Filtrar por gênero
- 337 - „Wygoda jest zdradliwa”. Kiedy w związku zaczyna się uzależnienie emocjonalne? | „Porozmawiajmy o miłości z Pawłem Droździakiem”, odc. 1
- Potrzebne jest niedopowiedzenie, że coś nie jest zagwarantowane - mówi psycholog, Paweł Droździak. Gdzie kończy się zdrowa zależność, a zaczyna emocjonalne uzależnienie od partnera? Dlaczego jedni potrafią być w relacji, nie tracąc siebie, a inni – niemal stapiają się z drugą osobą, oddając jej poczucie wartości, sens i bezpieczeństwo? Premierowy odcinek podcastu Zwierciadła „Porozmawiajmy o miłości z Pawłem Droździakiem”, prowadzonego przez Agnieszkę Radomską, dotyka jednego z najbardziej drażliwych tematów współczesnych związków: emocjonalnej zależności, która niepostrzeżenie zmienia się w uzależnienie.
Cykl „Porozmawiajmy o miłości z Pawłem Droździakiem” nie podważa sensu bycia w relacji, przeciwnie - pokazuje, że prawdziwa bliskość zaczyna się tam, gdy jesteśmy w niej świadomi swoich ograniczeń i potrzeb oraz faktu, że partner nie jest regulatorem emocji ani gwarantem wartości, lecz kimś, z kim chcemy być - mimo ryzyka.
To nie jest podcast o „udanych relacjach” ani o tym, jak stać się lepszym partnerem w pięciu krokach. „Porozmawiajmy o miłości” to cykl rozmów, które rozbrajają mity – także te najbardziej oswojone. Agnieszka Radomska zaprasza do nich Pawła Droździaka, terapeutę, który zamiast uspokajać, często celowo wprowadza niepokój. Bo tylko on pozwala zobaczyć, dlaczego w imię miłości tak łatwo rezygnujemy z siebie.
Pierwsze odcinek to rozmowa dla tych, którzy czują, że miłość nie musi oznaczać utraty siebie. I że autonomia w związku nie jest zagrożeniem, lecz warunkiem tego, by relacja naprawdę żyła.
Cienka czerwona linia
Każda relacja opiera się na zależności. Potrzebujemy drugiego człowieka – jego obecności, wsparcia, czułości. Problem zaczyna się wtedy, gdy ta zależność przestaje być jednym z elementów życia, a staje się jego osią. Wtedy miłość coraz mniej przypomina wybór, a coraz bardziej – przymus.Droździak zwraca uwagę, że wiele osób wchodzi w związki, nie potrafiąc jasno nazwać, dlaczego akurat ta osoba stała się tak ważna. „Powód, dla którego jestem z drugą osobą, jest niewyrażalny w słowach. Ja nie wiem, dlaczego kogoś chcę” – mówi w podcaście.
W tle rozmowy wyraźnie obecna jest teoria stylów przywiązania. Osoby z lękowym stylem przywiązania szczególnie łatwo uzależniają się od partnera – bliskość staje się dla nich gwarancją bezpieczeństwa, a każdy sygnał dystansu uruchamia silny lęk. Z kolei osoby unikowe, często emocjonalnie zdystansowane, paradoksalnie wzmacniają ten mechanizm.
W takich relacjach napięcie nie znika – ono się cyklicznie odnawia. Droździak zauważa, że to właśnie niedopowiedzenie i brak gwarancji podtrzymują energię relacji. Gdy jednak niedopowiedzenie zamienia się w lęk przed opuszczeniem, związek zaczyna działać jak uzależnienie – chwilowa ulga przeplata się z narastającym napięciem.
Bliskość, która zabija pożądanie
Jednym z ważnych wątków rozmowy jest erotyka. Droździak podkreśla, że aby podtrzymać energię popędową, partnerzy nie mogą znać się „jak brat z siostrą”. Zbyt pełne stapianie się, charakterystyczne dla uzależnienia emocjonalnego, prowadzi do zaniku napięcia seksualnego.
Gdy związek staje się jedynym źródłem bezpieczeństwa, pojawia się wstyd, kontrola i autocenzura – także w sferze intymnej. To dlatego, jak zauważa terapeuta, po formalizacji relacji pewne praktyki seksualne, wcześniej akceptowalne, nagle zaczynają krępować. Bliskość przestaje być przestrzenią wolności, a zaczyna pełnić funkcję stabilizującą – kosztem pożądania.
„Chroń mnie przed tym, czego pragnę”
Uzależnienie emocjonalne polega właśnie na tym paradoksie: pragniemy bliskości, ale boimy się jej konsekwencji. Chcemy wolności, ale nie umiemy znieść jej ceny. Dlatego – jak mówi terapeuta – wybiera się niepotrzebną, czyli taką relację, która daje iluzję bezpieczeństwa, nawet jeśli odbiera sprawczość.
W relacjach uzależnieniowych ogromną rolę odgrywa wygoda. Przewidywalność, rutyna, brak ryzyka. Droździak nazywa ją wprost zdradliwą. Bo choć daje chwilowy spokój, długofalowo prowadzi do emocjonalnego zubożenia.
Thu, 05 Feb 2026 - 52min - 336 - Tytuł „Moi sąsiedzi to moi przyjaciele i rodzina z wyboru “. Jak budować grono wsparcia w okolicy i czemu świetlice wracają do łask? | „Słowo do słowa”, odc. 10
Przez lata sąsiad był figurą podejrzaną. Kimś, kogo mijaliśmy w windzie bez kontaktu wzrokowego, kimś od hałasów zza ściany i niepodpisanych paczek pod drzwiami. Dziś ta figura się zmienia. Coraz częściej sąsiad staje się sojusznikiem, opieką awaryjną, a czasem – rodziną z wyboru. W podcaście „Słowo do słowa” Joanna Brodzik rozmawia z Agatą Stachowiak, ekspertką Otodom, o tym, dlaczego sąsiedztwo znów zaczyna mieć znaczenie i kto naprawdę buduje lokalne wspólnoty. Sponsorem odcinka podcastu jest Otodom — serwis nieruchomości i twórca projektu Szczęśliwy dom, który pokazuje, że szczęście zaczyna się od relacji.
Od paczki od kuriera do relacji„Sąsiad może pełnić różne role – od odebrania paczki od kuriera” – mówi Agata Stachowiak i choć może to zabrzmieć niewinnie, niemal banalnie, to kryje się w nim opowieść o relacjach, które zaczynają się od drobiazgów. Od małego gestu, który nie wymaga deklaracji, a jednak uruchamia proces. Bo paczka to pretekst. Prawdziwa wymiana zaczyna się chwilę później: krótką rozmową, zapamiętaniem imienia, uśmiechem, który przestaje być grzecznościowy. Joanna Brodzik zwraca uwagę, że w świecie nadmiaru bodźców i samotności paradoksalnie to właśnie bliskość fizyczna – ta za ścianą – może stać się remedium. Sąsiedztwo nie wymaga wielkich planów ani wspólnych wartości zapisanych w manifestach. Wystarczy codzienność.
Cherry pie i rodzina z wyboru
„Moi sąsiedzi to moi przyjaciele i rodzina z wyboru. A zaczęło się od tego przysłowiowego cherry pie” – opowiada ekspertka. Ten obrazek, niemal filmowy, nie jest tylko anegdotą, a symbolem zmiany: od anonimowości do relacji, od zamkniętych drzwi do stołu, przy którym ktoś czeka. Współczesne sąsiedztwo coraz rzadziej przypomina obowiązek. Częściej jest decyzją. Relacją budowaną nie na wspólnym metrażu, ale na wspólnym rytmie życia. I tu pojawia się ważna obserwacja z raportu Otodom „Szczęśliwy Dom”: przestaje nas definiować wiek, a zaczynają style życia.
Wiek? Coraz mniej istotny
„Najbardziej aktywnymi sąsiadami są osoby po 50. roku życia” – mówi ekspertka Otodom, burząc stereotypy o bierności i wycofaniu. To właśnie ta grupa najczęściej inicjuje działania lokalne, pilnuje wspólnych spraw, organizuje spotkania. Ale jednocześnie, jak pokazują badania, świetnie dogadują się ludzie z najstarszych i najmłodszych grup wiekowych. Dlaczego? Bo łączy ich więcej, niż mogłoby się wydawać. Czas, ciekawość, potrzeba sensu. Młodsi wnoszą energię, starsi – doświadczenie. Środek, zapracowany i przeciążony, często zostaje gdzieś obok. Co ciekawe, jak wynika z raportu, osoby, które doświadczyły wykluczenia częściej stają się lokalnymi liderami. „Częściej angażują się w aktywizm lokalny, sąsiedzki, bo mają też ze względu na swoje doświadczenia grubszą skórę” – podkreśla Stachowiak. Sąsiedztwo staje się wtedy przestrzenią odzyskiwania sprawczości. Miejscem, w którym można coś zmienić, nawet jeśli skala jest niewielka. A małe zmiany – jak przypomina Joanna Brodzik – bywają najbardziej trwałe.
Powrót świetlic i powrót rozmowy
Jednym z najbardziej optymistycznych sygnałów jest powrót świetlic osiedlowych. Miejsc bez zadęcia, bez aplikacji, bez algorytmów. Przestrzeni spotkania. Tam, gdzie znów można usiąść razem, zamiast obok siebie. Podcast „Słowo do słowa” przypomina, że rozmowa – ta prawdziwa, nieprzyspieszona – wciąż ma moc. A sąsiedztwo może być jej pierwszym, najbliższym polem. Bo czasem wszystko zaczyna się od paczki. Albo od cherry pie.
Sponsorem odcinka podcastu jest Otodom — serwis nieruchomości i twórca projektu „Szczęśliwy dom", który pokazuje, że szczęście zaczyna się od relacji.
Wed, 04 Feb 2026 - 44min - 335 - „CV to jest jakaś wymyślona pop-persona, tacy ludzie nie istnieją”. O rekrutacjach spray and pray i rynku już nie-pracownika a wyczekiwania | „zaTASKowani 2”, odc. 14
- Jak pytają o wady, to mów: pracuję za dużo - tłumaczy komiczka, Karolina Norkiewicz w 14 odcinku podcastu „zaTASKowani 2”. - Trzeba mieć grubą skórę, takie czasy - dodaje biznesmen, Dominik Kaznowski. Kiedy rynek pracownika zmienił się w rynek oczekiwania, gdzie znalezienie pracy trwa już średnio pół roku i jakich firm zdecydowanie unikać?
Pop-persona do wynajęcia
„CV to jest jak rzeczywistość na LinkedInie – jakaś wyimaginowana pop-persona, której firma oczekuje. Pytanie, czy tacy ludzie w ogóle istnieją” – rzuca Dominik Kaznowski i demaskuje największą fikcję współczesnych rekrutacji. Dokument, który miał porządkować kompetencje, stał się narzędziem autopromocji, a rozmowa kwalifikacyjna – castingiem do roli idealnego pracownika.
Kaznowski dorzuca deklarację, która w HR-owym świecie brzmi niemal jak herezja: „Nigdy nie napisałem CV”. I idzie dalej: „Dla nas się nie liczy CV, to jest kompletnie nieistotne”. Liczy się coś innego – osobowość relacyjna, kontekst, sieć kontaktów. „Bardziej niż to, co w CV, liczy się kogo ja znam” – przyznaje bez złudzeń. Znajomy HR-owiec, szybki coaching przed rozmową, gotowe formułki – system doskonale wie, jak sam siebie oszukiwać.
Karolina Norkiewicz, samozwańcza HR-ówa w Klubie Komediowym i współscenarzystka w serialu „The Office PL” punktuje ten mechanizm obserwacją: „Zastanawiam się, ile ludzi chodzi na rozmowy rekrutacyjne dla sportu, żeby nie wypaść z wprawy”. Rozmowa kwalifikacyjna staje się więc nie narzędziem zmiany, lecz ćwiczeniem podtrzymującym pozory mobilności. - Jak pytają o wady, to mów: pracuję za dużo - dodaje.
Rynek wyczekiwania
Jeszcze niedawno – jak mówi Kaznowski – „zatrudniało się programistę, który oddychał”. Dziś ten etap mamy za sobą, ale w jego miejsce nie pojawiła się stabilność. „To już nie rynek pracownika, tylko rynek wyczekiwania” – konstatuje. Firmy publikują ogłoszenia, wysyłają zapytania metodą spray and pray (w wolnym tłumaczeniu: zebrać, jak najwięcej CV licząc, że kogoś się znajdzie), a decyzje odwlekają w nieskończoność.
Rekrutacja staje się kosztownym procesem, którego nikt realnie nie rozlicza. „Zrekrutowanie jednego pracownika to są dwa tygodnie pracy i nikt nie liczy tego jako pracy. A kiedy pracownik odchodzi, to wina menedżera” – mówi Kaznowski, obnażając systemowy paradoks: odpowiedzialność jest, ale czasu i zasobów na jej realizację już nie.
Jednym z efektów ubocznych takiego podejścia jest świat, w którym relacja z firmą staje się tymczasowa z definicji. - Są platformy, na których mogę leasingować pracowników – zauważa Kaznowski.
Ciche wypalenie
Stagnacja ma swoją cenę – i nie jest ona metaforyczna. Dane Instytutu Gallupa pokazują, że w 2024 roku globalny poziom zaangażowania pracowników spadł do 21 proc. (z 23 proc. w 2022 roku). W Europie wskaźnik ten wynosi zaledwie 13 proc., a Polska wypada jeszcze gorzej – tylko 8 proc. pracowników deklaruje realne zaangażowanie. Reszta wykonuje minimum albo – co gorsza – staje się aktywnymi krytykami organizacji.Gallup szacuje, że koszt spadku zaangażowania to około 438 miliardów dolarów rocznie, czyli niemal 9 proc. globalnego PKB. To nie jest problem „miękki”. To twardy rachunek za kulturę pracy opartą na strachu przed zmianą.
Jak mówi Dominik: „Trzeba mieć grubą skórę, takie są czasy”. Ale ta odporność coraz częściej oznacza nie rozwój, lecz przetrwanie.
W świecie, który nieustannie każe być „lepszym”, „bardziej zmotywowanym” i „elastycznym”, Karolina rzuca zdanie, które brzmi jak kontrmanifest: „Zapominamy często, że enough jest ok”. Czyli wystarczająco dobrze.
I dodaje zabawną anegdotę o różnicach pokoleniowych w pracy, bo nie mówi się już w pracy „przypał”, ale „lekka kraksa”.
Tue, 20 Jan 2026 - 1h 02min - 334 - „Zamartwianie się wchodzi w nawyk i powoduje lęk uogólniony”. Sylwia Sitkowska o tym, gdzie w ciele jest presja | „Ukryte piękno”, odc. 18
- Z tą presją to jest tak, że ona może mieć różne motywacje. Są to motywacje z braku, z domu rodzinnego, z bycia niewystarczająco dobrą - mówi psycholożka, Sylwia Sitkowska w 18. odcinku podcastu „Ukryte piękno” z Magdaleną Kuszewską. Bo presja nie zawsze krzyczy. Często mówi szeptem: „musisz”, „jeszcze trochę”, „inni dają radę”. Skąd bierze się presja, gdzie mieszka w ciele i dlaczego dziś miarą sukcesu staje się coś zupełnie innego niż awans czy perfekcyjnie wypełniony kalendarz. To rozmowa o lęku, nawykach martwienia się, macierzyństwie, relacjach i o tym, że rozwój nie jest obowiązkiem wpisanym w regulamin dorosłości.
Presja nie zawsze rodzi się w pracy, korporacji czy na Instagramie. Często przychodzi z dużo wcześniejszego miejsca – z dzieciństwa, z relacji, w których miłość trzeba było zasłużyć, a pochwała była reglamentowana. Dorosłość tylko daje jej nowe narzędzia: KPI, cele, porównania.
Gdzie w ciele jest presja?
To jedno z kluczowych pytań rozmowy. Bo presja rzadko bywa abstrakcyjna. Ona się lokuje. W szczęce zaciśniętej tak, że bolą zęby. W barkach, które nigdy nie opadają. W brzuchu, który nie pamięta, czym jest rozluźnienie.
– Ciało wie – powtarza Sitkowska. Wie szybciej niż głowa, zanim pojawi się narracja: „ja tak mam”, „taki charakter”, „wszyscy są zmęczeni”. Ciało wysyła sygnały, ale my nauczyliśmy się je zagłuszać produktywnością.
„Teraz miarą sukcesu jest…”
No właśnie – co? Kolejny projekt? Kolejna kompetencja? A może coś, co brzmi niemal prowokacyjnie: decydowanie o swoim czasie.
– Decydowanie o swoim czasie to luksusowa waluta – słyszymy w odcinku. W świecie, w którym kalendarz jest dowodem wartości, a brak zajętości podejrzany, odzyskanie wpływu na własny rytm staje się aktem odwagi. I sprzeciwu wobec kultury ciągłego „więcej”.
Martwienie się jako nawyk
Wiele osób mówi: „ale ja tak mam”. Jakby lęk był cechą osobowości, a nie wyuczonym mechanizmem. Tymczasem – jak pada w rozmowie – martwienie się wchodzi w nawyk i może prowadzić do lęku uogólnionego. Umysł trenuje się w przewidywaniu katastrof, a ciało żyje w stanie permanentnej gotowości. To nie jest neutralne tło. To koszt.
Rozwój to nie religia
– To nie jest tak, że musimy się cały czas rozwijać – mówi Sitkowska, zdejmując z „rozwoju osobistego” aureolę świętości. Są momenty wzrostu, ale są też etapy regeneracji, integracji, a czasem zwykłego bycia. Presja, by każdą pauzę zamienić w projekt naprawczy, odbiera sens odpoczynkowi.
„Urlopy”, które urlopami nie są
W rozmowie wybrzmiewa też ważny wątek macierzyństwa. – Urlopy macierzyńskie, wychowawcze to nie są urlopy. To praca emocjonalna i fizyczna, często niewidzialna, pozbawiona uznania, za to obciążona społecznymi oczekiwaniami. Presja wraca innymi drzwiami: jak być „dobrą matką” i jednocześnie nie wypaść z obiegu.
Relacje pod lupą presji
Jednym z najbardziej gorzkich, a zarazem ironicznych momentów jest historia z gabinetu: kobiety pytające, co zrobić ze związkiem, bo „koleżanki singielki źle wpływają”. Presja normy wkracza nawet w przyjaźnie. Jakby bliskość trzeba było filtrować przez status i życiowe wybory.
Odcinek 18 „Ukrytego piękna” nie oferuje prostych recept. Zamiast tego proponuje uważność – na ciało, na swoje „muszę”, na źródła presji, które wcale nie są oczywiste. To rozmowa, która zostaje pod skórą. Bo jeśli ciało wie, to może warto wreszcie zacząć go słuchać.
Thu, 15 Jan 2026 - 44min - 333 - „Stan zapalny zaczyna się w tarczycy”. Dr Tadeusz Oleszczuk o tym, jak czytać onkopakiet | „Jak zdrowie”, odc. 12
- Co czwarta osoba w Polsce zachoruje na nowotwór, a co ósma na cukrzycę - ostrzega dr Tadeusz Oleszczuk w 12. odcinku podcastu „Jak zdrowie”. Anna Augustyn-Protas rozmawia z ginekologiem i lekarzem holistycznym - o tym, gdzie naprawdę zaczyna się choroba, dlaczego tarczyca jest organem strategicznym i czemu mamy w sobie „kartę kredytową plastiku”.
Stan zapalny zaczyna się wcześniej, niż myślimy
– Tarczyca ma ogromny wpływ na zdrowie i często to w niej zaczyna się stan zapalny – mówi dr Tadeusz Oleszczuk. Chora tarczyca to nie jest tylko problem hormonów, to problem całego organizmu, bo działa jak biologiczny dyrygent. Jeśli coś idzie nie tak – tempo życia przyspiesza albo zwalnia, metabolizm się rozjeżdża, pojawia się zmęczenie, mgła mózgowa, problemy z wagą i nastrojem. A my? Najczęściej leczymy objawy, zamiast zapytać: dlaczego organizm jest w stanie zapalnym?
W rozmowie pojawia się temat, który wciąż brzmi dla wielu egzotycznie, choć dotyczy niemal każdego: pierwiastki śladowe i metale ciężkie. Niedobór tych pierwszych
Nadmiar tych pierwszych, a niedobór potrafi rozwalić zdrowie systemowo. Co zrobić, gdy badań nie da się zignorować? Gdy arsenu, selenu czy ołowiu jest za dużo? Ekspert nie ma wątpliwości: trzeba szukać źródła. Wody, ryżu, ryb, opakowań, a czasem… stylu życia.
– Mamy w sobie kartę kredytową plastiku. Jesteśmy nim wypełnieni po kokardę – mówi. – A w plastiku bardzo często jest ołów.
Plastik to już nie tylko problem ekologii, ale biologii. Mikro- i nanocząsteczki trafiają do organizmu wraz z jedzeniem, wodą, powietrzem. I kumulują się latami.
Onkopakiet i nie tylkoStandardowa diagnostyka to za mało. W rozmowie wyraźnie wybrzmiewa też wątek diagnostyki opartej na dorobku prof. Jana Lubińskiego, jednego z najważniejszych polskich genetyków onkologicznych. – Warto zrobić onkopakiet, jeśli naprawdę chcemy zrozumieć, co dzieje się w organizmie – podkreśla dr Tadeusz Oleszczuk. Badania prof. Lubińskiego pokazują, że kluczowe znaczenie ma oznaczanie poziomu wybranych pierwiastków i markerów metabolicznych oraz identyfikacja mutacji genetycznych, które zwiększają ryzyko nowotworów i chorób przewlekłych. To diagnostyka, która nie skupia się wyłącznie na wykrywaniu choroby, ale na identyfikowaniu ryzyka, zanim pojawi się guz, wynik histopatologii czy telefon z laboratorium z laboratorium.
Bo nowoczesna medycyna nie polega dziś na gaszeniu pożarów, tylko na czytaniu sygnałów ostrzegawczych. – Poza onkopakietem, warto też zrobić testy na mutacje genetyczne i insulinooporność. Zróbmy te trzy rzeczy, żeby mieć szerszy obraz zdrowia i podejść do niego naprawdę holistycznie - podaje dr Oleszczuk.
Surówka lepsza niż myślimyAnna Augustyn-Protas zwraca uwagę na coś, co brzmi jak banał, a nim nie jest: – W mądrości narodowej olśnieniem jest dla mnie to, że do obiadu zawsze była surówka. - Witamina C oczyszcza organizm - wyjaśnia dr Oleszczuk. Ale czy gotowa surówka ze sklepu też jest zdrowa?
Nowotwory z talerzaNajczęstsze nowotwory w Polsce? – Te od żywności przetworzonej: piersi, jelita grubego i prostaty. Dieta jest pozbawiona błonnika, za to ma nadmiar cukru - mówi ekspert i podaje biologiczne konsekwencje tego, co jemy latami. Co zrobić, gdy mamy niedobory ważnych pierwiastków i witamin? - Wolę dietą uzupełniać braki, bo suplementami bardzo łatwo przeholować - podkreśla dr Oleszczuk.
Strategiczny spokój
W 12. odcinku „Jak zdrowie” nie ma cudownych recept. Jest za to coś cenniejszego: świadomość, że organizm mówi do nas cały czas. Trzeba tylko nauczyć się go słuchać i pamiętać dewizę dr. Oleszczuka: „Nie przejmujemy się tym, na co nie mamy wpływu”. Bo zdrowie to nie obsesja kontroli, tylko umiejętność wybierania tego, co naprawdę ma znaczenie – i odpuszczania reszty.Wed, 14 Jan 2026 - 48min - 332 - „Życie to paradoks: masz połączyć jasne z ciemnym”. Katarzyna Miller o zgodzie na radość, która nie jest słodka | „Szczęście dla początkujących” odc. 1
- Pesymiści mówią: dobre zawsze mija, złe zawsze wraca, a ja mówię: złe zawsze mija, dobre zawsze wraca - mówi Katarzyna Miller w premierowym odcinku nowego cyklu Zwierciadła „Szczęście dla początkujących", który prowadzi Beata Biały. Bo szczęście nie spada z nieba, nie jest nagrodą za cierpienie ani stanem permanentnym. Psycholożka nie obiecuje cudów, tylko rozbraja nasze fałszywe wyobrażenia o radości. To rozmowa o wewnętrznej zgodzie, dzieciństwie zapisanym w głosie i o momentach „aha”, które bywają ciche, ale zmieniają wszystko.
„Jest to, co jest. I to wcale nie jest banał” – mówi Katarzyna Miller i zdanie to brzmi jak truizm, dopóki nie spróbujemy naprawdę go przyjąć. Nie jako kapitulację, lecz jako punkt wyjścia. W podcaście „Szczęście dla początkujących" wybrzmiewa myśl, że bez wewnętrznej zgody na szczęście nic się nie wydarzy. Bo zgoda oznacza także przyjęcie tego, co nieidealne, chwilami ciemne. Szczęście nie rodzi się w zaprzeczeniu. Rodzi się w realności.
I właśnie tu pojawia się pierwszy paradoks: życie nie dzieli się na jasne i ciemne. Ono je łączy. „Życie jest paradoksem: masz połączysz jasne z ciemnym” – słyszymy. Nie da się wybrać tylko światła. Próba życia w trybie „tylko pozytywnie” kończy się duchową anemią. A czasem – wypaleniem.
Dzieciństwo mówi do nas do dziś. Czasem cicho
„Nigdy dosyć podkreślania wagi dzieciństwa” – podkreśla słynna psycholożka i zdanie to wraca jak refren. Bo to, co mamy wdrukowane na początku, pracuje w nas długo po tym, jak przestajemy być dziećmi. Nie tylko słowa. „Ton głosu jest przekazem. Brak głosu jest przekazem” – mówi Miller..
Beata Biały pyta: co robi z nami przekaz „nie ciesz się na zapas”? Wielu z nas nosi t zdanie w sobie jak wewnętrzny regulator emocji. Nie wychylaj się. Nie raduj za bardzo. Bo los lubi karać. Tyle że taka ostrożność nie chroni przed bólem – ona chroni przed radością. I uczy, że szczęście jest podejrzane.
Smutek jest prosty. Radość wymaga wysiłku
W podcaście mocno wybrzmiewa sprzeciw wobec romantyzowania bólu. - Cierpienie nie uszlachetnia. Cierpienie wyniszcza - mówi Miller. - Nie czyni nas lepszymi ludźmi – czyni nas zmęczonymi. Nie można być zawsze słodkim” - dodaje.
- Smutek jest prosty, a o radość trzeba się postarać? – pyta prowadząca i tłumaczy, że smutek często przychodzi sam, a radość wymaga uważności, pracy, czasem odwagi i dojrzałości. - Bo poczucie szczęścia zmienia się z wiekiem. To, co kiedyś było euforią, dziś bywa spokojem. To, co dawniej ekscytowało, dziś męczy - wyjaśnia psycholożka.
Moment „aha”. Mały błysk, duża zmiana
Czym jest moment „aha”, zwany też wglądem czy insightem? To nie fajerwerk. Raczej cichy klik, po którym już nie da się wrócić do poprzedniego myślenia. Chwila, w której coś się układa – niekoniecznie przyjemnie, ale prawdziwie. I właśnie te momenty są – paradoksalnie – najbliżej szczęścia. Bo są zgodne z nami. - Pesymiści mówią: dobre zawsze mija, złe zawsze wraca. A ja mówię: złe zawsze mija, dobre zawsze wraca - mówi Miller i zachęca, by nie oddawać przyszłości w ręce lęku.
Szczęście nie jest nagrodą. Jest relacją z życiem
Pierwszy odcinek podcastu „Szczęście dla początkujących” zaprasza do uczciwego spojrzenia na siebie. Bez przymusu radości. Z pytaniem: czy naprawdę pozwalam sobie być szczęśliwa, szczęśliwy – na własnych warunkach? Bo szczęście nie jest stanem permanentnym. Jest ruchem. A czasem – chwilą „aha”, która wystarczy, by zacząć od nowa.
Thu, 08 Jan 2026 - 1h 01min - 331 - „Skrócenie czasu pracy to jak pójść na Mount Everest w klapkach”. Dlaczego pracujemy za dużo i „bez sensu”? | „zaTASKowani 2”, odc. 13
- Spróbujmy wrócić do biur, ale na siedem godzin a nie osiem – proponuje Karolina Norkiewicz, HR-ówa z Klubu Komediowego, w 13. odcinku podcastu „zaTASKowani 2”. Dlaczego firmy boją się skrócenia czasu pracy mimo że są ewidentne znaki naszego wypalenia, a długość pracy nie przekłada się na efektywność, bo jak mówi Róża Szafranek, ekspertka z HR Hints: wystarczy przejść przez kalendarz wysokiego kierownictwa, żeby zaoszczędzić setki tysięcy złotych?
Pracujemy coraz dłużej, coraz częściej i coraz bliżej granicy wypalenia. Kalendarze pękają od spotkań, technologia nie daje się wyłączyć, a elastyczność coraz częściej oznacza tryb always on. W tym samym czasie na świecie trwa cicha rewolucja: coraz więcej krajów i firm skraca czas pracy — nie z ideologii, lecz z konieczności. Bo przepracowanie przestało się opłacać. Czy naprawdę musimy pracować osiem godzin dziennie, skoro wiemy, że to prowadzi do przeciążenia, technostresu i wypalenia?
Spotkania za setki tysięcy złotych
„Najgorsze ćwiczenie świata? Brak spotkań do godziny 14 w poniedziałek” – mówi Róża Szafranek.- Dla wielu pracowników to największy koszmar, bo muszą pomyśleć nad tym, co robią i zaplanować nowe zadania. A bieżączka i spotkania nas karmią - dodaje. Spotkania, które miały pomagać w pracy, stały się jej substytutem.
- Wystarczy przejść przez kalendarz wysokiego kierownictwa, żeby zaoszczędzić setki tysięcy złotych – wyjaśnia Szafranek. Kalendarze pełne są rozmów, które niczego nie przesuwają do przodu, ale skutecznie wypełniają dzień roboczy. To właśnie w takich warunkach łatwo pomylić bycie zajętym z byciem efektywnym — i nie zauważyć, że organizacja systemowo prowadzi ludzi do wypalenia.
Siedem godzin zamiast ośmiu
- Spróbujmy wrócić do biur, ale na siedem godzin, a nie osiem – proponuje Karolina Norkiewicz, komiczka w „Klubie Komediowym” odpowiedzialna tam także za HR. To nie jest hasło o lenistwie, tylko o zdrowiu i sensie pracy. Bo wydłużanie dnia roboczego od lat nie przynosi wzrostu produktywności - za to wyraźnie podnosi poziom stresu.
Nieprzypadkowo właśnie w tym kierunku idą dziś eksperymenty w Europie i na świecie. W Islandii próby ograniczenia tygodnia pracy z 40 do 35–36 godzin bez obniżenia pensji objęły blisko 2,500 osób i przyniosły utrzymanie lub wzrost produktywności, a także znaczną poprawę równowagi między pracą a życiem prywatnym. W Wielkiej Brytanii, w największym dotąd pilotażu 4-dniowego tygodnia pracy, większość firm zdecydowała się na stałe utrzymać krótszy model, odnotowując jednocześnie spadek wypalenia i wyższe zadowolenie z życia. Podobnie Microsoft w Japonii wprowadził eksperyment „Work Life Choice Challenge”: krótszy tydzień pracy przyniósł ok. 40 proc. wzrost produktywności, mniejsze zużycie zasobów biurowych i lepszą satysfakcję zespołu.
Jednak Szafranek studzi optymizm:„Skrócenie czasu pracy jest jak pójście na Mount Everest w klapkach”. Bo sama zmiana liczby godzin nie wystarczy. Jeśli nie skrócimy spotkań, nie uprościmy procesów i nie zmienimy stylu zarządzania, to krótszy dzień pracy stanie się tylko bardziej skompresowanym chaosem.
„Pracujemy dużo i bez sensu” – mówi Szafranek wprost. I podaje przykład organizacji, które po zmniejszeniu zespołów nawet o 1/3 nie odnotowały spadku wyników. To moment, w którym pada najtrudniejsze pytanie: jeśli wyniki się nie pogorszyły, to co dokładnie robiliśmy wcześniej przez te wszystkie godziny?
Nadgodziny, których nie widać
Problem w Polsce polega na tym, że czas pracy i tak dawno przestał kończyć się po ośmiu godzinach. Ponad 70 proc. Polaków zagląda do służbowej poczty poza godzinami pracy.
„Wskaźnikiem wypalenia jest to, że jak jedziesz na urlop, to chorujesz” – mówi Szafranek. To sygnał, że ciało przez długi czas funkcjonowało ponad normę.
Bo dziś prawdziwym benefitem nie jest owocowy czwartek ani nowa aplikacja do zarządzania zadaniami.
Wed, 07 Jan 2026 - 31min - 330 - „Budowle w Machu Picchu są bardziej spektakularne niż piramidy”. Mariusz Lewicki o Peru nie z pocztówki, gdzie Polaków wciąż się lubi | „Rzecz gustu”, odc. 5
– Jeśli chcesz coś załatwić w Peru, warto powiedzieć: jestem z Polski, z kraju Jana Pawła II – nie jestem gringo – mówi Mariusz Lewicki, podróżnik i pilot wypraw do Ameryki Południowej, w czwartym odcinku podcastu „Rzecz gustu”, prowadzonego przez Maxa Cegielskiego. Peru od lat rozpala wyobraźnię podróżników. Machu Picchu trafia na listy marzeń, a media społecznościowe zalewają kadry z Andów. Co jednak kryje się za tym ikonicznym obrazem? I dlaczego jest to kraj, który wymaga pokory – nie tylko dobrej kondycji? Sponsorem podcastu jest biuro turystyki ZNP Logos Tour, organizator wypraw na siedem kontynentów
Machu Picchu – punkt zero masowej wyobraźni
Machu Picchu to bez wątpienia globalny magnes. Jedno z tych miejsc, które znają nawet ci, którzy nigdy nie byli w Ameryce Południowej. Mariusz Lewicki szybko jednak studzi romantyczne wizje. W praktyce to intensywna, jednodniowa wyprawa logistyczna: spektakularna trasa kolejowa, autokar do Machu Picchu Pueblo i wreszcie piesze przejście wśród ruin. Tempo narzucone, tłumy nieuniknione.
Max Cegielski z przekorą zauważa, że zabudowania Machu Picchu mogą wydawać się bardziej spektakularne niż piramidy. Być może dlatego, że nie są samotnym monumentem na pustyni, lecz częścią pejzażu – wtopione w góry, zawieszone między chmurami. To architektura, która nie dominuje natury, ale prowadzi z nią dialog.
