze sobą prawdę, do której czasem trzeba się dokopać. Kiedy spotkałam Darię i wzięłam udział w projekcie, który rzuca nowe światło na starą podlaską szkołę garncarską — w naprawdę niewielkiej miejscowości — mój szacunek do garnków urósł ogromnie. A teraz — posłuchaj i ....
Mam nadzieję, że teraz patrzysz na garncarstwo trochę inaczej. A może i twoja lokalna historia kryje ciekawe artefakty?
Napisz w komentarzu, co to jest, jak odkrywasz tradycję. Przeczytam z wielką chęcią, sącząc czarną kawę.
Przy okazji — autorce można taką postawić, wspierając to miejsce z prawdziwymi opowieściami audio.
Kawa dla Miłki: https://buycoffee.to/dziennik.zmian
Mon, 03 Nov 2025 - 26min - 326 - CO MÓWI KAWA? | Poranna Impresja Audio (4:30) . Trzy prawdy. #315
Zapraszam na kolejną poranną impresję — kawową medytację nad trzema prawdami. Kawa dla Miłki: https://buycoffee.to/dziennik.zmian
bo co jeśli kawa naprawdę do nas mówi? Czasem pluskiem, jak szeptem pobudza wyobraźnię, czasem wesołą pianka skutecznie upomina, by zwolnić.
A czasem komentuje codzienność z przymrużeniem oka. To mój przypadek. W tym audio pojawiają się trzy prawdy: od tej objawionej i uniwersalnej, przez codzienną oczywistość.
Czym dla Ciebie jest poranna kawa?
Rytuałem, przystanią spokoju czy pretekstem do filozoficznej minipodróży? Zanurz się na cztery i pół minuty w dźwiękowy felieton — celebruj przyjemność niemal niezauważalnego momentu, w którym dzień jeszcze nie zaczął się spieszyć.
Podziel się swoją prawdą w komentarzu lub opowiedz, o czym myślisz, gdy Twój kubek paruje.
Chcesz więcej takich audycji? Posłuchaj innych odcinków tego typu - https://www.youtube.com/playlist?list=PLbw7vmM9tf12XSwekSnAQZv7tYtSe3lG_
Tue, 28 Oct 2025 - 04min - 325 - Wewnętrzny taniec – poetycka medytacja audio (Mindfulness) #313
Wewnętrzny taniec – poetycka medytacja audio (Mindfulness)
Zatrzymaj się na chwilę. Poddychaj. Albo po prostu przysiądź w spokoju.Ten poetycki odcinek podcastu – stworzyłam dla każdego, kto szuka małej dawki uważności, czułości i inspiracji w codzienności. W conocności też.To nie jest kolejny tutorial. To audio-wiersz – medytacja o ciszy, tańcu i źródle siły.Śledź subtelny ruch w sobie, wsłuchaj się w rytm miasta i pozwól, by słowa ukoiły głowę oraz ciało.Jeśli potrzebujesz chwili zatrzymania i głębokiego oddechu – kliknij play, zabieram Cię na poetycką wyprawę. Na chwilę.
Tyle czasami to już jest dużo. Zasubskrybuj kanał, by nie przegapić kolejnych wierszy, inspiracji i rozmów o uważności.
#poezja #mindfulness #kobieta #wiersz #medytacja #cisza #rozwójosobisty #uważność #audio #poranek #literatura #refleksja
Uwaga, tu będzie wiersz.
Bo kiedy powietrze, którym oddychasz, przecinają newsy szybsze niż najnowsze drony, kiedy spekulacje oplatają życiowe plany, tak ciasno, że zatrzymują marzenia — to jest pora na pauzę, tę przestrzeń, w której słowa nie spiszą się donikąd, ale opowiadają — ten moment, pokazują ten świat… inaczej.
Od tego jest poezja. To jest prawdziwe po prostu.
Rano — tańczępo prostu wybieram muzykę i tańczę,mówi się — planety tańczą w przestworzach.Podobno krzyżują nam się drogi.Mój ruch wyznacza puls samego źródła,widzę to jasno (jasno) coraz jaśniej -mój rytm jest mój, a przychodzi ze środka wszystkich środków.Tańczę z samym sednem wszechświata,tańczę samo sedno wszechświata.
Ten taniec to cisza. Muzyka głaszcze ścięgna i masuje brzuch,głębiej niż rucha ruch wydarza się w bezruchu.Za oknem — karetka na sygnaleu sąsiada w tv ktoś podniesionym głosem sprzedaje wojnętanio, za abonament.
A ja tańczę.
Jestem tańcem,jestem źródłem.
To jest prawdziwe.
@milka.malzahn
Mon, 06 Oct 2025 - 02min - 324 - Kobiety z Kie.dyś odc 18: Naukę odkrywa się w człowieku. O Puszczy, nauce i pasji prof. Elżbiety Malzahn #312
Kobiety z Kiedyś: Naukę odkrywa się w człowieku. O Puszczy, nauce i pasji prof. Elżbiety Malzahn
Gdy dużo się mówi o nauce – bo sztuczna inteligencja. Bo technologie, które wkraczają do każdego domu. Bo przyroda i natura, które być może zrozumiemy i ochronimy dzięki naukowym osiągnięciom… Wtedy warto wrócić do źródeł.
Kawa dla Miłki: https://buycoffee.to/dziennik.zmian
To niesamowite, jak łatwo zapominamy, że nauka nie jest tylko narzędziem systemów i polityki. Jest przede wszystkim wyrazem ludzkiej ciekawości i kreacji. Zmienia się. Ewoluuje. A kiedyś... było na przykład tak.Zapraszam do kolejnej części cyklu opowieści o życiu i działalności „Kobiet z Kiedyś”. Tych, które wytyczały drogi i ścieżki, po których my, współcześni, teraz idziemy. Albo nie idziemy.
Zajrzyjmy do Białowieży, bo to dobry przykład.Moja mama, prof. Elżbieta Malzahn, zaczęła swoją naukową aktywność w latach 60. Wtedy Białowieża stawała się mekką dla młodych badaczy. Profesor, już jako dr Elżbieta Malzahn, w latach 80. zajęła się monitorowaniem zanieczyszczeń powietrza w Puszczy Białowieskiej.
To są niezwykle istotne badania, także w naszych czasach, ale… do uświadomienia sobie ich globalnego, nie tylko lokalnego znaczenia, jeszcze trochę brakuje.Tymczasem, żeby ludzkość zaczęła kreować samo dobro, nauka odkrywa nowe ścieżki.
„Kobiety z kiedyś” przecierały ten szlak.
Albo pracując naukowo, albo żyjąc po swojemu, dla innych.
Przyglądając się codzienności kobiet z Białowieży, trudno nie dotknąć tematu nauki – tej dawnej i tej współczesnej.Rozmowa z mamą toczyła się w naturze, w ogrodzie, a w gruncie rzeczy – nie była smutną opowieścią o upadku naukowego etosu. Była przypomnieniem, że świat się zmienia. Tak jak edukacja potrzebuje rewolucji, tak i nauce czas pozwolić na… oddech.
Niech wróci do źródeł: do pasji, do ciekawości i do odwagi. Może teraz i tu, w Białowieży, widać najlepiej, że nauka nie kończy się w laboratoriach – ona zaczyna się w człowieku
.Zgadzam się z cytatem, którym podzielił się ze światem Frank Wilczek, laureat Nobla w dziedzinie fizyki cząstek elementarnych: „Największym odkryciem nauki jest to, że nie ma żadnych ostatecznych odkryć.” Haaaa!Jeśli słuchanie sprzyja refleksji – to się cieszę.
Zapraszam do posłuchania tej i poprzednich opowieści z cyklu „Kobiety z Kiedyś”.
@milka.malzahn
Wed, 10 Sep 2025 - 18min - 323 - Kobiety z Kiedyś od 17: Nauka, cuda i droga do Białowieży – Skąd tu się wzięły bohaterki? #311
To nie jest tylko historia o nauce.
To opowieść o szukaniu własnej drogi w świecie, gdzie kobieca ciekawość łączy się z nie tylko naukową odwagą i gdzie codzienne sprawy w gruncie rzeczy odchodzą na dalszy plan.
Co do planu i scenografii — rozmowa toczy się w białowieskim ogrodzie, latem, w towarzystwie szczekającego psa ;).
W tej sielskiej scenerii wyłoni się Warszawa, która łagodnie przejdzie w temat naukowego funkcjonowania Białowieży.Usłyszysz tu o laboratoriach, które powstawały na przekór schematom. O życiu akademickim, które w latach 70. wykraczało daleko poza czas i miejsce. O kobiecie, która jeszcze nie wiedziała, że większość publikacji stworzy w Białowieży. W tym odcinku ważne są nie tylko fakty — istotne są te drobne zdziwienia i mikro-odkrycia, które sprawiają, że opowieść staje się bliska każdemu, kto choć raz szukał własnej ścieżki.Odcinek dedykuję wszystkim, którzy w nauce i historii szukają nieoczywistości.
Jeśli interesują Cię wspomnienia, Białowieża, alternatywne początki i opowieści kobiet – podążaj tropem tych laboratoriów.
.„Najpiękniejszą rzeczą, jaką możemy doświadczyć, jest tajemniczość. Jest ona źródłem wszelkiej prawdziwej sztuki i nauki.”— Albert Einstein.
W tym odcinku cyklu „Kobiety z Kiedyś” rozmawiam z moją osobistą Mamą, prof. Elżbietą Malzahn — m.in. o niecodziennych początkach pracy naukowej, o eksperymentach z biopolem w latach 60., leku na raka i badaniu zanieczyszczeń powietrza w Puszczy.
Tue, 26 Aug 2025 - 22min - 322 - Mit Simony Kossak - i Klub czytelniczy #310
Gdy zasiądzie Klub czytelniczy i bohaterką będzie Simona Kossak: to rozmowa o micie zaprowadzi nas w ciekawy gąszcz.
*** Kawa dla Miłki: https://buycoffee.to/dziennik.zmian
Proces powstawania mitu życia osoby, którą się znało. Kto tego doświadcza, ten wie, że jest to po prostu niesamowite. I bardzo ważne społecznie. I dlatego badam echo życia Simony Kossak.Kobiety z kiedyś
W cyklu Kobiety z kiedyś dzielę się opowieściami o zwykłym i niezwykłym życiu tych kobiet, które nie żyły może aż tak legendarnie, ale za to żyły w tej samej przestrzeni historycznej co Simona Kossak.
Dla niewtajemniczonych - gdy Simona nie była jeszcze legendą, była przyjaciółką moich rodziców i moją chrzestną. I są odcinki, które dotykają mniej medialnych wątków jej życia. Ale… jej życie już jest medialne.
Miałam taką naprawdę dużą przyjemność, zajrzenia na spotkanie klubu
Czytelnia Słów w Białymstoku, w dniu, gdy omawiano książki o Simonie. Podpytałam tych naprawdę uważnych czytelników o ich perspektywę.
Przy okazji - proces powstawania legendy polega na budowaniu obrazu osoby, który łączy jej realne czyny i cechy z symbolicznym znaczeniem, jakie nadaje jej społeczność czy kultura, a także na reinterpretacji historii w zależności od współczesnych wartości i potrzeb.
W przypadku Simony Kossak, jej postać legendaryzuje się, że tak powiem, w opowieściach zarówno o ochronie przyrody, jak i o duchowej więzi z naturą.
Ale wróćmy do spotkania klubu czytelniczego.
Odkrywanie legendy na nowo
To jest niesamowite, że tę samą biografię każdy z nas może odczytać przez swój filtr, swoje radości i niepokoje.
W ogóle, społeczeństwo ma tendencję do projektowania własnych marzeń, frustracji i ideałów na sławne osoby. Stają się one symbolami sukcesu, tragedii, buntu czy moralności, zwycięstwa itd. Kiedy jakaś postać trafia na nagłówki gazet, do książek i filmów, staje się płótnem, na którym malujemy nasze własne narracje. Ta projekcja często jest nieświadoma i sprawia, że historia danej osoby staje się bardziej „nasza” niż jej własna.
Michel Maffesoli, w książce Czas plemion: schyłek indywidualizmu w społeczeństwach ponowoczesnych (1988), napisał:
„Legenda, czy to miejska, czy związana z postacią, jest zawsze owocem zbiorowej niepewności i potrzeby nadawania sensu nieuporządkowanemu światu. W ten sposób sławne osoby stają się lustrem, w którym odbijają się nasze własne pragnienia i frustracje.”
Ta wypowiedź ma oczywiście konkretny kontekst, a ja widzę wyraźnie, że legenda Simony Kossak wspiera nie tyle frustracje, co pragnienia bycia blisko natury, uwrażliwienia się na to, co nazywamy przyrodą.
To bardzo, bardzo pozytywne wsparcie.
Monika Golonka-Czajkowska, Mity współczesne. Kulturowa rola narracji o celebrytach (2018):
„We współczesnej kulturze celebrytów, media, zwłaszcza te cyfrowe, stają się nie tylko przekaźnikiem, ale i współtwórcą legend.”
Mam nadzieję, że ten podcast absolutnie pozytywnie przysłuży się jej legendzie.
Odkrywajcie!
Przy okazji - zapisujcie się do różnych klubów czytelniczych w waszych miejscowościach. Tam są po prostu świetni ludzie i prowadzi się takie istotne rozmowy. Białostoczanom polecamy ten
!***Tortova by Aga to dla mnie miejsce z dobrą kawą. Ja jem bezglutenowo i Aga zawsze coś fajnego dla mnie ma. Przy okazji, jeśli kogoś poruszył ten odcinek, można mi postawić wirtualną kawkę, link w opisie.
@milka.malzahn________________________Chcesz wiedzieć więcej?
Zajrzyj do mnie:facebook: https://www.facebook.com/Milka.Malzahnmoja strona: https://www.milkamalzahn.plpodcasty: https://anchor.fm/milkamalzahnRadio Białystok: https://www.radio.bialystok.pl/chilloutKawa dla Miłki: https://buycoffee.to/dziennik.zmianpiękne wsparcie https://patronite.pl/milkamalzahn
Tue, 12 Aug 2025 - 20min - 321 - Czy da się uspokoić świat mantrowaniem? #309
Czy naprawdę da się uspokoić świat mantrowaniem? Om?***Pod płotem pętało się 12 szczeniaków. Suka była tak bardzo niczyja i tak dzika, że nikt jej nie widział. Urodziła 12 szczeniąt przypominających kaukazy i husky, a dwa były najmniejsze i niespodziewanie inne. Jeden biały. Drugi w kolorze pustynnego piasku. Były czyste, bo urodziła je na obrzeżach gospodarstwa we wsi Kierzki, w jakiejś starej, ale dobrze utrzymanej piwnicy. Zimą. Pieski zaczęły wyłazić z zapomnianej piwnicy przy płocie - w marcu . I wtedy ludzie się zorientowali, że tu są. I dali ogłoszenie. Bo nikt ich przecież tu sobie nie życzył.Byłam jedną z pierwszych, które dojechały pod ten płot i boję się zapytać, ile z tych piesków znalazło jakąś życiową przystań. Szukałam małej miłej suczki. Ale gdy zobaczyłam tę czeredkę psiaków, wiedziałam, że przynajmniej jednego mogę uratować. Najbardziej ruchliwy i jednocześnie nieporadny był piesek w kolorze piasku ugryzł sznurówkę mojego buta. Nie był i nie będzie małą, miłą suczką.O , teraz ma prawie 7 miesięcy. Rośnie w tempie zastraszającym…łapy wciąż ma jak bernardyna, urodę Goldena, a charakter… tak tu jest najciekawiej. Tu na arenę wchodzi mistyka.Ponieważ był najmniejszy z miotu, suka miała mało pokarmu, to walczył o wszystko całym sobą. I tak mu zostało. Kiedy go wzięłam dał mi popalić pierwszej nocy, bo malutki taki wył prawie non stop jak trąba Jerychońska. Zabrany do auta, w celu dowiezienia go do super fajnej życiowej przystani - szczekał, wył, piszczał i wyrywał się z zamknięcia przez prawie dwie godziny. Bez przerwy.I tak mu zostało.Jest piękny i ciągle ma otwartą paszczę. maniakalnie podgryza najbliższych mu ludzi, bo ich kocha i to m pasuje. nie zabawki. nie kości. Nie tam inne wynalazki…. ludzie. Ludzie są super do podgryzania.Kiedy ludzie się nie godzą na taki porządek rzeczy. Złości się. I szczeka.Oczywiście jest tresura, siadanie, podaj łapę, smaczki i zamykanie w kojcu gdy traci kontrolę nad tym szaleństwem, i realizowanie wszystkich dobrych rad fachowcówAle Gutek - i tak życzy sobie bezpośredniego kontaktu z człowiekiem. I żeby pozwolił się człowiek podgryzać. Więc pewnego dnia, gdy jego psia ekscytacja znienacka zaczęła pikować, z powodu tego że przy stole siedziało kilkoro ludzi, a na stole stało kilka smakowitych rzeczy i Gutek się rozszalał na maksa.I spuściliśmy mu mantrę, mantrą.Gutek się wycofuje wobec siły dźwięku. Trochę się uspokaja.Ciekawa jestem co myślą o nas sąsiedzi?Zatem - mantrowanie uspokaja psią ekscytację, rzecz to sprawdzona, chociaż działanie nie jest mocno długodystansowe.Czy Gutek z tego szaleństwa wyrośnie, oto jest pytanie, które wraca jak mantrowanie.Się zobaczy.PS. Alexandra Horowitz "W głowie psa. Co psy widzą, czują i wiedzą"(Inside of a Dog: What Dogs See, Smell, and Know). Cóż - czy da się uspokoić świat mantrowaniem?Teoretycznie - owszem!.Praktycznie - sprawdźmy na sobie i na naszym, najbliższym świecie ;)@milka.malzahn
Thu, 31 Jul 2025 - 11min - 320 - Pan Wróż ze Stambułu, podlaskie szeptuchy i bizantyjskie czary #308
W tej historii naprawdę będzie Pan Wróż ze Stambułu, podlaskie szeptuchy i pojawią się bizantyjskie czary...Pierre Loti pisał, że Stambuł jest miastem snów – i trudno się z nim nie zgodzić. Sny tutaj są żywe i intensywne, jakby wyjęte z innego świata. Czasem myślę, że podróżuję właśnie po to, by śnić inaczej – i Stambuł doskonale się w tym sprawdza.Kawa dla Miłki: https://buycoffee.to/dziennik.zmianWędrując po mieście, trafiłam na wróża – nie jest to tu takie oczywiste, bo islam oficjalnie zakazuje dywinacji. Rozmawialiśmy, nieco nieporadnie, tłumacząc się przez aplikację i intuicję. Wróż opowiedział mi, że talent odziedziczył po kobietach w rodzinie, ale o sobie mówił niewiele.