Cusco – serce, które bije wolniej
Dla Mariusza Lewickiego prawdziwa miłość do Peru zaczyna się gdzie indziej.
– Cusco to moje ulubione miejsce w Ameryce Południowej – mówi bez wahania.
Dawna stolica Inków to miasto nałożonych na siebie warstw historii – rdzennej i kolonialnej. To tutaj Peru przestaje być atrakcją, a zaczyna być doświadczeniem. Rytm miasta zwalnia, rozmowy stają się dłuższe, a kontakt z lokalną kulturą – mniej turystyczny, bardziej prawdziwy.
Cusco pozwala też zrozumieć jedną z podstawowych prawd o Peru.
– To kraj trudny: choroba wysokościowa, wyzwania logistyczne, silne kontrasty społeczne. W takiej rzeczywistości biuro podróży, takie jak Logos Tour, przestaje być luksusem, a staje się polisą bezpieczeństwa – podkreśla Lewicki. – Brak aklimatyzacji to jeden z najczęstszych błędów turystów, którzy chcą „zaliczyć” wszystko szybko. Peru wymaga czasu i uważności na własne ciało.
Gotowy, przemyślany program i doświadczony pilot okazują się kluczowe.
Język – klucz do bycia gościem
Lewicki dzieli się prostą, ale znaczącą radą: warto nauczyć się kilku słów po hiszpańsku. Angielski wciąż kojarzony jest z USA i automatycznie ustawia turystę w roli gringo. On sam, chcąc coś załatwić, mówił, że jest z Polski – z kraju Jana Pawła II. Ten kulturowy kod działał: otwierał rozmowy, skracał dystans.
Ten drobny szczegół wiele mówi o Peru – kraju, w którym relacje bywają ważniejsze niż procedury, a tożsamość kulturowa ma realną wagę.
Boliwia – dopełnienie opowieściCzy będąc w Peru, warto pojechać dalej – do La Paz w Boliwii? Zdecydowanie tak. To kolejny etap wtajemniczenia: jeszcze wyżej, jeszcze intensywniej, jeszcze mniej komfortowo, ale też bardziej prawdziwie. Rozwarstwienie społeczne widoczne w obu krajach to element podróży, który zostaje w pamięci najdłużej.
Od Paddingtona do Andów
Na finał rozmowy pojawia się niespodziewany bohater – miś Paddington. Mało kto pamięta, że ten brytyjski symbol ma peruwiańskie korzenie. To drobna ciekawostka, która dobrze domyka opowieść. Peru istnieje w naszej zbiorowej wyobraźni od dawna – często nawet nie zdajemy sobie z tego sprawy.
Odcinek „Rzecz gustu” z Mariuszem Lewickim nie jest pocztówkową laurką. To opowieść o podróży, która wymaga przygotowania, cierpliwości i otwartej głowy. O Peru, które nagradza tych, którzy chcą zobaczyć więcej niż tylko Machu Picchu.
Sponsorem podcastu jest biuro turystyki ZNP Logos Tour – organizator wypraw na siedem kontynentów.
Tue, 30 Dec 2025 - 48min - 329 - „Po śmierci ojca byłem przez długie lata zamrożony”. Michał Czernecki o żałobie i „metodzie Leszka Lichoty” na życie | „Mężczyzna jest człowiekiem”, odc. 11
- W życiu mężczyzny matka nie jest tak potrzebna, jak ojciec". Widuje się takich panów, którzy zostali z mamami: są z reguły obli i bladzi, jakby umarli za życia - mówi Michał Czernecki w podcaście „Mężczyzna jest człowiekiem". W rozmowie z Beatą aktor mówi o stracie ojca bez sentymentalizmu i bez taryfy ulgowej. O latach emocjonalnego zastoju i o tym, że żałoba nie jest wyłącznie rozpaczą, ale także ulgą.
Mężczyźni rzadko opowiadają o żałobie wprost. Częściej ją odkładają, zamrażają, obchodzą bokiem. Zastępują ją pracą, ironią, ruchem do przodu. W rozmowie z Beatą Biały w podcaście „Mężczyzna jest człowiekiem" Michał Czernecki mówi o stracie ojca bez patosu i bez obronnych gestów.
Żałoba nie ma terminu ważności
- Po śmierci ojca byłem przez długie lata zamrożony. Żałobę przeżyłem z odroczeniem - mówi aktor i trafia w sam środek męskiego sposobu radzenia sobie ze stratą. Najpierw funkcjonować. Potem, ewentualnie, poczuć. A czasem nie poczuć wcale.
Czernecki opowiada o momencie, który przyniósł pęknięcie. O filmie „Siedem minut po północy”. - Przepłakałem cały. Nie wiem, czy to nie najważniejszy film w moim życiu. Pomógł mi przeżyć żałobę - wyznaje. Kino stało się bezpieczną przestrzenią dla emocji, które przez lata nie miały gdzie się ujawnić. Nie terapia, nie rozmowa, nie racjonalizacja. Obraz. Historia. Cudza opowieść, która nagle okazała się własną.
Żałoba nie kończy się jednym momentem. Czasem wraca po latach. Czasem potrzebuje filmu, zdania, przypadkowej sceny, by się ujawnić.„Jakby umarli za życia”
- W życiu mężczyzny matka nie jest tak potrzebna jak ojciec - mówi Czernecki prowokacyjnie. - Widuje się takich panów, którzy zostali z mamami. Są z reguły obli i bladzi, jakby umarli za życia - dodaje i opowiada o braku męskiego punktu odniesienia. O nieobecności, która zostawia pustkę trudną do nazwania, a jeszcze trudniejszą do przepracowania. Ojciec w tej narracji nie jest ideałem ani bohaterem. Jest kimś, wobec kogo można się określić, nawet poprzez sprzeciw. Gdy go brakuje, mężczyzna często latami nie wie, kim jest.
- Gdy rodzic umiera na chorobę terminalną, rozrywają cię dwa wektory. Jeden, żeby to się nie stało, a drugi, żeby już się skończyło - mówi Czernecki przytaczając wątki ze wspomnianego filmu „Siedem minut po północy”. Takie wyznanie rzadko pada publicznie, bo jest niewygodne. A przecież zna je każdy, kto towarzyszył komuś w długim odchodzeniu.
Żałoba zaczyna się dużo wcześniej niż w dniu pogrzebu. Zaczyna się w szpitalnych korytarzach, w oczekiwaniu na telefon, w zmęczeniu czuwaniem. I właśnie wtedy pojawia się uczucie, o którym wstyd mówić. Żałoba to nie tylko rozpacz i żal, ale też ulga, przyznaje Czernecki. Ulga, że cierpienie się kończy. Że napięcie opada. Że można przestać się bać kolejnego dnia.Kto tu komu robi dobrze?
Rozmowa z Beatą Biały dotyka także innego obszaru. Wrażliwości, która nie zawsze spotyka się z empatią. - Zdarzają się ludzie, którzy chcą ciebie i twoją wrażliwość wykorzystać - mówi Czernecki bez złudzeń.
Opowiada o własnym mechanizmie obronnym. Stosuję wtedy tzw. metodę wagi Leszka Lichoty. - Kto tu komu robi dobrze - zawsze pytam. Bo dojrzałość emocjonalna nie polega na tym, by być otwartym wobec wszystkich. Polega na tym, by wiedzieć, komu i ile można odsłonić.
Odcinek podcastu „Mężczyzna jest człowiekiem” z Michałem Czerneckim przypomina, że emocjonalne odroczenie nie czyni straty mniej realną. Przeciwnie. Ona czeka, aż znajdzie ujście. I że męskość nie polega na tym, by nie płakać. Polega na tym, by w końcu pozwolić sobie na łzy. Nawet jeśli przychodzą późno. Nawet jeśli przychodzą siedem minut po północy.Tue, 23 Dec 2025 - 1h 24min - 328 - „Najtrwalsze związki to te, które wyrosły z przyjaźni”. Jak przestać traktować relacje jako wszystko albo nic? | Szkoła zaufania odc. 2
Czy na zaufanie naprawdę trzeba zasłużyć? Czy musi być nagrodą za dobre zachowanie, dowodem lojalności albo efektem testów zdanych na piątkę? W drugim odcinku podcastu Sztuka zaufania Magdalena Kuszewska rozmawia z dr Agnieszką Kozak o zaufaniu nie jako walucie w relacjach, lecz jako świadomym wyborze. Takim, który niesie ryzyko, ale bez którego nie ma bliskości. To rozmowa o lęku przed zranieniem, o kontroli ukrytej pod hasłem ostrożności oraz o tym, dlaczego dojrzałe zaufanie nie ma nic wspólnego z naiwnością.
Zaufanie nie jest nagrodą
Czy naprawdę musimy mówić: „zaufam ci, dopiero gdy się sprawdzisz”? Dr Agnieszka Kozak proponuje inne ustawienie relacji. W słowie relationship kryje się podróż — uczenie się i wybieranie siebie nawzajem, a nie zasługiwanie. Zaufanie nie jest kontraktem, który podpisujemy po spełnieniu warunków. Jest darem, który dajemy drugiej osobie bez gwarancji sukcesu, ale z intencją relacji.
Kiedy traktujemy zaufanie jak nagrodę, szybko wpadamy w tryb transakcyjny: dam ci kredyt zaufania, ale tylko jeśli mnie nie zawiedziesz. To podejście może dawać chwilowe poczucie bezpieczeństwa, lecz długofalowo buduje dystans, a nie więź.
Skąd bierze się potrzeba kontroli
Brak zaufania bardzo często nie wynika z realizmu, lecz z lęku. Doświadczenia odrzucenia, często sięgające dzieciństwa, zamykają nas w dualizmie: wszystko albo nic. Idealizacja albo wycofanie. Relacje zamiast być tworzone, zaczynają być odtwarzane według starych schematów.
Dr Kozak nazywa to wprost: brak zaufania bywa formą kontroli. Próbą zabezpieczenia się przed bólem. Tyle że kontrola nie chroni przed zranieniem — chroni jedynie przed bliskością. A bez niej relacje stają się płaskie, funkcjonalne i emocjonalnie jałowe.
Bombka pod choinką, czyli o kruchościDojrzałe zaufanie jest jak bombka pod choinkę — mówi dr Kozak. Piękne, delikatne i kruche. Nie można na nim zawiesić całego ciężaru relacji ani oczekiwać, że nigdy nie pęknie. Przestańmy traktować relacje w kategoriach „wszystko albo nic”.
Zaufanie jest wielowymiarowe. Możemy ufać komuś w jednej sferze, a w innej potrzebować więcej czasu. To nie jest porażka. To realizm — i ważny krok od czarno-białego myślenia ku dojrzałości.
Przyjaźń jako najgłębsza forma zaufania
Najtrwalsze związki to te, które wyrosły z przyjaźni — podkreśla dr Kozak. Przyjaźni rozumianej nie jako miły dodatek, lecz jako bycie przy czyjejś jaźni, przy tym, co najbardziej prawdziwe. To relacja, w której nie trzeba nieustannie udowadniać swojej wartości.
W takim układzie łatwiej przyjąć, że nawet najbliższa osoba czasem zachowa się krzywdząco. Nie dlatego, że chce zranić, lecz dlatego, że jest człowiekiem. Dojrzałe zaufanie nie polega na zaprzeczaniu temu faktowi, ale na gotowości do rozmowy i sprawdzania zamiast domyślania się.
Między naiwnością a dojrzałością
— Możemy iść w dojrzałe zaufanie albo w naiwność — mówi dr Kozak. — Różnica jest zasadnicza. Naiwność zakłada brak ryzyka. Dojrzałe zaufanie ryzyko uwzględnia. Wie, że zaufanie może zostać nadwyrężone, ale nie traktuje tego jako dowodu, że nigdy nie należało go dawać.
— Miłość jest ślepa, a małżeństwo to najlepszy okulista — dodaje Kozak z ironią. Z czasem widzimy więcej. I właśnie wtedy zaufanie przestaje być iluzją, a zaczyna być świadomą decyzją.
Odpuszczenie jako akt odwagi
W rozmowie pojawiają się także przykłady z życia, w których odpuszczenie kontroli przyniosło coś dobrego. Chwile, gdy zamiast czekać, aż ktoś się sprawdzi, wybieramy zaufanie tu i teraz. Nie jako gwarancję szczęścia, lecz jako warunek bliskości.
Sztuka zaufania w tym odcinku nie oferuje prostych recept. Oferuje zaproszenie do zmiany perspektywy. Zaufanie nie jest nagrodą ani kontraktem. Jest ryzykiem, które podejmujemy, bo bez niego nie ma relacji. A relacja zawsze jest podróżą bez mapy.
Tue, 23 Dec 2025 - 49min - 327 - „Pracując jako wokalistka, jestem na trzech etatach co najmniej”. Zuza Baum o pieniądzach w sztuce i o tym, dlaczego śpiewanie „za obiad” psuje rynek | „Ukryte piękno”, odc. 17
– Wycenić swoją wrażliwość? To bardzo trudne, jakby stanąć nago na scenie – mówi Zuza Baum, wokalistka i ambasadorka programu VeloTalent. O pieniądzach w sztuce wciąż rozmawia się niechętnie. Jakby samo pytanie o zarabianie odbierało twórczości sens, a artystom – duszę. W najnowszym odcinku podcastu „Ukryte piękno” temat finansów zostaje jednak wyciągnięty przez prowadzącą rozmowę Annę Augustyn-Protas, na światło dzienne. Bez wstydu i bez romantycznych złudzeń. Zuza Baum oraz Maciej Płachno z VeloBanku rozmawiają wprost o tym, z czego żyją dziś artyści w Polsce, dlaczego w praktyce są jednoosobowymi firmami i czemu nowoczesna bankowość coraz lepiej rozumie świat wrażliwości. Sponsorem odcinka jest VeloBank, oferujący program grantowy dla artystów – VeloTalent.
Wycenić wrażliwość, czyli najtrudniejsza lekcja
– W szkołach muzycznych nie uczą nas, jak zarabiać pieniądze – mówi Zuza Baum. – Uczą emisji głosu, harmonii, interpretacji. Nikt nie tłumaczy, jak wystawić fakturę, jak negocjować stawki, jak odmówić grania „za obiad”.
Moment wyceny własnej pracy bywa dla artystów najbardziej obnażający. – Jakbym stanęła nago na scenie – przyznaje. I przywołuje sytuacje doskonale znane środowisku kultury: zdziwienie organizatorów, komentarze w stylu „dziesięć tysięcy za pół godziny na scenie?”, oczekiwanie, że występ będzie formą przysługi albo hobby. – Artyści nie mogą się już na takie warunki godzić, bo to zwyczajnie psuje rynek – mówi Baum.
Z czego żyją twórcy? Granty, mecenaty i wyszukiwarka
– Muzycy są przedsiębiorcami – mówi bez wahania. – Pracując na własny rachunek, jestem na trzech etatach co najmniej. Jestem twórczynią, menedżerką, księgową, promotorką i logistykiem.
To model pracy coraz powszechniejszy także poza światem kultury, ale to artyści zostali w niego wrzuceni najwcześniej – bez systemowych zabezpieczeń i stabilności. Maciej Płachno, dyrektor departamentu produktu dla klientów biznesowych w VeloBanku, podkreśla, że bankowość zaczyna dostrzegać tę specyfikę. – Bank to dziś nie tylko konto czy kredyt, ale realne wsparcie w budowaniu stabilności tam, gdzie dochody są projektowe, sezonowe i nieregularne – mówi.
Na pytanie o źródła utrzymania nie ma jednej odpowiedzi. – Trzeba wpisać w wyszukiwarkę: „szukam grantu” – mówi Zuza z uśmiechem.
VeloTalent: bank jako partner, nie mecenas z afisza
W tym kontekście program VeloTalent pojawia się jako próba zmiany perspektywy. To nie klasyczny sponsoring oparty na widoczności logo, ale model partnerski, w którym bank towarzyszy artyście w procesie – także wtedy, gdy projekt ewoluuje. – Swój plan wydania płyty zmieniałam już pięć razy i VeloBank za tym podążał. Tu nie podpisuje się cyrografu – podkreśla Zuza Baum.
Program obejmuje nie tylko granty, ale również dostęp do szkoleń z zakresu finansów, prawa i organizacji pracy. Korzysta z nich nie tylko sama artystka, lecz także jej zespół. Wiedza przestaje być dodatkiem – staje się warunkiem przetrwania w zawodzie, który wymaga elastyczności i samodzielności.
„Ukryte piękno” tego odcinka polega na czymś innym: na zdjęciu z pieniędzy tabu. Na pokazaniu ich jako narzędzia wolności, a nie jej zaprzeczenia. I na uznaniu, że bank, który rozumie artystów jako przedsiębiorców, przestaje być instytucją z innego świata. Zaczyna być jednym z elementów realnego ekosystemu kultury.
Sponsorem odcinka jest VeloBank, oferujący program grantowy dla artystów VeloTalent.
Finansowanie w formie leasingu oferowane jest przez VeloLeasing S.A., która jest spółką z grupy kapitałowej VeloBank S.A. Szczegóły oferty leasingu są dostępne na stronie www.veloleasing.pl. Decyzję o zawarciu umowy leasingu VeloLeasing S.A. poprzedza oceną zdolności do wykonywania przez klienta zobowiązań z niej wynikających. Szczegóły oferty produktowej dla klientów indywidualnych i firmowych, w tym opłaty i prowizje, dostępne na stronie velobank.pl.
Mon, 22 Dec 2025 - 39min - 326 - „Lubię introwertyków”. Kogo jeszcze lubi Maciej Maleńczuk i co jest celem człowieka? | „Mężczyzna jest człowiekiem”, odc. 10
- Gdybym był człowiekiem bezdzietnym, to miałbym ze dwa wyroki na koncie - mówi Maciej Maleńczuk w drugiej części rozmowy z Beaty Biały w podcaście „Mężczyzna jest człowiekiem”. Jednak, jak mówi, to kobiety są bardziej agresywne. Nie ma już pozy ani prowokacji dla samej prowokacji. Jest zmęczenie, jest ironia, jest brutalna szczerość.
Maciej Maleńczuk mówi o córkach, starzeniu się, kobietach, agresji i śmierci. Bez autocenzury. To opowieść o mężczyźnie, który wie, że nie jest łatwy ani dla świata, ani dla siebie.
W oczach córek jestem prawicowy
Maleńczuk nie buduje legendy ojcostwa. Nie idealizuje. Mówi wprost. - Gdybym był człowiekiem bezdzietnym, miałbym dziś na koncie co najmniej dwa wyroki. Córki nauczyły mnie granic. Poza tym relacja córka-ojciec to jest czuła relacja. Nie zdarzyło mi się krzyczeć na dzieci - dodaje i podaje sytuację, która stanowiła jeden wyjątek. - W oczach córek jestem prawicowy - mówi. Jak to się u niego objawia?
Maleńczuk zawsze był osobny. - Lubię introwertyków - mówi. W ustach scenicznego prowokatora może to zaskakuje, ale jednak pasuje. Nieufny wobec zbiorowych uniesień. W rozmowie z Beatą Biały wyraźnie daje do zrozumienia, że tłum go męczy. Nadmiar emocji męczy. Moralna histeria męczy.
Introwersja jawi się tu jako forma obrony. Przed światem, który domaga się jasnych deklaracji i szybkich ocen.Pokora, zwierzęta i „ładne panienki”
Gdy mówi, że kobiety są bardziej agresywne od mężczyzn - co wybrzmiało już w pierwszej części tej rozmowy „Potrafiłem być wierny kochance”. Maciej Maleńczuk o wojnie płci, kobiecej perfidii i starości - nie robi tego, by wywołać skandal. Raczej by zakwestionować uproszczone narracje. W jego opowieści agresja nie ma płci. Ma kontekst. Ma historię. Ma temperaturę emocjonalną.
Maleńczuk mówi o sobie, że ma dużo pokory. To zdanie mogłoby brzmieć jak żart, gdyby nie ton, w jakim pada. Pokora nie oznacza tu skromności. Raczej zgodę na własne ograniczenia. Na starzenie się. Na to, że pewnych bitew już nie warto toczyć.
- Lubię zwierzęta i ładne panienki - mówi, jakby chciał zaznaczyć, że nie zamierza się całkowicie wygładzić. Że człowiek pozostaje człowiekiem, nawet gdy bardzo by chciał być lepszą wersją siebie.
Najmocniejsze zdanie tej rozmowy pada niemal mimochodem w kontekście pytania o to, co jest celem człowieka. W tej części rozmowy Maciej Maleńczuk nie próbuje się rehabilitować ani rozliczać. Raczej porządkuje własną opowieść. Mężczyzna jest człowiekiem. Niedoskonałym. Sprzecznym. Czasem nieznośnym. Ale żywym. I świadomym końca.
Uwaga, ta rozmowa nie daje ulgi, ale daje prawdę.Thu, 18 Dec 2025 - 32min - 325 - „Potrafiłem być wierny kochance”. Maciej Maleńczuk o wojnie płci, kobiecej perfidii i starości | „Mężczyzna jest człowiekiem”, odc.9
- Perfidia i knucie to cechy damskie. I ja je w sobie też mam - gdy Maciej Maleńczuk mówi o sobie, kobietach i męskości, nie dostajemy gładkiej opowieści o dojrzewaniu. Dostajemy człowieka, który od lat idzie po omacku, czasem z gitarą, częściej z własnymi demonami. W podcaście Mężczyzna jest człowiekiem odsłania świat pełen sprzeczności. Tu męskość jest i walką, i wstydem, i dumą. Jest historią z bliznami, które wracają w najmniej oczekiwanym momencie.
Maleńczuk mówi, jak to on, bez ceregieli. Męskość to dla niego walka. Nie metafora, lecz organiczne zmaganie z sobą samym. Chłopcy płaczą, przyznaje, ale tylko wtedy gdy sytuacja rzeczywiście dociska do ściany. Nie dlatego że ktoś tak powiedział w poradniku psychologicznym. Raczej dlatego że w każdym mężczyźnie siedzi jakiś stary pies, który wytrzymuje długo, a potem nagle puszczają mu nerwy.
Męskość jako walka
W jego opowieści męskość nie ma jednego kształtu. Jest ulepiona z wątpliwości, z niechęci do sentymentalizmu, z odwagi do przyznania się że coś boli. - Starość u mnie wygląda tak, że co chwila mi się przypominają jakieś syfy z życia - rzuca mimochodem. I w tej prostocie jest cały program antyheroicznej męskości. Bez pozłoty, bez pancerza.
Wojna płci i cała reszta
Maleńczuk nie ma złudzeń. Świat kobiet i mężczyzn nie zawsze się dogaduje. - Jest wojna płci - mówi. I słychać w tym nie tyle mizoginię, ile raczej doświadczenie człowieka który wiele razy próbował ustawić swoje życie, a ono i tak ustawiał ostatecznie jego.
- Niejedna kobieta to prawdziwa piekielnica. Perfidia i knucie to cechy damskie i ja je w sobie też mam - dodaje z przekąsem i obnaża mechanizm który w nim działa. Mężczyzna nie jest z Marsa, kobieta nie jest z Wenus. Jesteśmy z jednego bałaganu psychicznego, który każdy próbuje przeżyć we własnym rytmie. - Kobiety są bardzo subiektywne - rzuca, a przecież to zdanie opisuje też jego samego. Subiektywność, emocjonalność, impulsywność nie są tu domeną jednej płci. Są elementami wspólnego ludzkiego losu.
Szołbiznes, alkohol i cena błyskotek
Maleńczuk łamie też wygodne stereotypy o uzależnieniach. - Od alkoholu nie uzależniłem się na ulicy, ale na balangach w szołbiznesie, - mówi i trafia w sedno opowieści o męskości współczesnej, która tak często udaje odporność, a w praktyce pęka właśnie tam gdzie świeci najjaśniej. Artysta ma świadomość tego, że sukces bywa śliski jak lustro w klubowej łazience, a mężczyzna w błysku fleszy może się posypać szybciej niż myśli. Gorzka, ale prawdziwa lekcja.
Związki, dzieci i klęska kochanek
Kiedy rozmowa schodzi na związki, Maleńczuk rysuje obraz brutalnie szczery. Fundamentem jego relacji zawsze było rodzicielstwo. - Jak masz dzieci to masz kilka miłości, a kochanka to jedna miłość - mówi. - Wiele kochanek nie mogło uwierzyć, że przegrywa z moją starą. Wszystkie poniosły klęskę - przyznaje. Wypowiedziane surowo, niemal reportersko, brzmi jak bilans poniesiony na własnej skórze. Jednocześnie natychmiast dorzuca, że potrafił być wierny kochance. Paradoks? Raczej kolejny ślad po życiu, które nie układa się w równą linię logiczną, tylko w sinusoidę pragnień, nudy, poczucia obowiązku i ucieczek.
Mężczyzna, który zostaje człowiekiem
W świecie Maleńczuka męskość nie jest projektem do wykonania. Jest procesem, którego nie da się zamknąć w definicji ani zamrozić w modnych pojęciach. To męskość, która się wymyka. Raz jest gniewna, raz melancholijna. Raz chroni, raz rani. Raz buduje, raz niszczy.
Może właśnie dlatego w jego opowieściach jest siła. Bo wbrew pozorom to historia o człowieku który nie udaje, że jest stabilny. Przyznaje, że pamięć dokucza, że ego szarpie, że lęk potrafi pokazać pazur. A jednak trzyma kurs. Może krzywy, może nieoczywisty, ale własny.
I tu, paradoksalnie, wracamy do tytułu podcastu. Mężczyzna jest człowiekiem, a człowiek to istota w ciągłej naprawie. Właśnie dlatego te rozmowy mają sens. W tym bałaganie jest prawda. Nie zawsze ładna, ale zawsze żywa.
Thu, 11 Dec 2025 - 51min - 324 - „Przewalać czas na zebraniach dla 10 osób za 100 tys. to wolno". Czy w pracy liczy się tylko ego? | „zaTASKowani 2”, odc. 12
- Łatwo machnąć trzygodzinne spotkanie z 10 osobami, które kosztuje 100 tys. złotych, a organizuje je ktoś, komu nie wolno wydać 500zł - mówi Róża Szafranek, ekspertka od HR w 12. odcinku podcastu „zaTASKowani 2” i otwiera drzwi do rzeczywistości, w której firmy wypisują swoje wartości na ścianie, a technologia, która miała nas uwolnić, tylko przyspiesza wyciek energii, granic i sensu. Badania potwierdzają: Polska bije europejskie rekordy technostresu, hybryda częściej wykańcza niż pomaga, a pracownicy tkwią w wiecznym „tak, ale”, jak zauważa komiczka Karolina Norkiewicz.
„Dla każdego pracownika najważniejsze jest jego własne ego” – mówi w 12. odcinku „zaTASKowanych 2” Róża Szafranek, założycielka HR-hints. Ten odcinek to sygnał alarmowy dla wszystkich, którzy żyją w trybie always-on – nawet wtedy, gdy próbują spać. O tym rozmawiamy w nowym odcinku podcastu „zaTASKowani 2” z Różą, założycielką HR Hints, oraz Karoliną Norkiewicz, komiczką z Klubu Komediowego i współscenarzystką serialu „The Office PL”.
Techno-codzienność, czyli kiedy praca wchodzi do łóżka
Z raportu Focus on Business / Pro Progressio dotyczącego technologii w środowisku pracy wynika, że ponad 73 procent Polaków sprawdza służbową pocztę poza godzinami pracy, a 1/3 robi to kilka razy dziennie. Do tego ponad połowa badanych deklaruje narastającą inwazyjność technologii, a 1/3 twierdzi, że technologia bardzo mocno zaburza równowagę między życiem a pracą.
Brzmi znajomo? Róża Szafranek nie traci czasu na eufemizmy: „większość rzeczy w firmach jest na gębę”. W takim środowisku aplikacje przestają być narzędziami – stają się nadrzędnymi strażnikami naszej codzienności.
Badania pokazują, że model hybrydowy generuje wyższy poziom technostresu niż praca wyłącznie zdalna lub stacjonarna. Ciągłe przełączanie się między dwoma rytmami dnia, dwoma kulturami pracy, dwoma oczekiwaniami – to obciążenie nie do przecenienia.
Cham, który nie włącza kamerki
Według raportu ADP People at Work 2023/2024 pracownicy zdalni o 1/3 częściej obawiają się utraty pracy niż ci w biurze lub hybrydzie. A 1/4 z nich uważa, że są bardziej monitorowani niż pracownicy stacjonarni. W takich warunkach firmy powinny zadbać przede wszystkim o klarowną komunikację, ale często tak się nie dzieje, a pracownicy dowiadują się o błędach post factum. - Człowiek słyszy: jesteś chamem, bo trzy razy nie włączyłeś kamerki na callu. Gdzie twoja kultura osobista? Nie ma czegoś takiego jak kultura osobista. Jak wymagasz włączania kamerek na spotkaniach, to powiedz to ludziom” – mówi Szafranek i pokazuje sedno problemu: technologia nie jest stresująca sama w sobie. Stresujące są oczekiwania bez komunikacji, zasady niejasne, polecenia nieformalnie domniemane, a potem egzekwowane jak świętość.
„Tak, ale”
Raport NFON / Statista Q 2022 umieszcza Polskę w ścisłej europejskiej czołówce technostresu: 1/4 Polaków doświadcza go na co dzień, co trzeci pracownik narzeka na zatarcie granic między życiem a pracą, a 40 procent chce wyraźnego oddzielenia tych sfer – to najwyższy wynik w Europie.
A jednak firmy nadal zaklejają ściany deklaracjami. - Najgorzej, jak wartości firmy są wywieszone na ścianach, jak widzę np., że wisi„ komunikacja”, to wiem, że właśnie w tej firmie jej nie ma, a pracownicy mówią: komunikacja? Nie wiem nawet jak mój szef się nazywa, bo go już trzy razy zmienili i nie pofatygowali się mnie poinformować - tłumaczy. - Ludzie słyszą, że u nas w firmie można popełniać błędy, a następnego dnia pracownicy za błędy są zwalniani. To powoduje, że boją się podejmować ryzyko czy zgłaszać pomysły - dodaje Szafranek. - Często też w samych spotkaniach tzw. kreatywnych wcale nie chodzi o wybór najlepszego pomysłu, bo szef przychodzi z gotowym rozwiązaniem, a ty słyszysz: podoba mi się twój pomysł, ale... To „tak, ale” powoduje, że odechciewa się kreatywności - mówi Karolina Norkiewicz i proponuje alternatywę do tego komunikatu.
- Chcemy pracować z ludźmi, którzy mają małe ego, ale wysoką samoocenę - puentuje Szafranek.
Wed, 10 Dec 2025 - 36min - 323 - „Wmawia się nam, że mamy znać odpowiedź na każde pytanie”. Dr Agnieszka Kozak o tym, że jedno słowo może nas zamrozić na lata | „Szkoła zaufania" odc. 1
- Lubię takie zdanie, że życie jest zawsze po naszej stronie, ale nie zawsze po naszej myśli - mówi psychoterapeutka, dr Agnieszka Kozak w premierowym odcinku nowego podcastu Zwierciadła „Szkoła zaufania". Tylko jak je wcielić w życie? Co to znaczy zaufać życiu w czasach, w których każde wahnięcie rynku, nastrojów społecznych czy własnej biografii potrafi zburzyć misternie ustawiony plan? Dlaczego samo słowo zaufanie brzmi dla wielu jak luksus, na który nie ma przestrzeni w świecie, gdzie wszystko trzeba przewidzieć i zabezpieczyć?
Pierwszy odcinek podcastu „Sztuka zaufania” otwiera rozmowę o odwadze, która nie polega na zaciskaniu zębów, lecz na umiejętności powiedzenia nie wiem i pielęgnacji w sobie ciekawości, w miejsce zamrożenia, które u wielu z nas pojawia się w wyniku zawstydzających doświadczeń.
Czym właściwie jest egzystencjalne zaufanie
Zaufanie do życia brzmi jak slogan z poradnika, który świetnie sprzedaje się w księgarniach, ale trudniej przełożyć go na codzienność. W rozmowie Magdaleny Kuszewskiej z dr. Agnieszką Kozak pojawia się pojęcie egzystencjalnego zaufania. To nie jest ufność w ludzi, instytucje czy nawet własne kompetencje. To zgoda na to, że życie ma swój rytm, logikę i dynamikę, którą możemy współtworzyć, ale której nigdy nie kontrolujemy do końca. Dr Kozak przypomina że nam się wmawia że mamy znać odpowiedź na każde pytanie, a jeśli jej nie znamy to znaczy że coś jest z nami nie tak. Tymczasem zaufanie egzystencjalne zakłada że czegoś nie wiem bo ja mam ciekawość. Niepewność nie jest więc wadą konstrukcyjną człowieka lecz warunkiem ruchu.
To wcale nie jest proste. - Przyznanie się do tego że w życie wpisana jest niewiedza to prawdziwa odwaga - mówi terapeutka. W kulturze która premiuje pewność, wiedzę, kompetencję i ciągłą gotowość do działania, zdanie mam prawo czegoś nie wiedzieć brzmi prawie jak bluźnierstwo. Ale to właśnie ono otwiera przestrzeń na relację z życiem, a nie nieustanne zarządzanie nim jak projektem o wysokiej priorytetowości.
Lęk jako hamulec i nauczyciel
Lęk przed przyszłością nie jest objawem słabości. Jest sygnałem że chcemy mieć wpływ na to co nas spotka, tylko brakuje narzędzi kontroli. Tyle że kontrola w pewnym momencie staje się więzieniem. Kozak zauważa że w pewnym momencie przestajemy eksplorować życie bo musimy mieć pewność. Zamiast smakować kolejne etapy egzystencji zaczynamy je projektować tak jakby były linią produkcyjną.
Magdalena wtrąca, że jedno słowo może nas zamrozić. W odpowiedzi dr Kozak opowiada, jak podczas lekcji śpiewu sama odkryła to zamrożenie na sobie. Bo wystarczy komunikat który budzi w nas wstyd lub strach i nagle wszystkie wewnętrzne zasoby przestają płynąć. Zaufanie nie oznacza więc braku lęku, lecz umiejętność jego odczytywania. Życie nie wymaga od nas byśmy byli niewzruszeni. Wymaga byśmy się nie zawiesili na tym co nas przestraszyło. To ruch i przepływ są dowodami że nadal jesteśmy w kontakcie ze światem.
Zapraszamy na nowy podcast „Sztuka zaufania”. To sztuka świadomej rezygnacji z iluzji, że wszystko da się zaplanować. I może właśnie w tej rezygnacji rodzi się najgłębsza forma wewnętrznego piękna. Nie efektowna, lecz prawdziwa, która sprawia, że nawet, kiedy nie wiemy dokąd zmierzamy, potrafimy pozostać w ruchu.
Tue, 09 Dec 2025 - 53min - 322 - „Większe ryzyko raka piersi jest, gdy kobieta pije dwa kieliszki wina dziennie”. Dr Tadeusz Oleszczuk o tzw. złotej zasadzie przy HTM | „Jak zdrowie”, odc. 11
Choć 80 procent kobiet przechodzi menopauzę źle, a 20 procent bardzo źle, tylko kilka procent w Polsce decyduje się na hormonalną terapię menopauzalną. Dlaczego? W 11. odcinku podcastu Jak zdrowie Anna Augustyn-Protas rozmawia z dr. Tadeuszem Oleszczukiem – ginekologiem, który nie tylko prostuje mity narosłe wokół hormonalnej terapii zastępczej, ale też proponuje własną, „złotą” koncepcję leczenia. Mówi bez ogródek: większość zdrowych kobiet „może i powinna” korzystać z terapii. Jednak pod jednym warunkiem – że zaczniemy ją wcześnie, najlepiej do 10 lat od ostatniej miesiączki.
Menopauza to doświadczenie, które dotyka niemal wszystkich, ale o którym wciąż mówimy szeptem. Statystyki są bezlitosne. „Jeśli 80 procent kobiet przechodzi menopauzę źle, a 20 procent bardzo źle, to coś tu nie gra” – zauważa dr Oleszczuk. Uderzenia gorąca, bezsenność, mgła poznawcza, spadek energii, suchość pochwy, spadki nastroju, zmiany w metabolizmie – lista objawów jest długa i realnie obniża jakość życia, pracy, relacji.
A jednak tylko kilka procent Polek trafia na terapię, która – według obecnej wiedzy – jest najskuteczniejszym sposobem łagodzenia objawów menopauzy.
Dlaczego więc wciąż tak rzadko z niej korzystamy? Lekarz mówi wprost: lata zafałszowanych badań i medialnych sensacji zrobiły swoje.
Jak zniszczono reputację HTM
Dr Oleszczuk opowiada historię, którą środowisko medyczne wciąż musi odkręcać. W głośnych badaniach sprzed dwóch dekad wzięły udział kobiety po 60. roku życia, często z otyłością i już obciążone zdrowotnie.
„Podano im hormonalną terapię menopauzalną i wykazano wzrost ryzyka raka piersi. A potem rozciągnięto ten wynik na wszystkie kobiety – także te młodsze, zdrowe, które mogłyby z terapii skorzystać najbardziej” – tłumaczy ginekolog i jako kontrargument wskazuje porównanie: „Ryzyko raka piersi jest większe od dwóch kieliszków wina dziennie niż od prawidłowo prowadzonej terapii hormonalnej”.
Co naprawdę zwiększa ryzyko raka? W podcaście pada jeszcze jedna, istotna statystyka: 80 procent nowotworów pojawia się po 50. roku życia, kiedy organizm jest już zwyczajnie „zużyty” – jak zaznacza prowadząca.
Ryzyko rośnie nie dlatego, że kobieta przyjmuje estrogeny, lecz dlatego, że przekracza pewien próg biologiczny. To naturalne. A prawidłowo prowadzona terapia – według aktualnych badań – nie zwiększa ryzyka bardziej niż codzienne życiowe nawyki, które bagatelizujemy: alkohol, brak ruchu, przewlekły stres, zła dieta.
Złota zasada przy HTM
Dr Oleszczuk nie tylko prostuje mity, ale też przedstawia własne podejście – „złotą zasadą przy HTM”, która zakłada m.in. wczesne rozpoczęcie terapii, najlepiej w tzw. „oknie estrogenowym”. To właśnie czas ma kluczowe znaczenie. „Większość zdrowych kobiet może stosować HTM bezpiecznie, ale najlepiej zacząć do dekady od zaniku miesiączki. Wtedy działamy z organizmem, a nie pod prąd” – podkreśla lekarz.
Dlaczego mimo to kobiety czekają? Strach, dezinformacja i brak edukacji
Strach przed rakiem piersi, brak kompetencji niektórych lekarzy, tabu wokół seksualności dojrzałych kobiet, brak edukacji w podstawowej opiece zdrowotnej – to wszystko składa się na niechęć wobec HTM.
„Tymczasem badania potwierdziły skuteczność pięcioletniej terapii. A najtrudniejsze w menopauzie są pierwsze 2 do 6 lat. To właśnie ten czas, w którym najbardziej potrzebujemy wsparcia” – przypomina dr Oleszczuk.
Testosteron też jest kobietą: libido, werwa, poczucie sprawczości
Jednym z ciekawych wątków rozmowy jest suplementacja testosteronu, którą dr Oleszczuk stosuje u części pacjentek.Efekty? „Poprawia się libido, ale też wraca werwa – energia do działania, chęć realizowania planów, radość” – mówi.
Ten temat w Polsce wciąż bywa traktowany jak kontrowersja, choć w dużej części krajów Europy Zachodniej to standard elementu terapii.
Wed, 03 Dec 2025 - 45min - 321 - „Śpiewałyśmy to tak, jakbyśmy miały pistolet przy głowie”. Gwiazdy spektaklu „Aniołki Mussoliniego” o tym, że sprawczość jest na depresyjne czasy | „Kultura i inne przyjemności”
Dymy między nami były straszne. Jak było źle, zamawiałyśmy pierogi ze szpinakiem - mówią Ewa Prus, Katarzyna Zielińska i Barbara Kurdej-Szatan o nowym spektaklu Teatru ROMA „Aniołki Mussoliniego". To musical o kobietach, które próbują ocalić siebie, swoją sztukę i godność w czasach grozy. Zofia Fabjanowska rozmawia z aktorkami, które wcielają się w bohaterki balansujące między strachem a sceną. A także o tym, dlaczego śmiech jest formą oporu, pasja ratunkiem, a najsilniej ratują nas… inne kobiety.
Kobiety na scenie, kobiety w historii
Aniołki Mussoliniego to spektakl, który nie ucieka od trudnych tematów. Muzyka, kabaretowe sznyty i rozmach musicalu spotykają się tu z cieniem faszyzmu, strachem i walką o przetrwanie.
Barbara Kurdej-Szatan przyznaje, że w historii tych postaci jest coś poruszającego i przewrotnego.Żydówki w czasach hitleryzmu zrobiły karierę – mówi. – Paradoks tamtego świata polegał na tym, że talent bywał przepustką do chwilowego bezpieczeństwa. Ale cena za to bywała potworna.
To właśnie napięcie między występem a zagrożeniem stało siękluczem do spektaklu. Aktorki opowiadają, że wielokrotnie grały i śpiewały tak, jakbyśmy miały pistolet przy głowie. Nie jako metafora. Jako emocja, która naprawdę wchodzi w ciało.
Pasja jako broń przetrwania
W centrum tej opowieści stoją kobiety. Ich trudne relacje, ich ambicje, ich kruchość i siła.Kasia: dziewczyny przetrwały dzięki pasji – mówi Katarzyna Zielińska, podkreślając, że w opowiadanej historii nie ma taniego heroizmu. Jest za to determinacja, gniew i energia, która chwilami bardziej przypomina desperację.
Kasia: sprawczość jest na depresyjne czasy – dodaje. – To brzmi brutalnie, ale jest w tym prawda. Działanie czasem ratuje, zanim przyjdzie refleksja.
Ewa Prus przyznaje, że praca nad postacią była intensywna emocjonalnie.Kaśka mnie wyciągnęła za fraki – mówi, śmiejąc się z czułością. – Gdy dopadała mnie niemoc, gdy czułam, że ta historia jest za ciężka, zobaczyłam, jak koleżanki niosą mnie dalej.
Kurdej-Szatan podkreśla jeszcze jeden aspekt: teatr jest terapią. – Muzyka, śpiew, wspólna praca nad czymś, co ma sens… to oczyszcza. Nawet jeśli opowiadamy o mroku, robimy to, żeby dać widzom światło.W cieniu faszyzmu, w blasku sceny
Choć spektakl osadzony jest w latach trzydziestych, Aniołki Mussoliniego nie są kostiumowym muzeum. Rezonują tu współczesne emocje – strach, presja, ambicje, konflikty w zespole.Dymy między nami były straszne – mówi Zielińska. – Ale właśnie dlatego ta opowieść jest prawdziwa. Kobiety nie są aniołami. Są złożone, wybuchowe, pełne sprzeczności. I dlatego publiczność tak mocno się z nimi identyfikuje.
Kurdej-Szatan dodaje, że w tych rolach najtrudniejsze nie były sceny dramatyczne, lecz te, w których bohaterki udają beztroskę. – Bo to historia o tym, jak gra się radość, kiedy w środku wszystko pęka. O sile teatru, który pozwala udawać, żeby przeżyć.Pierogi, przyjaźń i mikroterapie
Choć praca nad spektaklem była obciążająca, przetrwanie prób nie obyło się bez drobnych rytuałów.Jak było źle, zamawiałyśmy pierogi ze szpinakiem – wspomina Zielińska. – To był nasz mały reset, nasze 10 minut oddechu od świata, który wchodził nam pod skórę.
Ta codzienność – pierogi, wygłupy, podtrzymywanie siebie nawzajem – stała się przeciwwagą dla historii, która potrafiła przeciążyć psychikę.Tue, 02 Dec 2025 - 52min - 320 - „Pokręcenie to jest moje paliwo”. Dlaczego Mariusz Bonaszewski nie chce się przeglądać w przeszłości? | „Mężczyzna jest człowiekiem”, odc. 8
- Skończyłem 60 lat i jestem zmęczony, sobą też - mówi Mariusz Bonaszewski w 8. odcinku podcastu „Mężczyzna jest człowiekiem” z Beatą Biały. Czy mężczyzna wciąż musi być silny, czy wreszcie może być prawdziwy? Słuchamy mężczyzny, który nie udaje. Mariusz Bonaszewski, aktor o potężnej scenicznej charyzmie, prywatnie mówi o kruchości, zmęczeniu, wojnie i samotności. O tym, co zostaje, gdy odpadną wszystkie role.
W nowym odcinku podcastu „Mężczyzna jest człowiekiem” Beata Biały rozmawia z Mariuszem Bonaszewskim o lęku, starzeniu się, samotności, kształtowaniu emocji i o tym, że męskość XXI wieku przypomina czasem dom po remoncie, w którym nikt nie miał siły posprzątać. Aktor mówi o śniącej mu się wojnie, o pokręceniu, które jest jego paliwem, o zmęczeniu sobą i o tym, dlaczego nie chce przeglądać się w znajomych z liceum. Historia mężczyzny, który zamiast „być twardy” — jest prawdziwy.
„Niektóre wspomnienia mam fatalne”
Żyjemy w świecie męskich masek - siły, niezawodności, przewidywalności i waleczności. Bonaszewski mówi: nie, dziękuję. Jego energia płynie z niepokoju, z krzywizn, z niedopasowania. - Pokręcenie to jest moje paliwo. Zawsze byłem nadwrażliwy - przyznaje.Jak ta jego emocjonalność się objawia? - To było widać już w szkole. Zdarzało mi się uciekać i nie chodzić miesiącami na lekcje - zdradza. Mimo że miał fajnych kolegów, to ogólny klimat tej instytucji i zachowania nauczycieli, których był świadkiem, powodowały, że nie mógł się zmusić do uczestnictwa. - Niektóre wspomnienia mam z tego okresu fatalne - wyznaje. Może dlatego nie lubi przeglądać się w przeszłości? - Nie wyobrażam sobie, żeby pojechać na zjazd absolwentów. Co miałoby mi to dać? - pyta znając odpowiedź. Nie chodzi o snobizm, lecz o intuicyjne odcinanie się od dawnych wersji siebie. Od ludzi, z którymi łączyło nas coś, co dziś już nie istnieje — może poza wspomnieniem, które czasem lepiej zostawić w spokoju.
Narzekanie jako język pokoleniowy
W rozmowie pojawia się także wątek rodzinnego dziedzictwa emocjonalnego. „Narzekanie jest przyjemne. A jak się dorasta w tym od dzieciństwa, to trudno się tego pozbyć” – mówi.
Wygląda to na mikroportret całego pokolenia. W Polsce mężczyźni często nie mają dostępu do języka emocji, ale mają dostęp do języka narzekania. To ich kod kulturowy. Narzekanie jest bezpieczne: nie odsłania słabości, nie prosi o pomoc, jest społeczne, oswojone, wręcz rytualne.
W epoce self-care, w której samotność próbuje się sprzedawać jako luksusowy produkt - weekendy offline, domy w lesie, reset w górach - Mariusz przyznaje to, co wielu mężczyzn skrzętnie ukrywa. „Nie mógłbym być sam.” Niechęć do samotności bywa traktowana jako słabość. Może nowoczesny mężczyzna wcale nie ma być samowystarczalny. Może ma być z kimś, i to nie z przymusu, lecz z potrzeby.
Kiedy śni się wojna
Bonaszewski nie ukrywa, że jego wyobraźnia pracuje jak sejsmograf współczesnych lęków. „Śni mi się wojna” – przyznaje. I dopowiada, że „lęk polega na tym, że jesteśmy w przededniu”, żyjąc w czasach, w których napięcie społeczne zaczęło przypominać cichy alarm.Wszystkie te wątki układają się w portret człowieka, który doszedł do wieku bilansu. „Skończyłem 60 lat i jestem zmęczony, sobą też” – mówi. Nie w tonie rezygnacji, lecz dojrzałej trzeźwości. Zmęczenie nie musi oznaczać kapitulacji, może być też początkiem nowej szczerości.
„Mężczyzna jest człowiekiem” to rozmowa, w której maski spadają bez huku. Zostaje człowiek: wrażliwy, niepewny, czasem lękliwy, ale przede wszystkim prawdziwy.
Fri, 28 Nov 2025 - 1h 07min - 319 - „Jak zatrudniam ludzi, to mam test na jabłko”. O flakingu i nowej kulturze rekrutacji | „zaTASKowani 2”, odc. 11
- Mamy do czynienia ze zjawiskiem flakingu, tzn. ludzie nie przychodzą na rekrutacje i brakiem szacunku ze strony kandydatów. Osoba w ostatniej chwili nie przychodzi na spotkanie - mówi ekspertka od komunikacji, Hanna Dymek-Jara w podcaście „zaTASKowani 2”. - A ja się wcale nie dziwię, przyszła koza do woza, to reakcja na lata nadużyć ze strony rekruterów - odpowiada Dorota Peretiatkowicz. W 11. odcinku rozmawiamy o kulturze pracy, która zmieniła się szybciej, niż firmy zdążyły przepisać regulaminy.
Ubieraj się do pracy, którą chcesz mieć, a nie tej, którą masz. Tym klasykiem rekruterów z Doliny Krzemowej zaczynamy rozmowę o kulturze spotkań w pracy m.in. także tych rekrutacyjnych z Hanną Dymek-Jarą, ekspertką w branży PR i komunikacji kryzysowej, założycielką firmy Questia oraz Dorotą Peretiatkowicz, połową duetu Socjolożki.pl.
Między chaosem a komunizmem korporacyjnym
Dziś rozmowy o pracę przypominają psychologiczną grę terenową. Wątpliwe rytuały, zagadki rodem z motywacyjnych memów i pytania, których sensu nikt już nie pamięta. - Np. co chcesz robić za 5 lat – nie powinno padać. Dziś 5 lat jest niewyobrażalne. Ja nawet nie wiem, co się jutro wydarzy - zauważa Hanna Dymek-Jara.
Rynek pracy rzeczywiście zmienia się jak aplikacje w telefonie: co kwartał aktualizacja, co rok przełom. W takim kontekście pytanie o przyszłość za pół dekady brzmi jak relikt analogowego świata. - Kiedy patrzę na rekrutacje, to bardzo dużo jest o tym, jak się ubrać, czy patrzeć w oczy, co mówić, żeby organizacje oszukać. Przestańmy udawać - dorzuca Dorota. I dodaje: „Nie czarujmy się, że jesteśmy równi. To taki komunizm korporacyjny.”
Bo niby wszyscy wiemy, że hierarchie istnieją, ale branża HR lubi udawać, że wszyscy siedzimy przy jednym stole. Najlepiej okrągłym.Flaking jako nowy bunt
Hanna zaczyna od tego, co dziś najbardziej denerwuje rekruterów: flakingu. Kandydaci, którzy nie przychodzą na umówione spotkania, potrafią zniknąć 5 minut przed godziną zero. - To brak szacunku z ich strony - mówi Hanna z perspektywy osoby, która widziała już wszystkie odmiany chaosu rekrutacyjnego. - A ja się wcale nie dziwię. Przyszła koza do woza. To reakcja na lata nadużyć ze strony rekruterów i braku feedbacku. To był całkowicie bezkarny proceder - odpowiada Dorota.
Po latach jednostronnej przewagi rekruterów rynek się odwrócił. To, co kiedyś było normą („odezwiemy się”), dziś wraca jak karma. Czy to eleganckie? Nie. Czy zrozumiałe? Bardzo. Potwierdzają to dane: w badaniach Polskiego Instytutu HR aż 65% kandydatów rezygnuje z pracy po pierwszym kontakcie z osobą rekrutującą, jeśli ta jest „niesympatyczna”.
W świecie, w którym — jak mówił Steve Jobs — „prawdziwi artyści dowożą”, kandydaci najwyraźniej uznali, że dowozić powinni też rekruterzy.Test na jabłko i japonki w biurze
Dorota od kiedy prowadzi firmę sama zatrudnia i stosuje swoje niekonwencjonalne metody. - Jak rekrutuję ludzi, to mam test na jabłko -mówi. Co to za test? O tym w podcaście — ale sedno jest jedno: podejść do ludzi „jak do ludzi”. Z kolei Hanna, opierając się na danych z badań, dodaje: „Największe tzw. no-go? Japonki w biurze”.
Czy naprawdę XXI wiek z całym swoim luzem nie uniósł gumowych klapek? Najwyraźniej. I to nawet wtedy, gdy większość firmy spotyka się już tylko do połowy na Zoomie.Dorota podsumowuje to najtrafniej: „Kultura to coś, co chroni nas przed nieprzewidywalnymi zachowaniami innych ludzi. Ale musi ewoluować” - wyjaśnia Dorota. - Nie mówmy, że relacje w pracy mają nas budować. One mają nas nie niszczyć. A to zupełnie co innego - wyjaśnia.
Dziś ewoluuje szybciej niż dress code’y. Po pandemii nie tylko praca zdalna wywróciła stół. Wywrócił się cały sposób komunikacji.
Jak pokazują liczby: 78% zetek woli czat niż maila czy telefon, z kolei 40% zetek woli już pracować z AI niż z człowiekiem (za Deloitte Gen Z and Millennial Survey, 2023).Co to dziś znaczy „zachować się profesjonalnie”?
Wed, 26 Nov 2025 - 46min - 318 - „Cisza jest krępująca dla wielu ludzi”. Czy bliskość jest dziś luksusem i na czym polega ćwiczenie 10 minut dziennie? | „Rób to bez presji”, s. 2, odc. 7
Czy w świecie nieustannego tempa, planów i oczekiwań potrafimy jeszcze być naprawdę blisko – ze sobą i z drugim człowiekiem? W nowym odcinku podcastu „Rób to bez presji” Magdalena Kuszewska rozmawia z seksuologami Michałem Sawickim i Michałem Tęczą o tym, czym dziś jest bliskość, dlaczego staje się luksusem i jak odzyskać jej naturalny rytm. To rozmowa o ciszy, dotyku, ciele i emocjach – o tym, że prawdziwa intymność nie potrzebuje pośpiechu, ale autentycznego ciepła. Sponsorem odcinka jest marka Durex oferująca prezerwatywę Perfect Feel.
„Cisza jest krępująca dla wielu ludzi” – zauważa seksuolog Michał Tęcza w rozmowie z Magdaleną Kuszewską. „A przecież to dobry test na bliskość – jeśli potrafię z tobą milczeć, znaczy, że naprawdę czuję się przy tobie swobodnie” – odpowiada prowadząca. Właśnie od tej refleksji zaczyna się odcinek podcastu „Rób to bez presji”, który – zgodnie z przesłaniem marki Durex – zachęca, by bliskość, przyjemność i relację przeżywać bez pośpiechu, lęku czy napięcia.
W świecie, w którym wszystko trzeba robić „szybciej, lepiej, bardziej”, rozmowa o intymności staje się rozmową o wolności. O byciu tu i teraz, o umiejętności bycia z kimś nie dlatego, że trzeba, ale dlatego, że się chce. Kuszewska pyta: czy bliskość i presja mogą iść w parze? Czy da się kochać bez oczekiwań i porównań? A może bliskość, jak mówi Michał Tęcza, „jest dziś luksusem, bo wymaga czasu, spokoju i uważności”?Bliskość bez pośpiechu
Punktem wyjścia tej rozmowy jest tempo codzienności, które wkrada się nawet do sypialni. „Wszyscy chcą być najlepszą wersją siebie, także w łóżku” – mówi Michał Sawicki. – „W moim gabinecie niemal każdy klient mówi: chcę być lepszy, bardziej pożądany, bardziej seksowny. Ale często za tym stoi lęk, że jeśli nie będę idealny, to nie będę wystarczający”. Kuszewska dodaje: „Mamy presję na wszystko – na bliskość, na karierę, na rozwój, na szczęście. Jakby każda sfera życia musiała być dopięta na ostatni guzik”.
Podróże, które zbliżają
W drugiej części rozmowy pojawia się motyw podróży. To one – zdaniem Michała Sawickiego – często przywracają parom naturalny rytm, intymność i radość. „Pary, które przez cały rok nie mają czasu na seks, na wyjeździe potrafią się nagle na nowo odnaleźć. Bo znikają kalendarze, znikają telefony, a zostaje tylko oni i przestrzeń między nimi”.
Jak zauważa Kuszewska, podróże są metaforą bliskości – zmiana miejsca pomaga wyjść z rutyny, odłączyć się od obowiązków i na chwilę wrócić do siebie. Słońce, zapach, nowe bodźce – to wszystko otwiera zmysły, ale też emocje. Dla Durex to również symboliczny moment: Perfect Feel to prezerwatywa, która – dzięki ultracienkiemu, nitrylowemu materiałowi BodyFeel™ – znosi fizyczną barierę między ciałami. „Chodzi o to, by poczuć, że nic nas nie dzieli” – mówi Sawicki. „Technologia ma nam pomóc się zbliżyć, a nie oddzielać”.Ciepło, które łączy
Magda Kuszewska prowadzi dyskusję w stronę dotyku – tego prostego, a jednak coraz rzadziej doświadczanego języka emocji. „Dotyk to pierwszy sposób, w jaki okazujemy czułość i bezpieczeństwo” – tłumaczy Michał Tęcza. – „Ale w dorosłym życiu często o tym zapominamy. Zastępujemy go słowami, obowiązkami, planami. A tymczasem wystarczy bliskość, spojrzenie, ciepło dłoni”.
Intymność w rytmie slow
„Zwolnij” – to jedno z najważniejszych przesłań tego odcinka. Kuszewska i jej goście mówią o tym, jak rytuały slow – wspólne kąpiele, gotowanie, spacery po lesie, bycie razem w ciszy – stają się dziś luksusem. „Dla wielu osób cisza jest krępująca” – zauważa Tęcza. – „A przecież to właśnie ona pokazuje, ile jest między nami prawdziwej bliskości”.
To także wspólny język kampanii „Podróż w ciepło” – współpracy Durex i platformy Slowhop, która zachęca do odnalezienia spokoju, natury i bliskości w rytmie slow. Bo relacja, podobnie jak podróż, nie kończy się po powrocie. To codzienna decyzja – by być, słuchać, czuć i nie gonić.
Sponsorem odcinka jest marka Durex oferująca prezerwatywę Perfect Feel.
Tue, 25 Nov 2025 - 52min - 317 - „Mówi się, że policjanci to wyuczeni psychopaci, ale to inaczej wygląda”. Katarzyna Wolwowicz o czytelnikach kryminałów i poprawności politycznej | „Rzecz gustu”, odc. 4
- Nie jestem fanką poprawności politycznej i tego całego skupienia na sobie - mówi autorka kryminałów, Katarzyna Wolwowicz w podcaście „Rzecz gustu”. Co napędza wyobraźnię tej pisarki i psycholożki, która pracowała przez lata ze służbami mundurowymi? Dlaczego las działa jak naturalny detoks, a poranne pisanie i wypowiadanie pomysłów na głos staje się rytuałem twórczej klarowności?
W podcaście „Rzecz gustu” magazynu Zwierciadło Magdalena Kuszewska rozmawia z Katarzyną Wolwowicz – autorką serii kryminalnej o Oldze Balickiej (Niewinne ofiary, Fałszywe tropy, Toksyczne układy, Bursa) oraz thrillera W otchłani – o emocjach, które prowadzą fabułę, o pracy z policjantami oraz o tym, dlaczego nie wierzy w poprawność polityczną. To rozmowa o pisaniu, które dojrzewa razem z człowiekiem.
„Czuję emocje ludzi, którzy nie istnieją”
Katarzyna Wolwowicz, pisarka i psycholożka kliniczna, nie ukrywa, że emocje są jej głównym paliwem twórczym. „Bardzo często czuję emocje ludzi, którzy nie istnieją” – mówi. I dodaje: „Mnie one zawsze inspirują. Pewnie wychodzi natura psychologiczna”.
To podejście sprawia, że jej bohaterowie stają się trójwymiarowi – są zbudowani nie tylko z akcji, lecz przede wszystkim z przeżyć. W jej powieściach napięcie rośnie nie tylko przez śledztwo, ale przez wewnętrzne zmagania postaci.
Poranek i myśli, które nie mogą uciec
Pisarką stała się, jak mówi: „późno, przed czterdziestką, kiedy do tego dojrzałam”. Jednak niezwykle płodną (ponad 20 książek na koncie), pewnie dlatego, że ma ustalony rytm pracy. „Lepiej mi się pisze rano i muszę wypowiadać moje myśli na głos, wtedy nie zapominam pomysłów”.
Mówi je do siebie, jakby testowała brzmienie scen i dialogów. To rodzaj autorskiego „głośnego pamiętnika”, który pozwala jej projektować rozdziały tak, jakby już istniały w realnej przestrzeni.
Ten proces – jak zaznacza – jest kruchy. Wymaga spokoju, przestrzeni i… odpowiedniego pejzażu. „Niektórzy boją się lasu, a mnie on uspokaja. To mój detoks” – dodaje.
Wolwowicz opowiada, że nie potrafi pisać, jeśli codzienność staje się za głośna, za szybka, zbyt wymagająca. Las – dosłownie – przywraca jej równowagę i pomaga „zresetować emocjonalne akumulatory”.
„Policjanci to nie psychopaci”. Prawda zza kulis
Przez lata Wolnowicz pracowała z policjantami, najpierw jako psychoterapeutka, a teraz w ramach konsultacji przy książkach. I jak mówi: mierzy się z największym stereotypem dotyczącym tej grupy zawodowej.
„Mówi się, że policjanci to wyuczeni psychopaci, ale rzeczywistość inaczej wygląda” – zaznacza.
„A jak z nimi pracowałam, to zauważyłam, że mają mnóstwo empatii i ogrom emocji, ale emocje ukrywają w środku”.Ta obserwacja sprawiła, że jej literacki świat nie jest czarno-biały. Policjanci Wolwowicz to ludzie, którzy targają w sobie ciężar, często zbyt duży, by go wypowiedzieć.
A sama autorka?
„W życiu prywatnym często płaczę” – przyznaje.
To również część jej wrażliwości, której nie traktuje jako słabości. Raczej jako narzędzia do głębszego rozumienia świata.Czytelnicy kryminałów chcą… tego samego?
Rynek kryminału jest ogromny, ale – jak zauważa Wolwowicz – paradoksalnie przewidywalny.
„Bardzo wielu czytelników kryminałów chce ciągle to samo” – mówi. Chodzi o pewien rytm, znany układ, krąg oczekiwań, które sprawiają, że powieść staje się „bezpieczną podróżą”, nawet jeśli pełną trupów i tajemnic. Wyzwaniem pisarza jest tchnąć świeżość w gatunek, który ma swoje ustalone szyny. Jednak pisarka się temu nie poddaje i nie kryje też swojego sceptycyzmu wobec współczesnej kultury nadmiernej ostrożności:„Nie jestem fanką poprawności politycznej i tego całego skupienia na sobie”.
Mon, 24 Nov 2025 - 59min - 316 - „Jak nie masz poczucia humoru, będziesz gorszym rodzicem”. Dr Ewa Woydyłło o strategiach przetrwania | „Kultura i inne przyjemności”
- Problemem jest to, że ludzie nie chcą albo nie umieją wyjść z roli, a przecież w życiu każdy z nas ma kilka twarzy - mówi dr Ewa Woydyłło w podcaście „Kultura i inne przyjemności". Inspiracją do rozmowy jest film „Bird”. Dlaczego tak ważne w życiu jest poczucie humoru i jakie pytanie, słynna psycholożka uważa za niepotrzebne?
„Bird”, film właśnie trafił na VOD – jest to jedna z tych opowieści, które zostają w nas na długo. Dziewczyńska, czuła, podnosząca na duchu, a jednocześnie bardzo prawdziwa. To obraz o siostrzeństwie, dojrzewaniu do własnego głosu i o tym, że strategie przetrwania nie muszą rządzić naszym życiem. Z tej okazji Zofia Fabjanowska zaprosiła do rozmowy dr Ewę Woydyłło, terapeutkę i psycholożkę, by porozmawiać nie tylko o samym filmie, ale i o mechanizmach, które rządzą naszym życiem: strategiach przetrwania, umiejętności bycia sobą, elastyczności psychicznej i o poczuciu humoru, które bywa ratunkiem, ale czasem i pułapką.
To rozmowa o cichych zwycięstwach i o tym, jak bardzo potrzebujemy siebie nawzajem, zwłaszcza w momentach, w których świat zdaje się odbierać nam głos. Dr Ewa Woydyłło podkreśla, że filmy, takie jak „Bird”, mają ogromną siłę terapeutyczną: pomagają złapać oddech, nazwać emocje, a czasem – zobaczyć własną historię w zupełnie nowej perspektywie.Fight, flight, freeze – nasze nieświadome strategie życia
W rozmowie pada wątek, który dr Woydyłło porusza od lat: automatyczne reakcje typu fight, flight, freeze (walcz, uciekaj, zamarznij - od red.), jakie uruchamiają się w sytuacjach stresu i zagrożenia. To nie są modne etykietki, lecz realne strategie przetrwania, które – jak zauważa – potrafią kierować naszym życiem, nawet jeśli ich sobie nie uświadamiamy. W „Bird” widać je wyraźnie: bohaterowie, w tym główna nastoletnia bohaterka, walczą, uciekają lub zamierają emocjonalnie, zanim nauczą się mówić własnym głosem.
Dla Woydyłło to ważny trop: film staje się lustrem pokazującym, że czasem potrzebujemy nie siły, ale…„świadomości”, by zareagować inaczej niż zawsze.
Elastyczność psychiczna: antidotum na „zafiksowanie”
W podcaście pojawia się temat, który świetnie rezonuje ze współczesnością to tzw. fleksyjność, zdolność dopasowania się do sytuacji, zmiany scenariusza, odkrywania, że nie musimy całe życie grać jednej roli.
„Brak elastyczności sprawia, że się fiksujemy – na przekonaniach, lękach, maskach, jakie sobie stworzyliśmy” – tłumaczy dr Woydyłło.
Co to właściwie znaczy – być sobą, gdy świat domaga się od nas tyle ról, póz i strategii? Dr Woydyłło podkreśla, że w kulturze nadmiaru komunikat o „byciu sobą” bywa pusty. W praktyce wymaga odwagi, rezygnacji ze społecznych kostiumów i przyznania się do własnych emocji.
To właśnie robi „Bird”: przypomina, że najważniejsze przemiany dzieją się w ciszy, w środku. Czasem dopiero po latach pozwalamy sobie być autentyczni – wobec bliskich, ale przede wszystkim wobec siebie.Poczucie humoru jako tarcza – ale uwaga na pułapki
Dystans do siebie i świata często ratuje nam życie – emocjonalnie i społecznie. - Poczucie humoru jest niezbędne do zdrowego i dobrego życia. - Jeśli nie masz poczucia humoru, będziesz gorszym rodzicem, ale także uczniem, pracownikiem, partnerem - potwierdza ekspertka.
Fri, 21 Nov 2025 - 36min - 315 - „Terapia dała poczucie wolności. Pewnych rzeczy nie zobaczyłbym nigdy”. Przemysław Bluszcz o przemocy, jakiej doświadczył od patriarchatu | „Mężczyzna jest człowiekiem”, odc. 7
- Na terapię poszedłem, bo był kryzys w związku - mówi Przemysław Bluszcz w 10. odcinku podcastu „Mężczyzna jest człowiekiem”. Czy współczesny mężczyzna musi nieustannie udowadniać swoją siłę? Aktor o niezwykłej wrażliwości, w rozmowie z Beatą Biały pokazuje zupełnie inną drogę – spokojniejszą, głębszą i bardziej autentyczną. Mówi o terapii, relacjach, płaczu, patriarchacie i o tym, że męskość nie jest walką, lecz zgodą na siebie.
Mężczyzna, który czuje. Przemysław Bluszcz o męskości, która nie boi się łagodności. Ten odcinek podcastu „Mężczyzna jest człowiekiem” to podróż przez intymne doświadczenia aktora, który z niezwykłą otwartością opowiada, jak buduje swoje życie na uważności i miękkości, a nie na twardych zbrojach. Zamiast deklaracji o sile i dominacji słuchamy opowieści o relacjach, terapii, wrażliwości i niezwykłej odwadze, jaką jest spojrzenie w głąb siebie.
„Żyjemy przede wszystkim, żeby być w relacji”
Już na początku rozmowy Bluszcz zaskakuje metaforą, która spina cały odcinek: „Droga krzyżowa jest metaforą ludzkiego życia” – mówi. To nie obraz cierpienia, ale wędrówki, w której każdy niesie swój własny ciężar i uczy się go rozumieć. A zrozumienie jest możliwe tylko wtedy, gdy dopuszczamy drugiego człowieka naprawdę blisko. „Żyjemy przede wszystkim, żeby być w relacji” – podkreśla aktor, pokazując, jak bardzo potrzebujemy siebie nawzajem.
W szczerej rozmowie wraca też do własnych doświadczeń dorastania. „Z rodzicami nie rozmawiało się o ważnych rzeczach” – wspomina. Brak języka emocji i tabu wokół uczuć odcisnęły ślad na wielu pokoleniach mężczyzn. On sam długo nosił w sobie konsekwencje zasłyszanych w dzieciństwie haseł: „Chłopaki nie płaczą”. Przyznaje: „Przez wiele lat nie potrafiłem płakać”.