Wróżenie z fusów odbyło się już poza mikrofonem – wtedy też padła cenna rada, której sens sprowadzał się do tego, by zaufać swojej intuicji. Od tamtej pory traktuję swoje przeczucia dużo poważniej.Z kawiarnianego okna patrzyłam na Stambuł, miasto, gdzie patrzenie „za kurtynę” rzeczywistości zawsze było czymś naturalnym. W Bizancjum, choć oficjalnie potępiano magię, wróżbiarstwo przenikało codzienność – od dworów cesarskich po zwykłych ludzi.Wielowiekowa historia miasta to nieustanne mieszanie się wpływów, religii i kultur – i taka też jest historia jego magii.Bizantyjskie wróżby, astrologia, alchemia i amulety stanowiły część życia, nie były czymś całkiem odrębnym od religii czy nauki. Sny traktowano jako ważne przesłania, a próby wyławiania znaczeń z ukrytych znaków stały się tu normą. Nawet popularny dziś nazar – niebieski koralik chroniący przed „złym okiem” – to dziedzictwo jeszcze wcześniej, niż się wydaje.Współczesne wróżenie z tureckiej kawy jest kontynuacją dawnych praktyk – medium się zmienia, idea pozostaje ta sama. Podobnie z szeptuchami na Podlasiu – ich szeptane uzdrawianie to zupełnie inny kontekst, a jednak rdzeń praktyk jest ten sam: troska, wiara w moc gestu, intuicja i poszukiwanie sensu.Im szerzej patrzę na wróżby i szeptane zaklęcia, tym wyraźniej widzę, jak bardzo są uniwersalne – i jak bardzo dają nam wszystkim poczucie bezpieczeństwa i nadziei. Może właśnie o to chodzi w całej magii, bez względu na miejsce i czas.facebook: https://www.facebook.com/Milka.Malzahnmoja strona: https://www.milkamalzahn.plpodcasty: https://anchor.fm/milkamalzahnRadio Białystok: https://www.radio.bialystok.pl/chilloutpiękne wsparcie https://patronite.pl/milkamalzahn
Sat, 19 Jul 2025 - 12min - 319 - Kapliczki Podlasia: miejsca, które łączą światy | Sokółka, wiara i pamięć wsi
Kapliczki Podlasia, krzyże przydrożne, Sokółka, wieś i miejsca, w których widzialne spotyka się z niewidzialnym.
W tym odcinku „Dziennika Zmian” wyruszam do podlaskiego Kapliczkolandu — świata małej architektury sakralnej, przydrożnych figur, świątków, wotów i opowieści przechowywanych przez krajobraz.
Podlasie jest usiane kapliczkami. Stoją przy drogach, na rozstajach, przy polach, domach, leśnych ścieżkach i dawnych granicach wsi. Czasem są stare, pochylone i milczące. Czasem świeżo odnowione, z kwiatami, światłem, figurą Matki Boskiej albo krzyżem, o który ktoś nadal troskliwie dba.
To opowieść o kapliczkach przydrożnych na Podlasiu, ale także o codziennej metafizyce. O potrzebie, by zaznaczyć w świecie miejsce ochrony, pamięci, wdzięczności, żałoby, prośby i spotkania.
Niedaleko Sokółki spotykam odnowioną kapliczkę z gipsową figurą Matki Boskiej, stojącą na pustej działce po spalonym domu. Rozmawiam z człowiekiem, który ją ocalił. Jest wiatr, jest niedoskonałe nagranie, jest zwyczajna serdeczność — i jest kapliczka, która została, choć dom już nie istnieje.
Kapliczki i krzyże przydrożne były fundowane jako wota, znaki wdzięczności, pamiątki ważnych wydarzeń, prośby o zdrowie, ochronę przed zarazą czy opiekę nad wsią. Bywały też punktami orientacyjnymi, granicami wspólnoty, miejscami spotkań, modlitwy i pamięci. W kulturze lokalnej ich historia nie kończy się na materiale, z którego je zbudowano — trwa także w opowieściach osób, które je odnawiają, przystrajają i przekazują ich znaczenie następnym pokoleniom.repozytorium.uwb.edu
W tym odcinku pojawiają się także pytania o dawne święte miejsca: rozstaje dróg, źródła, drzewa, kamienie i gaje. O to, jak chrześcijańskie znaki wpisywały się w starszy krajobraz wyobraźni, lęków, nadziei oraz ludzkiego zaufania do natury. Nie jest to wykład o religii ani próba rozstrzygania wiary. To osobista wędrówka przez Podlasie — między historią, krajobrazem, lokalną pamięcią i tym, czego nie da się łatwo zmierzyć.
W województwie podlaskim kapliczki, figury i krzyże są nadal realnie chronione oraz odnawiane w ramach programu „Kapliczki Podlaskie – ocalić od zapomnienia”. W 2026 roku program obejmował prace konserwatorskie i restauratorskie przy obiektach ważnych dla lokalnych społeczności, m.in. w Sokółce, Rudce, Gródku, Królowym Moście i powiecie bielskim.
Usiądź wygodnie i posłuchaj.
A Ty? Masz w swojej okolicy kapliczkę, krzyż przydrożny albo miejsce, które pamiętasz od dziecka?
Napisz w komentarzu, gdzie stoi i z czym Ci się kojarzy. Tak powstaje nasza prywatna mapa miejsc, które łączą światy.
Jeśli chcesz wesprzeć moją ceremonialną kawę i kolejne opowieści z Podlasia, możesz zrobić to tutaj:
buycoffee.to/dziennik.zmianMożesz też wesprzeć mnie na Patronite:
patronite.pl/milkamalzahnInstagram: @milka.malzahn
Facebook: Milka Malzahn
Strona: milkamalzahn.pl
Podcasty: Dziennik Zmian
Radio Białystok: ChilloutKapliczki Podlasia są jak małe punkty światła w krajobrazie. Czasem stoją przy drodze od zawsze, czasem ktoś je odnawia po pożarze domu, po śmierci bliskich, po latach zapomnienia.
Czy znasz taką kapliczkę, krzyż, figurę albo „święte drzewo” w swojej okolicy?
Napisz proszę: miejscowość + jedno wspomnienie lub skojarzenie. Zróbmy wspólnie mapę tych miejsc.Jeśli odcinek Cię poruszył, zostaw łapkę, komentarz lub udostępnienie. To bardzo pomaga niezależnym, lokalnym opowieściom docierać dalej.
#KapliczkiPodlasia #Podlasie #KapliczkiPrzydrożne #Sokółka #DziedzictwoKulturowe
Wed, 02 Jul 2025 - 08min - 318 - Afirmacja dojrzałości – dwujęzyczna opowieść o wewnętrznym głosie. #306
Afirmacja dojrzałości – dwujęzyczna opowieść o wewnętrznym głosie
Słowa to nie tylko treść– to także brzmienie, rytm i energia, które niosą. Dlatego właśnie w afirmacji dojrzałości sięgam po dwa języki, by jedna myśl mogła wybrzmieć jeszcze pełniej. Pozwalam, by polski i angielski przenikały się, tworząc wspólną przestrzeń dla refleksji i spokoju. Niech to naprawdę wybrzmi.
Z naukowego punktu widzenia dojrzałość to nie tylko suma doświadczeń czy metryka – to zdolność do autorefleksji, rozpoznawania własnych emocji i świadomego podejmowania decyzji. Psychologowie podkreślają, że wewnętrzny głos, to efekt rozwoju samoświadomości i empatii wobec siebie. To właśnie ten głos pozwala nam oddzielić impulsy od jaźni-osobowości-siebie, zatrzymać się na chwilę i wybrać to, co nam naprawdę służy.
W tej afirmacji dojrzałość to spokojna pewność, która podpowiada: „Hej, przecież wiesz, co masz zrobić, przecież wiesz, co masz powiedzieć. Nie bądź pochopna, ale bądź sobą. Nie bądź bezwzględna, ale bądź zdecydowana.”
Dwujęzyczna forma utworu wzmacnia przekaz – bo przecież każdy z nas, niezależnie od języka, szuka w sobie tej samej mądrości i spokoju. Pozwól, by te słowa naprawdę w Tobie wybrzmiały.Słowa to nie tylko treść, to także brzmienie, dlatego używam dwóch języków do jednej myśli, afirmacji dojrzałości.Niech to wybrzmi ;)
Words are more than just their content; they're also their sound. That's why I use two languages for one thought – affirmation of maturity."Let that truly resonate"
Dojrzałość jest we mnie od samego początku.Dojrzałość wie jak podpowiedzieć mi co jest dla mnie dobre, a co mnie będzie niszczyć. Dojrzałość potrafi zasypiać na moment, ale budzę moją dojrzałość delikatnie i mówię sama do siebie - hej, przecież wiesz, co masz zrobić, przecież wiesz, co masz powiedzieć. Nie bądź pochopna, ale bądź sobą, nie bądź bezwzględna, ale bądź zdecydowana.
Maturity has lived with me from the start.It knows how to guide me toward what is good,and what might harm me.Sometimes maturity falls asleep for a moment,but I gently wake it up,whispering to myself-“Hey, you know what to do,you know what to say.Don’t rush, but be yourself.Don’t be harsh, but be strong.”Hey, you know what to do,Hey, you know what to say.Take your time, be true,Let your heart lead the way.Don’t rush, just be yourself,Don’t be harsh, but be strong.Find your voice, find your help,You’ve been wise all along.
Fri, 20 Jun 2025 - 03min - 317 - Co połączy pokolenia? Audio Story #305
W dobie algorytmów, prawdziwe historie rodzą się tam, gdzie spotyka się doświadczenie i młodość. Poznaj tę perspektywę w tym podcaście.
Technologia potrafi dzielić. I to ostro. Młodsi śmigają po portalach, uczą się reagować na newsy, wczytują się w teksty podsuwane przez algorytmy.
Starsi wciąż bywają uwiązani do TV, a gdy mają ok. osiemdziesiątki - to korzystają z internatu bardzo, bardzo ostrożnie. I nie lubią odpowiadać na smsy.
Każda pokoleniowa warstwa ma swoje kody, patenty na podtrzymania kontaktu, na budowanie relacji, ma swój poziom wiary w ludzi i wizji tego, co ważne.
Każda pokoleniowa warstwa jest inna, ale jest przyklejona do poprzedniej.
Kiedy mówimy - on odkleił się od rzeczywistości - to w zasadzie stwierdzamy, że nie bierze pod uwagę tego, co było, tych co byli, oraz faktów ;)
Którą warstwą się czujesz?Wszystkie pokolenia są jednak nierozerwalnie połączone, sklejone, wynikają z siebie nawzajem. Młodzi tradycyjnie negują starszych, starsi boją się o niemądrą młodzież, ale… te zabawa trwa od wieków.
Nic nowego. Nic strasznego.
Oswajanie pokoleniowych różnic i podejść do tematu bardzo ciekawie wygląda w płaszczyznach zawodowych.
Spójrzmy na audio-dokumentalistów:
Takie pokoleniowe Audio Story, to swobodne spotkanie doświadczenia i młodości w przestrzeni rozmowy, oraz w dźwiękowych scenografiach.
Reporter, radiowiec, podcaster – człowiek z mikrofonem, wrażliwy na ludzi, wydarzenia, opowieści. Choć nie jest to najpopularniejsza profesja, są takie miejsca i chwile, kiedy ci, którzy kochają dźwięk i historię, spotykają się przy jednym stole. Tam obok siebie zasiadają ci, którzy pamiętają montaż taśm na stołach wielkich jak ołtarz, oraz ci, którzy Internet mają we krwi.
Ech, tak wiele się zmieniło. Dziennikarstwo się zmieniło, świat się zmienił.
Dziś historię audio można stworzyć telefonem, na całkiem sensownym poziomie. Ale pojawia się pytanie: co starsze pokolenie może przekazać tym, którzy wszystko robią szybciej, mocniej, licząc kliknięcia?
Otóż... w sumie wiele może. Może na przykład przekazać pasję do wyłuskiwania z tego zmieniającego się świata pewnych niezmienności: życiowych historii, prawd emocji, autentyczności zmiany, różnych wersji miłości, różnych wersji awersji, etc.
Może nauczyć szacunku do dobrej narracji, otwartości na ludzi, wyczulenia na to, co naprawdę istotne. W coraz bardziej stechnicyzowanym świecie, gdzie algorytmy podpowiadają, co mamy czuć, ludzkie emocje pozostają takie same.
Ludzie zawsze będą kochać, tracić, zyskiwać, walczyć o szczęście, zaświadczać o człowieczeństwie i gubić się w mroku. O tym jest ludzkość, o tym są audio opowieści.
Tu, gdzie tempo życia przyspiesza, a technologia zmienia zasady gry, właśnie spotkanie pokoleń tworzy przestrzeń, w której rodzi się prawdziwa opowieść.
W różnicach kryje się siła – siła, która pozwala nie zatracić ciepła w zimnym, cyfrowym świecie. Bo choć narzędzia się zmieniają, a język dźwięku ewoluuje, to ludzkie historie – pełne sprzeczności, emocji i nadziei – pozostają tym, co łączy nas ponad czasem.
I właśnie dlatego jedna praca, wykonywana przez różne pokolenia, staje się czymś więcej niż zawodem. Staje się mostem między przeszłością a przyszłością, między doświadczeniem a świeżością, między ciszą a dźwiękiem, który opowiada o nas wszystkich.
Na koniec chcę dodać, że inspiracją do tego odcinka były Ogólnopolskie Warsztaty Reportażu Radiowego organizowane przez Polskie Radio Białystok w Tykocinie. To już nasza wieloletnia tradycja, która co roku przyciąga ponad 30 reportażystów z całej Polski. To właśnie tam, w atmosferze wymiany doświadczeń, poszukiwania inspiracji i wspólnego słuchania audio-dokumentów, rodzą się najciekawsze rozmowy i opowieści.
I to tam widać najlepiej, jak spotkanie pokoleń buduje przyszłość, także w warstwie audio.
A jakie masz swoje sposoby na porozumienie międzypokoleniowe?Serdeczności
Miłka
Wed, 18 Jun 2025 - 05min - 316 - Od radzieckiej telewizji po „Zaginione skarpetki” – refleksje o bajkach dla dzieci #304
Od radzieckiej telewizji po „Zaginione skarpetki” – refleksje o bajkach dla dzieciAch, to będzie trochę na poważnie, a trochę z tego powodu, że nie chodzę do kina na bajki. Jeśli bajki – to tylko w domu i... najchętniej te stare, i najchętniej radzieckie. Klątwa pokoleniowa taka.Jestem z pokolenia, które nie miało telewizorów u zarania swoich dziejów. Potem miało czarno-białe, ale że mieszkałam przy granicy z ówczesnym CCCP – to odbierała najładniej radziecką TV. To było normalne na mojej wsi, że się oglądało po rosyjsku – filmy, bajki. Przy szczęśliwych wiatrach – to na szczęście polska tv też była. No.I te bajki, wzruszające historie – są moim punktem odniesienia dla tego, co teraz dzieci mają w kinach i streamingach. Bo gdy czasem rzucę okiem... to się wzdragam. Sprawdzałam zatem – czy słusznie.W tym odcinku przyglądam się temu, jak dzieci traktują bajki TV, czy istnieje wciąż „magia ekranu”, bo czy wielki ekran naprawdę daje więcej niż mały? Dla mnie największą magię miał bohater malutkich ekranów – Czeburaszek. Zwierzak, który przypadkiem trafił do obcego miasta, szukał przyjaciół i znalazł krokodyla Gieniię. Prosta lekcja bliskości i przyjaźni jak z innego świata. Ok - z innego świata. Rozmawiam z rodzicami, autorką książek o zaginionych skarpetkach - Justyną Bednarek oraz Urszulą Komstą, szefową kina Helios, o tym, czego szukamy w filmach dla dzieci. Czy chodzi tylko o rozrywkę, czy może o coś więcej? O odwagę, przyjaźń, empatię?A może i Wy odnajdziecie w tych opowieściach kawałek swojego dzieciństwa albo inspirację na rodzinny seans?
Thu, 05 Jun 2025 - 09min - 315 - Kobiety z kiedyś | Odcinek 15 – Simona Kossak, część 2: Wspomnienia mojej Mamy #303 #303
Kobiety z kiedyś | Odcinek 15 – Simona Kossak, część 2: Wspomnienia mojej Mamy
Kawa dla Miłki: https://buycoffee.to/dziennik.zmian
W tym odcinku kontynuuję opowieść o Simonie Kossak, która tak bardzo zapadła mi w pamięć, że dziś w nocy śniła mi się… w kosmosie. Simona doradzała tam w sprawie trzech zielonych planet, była bardzo zadowolona. Wisiałyśmy razem w kosmicznej przestrzeni, rozmawiając i ciesząc się nieograniczonymi możliwościami wszystkiego.
Tak właśnie było.A tymczasem, siedząc z Mamą w ogrodzie, razem ze szczeniaczkiem Gutkiem, przypomniałam sobie piękne zdjęcie z Dziedzinki z końcówki lat 70., może 1980… Choć dokładna data nie ma aż takiego znaczenia – liczy się magia chwili.Opowieść krąży wokół tego na czym zależało Simonie.
PS. Dla tych, którzy trafili na ten odcinek i nie znają pierwszej części, przypomnę, że moja Mama, Elżbieta Malzahn, przyjaźniła się z Simoną od lat 70., kiedy razem pracowały w Zakładzie Badania Ssaków PAN w Białowieży. Jak każda ludzka relacja, ich przyjaźń przechodziła różne fazy, ale w czasach opisywanych w filmie Adriana Panka „Simona Kossak – moi rodzice” i wśród młodych naukowców i leśników tworzyli zgraną paczkę.
Przez lata nie można było mojej Mamy namówić na takie wspomnienia, ale nadeszła wiekopomna chwila… i jest ta opowieść. Ten fragment powstał pewnej nocy, zaraz po obejrzeniu filmu na Netflixie.
Więc na czym wtedy Simonie zależało?Wspomnienia są niejednowymiarowe – pamięć zawsze filtruje dane przez emocje, światopogląd, nastrój i inne parametry. Te opowieści wydają mi się niezwykle ważne, bo opierają się na wieloletniej, osobistej relacji i bezpośrednim doświadczeniu tamtego świata. Jednak nawet tak bliskie i szczere wspomnienia nie są w pełni obiektywne – pamięć to subiektywna rekonstrukcja, kształtowana przez emocje, kontekst i upływ czasu.
Moja Mama podzieliła się tym, co aktywował konkretny film i moje nagabywania, łażenie za nią z mikrofonem :)Więc jeśli ktoś zapyta – jaka była Simona? – powiem: taka, jaką ją moja Mama zapamiętała.
Na 100%.Zapraszam do słuchania i wspólnego zanurzenia się w tę niezwykłą historię.
@milka.malzahn
________________________Chcesz wiedzieć więcej?
Zajrzyj do mnie:facebook: https://www.facebook.com/Milka.Malzahnmoja strona: https://www.milkamalzahn.plpodcasty: https://anchor.fm/milkamalzahnRadio Białystok: https://www.radio.bialystok.pl/chilloutpiękne wsparcie https://patronite.pl/milkamalzahn
Sat, 17 May 2025 - 22min - 314 - Kobiety z kiedyś: legenda i Simona Kossak #302
Kobiety z kiedyś:legenda i Simona Kossak – Nieoficjalny Portret ze Wspomnień Mojej Mamy.
Kawa dla Miłki: https://buycoffee.to/dziennik.zmian
wszystkie odcinki - zajrzyj w Playlistę: Kobiety z Kiedyś YT
Zapraszam do osobistej opowieści mojej Mamy o Simonie Kossak - kobiecie, której życie i praca na zawsze wpisały się w pejzaż Białowieży. To historia przyjaźni, która zaczęła się w latach 60., bywała bliska i czasem bardziej zdystansowana, ale zawsze jkoś... obecna.Nie znajdziecie tu pompatycznych peanów, lecz szczere wspomnienia, które pokazują Simonę jako człowieka pełnego pasji, sprzeczności i barw – nie tylko tej czarno-białej, którą znamy z archiwalnych zdjęć.
Moja Mama dzieli się tym, co pamięć zachowała i co trudno oddać w filmowych obrazach czy oficjalnych biografiach.Poznajcie Simonę Kossak nie jako legendę, lecz jako kobietę, która z oddaniem badała i kochała Puszczę Białowieską, czasem zmagającą się z trudnościami i życia, i relacji. Usłyszycie też anegdoty z tamtych lat, jak historia o koziołku, który nie ułatwiał badań, a zaczynamy od rozmowy o filmie, który wzbudził różne emocje.
To zaproszenie do zatrzymania się na chwilę i wsłuchania w opowieść o świecie, który kształtuje nasze „teraz” - przez pryzmat prawdziwych ludzi i ich pamięci.Kliknij i posłuchaj - pozwól, by „Kobiety z kiedyś” przypomniały Ci, jak ważne są nasze korzenie i historie, które nosimy w sobie.
****Jeśli szukacie opowieści o kobiecie nauki z krwi i kości, o przyjaźni i nie zawsze bajkowych realiach Białowieży – ten odcinek jest dla Was.
Zapraszam po perspektywę, której nie znajdziecie gdzie indziej.
Thu, 08 May 2025 - 21min - 313 - Stambuł odc. 5 - to będzie takie wróżenie z fusów. #301
Odcinek piąty serii „Stambuł” zabiera w fascynującą podróż do świata tureckiego rytuału wróżenia z fusów. W Polsce „wróżenie z fusów” kojarzy się z niepewnością i domysłami, ale tutaj, w Stambule, to praktyka, którą nikt nie kwestionuje. Co ciekawe, choć islam zabrania wróżb, to właśnie w kawiarni można spotkać ludzi pochylonych nad filiżanką, interpretujących kształty pozostawione przez fusy.
Postanowiłam spróbować sama.
Kawa dla Miłki:https://buycoffee.to/dziennik.zmianpiękne wsparcie https://patronite.pl/milkamalzahnZanim jednak zaczęłam dostrzegać znaki w kawowych resztkach, zgłębiłam historię samego napoju. Według legend etiopski pasterz Kaldi odkrył pobudzające działanie kawy, a od tego momentu jej historia splata się z kulturą Jemenu, Arabii i w końcu Turcji. Tu, w XVI wieku, powstała pierwsza kawiarnia, budząc początkowy sprzeciw, lecz szybko zdobywając serca mieszkańców.
A czym właściwie jest tasseomancja? To sztuka interpretacji wzorów pozostawionych na dnie filiżanki. Podobno wynalazły ją kobiety w haremach – wróżenie było dla nich pretekstem do rozmów, wymiany informacji, a może i subtelnej polityki pałacowej. Dziś jest to powszechna praktyka. Filiżanka, jak mawiają w Turcji to „lustro duszy”.
Na lekcji wróżenia, którą wzięłam u Dawida, nauczyłam się podstaw. Najpierw parzenie kawy – koniecznie po turecku. Następnie rytuał przewracania filiżanki na spodeczek i czekania, aż fusy ułożą się w możliwe do odczytania kształty. Każda część filiżanki ma swoje znaczenie – lewa strona to przeszłość, prawa przyszłość, a środek to teraźniejszość. W moich fusach pojawiło się…. wszystko i nic. Oraz kapelusz klauna ;)
Dawid był świetnym nauczycielem, lecz nie miał daru przewidywania przyszłości. A jasnowidza – takiego prawdziwego, który widzi więcej niż kawowe wzory – spotkałam później. Moje doświadczenie pokazało wróżenie z fusów to gra wyobraźni, intuicji, fizyki kwantowej :), ale też sposobność do rozmowy z samym sobą. W końcu kawa to nie tylko napój – to rytuał, moment zatrzymania się w pędzie dnia.
Teraz można nawet wróżyć za pomocą aplikacji – wystarczy przesłać zdjęcie fusów i w kilka minut otrzymuje się przepowiednię. 25 milionów osób skorzystało już z aplikacji Kaave Falı. Nie przeszkadza im nawet fakt, że cyfrowa wróżka Melek Abla to… sztuczna inteligencja.
Czy fusy naprawdę pokazują przyszłość? Jedno wiem na pewno – rytuał kawowy w Stambule ma w sobiemagię. A o spotkaniu z prawdziwym jasnowidzem opowiem w następnym odcinku.
Jeśli chcecie wesprzeć moją kawową twórczość, znajdziecie link w opisie. Dziękuję!
Miłka Malzahn ☕✨Mon, 28 Apr 2025 - 13min - 312 - Nowosiółki: Tam, gdzie miotełka zamiata pamięć #300
✨ Nowosiółki: Tam, gdzie miotełka zamiata pamięć... i co nam to mówi? ✨
Zatrzymaliśmy się w Nowosiółkach. Ot, taka mała podlaska wieś, którą pewnie większość z nas mija bezrefleksyjnie, pędząc po asfalcie. Ale ta kapliczka na rozdrożu... balansująca gdzieś na granicy dwóch światów, prawosławia i katolicyzmu, zaintrygowała. A potem ta starsza pani z miotełką. Nie pstryknęłam jej zdjęcia. Rozmawiałam. Słuchałam. Czasem to ważniejsze, prawda? 😉
Druga kapliczka już zapozowała. Ale to nie o zdjęcia tu chodzi. W tych krzyżach, w tych kapliczkach, w tej historii bieżeństwa, która wisi w powietrzu między jednym a drugim zabytkiem, słychać echo minionych pokoleń. W 1921 roku tętniło tu życie 171 osób. Dziś? Garstka. Przemijanie maluje swój obraz nie tylko w statystykach, ale i w pustoszejących krajobrazach.
Nowosiółki zerezonowały z moim "pakietem" nostalgicznym ;), z tym co przeminęło na moich oczach. A tymczasem patrzyłam na te krzyże z datą 1915... symbol exodusu bieżeństwa, a więcej o tym przejmującym wydarzeniu usłyszycie w podcaście, zainspirowanym m.in. lekturą "Bieżeństwo 1915. Zapomniani uchodźcy" Anety Prymaki.
Poczułam tam coś, co nazwałabym dobrą nostalgią. Taką, która nie ciągnie w dół, wyciąga z podświadomości wstęgę refleksji.
🤔 Czy znacie takie miejsca? Czy na Waszych lokalnych szlakach natrafiacie na ślady przeszłości, które nagle zatrzymują Was w biegu?
Zastanawiam się, kiedy ta tęsknota za tym, co było, przestaje być ciężarem, a staje się cennym drogowskazem?
W najnowszym odcinku zanurzam się w tę "dobrą nostalgię", próbując zrozumieć, jak wspomnienia i ślady przeszłości kształtują naszą tożsamość, dostarczają lekcji i budują poczucie ciągłości.
#Nowosiółki #Podlasie #Bieżeństwo #Historia #Pamięć #Przemijanie #Nostalgia #Podcast #Filozofia #Refleksja #PodróżeZDuszą #OdkrywanieHistorii #SłuchajPodcastu
Tue, 15 Apr 2025 - 09min - 311 - Za co lubisz swoje miasto? A co na to podcasterzy. #300
To ważne pytanie, uniwersalne bardzo - za co lubisz swoje miasto? Podcast powstał w trakcie warsztatów. Na drugie pytanie - a co na to podcasterzy - odpowiedzi są niekiedy zaskakujące :)
https://buycoffee.to/dziennik.zmian***Zapraszamy w dźwiękową podróż do serca Mazur! Z okazji 600-lecia Ełku oddajemy głos tym, którzy tworzą jego niepowtarzalny charakter – mieszkańcom. W tym wyjątkowym odcinku podcastu, zrodzonym z kreatywności uczestników warsztatów podcastowych Miejskiej Biblioteki Publicznej im. Zofii Nasierowskiej w Ełku, poszukujemy odpowiedzi na fundamentalne pytanie: za co można lubić Ełk?Przygotujcie się na mozaikę osobistych spojrzeń, przeplataną charakterystycznymi dźwiękami miasta – od kojącego szumu jeziora po radosne odgłosy codziennego życia. To nie tylko sucha historia, ale intymne spojrzenie na to, co sprawia, że Ełk jest dla jego mieszkańców domem.Wraz z prowadzącym zanurzymy się w fundamenty miasta, przypominając jego początki – od pierwszej wzmianki w dokumentach z 1425 roku, przez nadanie praw miejskich w 1445 roku, aż po burzliwe dzieje i obecną tożsamość. Ale to dopiero początek naszej opowieści.Poznajcie przyszłych podcasterów, którzy podjęli wyzwanie uchwycenia esencji Ełku w dźwiękach:Anka, autorka podcastu "W naszym rytmie", dzieli się swoim spojrzeniem na bezsprzeczny urok Ełku, jakim jest jego malownicze położenie nad jeziorami. Jednak jej perspektywa nie pomija także bardziej złożonych aspektów życia w mieście i ewolucji postrzegania przestrzeni z biegiem czasu.Radek z Ełckiego Klubu Fantastyki KIKIMORA zabiera nas w podróż z dala od miejskiego zgiełku, doceniając w Ełku brak wszechobecnego pośpiechu, który tak często męczy w większych aglomeracjach. Przy okazji dotykamy też szczypty historii i tego, jak dawne wydarzenia rezonują z dzisiejszym odbiorem miasta.Młody Olek, tworzący podcast "Opowieści dziwnej treści", dzieli się swoją spontaniczną i płynącą prosto z serca opinią o Ełku, podkreślając, że prawdziwą treścią miasta są jego ludzie i relacje między nimi.Mirek, pracujący nad podcastem "Dobre Słowa", przeprowadził mini wywiad przy gościnnym stole, odkrywając jeden z kluczowych atutów Ełku – jego niezwykłą gościnność i otwartość mieszkańców.Ten odcinek to nie tylko wspomnienie 600 lat historii, ale przede wszystkim próba uchwycenia pulsu współczesnego Ełku poprzez osobiste i intymne odpowiedzi na pytanie o to, co w nim lubimy. Każdy z naszych rozmówców patrzy na Ełk przez pryzmat własnych doświadczeń, ale łączy ich jedno – poczucie, że to miasto ma swoją duszę i przyciąga tych, którzy cenią sobie spokój, bliskość natury i silną lokalną tożsamość.Dziękujemy serdecznie Ance, Olkowi, Radkowi i Mirkowi za podzielenie się swoimi głosami i perspektywami. Szczególne podziękowania kierujemy do organizatorów warsztatów podcastowych Miejskiej Biblioteki Publicznej im. Zofii Nasierowskiej w Ełku za inicjatywę i stworzenie przestrzeni do tych wyjątkowych rozmów.Dziękujemy Ci, Ełku, za te 600 lat! Niech kolejne lata będą pełne wszystkiego, co najlepsze!#Ełk #600latEłku #Podcast #MieszkańcyMówią #Mazury #Polska #WarsztatyPodcastowe #DźwiękiMiasta #HistoriaLokalna #ZaCoLubimyEłk @milka.malzahn
Thu, 10 Apr 2025 - 23min - 310 - Tu się gra. Stambuł. W poszukiwaniu magii, cz. 4. #299
W tym odcinku zwalniamy tempo i przenosimy się do
grającego Stambułu.Czy można w tak ogromnym, tętniącym życiem mieście odnaleźć oddać się beztroskiemu snuciu?
Och, tak!Kawa dla Miłki: https://buycoffee.to/dziennik.zmianJuż od pierwszych chwil Stambuł zdaje się szeptać: "Nie spiesz się". Wąskie uliczki zapraszają do powolnego spaceru, a widoki na Bosfor działają koją. Kawiarnie na dachach kuszą panoramami, a małe, przytulne kawiarenki oferują chwilę wytchnienia, kawę, herbatę, życie. W małych porcjach, bo herbata i kawa podawane są w maleńkich szklaneczkach, idealnych na jeden, dwa łyki.Z podróżniczej problematyki - to zanim jednak w pełni oddałam się tej stambulskiej powolności, musiałam, jak zwykle, przejść przez małe "przestawienie" głowy. Na szczęście, w Stambule o apteki nie trudno, aspiryna na ból głowy? Żaden problem!Gdy już stambulskie wibracje zaczęły działać, rozpoczęło się prawdziwe snucie – snucie narracji, snucie się po ulicach, czasem bez konkretnego celu, a czasem tam, gdzie nogi same poniosły.A co ciekawe, w tym ogromnym mieście, pełnym turystów (ponad 18 milionów w 2024 roku!), podróżnik jest traktowany serdecznie. Statystyki turystyczne robią wrażenie, ale jeszcze bardziej – codzienne spotkania z mieszkańcami.Turcy są niezwykle gościnni. Nie raz, wędrując po mniej oczywistych zakątkach i z ciekawością wypytując o różne rzeczy, byłam częstowana herbatą. Czasem bariera językowa była wyzwaniem, otwartość zawsze okazywały się najlepszym tłumaczem.W Stambule życie toczy się także przy stolikach – w herbaciarniach, które często okazują się… małymi 'salonami gier'. Proste, kwadratowe stoliki, ceraty i gotowe zestawy do gry w domino czy karty.Jednak królem gier jest tu bez wątpienia Tavla, czy Tysiąc na Tysiąc (rummicub). Charakterystyczne stukotanie kości i pionków słychaćw wielu miejscach. To nie tylko gra strategiczna, ale też ważny element kultury towarzyskiej, pretekst do długich rozmów przy herbacie.Młodsze pokolenie chętnie spędza czas przy kartach, a piłka nożna to już niemal religia! Kibice z pasją śledzą losy stambulskich gigantów: Fenerbahçe, Galatasaray i Beşiktaş.Ale Stambuł to nie tylko zabawa i gry. Mieszkańcy uwielbiają spędzać czas na świeżym powietrzu – w parkach, ogrodach, nad Bosforem. Kawiarnie i herbaciarnie są sercem życia towarzyskiego, miejscem, gdzie czas płynie spokojnie, a rozmowy i relacje są najważniejsze. Wycieczki statkiem po Bosforze, bogata scena kulturalna, tradycyjne bazary i nowoczesne centra handlowe – każdy znajdzie coś dla siebie.Warto wspomnieć o tradycji "çay saati" – popołudniowej przerwie na herbatę, silnych więziach sąsiedzkich i kulturze "sohbet" – długich, niespiesznych pogawędek.A na koniec pewna refleksja – przy jednym ze stolików do gry spotkałam Turków i Kurda. To właśnie ten drugi zaprosił mnie do wspólnej rozgrywki i opowiedział o sobie. To znamienne w kontekście współczesnej polityki Turcji. Polityka jest ważna, ale życie… toczy się dalej, swoim własnym rytmem.Zapraszam Was do posłuchania całego odcinka, w którym dzielę się moimi wrażeniami z tego fascynującego miasta, gdzie czas zdaje się płynąć nieco inaczej.muzyka znaleziona na https://freesound.org/@milka.malzahn________________________Chcesz wiedzieć więcej? Zajrzyj do mnie:facebook: https://www.facebook.com/Milka.Malzahnmoja strona: https://www.milkamalzahn.plpodcasty: https://anchor.fm/milkamalzahnRadio Białystok: https://www.radio.bialystok.pl/chilloutKawa dla Miłki: https://buycoffee.to/dziennik.zmianpiękne wsparcie https://patronite.pl/milkamalzahn
Wed, 02 Apr 2025 - 15min - 309 - W poszukiwaniu magii. Stambuł, część 3. #298
W poszukiwaniu magii. Stambuł, część 3.Stambuł to miasto, którego piękno trudno zamknąć w laurkowych ramach. W jego tkankę wpisują się śmietniki, zapach kotów, bieda, bogactwo, tłumy turystów i niezwykła historia, pełna zarówno triumfów, jak i tragedii. Tak jak mawiał Orhan Pamuk w swojej książce „Stambuł. Wspomnienia i miasto” –
„Czasem myślę, że całe to miasto jest jednym wielkim pomnikiem melancholii”.
W tej części opowieści wędruję po mniej oczywistych zakamarkach miasta. Szukam lokalnych miejsc mocy i zapomnianych grobów mędrców, jak Hz. Abdullah El-Hudriczy Şu'be Kabri.
Spotykam starszą kobietę, z którą rozmawiamy poza językami. gdy wskazuje mi drogę laską — to idę. Po prostu :) Poznaję historie ludzi zapisanych w islamskiej tradycji – ascetów, uczonych i wojowników, którzy żyli z pasją i wiarą. A pośród tego wszystkiego odkrywam współczesne Stambuł – w herbaciarniach, gdzie gra w domino łączy pokolenia, na ulicach pełnych politycznych rozmów i protestów.
Zapraszam na tę podróż w poszukiwaniu magii, gdzie przeszłość przenika się z teraźniejszością, a melancholia spotyka codzienne życie. Serdeczności ze Stambułu! Miłka 🌿
@milka.malzahn________________________Chcesz wiedzieć więcej? Zajrzyj do mnie:facebook: https://www.facebook.com/Milka.Malzahnmoja strona: https://www.milkamalzahn.plpodcasty: https://anchor.fm/milkamalzahnRadio Białystok: https://www.radio.bialystok.pl/chillout
Kawa dla Miłki: https://buycoffee.to/dziennik.zmian
piękne wsparcie https://patronite.pl/milkamalzahn
Mon, 17 Mar 2025 - 10min - 308 - Hymn Stambułu. wiersz #297
Uwaga, to będzie wiersz — Hymn Stambułu. To będzie nasza wspólna podróż!Proszę, załóż słuchawki, dla pełnego efektu przeniesienia w to miejsce.Poczujesz — jak brzmi to miasto.***Z dachu, znad szklaneczki z herbatąwidzę, jak noc zamyka mi Bosfor.Coraz gęstsza ciemnośćidzie od morza prosto na miasto.I nagle wszyscy muezzini, w każdym zakątku,na każdym pagórku,zaczynają wzywać do modlitwy.Ja się temu nie dziwię.Coraz gęstsza ciemnośćidzie od morza prosto na miasto.Echo rozsmarowuje śpiew po krajobrazie,zawołania nakładają się na siebie,rozpływają w sobie, w naturalnym przesterze, na totalnym deleyu.Tak-brzmi hymn Stambułu,tak brzmi — hymn Stambułu.Coraz gęstsza ciemnośćidzie od morza prosto na miasto.https://freesound.org/people/zagi2/https://freesound.org/people/ERH/
Fri, 14 Mar 2025 - 01min - 307 - W poszukiwaniu magii. Stambuł cz. 1 #296
Jestem w poszukiwaniu magii. Taki stan bycia. Stambuł cz. 1Stambuł - Miasto pełne sekretów, gdzie Wschód spotyka się z Zachodem, a historia miesza się z magią. Podróż nieunikniona. :) Czy wierzycie w magiczny kurz? Bo ja tak. A w Stambule jest go pod dostatkiem.Zostawiam za sobą turystyczne szlaki, by zanurzyć się w cieniach murów Üsküdar, tam, gdzie czas płynie inaczej, a każdy kamień kryje swoją opowieść. Odkrywam częściowo zapomniane groby, badam pamięć pewnego muru i… trafiam na korty tenisowe, które skrywają okultystyczne tajemnice. PIerwszy odnaleziony grób: trochę zapomniany, okratowany, przytulony do starego muru. Pewna kobieta w hidżabie zatrzymała się tam na chwilę. Dłużej niż ktokolwiek inny. Zatrzymałam się razem z nią.Spróbowałam rozszyfrować zagadkę zapomnianego grobu. Spróbowałam domyśleć się czy korty tenisowe mogą być bramą do innego świata?