„Wiele razy doświadczyłem patriarchalnej przemocy”
O tym, jak bardzo męskość wymaga dziś realnej zmiany, mówi również w kontekście doświadczeń patriarchalnej kultury, które – jak zaznacza – nosi w sobie każdy z nas: „Wiele razy doświadczyłem patriarchalnej przemocy”. I właśnie dlatego tak ważna była dla niego wsparcie z zewnątrz, do którego nakłoniła go ówczesna żona. „Na terapię poszedłem, bo był kryzys w związku” – mówi otwarcie. To nie była słabość, ale decyzja o odpowiedzialności, o próbie ratowania siebie i relacji.
Dziś o terapii opowiada z ogromną wdzięcznością. „Terapia dała poczucie wolności – poznanie siebie, poznanie swoich granic. Pewnych rzeczy bez oka z zewnątrz nie zobaczyłbym nigdy. Każdy z nas obraca się we własnych mechanizmach” – mówi. To zdanie może wybrzmieć jak wezwanie dla wielu mężczyzn, którzy wciąż boją się zajrzeć pod powierzchnię.
Aktor zauważa też absurd codziennych, wyuczonych zachowań. Choćby tego, jak często używamy słowa „przepraszam”: „Mam problem, że często mówi się <przepraszam> bezrefleksyjnie” – dodaje.
„Życie bywa gorzkie, ale bywa też słodkie”
W rozmowie nie brakuje również lekkości. Bluszcz z przymrużeniem oka mówi o tym, że lubi stwierdzenie: „Życie bywa gorzkie, ale bywa też słodkie” – bo to w równowadze między trudnym a pięknym rodzi się codzienna dojrzałość.
Najważniejsza myśl odcinka pada jednak w kontekście współczesnych rozmów o męskości:
„Męskość to nie walka, a zgoda. Bo przy walce zawsze są ofiary.”
To zdanie wybrzmiewa jak manifest – spokojny, miękki, dojrzały. I niezwykle potrzebny.Ten odcinek to zaproszenie, aby spojrzeć na męskość nie jak na projekt do zrealizowania, lecz jak na relację – z sobą, z drugim człowiekiem, ze światem. A przede wszystkim: jako na człowieczeństwo.
Jeśli chcesz posłuchać rozmowy o dorastaniu do siebie, o emocjach, które wreszcie mogą być wypowiedziane, o przełamywaniu patriarchalnego ciężaru i o łagodności, która wcale nie osłabia – wręcz przeciwnie, daje siłę – ten odcinek jest dla Ciebie.
Thu, 20 Nov 2025 - 58min - 314 - „Opłaca nam się jeść białko”. Anna Kopańczyk o zdrowej relacji z cukrem i diecie na dłuższe życie | „Jak zdrowie”, odc. 10
- Jest taka maksyma: nie przytyłaś dziś, nie schudniesz jutro - mówi dietetyczka, Anna Kopańczyk w podcaście „Jak zdrowie". Co to znaczy, że nasze okno żywieniowe trwa między 40. a 60. rokiem życia? Jakie produkty szkodzą nam najbardziej, a które pomagają się zdrowo starzeć? Magdalena Kuszewska zaprasza na rozmowę z autorką książki „Menopauza. Instrukcja obsługi".
Dlaczego po czterdziestce nasze talerze powinny wyglądać inaczej? Jak jeść, by żyć dłużej, lepiej i z większą energią – także w okresie okołomenopauzalnym? W podcaście „Jak zdrowie” magazynu Zwierciadło Magdalena Kuszewska rozmawia z Anną Kopańczyk, dietetyczką i autorką książki „Menopauza. Instrukcja obsługi”, o tym, że zdrowe starzenie się nie zaczyna się w gabinecie lekarskim, ale… w kuchni i w codziennych, drobnych wyborach.
Nie chodzi o uniknięcie objawów menopauzy
„Okno żywieniowe jest między 40. a 60. rokiem życia” – zaznacza Anna Kopańczyk. To czas, w którym dieta może realnie spowolnić proces starzenia się i wzmocnić organizm na kolejne dekady. Wbrew obiegowym opiniom nie chodzi o uniknięcie objawów menopauzy. „Nie chodzi o to, żeby uniknąć objawów menopauzy. Chodzi o to, by wejść w ten okres z zasobami – odżywionym ciałem i spokojną głową”.
To właśnie wtedy u kobiet pojawia się największa wrażliwość na wahania cukru, niedobory białka czy błonnika. A jednak Kopańczyk podkreśla: to nie czas restrykcji, lecz mądrych zmian.„Snacki treningowe to 10 przysiadów”
W rozmowie pada zdanie, które mogłoby stać się mottem każdej kobiety po czterdziestce:
„Każde zrobione i niezrobione kroki się kumulują i wpływają na to, czy będziemy się dobrze starzeć”.
Kopańczyk zachęca do myślenia o zmianie jako o procesie, nie rewolucji. Przykład?
„Snacki, czyli tzw. przekąski treningowe to 10 przysiadów”. Krótka aktywność, którą zrobisz między spotkaniami, przed wstawieniem prania, między jednym a drugim telefonem.
Codzienne drobiazgi – mała porcja warzyw, jedna kawa z mniejszą ilością cukru, 15 minut spaceru – robią różnicę większą, niż myślimy.Dieta po 40. - fundamenty, bez których nie ruszymy
Kobiece ciało po czterdziestce potrzebuje innego paliwa niż wcześniej. Dietetyczka wylicza: -„Po pierwsze: dla kobiet po 40. 30 gramów błonnika jest nie do negocjacji. Po drugie: Dodatek białka do posiłku zapobiega spadkom energii, insulinooporności, bo generalnie opłaca nam się jeść białko”. Dlaczego staje się ono takie kluczowe? Z wiekiem tracimy masę mięśniową, a to mięśnie „spalają” cukier i chronią nas przed insulinoopornością. Białko stabilizuje też apetyt i chroni przed podjadaniem. - Najlepszym jego źródłem są: jajka, ryby, rośliny strączkowe, tofu, nabiał fermentowany, orzechy i nasiona - podaje ekspertka. I wyjaśnia, że choć białko jest niezbędne, nie oznacza to jedzenia steków: „W zdrowym starzeniu się kobiet warto ograniczyć mięso - szczególnie czerwone”.Czego unikać? Trzy produkty, które najbardziej nam szkodzą
Dietetyczka wskazuje trzy grupy, których nadmiar działa na nas po prostu źle:
1. Cukier prosty i słodycze – niestabilna energia, rozchwiania nastroju, stany zapalne. Jednak - jak zaznacza dietetyczka - „Chodzi o zdrową relację z cukrem. Nie o demonizowanie, ale świadome wybory: nie będę codziennie jeść słodyczy, ale raz w tygodniu mogę sobie pozwolić na ciastko z cukierni”.
2. Ultra przetworzona żywność – sól, cukier, tłuszcze trans i chemiczne dodatki.
3. Napoje słodzone (także „fit”) – szybki skok cukru, spadek energii i błędne koło podjadania.
Anna Kopańczyk praktykuje to, co głosi. Wprowadziła do swojego jadłospisu pięć produktów, które poleca wszystkim kobietom po 40., na liście znalazły się m.in. oliwa i suszone śliwki, które wg przytaczanych przez ekspertkę badań, okazują się być zbawienne dla naszych kości.
Zmiana diety? Zacznij dziś, choćby od jednego krokuWed, 19 Nov 2025 - 54min - 313 - „Szczyty są samotne”. Marta Klepka o tym, że przyjaciół poznaje się w sukcesie, a nie w biedzie | „Ukryte piękno”, odc. 17
- Kobiety, które zarabiają więcej, często nie mówią o tym w domach, ukrywają, przelewają na inne konta. Niektóre moje koleżanki nie przyznają się w domu, że są prezeskami - mówi Marta Klepka, liderka biznesu w podcaście „Ukryte piękno”. Czy sukces zawodowy naprawdę daje wolność, czy raczej nowy rodzaj samotności? Anna Augustyn-Protas rozmawia z liderką, mentorką i prowadzącą program „Babski biznes” w TVN Style – o kobietach, które nie boją się sięgać po więcej, choć często płacą za to wysoką cenę. Sponsorem podcastu jest TVN Style.
Kobiety biznesu nie czekają już na zaproszenie do stołu – same go budują.Kiedy kobieta staje na szczycie, często zostaje tam sama. Nie dlatego, że inni znikają, ale dlatego, że niewielu potrafi wytrzymać wysokość, z której widać więcej. „Szczyty są samotne” – mówi Marta Klepka w rozmowie z Anną Augustyn-Protas, redaktorką prowadzącą podcast „Ukryte piękno” magazynu Zwierciadło. To odcinek o sile kobiet, o ambicji i granicach, o przywództwie bez iluzji i o tym, że sukces ma też swoją cichą, niepokazaną stronę.
Marta Klepka to postać, którą trudno zamknąć w jednym zdaniu. Dyrektorka generalna sieci hoteli, inicjatorka akcji „Być kobietą on tour”, mentorka kobiet przedsiębiorczych i prowadząca program „Babski biznes” w TVN Style, w którym pomaga bohaterkom stawiać na nogi ich firmy. W „Ukrytym pięknie” mówi o wszystkim, czego nie widać w telewizji – o emocjach, o zwątpieniach, o decyzjach, które kosztują.Kobiety, które robią trzy etaty w cenie jednego
Początek rozmowy to pytanie o odwagę. Dlaczego kobiety, które mają świetne pomysły, tak długo zwlekają z działaniem? „Zanim zaczną, analizują, wątpią, zastanawiają się, czy na pewno się nadają. A przecież jak ktoś chce, to szuka sposobów, a jak nie chce – powodów” – mówi z uśmiechem Anna Augustyn-Protas.
Klepka potwierdza: „To prawda. Kobiety często czekają, aż ktoś je zauważy, aż ktoś im powie: dasz radę. A przecież teraz możemy wszystko”. W jej programie „Babski biznes” pojawiają się kobiety, które zaczynały od kuchennego stołu, a dziś prowadzą sklepy, restauracje, manufaktury, salony. Wszystkie mają w sobie ogromny potencjał – ale też zmęczenie, niepewność, poczucie, że muszą udowadniać podwójnie.Równowaga czy mit?
Jak mówi Klepka, kobiety, które łączą prowadzenie firmy z opieką nad dziećmi, pracują właściwie na trzech etatach. „Biznes wymaga uwagi i czasu. Jedna z kobiet, które mnie inspirują, mówi, że ma wpisaną w kalendarz tzw. godzinę na myślenie. I to mnie zachwyca. Bo często działamy automatycznie, bez refleksji, jakbyśmy bały się zatrzymać”.
Sukces i jego cena
Marta przyznaje, że kobiety, które osiągają sukces, często spotykają się z niezrozumieniem. „Mówi się, że przyjaciół poznaje się w biedzie, ale ja powtarzam: poznaje się ich w sukcesie. Bo wtedy dopiero widać, kto potrafi się naprawdę cieszyć twoim powodzeniem”.
Szczyty bywają samotne, ale Klepka nie żali się. Dla niej sukces to nie wynik, ale proces – codzienna nauka pokory, zaufania i samodzielności. „Najlepszą radę, jaką dostałam od mojej mentorki, Grażyny Kulczyk, brzmiała: „Nie należy obrażać się na rzeczywistość i trzeba uczyć się od młodszych.” To mi bardzo otworzyło oczy. Dziś lubię pracować z młodszymi. Mają inne spojrzenie, świeżość, odwagę. Uczę się od nich elastyczności”.Jednym z najbardziej momentów rozmowy jest wątek finansów. „Boimy się zarabiać więcej” – mówi Klepka. – „Kobiety, które zarabiają więcej, często nie mówią o tym w domach. Ukrywają, przelewają na inne konta. Niektóre moje koleżanki nie przyznają się w domu, że są prezeskami”.
W świecie, który mówi dużo o siostrzeństwie, Marta nie unika trudnych tematów. „Mówi się o wsparciu kobiet, ale kobiety potrafią też sobie te szpileczki włożyć".
Sponsorem odcinka jest TVN Style emitujący program „Babski biznes”.Thu, 13 Nov 2025 - 50min - 312 - „Wypalenie nigdy nie jest z dnia na dzień. To proces w ciele”. Dlaczego coraz więcej pracowników „odchodzi donikąd”? „zaTASKowani 2”, odc. 10
„Nauczyliśmy się w pandemii, że chodzić do pracy nie oznacza chodzić do pracy. Dziś ludzie pytają: z czego wynika to, że ja muszę być pięć razy w tygodniu w biurze?”- mówi Róża Szafranek w podcaście „zaTASKowani 2”. Jeszcze niedawno biuro było symbolem sukcesu – dziś dla wielu stało się synonimem utraty wolności. Mimo że statystyki pokazują stabilny udział pracy zdalnej na poziomie 30%, globalne korporacje coraz częściej wzywają swoich pracowników z powrotem do open space’ów. Czy naprawdę potrzebujemy biurek, żeby się rozwijać? A może to tylko nostalgiczna potrzeba kontroli? O tym rozmawiamy w nowym odcinku podcastu „zaTASKowani 2” z Różą, założycielką HR Hints, oraz Karoliną Norkiewicz, komiczką z Klubu Komediowego i współscenarzystką „The Office PL”, o tym, czym dziś jest praca – zdalna, hybrydowa czy stacjonarna – i dlaczego żadna z nich nie jest wolna od pułapek.
Jak pisze Nicholas Bloom, ekonomista z Uniwersytetu Stanforda, 2025 r. to tzw. „Rok kaczki” – z wierzchu spokojny, a pod spodem pełen gwałtownych ruchów. – „Powyżej stabilizacja, ale poniżej… burzliwie wiosłują” – mówi Bloom, opisując sytuację firm, które balansują między elastycznością a potrzebą kontroli.
Rok Kaczki, czyli pozorny spokój
Większość pracowników na świecie, bo blisko 60%, funkcjonuje w modelu hybrydowym, 1/3 w pełni zdalnie, a tylko 14% stacjonarnie - wg badania „2024 Global Comms Report”. Wyniki te odzwierciedlają sytuację w wielu krajach Europy, poza Polską, gdzie udział pracy zdalnej to tylko 1/10 - jak wynika z danych GUS-u za II kwartał zeszłego roku.
Mimo (a może właśnie dlatego), że model hybrydowy i zdalny wydają się utrzymywać na stabilnym poziomie od dwóch lat, coraz więcej globalnych marek – od Tesli po Amazon – stawia na kampanie „Return to Office”. Oficjalnie chodzi o współpracę i kulturę organizacyjną. Nieoficjalnie – o strach przed utratą wpływu.
Jak mówi Róża Szafranek, specjalistka HR: – Nauczyliśmy się w pandemii, że chodzić do pracy nie oznacza chodzić do pracy. Dziś ludzie pytają: z czego wynika to, że ja muszę być pięć razy w tygodniu w biurze? - pyta.
Hybryda, czyli inaczej chaos
Choć hybrydowy model miał być złotym środkiem, praktyka pokazuje, że często przynosi więcej napięć niż korzyści. Według różnych źródeł ponad 70% dużych firm w 2025 roku działa w modelu „ustrukturyzowanej hybrydy”, czyli 1–4 dni w biurze. W teorii – elastyczność. W praktyce – nowy rodzaj stresu.
– Najtrudniejszym modelem jest praca hybrydowa. Wyżej oceniasz ludzi, którzy przychodzą do biura, to tzw. zjawisko proximity bias – lubimy ludzi, których fizycznie widzimy – wyjaśnia Szafranek.
Według danych Koalicji Bezpieczni w Pracy („Raport Bezpieczeństwo pracy w Polsce 2023. Dobrostan pracownika, czyli well-being w pracy”), ponad połowa pracowników zdalnych deklaruje, że oszczędza czas na dojazdach, prawie tyle samo śpi dłużej i ma poczucie większej swobody. Ale już w hybrydzie ponad 60% skarży się na brak jasno ustalonych godzin pracy. Granice między „pracą” a „życiem” zacierają się, a burnout (z ang. wypalenie) przestaje być jednostkowym przypadkiem.
– Ludzie coraz częściej dochodzą do takiej granicy wypalenia, że nie są w stanie dłużej pracować. Dobrze pokazują to tzw. odejścia donikąd - patrząc na menadżerów: w 2021 roku to był promil, a teraz 7 procent – dodaje ekspertka.
Spotkania offline, czyli naprawdę kontrola
Arvid Kahl, przedsiębiorca i autor książki Zero to Sold,mówi w swoim podcaścieThe Bootstrapped Founded: „Zamiast przymusowych pogawędek i wspólnego lunchu, pracownicy identyfikują się z tym, co firma chce osiągnąć. Kultura to dziś proces i misja, a nie mundurki czy biurka".
Z raportu „50 Eye-Opening Remote Work Statistics for 2024” wynika, że blisko połowa pracowników zdalnych wskazuje na mniejsze obciążenie stresem w pracy zdalnej. Jednak wraz z elastycznością przyszła nowa forma przeciążenia. – Wypalenie to nigdy nie jest z dnia na dzień. Wypalenie to proces w ciele – wyjaśnia Róża.
Wed, 12 Nov 2025 - 52min - 311 - „Od niedawna wiem, że wiele moich cech wiąże się z ADHD”. Bartek Kasprzykowski o tym, że z kryzysu zawsze coś wyrasta | „Mężczyzna jest człowiekiem”, odc. 5
Czy współczesny mężczyzna może być wrażliwy, zagubiony, a jednocześnie silny? Aktor Bartek Kasprzykowski w rozmowie z Beatą Biały w podcaście „Mężczyzna jest człowiekiem” mówi o dorastaniu do miłości, o tym, że ADHD może być zarówno przekleństwem, jak i paliwem twórczości, oraz o tym, dlaczego nie da się przejść przez życie, nie raniąc innych. To rozmowa o męskości, która nie potrzebuje pancerza.
Bartek Kasprzykowski, znany z wielu ról teatralnych i telewizyjnych, w rozmowie z Beatą Biały odsłania inną stronę swojej osobowości. Nie tę z ekranów, ale z codzienności – człowieka, który szuka, uczy się siebie, i nie boi się mówić o emocjach. W świecie, który długo wymagał od mężczyzn twardości i dystansu, Kasprzykowski mówi wprost: „Zawsze byłem chłopakiem, który wolał towarzystwo dziewczyn. One miały dla mnie więcej ciekawości, mniej rywalizacji. Mogłem być przy nich sobą.”
Aktor przyznaje, że zrozumienie siebie przyszło do niego stosunkowo niedawno. „Od niedawna wiem, że wiele moich cech wiąże się z ADHD. To odkrycie było dla mnie jak uchylenie drzwi do innego świata – wreszcie wiem, skąd ta gonitwa myśli, dlaczego czasem mam tysiąc emocji naraz.” Kasprzykowski mówi o tym z ciepłem, ale też z humorem – jak ktoś, kto nauczył się oswajać swoje demony, zamiast z nimi walczyć. W rozmowie z Beatą Biały wraca też wątek męskości, której sens, jego zdaniem, wcale nie tkwi w sile fizycznej czy kontroli.
„Mnie ukształtowały kobiety”
Mówi z przekonaniem. – „Matka, partnerki, przyjaciółki, koleżanki z pracy. Od każdej czegoś się nauczyłem. Każda pokazała mi coś o mnie samym. I chyba dlatego nigdy nie rozumiałem tej męskiej potrzeby dominacji. Zawsze bliższa była mi empatia.”
Kasprzykowski przyznaje jednak, że budowanie głębokich relacji – zwłaszcza z innymi mężczyznami – wciąż stanowi dla niego wyzwanie. „Zbudowanie przyjaźni jest dla mnie bardzo trudne. W męskich relacjach często czuję napięcie, potrzebę udowadniania czegoś. A ja nie chcę nic udowadniać. Chcę po prostu być.”
Jego słowa brzmią jak manifest pokolenia mężczyzn, którzy przestali wstydzić się emocji. W rozmowie z Beatą Biały aktor nie unika trudnych tematów – mówi o kryzysach, rozstaniach i o tym, jak nauczył się widzieć w nich sens. „Każdy związek to jest praca. Nie ma nic gorszego niż oczekiwanie, że będzie idealnie. Jak przychodzi kryzys, myślę: zaraz z tego coś wyrośnie. Zawsze coś rośnie.”
„Nie da się przejść przez życie, nie raniąc innych ludzi”
Metafora powracania do życia, nawet po porażkach, przewija się przez całą rozmowę. Kasprzykowski mówi o niej z filozoficznym spokojem, który przychodzi dopiero z doświadczeniem. I o akceptacji tego, że nawet w najlepszych relacjach zdarzają się błędy. „Nie da się przejść przez życie, nie raniąc innych ludzi.” Rozmowa Beaty Biały z Bartkiem Kasprzykowskim to intymny portret mężczyzny, który nie boi się mówić o swojej wrażliwej stronie, ale też tej walecznej, gdy razem z żoną, Tamarą Arciuch, musieli od początku związku stawić czoła światu. To także opowieść o dojrzewaniu – nie tylko w sensie wieku, ale i świadomości. O tym, że męskość nie polega na sile, lecz na zdolności do uczuć. Kasprzykowski przyznaje, że nauczył się doceniać chwile spokoju. Że już nie musi wszystkiego kontrolować, nie szuka ideałów. „Kiedyś chciałem mieć odpowiedź na wszystko. Dziś wiem, że czasem wystarczy pytanie. I obecność.”
W podcaście „Mężczyzna jest człowiekiem” Beata Biały rozmawia z mężczyznami, którzy nie wpisują się w stereotypy. Z takimi, którzy mają odwagę być autentyczni, rozbrajać tabu i mówić o emocjach, nie tracąc przy tym poczucia humoru. W rozmowie z Bartkiem Kasprzykowskim pojawia się nie tylko refleksja nad miłością, ale też nad tym, jak trudno dziś być w pełni sobą, gdy świat oczekuje, że zawsze będziemy „ogarniać”.
Fri, 07 Nov 2025 - 59min - 310 - „Próbują nadrobić zaległy sen”. Dr Małgorzata Fornal-Pawłowska o bezlekowej terapii bezsenności i „technice zamykania dnia” | „Słowo do słowa”, odc. 9
Gdy zapada noc, wiele kobiet nie może zasnąć. Zegar tyka, ciało się wierci, myśli krążą wokół spraw dnia. Po pięćdziesiątce bezsenność dotyka nawet połowy z nas – a dla 1/3 kobiet staje się problemem chronicznym. Czy winne są wyłącznie hormony, czy raczej styl życia, stres i brak rytuałów, które pomagają „zamknąć dzień”? W nowym odcinku podcastu „Słowo do słowa” Joanna Brodzik rozmawia z dr n. med. Małgorzatą Fornal-Pawłowską, psycholożką kliniczną i ekspertką od zaburzeń snu, o tym, jak odzyskać spokojne noce w czasie menopauzy. Sponsorem odcinka jest Promensil Forte – suplement diety dla kobiet, które również w czasie menopauzy chcą żyć w zgodzie ze swoją naturą.
Bezsenność w menopauzie – temat, o którym wciąż mówi się za mało
Menopauza to nie tylko zmiana hormonalna – to często rewolucja w całym życiu kobiety. Zmienia się ciało, metabolizm, rytm dnia i nocy. „Połowa kobiet po pięćdziesiątce ma problemy ze snem, a aż 30 procent zmaga się z bezsennością przewlekłą” – mówi dr Małgorzata Fornal-Pawłowska. I dodaje: „Patrzymy na problem szerzej – co się dzieje poza menopauzą? Czy jest stres, objawy depresyjne, starzeją się rodzice? Co się procesuje w nocy?”.
To pytania, które otwierają rozmowę z Joanną Brodzik o tym, jak kobiety mogą lepiej rozumieć swoje ciało i psychikę w czasie menopauzy – i dlaczego sen jest jednym z najczulszych barometrów ich dobrostanu.Higiena snu – codzienny rytuał troski o siebie
Wielu osobom wydaje się, że sen zaczyna się wieczorem – po kolacji, po filmie, po zgaszeniu światła. Tymczasem, jak zauważa dr Fornal-Pawłowska: „To, jak będziemy spać, zależy od całego dnia, a nie tylko od wieczora”. Rano budzimy się w określonym nastroju, przez cały dzień gromadzimy napięcie – a wieczorem ciało domaga się uwolnienia emocji, których nie zdążyłyśmy przeżyć.
Ekspertka wprowadza pojęcie tzw. techniki zamykania dnia – prostych rytuałów, które pomagają oddzielić dzień od nocy. To może być ciepła kąpiel, krótki spacer, kilka minut z książką albo wyłączenie telefonu godzinę przed snem. Ważne, by dać ciału i umysłowi sygnał: dzień się kończy.Co się procesuje w nocy?
Spadek poziomu estrogenów w okresie menopauzy wpływa na termoregulację i neuroprzekaźniki w mózgu. Skutki? Uderzenia gorąca, nocne poty, kołatanie serca – wszystko to przerywa sen. Ale równie ważne są emocje. Kobiety w tym wieku często opiekują się starzejącymi się rodzicami, dorosłymi dziećmi, łączą życie zawodowe z osobistym. Noc staje się jedynym momentem, gdy mają czas, by „przetrawić” to, co się dzieje.
Naturalne wsparcie
W odcinku pojawia się również temat fitoterapii. Czy naturalne preparaty, takie jak Promensil Forte, mogą wspierać kobiety w walce z bezsennością i uderzeniami gorąca? Dr Fornal-Pawłowska tłumaczy, że preparaty na bazie izoflawonów z czerwonej koniczyny mogą łagodzić objawy menopauzy, stabilizując gospodarkę hormonalną – co sprzyja lepszemu snu. Ale najważniejsze jest, by nie traktować ich jak „magicznej pigułki”: zdrowy sen wymaga też ruchu, ograniczenia alkoholu, stałych pór wstawania i zasypiania.
Preparat Promensil Forte w każdej tabletce zawiera 80 mg bioaktywnych izoflawonów z czerwonej koniczyny. Stosując go jesteśmy pewne, co przyjmujemy. Skuteczność i bezpieczeństwo preparatu zostało sprawdzone przez niezależne ośrodki medyczne w 19 badaniach klinicznych, w badaniach uczestniczyło ponad 1 500 kobiet. A specjalnie dla polskich pacjentek produkt poddali ocenie także profesorowie ginekologii i endokrynologii z Polskiego Towarzystwa Menopauzy i Andropauzy. Uznali oni jednomyślnie, że warto rozważyć jego zastosowanie u tych kobiet, których jakość życia uległa istotnemu pogorszeniu z powodu objawów związanych z menopauzą, a które nie mogą lub nie chcą stosować hormonalnej terapii menopauzalnej. Promensil Forte dzięki zawartości wyciągu z czerwonej koniczyny zmniejsza ilość uderzeń gorąca, nocne poty oraz redukuje niepokój i drażliwość.
Thu, 06 Nov 2025 - 50min - 309 - „Najbardziej luksusowy hotel? Pod gwiazdami”. Jak zwiedzać świat inaczej niż wszyscy? | Rzecz gustu odc. 3
- Arabia Saudyjska to tzw. dry country i dzięki temu, że nie pijemy alkoholu, smak kawy z kardamonem czy jedzenia nie ma sobie równych - mówi Agnieszka Manista, z sekcji Podróży dla koneserów w Logos Tour w trzecim odcinku podcastu „Rzecz gustu”. Razem z prowadzącym Maxem Cegielskim wyruszamy w podróż inną niż wszystkie – pełną refleksji, kultury i spotkań, które zmieniają sposób patrzenia na świat. Sponsorem podcastu jest biuro turystyki ZNP Logostour organizator wycieczek na 7 kontynentów.
„Cel podróży to nie miejsce, do którego zmierzasz, a nowa perspektywa, z jaką patrzysz na świat” – słowa Henry’ego Millera mogłyby być mottem rozmowy Maxa Cegielskiego z Agnieszką Manistą, kierowniczką sekcji Podróży dla koneserów w Logos Tour.
Czy podróżować można inaczej – głębiej, uważniej, z ciekawością, która nie goni za kolejnym zdjęciem na Instagramie, lecz za doświadczeniem, które zostaje w nas na lata?
W rozmowie Maxa Cegielskiego z Agnieszką Manistą, kierowniczką sekcji Podróży dla koneserów w Logos Tour, odkrywamy, że turystyka może być sztuką, a koneser – kimś, kto nie tyle szuka nowych miejsc, ile nowych sensów.
Idea Podróży dla koneserów zrodziła się w 2011 roku. „Od początku chodziło nam o to, by zaprosić ludzi do świata, w którym podróż jest spotkaniem – z kulturą, z drugim człowiekiem, ale też z samym sobą” – mówi Agnieszka Manista. To właśnie takie podejście sprawiło, że przez lata Logos Tour zyskał lojalnych podróżników, którzy wracają nie po „odhaczone” miejsca, ale po wrażenia, które trudno zapomnieć.Podróż to nie kierunek, lecz doświadczenie
W odcinku usłyszymy, jak z idei poszukiwania autentyczności narodził się cykl wypraw, które wymykają się standardowym schematom. „Najbardziej luksusowy hotel na świecie, jaki widziałam, był pod gwiazdami” – śmieje się Agnieszka Manista, wspominając noc na pustyni w prowincji Tuaregów w Algierii.
To właśnie tam zaczęła się historia jednej z trzech tras, które zapoczątkowały koncepcję Podróży dla koneserów.Pierwszą był Nowy Jork – nie ten znany z filmów, lecz miasto kultury, sztuki i nieustannej inspiracji. Druga – Japonia, w której podróżnicy Logos Tour poznają kraj kontrastów: od ciszy klasztorów i luksusowych ryokanów po zgiełk tokijskich ulic i zawody sumo. „Japonia jest idealnym kierunkiem dla Europejczyka – uczy pokory i uważności” – podkreśla Manista. Trzecią trasą była Algieria – surowa, mistyczna, niemal nietknięta przez masową turystykę.Zaskakiwać i odkrywać na nowo
Jak podkreśla rozmówczyni Maxa Cegielskiego, siłą tych podróży jest nie tylko wyjątkowy program, ale i sposób patrzenia. „Pokazujemy miejsca nieodkryte, jak Wyspa Mafia, i takie, które wydają się znane, ale potrafią zaskoczyć – jak Piemont, gdzie odkryłam, że spaghetti bolognese wcale nie pochodzi z Bologni” – mówi z uśmiechem.
Podróże dla koneserów to wyprawy dla tych, którzy nie chcą tylko „być”, ale naprawdę „zobaczyć”. Zamiast resortowych kurortów – lokalne restauracje, gdzie kebab, baklawa czy pizza smakują zupełnie inaczej. Zamiast luksusu w hotelu – luksus ciszy, rozmowy i czasu dla siebie.
Nowe kierunki, nowe emocje
W rozmowie pojawiają się też kierunki, które dopiero niedawno trafiły na mapy podróży Logos Tour: Arabia Saudyjska, Katar, Namibia, Tanzania czy Ekwador. „Arabia Saudyjska to tzw. dry country – nie pijemy tam alkoholu, ale smak kawy z kardamonem i przypraw, zapach ulic, rozmowy z ludźmi… to przeżycie, które zostaje z tobą na długo” – mówi Manista.
Nie brakuje też opowieści o europejskich odkryciach: o Emilii Romanii, Kadyksie czy Stambule, w których można odnaleźć „nowe w starym” – świeże spojrzenie na kontynent, który wciąż potrafi zaskakiwać.
Sponsorem podcastu jest biuro turystyki ZNP Logostour organizator wycieczek na 7 kontynentów.Wed, 05 Nov 2025 - 42min - 308 - „Bez gry wstępnej dziś”. Jak uniknąć w pracy zdalnej efektu „prosektorium” i innych nieporozumień? | „zaTASKowani 2”, odc. 9
- Na Linkedinie mam 50 tysięcy tzw. fake'owych znajomych z różnych branż, dzięki temu mogę mówić różnymi osobowościami - mówi Tomasz Wileński, prezes iSLAy_Tech w 9. odcinku podcastu „zaTASKowani 2”. Nasz wizerunek w sieci wpływa na pracę. Jakie zasady tu rządzą i co znaczy, gdy w tle na kamerze biega nagi mężczyzna?
Praca zdalna, platformy freelancingu, media społecznościowe – dziś naszą zawodową codzienność coraz częściej tworzy sieć. W tym wirtualnym uniwersum reguły są inne niż kiedyś. Tu nie chodzi tylko o to, czy wykonasz zadanie, ale jak się zaprezentujesz, kiedy się pokażesz, jak wykadrujesz tło na Zoomie. Z pozoru elastyczne, nowe formy pracy okazują się czasem równie wymagające — więcej niż kiedyś. Życie zawodowe w sieci jest równie ważne jak to rzeczywiste i bywa równie skomplikowane. Gdzie kończy się elastyczność, a zaczyna niewidzialna hierarchia?
Widzialność jako nowa waluta
W starym świecie pracodawca widział cię od 9 do 17. W nowym — cały czas. Kamera, platforma, chat. Kiedy jesteś online, jesteś „obecna”. A jeśli znikasz? Twoje miejsce może szybko zostać zajęte. W sieci pracownicy nie tylko wykonują zadania — budują narrację o sobie. I choć mamy mówić o projekcie, niektóre zasady dotyczą wyglądu statusu:
- Opublikuję / nie opublikuję — czy pokazałem, że jestem „dostępna”?
- Zalogowałem się / czy się odłączyłem — czy wciąż jestem w tablicy?
- Udzieliłem komentarza, wsparcia — czy „byłem w grupie”?
Widzialność staje się warunkiem uznania. I choć pracujemy z domu, hierarchia - choć mniej formalna - nadal działa.
LinkedIn jako nowy open space
„Na LinkedInie mam 13 tysięcy znajomych, to są moi świetni znajomi — codziennie się z nimi spotykam” – mówi Tomasz Wileński. „Jak ktoś mi zarzuca, że robię głupoty, to mam armię ludzi z różnych branż. Mam 56 tysięcy ludzi, do których mogę coś powiedzieć różnymi osobowościami.”
To już nie sieć kontaktów, ale społeczność. Internetowy open space, w którym każdy ma swoje biurko, a status „aktywny” to nowy znak zaangażowania. W tym świecie widzialność staje się walutą. Nie wystarczy być dobrym – trzeba też być obecnym.
Tomek żartuje, że nawet badania społeczne przeniosły się do aplikacji randkowych: „Wyjęliśmy bez problemu 10 tysięcy profili z Tindera, żeby sprawdzić, co lubią.” Brzmi absurdalnie? Być może, ale to właśnie tam powstają dziś mapy naszych cyfrowych zachowań.