Mon, 10 Mar 2025 - 13min - 306 - Stambuł cz. 0 – W poszukiwaniu magii: wstęp i śmieci #295
Zaczynam cykl o Stambule od sprawy mało pocztówkowej: odpadów, przepełnionych koszy, niedopałków i pestek słonecznika na chodnikach. Wielka metropolia na styku Europy i Azji rozwija się szybko, żyje intensywnie i nie zawsze nadąża z infrastrukturą oraz codzienną troską o wspólną przestrzeń.
Szukam jednak Stambułu prawdziwego — nie tylko tego z widokówek, z Bosforem, meczetami i herbatą w małych szklankach.
Magia miasta może kryć się także w jego sprzecznościach: między pięknem a chaosem, zachwytem a irytacją, legendą a codziennością.
Kawa dla Miłki: https://buycoffee.to/dziennik.zmian
#Stambuł #Istanbul #Turcja #DziennikZmian #PodcastPolski #Podróże
Mon, 10 Mar 2025 - 01min - 305 - Siła street art'u - Lux przez iks i podlaska niemuraloza #294
Polska scena muralowa przeżywa prawdziwy renesans, a artyści uliczni coraz śmielej wkraczają do galerii, zacierając granice między tym, co legalne, a tym, co nieformalne. W tym odcinku podcastu przyglądamy się fenomenowi street artu z bliska, a naszym przewodnikiem jest LUX pisany przez iks,artysta z Sokółki, który właśnie podbił serca warszawskiej publiczności.LUXto absolwent grafiki na ASP w Warszawie oraz projektowania ubioru w Łodzi, a zawodowo od lat związany jest z reklamą. Jego twórczość to fuzja dwóch światów: akademickiego środowiska artystycznego i surowej, nieskrępowanej sztuki ulicznej. Czerpiąc z estetyki brutalizmu, glitchu, kubizmu i geometrii, LUXodwołuje się do hip-hopu, subkultur i modernistycznej architektury, tworząc unikalny, rozpoznawalny styl.Niedawno w Warszawie odbył się wernisaż jego pierwszej dużej wystawy, przygotowanej we współpracy z artystą o pseudonimie Niebieski. Na to wydarzenie przybyły tłumy, co świadczy o rosnącym zainteresowaniu street artem.
Fenomenem polskiej sceny muralowej jest "muraloza", czyli wykorzystywanie street artu jako narzędzia promocji przez instytucje miejskie i prywatne firmy - wernisaż udowodnił, że prawdziwa sztuka uliczna to przede wszystkim wolność ekspresji i autentyczność.PS. A przy okazji - punktem odniesienia może być Szlak Murali w Białymstoku, który pokazuje, jak sztuka uliczna realnie ożywia i zmienia oblicze miasta.
O swojej współpracy z artystami opowiada właścicielka Galerii Leonarda Sztyc Stróżyńska, która z uwagą obserwuje polską scenę muralową.Prace LUXa można podziwiać nie tylko w Leonarda art Gallery, ale także na ulicach Warszawy i w Sokółce, m.in. w kamienicy Tyzenhausa, w ośrodku kultury i na garażach koło dworca PKP.A ta opowieść to powiew siły polskiego street artu.
Thu, 06 Mar 2025 - 08min - 304 - Meksyk i kurczak traci głowę #294
Mam tu prawdziwą petardę:Natalia Kotowska, zabiera nas w podróż do miejsca, które wywraca do góry nogami wszystko, co myślicie o kościołach i szamanizmie. Przygotujcie się na opowieść oSan Juan Chamula,miasteczku w meksykańskim stanie Chiapas, gdzie tradycja Majów miesza się z katolicyzmem w najbardziej zaskakujący sposób.Wyobraźcie sobie kościół, w którym zamiast kadzidła unosi się zapach... Coca-Coli! Tak, dobrze słyszycie. W tym miejscu kury tracą głowy w rytualnych ceremoniach, a gazowany napój jest świętym narzędziem. Coca-Cola stała się nieodłącznym elementem meksykańskiej kultury, a nawet... lekarstwem na złe duchy. To jest i straszne i intrygujące - dlaczego Meksyk jest największym konsumentem tego napoju na świecie i jakie to ma konsekwencje dla zdrowia mieszkańców.Jeśli jesteście ciekawi, jak wygląda szamański rytuał z Coca-Colą w tle i dlaczego Meksykanie piją jej więcej niż wody, koniecznie musicie tego posłuchać!Nie zapomnijcie zostawić łapki w górę i subskrybować kanał, żeby nie przegapić kolejnych ciekawostek ze świata! Wkrótce - relacje ze stambulskie wyprawy :) Do usłyszenia!@milka.malzahn________________________Chcesz wiedzieć więcej? Zajrzyj do mnie:facebook: https://www.facebook.com/Milka.Malzahnmoja strona: https://www.milkamalzahn.plpodcasty: https://anchor.fm/milkamalzahnRadio Białystok: https://www.radio.bialystok.pl/chilloutKawa dla Miłki: https://buycoffee.to/dziennik.zmianpiękne wsparcie https://patronite.pl/milkamalzahn
Mon, 03 Mar 2025 - 11min - 303 - Kobiety z Kiedyś cz. 13 - gdy myślę Hotel, to słyszę tamten świat... #293
Kiedy myślę Hotel, to słyszę tamten świat, ale czasami także i ten film.
Zaklęte rewiry" Majewskiego z 1975 roku to adaptacja powieści z okresu przedwojennego. Tematyka filmu pozostaje nadal aktualna, a jego uniwersalna historia rozgrywa się w luksusowej Restauracji Posejdon. Dzisiaj będzie trochę o luksusach, chociaż hotel, który mam na myśli, miał zupełnie inną atmosferę.
Kiedyś, w czasach PRL, gdy kobiety z kiedyś wybierały się w podróż, zazwyczaj zatrzymywały się u rodziny lub znajomych. Spaliśmy na kanapach, tzw. łóżkach turystycznych w jednym pokoju lub nawet na korytarzu. Pamiętam, jak z przyjaciółką spałam w kuchni u moich cioć z Krakowa. Kraków był dla nas świątynią, a kuchnia jej egzotyczną częścią.Hotele wtedy były synonimem luksusu, na który mało kto mógł sobie pozwolić. Były drogie i niedostępne z różnych powodów.
W 1976 roku władze zdecydowały, że każde miasto wojewódzkie musi mieć hotel, ale doba w nim kosztowała tyle, co pensja robotnika. Hotele, ośrodki wypoczynkowe i sanatoria przedstawiały obraz rzeczywistości, której przeciętni obywatele nie znali nawet z telewizji.W każdym razie, miasta wojewódzkie mogły się pochwalić swoimi hotelami, ale i takie miejscowości jak Białowieża miały odpowiednie ośrodki, by gościć wybrańców. Czasy się zmieniały i wreszcie urlopy i noclegi w hotelach stały się popularne wśród wycieczek, konferencji i innych wydarzeń.
Najbardziej luksusowym białowieskim hotelem był hotel IWA, uosabiający ten rodzaj zgrzebnego dobrobytu. Jego dioramy autorstwa Lecha Wilczka przedstawiające Puszczę Białowieską w pełnej krasie i obfitości, są wspominane do dziś.Tymczasem przypomnij sobie swoje pierwsze cudownie luksusowe miejsce... Wróć tam, rozejrzyj się "oczami pamięci" raz jeszcze...Dla mnie wciąż luksusowo smakuje mała czarna kawa. Można postawić kawę autorce za pomocą linka w komentarzu.
Dziękuję, Miłka Malzahn.
Kawa dla Miłki: https://buycoffee.to/dziennik.zmian
piękne wsparcie https://patronite.pl/milkamalzahn
Na deser – wątek z "Zaklętych rewirów".A z Małgosią Buszko Briggs wspominamy tamte czasy, ponieważ przez sezon czy dwa pracowałam w recepcji hotelowej. W okolicach matury, mama Małgosi pracowała w hotelu IWA od lat. Kobiety tamtych czasów preferowały jedną pracę przez całe życie, chociaż bywało różnie. Czasy, w których z Małgosią, zaczynałyśmy zawodowe działania - całkowicie to zmieniły. Chyba na szczęście.Pojawia się też tu na moment Pani Zosia, której mam nadzieję poświęcić kiedyś cały odcinek. Opowieści spod fontanny znajdziecie w poprzednim odcinku.
@milka.malzahn
Wed, 19 Feb 2025 - 15min - 302 - Kobiety z kiedyś cz. 11 - Hotel IWA - Opowieści zza fontanny . #292
To Kobiety z kiedyś cz. 11 -Hotel IWA - Opowieści zza fontanny .
Kawa dla Miłki:https://buycoffee.to/dziennik.zmian
piękne wsparcie https://patronite.pl/milkamalzahn
Czas, tykanie zegara, towarzyszy moim rozmowom o kobietach z kiedyś, o miejscach, które współtworzyły ten czas. Marcin Wicha, pisarz, który niedawno odszedł, zauważył kiedyś, że na początku istnienia zegara wystarczała jedna wskazówka, potem zaczęto odczuwać pewną presję i dodano drugą, następnie wręcz konieczne okazało się odliczanie sekund, a teraz – to świat wariował.
No i właśnie siedzimy w tym zwariowanym świecie.
Zwalniamy tempo, bo patrzymy wstecz, w miejsca, których nie ma, w ludzi, którzy byli. To jest niesamowite, że takie wycieczki często zaczynają się od jakichś absurdalnie dokładnie zapamiętanych szczegółów. Fontanna. No właśnie.
Siedzimy sobie z Małgosią Buszko-Briggs pod zegarem, który wybija te dobre, towarzyskie godziny i zawieszamy pamięć na fontannach. Tym jakże malowniczym elemencie hotelu Iwa, perełki okresu PRL-u w Białowieży, istniejącym tylko w naszych wspomnieniach.
Mam wrażenie, że wtedy w Polsce takie hotele to były wyjątkowe oazy jakiegoś innego życia. Może trochę bardziej kolorowego.
Iwa już nie istnieje, ale to było tak niezwykłe miejsce i tak symptomatyczne, że warto mu się przyjrzeć.Zostańmy więc przy tych fontannach. I skoro wspomnieliśmy sam budynek – proszę sobie teraz wyobrazić, że ten kompleks turystyczny, jak na tamte czasy, prezentował się okazale, a jego wnętrze – zdaniem wielu gości – nie ustępowało standardowi europejskiemu.
Ośrodek Turystyczny „Iwa” w Białowieży funkcjonował w latach 1968-1999. Wybudowano go na miejscu rozebranych w 1961 roku ruin dawnego pałacu carskiego. Ośrodek składał się z trzech połączonych ze sobą brył architektonicznych. Jego budowę rozpoczęto w połowie września 1962 roku, a rozpoczął swoją działalność w lipcu 1968 roku, zaś hotel reprezentacyjny oraz restaurację oddano do użytku 12 listopada 1969 roku.
Początkowo hotel był prowadzony przez Spółdzielcze Biuro Turystyczne „Turysta” w Warszawie. Później, w 2001 roku, zarządzanie przejęła firma „IWA” – spółka. Tutaj na scenę wchodzi polityka, ale zostańmy przy osobistej historii z tzw. wielką historią w tle.
O, to jest moment, w którym pojawi się ktoś, kto pamięta tamten moment historyczny. Przy czym – to nie była i to nie jest nadal jednorodna wieś. Nie można w sumie mówić, że na coś wszyscy reagowali kiedykolwiek podobnie. Co do ekskluzywnego hotelu w czasach PRL-u – sprawa była jednak w miarę prosta. A o to, jak to było, zapytam po prostu moją Mamę.
Rozwój agroturystyczny Białowieży to dosłownie ostatnie lata i chociaż zawsze była ważnym punktem na turystycznej mapie Polski – to kiedyś – noclegowo nie można tu było kręcić nosem. Ale wróćmy do świata wspomnień Małgosi, no i moich, bo Iwa to w końcu kawałek mojego zawodowego życiorysu.
Takie obiadki w czasach PRL-u- to też tematy zainteresowania badaczy. Przy okazji można sięgnąć po książkę Błażeja Brzostka „PRL na widelcu”. Grzegorz Piotrowski w książce „Kuchnia (w) PRL” gdzie pisze, że „władza ingerowała w codzienne praktyki ludności, w tym i nawyki żywieniowe”. A co do nawyków – to aktualnie uprawiamy kult chipsów i takich tam…. Wiadomo :)
Najbardziej popularne dania w PRL-u nie odbiegają znacznie od tych, które dziś możemy zamówić w większości restauracji. Do lamusa przeszło jednak kilka "sztandarowych" pozycji: coraz trudniej jest zamówić dziś, chociażby nerki w śmietanie, cynaderki, ozorek, forszmak, czy też płucka w różnej postaci. W ‘Iwie’ oczywiście, w wersji luksusowej, jadało się dziczyznę. Rozmaitą.
No i desery.
Przez wiele lat – jako deser – bardzo popularny był krem sułtański, jeden z najbardziej popularnych deserów PRL-u. Podawany w szklanych pucharkach, był bardzo słodki. Kawę podawano najczęściej parzoną po turecku – w szklance podawanej na spodku. Żeby się nie sparzyć, czasami szklanka miała metalowy uchwyt do trzymania.No to tyle nostalgii kulinarnej.
Sat, 08 Feb 2025 - 18min - 301 - Kobiecy punkt śpiewania - jak napisać piosenkę? #291
Jak się pisze piosenki? Przez pełne zanurzenie :)
Pisanie piosenek to poszukiwanie własnego głosu, dla mnie - mojego "kobiecego punktu śpiewania". To próba wyrażenia tego, co mnie porusza, co mnie inspiruje. Czerpię z moich doświadczeń, z obserwacji świata, z emocji, które we mnie rezonują. To jest mój osobisty sposób na „porcję świata”, "Mapę" i "Sequel"
•Słowa są dla mnie kluczowe. Zaczynam od nich, od tych pierwszych fraz, które pojawiają się w mojej głowie. Czasem to jedno zdanie, czasem po prostu - rytm. Zapisuję je, a potem pozwalam im żyć, rozwijać się, układać w opowieść. Nie boję się poetyckiego języka, metafory, porównań.
•Muzyka jest dopełnieniem słów. Chcę, żeby współgrały ze sobą, żeby razem tworzyły harmonię, pejzaż, świat. Czasami melodia rodzi się równocześnie ze słowami, czasami powstaje później, ale zawsze jest ważna. Lubię eksperymentować z dźwiękami, szukać nowych brzmień, zresztą eksperymenty widać także w podcastowaniu, prawda? :)
•Piosenki są dla mnie rozmową. Ze sobą, z odbiorcami, z rzeczywistością. Chcę, żebyście słuchając moich utworów, czytając je - czuli emocje, które też odczuwam. Chcę, żebyście znaleźli w nich coś bliskiego sobie, coś, co poruszy, skłoni do refleksji. Czasami to nostalgiczna nuta, czasami melancholijna, czasami złość, a czasami jest to zaskakujące wyznanie miłości - jak w piosence "Piękna śmierć".
•Inspiracje są wszędzie. W naturze, w spotkaniach z ludźmi, w codziennych sytuacjach, w tym co „tu i teraz”.
Lubię obserwować świat, słuchać jego dźwięków, patrzeć na detale. Moja głowa jest miejscem, gdzie rodzą się planety ze słów. (znajdź planetarną dyrygentkę ;)
•Nie ma jednej słusznej drogi. Każdy z nas ma własny sposób na wyrażanie siebie. Ważne jest, żeby być autentycznym, słuchać siebie, dzielić się swoją wrażliwością, sposobem rozumienia świata. Jeśli potrzebujesz inspiracji i zachęty do nucenia, zapraszam do książki "Kobiecy punkt śpiewania", która właśnie ukazała się drukiem.
Znajdziecie ją na Amazon.pl https://amzn.eu/d/aIvQkD8.Dostępna jest także w formie ebooka na mojej stronie internetowej https://www.naffy.io/milka-o-malzahn/kobiecy-punkt-spiewania-teksty-piosenek-1Sk
Jestem bardzo ciekawa Waszych wrażeń.
________________________ Chcesz wiedzieć więcej? Zajrzyj do mnie: facebook: https://www.facebook.com/Milka.Malzahn moja strona: https://www.milkamalzahn.pl podcasty: https://anchor.fm/milkamalzahn Radio Białystok: https://www.radio.bialystok.pl/chillout Kawa dla Miłki: https://buycoffee.to/dziennik.zmian piękne wsparcie https://patronite.pl/milkamalzahn
Tue, 04 Feb 2025 - 06min - 300 - Medytacja Punktu Siedzenia #290
Odkryj Moc Swojego Centrum: Medytacja Punktu Siedzenia🧘♀️✨ Ta medytacja to zaproszenie do głębokiego relaksu i połączenia się z centrum Twojej istoty - punktem siedzenia. To podróż w głąb siebie, która pozwoli Ci odkryć źródło stabilności, spokoju i witalności. Pupa - oto klucz. W tej medytacji: Skoncentrujesz się na odczuciach fizycznych: Poczujesz oparcie swojego ciała, ciepło i energię promieniującą z punktu siedzenia. Uważnie przeprowadzisz skan ciała: Rozluźnisz napięcia w kręgosłupie, biodrach i pośladkach. Połączysz się z ziemią: Poczujesz uziemienie i bezpieczeństwo, jakie daje Ci kontakt z podłożem. Odkryjesz metaforyczne znaczenie punktu siedzenia: Zrozumiesz, jak ważne jest posiadanie stabilnej podstawy w życiu. Ta medytacja pomoże Ci: UŚMIECHNĄĆ SIĘ. Zredukować stres i napięcie. Pogłębić świadomość ciała. Zwiększyć poczucie bezpieczeństwa i stabilności. Odkryć źródło wewnętrznej siły. Dołącz do mnie w tej podróży do wnętrza siebie i odkryj moc swojego centrum! 🙏 Punkt widzenia zależy od punktu siedzenia to jest ważne zatem - oto medytacja punktu siedzenia Usiądź wygodnie odetchnij głęboko, dwa razy… wdech do brzucha taaak wydech zamknij oczy i poczuj jak ułożony jest Twój kręgosłup powoli, wyobraź sobie jego początek u nasady głowy na raz - zaczniesz tę podróż raz - teraz uwagą, kręg po kręgu kieruj się w dół dwa - jesteś w połowie drogi - weź głęboki oddech trzy - jesteś u podstawy kręgosłupa wdech, a wydech - dotyka tego miejsca oto jesteś w punkcie siedzenia oddychaj tym miejscem poczuj jego ciepło poczuj, jak subtelnie rozgrzewa się dupa dupa przesyła ciepło do całego Twojego ciała do każdej komórki śle informacje o postawie Twojej podstawy i rozluźniasz się powoli pośladek prawy pozbywa się życiowego napięcia pośladek lewy pozbywa się życiowego napięcia westchnij samym środkiem Teraz czujesz jak bezpiecznie, stabilnie jest siedzieć na dupie czujesz spokój czujesz wdzięczność dupa dba o Ciebie zadbaj o swoją dupę rozluźniaj, oddychaj, doceniaj delikatnie porusz miednicą pogłębiasz kontakt z punktem siedzenia. pełen relaks zaczyna się od dupy strony pozostań z tą myślą jeszcze przez chwilę wdech - wydech Punkt widzenia zależy od punktu siedzenia a teraz zauważ dźwięki najbliższego otoczenia, poczuć twardość lub miękkość siedziska Twojej dupy i otwórz oczy dotknij pośladków i zachwyć się ich praktycznością. są jak życie. @milka.malzahn ________________________ Chcesz wiedzieć więcej? Zajrzyj do mnie: facebook: https://www.facebook.com/Milka.Malzahn moja strona: https://www.milkamalzahn.pl podcasty: https://anchor.fm/milkamalzahn Radio Białystok: https://www.radio.bialystok.pl/chillout Kawa dla Miłki: https://buycoffee.to/dziennik.zmian piękne wsparcie https://patronite.pl/milkamalzahn
Mon, 27 Jan 2025 - 04min - 299 - Sekrety Pamięci: Miejsce-Źródło #290
Sekrety Pamięci: Miejsce-Źródło
Witajcie w Sekretach Pamięci! W tym wyjątkowym odcinku, zanurzymy się w świat melancholii, tęsknoty i… podróży w czasie. Odkąd zaczęłam nagrywać cykl "Kobiety z Kiedyś", historie o utraconych miejscach, o zapachach dzieciństwa, o rodzinnych sekretach, spływają do mnie jak rzeka wspomnień.
Kawa dla Miłki: https://buycoffee.to/dziennik.zmian piękne wsparcie https://patronite.pl/milkamalzahn Ostatnio, pracując nad zupełnie innym projektem – serią poradników o podróżach – spotkałam Marię. Zapytałam ją o ulubiony kierunek, o miejsce, które ją zachwyciło. I wtedy… otworzył się zupełnie inny wszechświat. Wszechświat wspomnień, emocji, tęsknoty za miejscem, które ukształtowało ją na zawsze.
Każdy z nas ma takie miejsce-źródło. Dom rodzinny, ukochany zakątek z dzieciństwa, miejsce pierwszej miłości... To właśnie tam formowała się nasza tożsamość, tam zapuszczaliśmy korzenie. "Tożsamość osobista jest w dużej mierze zbudowana ze wspomnień. Bez nich bylibyśmy jak statki bez kotwicy, dryfujące bez celu po morzu czasu" – pisze Daniel Schacter w "Siedmiu grzechach pamięci".
Maria zabiera nas w podróż do swojego miejsca-źródła. Do domu, w którym czas płynie inaczej. Gdzie zapachy, dźwięki, nawet światło mają smak dzieciństwa.
Wspomnienia to nie tylko sentymentalna podróż. To również kompas, który pomaga nam nawigować w życiu. Uczymy się na błędach, czerpiemy siłę z dawnych zwycięstw, odkrywamy mądrość przeszłych pokoleń. "Pamięć jest matką mądrości"– mawiali starożytni.
Dom rodzinny, w najlepszym wydaniu, to bezpieczna przystań, latarnia morska w życiowej burzy. "Dom rodzinny to pierwsza szkoła życia" – głosił Konfucjusz. Ale to również miejsce, które inspiruje do podróży, do odkrywania świata.
Freud w "Pamięci i zapominaniu" napisał: "Pamięć jest nie tylko sposobem na przechowywanie informacji, ale także na ich odkrywanie i interpretowanie." Dlatego zachęcam Was do zaglądania za zasłonę czasu, do odkrywania sekretów własnej pamięci.
Mam nadzieję, że historia Marii zainspiruje Was do własnej podróży w miejsce-źródło. Do miejsca, które nadal na Was wpływa, kształtuje Wasze życie. A jeśli spodobał Wam się ten odcinek, możecie wesprzeć mój kanał, stawiając mi wirtualną kawę lub dołączając do grona patronów.
Linki znajdziecie w opisie.
Do usłyszenia!
Wed, 22 Jan 2025 - 09min - 298 - Porady ze starego kalendarza: jak czytać książki? #289
Porady ze starego kalendarza: jak czytać książki? Zostałam fanką przedwojennegokalendarza "Iskier" z 1925roku. Znalazłam go w kufrze, odkurzyłam i okazał się książką pełną zaskoczeń. Kawa dla Miłki: https://buycoffee.to/dziennik.zmian piękne wsparcie https://patronite.pl/milkamalzahn W ogóle, Kalendarz "Iskier" z lat przedwojennych pełnił rolę małej encyklopedii i notatnika dla młodzieży. Był też tygodniowy ilustrowany magazyn redagowany przez Władysława Kopczewskiego, zawierający różnorodne informacje, porady i treści edukacyjne. Kopczewski pisał to wszystko sam, tworząc też takie kieszonkowe kalendarze. Publikacja miała na celu wzmacnianie świadomości społecznej i kulturalnej młodych czytelników, oferując im wartościowe treści oraz inspirując do myślenia i działania. Kiedy teraz, po stu latach, czytam te porady, naprawdę czuję ich moc. Ponieważ czytanie książek i pisanie (!) to dla mnie ważna sprawa, z otwartą głową podeszłam do notatek z kalendarza o tym, jak czytać. Jak książki czytaj, konkretnie. Dziś przeważnie używamy kalendarza w telefonie – mało romantycznie, ale mega wygodnie. Niektórzy potrzebują jeszcze dużych kalendarzy, żeby ogarnąć logistycznie wiele wydarzeń naraz. Lepiej widać zapisaną przestrzeń niż wyświetlaną na ekranie, ale.. to pewnie kwestia czasu. Większość z nas ma nos w telefonie i mocno ceni funkcję przypomnień. Ech, kiedyś kalendarz to było okno na świat. Dosłownie. I przewodnik po mądrym życiu. #Podcast #KalendarzIskier #CzytanieKsiążek #PrzedwojennePorady #Odkrycia #Historia #MądrośćŻyciowa #OknoNaŚwiat #WładysławKopczewski #Edukacja @milka.malzahn ________________________ Chcesz wiedzieć więcej? Zajrzyj do mnie: facebook: https://www.facebook.com/Milka.Malzahn moja strona: https://www.milkamalzahn.pl podcasty: https://anchor.fm/milkamalzahn Radio Białystok: https://www.radio.bialystok.pl/chillout
Tue, 14 Jan 2025 - 08min - 297 - Babski wypad. O kobiecej energii. #288
Tu będzie babski wypad będzie to opowieść o kobiecej energii. Babski wypad to może niezbyt eleganckie określenie, ale trafne. Nie mogłam tej frazy strząsnąć z siebie, więc zostawiam. Tak, babski wypad. Kawa dla Miłki: https://buycoffee.to/dziennik.zmian piękne wsparcie https://patronite.pl/milkamalzahn W ogóle wyjazdy w parę osób przypominają próbę zestrojenia orkiestry, próbę - przed koncertem. A potem - to już żywioł. Kiedy kilka kobiet wyjdzie sobie w świat, pooddycha innym powietrzem, poczuje się niecodziennie, popatrzy na inną scenografię niż u siebie, a także na siebie nawzajem, tworzy się szczególna energia. W tej energii, na ulicy, czekając na taksówkę, emocje wyrażane są w prosty sposób: śmiech, uśmiechy, wspólne spojrzenia. Generalnie, sens takiego bycia jest możliwy do odczucia tylko wtedy, gdy się w pełni uczestniczy. Ponieważ zdecydowanie kobiece spotkania, wyjazdy na jogę, plecenie wianków, robienie garnków, witanie wiosny i żegnanie starej diety w gronie kobiet - to jest na topie, niemalże jako forma terapii, ofert jest mnóstwo. Ostatecznie można po prostu zabrać się z koleżankami na kobiecy wypad i zanurzyć w kobiecej energii. Ale co to w ogóle może znaczyć? Jeśli założymy, że nie jesteśmy grupą rozwojową i nie szukamy trzeciego dna każdego przeżycia (choć to też lubię)... Na finiszu naszego wypadu, któremu towarzyszyły dobre smaki, zasiadłyśmy w pewnej restauracji. Nad stołem, między półmiskami, próbowałyśmy wyjaśnić, w czym rzecz, opierając się na kilku prostych prawdach o kobietach w grupie: Ważne, żeby nic nie musieć. @milka.malzahn ________________________ Chcesz wiedzieć więcej? Zajrzyj do mnie: facebook: https://www.facebook.com/Milka.Malzahn moja strona: https://www.milkamalzahn.pl podcasty: https://anchor.fm/milkamalzahn Radio Białystok: https://www.radio.bialystok.pl/chillout
Mon, 30 Dec 2024 - 11min - 296 - Jak należy chodzić po mieście wg. kalendarza na 1925 rok? #287
Zatem - jak należy chodzić po mieście wg. kalendarza na 1925 rok? Kawa dla Miłki:https://buycoffee.to/dziennik.zmian piękne wsparcie https://patronite.pl/milkamalzahn Uwaga, uwaga nadchodzi 1925 rok! I po raz drugi przedwojenny tygodnik „Iskry” wydaje niezwykły kalendarz.
Założone przez Władysława Kopczewskiego, "Iskry" to było więcej niż tylko magazyn – to była społeczność młodych ludzi, którzy pasjonowali się nauką, techniką i odkrywaniem świata. I dlatego w dziale porad znalazła się m.in. instrukcja chodzenia po mieście. No bezcenna.
I wciąż aktualna.
Posłuchajcie, jak "Iskry" rdoradzał, w kwestii chodzenia po mieście, bo sztuka to była (i jest nadal) - nie lada! A a o niezwykłym fenomenie Kalendarza "Iskier" – kieszonkowej encyklopedii, która szybko stała się była nieodłącznym towarzyszem przedwojennego, postępowego młodego pokolenia – jeszcze poopowiadam. Bo to piękny kawałek historii. Podstawowe informacje: • "Iskry" – tygodnik pełen optymizmu i ciekawości świata. • Kalendarz "Iskier" – mała encyklopedia, która zdziałała wiele. • Władysław Kopczewski – redaktor, pedagog i pasjonat wiedzy. • Iskry" popularyzowały naukę i technikę, organizowały konkursy, klub korespondencyjny i inne inicjatywy dla czytelników. Dlaczego "Iskry" i ich Kalendarz wciąż są tak wyjątkowe?Hm… wiadomo już po odsłuchaniu tegoż fragmentu.
PS. 1. czy masz opanowaną sztukę chodzenia po mieście? PS. 2 Dobrego, zabawnego nowego 2025 roku! @milka.malzahn
Thu, 26 Dec 2024 - 05min - 295 - Królowa Rabarbaru - połączenie realizmu z elementami fantastycznymi #286
W "Królowej Rabarbaru" znajdziesz surrealistyczny świat, w którym przenikają się różne płaszczyzny rzeczywistości. To połączenie realizmu z elementami fantastycznymi. Powieść jest pełna absurdalnego humoru, poetyckiego języka i refleksji nad kondycją współczesnego człowieka; jest pełna niecodziennych postaci, jest spotkaniem z... no cóż, każdego z czymś innym. Naprawdę! :) https://www.milkamalzahn.pl/krolowa-rabarbaru/ ALBUM MAPA 2004 - https://open.spotify.com/album/5WNaW2G4zASuT9Jfxr5AAw?si=QNpnbNR7Rtul_dOQya5D6g ebooki najtaniej tu https://www.naffy.io/milka-o-malzahn papier na amazon.pl https://www.amazon.pl/dp/B0DP3DTRWC ................... Ciekawe przeżycia - kolorują nasz świat :) Dlatego 𝗿𝗼𝘇𝗽𝗼𝗰𝘇𝘆𝗻𝗮𝗺 𝗮𝗸𝗰𝗷𝗲̨ 𝗻𝗮 𝗻𝗮𝗷bardziej zaskakującą 𝗿𝗲𝗰𝗲𝗻𝘇𝗷𝗲̨ 𝗸𝘀𝗶𝗮̨𝘇̇𝗸𝗶 "𝙆𝙧𝙤́𝙡𝙤𝙬𝙖 𝙍𝙖𝙗𝙖𝙧𝙗𝙖𝙧𝙪" . Tak, odważnie - chcę usłyszeć Wasze przemyślenia, wrażenia i interpretacje tej wyjątkowej opowieści. Jak wziąć udział? 𝗣𝗿𝘇𝗲𝗰𝘇𝘆𝘁𝗮𝗷 książkę "𝘒𝘳𝘰́𝘭𝘰𝘸𝘢 𝘙𝘢𝘣𝘢𝘳𝘣𝘢𝘳𝘶" - udostępniam, przed bo mam zaufanie. Po prostu :) 𝗡𝗮𝗽𝗶𝘀𝘇 swoją recenzję. 𝗢𝗽𝘂𝗯𝗹𝗶𝗸𝘂𝗷 ją w komentarzach lub na swoim profilu, oznaczając Miłka O. Malzahn wyślij mi link. Koniecznie :) W zamian za recenzję umieszczoną w sieci, otrzymasz 𝗱𝗮𝗿𝗺𝗼𝘄𝘆 𝗲𝗯𝗼𝗼𝗸 "𝙆𝙧𝙤́𝙡𝙤𝙬𝙖 𝙍𝙖𝙗𝙖𝙧𝙗𝙖𝙧𝙪" (przed) oraz (po recenzji) zbiór opowiadań "𝙉𝙞𝙚 𝙢𝙖 𝙢𝙤𝙣𝙤"! Obie książki są szczerą i skuteczną zachętą do przekroczenia ram wyobraźni, do wyjścia na przeciw najdziwniejszym spotkaniom, do odkrycia zaskakujących emocji i wreszcie - 𝗱𝗼 𝘀𝗽𝗼𝗸𝗼𝗷𝗻𝗲𝗴𝗼 𝗱𝗿𝘆𝗳𝗼𝘄𝗮𝗻𝗶𝗮 𝗻𝗮 𝗴𝗿𝗮𝗻𝗶𝗰𝘆 𝘀́𝘄𝗶𝗮𝘁𝗮 𝗺𝗮𝗴𝗶𝗶. 📅 Termin nadsyłania recenzji: koniec lutego 2025 Nie przegap okazji, by podzielić się swoimi wrażeniami i powędrować w mikroświaty tych książek 🌟.................................................. Postanowiłam wydać tę po wieść raz jeszcze, bo przecież podczas zwykłego obiadu z mężem i pięcioma kabalistami zdarzają się naprawdę niezwykłe rozmowy! A kto nie jada obiadu raz dziennie? A kto nie ma ochoty na fascynujące spotkania? każdy obiad (i niektóre książki) to szansa na totalną przygodę, naprawdę! W "Królowej Rabarbaru" rzeczywistość przeplata się z magią, a każdy posiłek posiada potencjał wielkich zmian. To wciąż tak działa. :) Lubię też nienachalny optymizm tej opowieści i mam wrażenie, że w naszych czasach - to jest potrzebny "towar": lekki uśmiech, zabawa słowem i skojarzeniami. Cała ta historia przedstawiona jest w lekki, senny sposób, pełen metafor, które pobudzają wyobraźnię. „Królowa Rabarbaru” jest zachętą do refleksji, a jednocześnie daje nadzieję na lepsze jutro, pojutrze - zawsze. Bohaterką jest Rostomiła, ona prowadzi całą narrację, a książka jest jednocześnie intymnym portretem psychologicznym jak i powieścią przygodową z elementami realizmu magicznego. Opis lokalnej społeczności małego miasteczka, zwyczajów i plotek - na pewno pobudzi cieniste zakamarki pamięci. Z jednej strony, powieść porusza uniwersalne tematy, takie jak: samotność, poszukiwanie sensu życia, relacje międzyludzkie, kryzys tożsamości, miłość, co czyni ją bliską każdemu. Z drugiej strony, niekonwencjonalny styl narracji, połączenie realizmu z elementami fantastycznymi, sprawiają, że "Królowa Rabarbaru" wykracza poza utarte schematy. Jako autorka nie jestem obiektywna, ale zapewniam - to autorzy najczęściej są najbardziej surowi dla swoich książek. ;) "Królowa Rabarbaru" - nie zestarzała się ani jako literatura, bo jest poza gatunkami, ani jako fabuła, bo zgrabnie balansuje pomiędzy światami. Jeśli teraz po nią sięgniesz - odpoczniesz od wszelkiej niepogody i niewygody tzw. szarego dnia :) Dziękuję za wysłuchanie Pozdrawiam serdecznie Miłka @milka.malzahn
Thu, 12 Dec 2024 - 03min - 294 - AI mnie przytula. A kto ochroni mój głos? #285
AI potrafi czule przytulić człowieka, który tego potrzebuje. I właściwie nie ma w tym nic dziwnego.
Moje podejrzenia są takie, że empatyczne komputery nie pojawiły się znikąd. Są przecież stworzone przez ludzi, karmione naszymi językami, pragnieniami, lękami, historiami, sposobami pocieszania i wyobrażeniami o bliskości. Opowiadam o tym szczerze — i pokazuję kilka empatycznych komputerów, które stanęły na mojej drodze.
Ale zaraz pojawiają się pytania większe.
Czy sztuczna inteligencja zacznie kontrolować ludzkie życie kulturalne? Czy napisze za mnie książkę, zaśpiewa, wygeneruje obraz albo stworzy opowieść, której będę chciała słuchać przy kominku? A jeśli potrafi to zrobić szybko, sprawnie i coraz bardziej przekonująco — jak rozpoznać, gdzie kończy się narzędzie, a zaczyna zastępowanie człowieka?
W tym odcinku przedstawiam nagrania i myśli z białostockiej konferencji „AI w Kulturze, czyli Sztuczna Inteligencja vs Sztuka”, zorganizowanej przez Stowarzyszenie Freeway. Konferencja odbyła się 26 listopada 2024 roku w Białymstoku i była skierowana do twórców, artystów, producentów, mecenasów kultury oraz organizatorów wydarzeń artystycznych. Jej osią były pytania o możliwości, zagrożenia i zmieniającą się rolę AI w kulturze.okulturze+1
W odcinku usłyszysz między innymi:
Martę Wójcik — organizatorkę konferencji i twórczynię Stowarzyszenia Freeway
Joannę Kos-Krauze — scenarzystkę, reżyserkę i producentkę
Ewę Karczewską — malarkę
Magdalenę Topczewską — artystkę wizualną
Nie chcę rozstawiać alarmów ani wpadać w technologiczną euforię. Bardziej interesuje mnie osobisty parasol: to, co pomaga pozostać sobą wobec algorytmów, zachować własny głos, własne tempo, prawo do niedoskonałości, do wątpliwości, do nieoczywistego doświadczenia i do twórczości, która nie musi być natychmiastowa.
Bo AI może być lustrem, narzędziem, pomocą, rozmówczynią, czasem nawet miłym głosem. Ale czy powinna zostać autorką naszego życia?
A Ty — obawiasz się AI w swoim życiu? A może bardziej fascynuje Cię niż niepokoi?
Na razie poznajemy dopiero początek tej niezwykłej podróży naszej cywilizacji.
Kawa dla Miłki: buycoffee.to/dziennik.zmian
Piękne wsparcie: Patronite Miłki O. MalzahnThu, 05 Dec 2024 - 10min - 293 - Dość - lekarz - las #284
Taki oto tor dedukcji: dość - lekarz - las, zaprowadzi każdego chętnego do lasu, naprawdę. I będzie to wycieczka po dobry humor i silne ciało. Jest tak: Ciało mówi: "dość". Lekarz mówi: "choroba". Ale my mówimy: „las”. Od nudy mózgu do zdrowia ciała – rozmowa z dr. Tadeuszem Oleszczukiem
Kawa dla Miłki: https://buycoffee.to/dziennik.zmian piękne wsparcie https://patronite.pl/milkamalzahn Ale najpierw osobista rozmowa z własnym mózgiem - Hej twój mózg się nudzi! - To dobrze. - To dobrze? - Tak jest dobrze. Hm... - To w ogóle fraza przewodnia tej opowieści, prawda? - Prawda. Nasz mózg potrzebuje się ponudzić? A ciało? Ciało woła o las! Dr Tadeusz Oleszczuk, specjalista od holistycznego traktowania zdrowia - tłumaczy, dlaczego dobry stan organizmu to nie tylko dieta, ale przede wszystkim harmonia z naturą. Są tu proste przepisy, klarowny przekaz i lekka zaduma, np. nad chorobami cywilizacyjnymi. Bo cywilizacja ostatnio jest rozpatrywana w kategoriach zagrożeń. Paradoksalne, prawda? Całe wieki zabrało nam dotarcie to tego cywilizacyjnego punktu rozwojowego i... bęc. Coś po drodze poszło nie tak i chorujemy, ale czy to cywilizacja jest winna? Naprawę? Czy to nasze osobiste wybory i niedopatrzenia, hm.??? Rozmawialiśmy także o żywności przyszłości i proszę - stanęło na grzybach "Dbanie o zdrowie to dbanie o ciało" – mówi doktor. Przekonajcie się sami, jak proste zmiany mogą przynieść wielkie efekty! muz Purple-music.com #zdrowie #podcast #natura #drOlszczuk"
Wed, 27 Nov 2024 - 06min - 292 - Wiatraki - szlaki i poszlaki. Znikające punkty na mapie Podlasia. #283
Wiatraki - szlaki i poszlaki. Znikające punkty na mapie Podlasia.