Zoomowy savoir-vivre – nie rób z pokoju prosektorium
Pandemia nauczyła nas spotkań online, ale nie każdy zrozumiał, że ekran to też scena. „Jak masz białą koszulę i białą ścianę, to jest prosektorium” – ostrzega Tomasz.Prosta rada: światło, kolor, tło – to dziś część zawodowego wizerunku. „Polecam na tło zrobić zdjęcie swojego pokoju i przepuścić je przez AI — w stylu komiksowym albo nowoczesnego obrazu.” Brzmi jak sztuczka influencera, ale działa.
Jedno z najważniejszych zaleceń Tomasza brzmi jednak zupełnie serio: „Żadnych prywatnych zdjęć nie wrzucam.” Autentyczność? Tak. Ekshibicjonizm? Nie. Bo w sieci prywatność jest jak waluta – jeśli ją stracisz, trudno ją odzyskać.
Small talk, czyli rytuał biurowego człowieczeństwa
Zasady nie kończą się na Zoomie. Wciąż obowiązuje stary rytuał – small talk. „Small talk różnie wygląda w różnych częściach świata” – zauważa Tomasz. – „W Polsce musi być zawsze, bo przejście od razu do tematu to coś bardzo zimnego.”
Socjolożki Dorota Peretiatkowicz i Katarzyna Krzywicka w pełni się z tym zgadzają. „Jak zalega cisza, to z siebie robię bekę” – przyznaje Dorota. Jej metoda? Humor i dystans. A jeśli naprawdę nie ma czasu na uprzejmości: „Mówię wtedy: bez gry wstępnej dzisiaj. Moi pracownicy szybko się tego ode mnie nauczyli.” Katarzyna dodaje krótko: „Small talki są ważne.”
Wed, 29 Oct 2025 - 44min - 307 - „Coraz częściej czytamy pod kołdrą”. Dr n.med. Katarzyna Skonieczna o zasadzie 20-20-20 i krótkowzroczności u dorosłych | „Jak zdrowie”, odc. 9
Coraz więcej dzieci i dorosłych nie widzi dobrze tego, co znajduje się daleko – za to świetnie rozpoznają ikony aplikacji na ekranie telefonu. Czy naprawdę grozi nam epidemia krótkowzroczności? Jak zatrzymać postęp wady? I na czym polega laserowa korekta wzroku? W podcaście „Jak zdrowie” Anna Augustyn-Protas rozmawia z dr Katarzyną Skonieczną, okulistką z Kliniki Optegra, o tym, jak cyfrowy styl życia zmienia nasze oczy – i co możemy z tym zrobić. Sponsorem podcastu są Kliniki Okulistyczne Optegra.
Cyfrowe czasy, cyfrowe oczy
Jeszcze dwie dekady temu krótkowzroczność była jedną z wielu wad wzroku, ujawniającą się zwykle w okresie dojrzewania. Dziś – według danych Światowej Organizacji Zdrowia – problem ten dotyczy już ponad połowy młodych ludzi w krajach rozwiniętych.
– To nie przesada mówić, że mamy do czynienia z epidemią – mówi dr n. med. Katarzyna Skonieczna, okulistka z Kliniki Optegra. – Coraz częściej do gabinetu trafiają dzieci w wieku 5–6 lat z pierwszymi objawami krótkowzroczności. A jeszcze kilka lat temu ten problem pojawiał się znacznie później.
Skąd ten nagły wzrost? Ekspertka nie ma wątpliwości: cyfrowy styl życia. Smartfony, tablety, komputery – urządzenia, które wymagają od nas ciągłego wpatrywania się w ekran z bliska. To właśnie wielogodzinne patrzenie w bliż – często bez żadnej przerwy – uruchamia mechanizm akomodacyjny oka, zmuszając mięśnie do ciągłego napięcia.
– Coraz częściej czytamy pod kołdrą, z telefonem niemal przy twarzy – przyznaje dr Skonieczna. – To nie jest tylko złe dla snu. To także ogromny wysiłek dla naszych oczu - dodaje.
Wada, której można nie zauważyć
Krótkowzroczność to wada polegająca na tym, że promienie światła skupiają się przed siatkówką, a nie na niej – przez co obraz odległych przedmiotów jest rozmazany. Typowy objaw? Problemy z rozpoznaniem numeru autobusu, tablicy w klasie czy znaków drogowych. Ale nie zawsze.
Sytuację dodatkowo komplikuje fakt, że nie każda krótkowzroczność to krótkowzroczność. Istnieje też tzw. krótkowzroczność rzekoma, która nie wynika z budowy oka, ale z przemęczenia układu wzrokowego – właśnie przez długie godziny wpatrywania się w bliskie obiekty. Ta może być odwracalna, jeśli odpowiednio zareagujemy.
Trzy złote zasady
Badania mówią jednoznacznie: osoby, które spędzają więcej czasu na świeżym powietrzu, mają mniejsze ryzyko rozwinięcia krótkowzroczności. Naturalne światło i obserwowanie otoczenia w różnych odległościach działają ochronnie na rozwijające się oczy.
– Styl życia ma kluczowe znaczenie – podkreśla ekspertka. W krajach, gdzie dzieci nadal spędzają czas poza domem, krótkowzroczność jest znacznie rzadsza.
Co można robić na co dzień? Oto trzy złote zasady:
- Reguła 20-20-20 – co 20 minut pracy przy ekranie zrobić 20 sekund przerwy i spojrzeć na coś oddalonego o 20 stóp (czyli około 6 metrów).Minimum dwie godziny dziennie na dworze, nawet w pochmurne dni.Regularne badania wzroku, zwłaszcza u dzieci – nawet jeśli nie skarżą się na problemy.
Co jeszcze lubią oczy
Wzrok nie istnieje w oderwaniu od reszty ciała. Na zdrowie oczu wpływa dieta bogata w antyoksydanty (np. luteina, cynk, witamina A i C), regularny sen oraz aktywność fizyczna.
– Ruch poprawia ukrwienie całego organizmu, także siatkówki oka – tłumaczy okulistka. – A sen pozwala naszym oczom odpocząć po całym dniu intensywnej pracy.
Warto też dbać o higienę pracy z ekranem – właściwe oświetlenie, ergonomię miejsca pracy, częste mruganie i wspomniane już przerwy.
Epidemia, którą możemy zatrzymać
Krótkowzroczność nie musi być wyrokiem – ani w dzieciństwie, ani w dorosłości. Kluczem jest świadomość, profilaktyka i wczesne reagowanie. A jeśli wada już się rozwinie – nowoczesna okulistyka oferuje bezpieczne i skuteczne rozwiązania.
– Nasze oczy są stworzone do patrzenia w dal – przypomina dr Skonieczna. – A my zamykamy je w świecie kilku cali ekranu. Jeśli chcemy to zmienić, musimy zacząć od codziennych nawyków – swoich i naszych dzieci.
Sponsorem podcastu są Kliniki Okulistyczne Optegra.
Mon, 20 Oct 2025 - 36min - 306 - „Donosicielstwo w korpach to jakaś plaga”. Jak rozmawiać w pracy, żeby nie stracić twarzy (ani cierpliwości)? | „zaTASKowani 2”, odc. 8
„Myślałam, że ASAP to imię” – mówi Dorota Peretiatkowicz w podcaście „zaTASKowani 2”. O tym, jak zmienia się język pracy i gdzie czyhają pułapki – także międzypokoleniowe – rozmawiamy w ósmym odcinku z Dorotą oraz jej drugą połową w duecie Socjolożki.pl, Katarzyną Krzywicką oraz Tomaszem Wileńskim, CEO iSlay_tech. To rozmowa o mailozie, milczeniu w odpowiedzi i przekleństwach, które czasem bywają bardziej zrozumiałe niż korpomowa.
Dziś rozmawiamy o zasadach etykiety w pracy związanej z językiem, ale żeby nie wyszedł z tego jeden z prostych poradników, które jak wiadomo w prawdziwej korporacji raczej nie działają, podejdziemy do tematu bardziej autorsko i selektywnie, w zacnym gronie –znawców tzw. pracowych szachów: Tomasz Wileński, prezes firmy analitycznej, iSlay_tech, który posiada ponad 20 letnie doświadczenie w branży internetowej oraz Dorota Peretiatkowicz i Katarzyna Krzywicka, które po latach spędzonych w korporacjach założyły firmę Socjolożki.pl.
Korpomowa nie ma być elegancka
Zaczynamy od języka, bo z nim jest najwięcej problemów - z jednej strony – tego używanego w pracy nie lubimy, wkurzają nas te wszystkie asapy, deadliny, in progresy a z drugiej z powodu różnic pokoleniowych nie rozumiemy się wzajemnie i często za nim nie nadążamy, co potwierdza raport „Nie mów do mnie asap!” na zlecenie firm rekrutacyjnych Rocket Jobs i Just Join In. Aż 87 proc. pracowników biurowych regularnie słyszy w miejscu pracy słowa lub sformułowania, które wywołują ich irytację. Najbardziej wkurzają nas anglicyzmy oraz ponaglenia i zbywające: „nie wiem", „nie pamiętam”. Co ciekawe wulgaryzmy przeszkadzają tylko 10 proc. ankietowanych. Dorota mówi: w pracy zdarza jej się „bluzgać straszliwie”. Tomasz dodaje, że osoby zbyt ugrzecznione bywają w zespole postrzegane jako nienaturalne.Historia, która się dobrze starzeje
Jednak język, choć często budzi emocje, nie jest tylko kwestią stylu. Z jednej strony, wielu pracowników traktuje go jako barierę – aż 1/3 przyznaje, że zdarzyło im się poczuć zawstydzonymi, gdy nie rozumieli jakiegoś pojęcia. Z drugiej, niektórzy widzą w skrótowości i zwrotach zapożyczonych z angielskiego sposób na zwiększenie dynamiki i precyzji przekazu.
Tomasz Wilenski zauważa, że język „zwinny”, oparty na skrótach, lepiej odpowiada na tempo współczesnych projektów. Ale jednocześnie podkreśla wagę długofalowej odpowiedzialności za to, co piszemy. – Staram się, żeby moja historia w internecie dobrze się zestarzała. Jeśli ktoś za trzy lata trafi na moją wymianę komentarzy na Linkedinie, chciałbym, żeby nie było mi wstyd – mówi.
„Dear Asap”
Kolejnym problemem jest brak wspólnego kodu językowego w zespole, który często ma charakter pokoleniowy. Młodsze osoby – osłuchane z anglicyzmami, wychowane na komunikatorach – operują skrótami jak rodzimym językiem. Starsi pracownicy mogą czuć się wykluczeni, a w konsekwencji – mniej pewni siebie w sytuacjach zawodowych. I choć wielu z nich nie przyzna się do niewiedzy wprost, frustracja może narastać. Dorota Peretiatkowicz opowiada anegdotę: przez długi czas była przekonana, że „asap” to po prostu imię i pisałam w mailach „dear Asap”.
W tym kontekście warto przypomnieć zasadę, o której mówił Janusz Głowacki: unikaj pierwszych reakcji, bo są szczere. Choć może brzmieć ironicznie, dobrze oddaje emocjonalne tło językowych nieporozumień. W pracy, jak nigdzie indziej, słowo może stać się źródłem niechcianego konfliktu.
W środowisku korporacyjnym, w którym wszystko można zinterpretować jako sygnał – począwszy od godziny wysyłki, przez kolejność adresatów, aż po ton wiadomości – ważna bywa adekwatność reakcji i umiejętność czytania tzw. niepisanych znaków.
Wed, 15 Oct 2025 - 56min - 305 - „Najsłabszym ogniwem są nasze emocje”. Najczęstsze błędy w sieci, które kosztują nas pieniądze | „Słowo do słowa”, odc. 8
Cyberprzestępcy doskonale wiedzą, że łatwiej wyłudzić dane, wywołując presję czasu, strach przed utratą pieniędzy czy nadzieję na szybki zysk, niż łamać zabezpieczenia techniczne. O tym, jak mądrze chronić swoje dane i finanse, Joanna Brodzik rozmawia w najnowszym odcinku podcastu „Słowo do słowa” z Katarzyną Szczypiń z Banku BNP Paribas. Phishing, fałszywe inwestycje, podszywanie się pod kuriera – metody cyberprzestępców stają się coraz bardziej wyrafinowane. Ale wciąż najsłabszym ogniwem w systemie bezpieczeństwa pozostaje człowiek i jego emocje. Sponsorem podcastu jest Bank BNP Paribas, oferujący ochronę behawioralną w aplikacji GOmobile, dla bezpieczeństwa Twoich danych i transakcji.
Cyberzagrożenia w codziennym życiu
Jeszcze kilka lat temu cyberprzestępstwa kojarzyły się głównie z wyrafinowanymi atakami hakerskimi. Dziś najgroźniejszą bronią oszustów okazuje się nie technologia, lecz socjotechnika – umiejętność manipulowania emocjami.
– Najsłabszym ogniwem w systemie bezpieczeństwa wciąż jest człowiek i jego reakcje. Cyberprzestępcy wykorzystują strach, pośpiech czy chęć szybkiego zysku – podkreśla Katarzyna Szczypiń, Security Officer, z Biura Zapobiegania Oszustwom Cyfrowym i Komunikacji Cyberbezpieczeństwa w Banku BNP Paribas.
Fałszywe SMS-y z linkami do rzekomych przesyłek, telefony „na pracownika banku”, maile podszywające się pod popularne sklepy – te schematy zna już większość z nas. Problem w tym, że w momencie presji łatwo dajemy się złapać na pozornie wiarygodny komunikat.
Dlaczego wciąż dajemy się oszukać?
Z badań NASK wynika, że rośnie liczba zgłoszeń prób wyłudzeń w sieci, a najczęściej popełnianym błędem jest korzystanie z tych samych haseł w wielu miejscach. – To tak, jakbyśmy jednym kluczem otwierali wszystkie drzwi – do domu, biura i samochodu – wyjaśnia ekspertka Banku BNP Paribas.Wiele osób nadal nie zdaje sobie sprawy, jak łatwo wycieka adres mailowy i hasło, a później trafia na czarny rynek danych. Stąd już krótka droga do przejęcia konta bankowego czy mediów społecznościowych.
Co gorsza, cyberoszuści coraz częściej wykorzystują nowe technologie, jak deepfake czy klony głosowe. Dzięki nim potrafią przekonać ofiarę, że rozmawia z kimś bliskim albo zaufanym przedstawicielem instytucji.
Profilaktyka zamiast paniki
Jak więc chronić swoje finanse w erze cyfrowych zagrożeń? Najważniejsze to wyrobić w sobie dobre nawyki. Katarzyna Szczypiń podkreśla, że warto weryfikować każdą nietypową wiadomość, stosować dwuetapowe uwierzytelnianie i rozdzielać adresy e-mail do różnych celów.
– Jeśli mamy jeden adres do banku, zakupów online i prywatnych korespondencji, stwarzamy dla siebie niepotrzebne ryzyko – ostrzega.
Ważne jest również, by nie wstydzić się przyznać, że padliśmy ofiarą oszustwa. Szybkie działanie – zablokowanie karty, kontakt z bankiem czy zgłoszenie do CERT NASK – może znacząco ograniczyć straty.
Rola banków i innowacyjnych zabezpieczeń
Choć odpowiedzialność zaczyna się po stronie użytkownika, banki wdrażają coraz bardziej zaawansowane technologie. Bank BNP Paribas udostępnia w aplikacji GOmobile ochronę behawioralną – system, który analizuje sposób korzystania z konta, a w przypadku podejrzanej aktywności reaguje natychmiast, zanim klient zdąży zorientować się, że ktoś próbował go oszukać.
To ważny krok, bo – jak podkreśla ekspertka – nie chodzi już tylko o zabezpieczanie haseł, ale o monitorowanie całego procesu interakcji z aplikacją i wychwytywanie odstępstw od zwykłych zachowań użytkownika.
Bank BNP Paribas o cyfrowe bezpieczeństwo swoich Klientów dba na najwyższym poziomie, czego dowodem jest nagroda Złotej Tarczy Cyberbezpieczeństwa. W aplikacji GOmobile udostępnia ochronę behawioralną, która stoi na straży Twoich danych i pieniądzy, nawet wtedy gdy o tym nie myślisz.
Thu, 02 Oct 2025 - 42min - 304 - „Rozmowy rekrutacyjne są jak najgorsze randki ever”. Karolina Norkiewicz i Dominik Kaznowski o tym, że szukanie pracy trwa pół roku i jest luksusem | „zaTASKowani 2”, odc. 7
- Są tacy, którzy marzą o złotym kiblu, ale innym wystarcza pewien poziom - mówi biznesman, Dominik Kaznowski. - Już samo szukanie pracy jest luksusem – dodaje komiczka, Karolina Norkiewicz. Czym jest praca poniżej kompetencji i jak wygląda korporacyjny teatr? Dlaczego pracownicy coraz częściej odrzucają ścieżkę awansu, a rozmowy kwalifikacyjne porównują do najgorszych randek? Zapraszamy na 7. odcinek podcastu „zaTASKowani”.
Z jednej strony słyszymy, że mamy tzw. rynek pracownika, niskie bezrobocie, starzejące się społeczeństwo, czyli ubywa pracujących, a z drugiej szukanie pracy trwa już średnio od trzech do sześciu miesięcy i dłużej, bo maleje liczba etatów i coraz więcej CV przypada na rekrutację - jak wynika z ost. Monitora Rynku Pracy, agencji Randstad. O tym paradoksie i swego rodzaju klinczu rozmawiamy z Dominikiem Kaznowskim, wieloletenim menadżerem w branży internetowej i nowych technologii m.in. w Naszej Klasie, PZU i Agorze, a teraz CEO agencji DigitalWE oraz Karoliną Norkiewicz, komiczką, która bezlitośnie wyśmiewa korporacje wprowadzając do nich tzw. Wikunię Psiapsię z openspejsa oraz scenarzystkę m.in. przy czwartym sezonie „The Office PL” i menadżerkę ds. repertuaru i promocji w Klubie Komediowym w Warszawie.
Mamy więc do czynienia z rekordową liczbą pracowników poszukujących pracy, przy jednoczesnym utrzymaniu niskiego poziomu rotacji. Potwierdzają to wpisy na Linkedin jak ten Tomasza: „Rozpocząłem siódmy miesiąc poszukiwań pracy. Niestety ze względu na to, że moje zapasy finansowe się kończą, postanowiłem zrobić krok w tył i zatrudnić się jako kierowca na aplikacje typu Volt, Uber”. Czy taki „krok w tył” czeka każdego z nas?
Czy taki „krok w tył” czeka każdego z nas?
„Ja od dziesięciu lat pracuję poniżej moich kompetencji” – mówi wprost Dominik, menedżer z imponującym doświadczeniem. Przez lata zasiadał wysoko w hierarchiach ponad czterdziestu organizacji. Na papierze – sukces. W praktyce – frustracja. „Excel to nie jest sense of my life” – podkreśla i opowiada, że jego codzienność na wysokich stanowiskach często sprowadzała się do wypełniania arkuszy, zestawień, raportów. Choć miał realny wpływ na procesy i strategie, większą część czasu zajmowały mu tabelki. To doświadczenie wielu pracowników korporacji, którzy czują, że ich potencjał został sprowadzony do roli narzędzia w niekończącej się machinie raportowania.
Korporacja jak teatr
Dominik nie ma złudzeń: „W korporacjach uprawiasz politykę, mówisz coś, bo wiesz, że trzeba tak powiedzieć”. To zdanie podsumowuje kulturę pracy w dużych firmach. Na pewnym poziomie kariery – jak zauważa – liczy się nie tyle merytoryka, ile zdolność rozgrywania gier słownych i gestów.„Gra na słowa odbywa się na różnym levelu. Dlatego coraz częściej ludzie nie chcą być menedżerami” – dodaje. Ścieżka awansu, która jeszcze dekadę temu była synonimem prestiżu, dziś coraz częściej jawi się jako pułapka. Presja, stres, brak realnej sprawczości i konieczność uczestniczenia w politycznych gierkach skutecznie zniechęcają do obejmowania kierowniczych stanowisk.
Dominik trafnie ironizuje również o nowych korporacyjnych trendach: „Agile? To modne słowo, pod którym kryje się: damy ci więcej pracy”. Zwinne zarządzanie, które miało oznaczać większą efektywność i elastyczność, w praktyce bywa tylko przykrywką.
Rekrutacja jak najgorsze randki
Na to nakłada się drugi problem – poszukiwanie pracy. Karolina, komiczka, mówi: „Szukanie pracy jest luksusem”. W czasach niepewności gospodarczej, rosnących kosztów życia i presji finansowej, możliwość spokojnej zmiany pracy nie jest oczywistością, lecz przywilejem. Do tego dochodzi sama forma rekrutacji, którą Karolina porównuje do „najgorszych randek ever”. Kandydaci przychodzą z nadzieją na dobre dopasowanie, a wychodzą z poczuciem zmarnowanego czasu i masą niezręczności.
Wed, 01 Oct 2025 - 50min - 303 - „Na imprezach firmowych piekło zamarza". Czy zdrada jest wpisana w każdy związek? | „Rób to bez presji”, s. 2, odc. 6
Zdrada to objaw samotności w duecie – ale można jej zapobiec. Jak? O kontrakcie w związku, tabu wokół seksualności i potrzebie szczerości mówią Magdalena Kuszewska, Michał Tęcza i Michał Sawicki w 6. odcinku „Rób to bez presji 2”.
Choć zdrada to temat stary jak świat, dziś przybiera nowe oblicza. Magdalena Kuszewska zauważa:„Zdradzające kobiety doganiają zdradzających mężczyzn. Wiele zdrad ma charakter przypadkowy – często dzieją się na imprezach firmowych czy wyjazdach integracyjnych. To historie, które słyszałam od bohaterów moich reportaży”.
Zdrada jako objaw
Co kryje się za zdradą? Psycholog Michał Sawicki tłumaczy, że to nie zawsze wynik braku miłości: „Jednym z powodów zdrady jest chęć dowartościowania się. Zdrada bywa wpisana w relację od początku – dlatego tak ważna jest profilaktyka i otwarte rozmowy o granicach”. Z kolei Michał Tęcza zwraca uwagę, że zdrada może być symptomem czegoś głębszego: „Zdrada to objaw tego, co przez lata toczyło relację. Ale może też dojść do niej mimo że w związku jest wszystko super – po prostu ktoś chce podjąć kontakt seksualny poza relacją, bez przypisywania mu znaczenia”.
Samotność w duecie – prawdziwa przyczyna kryzysów
Wielu ludzi, mimo że pozostaje w związkach, czuje się samotnych. To często prowadzi do kryzysów i zdrad. Jak mówi Kuszewska:
„Zdrady są mocno o samotności w związkach. Słyszałam od bohaterów mojego reportażu: nie mogę powiedzieć partnerce o swoich fantazjach, bo uzna, że jestem zbokiem. To tabu i brak odwagi do szczerej rozmowy sprawiają, że zamiast zbliżać się do siebie, oddalamy się coraz bardziej”.Ten brak szczerości sprawia, że partnerzy zamykają się w sobie. Zamiast budować mosty, stawiają mury. A przecież – jak podkreślają eksperci – relacja jest silna tylko wtedy, gdy obie strony czują, że mogą być w niej sobą.
Kontrakt w związku – czy da się zapobiec zdradzie?
Prowadzący podcast przekonują, że nie ma związku bez kryzysów. Jednak można się do nich przygotować – rozmawiając o tzw. kontrakcie partnerskim. To rozmowa, w której obie strony określają swoje potrzeby, granice i oczekiwania. Nie chodzi tu o chłodną umowę, lecz o szczerość, która pozwala uniknąć nieporozumień. Michał Sawicki podkreśla: „Profilaktyka zdrady zaczyna się od rozmowy o tym, co dla nas ważne. Jeśli nie potrafimy tego nazwać, ryzyko frustracji i rozczarowania rośnie”.Wciąż często boimy się rozmawiać o seksie – traktujemy go jako temat wstydliwy. A przecież to właśnie brak otwartości na potrzeby seksualne jest jednym z głównych powodów, dla których ludzie odchodzą od siebie. „Słyszałam historię kobiety, która zdradzona przez męża oznajmiła mu, że też go zdradzi – żeby było 1:1” – opowiada Kuszewska. Choć brzmi to jak rewanż, w tle znów kryje się coś głębszego: brak rozmowy o pragnieniach i granicach. Dlatego eksperci w podcaście podkreślają: rozmowa o seksualności powinna być tak naturalna, jak rozmowa o codziennych sprawach. Bez tabu, bez wstydu, bez presji.
Jak rozmawiać, żeby się nie zranić? Słuchaj najnowszego odcinka 2. sezonu „Rób to bez presji” i sprawdź, jak rozmawiać o miłości i zdradzie bez lęku i presji.
Fri, 19 Sep 2025 - 47min - 302 - Zwierzęta czynią z nas ludzi". Jak zmieniają się nasze międzygatunkowe relacje w dobie sztucznej inteligencji?
Kot, który idzie własnymi drogami. Pies, który wiernie czeka pod drzwiami. Królik, który nauczył dziecko cierpliwości. Zwierzęta towarzyszą nam od wieków, ale dziś ich rola w naszym życiu nabiera nowego znaczenia – psychologicznego, społecznego i kulturowego. W najnowszym odcinku podcastu „Niezbędnik Nowoczesnej Dziewczyny” Joanna Olekszyk rozmawia z Martą Niedźwiecką o tym, dlaczego relacja ze zwierzętami czyni nas lepszymi ludźmi. Sponsorem odcinka jest Bank BNP Paribas oferujący Kartę Pupil dla miłośników zwierząt.
„To zwierzęta nas ratują, a nie my ich” – przypomina Joanna Olekszyk, cytując Paulinę Młynarską. Psycholożka Marta Niedźwiecka zgadza się: kontakt ze zwierzętami obniża stres, uczy cierpliwości i rozwija empatię. Badania potwierdzają, że obecność psa czy kota wpływa na zdrowie psychiczne i fizyczne, a w czasach kryzysów emocjonalnych pupile stają się dla wielu osób bezpieczną przystanią – „kotwicą emocjonalną”.
„Zwierzęta są lustrem"
Obecność pupila w domu to nie tylko radość, ale i nauka odpowiedzialności. Wstawanie rano, codzienne spacery, troska o karmę i zdrowie – to trening uważności, rytmu i troski o drugą istotę. „Zwierzęta są lustrem, w którym możemy zobaczyć siebie” – podkreśla Niedźwiecka.
Nie bez powodu coraz częściej mówi się o „animal assisted therapy”. Kontakt ze zwierzętami wspiera leczenie depresji, obniża ciśnienie krwi i pomaga w rehabilitacji osób starszych. – „To, że zostawiamy seniorów samych, a jedynym towarzystwem są zwierzęcy przyjaciele, wiele mówi o kondycji naszego gatunku” – zauważa psycholożka.
Jeszcze kilkanaście lat temu mało kto mówił o „prawach zwierząt”. Dziś działa Rzecznik Praw Zwierząt, a Katarzyna Kuszlewicz – pierwsza adwokatka zwierząt – walczy o ich godność w sądach. Rośnie też liczba adopcji, wolontariuszy i kampanii społecznych. Organizacje takie jak Fundacja dla szczeniąt Judyta czy Ratujemy.pl, która prowadzi serwis ,,Ratujemy Zwierzaki” przyciągają tysiące osób, które wierzą, że dobro zwierząt jest miarą naszej empatii.
Zmienia się również język marek i instytucji. Wiele firm stawia na rozwiązania przyjazne zwierzętom. Przykładem jest Bank BNP Paribas – sponsor odcinka – który oferuje klientom usługę Kartę Pupil, z licznymi benefitami dla psów, kotów i ich opiekunów, i otwiera swoje placówki na obecność czworonogów, dbając o ich bezpieczeństwo i komfort. To sygnał, że troska o pupile staje się ważnym elementem współczesnej kultury biznesu.
Nasi towarzysze, nauczyciele i terapeuci
Czy nadejdzie moment, w którym relacja człowieka i zwierzęcia stanie się czymś więcej niż prywatnym wyborem? Marta Niedźwiecka uważa, że tak. – „Znaczenie zwierząt w naszym życiu będzie tylko rosło. W czasach kryzysów, samotności i nadmiaru technologii to właśnie one przypominają nam, co to znaczy być człowiekiem”.Dlatego decyzja o adopcji pupila powinna być świadoma i dojrzała. „Nie kupujmy psów pod choinkę, nie traktujmy ich jak prezentów. Zwierzęta to nie przedmioty – to nasi towarzysze, nauczyciele i terapeuci” – apeluje psycholożka. - Relacja ze zwierzętami może nas nauczyć poszanowania dla inności. Tym bardziej, że wyrasta nowy gatunek obok, czyli sztuczna inteligencja, który z kolei nas stawia w relacji poddańczej - dodaje.
Nowy odcinek „Niezbędnika Nowoczesnej Dziewczyny” to rozmowa o miłości, odpowiedzialności i empatii. Joanna Olekszyk i Marta Niedźwiecka przypominają, że w świecie pełnym pośpiechu i napięć zwierzęta mogą być naszymi najlepszymi nauczycielami uważności – i człowieczeństwa.
Sponsorem odcinka jest Bank BNP Paribas oferujący Kartę Pupil – pierwszą kartę debetową w Polsce stworzoną z myślą o miłośnikach i opiekunach zwierząt. Ze zniżkami na produkty i usługi dla pupili.
Thu, 18 Sep 2025 - 58min - 301 - „Randka jest jak rozmowa rekrutacyjna". Katarzyna Kucewicz o tym, czego najbardziej boimy się w miłości i jak znów zaufać | „Kultura i inne przyjemności”
Czy współczesny człowiek potrafi jeszcze wierzyć w miłość? Jak znaleźć siłę, by otworzyć się na nowy związek, gdy za nami bolesne rozstania? W najnowszym odcinku podcastu Zwierciadła „Kultura i inne przyjemności” Zofia Fabjanowska-Micyk rozmawia z psycholożką Katarzyną Kucewicz o tym, czym jest odwaga w miłości. Punktem wyjścia jest premiera filmu „Wielka, odważna, piękna podróż” z Margot Robbie i Colinem Farrellem – jednej z najbardziej oczekiwanych historii o miłości w 2025 roku.
Miłość to jedno, z wielu, wyzwań XXI wieku? „Wierzyć w miłość, to wierzyć w sens życia” – podkreśla Katarzyna Kucewicz. Psycholożka zwraca uwagę, że wchodzenie w związek w wieku dojrzałym to często prawdziwy akt odwagi. Brakuje nam optymizmu, ufności i cierpliwości, a doświadczenie rozwodów czy rozstań sprawia, że patrzymy na miłość z lękiem.
Często powtarzamy: „Jestem przyzwyczajona do swojego towarzystwa”. Wydaje się nam, że drugi człowiek naruszy spokój, który udało nam się zbudować. Jednak – jak podkreśla Kucewicz – prawdziwa gotowość na miłość zaczyna się wtedy, gdy stoimy mocno na dwóch nogach i ufamy sobie samym.
Czego najbardziej boimy się w miłości?
„Odrzucenie boli potwornie” – mówi Kucewicz. Wielu pacjentów psycholożki powtarza: „Ja nie potrafię stworzyć związku”. To efekt głębokich zranień, które sprawiają, że budowanie więzi jawi się jako zagrożenie, a nie szansa.
Jak więc znaleźć miłość po rozstaniu? Psycholożka radzi: trzeba wiedzieć, czego się chce. Tymczasem często skreślamy ludzi z powierzchownych powodów – bo ktoś ma inny styl życia, wygląd czy poglądy. Tymczasem to podobieństwa, a nie przeciwieństwa, są fundamentem trwałych relacji. Mit, że „przeciwieństwa się przyciągają” – to według Kucewicz początek toksycznej miłości.
„Wielka, odważna, piękna podróż” – film o drugiej szansie
Inspiracją do rozmowy jest film „Wielka, odważna, piękna podróż” – nowa produkcja dystrybuowana przez United International Pictures. To niezwykła opowieść, w której Sarah (Margot Robbie) i David (Colin Farrell) – nieznajomi spotkani przypadkiem na weselu – wyruszają razem w podróż, która pozwala im ponownie przeżyć najważniejsze chwile z przeszłości.
Reżyser Kogonada (twórca filmu „Yang”) i scenarzysta Seth Reiss („Menu”, „Reżim”) stworzyli historię zabawną, fantastyczną i wzruszającą. Obok Robbie i Farrella na ekranie pojawiają się Kevin Kline oraz Phoebe Waller-Bridge. To jeden z tych filmów o miłości 2025, które przypominają, że nawet po największych porażkach można dostać drugą szansę.
Dlaczego miłość wymaga odwagi?Jak zauważa Kucewicz, odwaga wejścia w miłość polega przede wszystkim na tym, że ufamy sobie. To wewnętrzna siła, która sprawia, że zamiast lęku wybieramy otwartość. Bez cierpliwości i wspólnego budowania doświadczeń relacja nie ma szans na przetrwanie.
„Często słyszę: patrzę jak inni się rozwodzą i nie chcę sobie fundować tego samego” – mówi psycholożka. Tymczasem zamknięcie się na uczucia oznacza rezygnację z jednego z najważniejszych źródeł sensu. Miłość nie zawsze jest łatwa, ale bez niej nasze życie staje się uboższe.
Nowy odcinek podcastu „Kultura i inne przyjemności” to rozmowa, która łączy filmową opowieść o drugiej szansie z psychologiczną refleksją nad naszymi lękami i pragnieniami. Zofia Fabjanowska-Micyk i Katarzyna Kucewicz pokazują, że miłość po przejściach nie jest iluzją, lecz realną możliwością – jeśli tylko damy sobie prawo do odwagi.
Sponsorem odcinka jest United International Pictures, dystrybutor filmu „Wielka, odważna, piękna podróż”.
Wed, 17 Sep 2025 - 51min - 300 - „Co cztery głowy, to nie dwie". Jak wyglądają związki poliamoryczne i czy można kochać więcej niż jedną osobę? | „Rób to bez presji”, s. 2, odc. 5
Miłość w liczbie mnogiej – brzmi jak science fiction? A jednak coraz więcej osób przyznaje, że poliamoria daje im poczucie wolności i bliskości, jakiego nie znaleźli w klasycznym monogamicznym układzie. Czym jest poliamoria, dlaczego budzi tyle emocji i czy w Polsce da się żyć w zgodzie z ideą wielomiłości. To rozmowa, która odsłania kulisy uczuć wymykających się prostym definicjom i pokazuje, że miłość nie musi mieć jednego oblicza.
Poliamoria to związek uczuciowy z więcej niż jedną osobą, przy pełnej zgodzie wszystkich zaangażowanych stron. Michał Sawicki mówi wprost: „Co cztery głowy, to nie dwie”. W praktyce oznacza to, że tak jak potrafimy kochać oboje rodziców czy więcej niż jedno dziecko, tak też możemy darzyć romantycznym uczuciem więcej niż jednego partnera. Choć brzmi to kontrowersyjnie, poliamoria nie jest zjawiskiem nowym. Jak przypomina Magda Kuszewska, hippisi już w latach 60. eksperymentowali z formą „rodzin komunalnych”, w których uczucia i obowiązki dzielono między kilkoro dorosłych.
Modele relacji – od łańcucha po ménage à trois
Teoretycznie większa liczba partnerów to także większy podział obowiązków – ktoś inny może wypakować zmywarkę czy odebrać dzieci ze szkoły. Z drugiej strony, jak podkreśla Kuszewska, „mając więcej osób do kochania, trzeba być bardziej uważnym”. W relacjach poliamorycznych ryzyko poczucia odrzucenia lub unieważnienia jest większe. Wymaga to twardej, „grubej skóry” – i jednocześnie delikatnej duszy, jak określają to aktorzy.
Polska szara strefa uczuć
Jednym z najczęściej zadawanych pytań jest to o wychowanie dzieci. Michał Tęcza przekonuje, że w wielu przypadkach poliamoryczna rodzina może być dla najmłodszych korzystna. Więcej dorosłych oznacza więcej uwagi i miłości, a dzieci nie muszą brać odpowiedzialności za emocje swoich rodziców. W takiej konstelacji to dorośli przejmują emocjonalny ciężar, dzięki czemu dzieci czują się bezpieczniejsze.
Choć w krajach zachodnich temat poliamorii zyskuje coraz większą widoczność, w Polsce wciąż funkcjonuje w szarej strefie. Brakuje społecznej akceptacji, a często także języka, by o tym mówić. Kuszewska przyznaje, że „w poliamorycznej relacji trzeba mieć grubą skórę i duszę motyla”. To wybór wymagający odwagi, otwartości i dużej samoświadomości.
Czy poliamoria to przyszłość miłości?
Rozmowa w podcaście „Rób to bez presji 2” nie daje prostych odpowiedzi. Pokazuje jednak, że wielomiłość istnieje, rozwija się i dotyczy coraz większej liczby osób, które nie odnajdują się w klasycznym modelu „tylko ty i ja”. Jak zauważa Sawicki: „Może być tak, że może też być tak, że to właśnie ona da nam poczucie wolności i pełni życia”.
Thu, 11 Sep 2025 - 44min - 299 - „Czego taka 20-latka może mnie nauczyć”. Dr Tomasz Markiewka i Róża Szafranek o tym, czemu firmy boją się dojrzałych pracowników | „zaTASKowani 2”, odc. 6
- Chcą widzieć w sobie mentorów, ale nie ma chętnych do szkoleń z nimi. Wolę postawić na zwinną osobę, a nie taką, która ma ego jak ten pokój - mówi Róża Szafranek, ekspertka od HR. W 6. odcinku podcastu „zaTASKowani 2” pytamy, dlaczego pracownicy 50+ zaczynają stopniowo „wyparowywać” z rynku pracy? - Na poziomie kulturowym trzeba dokonać zmiany, że uczymy się przez całe życie - proponuje dr Tomasz Markiewka.
Gig economy zmienia reguły gry. Etat, jeszcze niedawno symbol stabilności i bezpieczeństwa, ustępuje miejsca elastycznym zleceniom, krótkim projektom i „wolności”, która często okazuje się pozorna i właśnie w cudzysłowie. Ale co w tym świecie mają zrobić pracownicy po pięćdziesiątce – ci, którzy wychowali się w kulturze umowy o pracę, a dziś muszą odnaleźć się w nowej gospodarce?
1/3 znikniętych
Choć żyjemy coraz dłużej, polski rynek pracy nie potrafi w pełni wykorzystać potencjału dojrzałych. Według danych OECD (Organizacja Współpracy Gospodarczej i Rozwoju - od red.) w grupie 55–64 lata ponad 1/3 osób przestaje być aktywna zawodowo — mimo że stanowi ona tylko 20 % populacji w wieku produkcyjnym (OECD, Labour Force Statistics, 2022). W efekcie „znika” wcześniej i na długo przed emeryturę, często nie z wyboru, a z powodu tzw. czynników niezależnych.
Zmienia się struktura gospodarki – i wraz z nią doświadczenie pracy. Zamiast przewidywalności mamy krótkoterminowe kontrakty, walkę o projekt i życie w trybie wiecznej niepewności.
Jeszcze 10 lat temu kariera w dużej firmie oznaczała stabilność. - Dziś unicorny (startupy wyceniane na ponad miliard dolarów - od red.) budują biznes na kilkuosobowych zespołach - mówi Róża Szafranek. - Nie dziwią nikogo firmy trzy- czy pięcioosobowe. A jeszcze 5, 10 lat temu zatrudniały kilkaset osób - dodaje.
To model, który premiuje elastyczność i zdolność do szybkiej nauki. Tylko czy pięćdziesięciolatkowie – wychowani w epoce etatu – są w stanie nadążyć?
„Uczyć to my, a nie nas”
W polskiej kulturze pracy wciąż pokutuje przekonanie, że dojrzałość oznacza bycie nauczycielem, a nie uczniem. „Taka postawa: mam 50 lat, uczyć to my, a nie nas” – zauważa Szafranek. Tyle że gig economy wymaga czegoś odwrotnego: uczenia się całe życie, także od młodszych.
Stąd coraz większe znaczenie zyskuje tzw. odwrócone szkolenie, w którym to dwudziestolatka pokazuje pięćdziesięciolatkowi, jak działają nowe narzędzia, aplikacje, modele biznesowe. Jak mówi Szafranek: „Pytanie o reverse mentoring, często pada na rozmowie rekrutacyjnej i wiele osób nie rozpoznaje, na co to jest test, bo odpowiadają: czego taka dwudziestolatka może mnie nauczyć? Ja od 30 lat robię marketing, to wiem lepiej. Właśnie, Rybo, nie wiesz. Bo teraz nikt nie wie do końca, jak działają narzędzia i na bieżąco trzeba się uczyć”.
Na szkoleniach i warsztatach menadżerskich dochodzi już do często absurdalnych sytuacji. - Liczba zgłaszających się mentorów jest większa niż tzw. mentee, czyli podopiecznych. Dojrzali pracownicy chcą widzieć w sobie mentorów, ale nie ma chętnych do szkoleń z nimi - mówi Szafranek.
Dr Markiewka radzi zmienić paradygmat: „Na poziomie kulturowym trzeba wpajać, że uczymy się przez całe życie, a nie tylko do studiów. Można zrobić system publiczny edukacyjny dla pięćdziesięciolatków”.
Wyścig na godziny
Jeszcze jedno wyzwanie to zmiana hierarchii wartości. W Polsce wciąż gloryfikuje się „pracowitość” rozumianą jako liczba przepracowanych godzin. - Było takie badanie, gdzie rodziców pytano, czego chciałbyś nauczyć dziecko: pracowitości czy kreatywności. W Polsce rodzice odpowiadali, że pracowitości - mówi Markiewka. - Jak 14 godzin, to superpracowity. To typowe dla krajów na tzw. dorobku – dodaje filozof.
„Zamieniliśmy odporność psychiczną na rezyliencję”Zmienia się też język, jakim opisujemy karierę. Róża Szafranek podkreśla: „Zamieniliśmy odporność psychiczną na rezyliencję”. Chodzi już nie o to, by być twardym i nieczułym na kryzysy, ale o zdolność do adaptacji, uczenia się i znajdowania nowych ścieżek.
Wed, 10 Sep 2025 - 1h 06min - 298 - „51 to jest pakiet kontrolny". Katarzyna Miller o tym, że menopauzę warto przeżyć, a nie przecierpieć | „Jak zdrowie”, odc. 8
Menopauza to nie tylko biologiczny przełom, ale też czas poważnych zmian psychicznych i emocjonalnych. Dlaczego w tym okresie tak wiele kobiet doświadcza obniżonego nastroju, a nawet depresji? Czy to naturalny etap życia, czy sygnał ostrzegawczy? O tym, jak rozpoznać różnicę, skąd biorą się emocjonalne kryzysy i jak szukać wsparcia, Anna Augustyn-Protas rozmawia z psycholożką i psychoterapeutką, Katarzyną Miller w nowym odcinku podcastu „Jak zdrowie”. Sponsorem odcinka jest Promensil Forte – suplement diety dla kobiet, które również w czasie menopauzy chcą żyć w zgodzie ze swoją naturą.
Czy obniżony nastrój w tym czasie to naturalna reakcja organizmu, czy sygnał, że dzieje się coś poważniejszego? Jak odróżnić chwilowy kryzys psychiczny od depresji klinicznej? To pytania, które stawia prowadząca. Kasia Miller odpowiada, że „ludzie mają w dużym stopniu takie życie, jak mieli dzieciństwo” – a więc to, co wynosimy z domu, decyduje o tym, jak przeżywamy kolejne etapy życia.
Menopauza to czas, gdy wiele kobiet zmaga się nie tylko z uderzeniami gorąca czy bezsennością, ale też z kryzysami w życiu osobistym. Rozstania, zdrady, samotność, „puste gniazdo” – te doświadczenia potęgują poczucie destabilizacji. „Często bolesnych – co trzecia moja koleżanka właśnie została sama. Bo nagle mąż stanął w drzwiach z walizką, bo przyłapała go na zdradzie, bo sama miała dość kogoś, kto całymi dniami zalega na sofie” – przyznaje Miller.
Jak sobie pomóc? W obliczu obniżonego nastroju kobiety wciąż zbyt często próbują „zacisnąć zęby i przetrwać”. Dlaczego tak trudno jest sięgać po pomoc psychiatry lub psychoterapeuty? Miller zauważa, że to wciąż temat tabu – bardziej wstydliwy niż wizyta u ginekologa. Tymczasem wsparcie specjalisty bywa kluczowe w zapobieganiu depresji.
Coraz więcej kobiet szuka też rozwiązań naturalnych. Popularne są preparaty oparte na czerwonej koniczynie, które – jak podkreśla prowadząca – wybiera wiele zaradnych Polek. Do tego dochodzą codzienne mikro-rytuały troski o ciało i emocje: suplementacja, chwila ciszy, ćwiczenia, rozmowy z przyjaciółkami.
„Rzuty gorąca dla mnie to jest coś pięknego” – żartuje Miller, pokazując, że nawet w uciążliwych objawach można odnaleźć element oswojenia czy dystansu.Nowa definicja kobiecej siły
Czy kobieta, która odpoczywa i pozwala sobie na regenerację, nadal jest silna i kompetentna? Dla Miller odpowiedź jest oczywista: siła nie polega na zaciskaniu zębów, ale na odwadze, by zadbać o siebie.
„51 to jest pakiet kontrolny” – mówi Katarzyna Miller, podkreślając, że dojrzały wiek może być błogosławieństwem, bo jesteśmy mądrzejsze, wiemy, kim jesteśmy i czego chcemy od życia. „Nie ma większej siły, niż pomenopauzalny zryw” – mówi, przywołując słowa Margaret Mead.
Najważniejsze, by przeżyć ten czas „nie przecierpieć, ale przeżyć” – świadomie, z czułością do siebie. „Ucz się siebie, swojej wyjątkowości” – podsumowuje Katarzyna Miller.
Sponsorem odcinka jest Promensil Forte – suplement diety dla kobiet, które również w czasie menopauzy chcą żyć w zgodzie ze swoją naturą. Preparat Promensil Forte w każdej tabletce zawiera 80 mg bioaktywnych izoflawonów z czerwonej koniczyny. Stosując go jesteśmy pewne, co przyjmujemy. Skuteczność i bezpieczeństwo preparatu zostało sprawdzone przez niezależne ośrodki medyczne w 19 badaniach klinicznych, w badaniach uczestniczyło ponad 1 500 kobiet. A specjalnie dla polskich pacjentek produkt poddali ocenie także profesorowie ginekologii i endokrynologii z Polskiego Stowarzyszenia Menopauzy i Andropauzy. Uznali oni jednomyślnie, że warto rozważyć jego zastosowanie u tych kobiet, których jakość życia uległa istotnemu pogorszeniu z powodu objawów związanych z menopauzą, a które nie mogą lub nie chcą stosować hormonalnej terapii menopauzalnej.Tue, 09 Sep 2025 - 48min - 297 - „Ludzie to nie fast foody. Trzeba sobie dawać czas". Dr Agnieszka Kozak o tym, co jest naszym neurologicznym paliwem
Czy żyjesz naprawdę swoim życiem, czy tylko odtwarzasz rolę napisaną przez innych – rodziców, partnerów, szefów? W nowym odcinku podcastu „Bliski kadr” Magdalena Kuszewska rozmawia z dr Agnieszką Kozak, psychoterapeutką i autorką książki „W poszukiwaniu siebie – każdy ma swoją opowieść do odkrycia”. To rozmowa o tym, jak rozpoznać, że gramy w cudzym scenariuszu, dlaczego tak trudno odmówić innym i jak wreszcie zacząć żyć po swojemu.
Nowy odcinek podcastu „Bliski kadr” to zaproszenie do refleksji, odwagi i małych kroków ku autentyczności. Jeśli czujesz, że ciągle spełniasz cudze oczekiwania i boisz się wyjść z roli – ta rozmowa może być dla ciebie pierwszym impulsem do zmiany.
Dlaczego gramy nie swoją rolę
„Od małego się oczekuje, że będziemy grali pewną rolę” – mówi psychoterapeutka, dr Agnieszka Kozak. Wychowanie w kulturze nakazów i zakazów sprawia, że wielu z nas dorasta z przekonaniem: „Taki, jaki jestem, nie jestem wystarczający”. Nic dziwnego, że w dorosłym życiu znużeni odtwarzamy scenariusze pisane cudzymi oczekiwaniami.
Kiedy ktoś mówi: „Mam 45 lat i życie mnie nie cieszy. Ja chyba nie żyję swoim życiem” – to nie brzmi jak przesada, ale jak diagnoza. W tym odcinku dr Kozak wyjaśnia, dlaczego uznanie i bycie widzianym to nasze „neurologiczne paliwo” i jak brak tego doświadczenia odciska piętno na całych dekadach naszego życia.
Wewnętrzny krytyk i pułapki dzieciństwa
Dlaczego tak często źle o sobie myślimy? Skąd w nas głos, który powtarza: „Nie rób tego, rozczarujesz innych”?
Jak tłumaczy ekspertka, to konsekwencja słów i komunikatów, które słyszeliśmy jako dzieci. Nasza tożsamość w ogromnej mierze „składa się ze słów wypowiadanych do nas”. Jeśli dorastamy w atmosferze, gdzie ciągle słyszymy: „Musisz być samodzielna, inni ci nie pomogą” – zaczynamy wierzyć, że proszenie o wsparcie to słabość, a dbanie o siebie to egoizm.Schematy w relacjach – dlaczego wciąż spotykam „tych samych ludzi”
W rozmowie pojawia się też temat powtarzalnych schematów. „Jak to jest możliwe, że ciągle trafiam na tych samych mężczyzn?” – pytają pacjentki. Dr Kozak wyjaśnia, że to nie przypadek, lecz efekt scenariusza, jaki nosimy w sobie. Jeśli myślę o sobie, że jestem gorsza, ustawię się w relacjach właśnie w taki sposób – a schemat opuszczającego partnera będzie wracał jak refren.
Jednym z codziennych wyzwań jest umiejętność stawiania granic. „Pacjentka mówi: dowiozę w pracy wszystko kosztem siebie” – opowiada dr Kozak. Problem w tym, że granice kojarzą się nam z egoizmem, a odmawianie z poczuciem winy. Tymczasem zdrowe relacje i życie w zgodzie ze sobą wym
„Ludzie to nie fast foody. Trzeba sobie dawać czas” – podkreśla dr Kozak. Zmiana nie dzieje się z dnia na dzień, ale już pierwszy krok – zatrzymanie się i refleksja – otwiera nową perspektywę.
Jak zrobić pierwszy krok ku zmianie
Najważniejsze pytanie, które warto sobie zadać, brzmi: „Czy moje życie mnie cieszy i czy potrafię się w nim rozsmakować?” – podpowiada dr Kozak. To moment, by sprawdzić, czy codzienność, którą żyjemy, jest autentycznym wyborem, czy raczej kompromisem zawartym kosztem siebie.
Z pomocą może przyjść psychoterapia, ale także refleksja inspirowana książką „W poszukiwaniu siebie – każdy ma swoją opowieść do odkrycia”. Autorka podkreśla, że przepisywanie własnej narracji to proces, w którym uczymy się zadawać pytania: czego ja chcę? co mnie naprawdę karmi?
Być może słuchając tej rozmowy, poczujesz, że od lat grasz w cudzym filmie. I że najwyższa pora wziąć kamerę we własne ręce.
Sun, 31 Aug 2025 - 56min - 296 - „Zmarszczki nam się robią od cukru". Dr Oleszczuk o prostych przepisach na urodę i długowieczność | „Jak zdrowie”, odc. 7
Czy „zakwaszenie organizmu” to mit, a może realny problem? Dlaczego warto zaprzyjaźnić się z kiszonkami i siemieniem lnianym? I jak to możliwe, że ruch sam w sobie „załatwia” aż połowę procesów odpowiedzialnych za długowieczność? W najnowszym odcinku podcastu „Jak zdrowie” Anna Augustyn-Protas rozmawia z dr. Tadeuszem Oleszczukiem, ginekologiem i autorem książki „Zdrowie bez wymówek”, która ukazała się nakładem Wydawnictwa Zwierciadło. To druga część rozmowy, w której lekarz odpowiada na najczęściej wpisywane w wyszukiwarkę pytania internautów o zdrowie i dietę.
Ten odcinek podcastu „Jak zdrowie” to nie tylko odpowiedzi na popularne pytania internautów, ale także zachęta, by spojrzeć na zdrowie w sposób prostszy i bardziej świadomy. Dr Tadeusz Oleszczuk nie straszy chorobami ani nie moralizuje – zamiast tego pokazuje, jak wprowadzić niewielkie zmiany, które mają ogromny wpływ na jakość życia. Jeśli więc zastanawiasz się, czy warto jeść kiszonki, jak wykorzystać siemię lniane i dlaczego ruch to najlepszy sprzymierzeniec długowieczności – posłuchaj i sięgnij po książkę „Zdrowie bez wymówek”.
Zakwaszenie organizmu – mit czy poważny sygnał?
W internecie temat „zakwaszenia organizmu” pojawia się regularnie. Dla jednych to chwyt marketingowy, dla innych – prawdziwa diagnoza problemów zdrowotnych. Dr Tadeusz Oleszczuk tłumaczy w rozmowie z Anną Augustyn-Protas, skąd wzięła się ta kontrowersja. – „Wokół tematu jest mnóstwo nieporozumień, trzeba przede wszystkim uspójnić definicję oraz sprowadzić ją do podejścia naukowego i badań” – podkreśla lekarz.
Dlaczego ciągle coś jemy?
Współczesny styl życia sprzyja podjadaniu. Spotkania towarzyskie, praca, szybkie przekąski – praktycznie cały dzień coś trafia na nasz talerz. Problem polega na tym, że rzadko zastanawiamy się nad jakością jedzenia. – „Widzę to w gabinecie: pacjenci przyznają, że trudno im odmówić, kiedy na stole stoją ciastka i napoje. To nie grzech, ale jeśli dzieje się codziennie, nasze jelita nie wytrzymują” – zauważa Oleszczuk.
Dopieszczone jelita – przepis od lekarza
Zamiast restrykcyjnych diet, dr Oleszczuk proponuje proste rozwiązania. Jednym z nich jest znany od pokoleń przepis z siemieniem lnianym, który działa jak naturalna osłona dla układu trawiennego. Do tego regularne jedzenie kiszonek, które – jak przypomina ekspert – są najlepszym domowym probiotykiem. – „To naprawdę działa na odporność i samopoczucie. Zadbane jelita to nie tylko mniej dolegliwości żołądkowych, ale też większa energia i stabilniejszy nastrój” – dodaje.
Ruch jako lek na długowieczność
Kolejny temat, o który pytają internauci, to aktywność fizyczna. Czy wystarczy codzienny spacer? A może konieczny jest intensywny trening? Dr Oleszczuk nie ma wątpliwości: każda forma ruchu ma sens, a regularność jest ważniejsza niż wyczynowe podejście. – „Aktywność fizyczna załatwia nam cztery z ośmiu procesów odpowiadających za długość życia. To najprostszy, a zarazem najtańszy lek na zdrowie” – wyjaśnia.
„Zdrowie bez wymówek” – książka dla tych, którzy chcą zmian
Podcast to jedynie przedsmak tego, co znaleźć można w książce „Zdrowie bez wymówek” dr. Tadeusza Oleszczuka. To praktyczny przewodnik po codziennych wyborach zdrowotnych, w którym autor rozkłada na czynniki pierwsze tematy takie jak dieta, sen, ruch, odporność czy hormony. Nie znajdziemy tu cudownych obietnic – zamiast tego dostajemy rzetelną wiedzę i wskazówki, które można wdrożyć od zaraz. To publikacja, która uczy, że zdrowie zaczyna się od małych kroków i świadomych decyzji – bez wymówek i bez nadęcia.
Wed, 27 Aug 2025 - 50min - 295 - „Te kobiety nie chciały być tłem”. Magda Knedler o emancypacji bez bajek o złych mężczyznach | Kultura i inne przyjemności
Jak pisać o kobietach, które nie mieszczą się w stereotypach? O świecie, w którym emancypacja była marzeniem, ale i powodem drwin? Magda Knedler w swojej nowej książce „Północne siostry” opowiada o bohaterkach, które nie godzą się na ograniczenia, ale też płacą za swoją wolność wysoką cenę. W podcaście „Kultura i inne przyjemności” rozmawia z Zofią Fabjanowską-Micyk o literackich inspiracjach, o tym, jak pokazywać kobiety bez uproszczeń i dlaczego język opisu namiętności wciąż bywa dla autorek wyzwaniem.
Wiele twarzy patriarchatu
„Nie lubię opozycji: źli mężczyźni, dobre kobiety” – mówi Magda Knedler. W swojej książce pokazuje, że emancypacja nigdy nie była prostą linią starcia płci. Po stronie walki o prawa kobiet często stali mężczyźni – myśliciele, artyści, reformatorzy – a jednocześnie znajdowały się kobiety, które broniły patriarchatu, bo w nim upatrywały bezpieczeństwa.
„Północne siostry” to literacka opowieść o życiu kobiet w XIX wieku w Europie Północnej – epoki, w której możliwości zawodowe kobiet były dramatycznie ograniczone. Bohaterki książki to nie fikcja oderwana od realiów, lecz historie splecione z faktami i codziennością: kiedy mąż chorował, a rodzina traciła źródło utrzymania, pozostawało często tylko żebranie. Tak było choćby z żoną słynnego malarza romantycznego, Caspara Davida Friedricha, która po udarach męża nie miała żadnego zabezpieczenia społecznego.
Moda, rozrywka i… żywe obrazy
Knedler z czułością, ale i historycznym rygorem odtwarza codzienność tamtych czasów. Opowiada o surowych kanonach mody – „mody były bardzo sztywne, nie jak teraz, kiedy każdy ma swój styl i można być niemodnym” – i o formach rozrywki, które zastępowały nam dziś oczywiste media. Popularne były tzw. „żywe obrazy” – inscenizacje malarskich scen z udziałem ludzi, które bawiły publiczność, zanim pojawiła się telewizja, TikTok czy YouTube.
Nie mniej ważny jest język. Autorka przyznaje: „Mamy problem z opisywaniem scen seksu w języku polskim”. To zdanie otwiera dyskusję o tym, jak literatura próbuje mierzyć się z tabu, jak mówić o cielesności bez popadania w kicz, a zarazem – jak ważne jest, by kobiece doświadczenie seksualne miało w literaturze swoje miejsce.
Nowa książka Magdy Knedler to nie tylko narracja o emancypacji. To opowieść o ograniczeniach, jakie narzucały kobiecej codzienności XIX-wieczne struktury społeczne, ale też o sile, sprycie i wrażliwości, z jaką kobiety radziły sobie w świecie, który nie był dla nich.
Nie jest to jednak historia jednowymiarowa. Knedler odrzuca schematy i pokazuje szarości – bo tak wygląda życie. Nie ma tu prostych podziałów, są za to trudne wybory, dramaty rodzinne, ale też momenty radości i humoru. To książka o tym, że kobiety zawsze były obecne w centrum wydarzeń, choć historia zbyt często spychała je na margines.
To literatura historyczna, która nie jest suchym wykładem, lecz poruszającą opowieścią, łączącą dokumentalne tło z literacką wrażliwością. Bo pozwala nam lepiej zrozumieć, jak wyglądało życie kobiet, zanim zdobyłyśmy prawa, które dziś wydają się oczywiste. Bo przywraca pamięć tym, o których historia zapomniała – żonom, siostrom, artystkom, opiekunkom, a także tym, które musiały żebrać, by przeżyć.
Wreszcie: bo czytając tę książkę, możemy spojrzeć na siebie – na nasze wybory, nasze wyobrażenia o wolności, nasze języki i nasze tabu. „Północne siostry” to książka, która nie tylko otwiera okno na XIX wiek, ale i stawia pytania o XXI wiek.
W rozmowie z Zofią Fabjanowską-Micyk Magda Knedler opowiada nie tylko o kulisach pracy nad książką, ale i o własnych fascynacjach, literackich odkryciach oraz pułapkach, jakie niesie pisanie o historii kobiet. To rozmowa pełna pasji, erudycji i poczucia humoru, która sprawia, że „Północne siostry” stają się czymś więcej niż nową premierą wydawniczą – stają się zaproszeniem do wspólnej refleksji nad tym, co oznacza bycie kobietą w świecie, który się zmienia, ale wciąż potrafi powtarzać stare wzorce.
Tue, 26 Aug 2025 - 1h 07min - 294 - „Ludzie nie wiedzą za co są zwalniani”. Róża Szafranek i Tomasz Markiewka o tym, komu zagrażają gigersi i żarty z etatu | „zaTASKowani 2”, odc. 5
- Czytałem niepokojący raport przygotowany dla rządu, wg którego duża część samozatrudnionych płaciła za małe składki, żeby otrzymać choćby najniższą emeryturę. Państwo stanie zaraz przed dylematem, co zrobić z tymi ludźmi - mówi filozof, Tomasz Markiewka w 5. odcinku podcastu zaTASKowani 2. - Jak dolecimy do starości ZUS-u i tak już nie będzie - odpowiada często przytaczanym przez samozatrudnionych żartem Róża Szafranek, ekspertka od HR. Czym jest gig economy i dlaczego nowy model pracy cofa nas w prawach pracowniczych o 150 lat?
„Życie jest jak gang bang i rzadko się kończy orgazmem”
Tym cytatem z amerykańskiej komiczki, Nikki Glaser, zaczynamy rozmowę o gig economy, czyli gospodarce opartej na zleceniach, gdzie miejsce etatowych pracowników zajmują gigersi – pracownicy kontraktowi, zwani też freelancerami, często samozatrudnieni. Z filozofem, publicystą oraz tłumaczem który przełożył m.in. książkę Slavoja Žižka „Kłopoty w raju. Od końca historii do końca kapitalizmu”, Tomaszem Markiewką i Różą Szafranek, ekspertką HR z wieloletnim doświadczeniem psychologicznym i menedżerskim, szefową agencji HR Hints.
Czym jest gig economy? Ten model zatrudnienia obejmuje praktycznie wszystkie branże, ale najczęściej jest kojarzony z technologią (programiści, graficy, tłumacze) i usługami (kierowcy, dostawcy jedzenia) i jak pokazują badania jest w tzw. trendzie. Według danych z zeszłego roku światowy rynek gig economy jest wart ponad 550 mld dolarów, a wg prognoz do 2033 roku jego wartość wzrośnie do ponad 2 bilionów, co oznacza roczny wzrost około 16 procent. W USA funkcjonuje tak ponad jedna trzecia pracowników, a w Polsce w tym roku gigersem ma być już co piąty z nich (wg raport EY & GIGLIKE „GIG on. Nowy Ład na rynku pracy”).
Cofnęliśmy się w kwestii praw pracowniczych o 150 lat
Można już mówić o zmianie paradygmatu: praca przestaje być wieloletnią relacją z firmą na wyłączność, a zaczyna przypominać situationship stosując terminologią związków romantycznych, które zresztą przechodzą podobne „rozluźnienie”. - Zaczynamy od nowa negocjować umowę społeczną. Kiedy czytam, że pracownicy Ubera czy Amazona walczą z pracodawcą o założenie związków zawodowych, mam wrażenie, że cofnęliśmy się w kwestii praw pracowniczych o 150 lat – komentuje Markiewka. Dla filozofa ta zmiana grozi rozpadem państwa, bo działa tu efekt domina. - Jak jednej osobie pozwolimy nie płacić składek zdrowotnej i emerytalnej, to nic się nie stanie. Gorzej, jak takich osób będzie trzy miliony i więcej. Wtedy stają się problemem nas wszystkich, w tym tych, którzy sobie te świadczenia zapewnili - dodaje.
Pracownicy przestali być niezwalnialni
Tej perspektywy nie podzielają pracodawcy, dla których przerzucenie obsługi i kosztów zatrudnienia na pracowników jest korzystne, ale też część samych zatrudnionych. - Osobiście byłam wychowywana w przekonaniu, że umowa o pracę gwarantuje stabilniejsze zatrudnienie, ale to już od dawna tak nie działa. Pracownicy przestali być niezwalnialni. A do tego przestaliśmy wierzyć, że państwo zabezpieczy nasze interesy. Wszyscy samozatrudnieni znają ten żart: jak dolecimy do starości ZUS-u i tak już nie będzie - mówi Szafranek. - Ludzie wybierają: tu i teraz – dodaje.
Wykwit absurdu: happiness menager
Jak w tej sytuacji zbudować do firmy przywiązanie czy tzw. team spirit oraz czy działy HR i szkolenia budujące zaangażowanie, często przez wyśmiewane, mają jeszcze rację bytu? - Nasze myślenie o zaangażowaniu jest oldschoolowe. Rolą HR-u nie jest głaskanie ludzi po głowie. Nowe podejście do pracy nie polega na tym, że się zabawia ludzi. Wykwit absurdu: happiness menager - wyjaśnia ekspertka. Do tego dochodzą rażące braki po stronie właścicieli i menadżerów w zarządzaniu ludźmi. - Bardzo duża część ludzi nie wie, co należy do ich obowiązków, nie wie, za co są awansowani, nie wie, za co są zwalniani. Zatrudnianie ludzi nie jest dziś symbolem sukcesu – dodaje.
I to działa w obie strony. Bo jak mówi:
„Jest duży wskaźnik ludzi, którzy odeszli donikąd”.
Mon, 25 Aug 2025 - 1h 08min - 293 - „Apeluję, żeby każda kobieta raz pojechała w podróż sama". Wyprawy solo i w parach wg Marty Niedźwieckiej | „Niezbędnik nowoczesnej dziewczyny”
Czy podróż może naprawdę zmienić kobietę? W specjalnym odcinku podcastu „Niezbędnik Nowoczesnej Dziewczyny” Joanna Olekszyk, redaktorka naczelna Zwierciadła, i psycholożka Marta Niedźwiecka mówią o podróżach, które wyrywają z rutyny, uczą zachwytu i budują siłę. To rozmowa o samotnych wyprawach, podróżach w kryzysie, wyborze kierunków, które leczą, a nie ranią – i o tym, jak uniknąć pułapki „duchowej cepelii”. Sponsorem odcinka jest marka Big Active.
Specjalny odcinek „Niezbędnika Nowoczesnej Dziewczyny” to nie poradnik dla influencerek, ale szczera rozmowa o tym, co w podróżach najważniejsze. O wolności, autentyczności, emocjach i sile, jaką daje samodzielne odkrywanie świata.
Chcesz dowiedzieć się, jak podróżować, żeby naprawdę zmienić siebie, uniknąć turystycznych pułapek i poczuć prawdziwą wolność? Posłuchaj tego odcinka – to szczera, inspirująca rozmowa o kobiecym podróżowaniu bez tabu.
Największy prezent, jaki możesz sobie zrobić
„Apeluję, żeby każda kobieta raz pojechała w podróż sama. To są bardzo ciekawe stany: czy potrafię się sama zachwycić tym, co widzę” – mówi Marta Niedźwiecka. Podróż w pojedynkę może być wyzwaniem, ale też bezcennym doświadczeniem, które pozwala spojrzeć na siebie z nowej perspektywy. To szansa na prawdziwą wolność, budowanie pewności siebie i sprawdzenie, czy potrafimy być szczęśliwe tylko w swoim towarzystwie.Pamiętamy tylko trzy rzeczy
Według badań z wyjazdów zostają w nas trzy elementy: początek, koniec i najsilniejsze emocje. To one decydują, czy podróż zostanie w pamięci jako przełomowa przygoda, czy zwykła ucieczka od codzienności. W odcinku rozmawiamy o tym, jak świadomie tworzyć te momenty, by każda podróż – nawet weekendowa – zostawiała w nas coś ważnego.
Podróże w parach – kiedy leczą
Nie każda podróż jest dobrym pomysłem dla pary, szczególnie jeśli związek przechodzi trudny moment. „Gdzie jechać w podróż z nowo poznaną osobą, a gdzie para, która jest w konflikcie?” – to pytanie, które Joanna Olekszyk stawia Marcie Niedźwieckiej. Ekspertka wyjaśnia, jak dobierać kierunek i formę wyjazdu, by nie zamienić wspólnej podróży w emocjonalną minę.Duchowa turystyka – kiedy traci sens
„Bali zamieniło się w wielką fabrykę białych pseudooświeconych ludzi. Na Wschodzie stajemy się częścią planktonu turystycznego” – mówi Marta Niedźwiecka, ostrzegając przed powierzchownym „rozwojem duchowym” sprzedawanym w egzotycznym opakowaniu. Pada też mocne określenie „duchowa cepelia”, które trafnie opisuje komercjalizację doświadczeń, które miały prowadzić do samopoznania.
Podróżowanie może być ucieczką, ale też terapią – sposobem na uporządkowanie emocji, złapanie dystansu i odnalezienie własnej drogi. Marta Niedźwiecka podkreśla, że czasem zmiana miejsca daje nam przestrzeń na refleksję, ale nie jest cudownym lekarstwem na wszystkie problemy.