Kawa dla Miłki:https://buycoffee.to/dziennik.zmian
piękne wsparcie https://patronite.pl/milkamalzahn
Ale wiatraki to ta taki malowniczy motyw krajobrazu! Ach, wiatraki - świadkowie życia, którego już nie ma;wiatraki, jeszcze z 40 lat temu - można było usłyszeć jak pracują, jak brzmiało życie wokół wiatraka, w wiatraku, jak wiatrak i pozycja młynarza wpływały na funkcjonowanie wsi.Wiatraki odchodzą, szczególnie te drewniane.
W całej Polsce, ale nasze serca dziś podbiją te wiatraki...SZALK SOKÓLSKICH WIATRAKÓW
Opowiadają: Joanna Januszkiewicz, blogerka realizująca projekt "gotuj z historią" Łukasz Prokopowicz, filmowiec, którzy przygotowują wspólnie film o odchodzących wiatrakach w naszym regionie.
To będzie opowieść o trasie godnej don Kichota, o szlaku sokólskich wiatrakówczas na poezję wiatraków cz. 1.przysłowie chińskieGdy wieją wichry zmian, jedni budują mury, inni budują wiatraki.
czas na poezję wiatraków cz. 2.
Powaleni przez wiatr, nie budują wiatraków, i nie proszą o pomocSą jak liście – opadają by użyźnić ziemię [***, s. 4]. Lesław Falecki, Dekada Literacka nr 22 (27)/1991
czas na poezję wiatraków cz. 3
Wiatrak Autor: BOLESŁAW LEŚMIANPiętrząc się nad ugorów chętną mu równiną,
Wiatrak, na wszystkie wokół odsłonięty światy,Poskrzypuje drewnianą w tańcu krynoliną,
A na trawę jak diabeł miota cień rogaty.Wędrowcze, w jednym miejscu zatkwiony kosturem,Co znaczą twoje wstrząsy i nagłe podrygi?Komu kłaniasz się wokół dębowym kapturem?Z kim tak trafnie rozmawiasz na migi i śmigi
W co wierzysz?
Wiatrak
czas na poezję wiatraków cz 4
Władysław Broniewski - Wiatraki
W wiatry wplątane czarne ich ręcechmury wełniste szarpią i drą.Kręcą, kołują, skrzypią i kręcą,głuszą krakania kruków i wron.Wory obłoków sypią im w żarnarudych wieczorów siarkę i miedź,miele się mąka gęsta i czarna,w niebo gwieździste spada jak w sieć.czas na poezję konkretów cz. 5strofa osobista:wiatr nie zatrzyma ramion wiatrakowychto obojętność i historia zrobito zmiana taka, co zachodzi w świeciektóra nie tylko wiatraki nam zmiecie
Naprawdę warto sprawdzić szlak sokólskich wiatraków! Te niespotykane nigdzie indziej młyny już znikają już z naszego krajobrazu. Najbardziej charakterystycznym elementem sokólskiego wiatraka jest zwieńczony metalowym pierścieniem kamienny walec, które jest do połowy schowany w ziemi. Wychodzący z jego środka pionowy słup oraz dwie ułożone na krzyż belki oparte końcami na pierścieniu stanowią podstawę obrotowej konstrukcji.
Brzmi może sucho, ale wygląda niezwykle romantycznie!Teren Wzgórz Sokólskich jest silnie pofałdowany, ubogi w gęste lasy i to sprzyjało korzystało z naturalnej energii wiatru, ale to już historia. Jak można ją poznać, gdzie zobaczyć ostatnie piękne wiatraki? -
opowiadają: Joanna Januszkiewicz, blogerka realizująca projekt "gotuj z historią" Łukasz Prokopowicz, filmowiec, którzy przygotowują wspólnie film o odchodzących wiatrakach w naszym regionie. Zapraszam - Miłka Malzahn ________________________Chcesz wiedzieć więcej? Zajrzyj do mnie:facebook: https://www.facebook.com/Milka.Malzahnmoja strona: https://www.milkamalzahn.plpodcasty: https://anchor.fm/milkamalzahnRadio Białystok: https://www.radio.bialystok.pl/chilloutKawa dla Miłki: https://buycoffee.to/dziennik.zmianpiękne wsparcie https://patronite.pl/milkamalzahn
muz i efekty
efektyhttps://freesound.org/people/TheoJT/sounds/510918/https://freesound.org/people/X3nus/sounds/476782/https://freesound.org/people/TheLittleCrow/sounds/737682/https://freesound.org/people/ramas26/sounds/114458/https://freesound.org/people/newlocknew/sounds/611258/https://freesound.org/people/klankbeeld/sounds/395246/https://freesound.org/people/klankbeeld/sounds/463894/https://freesound.org/people/soundskeep/sounds/328154/https://freesound.org
Thu, 14 Nov 2024 - 26min - 291 - Mężczyźni z kiedyś - leśnicy #282
Kobiety z kiedyś - opowieści o życiu Białowieży epoki PRL u nie byłyby kompletne bez mężczyzn z kiedyś.
Białowieża była wsią tradycyjną, patriarchalną, jak wszystkie inne.
W latach 70. i 80. leśnictwo było powszechną formą zatrudnienia w Białowieży i uznawaną ścieżką awansu społecznego. I przedstawię bardzo prywatny portret leśników, bo to też i widzę wyraźne, że ranga tego zawodu oj zmienia się o to ogromnie
Co się dzieje z tym zawodem?
Rozmawiałam kiedyś z Grzegorzem Okołowem, które jak ja wychował się w Białowieży, jest leśnikiem, świetnym fotografem przyrody (autorem książek wartych uwagi) synem ważnej dla naszej wsi postaci, Bo Czesław Okołów który odszedł 2016 – to był leśnik, entomolog, bibliograf, przewodnik turystyczny, wieloletni dyrektor Białowieskiego Parku Narodowego.
No i tak sobie rozmawialiśmy...
W PRL-u do białowieskich wsi przybywali chętnie do pracy w Lasach Państwowych i otrzymywali służbowe mieszkania oraz deputaty opałowe.Praca leśnika, mimo zmniejszenia zatrudnienia w Lasach Państwowych w latach 90., nadal cieszy się dużym prestiżem.
Leśnicy tu byli postrzegani jako elita, ponieważ "mieli wpływ na ludzi", "reprezentowali interesy miejscowych" i byli dobrze zorganizowani, również finansowo. Ich pozycja wiązała się z władzą nad ważnym dla lokalnej społeczności zasobem, jakim był las.
Leśnicy byli tymi którzy widzieli ten las z pewnej określonej perspektywy. I po śmierci mojego taty - leśnika - zobaczyłam tę perspektywę poprzez rzeczy, zapiski, które zostawił. I pewnego dnia ta sobie na to patrząc rozmawialiśmy ze znajomym, który zdecydował się na obecność incognito w tym podcaście, ale tak się razem zadumaliśmy nad tym tematem.
Bo ta społeczność odchodzi teraz bardzo, bardzo szybko. 10 Lat temu Tatę namówiło to rozmowy Archiwum Leśnej Historii Mówionej i wplotłam tu te wspomnienia. Od lat 60 tych naprawdę dużo się zmieniło. A teraz to w ogóle mamy inną rzeczywistość W Białowieży.
W latach 80. w nadleśnictwie pracowało około 260 osób, w tym 190 pracowników stałych, i wówczas praca w lasach była zarezerwowana głównie dla mężczyzn, oczywiście nie tylko, ale sama pamiętam, że kobiety były tylko w biurach.
Wracając jednak do tamtego świata, warto docenić jego specyfikę
o mężczyznach w Białowieży pewnie jeszcze dałoby się dużo mówić, ale poprzestańmy na tych urywkach pamięci.
Jest wiele zawodów degradowanych przez czas i przez zmiany społeczne i to dotyczy i mężczyzn i kobiet
i to co nam zostało, to przywoływać wartości, które się nie degradują w naszym ludzkim świecie. A są takie, naprawdę.
Tymczasem - autorce można postawić dobra kawę -to też solidna wartość, a ten towarzyskie gest robi się przez link w opisie, można tez dołączyć do szacownego grona patronów i wpierać powstawania kolejnych opowieści.
Kawa dla Miłki: https://buycoffee.to/dziennik.zmian
piękne wsparcie https://patronite.pl/milkamalzahn
korzystałam pracy ŚWIATY SPOŁECZNE BIAŁOWIEŻY diagnoza kapitału kulturowego
Thu, 31 Oct 2024 - 23min - 290 - O egoizmie człowieka, natury i technologii. Rozmowa, dzięki której przesuniesz punkt widzenia. #281
A gdyby tak przy kawce - rozważyć, kto jest bardziej egoistyczny: człowiek, natura, czy technologia?
Kawa dla Miłki: https://buycoffee.to/dziennik.zmian piękne wsparcie https://patronite.pl/milkamalzahn Wyobrażam sobie, że takie rozmowy można by prowadzić podczas spotkań rodzinnych przy stole, podjadając sałatki z majonezem, albo siedząc w ogrodzie wieczorową porą przy kompocie i szarlotce, albo spotykając się na kawie, gdzieś na mieście, między jedną, a drugą pracą.
Ja bym tak mogła non stop. Zero narzekań na korek w mieście, politykę, zero zachwytów nad pogodę, czy czymkolwiek co się wydarzyło w medialnej zawierusze. Takie są rozmowy ulotne, nieważkie, a chciałabym się podzielić rozmową ważką.
Oto spotykamy się , dajmy na to - w ogrodzie, z panem Zbigniewem i chcąc miło spędzić czas - rozmawiamy, po prostu
Pan Zbigniew to Zbigniew Oksiuta to artysta i architekt. W swojej pracy łączy kilka dyscyplin: sztukę, architekturę i biologię. Jest autorem projektów architektonicznych, rzeźb, realizacji z pogranicza rzeźby i architektury. Od lat 90. zajmuje się nowatorską odmianą sztuki bio art, balansującą między sztuką i biologią, w której wykorzystuje się najnowsze osiągnięcia w zakresie biotechnologii. Jest też producentem i reżyserem filmów i wykłada gościnnie na wielu międzynarodowych uniwersytetach, w instytucjach artystycznych i naukowych.
Wyobraźmy sobie rozmowę wazką w idealnej wersji. Ogród, kompot, ciepłe słońce, zapach jesieni i jabłek, to skłania do myślenia o naturze, o możliwościach porozumienia między światem natury a ludzkim zachłyśnięcie się precyzyjną technologią, prawda?
No to od razu zaczynamy od Richarda Dowkinsa, brytyjskiego badacza, którego teorie pan Zbigniew przywoła już na starcie.
PS. to jest o tym, że:
trzeba nauczyć się być płynnym - tak mówi mój rozmówca. o tym dlaczego, i jak człowiek jest w stanie zrozumieć naturę? - dla mnie to są fascynujące rozmowy. czy ludzkość może być znowu w stanie dzikości? kreatywność ludzka - czy naprawdę musi mieć jakieś granice? jacy powinniśmy być, żeby po nowemu zorganizować świat? pasja - do czego służy?Tymczasem życzę wielu ważkich codziennych rozmów, być może ciągnących się potem długo, latami w głowie i prowadzących wprost do lepszego świata. Ta lepszość zawsze zaczyna się od wyobrażenia sobie, że coś w ogóle można ulepszyć. I to także dotyczy nas , ludzi. Indywidualnie I gremialnie.
Wed, 23 Oct 2024 - 23min - 289 - Koloroterapia - o tym, czego nie widać #280
Koloroterpia – to czego nie widać, a jest.
A czy można usłyszeć kolor? Nie, nie za bardzo :) Nagrania nie oddają koloru, chyba, że koloryt... chwili.
Wzruszenie. Radość.
Ale są procesy trudne do ogarnięcia okiem, zachodzące jednak w naszym fizycznym świecie. Kolor to długość fali, i teraz uwaga – tę długość można zmierzyć i zarządzać, przy pomocy niewidzialnej dla oka technologii, pogardzanej przez wielu, lecz wytłumaczalnej fizyką kwatnową, oczywiście tu w takim szerokim oraz totalnym uproszczeniu. A fizyka szkolna newtonowska informuje na starcie, ze światło widzialne obejmuje długości fal od około 380 nanometrów (nm) do 750 nm. A reszta nanometrów? Cóż… jest, ale niewidoczna. Jest gdzieś w polu morfogenetycznym. Przy czym teorie pól morfogenetycznych nie są powszechnie akceptowane w nauce . Kiedy jednak coś mi poszerza horyzont i daje sygnał, że rzeczy dotąd uważane za niemożliwe są możliwe – to korzystam, bez względu na to, co o tym sądzi większość naukowa. Mniejszość naukowa rozważa uważnie niemożliwości. Zatem: gdy ktoś bierze do ręki wahadełko, narzędzie historyczne, znane w starożytnym Egipcie, w Chinach, a i średniowieczna Europa nie wstydziła się wahadełek, w XVII i XIX wieku używano ich do badań archeologicznych, między innymi .
Zatem kolory i wahadełka – to połączenie przeżyłam tego lata, a potem rozmawiałam sobie z sympatycznymi radiestetami:
Maciej Margoński i Marcin Skrzypek - no właśnie, jak to działa?
PS. 1 Jill Bolte o jej wylewie i konsekwencjach w rozumieniu struktury rzeczywistości.
(20) TED - Jill Bolte Taylor i jej wylew zrozumienia [PL] – YouTube
https://youtu.be/iP6OQMyjGL4?si=-lJMwia_Ute3FtrO
Udar i przebudzenie. Moja podróż w głąb mózgu - Bolte Taylor Jill | Książka w Empik
PS. 2 Johann Wolfgang von Goethe miał unikalne podejście do kolorów, które przedstawił w swojej książce “Teoria kolorów” (oryg. “Zur Farbenlehre”) opublikowanej w 1810 roku. Goethe uważał, że kolory powstają w wyniku interakcji światła i ciemności, a nie są inherentną właściwością światła. Kolory pojawiają się, gdy światło i ciemność spotykają się i tworzą dynamiczną równowagę.
badał, też jak różne kolory wpływają na ludzkie emocje i nastrój. Na przykład, żółty opisywał jako kolor najbliższy światłu, który ma radosny i ekscytujący charakter, a y niebieski postrzegał jako kolor melancholijny i uspokajający. Podkreślał, że kolory są postrzegane subiektywnie i ich odbiór może się różnić w zależności od kontekstu i indywidualnych doświadczeń.
Dla mnie kolory to w ogóle niesamowity temat i naprawdę nie wiem dlaczego brak mi odwagi, żeby ubierać się kolorowo, jak rajski ptak.
To też ciekawe – interakcja koloru i norm społecznych.
To przyznaj, ubierasz się w mocje konkretne kolory?
Czarna kawa da Miłki https://buycoffee.to/dziennik.zmian
Wed, 09 Oct 2024 - 10min - 288 - Kobiety z Kiedyś cz. 10 - zarobki, czyli o finansach i o życiowej finezji #279
Kobiety z Kiedyś odcinek 10 - zarobki, czyli o finansach i o życiowej finezjiBo trzeba było dysponować taką życiową finezją ,żeby żyć w poczuciem pewnego dobrobytu w tych biednych przecież czasach, w epoce szarego PRL-u.
Kawa dla Miłki: https://buycoffee.to/dziennik.zmianNie było to łatwe dla kobiet pracujących naukowo i domowo, wychowujących dzieci, budujących ten świat z którego jesteśmyzatem kasa… tak, były wtedy kasy dźwięczące i liczydła. Takie duże, drewniane. Piękne.Przy okazji można się zastanowić się nad byciem bogatym i biednym w owym czasie, nad niedoborowością i kreatywnością - to mocno dotyczyły tamtych kobiet.Powroty do świata kiedyś czasem pchnąć smakowicie, a czasem uwierają jak przyciasne buty. Zaś opowieść snują wspólnie: moja Mama Elżbieta Malzahn wówczas pani naukowiec robiąca karierę w Białowieży, żona pana leśnika, gospodyni, i Ewa Pirożnikow, która wraz z rodzicami mieszkała w Zwierzyńcu - z niezwykłymi rodzicami zaznaczam - można zajrzeć do siódmego odcinka cyklu - zatytułowanego Pani Zosia ze Zwierzyńca. Ewa teraz ma duży dorobek naukowy, ale wtedy o tym i innym dorobku jeszcze nie było mowy. Warto przywołać też takie społeczne tło - otóż w epoce PRL-u bardzo podstawowych towarów podlegało reglamentacji. Na kartki sprzedawano między innymi benzynę i proszek do prania, cukier, wódka. puste półki w sklepach - to był norma Sprawdziłam też, że pensja w czasach gierkowskich kształtowała się podobnie jak obecnie. Ale inne były ceny, np. żywność była około trzykrotnie droższa niż teraz. i ważna rzecz: z zasady pracownicy umysłowi zarabiali mniej niż wykwalifikowani robotnicy. Na wyższe zarobki mogli liczyć ludzie na kierowniczych stanowiskach, a te uzyskiwało się po linii partyjnej.ceny (za publikacją w Pulsie Biznesu)1 kg schabu 1970 r. - 66 zł,1 jajko kurze 1970 r. - 2,70 zł.Nabiał:1 kg margaryny 1970 r. - 34 zł,250 g masła 1970 r. - 9 zł,1 litr mleka 1970 r. - 3,30 zł.Coś słodkiego:1 kg cukru 1970 r. - 2,70 zł,Tabliczka czekolady 1970 r. - 19 zł,lizak kogucik 1965 r. - 45 gr,kawałek ciasta tortowego w cukierni 1969 r. – 2 zł.płaszcz prochowiec 600 zł,pralka 1900 - 2200 zł,Litr benzyny 1970 r. - 6,50 zł,A jak to wyglądało w Białowieży? Pewnie różnie. Ale jak wszędzie wtedy, między ludźmi nie było dużych różnic w dochodach, nie tak jak teraz i może to właśnie generowało wspieranie się w kręgu rodzinnym, czy w kręgach zawodowym. Było w miarę dobrze, gdy w rodzinie dwie osoby pracowały, tak to wyglądało u moich rodziców. W tamtym okresie lansowano model kobiety-gospodyni domowej, którą uszczęśliwia nie tyle sukces odnoszony w pracy zawodowej, ile praca na rzecz rodziny. Liga Kobiet oraz związane z nią organizacje promowały wizerunek kobiety spełniającej się przede wszystkim w sferze prywatnej. Sławomira Walczewska, analizując temat naukowe operuje pojęciami „matriarchat domowy” i „matka gastronomiczna”. W czasie realnego socjalizmu szczególnego znaczenia nabrała koncepcja matriarchatu domowego, który odwołuje się do rozpowszechnionego wśród kobiet przekonania, że mają one nad mężczyznami władzę, skrytą i niezauważalną. Wg. Walczewskiej, matriarchat domowy
"jest pewnym uniwersalnym, w dużej mierze niezależnym od kontekstów kulturowych, przepisem na poprawienie przez kobiety swojej pozycji wobec mężczyzn lub choćby poprawienie sobie samopoczucia w relacji z płcią przeciwną”.
W wielu polskich rodzinach kobieta-matka sprawowała taką władzę nad resztą rodziny. A władza ta była w istotny sposób związana z jedzeniem. Matka gastronomiczna broniąca dostępu do kuchni rzadko prosiła o pomoc, uzależniając rodzinę od własnych działań. Niestety przekonanie kobiet o sprawowaniu niewidocznej władzy nad mężczyznami miało jedynie charakter kompensacyjny lub życzeniowy. Ech….S. Walczewska, Damy, rycerze, feministki. Kobiecy dyskurs emancypacyjny w Polsce, Kraków: eFKa 1999, s. 164.muz. https://www.purple-planet.com/tracks/fat-cartoon-jazz-freesound.org
Tue, 01 Oct 2024 - 16min - 287 - Szeptuchy z Białorusi cz. 6 #278 o mocach i ile to niby kosztuje, o spotkaniu z publicznością i szeptaniu bez świadków.
Pora na Szeptuchy z Białorusi cz. 6, będzie o mocach i ile to niby kosztuje, o spotkaniu z publicznością i szeptaniu bez świadków.
Kawa dla Miłki https://buycoffee.to/dziennik.zmian dziękuję!
Szeptanie ma bardzo dużo aspektów. Skupimy się na sztuce uzdrawiania, ale przecież kulturowo szepcze się o rzeczach wstydliwych, jest też powiedzenie: "dzieci i ryby głosu nie mają" - też sugeruje, że dzieci mają rozmawiać przy dorosłych szeptem, żeby nie przeszkadzać. Szept - to skojarzenie z zabawą w "głuchy telefon" gdy informacja wyjściowa, przechodząc od ucha do ucha - w finale nie przypomina samej siebie. Szept... to kiedy się nim posługujemy na co dzień? Chociażby wtedy, gdy chcemy uśpić dziecko, lub nie obudzić domownika, lub wchodzimy do świątyni (jakiejkolwiek) i tam głośno może mówić tylko wyznaczona osoba. I to podczas ceremonii. Szept ma być oznaką szacunku Ach te wszystkie szeptania.... W tym odcinku - nie szepczemy o szeptach, wręcz przeciwnie! Ale zaszepcze przez moment szeptucha Antonowna i nasza podlaska szeptucha Ela Kuc
Tue, 17 Sep 2024 - 15min - 286 - Zalecana jest czułość dla czasu na sen #277
Śpię dla śnienia. to w snach prowadzę alternatywne życie, którego pamięć pozwala mi przekraczać bariery logiki w realu, oczywiście bez przesady, ale mam pamięć światów, które sprawiają, że życie, to ludzkie liniowe ma dla mnie kilka innych wymiarów.
Przeżywam sny tak samo mono jak wydarzenia w rzeczywistości namacalnej. namierzam tematy w snach, wspierające rozumienie tego, co poza snami. Nie zatracam się. Ale mam szacunek do śnienia.
dlatego słucham uważnie porad dotyczących zdrowego snu, zawsze to pomocne.
I wreszcie - niechże to wybrzmi: nie ma obowiązku wycisksana siódmych i piętnastych potów na siłowni. Najważniejszy, najskuteczniejszy jest ruch ktory lubimy. uwielbiam to zdanie. naprawde.
A wracając do snów:
Carlos Castaneda sztuka śnienia pisał: "Śnienia można tylko doświadczyć. Śnienie to nie to samo, co mieć sny. Nie jest to również sen na jawie ani wyrażanie życzeń, ani też wyobraźnia. Poprzez śnienie możemy postrzegać inne światy, które, rzecz jasna, możemy opisać, ale nie możemy opisać tego, co pozwala nam je postrzegać. Możemy jednak czuć, jak śnienie otwiera dla nas te inne wymiary. Śnienie wydaje się wrażeniem – procesem w naszym ciele, świadomością w naszym umyśle.
W trakcie swoich ogólnych nauk don Juan dokładnie wyjaśniał mi zasady, przesłanki i ćwiczenia w sztuce śnienia. Jego nauki dzieliły się na dwie części. Pierwsza dotyczyła procedur śnienia, a druga czysto abstrakcyjnych objaśnień tych procedur."
Więc przywróć snom ich ważne miejsce w codzienności. poczesne miejsce, choć brzmie reatro, ale mi pasuje.
to powtórzę: przywróć snom ich poczesne miejsce w twojej codzienności!
To szalenie poetycki proces, ale w równie szalenie konkretnym wymiarze.
https://buycoffee.to/dziennik.zmian
Tue, 10 Sep 2024 - 07min - 285 - szpital - świat w świecie #276
Dla niektórych miejsce wybawienie od bólu, choroby, zamartwiania się, gdzie pacjent, zostaje poskładany, poleczony, wraca do domu. Pamięta troskę lekarza prowadzącego i kiepskie, ale regularne jedzenie. Dla innych - przedsionek jakiegoś takiego ludzkiego piekła
przepełnione sale, warczące pielęgniarki, nieuchwytny lekarz, czekania na diagnozę, czekanie na zastrzyk, czekanie na rehabilitanta.
Kiepskie jedzenie, pokrzykują panie salowe, a w tym szpitalu, który mam na myśli, ale go palcem nie pokażę przecież - takie swojskie uprzedmiotowienie człowieka
trafiasz tu i nie masz nic do gadania i tracisz też płeć i tracisz coś, co można nazwać społecznym ogniwem.
Jest ciałem w pidżamie.
I ludzie zwracają się bezosobowo do ciała
Za oknami upalne lato, 32 stopnie, w salach - chyba więcej, bo nie ma wiatraczka, nie ma klimatyzacji, a starszym paniom przeszkadza przeciąg, jakiekolwiek otwarcie drzwi... No nie ma dyskusji.
Na korytarzach, głośne kroki, szumy rozmów rozchodzą się w tym upale leniwą, powolną falą dźwiękową.
I tak dzień w dzień. Nie ma telewizora, żeby zmienił ten szum w medialną sieczkę, ale jest z raz dziennie taki fałszywy alarm.
Oczywiście są różne szpitale, są różne oddziały w tym samym szpitalu, Tuż obok może być klimatyzacja, może być miła atmosfera, dostęp do tego, co pozwala walczyć z nudą, oderwać się od smutnych myśli.
Ale dla szpitalnych długodystansowców, wrażliwych na tzw.środowisko ludzkie — surowy szpital to dzienno nocny koszmar.
Ciało może i się składa w przewidywalną całość, ale psychika się długo może nie składać w całość.
A człowiek to te dwa elementy — ciało i duch (czyli m in strefa psyche), a nie jeden wybrany za pomocą tajemnego przełącznika.
Zastanawiałam się z koleżanką Katarzyną, jak to musiałoby być zorganizowane, żeby zwykły człowiek czuł, naprawę całościowo czuł, jest w dobrych rękach, że jest zauważalny, że wszystko będzie dobrze. Dla jego psychicznej równowagi, dla komfortu, w którym się rodzi i rośnie, dojrzewa — nadzieja.
Mon, 02 Sep 2024 - 09min - 284 - Nowoczesność i szeptucha #275
Nowoczesność wkroczyła do polskiej wsi. Szeptucha z Pratulina na Podlasiu, reprezentuje nowoczesność, która mediów się nie boi. Prawdziwie leczy i wpiera potrzebujących, sąsiedzi się jej trochę boją, ksiądz nie mówił dzień dobry, ale już mówi. Szeptuchę odwiedzają fotografowie – zatrzymanie w kadrze prasterej tradycji – oto cel ich wizyty. Ale gdy tylko zapadnie zmierzch, to, co będą pamiętać, to nie świetne kadrowania, to nie zręczne pozowania – zauważą gęstość mroku, w którym prawdziwa, a nie wirtualna świeca – kładzie delikatny blask na tajemnicy, która światła flesza się nie boi, która lat nie liczy, lecz rozlicza ludzki porządek i ludzki chaos na splątanych liniach życia. Szeptcha z Pratulina rozumie, szeptucha z Pratulina porządkuje wewnętrzne światy, a tego się nie da sfotografować. dwa piękne zdjęcia - fot. Marek Zubik @milka.malzahn ________________________ Chcesz wiedzieć więcej? Zajrzyj do mnie: facebook: https://www.facebook.com/Milka.Malzahn moja strona: https://www.milkamalzahn.pl podcasty: https://anchor.fm/milkamalzahn Radio Białystok: https://www.radio.bialystok.pl/chillout Kawa dla Miłki: https://buycoffee.to/dziennik.zmian
Tue, 27 Aug 2024 - 01min - 283 - Szeptuchy z Białorusi cz. 5 - o tej, do której nie poszłyśmy i znikających notatkach. # 274
Szept może działać kojąco na układ nerwowy, pomagając w redukcji poziomu stresu i lęku. Dźwięki o niskiej intensywności, takie jak szept, mogą stymulować produkcję hormonów relaksacyjnych, takich jak oksytocyna
ASMR to zjawisko, w którym pewne dźwięki, w tym szept, wywołują przyjemne mrowienie na skórze, zazwyczaj na głowie,
Istnieją Szeptane medytacje: prowadzące do głębokiego relaksu. Szeptem można prowadzić kogoś przez wizualizacje, aby stworzyć spokojne, rekreacyjne obrazy w umyśle. Szept może aktywować układ przywspółczulny, który jest odpowiedzialny za odpoczynek i regenerację organizmu. To może prowadzić do obniżenia ciśnienia krwi i spowolnienia tętna.
Szept ma moc.
Świat szeptuch tutaj, w Polsce zalicza swój zmierzch, ale naprawdę - wciąż się rodzą i wciąż odkrywają w sobie niestandardowe talenty rożni ludzie. I są gotowi wspierać innych. Widzę to tak: tradycja trochę przygaśnie, ale na to miejsce wejdą inne procesy prowadzone przez osoby, których możliwości rozumienia funkcjonowania człowieka są wyjątkowe i wyprzedzają swój czas. Będą czerpać wiedzę z siebie, z pamięci komórkowej, z DNA, z historii nie tylko naszej cywilizacji. Ta planeta ma w sobie wciąż więcej tajemnic do odkrycia niż nam się teraz wydaje.
A Białoruskie szeptuchy cóż - wciąż będą pomagać tam, gdzie inne sposoby się nie sprawdzą. Tego jestem pewna.
Rozmawiały: Miłka Malzahn i Ula Dąbrowska.
efekty:
Mystery loop made in FL Studio / Mystery Peaks FoolBoyMedia / This sound is part of the pack Dark Music / X3nus z Freesound
Tue, 20 Aug 2024 - 15min - 282 - Szeptuchy z Białorusi cz. 4. #273
Szeptuchy z Białorusi cz. 4, czyli kolejna odsłona relacji z intrygującej wyprawy.
To w ogóle niesamowite, że istnieje tradycja, pewien schemat, wiedza - przy użyciu której od wieków (bo to akurat wiadomo) jeden, utalentowany człowiek pomaga drugiemu. Ten drugi przychodzi w potrzebnie, w bólu swoim, różnego rodzaju, a szeptucha, czy szeptuch – pochylają się nad przybyszem, żeby wyszeptać modlitwę, która moc prostowania ścieżek, uzdrawiania. Dają też rady. Bardzo życiowe, bo nie są młode znają się na rzeczy.
***Talent wprowadzania harmonii w to, co jest chaosem, chorobą - nie ma cennika. Jest darem. W procesach tego typu zmian, życiowych zwrotów akcji nie ma linearnego myślenia - jest przekraczanie powszechnie obowiązującej logiki, przyjętych przez jakieś ogół zasad – a to w imię niesienia pomocy, poczucia ulgi, nadziei. To w tej pozytywnej odsłonie procesów.
Myśmy miały szczęście do takich szeptuch i pana szeptuna – spotkanych na Białorusi, którzy byli właśnie tacy – nieśli pomoc, przynosili ulgę, dawali nadzieję i byli otwarci na ludzi.Samo w sobie ten gest, ten ruch od człowieka do człowieka jest piękny i cóz… starożytny. Bo uzdrawiacze,na całym świecie korzystają z pewnej matrycy, którą może wyjaśnić fizyka falowa oraz z sekwencji zależności porządku o którym filozof fizyk twierdził , że jest ukryty (toria całości i ukrytego porządku) . Ale o tym – przy innej okazji, bo teraz pora na ostatni fragment rozmowy mojej i Uli Dąbrowskiej. Nasze powyjazdowe refleksje nagrane zostały w 2019 roku, Odwiedziłyśmy wtedy kilka miejsc na Białorusi.
***Szept, to fala dźwiękowa, ma zaledwie 20 decybeli, ale rezonowana przez osobę czyniącą w polu osoby potrzebującej zmian (nazwijmy to - we wzajemnej obecności), staje się pięknym i czułym narzędziem.
Swoją drogą proszę zauważyć popularność filmów i nagrań ASMR.przypadek? Nie sądzę… :)
Kawa dla Miłki: https://buycoffee.to/dziennik.zmian @milka.malzahn ________________________ Chcesz wiedzieć więcej? Zajrzyj do mnie: facebook: https://www.facebook.com/Milka.Malzahn moja strona: https://www.milkamalzahn.pl podcasty: https://anchor.fm/milkamalzahn Radio Białystok: https://www.radio.bialystok.pl/wzgodzieznatura
Mon, 12 Aug 2024 - 14min - 281 - Czy znasz moc krajobrazu? #272
🌍 Krajobraz - geograficzny i symboliczny 🌍
Krajobraz, zarówno ten geograficzny (ukształtowanie terenu, roślinność, zbiorniki wodne), jak i symboliczny, kulturowy, zmienia się w zależności od momentu życia, w którym na niego patrzymy.
Czy znacie to uczucie, gdy odwiedzacie dawno niewidziane miejsce i wszystko wydaje się inne?
To przykład łącznia danych geograficznych i symbolicznych. A przy okazji - takie podróże mogą być zdradliwe :).
Owszem, bywają krajobrazy “na całe życie”, ale nie każdy ma to szczęście, by na taki trafić. Możemy mieć w sobie kilka krajobrazów i budować konstrukcje z ich warstw.Pamiętajmy, że ten najstarszy krajobraz zawsze jest gdzieś pod spodem. Dlatego zwracajmy uwagę na krajobraz, który mamy dziś do dyspozycji. To naprawdę ważne!
Tue, 06 Aug 2024 - 00min - 280 - Szeptuchy z Białorusi cz. 3 #271
Białoruś, tuż przy granicy z Polską wydała nam się w 2019 roku, spokojna, zaniedbana, ale atrakcyjna dla podróżujących, którzy mieli konkretny cel . My zaś wyruszyłyśmy na spotkanie z szeptuchami - cel nad celami! ;) Pukałyśmy do ich drzwi, trochę w ciemno, bez zapowiedzi, bez precyzyjnych adresów, po prostu z drogi, a one nam otwierały.. Bertrand Russell brytyjski filozof, logik, matematyk, działacz społeczny i eseista i Laureat literackiej Nagrody Nobla w 1950 roku powiedział: "Świat pełen jest magicznych rzeczy, czekających aż wyostrzy nam się rozum". O tym wyostrzonym rozumie jeszcze opowiem, a tymczasem z Ulą Dąbrowską relacjonujemy wydarzenia z 2019 roku, na gorąco, bo po powrocie usiadłyśmy do mikrofonu. Chciałyśmy też zwrócić uwagę na to, że nie warto zamykać wiedzy o szeptaniu w jakiś wąskich ramach. Ten wniosek pojawił nam się zaraz po powrocie i wciąż jest bardzo aktualny. Można oczywiście przyglądać się temu zjawisku przez filtr socjologiczny, etnograficzny, Etno muzyczny, bo szeptanie to praca z dźwiękiem także - ale dla każdego zetknięcie się z szeptuchą, skorzystanie z jej możliwości - to inna jakość. I to także zależy od osobowości i temperamentu szepczącej. A nie od rodzaju ceremonii czy od użytych narzędzi. Wszyscy widzimy, że sztuka szeptania odchodzi, ale zasada która stanowi rdzeń tego sposobu uzdrawiania wciąż jest aktywna. O tym – innym razem. Tymczasem szykuję kolejny odcinek naszej relacji ze spotkań z białoruskimi szeptuchami.... Kawa dla Miłki: https://buycoffee.to/dziennik.zmian @milka.malzahn ________________________ Chcesz wiedzieć więcej? Zajrzyj do mnie: facebook: https://www.facebook.com/Milka.Malzahn moja strona: https://www.milkamalzahn.pl podcasty: https://anchor.fm/milkamalzahn Radio Białystok: https://www.radio.bialystok.pl/wzgodzieznatura
Wed, 31 Jul 2024 - 13min - 279 - Nie trać wyobraźni, bo... #270
Hej, nie trać wyobraźni, bo... to wytrych jest do wielu drzwi. Nie trać, bo jest użyteczna na maksa. Nie trać, bo pozwala Ci tworzyć Twój świat. A raczej - Twoje światy ;) *** Kawa dla Miłki: https://buycoffee.to/dziennik.zmian Wyobraźnia Mam w sobie protest, gdy słyszę takie lekko pogardliwe: „no tylko sobie nie wyobrażaj”, albo: „ten to ma bujną wyobraźnię”, ale z drugiej strony niejedna fascynująca rozmowa zaczyna się od: wyobraź sobie że… Bo bez wyobraźni nie da się funkcjonować To nie tyko nasza wycieczka-ucieczka, to nasza strategia, nasze okno na inne światy, nasze poszerzenie ludzkiego biosu, wsparcie systemu operacyjnego. Nie ma wynalazku, nie ma zobowiązania, życiowego problemu bez uruchomienia tej strefy! A społecznie, tak bardzo mocy wyobraźni nie ufamy. Dlaczego? W ramach zadbania o wyobraźnię – trzeba ćwiczyć, żeby ćwiczyć – trzeba czytać, bo to jest rodzaj magii, która z czarnych znaczków prezentowanych na białym te – tworzy w naszej głowie obrazy, a w całym ciele - emocje. Realnie. Najbardziej realnie. No, w każdym razie zasilanie wyobraźni to podstawa bycia w świecie. – Albert Einstein podobno powiedział tak: Wyobraźnia jest ważniejsza od wiedzy, ponieważ wiedza jest ograniczona. Każdy ma wyobraźnię, chociaż istnieją duże różnice między nami i sposobami na korzystanie z wyobraźni. Jedni wyobraźnię mają obfitszą, inni skuteczniejszą, jeszcze inni żywszą. Kluczem jest użyteczność. To praktycznej strony używania wyobraźni zawsze mocno namawiam. ale teraz o warsztatach, które odbyły się jak co roku , podczas festiwalu Góry Literatury w Nowej Rudzie. Żeby się dostać do grona warsztatowców, trzeba było napisać opowiadanie na zadany temat, nad pomysłem i realizacją tej części wydarzeń – czuwa poeta, prozaik, krytyk literacki, literaturoznawca, profesor Uniwersytetu Wrocławskiego. Karol Maliszewski. Ja zaś pracuję z pisarzami wpływając, mam nadzieję, na kreatywność związaną z mediami. Bo relacja pisarz- media to tez niełatwa sztuka i wymaga sporej dawki wyobraźni. I przekraczania logiki wydarzeń... niekiedy. Zatem – poprosiłam pisarki biorące w tym roku udział w tych zajęciach i przekroczenie linii czasowej i wyobrażenie sobie, że ich książka, nad którą myślą, pracują, czy której zarys noszą dopiero w sercu – pojawiła się przed nimi i żeby ją światu przedstawiły I tak się stało. Opowiadają: Joanna Strzałko Żaneta Pawlik Marta Kot Zofia Sawicka Jeszcze o nich usłyszymy więcej! :) muzyka purple-music.com Filmy motionstock z serwisu Pixabay https://www.pexels.com/pl-pl/szukaj/videos/ksi%C4%85%C5%BCki/ Film autorstwa Melissa Cofie: https://www.pexels.com/pl-pl/video/staroswiecki-muzyka-retro-mikrofon-6919244/ https://www.pexels.com/pl-pl @milka.malzahn ________________________ Chcesz wiedzieć więcej? Zajrzyj do mnie: facebook: https://www.facebook.com/Milka.Malzahn moja strona: https://www.milkamalzahn.pl podcasty: https://anchor.fm/milkamalzahn Radio Białystok: https://www.radio.bialystok.pl/wzgodzieznatura
Tue, 23 Jul 2024 - 12min - 278 - Szeptuchy z Białorusi i jeden pan Szeptun cz. 2 #269
Przywołujemy szeptuchy z Białorusi i jest też jeden pan Szeptun, to cz. 2, w której opowiadamy ja i Urszula Dąbrowska. *** W 2019 roku pojechałyśmy na Białoruś, dwa razy. Miałyśmy wizę na pas przygraniczny, miałyśmy ze dwa kontakty, które mogły nas doprowadzić do Szeptuch. I doprowadziły. I zdarzyło się dużo więcej. Rozmawiałyśmy, słuchałyśmy ludzi, na sobie sprawdzałyśmy to, co wymyśliłyśmy i w sprawach szeptań byłyśmy informowane, przyjmowane , uzdrawiane. Zaraz po powrocie nagrałyśmy taką rozmowę, która miała nam pomóc zatrzymać tę atmosferę choć na chwilę, bo przecież miałyśmy wrócić do naszych Szeptuch, dokończyć te wyjątkowe prywatne badania terenowe. Ale zaczęła gęstnieć polityczna atmosfera coraz bardziej i bardziej, i już nie mogłyśmy wyruszyć na kolejną wyprawę. Pozostała garść refleksji, wrażeń, odkryć oraz enigmatyczne zapisy robione telefonem. Mam takie poczucie, że tamten świat po drugiej stronie granicy już odszedł, i że nikt tak serdecznie, niepolitycznie, kameralnie nie towarzyszył temu procesowi; że teraz jest tam bardzo inaczej, że zrobiłyśmy ostatni rekonesans, przyjmując ich wspomnienia, porady, wzruszenia – z pełną otwartością i zaufaniem w lepsze jutro, w poszerzanie rozumienia rzeczywistości. Z zaufaniem, ze przed nami kolejne spotkania... **** Kawa dla Miłki: https://buycoffee.to/dziennik.zmian muz. purple-planet.com @milka.malzahn
Wed, 17 Jul 2024 - 13min - 277 - Szeptuchy z Białorusi cz 1 #268
Poznałyśmy fantastyczne Szeptuchy z Białorusi. Były to nasze prywatne, lokalne i kameralne badania terenowe. Z 2019 roku. Tyle potrzebowałyśmy czasu, żeby uznać, że tam teraz nie wrócimy, że nie poznamy całej historii spotkanych przez nas kobiet i jednego Pana Szeptuna.