Sponsorem odcinka jest marka Big Active.
Fri, 22 Aug 2025 - 51min - 292 - „Trudno być osobą, która wywraca stół". Blogerka Mamologia o tym, jak stereotypy hamują rozwój dziewczynek | „Dylematy mamy i taty”, odc. 2
Czy dziewczynki naprawdę mają mniejsze zdolności konstruktorskie niż chłopcy? Najnowsze badania Play Well Grupy LEGO oraz kampania marki „Ona To Zbudowała” pokazują, że to mit, który wciąż pokutuje w szkołach, domach i kulturze popularnej. W podcaście Zwierciadła „Dylematy mamy i taty” Monika Sobień-Górska rozmawia z Aleksandrą Beltą-Iwacz, psycholożką dziecięcą i blogerką znaną jako Mamologia, o tym, jak wspierać kreatywność dziewczynek i dlaczego budowanie – także z klocków LEGO® – może stać się narzędziem do zmiany świata. Sponsorem odcinka jest LEGO Polska.
Stereotypy, które hamują kreatywność dziewczynek
Wciąż słyszymy, że chłopcy mają być odważni i sprytni, a dziewczynki – grzeczne i piękne. „A można inaczej” – podkreśla Aleksandra Belta-Iwacz, zwracając uwagę, że już w szkole dzieci dostają komunikaty, które ograniczają ich rozwój. Z badań Grupy LEGO wynika, że 80% dorosłych uważa chłopców za lepszych budowniczych niż dziewczynki, a co za tym idzie – przypisuje im większą sprawczość i skuteczność. Tymczasem 60% kobiet deklaruje, że dobrze radzi sobie w budowaniu, podczas gdy wśród mężczyzn takiego zdania jest 70%. Różnica jest niewielka, ale w społecznej percepcji – ogromna.
Budowanie jako fundament pewności siebieDlaczego to takie ważne? Bo, jak pokazuje kampania LEGO® „Ona To Zbudowała”, budowanie nie jest tylko zabawą. To ćwiczenie w kreatywności, myśleniu przestrzennym, a przede wszystkim w sprawczości. „Odkrycia zaczynają się od małych rzeczy – że ja rozsypię klocki i z nich coś zbuduję. Porównuję to do mapy” – mówi psycholożka. Według badań aż 87% rodziców uważa, że budowanie z klocków LEGO wzmacnia pewność siebie dzieci. To moment, w którym z chaosu rodzi się coś własnego, unikalnego, a w dziecku kiełkuje przekonanie: „potrafię, mogę, mam wpływ”.
Historia zapomnianych odkrywczyń
Aleksandra Belta-Iwacz przypomina, że od wieków sukcesy kobiet były marginalizowane. „Przypisujemy mężczyznom błędnie odkrycia, jak choćby wynalezienie Wi-Fi. Bardzo trudno być osobą, która wywraca stół” – zauważa ekspertka. Ten sam mechanizm działa dziś, gdy dorosłym łatwiej przychodzi uwierzyć, że konstruktorami są chłopcy, a dziewczynkom pozostaje rola księżniczek. A przecież historia pokazuje, że kobiety odgrywały kluczową rolę w rozwoju nauki, sztuki i technologii.
Dziewczynki, które zmieniają światŚwiadomość zmienia się jednak dzięki akcjom takim jak kampania LEGO czy inicjatywom medialnym. Zespół redakcyjny TIME, dzięki Grupie LEGO stworzył listę 10 Dziewczynek Roku – wśród nich znalazła się 17-letnia innowatorka z Polski, Kornelia Wieczorek. Jej obecność na tej prestiżowej liście to symboliczny dowód na to, że dziewczynki potrafią być odkrywczyniami, liderkami i kreatorkami rzeczywistości. Nie księżniczkami z bajek, a dziewczynami, które realnie budują przyszłość. W ramach tej inicjatywy powstała cyfrowa okładka przedstawiająca minifigurki symbolizujące każdą z dziesięciu inspirujących postaci wybranych przez zespół redakcyjny TIME.
Oprócz Kornelii Wieczorek na tej renomowanej liście znalazły się dziewczynki z całego świata: autorka Rutendo Shadaya, 16 lat, z Nowej Zelandii; sportsmenka Coco Yoshizawa, 15 lat, z Japonii; innowatorka Valerie Chiu, 15 lat, z Chin; artystka Zoé Clauzure, 15 lat, z Francji; innowatorka Clara Proksch, 12 lat, z Niemiec; sportsmenka Ivanna Richards, 17 lat, z Meksyku; innowatorka Kornelia Wieczorek, 17 lat, z Polski; podróżniczka Defne Özcan, 17 lat, z Turcji; innowatorka Rebecca Young, 12 lat, z Wielkiej Brytanii; oraz orędowniczka Naomi DeBerry, 12 lat, ze Stanów Zjednoczonych.Rower czy klocki? Kreatywność tkwi w codzienności
„Kreatywność to codzienne działanie” – podkreśla Belta-Iwacz. To nie musi być przełomowe odkrycie, wynalazek na miarę nagrody Nobla czy globalny startup. To codzienne decyzje, jak chociażby zbudowanie czegoś z klocków LEGO, wymyślenie nowego sposobu na zabawę czy samodzielne rozwiązanie problemu.
Thu, 21 Aug 2025 - 44min - 291 - „Dziecko jest już na zawsze jak hologram w tobie". Czy matka miewa taką chwilę, kiedy może myśleć tylko o sobie? | „Niezbędnik nowoczesnej dziewczyny”, odc. 8
Macierzyństwo to nie tylko chwile wzruszeń i zdjęcia na Instagramie z idealnie uśmiechniętym niemowlakiem. To także poczucie nadodpowiedzialności, zmaganie się z własnymi emocjami i świadomość, że „tego się nie da wyłączyć – to jest już na forever”, jak mówi psycholożka Marta Niedźwiecka. W ósmym odcinku podcastu Zwierciadła „Niezbędnik Nowoczesnej Dziewczyny” Joanna Olekszyk rozmawia z nią o blaskach i cieniach macierzyństwa. Sponsorem odcinka jest NIVONA, producent automatycznych ekspresów do kawy.
Niezbędnik Nowoczesnej Dziewczyny” to przestrzeń rozmów o prawdziwych doświadczeniach kobiet. Ósmy odcinek pokazuje, że macierzyństwo nie jest pastelowym obrazkiem, lecz wymagającą, transformującą rolą, która wymaga wsparcia, świadomości i odwagi.
Między ideałem a rzeczywistością
Obraz macierzyństwa, jaki znamy z mediów społecznościowych, mocno odbiega od codziennego doświadczenia. „To nie jest okres na chmurce, jak nam się wmawia na Instagramie” – mówi Marta Niedźwiecka, podkreślając, że rodzice przeżywają też ekstremalnie silne, negatywne uczucia wobec swoich dzieci. To normalne i naturalne, choć często wypierane w publicznym dyskursie. Joanna Olekszyk dodaje: „Usłyszałam od Doroty Golec, psychoterapeutki, taką radę w odniesieniu do nastolatków: ten czas trzeba przetrwać i nie brać odwetu”.Nadodpowiedzialność i presja kulturowa
Polskie matki są szczególnie obciążone – nie tylko opieką, ale i oczekiwaniami społecznymi. „Matki są obarczane w Polsce nadodpowiedzialnością, jakby nie było ojca, rodziny, rówieśników. Jak coś – to matka” – mówi Niedźwiecka. To nie przypadek, że wiele kobiet czuje się presję bycia idealną. „Polki są sterroryzowane oczekiwaniami wobec macierzyństwa” – dodaje ekspertka. W praktyce oznacza to, że kobieta staje się nie tylko matką, ale i emocjonalnym centrum całego domu.
„W momencie, gdy wydajemy na świat człowieka, przestajemy być pojedyncze i to było jedno z najbardziej przerażających odkryć, że tego się nie da wyłączyć – to jest już na forever” – przyznaje Marta Niedźwiecka. Macierzyństwo zmienia kobietę w sposób totalny, wprowadzając dwoistość, której nie da się „wygumkować”. „Dziecko jest już na zawsze jak hologram w tobie” – dodaje psycholożka, podkreślając, że to doświadczenie wpisuje się w każdy aspekt życia, niezależnie od etapu rozwoju dziecka.
Najważniejsza umiejętność
Jednym z fundamentalnych zadań rodzicielstwa jest nauczenie dzieci regulowania emocji. „Fundamentalna odpowiedzialność rodziców to sprawić, żeby dziecko umiało regulować emocje. A nauczy się tego tylko od rodziców” – podkreśla Niedźwiecka. Pełna zdolność regulacji pojawia się dopiero około 25. roku życia, co oznacza, że przez wiele lat to rodzice pozostają emocjonalnym punktem odniesienia. Tymczasem w Polsce wciąż pokutuje tradycyjny model, w którym mężczyźni chętnie „delegują swoje emocje na kobiety”.
Czy matka ma czas tylko dla siebie?
Joanna Olekszyk pyta wprost: „Czy matka miewa taką chwilę, kiedy może myśleć tylko o sobie?”. Odpowiedź nie jest prosta, bo – jak zauważa Niedźwiecka – macierzyństwo redefiniuje poczucie własnej tożsamości. To doświadczenie, które zmusza do ciągłego balansowania między sobą a dzieckiem, między własnym życiem a odpowiedzialnością za nowe istnienie.
Relacja, która zmienia wszystko
Choć relacja z dzieckiem bywa trudna, wiele matek nie potrafi się od niej zdystansować. „Wiele kobiet trzyma kurczowo tę relację” – zauważa Niedźwiecka. Tymczasem zdrowe macierzyństwo to nie idealizacja, lecz adekwatność. „Matka ma być adekwatna, jak mówimy w psychologii” – wyjaśnia.
Co to oznacza? „Potrzebujemy zrozumieć, że dzieci nie są po to, żeby nam było wygodnie i dobrze. Ich celem jest ekspansja” – dodaje psycholożka.
Sponsorem odcinka jest NIVONA, producent automatycznych ekspresów do kawy, które pomagają odnaleźć spokój w codzienności. Czasem jedyne, czego naprawdę potrzebujemy, to chwila z własnymi myślami i filiżanką kawy, która smakuje dokładnie tak, jak lubimy.
Thu, 21 Aug 2025 - 54min - 290 - „Trzy razy się spotkali, a ona cierpiała bardziej niż po pięciu latach rozstania". O co chodzi w związkach typu situationship? | „Rób to bez presji”, s. 2, odc. 4
W piątki „Gra o tron” i seks z jedną osobą, a we wtorki „Sukcesja” i seks z inną. Brzmi jak scenariusz kolejnego serialu, ale dla wielu osób to po prostu codzienność. W czwartym odcinku podcastu „Rób to bez presji 2” Magdalena Kuszewska rozmawia z seksuologami Michałem Sawickim i Michałem Tęczą o relacjach, które wymykają się klasycznym definicjom: living apart together, situationship, friends with benefits czy anarchia relacyjna. Czy to tylko etap przejściowy, furtka przed zaangażowaniem, a może świadomy styl życia?
Anarchia relacyjna, situationship, friends with benefits, living apart together. Brzmi jak język nowoczesnych aplikacji randkowych, ale to realne zjawiska, które coraz częściej stają się częścią życia dorosłych. W czwartym odcinku podcastu „Rób to bez presji” Magdalena Kuszewska – dziennikarka i autorka rozmów o współczesnych związkach – spotyka się z seksuologami Michałem Sawickim i Michałem Tęczą, by przyjrzeć się temu, co dzieje się „pomiędzy” klasycznym związkiem a samotnością.
„W piątki Gra o tron i seks z jedną osobą, a we wtorki Sukcesja i seks z inną” – pada w rozmowie. To przykład tego, jak dziś coraz częściej wygląda intymność: bez wielkich deklaracji, ale z wyraźnie wytyczonymi ramami.
Takich relacji nie ogłasza się na Facebooku, nie wprowadza do statusu związku, nie ma zdjęcia z rocznicy. Są „niby-związki”, ale dla wielu uczestników równie emocjonalnie wymagające jak te tradycyjne. Jak mówi Michał Tęcza: „Moda jest na nazywanie, a nie na bycie w tego rodzaju relacji”.
Situationship – „ni pies, ni wydra”
Situationship to jedno z najgorętszych haseł w świecie współczesnych relacji. To związek „ani na serio, ani na żarty”, balansujący na granicy zaangażowania i wolności. „Trzy razy go widziałam, a cierpię bardziej niż po pięciu latach rozstania” – opowiadała jedna z pacjentek Michała Sawickiego. Bo nawet jeśli relacja nie ma formalnej etykiety, emocje potrafią być prawdziwe i bolesne. „W situationship może się pojawić uczucie” – zauważa Sawicki. Pytanie brzmi: co wtedy? Czy druga strona czuje to samo? Czy da się przekształcić „pół-relację” w coś trwałego, czy lepiej uznać, że to była przygoda?Friends with benefits – przyjaźń z bonusem czy pułapka?
To układ, w którym nie ma presji, ale jest bliskość. Seksualna i emocjonalna. Jakie są jego zasady? Jak się kończy, gdy jedna osoba zaczyna chcieć więcej? Kuszewska pyta gości, czy friends with benefits to rozwiązanie „na chwilę”, czy może być fundamentem związku.Living apart together – randkowanie bez końca
Coraz więcej par wybiera życie razem, ale osobno – w różnych mieszkaniach, z własną przestrzenią i niezależnością. To tzw. LAT (living apart together). „Wiele par świetnie funkcjonuje mieszkając osobno” – mówi Michał Sawicki. Dzięki temu relacja przypomina wieczne randkowanie: zawsze jest przestrzeń na świeżość, tęsknotę i budowanie od nowa. Ale czy to model dla każdego?Anarchia relacyjna – bez ram i zasadJeszcze dalej idzie anarchia relacyjna – odrzucająca schematy, role i przypisane płciom oczekiwania. To wizja, w której każda relacja jest negocjowana od zera. Dla jednych – wolność. Dla innych – chaos.
Czy to dotyczy tylko kobiet „w pewnym wieku”?
Wokół takich relacji narosło sporo stereotypów. Jak zauważa Magdalena Kuszewska: „Słyszę od koleżanek: trafiam tylko na takich, którzy nie chcą się angażować. Sama ich najwyraźniej przyciągam”.Czy to faktycznie kwestia wieku, biologii, a może po prostu znak czasu? Sawicki opowiada anegdotę o pacjentce, która na… drugą randkę przyprowadziła swojego partnera na terapię. Bo czasem to właśnie terapeuta ma być lustrem, które pokaże: „na czym stoimy”.
Furtka czy styl życia?
Czy relacje „pomiędzy” są etapem przejściowym, czy świadomym wyborem? Czy to ucieczka przed bólem po rozstaniu, a może nowy model bliskości?
Ten odcinek „Rób to bez presji” pokazuje, że nie ma jednej recepty na udany związek. Są za to różne formy, które odpowiadają na potrzeby i lęki współczesnych dorosłych.
Wed, 20 Aug 2025 - 44min - 289 - Nie spocisz się, a pojedziesz szybciej. Jak rowery elektryczne zmieniają miejskie życie? | Rzecz gustu odc. 2
Rowery z elektrycznym wspomaganiem rewolucjonizują poruszanie się po mieście i stają się dziś codziennym środkiem transportu. W drugim odcinku podcastu „Rzecz gustu" Marta Kowalska, dyrektorka wydawnicza magazynu Zwierciadło, rozmawia z Agatą Stachurską, znaną jako Rowerzystka Miejska, o tym, jak technologia zmienia komfort jazdy, pozwala wozić zakupy czy dzieci i... zapomnieć o samochodzie.
Nowa era miejskiego transportu
Rower ze wspomaganiem elektrycznym to codzienny, szybki i wygodny środek transportu. – „Jedziesz do pracy i nawet się nie spocisz” – mówi Agata Stachurska, podkreślając, że nowoczesne e-rowery nie są w pełni elektryczne, ale „pomagają” pedałować. Dzięki temu dojazd, który zajmował 25 minut, teraz trwa tylko 15.
Cargo bike, który zastępuje samochód
Jednym z największych odkryć miejskich rodzin są rowery cargo z systemem Bosch. – „Zapominam, że mam samochód, bo rower towarowy może przewozić ciężary do 200 kg” – tłumaczy Rowerzystka Miejska. Z pomocą wspomagania można przewozić dzieci, zakupy czy nawet meble, nie martwiąc się o podjazdy i ciężkie ładunki. To praktyczne, ekologiczne i – co najważniejsze – naprawdę wygodne rozwiązanie, które coraz częściej wybierają Polacy.
Jak dbać o baterię
Wiele osób obawia się, że elektryczny rower wymaga częstego ładowania. Agata rozwiewa te wątpliwości: – „Raz w tygodniu wystarczy” – mówi. Dzięki inteligentnym systemom Bosch eBike zużycie energii jest zoptymalizowane, a akumulator pozwala na pokonanie długich dystansów nawet w wymagających miejskich warunkach.
Rower a moda i wolność kobiet
Rowery od zawsze miały związek z emancypacją kobiet – kiedy samochody były zarezerwowane głównie dla mężczyzn, jednoślad stawał się symbolem niezależności. – „Na rower możemy się ubrać, jak chcemy. W Kopenhadze mają luz, a w Polsce wciąż się spinamy i biczujemy” – zauważa Stachurska. Elektryczne wspomaganie sprawia, że do pracy można dojechać w eleganckiej sukience czy marynarce, nie martwiąc się o wysiłek czy pot.
Infrastruktura – klucz do popularności
Choć rowery zyskują na popularności, rozwój infrastruktury wciąż wymaga zmian. – „Zbuduj infrastrukturę rowerową, a rowerzyści się tam pojawią” – mówi Agata, wskazując na potrzebę tworzenia parkingów rowerowych i stacji ładowania. W miastach, które inwestują w takie rozwiązania, liczba rowerzystów rośnie lawinowo, a korki i emisja spalin spadają.
Bosch eBike Systems – technologia, która wspieraPodcast pokazuje, jak inteligentne rozwiązania Bosch eBike Systems wspierają codzienne życie miejskich rowerzystów – od bezpieczeństwa, przez komfort jazdy, po ekologiczne aspekty transportu. To technologia, która nie tylko wspomaga pedałowanie, ale też zachęca do zdrowszego i bardziej świadomego stylu życia.
Wysłuchaj całej rozmowy Marty Kowalskiej z Agatą Stachurską w podcaście „Rzecz gustu” i sprawdź, dlaczego elektryczne rowery to przyszłość miejskiego transportu – szybka, wygodna i dostępna dla każdego.
Sponsorem podcastu jest Bosch eBike Systems.Tue, 19 Aug 2025 - 51min - 288 - „Mieć ciastko i zjeść ciastko, to dziecinny stosunek do pieniędzy". Dlaczego wydawanie traktujemy jako utratę? | „Niezbędnik nowoczesnej dziewczyny”, odc. specjalny
– Dla wielu osób każdy wydatek jest bolesny – mówi Marta Niedźwiecka w rozmowie z Joanną Olekszyk oraz Izabelą Tworzydło, dyrektorką Departamentu Komunikacji Korporacyjnej w Banku BNP Paribas. Dlaczego każdy wydatek traktujemy jak stratę, a spełnianie marzeń odkładamy na wieczne „później”? W specjalnym odcinku podcastu „Niezbędnik Nowoczesnej Dziewczyny” rozmawiamy o tym, jak zmienić swoje finansowe nawyki i podejście do pieniędzy. Sponsorem podcastu jest Bank BNP Paribas oferujący usługę GOdreams.
W specjalnym odcinku podcastu „Niezbędnik Nowoczesnej Dziewczyny” usłyszysz o schematach finansowych, które wynosimy z domu i o których rzadko mówimy głośno. – Kobietom wciąż brakuje proaktywnego myślenia o pieniądzach, bo kultura przez lata uczyła nas wyuczonej bezradności wobec finansów – podkreśla Niedźwiecka. – Mężczyźni z kolei odczuwają presję „posiadania pieniędzy” jako wyznacznika męskości. Efekt? - 79% Polaków przyznaje, że nie ma środków na spełnianie swoich marzeń, choć aż 47% uważa je za bardzo ważne – wynika z raportu Banku BNP Paribas, który przytacza w rozmowie, Izabela Tworzydło, dyrektorka Departamentu Komunikacji Korporacyjnej w Banku BNP Paribas.
Marzenia Polaków – o czym śnimy najczęściej?
- Badania pokazują, że Polacy przede wszystkim pragną podróży (52%), własnego mieszkania lub domu (37%) oraz wewnętrznej przemiany i spokoju (37%) – szczególnie mężczyźni w wieku 34–54 lata - mówi Iza Tworzydło, dyrektorka Departamentu Komunikacji Korporacyjnej w Banku BNP Paribas. Niestety, droga od marzenia do realizacji bywa długa, jeśli każdy wydatek postrzegamy jako utratę, a nie inwestycję w lepsze życie.
GOdreams – krok do spełniania marzeń
Z pomocą przychodzi narzędzie finansowe stworzone z myślą o tych, którzy chcą zmienić swoje podejście do pieniędzy. GOdreams dostępne w aplikacji mobilnej GOmobile Banku BNP Paribas to rozwiązanie, które pozwala łatwo odkładać na marzenia – podróże, rozwój, mieszkanie czy zmiany zawodowe. Wystarczy zrobić test marzeń dostępny na www.godreams.pl i odpowiedzieć na 9 pytań, by dowiedzieć się jakie marzenie warto spełnić i wybrać do tego tryb oszczędzania najlepiej dopasowany do siebie: Turbo, Gamer, a może Robin Hood?– Odkładanie środków wymaga planu i systematyczności – to według ekspertek klucz do świadomego podejścia do finansów i przełamania schematów z dzieciństwa.
Nową usługa Banku BNP Paribas, z Kontem Pełnym Marzeń oprocentowanym do 8% w skali roku. Funkcja stworzona jest z myślą o osobach, które chcą spełniać swoje marzenia i skutecznie zarządzać finansami. Użytkownicy, dzięki licznym planom, mogą łatwo odkładać środki na wybrany cel – podróże, rozwój osobisty czy zakup wymarzonego domu, a do tego robić to w sposób dopasowany do ich potrzeb i możliwości. Usługa GOdreams dostępna jest w aplikacji GOmobile.
By odpowiednio zdefiniować swoje najbliższe cele, na początku warto sięgnąć po Test Marzeń, dostępny na stronie godreams.pl. To narzędzie, które pomoże określić obszar, który jest mu najbliższy: podróże, rodzina, rozwój osobisty, rozrywka czy urządzanie domu, i na który z nich odkładać środki.
Usługa GOdreams oferuje różnorodne sposoby odkładania środków – od planów codziennych po tygodniowe, a także jednorazowe wpłaty czy plany specjalne - dostosowane możliwości, stylu życia i tempa:
Turbo – przyspiesza zbieranie środków, zwiększając kwotę odkładaną co tydzień, idealny dla osób preferujących szybsze osiągnięcie celu.Autopilot – automatycznie dostosowuje wysokość zbieranych środków, upraszczając proces odkładania.Gamer – prosta gra, w której równowartość wygranej można odłożyć na realizację marzeń, łącząc zabawę z gromadzeniem środków.Robin Hood – losowo wybiera kwoty do odkładania co tydzień, wprowadzając element niespodzianki i zabawy.Więcej na godreams.pl
Sponsorem podcastu jest Bank BNP Paribas oferujący usługę GOdreams.
Wed, 13 Aug 2025 - 44min - 287 - „Najczęstszą wspólnotą dorosłych jest ta rodziców w szkołach”. Marta Niedźwiecka o tym, że zatraciliśmy sztukę bycia razem | „Niezbędnik nowoczesnej dziewczyny”, odc. 7
Czy w epoce samotności i cyfrowych baniek potrafimy jeszcze budować prawdziwe wspólnoty? A może więź z innymi stała się towarem luksusowym, na który nie wszystkich stać? W siódmym odcinku podcastu Niezbędnik Nowoczesnej Dziewczyny Joanna Olekszyk i psycholożka Marta Niedźwiecka szukają odpowiedzi na pytanie, jak na nowo nauczyć się bycia razem – bez lęku, uprzedzeń i iluzji. Sponsorem odcinka jest NIVONA, producent automatycznych ekspresów do kawy.
Zatraciliśmy sztukę bycia razem? W siódmym odcinku podcastu „Niezbędnik Nowoczesnej Dziewczyny" Joanna Olekszyk i Marta Niedźwiecka rozmawiają o luksusie, na który dziś nas nie stać. W rozmowie wybrzmiewa niepokój: czy XXI wiek, ze swoją obsesją na punkcie sukcesu jednostki, nie pozbawił nas zdolności współodczuwania? „Teraz tworzymy bańki, brakuje mi wspólnot różnorodnych” – przyznaje redaktorka naczelna Zwierciadła. Czy zamknięcie się w gronie podobnie myślących ludzi nie oddala nas od prawdziwych więzi?
Od kościoła po Facebooka
Przez wieki wspólnota była czymś oczywistym – gwarantowała ją rodzina, wieś, religia. „Przez dwa tysiące lat kościół nam organizował wspólnotę, więc teraz nie jesteśmy w tym wytrenowani” – przypomina Marta Niedźwiecka. Kiedy religijne struktury straciły swoją moc, wielu z nas zostało z poczuciem pustki. Próbujemy ją zapełnić grupami na Facebooku czy więziami zawodowymi, ale te relacje bywają ulotne i płytkie.
Współcześnie jednym z ostatnich miejsc, gdzie dorośli jeszcze próbują budować relacje, są… szkoły. „Najczęstszą wspólnotą dorosłych jest wspólnota rodziców w szkołach” – mówi psycholożka. Czy to oznacza, że poza rolą rodzica nie umiemy już współdziałać?
Indywidualizm kontra „my”
„Nie widzę możliwości wyjścia z międzynarodowych kłopotów bez popuszczenia przez białych ludzi Zachodu ze swojego indywidualizmu” – ostrzega Marta Niedźwiecka. Współczesny świat wymaga zbiorowego działania, ale czy jesteśmy w stanie zrezygnować z wygodnej pozycji „ja na pierwszym miejscu”?
Joanna Olekszyk pyta wprost: czy wspólnota może jeszcze być przestrzenią, która nie ogranicza jednostki, a jednocześnie daje poczucie bezpieczeństwa? A może potrzeba nowego języka i zupełnie innych struktur, by nauczyć się bycia razem?
Sponsorem odcinka jest NIVONA, producent automatycznych ekspresów do kawy, które pomagają odnaleźć spokój w codzienności. Czasem jedyne, czego naprawdę potrzebujemy, to chwila z własnymi myślami - i filiżanka kawy, która smakuje dokładnie tak, jak lubimy.
Thu, 07 Aug 2025 - 45min - 286 - „Można się zakochać w ułamku sekundy". Artur Barciś o tym, co jest najtrudniejsze w relacjach z kobietami | „Mężczyzna jest człowiekiem”, odc. 5
Czy męskość musi mieć twardą skorupę i szerokie ramiona? Artur Barciś — aktor, mąż, człowiek z dystansem do siebie — udowadnia, że prawdziwa siła tkwi w czułości, łagodności i... niepodążaniu za oczekiwaniami. W szczerej rozmowie z Beatą Biały, prowadzącą podcast „Mężczyzna jest człowiekiem”, mówi o miłości, wstydzie, wyglądzie, płaczu i tym, dlaczego ma już ponad 70 lat, ale tego zupełnie nie czuje.
Artur Barciś, jeden z najbardziej rozpoznawalnych polskich aktorów teatralnych i filmowych, znany z ról, które często bywały ciche, niepozorne, ale zostawały z widzami na długo, opowiada o tym, jak wyglądało jego dorastanie w świecie zdominowanym przez sztywne normy męskości.
„Na kompleksy najlepiej mieć sukcesy”
— „Nie trzeba być w centrum, żeby być widocznym — na scenie i w życiu” — mówi. I dodaje, że właśnie dzięki temu, że nigdy nie próbował grać kogoś, kim nie jest, udało mu się zbudować trwałą karierę i szczęśliwe życie.
Barciś nie ukrywa, że jako dziecko miał kompleksy. Był drobny, nie należał do najgłośniejszych chłopców w klasie. — „Na kompleksy najlepiej mieć sukcesy” — zauważa dziś, z perspektywy człowieka spełnionego zawodowo i prywatnie.
Z żoną jest od 47 lat. Bez wielkich dramatów, bez epatowania uczuciami, ale z głębokim porozumieniem. — „Lubimy siebie” — mówi prosto. I dodaje, że zakochać się można w ułamku sekundy. Ale prawdziwe uczucie rozpoznaje się po tym, co zostaje, kiedy znika chemia. Jak to wygląda u niego? To proste: obok jego żony nadal chce mu się codziennie wstawać.
W rozmowie z Beatą Biały aktor opowiada też o emocjach w relacjach — zwłaszcza tych trudnych. — „Co dla mężczyzny jest najtrudniejsze w relacji z kobietą? Dla mnie to płacz. Teściowa wpada w sekundę w płacz” — mówi z charakterystycznym dla siebie poczuciem humoru. Ale i z empatią. Nie kryje, że emocje kobiet czasem go onieśmielały, ale z czasem nauczył się, że nie musi wszystkiego rozumieć, by kochać i szanować.
Starzeć się na własnych zasadach
— „Kończę 70 lat, ale w ogóle tego nie czuję. W ogóle nie robię rzeczy, których nie lubię” — deklaruje Barciś. I rzeczywiście: jego codzienność nie wygląda jak stereotypowa emerytura. Pracuje, jeździ na spotkania z publicznością, czyta, kocha życie. W rozmowie z Beatą Biały mówi też o lękach. O tym, czego boi się w starości. Ale nie popada w patos. Traktuje czas jako sojusznika, nie wroga.Męskość w jego wydaniu to brak presji, pogodzenie się ze sobą, bliskość z żoną, troska o innych, świadomość własnych ograniczeń i śmiech — dużo śmiechu.
„Mężczyzna jest człowiekiem” to cykl rozmów Beaty Biały, dziennikarki i autorki bestsellerów, w których rozkłada na czynniki pierwsze stereotypy dotyczące męskości. Jej rozmówcami są mężczyźni, którzy nie boją się mówić o uczuciach, wrażliwości, zmaganiach i sile, która nie polega na twardości, lecz na prawdzie.
Odcinek z Arturem Barcisiem to spotkanie z męskością, która nie musi być heroiczna, by była autentyczna. Wystarczy, że jest ludzka.
Thu, 31 Jul 2025 - 1h 04min - 285 - „Bezradność nie znika, kiedy masz dużo pieniędzy na koncie". Jak mieć zdrową relację z finansami? | „Niezbędnik nowoczesnej dziewczyny”, odc. specjalny
Pieniądze rzadko są tylko cyframi na koncie. To także emocje, przekonania i schematy wyniesione z domu. W specjalnym odcinku podcastu „Niezbędnik Nowoczesnej Dziewczyny” Joanna Olekszyk i Marta Niedźwiecka rozmawiają o tym, dlaczego kobiety tak często łączy z pieniędzmi relacja typu love & hate i co zrobić, by wreszcie poczuć się finansowo wolną. Sponsorem podcastu jest Bank BNP Paribas oferujący usługę GOdreams.
Czy kobiety naprawdę mogą mieć zdrową relację z pieniędzmi w świecie, który od zawsze uczył je bezradności finansowej? Joanna Olekszyk, redaktorka naczelna Zwierciadła, i Marta Niedźwiecka, psycholożka i ekspertka od relacji, w specjalnym odcinku „Niezbędnika Nowoczesnej Dziewczyny” biorą pod lupę nasze wyuczone schematy, lęki i marzenia związane z pieniędzmi. Bo przecież żadna z nas nie startuje w dorosłe życie z neutralnym stosunkiem do finansów – a miłość miłością, ale podział majątku to osobna historia.
Wyuczona bezradność wobec pieniędzy
Dlaczego tak wiele z nas czuje lęk przed zajmowaniem się własnymi finansami? „Mamy wyuczoną bezradność wobec pieniądza” – zauważa Niedźwiecka. „Kultura przez lata uczyła nas, że to mężczyźni mają zarabiać, bo pieniądze są wyznacznikiem ich męskości. Kobieta, która sięga po pieniądze, zaczyna mieć problem – jest odbierana jako zbyt ambitna, a nawet chciwa”.
Zdrowy stosunek do pieniędzy – czy to w ogóle możliwe?
W podcaście rozmówczynie analizują, jak wygląda zdrowa relacja z finansami. „Bezradność nie znika, kiedy masz dużo pieniędzy na koncie” – ostrzega Niedźwiecka. „To, co możemy zmienić, to nasze przekonania. Chodzi o to, by odkładać nie na czarną godzinę, ale na jasną godzinę – na marzenia, rozwój, niezależność”.
GOdreams – krok do spełniania marzeń
Z pomocą przychodzi narzędzie finansowe stworzone z myślą o tych, którzy chcą zmienić swoje podejście do pieniędzy. GOdreams dostępne w aplikacji mobilnej GOmobile Banku BNP Paribas to rozwiązanie, które pozwala łatwo odkładać na marzenia – podróże, rozwój, mieszkanie czy zmiany zawodowe. Wystarczy zrobić test marzeń dostępny na www.godreams.pl i odpowiedzieć na 9 pytań, by dowiedzieć się jakie marzenie warto spełnić i wybrać do tego tryb oszczędzania najlepiej dopasowany do siebie: Turbo, Gamer, a może Robin Hood?
– Odkładanie środków wymaga planu i systematyczności – to według ekspertek klucz do świadomego podejścia do finansów i przełamania schematów z dzieciństwa.
Nową usługa Banku BNP Paribas, z Kontem Pełnym Marzeń oprocentowanym do 8% w skali roku. Funkcja stworzona jest z myślą o osobach, które chcą spełniać swoje marzenia i skutecznie zarządzać finansami. Użytkownicy, dzięki licznym planom, mogą łatwo odkładać środki na wybrany cel – podróże, rozwój osobisty czy zakup wymarzonego domu, a do tego robić to w sposób dopasowany do ich potrzeb i możliwości. Usługa GOdreams dostępna jest w aplikacji GOmobile.
By odpowiednio zdefiniować swoje najbliższe cele, na początku warto sięgnąć po Test Marzeń, dostępny na stronie godreams.pl. To narzędzie, które pomoże określić obszar, który jest mu najbliższy: podróże, rodzina, rozwój osobisty, rozrywka czy urządzanie domu, i na który z nich odkładać środki.