https://buycoffee.to/dziennik.zmian
Tęskniłyśmy długo, nie pisałyśmy i nie publikowałyśmy niczego, czekając na możliwość dokończenia rozmów i stworzenia solidnej relacji. Cóż... na razie zatem - decydujemy przedstawić to, co udało nam się pojąć i jakoś utrwalić. *** Dawno, ale i nie tak dawno temu, jeszcze przed wojną, tą niedaleką, podpisano umowę o ruchu turystycznym między Białorusią a Polską. Można było w miarę szybko dostać wizę obowiązującą w pasie granicznym Białorusi. Czym prędzej z Ulą skorzystałyśmy, bo z Białorusią nigdy nie wiadomo i taka okazja mogła się nie trafić. I się nie trafiła. A chciałyśmy bardzo porozmawiać z szeptuchami, po tamtej stronie granicy. To miał być temat reportażu, może książki, tak czy siak chciałyśmy zrobić dokumentacje , sprawdzić czym różnią się , jeśli się różnią - podlaskie szeptuchy i tamtejsze. I, uprzedzę fakty, dotąd nic nie zostało opublikowane, żadne zdjęcie, żadna relacja, bo miałyśmy nadzieję na kontynuację tej przygody. A teraz – mamy mniejszą nadzieję, zatem ponieważ zaraz po przyjedzie, to był 2019, nagrałyśmy rozmowę o tej wyprawie. Nie na podcast, bo wtedy nie myślałam nawet o podcastach. Ot, tak, nagrałyśmy na wszelki wypadek, ewentualnie jako część dokumentacji. Byłyśmy przekonane, że wrócimy do naszych szeptuch i do pana szeptuna. Bo to były niesamowite spotkania. Takie rozpoczęte opowieści. Nie zakończone. Niestety. I z powodu tego „niestety” wyciągnęła z szuflady zapisy naszej rozmowy. Będą to cztery odcinki.
Mon, 08 Jul 2024 - 11min - 276 - Sztuka podejmowania decyzji #267
Czy łatwo podejmujesz decyzje?
Przed nami zawsze pojawiają się jakieś drogi, rozdroża, skrzyżowania, ścieżki prowadzące na przełaj i trasy obiecujące skrót. I wtedy przychodzi pytanie: w którą stronę?
W tym krótkim odcinku „Dziennika Zmian” proponuję spojrzeć na wybór trochę łagodniej.
Decyzja nie musi oznaczać, że na zawsze wykluczamy inne możliwości. Nie musi być zamknięciem drzwi, dramatem ani ostatecznym werdyktem. Może być po prostu ustaleniem kierunku — na teraz. Naturalnym ruchem ku temu, co czujemy jako właściwe.
Tak jak wtedy, gdy stajemy przed pięknym krajobrazem. Nie analizujemy długo, czy warto obrócić głowę. Po prostu zwracamy twarz w stronę widoku. Patrzymy z otwarciem. Z zachwytem.
Piękno bywa harmonijne i łagodne. Może więc warto podejmować decyzje, kierując się pięknem — rozumianym szeroko, ale odczuwanym głęboko.
Nie tylko: co się opłaca? Co wypada? Czego oczekują inni?
Także: co mnie otwiera, uspokaja i prowadzi w stronę życia, które chcę przeżywać?
Sat, 29 Jun 2024 - 01min - 275 - Rzym przez pryzmat intymny, niemalże. #266
Rzym przez pryzmat intymny, niemalże.
Patrzę na Rzym przez pryzmat lekcji historii. Nieuniknione w towarzystwie starożytnych kolumn, murów, budowli, wszelki pozostałości. Wciąż działającego głównego akweduktu, dzięki któremu źródlana woda dostępna jest w centrum, lecąc z pięknych, żeliwnych hydrantów.
Patrzę na Rzym przez pryzmat temperatur latem, gdy w czerwcu zwykłe 37 st. Celsjusza wyłącza zwoje mózgowe. Zawieszam się równolegle z przegrzanym telefonem. I wtedy jest jedna sensowna rada – wyprawa do Ostii, dzielnicy Rzymu leżącej nad Morzem Tyrreńskim. Wsiada się wtedy w pociąg. Klimatyzowany. I kołysze się delikatnie, sunąc co celu. Morze łaskawe chętnie przyjmuje rozgrzane ciała, chłodzi, przynosi rozrywkę.
Patrzę na Rzym przez pryzmat potraw, które nad morzem pachną słono, są wykwintne w swojej prostocie i można jeść w miejscach przewiewnych i w miarę cichych. W mieście – je się jakże smacznie i jest jakże głodno. Słuchanie miasta przez pryzmat natężenia dźwięków - wrażliwych nierzymian może doprowadzić do szału.
Patrzę na Rzym przez pryzmat tłumu, który przepływa przez miasto, arteriami szlaków turystycznych, drugim obiegiem rzymskiego życia.
Patrzę na Rzym przez pryzmat kościołów i bazylik, miejsc względnej ciszy i zadumy, nie tylko religijnej. Sztuka jest tu. I wędrówka w czasie jest tu
Patrzę na Rzym przez pryzmat ciszy w Term Krakalli, monumentalnych łaźni z III i tak trudnych do wyobrażenia sobie momentu ich świetności. W upale - tylko mewy pędzą z jednego krańca ruin na drugi, ludzie stoją oddychając ciężko, szukają cienia i odpoczywają w każdym zadaszonym fragmencie . Była woda. Były baseny. Było starożytne spa dla 10 tysięcy ludzi. Jest spiekota, pustka, zatrzymanie.
Patrzę na Rzym przez pryzmat swoich potrzeb, kilkudniowego wypadu, w którym nie zmieści się żaden ambitny plan, przez zmęczenie moim miastem patrzę, przez potrzebę egzotyki patrzę, przez to wybicie się z mojego rytmu i wpadnięcie w rzymski rytm. Patrzę na Rzym przez pryzmat nocy, gdy taksówka wiezie mnie na lotnisko.
Zapada kurtyna.
Rzym może się dla mnie nie powtórzyć już nigdy. Biorę to pod uwagę.
A ty? Czy dla Ciebie wszystko dogi prowadzą do Rzymu?
P.S. Niemieccy eksperci z grupy Moovel Lab postanowili sprawdzić aktualność powiedzenia z czasów starożytnych twierdzącego, że „wszystkie drogi prowadzą to Rzymu”. Wynik eksperymentu jest jednoznaczny – stwierdzenie jest przestarzałe. Do stolicy Włoch obecnie prowadzi niecałe 500 tys. dróg na naszym kontynencie. mit co prawda nie jest potwierdzony ale pokazuje starożytną potęgę Rzymskiego Cesarstwa. Zbudowało ono sieć drogową, gdzie naprawdę z każdego ówczesnego miasta można było dojechać do stolicy.
Przy czym współcześnie Eksperci zauważyli jednak, że miasto o nazwie Rzym można znaleźć na każdym kontynencie.
Co za czasy!
Kawa dla Autorki https://buycoffee.to/dziennik.zmian
Muz. Purple-music, scenografia dźwiękowa – Miłka +freesound, oraz zdjęcia - Miłka
Sat, 22 Jun 2024 - 07min - 274 - Kobiety z Kiedyś 9. - Miłość, Miasto, Białowieża #265
Kolejną opowieść cyklu Kobiety z Kiedyś 9. - Miłość, Miasto, Białowieża - dedykuję wszystkim tym, którzy porzucili wygodne duże miasto, na rzecz mniej wygodnej małej wsi.Nie tylko teraz, ale i wczasach przedinternetowych i archaicznych transportowo.
Nie, nie będzie to rzecz o puszczy, lecz popatrzymy y na wieś, na Białowieżę z innej trochę perspektywy.
W centrum opowieści - Kobita z Kiedyś, - Urszula Niedzielska ale okoliczności, w takiej szerszej perspektywie w jakich spędzała swoje białowieskie życie też mają znaczenie.
Aha i nie, nie będzie o Simonie Kossak, chociaż pojawia się tutaj, bo była częścią tego towarzyskiego świata, który powstał po kilku takich przeprowadzkach z miast na tę konkretną wieś
W Białowieży do nie było nic nowego, przed wojną przyjezdni to byli urzędnicy lasów państwowych, czy zarządzający firmami zajmujących się pozyskiwaniem drewna. przyjeżdżali robotnicy sezonowi, więc pełna była tzw. obcych.
Czasy powojenne – to inny etap, ale Białowieża nadal miała spory potencjał do odkrycia i kilka atutów dla tzw. wówczas inteligencji pracującej. Dlatego przyjeżdżali tu miastowi i zostawali. Tak jak np. moi rodzice, którzy wylądowali tu z Żyrardowie, po ukończeniu warszawskich studiów, pod koniec lat 60 tych.To dlatego ten szlak warszawsko – białowieski przecierali kolejni przybysze i przybyszki. I nie zawsze chodziło o zachwyty nad puszczą. Jak Kobiety z teraz – poradzą sobie z aktualnymi zawirowaniami białowieskimi nie wiadomo, ale to Kobiety z Kiedyś zbudowały koloryt tego naszego świata.Kawa dla Miłki: https://buycoffee.to/dziennik.zmian
Fri, 07 Jun 2024 - 21min - 273 - Żubr story - stwór z krawędzi światów. #264
Żubr story - to impresja, w której ten stwór z krawędzi światów przypomina, że historia toczy się dziwnymi ścieżkami. I przez zaskakujące gęstwiny. I bywa sprawą polityczną, bo
1. Białowieża jest strefą buforową. Nieustannie. A teraz , na jakieś czas - ustawowo. Zakazem przebywania ma być objęte — jak oficjalnie wymieniono — część Białowieży i niektóre szlaki turystyczne w parku. Projekt rozporządzenia MSWiA wywołuje obawy samorządowców i wszystkich, którzy żyją z turystyki, ale ten niepokój pewnie niewiele zmieni.
2. żubr był politycznym wabikiem dla przedwojennych, polujących prominentów
3. reprezentował onegdaj moc i sprawczość carów rosyjskich
4. a naziści próbowali stworzyć mu konkurencję na tych terenach - dzikiego pra-pra-tura!
5. różne rządy i wielkie formy powołują się na jego wizerunek. Żubr jako gatunek już raz wyginął. A jednak przetrwał. Czy to nie daje do myślania hm? :)
***Żubr jest niezbędny nam, ludziom, głównie kulturowo, bo już raz żubr wyginął. I gatunek odtworzono. Widocznie bez żubra ani rusz i już. Żubrów jest coraz więcej, a choć są Genetycznie modyfikowane - - żubr niby stary, a jednak nowy. Jakie to .. współczesne, prawda?Kiedy żubry wytrzebione to oczywiście dało się żyć bez żubra, ale co to za ubogie życie było. Bo żubr to symbol dostatku. Między innymi i samo patrzenie na żubra robi dobrze. Inaczej by tylu ludzi nie jeździło do puszczy białowieskiej i w innej miejsca, żeby stanąć wobec tego cudu przyrody. oko w oko. Mniej więcej.
Przypominam, że nie podchodzi się do dzikiego zwierza za blisko. napraw jest dziki . I całkiem zwinny. Czasem widzę, jak turyści w tym temacie są bezrefleksyjni, idą na żubra jak w transie. Różne historie się z tego biorą ale - dziś pochylam się nad żubrem, bo znowu Białowieża zostaje zamknięta dla turystów (mamy czerwiec 2024) bo wieś tę ponowną izolację zniesie pewnie źle, bo ileż można? A żubry cóż… pewnie da sobie radę. Może warto się do wielkiego żubrzego ducha zgłosić po poradę? onegdaj Ludzie przypisywali mu magiczne właściwości i szanowali go jako ducha lasu. I słusznie.Wizerunek żubra często pojawiał się na herbach, flagach i pieczęciach.
Był symbolem siły, niezależności - i słusznieŻubr zdobił monety, banknoty i znaczki pocztowe. Widać ważny był i ważny jest i słuszne, bo także z estetycznego punktu widzenia, bo żubr to majestat. Nawet ten nieco mniejszy żubrNa hasło żubr, od razu myślimy - Puszcza białowieska. I to jest ze wszech miar słuszne. Bo to tutaj zaczęła się i trwa nadal Odbudowa gatunku żubra. była niezwykłym sukcesem genetycznym a tzw restytucja żubra na terenach puszczy i jego ocalenie od zagłady rozpoczęły się 90 lat temu, a rezerwat pokazowy żubrów w Białowieży był pierwszym krokiem w tym procesie.wtedy wyglądał całkiem inaczej.
Potem powstał nowy, w latach 80 chyba, tamten dobrze pamiętam i dzisiejsza wersje pokazowego rezerwatu żubrów jest powszechni znana. Ale chciałam powiedzieć, że siedziba jaką dostały żubry w Kopnej Górze, niedaleko Supraśla to mistrzostwo świataZubrom tam jest dobrze i turystom też naprawdę nie najgorzej. Można podziwiać można zrobić sobie piknik, można zadumać się nad historią. to ostatnie to akurat mi się przytrafiło bo kiedy myślę o tym, że w 1924 roku do Polski trafiły pierwsze pary żubrów, a w 1929 roku polski rząd sfinansował dalsze działania, które zakończyły się białowieskim sukcesem. to nie chce mi się wierzyć. Tak wielkie mam wrażenie że “żubry tu była zawsze” Nie zawsze. w 1929 r. jako pierwsze przywiezione zostały do Białowieży – pochodzący z Danii – żubrobizon Kobold i pochodzący z Niemiec – samiec Borusse, mający według niektórych źródeł domieszkę krwi żubra kaukaskiego
Sun, 02 Jun 2024 - 06min
Podcast simili a <nome>
Gość Radia ZET Beata Lubecka
Raport o stanie świata Dariusza Rosiaka Dariusz Rosiak
Podcast Wojenne Historie Historia II wojny światowej
Piąte: Nie zabijaj Justyna Mazur
Opowiem Ci historię Kamil Barnowski
Kryminalne Historie Kryminalne Historie
ZŁO - Zbrodnia Łowca Ofiara Marta Kiermasz
Olga Herring True Crime Olga Herring
DUDEK o polityce prof. Antoni Dudek i Super Exspress
Przemek Górczyk Podcast Przemek Górczyk
Radio Naukowe Radio Naukowe - Karolina Głowacka
Radio Wnet Radio Wnet
Podcast Historyczny Rafał Sadowski
Zbrodnie Bez Cenzury Renata z Worka Kości
Bajki dla dorosłych RMF FM
Dorwać bestię RMF FM
Poranna rozmowa w RMF FM RMF FM
Sceny zbrodni RMF FM
Nauka To Lubię Tomasz Rożek
Altri podcast di Società e Cultura
Żurnalista - Rozmowy bez kompromisów zurnalistapl
Misja specjalna RMF FM
Historia dla dorosłych RMF FM
WojewódzkiKędzierski Kuba Wojewódzki, Piotr Kędzierski
Mellina Marcin MELLER
Wojna według Wołoszańskiego Bogusław Wołoszański
Strefa 52 Strefa 52
Czarnobyl. Prawdziwa historia Polskie Radio S.A.
Heweliusz. Prawdziwa historia Polskie Radio S.A.
7 metrów pod ziemią Rafał Gębura
Brzmienie Świata z lotu Drozda Paweł Drozd
Filip Chajzer Podcast Filip Chajzer Podcast
Эхо Москвы Feed Master by Umputun
Pokój Zbrodni Bartosz Wojsa
Dział Zagraniczny Maciej Okraszewski
Kochaj albo Rzucaj - Podcasty VOX FM VOX FM
LEGEND Guillaume Pley
Kryminatorium w RMF FM RMF FM
ФЕЙГИН LIVE Марк Фейгин
Barangay Love Stories Barangay LS 97.1 Manila | GMA Network Inc.