Usługa GOdreams oferuje różnorodne sposoby odkładania środków – od planów codziennych po tygodniowe, a także jednorazowe wpłaty czy plany specjalne - dostosowane możliwości, stylu życia i tempa:
Turbo – przyspiesza zbieranie środków, zwiększając kwotę odkładaną co tydzień, idealny dla osób preferujących szybsze osiągnięcie celu.Autopilot – automatycznie dostosowuje wysokość zbieranych środków, upraszczając proces odkładania.Gamer – prosta gra, w której równowartość wygranej można odłożyć na realizację marzeń, łącząc zabawę z gromadzeniem środków.Robin Hood – losowo wybiera kwoty do odkładania co tydzień, wprowadzając element niespodzianki i zabawy.Więcej na godreams.pl
Sponsorem podcastu jest Bank BNP Paribas oferujący usługę GOdreams.
Thu, 31 Jul 2025 - 48min - 284 - „Jeśli ktoś nie ma stabilizacji w domu, nie jest dobrym pracownikiem". Magda Gessler podaje autorski system wynagradzania i punktuje polskie korporacje | „zaTASKowani 2”, odc. 4
- Korporacje wprowadziły nieetyczny zwyczaj wyjazdów integracyjnych, co popsuje wiele rodzin - mówi Magda Gessler w 4. odcinku 2. sezonu podcastu „zaTASKowani". Co w takim razie firmy powinny zrobić, poprawić zaangażowanie pracowników, które w Polsce jest jednym z najniższych w Europie? Restauratorka oraz socjolożki, Dorota Peretiatkowicz i Katarzyna Krzywicka mówią krótko: wiadomo, że chodzi o pieniądze.
„Prawdziwa władza polega na wpływaniu na ludzi, a nie rozkazywaniu im" - jak mówił Chuck Rhodes, bohater serialu „Billions" grany przez Paula Giamattiego i będący - zarówno aktor, jak i postać - jednym z bardziej wyrazistych i moich ulubionych bohaterów, dlatego znów w tym podcaście go przytaczam. Tym bardziej, że zasada, którą podaje, tak prosta i efektowna w teorii, w praktyce do wdrożenia jest trudna, szczególnie na polskim gruncie. W czwartym odcinku podcastu „zaTASKowani" dalej z Magdą Gessler oraz socjolożkami, Dorotą Peretiatkowicz i Katarzyną Krzywicką rozmawiamy o polskim sposobie zarządzania będącym często rewersem metody Rhodesa, ale skupiamy się tym razem na dużych wielkomiejskich firmach.
„Zarządzanie eksperymentalne”
Dlaczego mimo że kultura korporacyjna przyszła do nas z Zachodu już ponad ćwierć wieku temu, wciąż panuje u nas w firmach dyrektywny, autokratyczny i mniej partycypacyjny styl zarządzania niż w krajach o niskim dystansie władzy jak w USA, Niemczech czy Skandynawii? Dlaczego mimo prywatyzacji i globalizacji nasza mentalność odziedziczona po PRL jest wciąż silna? - Przeszliśmy z kolektywizmu na indywidualizm, żeby robić indywidualne kariery i jak najszybciej się dorobić. W latach 90. to, co się działo w firmach to było zarządzanie, może nawet nie folwarczne, ale na pewno eksperymentalne - mówi Katarzyna Krzywicka. - Nikt nic nie wiedział - dodaje Magda Gessler. - Od jednej zasady do drugiej. Tak jak my z Dorotą pracowałyśmy w różnych firmach: przychodził jeden szef i mówił, żeby wydobywać najlepsze cechy pracowników, a po nim był inny, który mówił na odwrót - kontynuuje Krzywicka.„Kompletnie rozwala rodziny”
Wyrazem tego chaotycznego i krótkowzrocznego zarządzania były równie nieprzemyślane sposoby na zbudowanie zaangażowania zespołów. - Korporacje wprowadziły nieetyczny model wyjazdów, w kulcie, że praca jest ważniejsza od życia osobistego, który kompletnie rozwala rodziny. Wielokrotnie to widziałam. Buduje się markę, natomiast w ogóle nie buduje się rodziny. A jeśli ktoś nie ma stabilizacji w rodzinie, to nie jest dobrym pracownikiem. Cudownie jest poczuć się wolnym i wyjechać na jedną, drugą, trzecią integrację... - wyjaśnia restauratorka. - A w tym momencie rodzina się rozpada - dopowiada Krzywicka i dodaje: Potwierdzają to nasze badania: kobiety muszą mieć podstawę w domu, żeby móc wyjść na zewnątrz.Nie chce nam się
Nie dziwi więc, że notujemy w firmach niewielki procent zaangażowanych pracowników: 8% w 2024 r. wg Instytutu Gallupa - spadek o 40% od 2022 roku. Jest to wynik jeden z najniższych w Europie, która jako region też wypada średnio na tle reszty świata: 13% w porównaniu z średnim globalnym wynikiem: 21%. Jak wskazują autorzy raportu za zaangażowanie w firmach odpowiadają w 70% menadżerowie. Skoro szkolenia, wyjazdy integracyjne nie działają, to co sprawia, że nam się chce pracować? Oczywiście chodzi o pieniądze. Magda Gessler podaje system wynagradzania, który u niej się sprawdził.
A jest o co walczyć, bo według Gallupa, spadek zaangażowania kosztuje globalną gospodarkę około 438 miliardów dolarów rocznie, co stanowi około 9 % globalnego PKB. Jak mówią zgodnie moje gościnie, Polska ma jest nieodkryty i tym samym niewykorzystany biznesowo potencjał: zarówno ludzki jak i kulturowy. W naszej rozmowie symbolizują je: sześćdziesięcioletnie „skarbnice wiedzy kulinarnej", które pozostają niewidzialne dla rynku pracy i bigos.Wed, 30 Jul 2025 - 29min - 283 - „Suplement nie wyleczy choroby Hashimoto". Dr Tadeusz Oleszczuk odpowiada na najczęstsze pytania internautów | „Jak zdrowie”, odc. 6
Czy mleko buduje kości? Czy perimenopauza oznacza koniec płodności? I dlaczego warto mówić sobie „kocham cię”? Czy suplementem wyleczymy tarczycę, jak ogłasza jedna z celebrytek? W piątym odcinku podcastu „Jak zdrowie” Anna Augustyn-Protas, rozmawia z dr. Tadeuszem Oleszczukiem — ginekologiem-holistą i autorem popularnych książek o zdrowiu, a tematem są najczęstsze pytania, jakie zadają internauci – te, które nurtują nas na co dzień, a na które Google nie daje wiarygodnych odpowiedzi.
„Jak zdrowie” to podcast magazynu Zwierciadło, który stawia pytania, jakie każdy z nas zadał choć raz. Prowadzony przez Annę Augustyn-Protas — dziennikarkę specjalizującą się w tematach zdrowotnych — nie szuka łatwych odpowiedzi, ale sprawdzonych, naukowych faktów. W piątym odcinku dr Tadeusz Oleszczuk rozwiewa najczęstsze wątpliwości i pomaga odzyskać zaufanie do własnego ciała.
Suplement na chorobę Hashimoto?
— „Nie ma suplementu, który wyleczy chorobę Hashimoto, jak twierdzi jedna z celebrytek” — mówi dr Tadeusz Oleszczuk w rozmowie z Anną Augustyn-Protas. Zamiast tego proponuje coś, co dla wielu z nas brzmi jak powrót do podstaw: dochodzenie w organizmie. Bo każdy objaw, każda zmiana nastroju, każde zmęczenie czy spadek odporności ma swoje źródło. Tylko trzeba chcieć je znaleźć — nie w social mediach, ale w faktach.
Zdaniem dr. Oleszczuka, medycyna XXI wieku to nie tylko farmakologia, ale też odpowiedzialność i dociekliwość pacjenta. W świecie pełnym sprzecznych informacji warto zadać sobie pytanie: czy to, co wiem o własnym zdrowiu, jest wiedzą, czy jedynie echem popularnych opinii?
Nabiał, osteoporoza i wielki mit
Czy mleko to naprawdę najlepsze źródło wapnia? Dr Oleszczuk nie zostawia złudzeń: — „Nie znam nikogo, kto jedząc nabiał sobie osteoporozę ogarnął”. Zamiast ślepo wierzyć reklamom i etykietom, ekspert zachęca, żeby obserwować swój organizm. Jak się okazuje, aż 20% osób ma nietolerancję kazeiny – białka mleka, które może prowadzić do stanów zapalnych, problemów skórnych i zaburzeń trawienia.
W zamian za to, co znajdziemy w nabiale, można postawić na roślinne źródła wapnia, lepsze wchłanianie przez witaminę D3 i ruch — który, jak przypomina dr Oleszczuk, jest kluczowy nie tylko dla kości, ale i dla psychiki.
Perimenopauza to nie koniec płodności
Kolejne pytanie, które często się pojawia, to czy: „Czy w perimenopauzie trzeba się jeszcze zabezpieczać?”. Odpowiedź: tak. Perimenopauza to czas przejściowy, ale zdolność do owulacji wciąż się pojawia — nieregularnie, ale realnie. — „To, że cykl się wydłużył lub skrócił, nie znaczy, że nie może dojść do zapłodnienia” — przypomina lekarz. I wspomina swoją czterdziestoletnią pacjentkę, która zaszła w ciążę i urodziła syna w tym samym czasie, co jej dwudziestoletnia córka.To temat, o którym zbyt często rozmawiamy szeptem albo wcale. Tymczasem dla kobiet w wieku okołomenopauzalnym edukacja na temat swojego ciała i hormonów to klucz do zdrowia, samopoczucia i spokoju psychicznego.
Uprawiajmy serdeczność – codziennie
W finale rozmowy Anna Augustyn-Protas pyta o coś, co trudno zmierzyć badaniami, ale co ma ogromny wpływ na zdrowie: relacje. — „Kiedy ostatnio powiedziałeś: kocham cię?” — pyta dr Oleszczuk uśmiecha się i odpowiada anegdotą z własnego życia, ale potem dodaje rzecz najważniejszą: — „Uprawiajmy serdeczność. Badania na Oxfordzie pokazują, że to jedno z najskuteczniejszych narzędzi wzmacniających odporność i poprawiających funkcjonowanie mózgu”.
Troska, życzliwość, dotyk — to nie dodatki do życia, ale jego fundament. I choć może to brzmieć zaskakująco, to właśnie emocje i relacje budują realne zdrowie.
Zamiast kolejnej rady z TikToka — konkret. Zamiast chaosu — spokojna rozmowa.
Tue, 29 Jul 2025 - 40min - 282 - „Autentyczność zawsze wygrywa". Dominika Eisenberg o tym, że 70% jej pracy to przyjemność | „Kobiety rządzą”, odc. 1
Jak połączyć życie rodzinne z globalną karierą w świecie luksusowej kosmetyki? W premierowym odcinku cyklu „Kobiety rządzą" Joanna Olekszyk rozmawia z Dominiką Eisenberg – dyrektorką ds. produktu i szkoleń w marce Eisenberg Paris – o jej wyjątkowej roli we współtworzeniu marki, o pracy u boku męża i o tym, co sprawia, że aż 70% jej obowiązków to czysta radość.
„Kobiety rządzą” to podcast o kobietach, które zmieniają świat biznesu, nie rezygnując przy tym z własnych wartości i wrażliwości. W 6. odcinku Joanna Olekszyk, redaktorka naczelna magazynu „Zwierciadło”, rozmawia z Dominiką Eisenberg – bizneswoman, mentorką i ekspertką od autentycznego przywództwa. To rozmowa o tym, jak budować firmy, które są zgodne z naszymi potrzebami, a nie jedynie oczekiwaniami rynku czy otoczenia.
Marka Eisenberg powstała w 2000 roku jako dzieło wizjonera José Eisenberga, a Dominika od lat kreuje jej wizerunek, odpowiadając za rozwój produktów i szkolenia globalnych zespołów. Dzięki połączeniu kreatywności i precyzyjnego podejścia technicznego zdobyła zaufanie klientów i partnerów. Jej kariera to opowieść o sukcesie w świecie beauty: od pierwszych kroków w branży po zarządzanie produktami dla rynków całego świata.
Praca u boku męża: partnerstwo, które działa
W rozmowie z Joanną Eisenberg otwarcie mówi o tym, jak wygląda życie i biznes, gdy prywatne i zawodowe role się przenikają. Praca z mężem to dla niej nie tylko wyzwanie, ale także ogromny atut. – Plus wspólnej pracy jest taki, że zawsze możesz liczyć na zrozumienie i wsparcie – wyjaśnia. Wykorzystuje to, by wspólnie kreować strategię marki, wzmacniając relację osobistą i zawodową. Mówi też o konieczności budowania przestrzeni, która pozwala parze pozostać sobą, nawet gdy intensywna praca nie schodzi z porządku dziennego.Słowa Dominiki „70% mojej pracy to jest przyjemność” - to wyznanie, które odsłania głęboką wewnętrzną motywację – miłość do kosmetologii, naukową fascynację składnikami i ich działaniem, a także radość dzielenia się wiedzą z zespołem i klientami. W jej wykonaniu kariera to nie obowiązek, ale sposób na życie w zgodzie ze sobą.
Babcia wzorem
To cykl rozmów Joanny Olekszyk z wybitnymi liderkami z różnych domen – kultury, biznesu, kultury – które budują autorytety nie tylko dzięki sile działania, ale też dzięki głębokiej autentyczności. W każdym odcinku słuchaczki poznają historie wyjątkowych kobiet, które uczą, jak łączyć pasję, kompetencje i relacje, by tworzyć trwałe i wartościowe zmiany.Sponsorem podcastu jest Eisenberg Paris, producent selektywnych kosmetyków.
Fri, 25 Jul 2025 - 48min - 281 - „Doceniamy rodziców, jeśli nas o to nie proszą". Kiedy wdzięczność staje się emocjonalnym terrorem | „Niezbędnik nowoczesnej dziewczyny”, odc. 6
„Bądź wdzięczna za to, co masz” – słyszymy od dziecka. Ale czy taka wymuszona wdzięczność faktycznie działa? Czy może staje się narzędziem manipulacji i źródłem poczucia winy? W najnowszym odcinku podcastu „Niezbędnik Nowoczesnej Dziewczyny” Joanna Olekszyk rozmawia z Martą Niedźwiecką o tym, dlaczego prawdziwe docenienie życia nigdy nie przychodzi z zewnątrz i dlaczego warto odzyskać wolność w przeżywaniu własnych emocji.
Sponsorem odcinka jest NIVONA, producent automatycznych ekspresów do kawy.
Wychowujemy się w świecie, który od najmłodszych lat uczy nas jednego: „bądź wdzięczna”. Rodzice, nauczyciele, bliscy – wszyscy powtarzają, że wdzięczność to klucz do dobrego życia. Ale co jeśli ta wdzięczność jest wymuszona? „W ramach socjalizacji słyszymy: dlaczego nie doceniasz, jak wiele dla ciebie robię? To nie jest prawdziwa wdzięczność, tylko próba kontroli” – mówi Marta Niedźwiecka, psycholożka i terapeutka.
Wdzięczność jest pięknym uczuciem, ale tylko wtedy, gdy wypływa z nas samych. Próby jej narzucania kończą się odwrotnym efektem – buntem, poczuciem winy i trudnością w budowaniu zdrowych relacji.
Kiedy docenianie staje się ciężarem
Zmuszanie do wdzięczności to częsty mechanizm w systemach rodzinnych. „Wdzięczność dzieci rodzi się naturalnie wtedy, kiedy są wolne, a nie wtedy, kiedy ktoś im ją nakazuje” – podkreśla Niedźwiecka. Rodzice, którzy oczekują wdzięczności za każde poświęcenie, często nieświadomie wciągają swoje dzieci w emocjonalne gry, które prowadzą do frustracji i zamknięcia.W dorosłym życiu skutki takiej socjalizacji są równie dotkliwe. „Jesteśmy poddawani terrorowi wdzięczności – ktoś nam mówi, że musimy być wdzięczne nawet za cierpienie czy chorobę, którą zesłał los” – tłumaczy ekspertka. Tymczasem zdrowa wdzięczność nie jest obowiązkiem, a wyborem.
Jak odzyskać wolność emocjonalną?
Co zrobić, by nie ulec presji wiecznego doceniania i nie tkwić w relacjach opartych na poczuciu winy? Marta Niedźwiecka radzi, by najpierw przyjrzeć się własnym granicom i emocjom:
Czy naprawdę czuję wdzięczność, czy tylko ją deklaruję, bo tak wypada?
Czy w mojej rodzinie wdzięczność była formą szantażu?
Czy potrafię odpuścić sobie ocenianie, że jestem „złą córką” czy „niewdzięczną partnerką”?
Wdzięczność jest procesem, który zaczyna się od… zgody na niewdzięczność. Dopiero gdy poczujemy się wolne od cudzych oczekiwań, możemy autentycznie docenić innych i siebie.
Wdzięczność jako droga do siebie, a nie narzędzie kontroli
Wdzięczność jako droga do siebie, a nie narzędzie kontroliJoanna Olekszyk i Marta Niedźwiecka przyglądają się temu, jak kultura oczekiwań niszczy nasze poczucie sprawczości. To rozmowa o wolności emocjonalnej, odwadze do powiedzenia „nie” i o tym, dlaczego szczere „dziękuję” przychodzi tylko wtedy, gdy jesteśmy w kontakcie z własnymi potrzebami.
Chcesz odkryć, czym naprawdę jest wdzięczność? Posłuchaj 6. odcinka podcastu „Niezbędnik Nowoczesnej Dziewczyny” i przekonaj się, że nie wszystko w życiu musisz doceniać – czasem warto najpierw… zrozumieć siebie.
Sponsorem odcinka jest NIVONA, producent automatycznych ekspresów do kawy, które pomagają odnaleźć spokój w codzienności. Czasem jedyne, czego naprawdę potrzebujemy, to chwila z własnymi myślami - i filiżanka kawy, która smakuje dokładnie tak, jak lubimy.Thu, 24 Jul 2025 - 48min - 280 - „Są miłości bez zazdrości". Na czym polegają otwarte związki? | „Rób to bez presji”, s. 2, odc. 3
Związki otwarte – temat, który jednych fascynuje, innych przeraża. Czy miłość i pożądanie zawsze muszą iść w parze? Czy można kochać jedną osobę, a jednocześnie pozwalać sobie i partnerowi na bliskość z kimś innym? W trzecim odcinku drugiego sezonu podcastu „Rób to bez presji” Magdalena Kuszewska wraz z seksuologami Michałem Tęczą i Michałem Sawickim rozmawia o odważnym, ale coraz częściej podejmowanym temacie: jak świadomie otworzyć związek.
Otwarte związki, jak podkreślają rozmówcy, nie mają nic wspólnego ze zdradą. Wręcz przeciwnie – to model, w którym wszystkie strony świadomie zgadzają się na wprowadzanie do życia (i łóżka) innych osób. „W takich relacjach przegaduje się zasady częściej niż w tradycyjnych” – zauważa Michał Sawicki. A zasady mogą być różne: czy można przyprowadzać inne osoby do domu? Czy wspólne łóżko jest przestrzenią do dzielenia się intymnością? Jakie są granice fizyczne i emocjonalne?
„Są miłości bez zazdrości” – mówi Michał Tęcza, obalając jeden z największych mitów o związkach otwartych. W naszej kulturze zazdrość często traktujemy jako dowód miłości, ale w praktyce może być pułapką. Partnerzy, którzy decydują się na otwartą relację, muszą wykonać ogromną pracę emocjonalną: nazwać swoje potrzeby, ustalić jasne granice i nauczyć się rozmawiać o tym, co dotąd było tematem tabu.
Kiedy jest najgorszy moment na otwieranie relacji?
Wiele par zaczyna rozważać otwarty związek wtedy, gdy między nimi coś się psuje. To błąd. „Najgorszym momentem na otwieranie związku jest kryzys” – podkreślają eksperci. W takim czasie łatwo pomylić potrzebę ucieczki z gotowością do nowego modelu relacji. Otwarta relacja wymaga ogromnego zaufania i stabilności, a nie desperackiego szukania emocji na zewnątrz.
Co jednak zrobić, jeśli tylko jedna osoba w parze czuje się gotowa na otwarcie? Jak mówi Michał Tęcza, takie sytuacje są trudne i wymagają empatii z obu stron: „Co zrobić, jak jedna osoba jest mono, a druga poli? Najważniejsze jest, żeby nie naciskać i nie przekraczać cudzych granic. Bo lęki często sprowadzają się do prostego zdania: ja spadnę z pierwszego miejsca”.
Związki otwarte a bezpieczeństwo
Podcast porusza również kwestie, o których rzadko mówi się wprost – jak dbać o zdrowie fizyczne i emocjonalne w otwartej relacji. „Infekcje przenoszone drogą płciową to superważny temat” – przypomina Michał Sawicki. Świadomość ryzyka, regularne badania, stosowanie zabezpieczeń – to podstawy, o których nie można zapominać, jeśli decydujemy się na relację z wieloma partnerami.
Otwarte związki mogą działać. Mogą budować bliskość, pogłębiać więź i uczyć szczerości. Mogą też – jeśli nie są oparte na komunikacji i zgodzie – zranić. To nie model dla każdego, ale warto o nim rozmawiać, zamiast przykrywać go warstwą stereotypów i moralnych ocen.
Tradycyjne modele związku przestają być oczywistością. Coraz więcej osób szuka własnych dróg do bliskości i spełnienia.
Ten odcinek „Rób to bez presji” to obowiązkowa pozycja dla wszystkich, którzy chcą zrozumieć, czym naprawdę są związki otwarte – bez strachu, mitów i tabu. Czy związki otwarte to przyszłość relacji?
Wed, 23 Jul 2025 - 47min - 279 - „Potrafię z dystansu spojrzeć na chaos i nie wchodzić w niego". Grażyna Torbicka o przywództwie i sile bycia sobą | „Kobiety rządzą" odc. 2
„Jestem waleczna” – mówi Grażyna Torbicka w drugim odcinku nowego podcastu Zwierciadła „Kobiety rządzą". Joanna Olekszyk rozmawia ze słynną dziennikarką filmową i dyrektorką artystyczną Festiwalu Dwa Brzegi. Posłuchaj, jak z pełnym dystansem buduje festiwalową machinę, czemu chaos nie paraliżuje liderki i jakie filmowe atrakcje przyciągną publiczność od 26 lipca do 3 sierpnia w Kazimierzu Dolnym i Janowcu nad Wisłą.
Festiwal Dwa Brzegi to nie tylko kino na najwyższym poziomie, ale i opowieść o sile kobiecego przywództwa. W pierwszym odcinku cyklu „Kobiety rządzą” Joanna Olekszyk rozmawia z Grażyną Torbicką o pasji, która stała się misją, i o tym, jak w chaosie świata kultury odnaleźć własny kompas.
Autentyczność – klucz do przetrwania każdej burzy
– Bardzo ważne w tej pracy jest pozostać sobą. Bo jak jesteś sobą, to choćby nie wiem, jaka sytuacja się zdarzyła, zawsze wybrniesz z niej – mówi Grażyna Torbicka w rozmowie z Joanną Olekszyk. To właśnie autentyczność i wewnętrzna siła pozwoliły jej od lat budować markę Festiwalu Dwa Brzegi, który już 26 lipca ponownie przyciągnie do Kazimierza Dolnego i Janowca miłośników kina z całego świata.
W pierwszym odcinku nowego cyklu „Kobiety rządzą” poznajemy nie tylko kulisy pracy liderki, ale i osobiste refleksje Torbickiej, która do roli dyrektorki artystycznej przyniosła nie tylko wieloletnią wiedzę filmową, lecz także umiejętność patrzenia na chaos z dystansem. „Potrafię z dystansu spojrzeć na chaos, który panuje i nie wchodzić w niego” – przyznaje, definiując sekret utrzymania spokoju wewnętrznego. To właśnie ta postawa pozwala jej prowadzić ekipę, podejmować trudne decyzje i działać skutecznie w festiwalowym świecie.
Potknięcia tak, ale z umiarem
„Dziś potknięcia są najbardziej cenne, bo zatrzymują uwagę widza, ale to też bywa zgubne. Zaczynamy się zajmować powierzchownością” – analizuje Torbicka. Jak uniknąć tej pułapki? – „Musisz zrobić sobie jakąś drabinkę, przygotowanie się do pracy jest konieczne” – radzi dziennikarka.
Festiwal Dwa Brzegi 2025 – co czeka widzów?
Tegoroczna 19. edycja Festiwalu Dwa Brzegi upływa pod znakiem kina światowego, klasyki i debiutów, ale także sztuki, literatury i muzyki. Wśród najważniejszych atrakcji znajdują się:
Świat pod namiotem – sekcja dla fanów najnowszych tytułów z Cannes, Berlina, Wenecji i Sundance, które zabrzmią na festiwalowych seansach i zostaną ocenione przez publiczność.Retrospektywy mistrzów kina – hołd dla Neila Jordana, pokazy jego najbardziej znanych dzieł, a także sekcja „I Bóg stworzył aktora…” poświęcona Marcinowi Dorocińskiemu, który poprowadzi spotkanie z widzami.Niezależny Konkurs Filmów Krótkometrażowych – 28 tytułów, premiery i wrażenia w sali kinowej z perspektywy jury widzów.Retrospektywa Krauze & Kos‑Krauze – przegląd takich filmów jak Gry uliczne, Dług, Mój Nikifor; uczta dla znawców polskiego kina.„Kobiety rządzą” to nowy cykl podcastów magazynu
Zwierciadło, w którym Joanna Olekszyk rozmawia z kobietami-liderkami – artystkami, przedsiębiorczyniami, aktywistkami – o ich drodze do sukcesu, sile wewnętrznej i sposobach, by zmieniać świat wokół siebie.
Tue, 22 Jul 2025 - 59min - 278 - „Czasem w Warszawie nie odróżniam tygodnia od tygodnia". Łukasz Nowicki o podróżach wewnętrznych | „Mężczyzna jest człowiekiem”, odc. 4
„Potrafię powiedzieć, co 15 lat temu robiłem w Ugandzie, a nie pamiętam, co wczoraj robiłem w Warszawie" – przyznaje Łukasz Nowicki w drugiej części rozmowy z Beatą Biały będącej 4. odcinkiem podcastu „Mężczyzna jest człowiekiem”. Aktor, podróżnik i prezenter telewizyjny opowiada o męskości widzianej przez pryzmat drogi – tej przez świat i tej w głąb siebie. Dlaczego to właśnie w trudnych chwilach otwieramy się na emocje? Czy podróżowanie może być sposobem na odzyskanie wrażliwości?
Podróżowanie to dla wielu sposób na odpoczynek, oderwanie się od codzienności i naładowanie baterii. Dla Łukasza Nowickiego droga ma jednak głębszy wymiar – staje się metaforą życia, przestrzenią do zadawania sobie najważniejszych pytań i odrywania emocji, które na co dzień bywają tłumione.
W drodze otwierają się emocje
To właśnie wtedy, gdy życie przestaje być wygodne, mężczyzna zaczyna konfrontować się z własnymi lękami, pragnieniami i wrażliwością. Nie chodzi jednak o ucieczkę przed rzeczywistością, ale o świadome pozwolenie sobie na przeżywanie – czegoś, co współczesna kultura męska często spycha na dalszy plan.
„Mężczyzna w drodze” to nie tylko ktoś z plecakiem przemierzający kolejne kontynenty. To również symbol wewnętrznej podróży – procesu, w którym mężczyzna uczy się słuchać siebie i odzyskiwać kontakt z własnymi potrzebami. W rozmowie z Beatą Biały Łukasz Nowicki opowiada o swoich doświadczeniach z terapii, która stała się dla niego ważnym etapem powrotu do równowagi.
Powroty bywają trudne, ale bez nich żadna podróż nie ma sensu. W końcu najważniejszym celem każdej drogi jest odnalezienie domu – nie tylko tego w sensie dosłownym, ale także metaforycznego, w którym człowiek czuje się sobą.
Mężczyzna w drodze: co to znaczy?
„Potrafię powiedzieć, co 15 lat temu robiłem w Ugandzie, a nie pamiętam, co wczoraj robiłem w Warszawie. Tu dni zlewają się w jedną całość. Czasem nie odróżniam tygodnia od tygodnia” – mówi. To zdanie trafia prosto w serce każdego, kto choć raz poczuł się zagubiony w rytmie współczesnego miasta, gdzie dni tygodnia zlewają się w jeden szary strumień obowiązków.
Podróże bywają wymagające. Brak wygód, nieprzewidziane sytuacje i odcięcie od „bezpiecznej bazy” wyzwalają w nas inne mechanizmy niż te, które działają w stabilnej codzienności. „Jak jest łatwo, to emocje się nie otwierają. Może to mężczyźni tak mają” – zastanawia się Łukasz Nowicki.
Dlaczego współczesnym mężczyznom tak trudno wyrwać się z rutyny i otworzyć na emocje i co oznacza „droga do domu” w kontekście relacji z samym sobą?
Fri, 18 Jul 2025 - 38min - 277 - „Ja i moja rodzina nie używamy past z fluorem". Trzy sposoby dr. Emmy Kiworkowej na zdrowe zęby | „Jak zdrowie”, odc. 5
Czy wiesz, że stomatolog może być pierwszą osobą, która zauważy u twojego dziecka bulimię? Albo że problemy z erekcją mogą wynikać z chorego przyzębia? Jama ustna to nie tylko uśmiech – to mapa zdrowia całego organizmu. W piątym odcinku podcastu „Jak zdrowie” Anna Augustyn-Protas rozmawia z dr Emmą Kiworkową, stomatolożką funkcjonalną, o tym, jak zadbać o zęby i dziąsła, aby chronić mózg, serce, a nawet płuca.
Zdrowe zęby to nie tylko kwestia estetyki – to inwestycja w długowieczność i dobre samopoczucie. Dr Emma Kiworkowa, stomatolożka funkcjonalna, w rozmowie z Anną Augustyn-Protas wyjaśnia, jak choroby przyzębia wpływają na resztę organizmu i dlaczego jama ustna bywa pierwszym miejscem, w którym ujawniają się poważne problemy zdrowotne. Dowiedz się, czy warto używać płukanek, co myśli ekspertka o pastach z fluorem i jakie trzy nawyki mogą całkowicie zmienić twoje zdrowie jamy ustnej. Ten odcinek to nie tylko o zębach – to o zdrowiu całego ciała.
Jama ustna – drugi po jelitach „wszechświat” bakterii
Zdrowa jama ustna to coś więcej niż biały uśmiech i brak próchnicy. To kluczowy obszar naszego ciała, w którym mieszka ogromne skupisko bakterii. – Jama ustna ma drugą co do wielkości mikrobiotę zaraz po jelitach – podkreśla dr Emma Kiworkowa. Od jej stanu zależy równowaga w całym ciele, bo właśnie tu zaczynają się procesy, które mogą prowadzić do poważnych chorób lub przed nimi chronić.
Jak pokazują najnowsze badania, aż 57 różnych schorzeń może mieć swoje źródło w jamie ustnej. Lista jest długa i zaskakująca: od cukrzycy i insulinooporności, przez chorobę Alzheimera, aż po choroby płuc czy udary mózgu. – Jeżeli pacjent ma chore przyzębie, trudniej mu kontrolować poziom cukru – wyjaśnia ekspertka, zwracając uwagę na powiązania między zdrowiem dziąseł a gospodarką hormonalną i metaboliczną.
Kiedy zęby ostrzegają przed chorobami
Wielu pacjentów nie zdaje sobie sprawy, że regularne kontrole u stomatologa mogą uchronić ich nie tylko przed bólem zęba, ale także przed poważnymi komplikacjami zdrowotnymi. – Stomatolog bywa pierwszą osobą, która odkryje, że nasze dziecko choruje bulimię – mówi dr Kiworkowa. Zmiany w szkliwie i dziąsłach bywają pierwszym sygnałem, że w organizmie lub psychice dzieje się coś niepokojącego.
Nieleczone zapalenie dziąseł może przejść w zapalenie przyzębia – a wtedy cofnięcie procesu staje się już niemożliwe. – Zapalenie dziąsła jest odwracalne, ale zapalenie przyzębia już nie – ostrzega dr Emma. Zły stan przyzębia to nie tylko problem estetyczny czy funkcjonalny – może też prowadzić do problemów z erekcją u mężczyzn. – Problemy z erekcją często wynikają z choroby przyzębia – dodaje.
Jak prawidłowo dbać o zęby i dziąsła?
Codzienna higiena jamy ustnej nie musi oznaczać półki pełnej kosmetyków i specjalistycznych preparatów. – Nie jestem fanką płukanek do jamy ustnej – mówi dr Kiworkowa, zachęcając do prostych, naturalnych rozwiązań. Sama chętnie sięga po olej kokosowy, który poleca jako zdrową alternatywę dla chemicznych płukanek.Ekspertka przyznaje, że ona i jej rodzina nie używa też past z fluorem i zdradza, jaka jej zdaniem jest zdrowsza alternatywa.
Co zrobić, żeby zachować zdrowy uśmiech przez lata? Dr Kiworkowa ma trzy proste zasady, które jej zdaniem mogą zdziałać więcej niż najbardziej zaawansowane zabiegi stomatologiczne.
W podcaście porusza także modny ostatnio temat zaklejania ust taśmą na noc. Czy to naprawdę zdrowe? I czy warto eksperymentować z takimi metodami w imię lepszego snu i zdrowia jamy ustnej?
Thu, 17 Jul 2025 - 56min - 276 - „Kobiety chcą wygrywać chwile, dlatego często przegrywają". Magda Gessler o polskim zarządzaniu | „zaTASKowani 2”, odc.3
- Polki wykonują dziesięć rzeczy naraz, więc trudno im znaleźć partnera, bo mężczyźni są jednotorowi - tak Magda Gessler opisuje polskich menadżerów, których spotyka w trakcie „Kuchennych rewolucji". Badania socjolożek, Katarzyny Krzywickiej i Doroty Peretiatkowicz potwierdzają ten obraz: „Światy nam się odwróciły". Czy tzw. kultura polish menagement ma najczęściej twarz kobiety? Zapraszamy na 3. odcinek podcastu „zaTASKowani 2".
„Panie Areczku klimatyzacja jest dla zarządu, dla pana mamy zamrożenie podwyżek” - tym w gruncie rzeczy smutnym letnim żartem zaczynamy rozmowę o kulturze tzw. polish menagement, która nie jest reliktem lat 90. A jak widać po ostatnio popularnym cyklu memów z panem Areczkiem ma się dobrze.
Rozmawiamy o tym z Magdą Gessler, której nie trzeba przedstawiać, ale chętnie przytoczę tu charakterystykę Doroty Masłowskiej z cyklu jej felietonów „Jak przejąć kontrolę nad światem nie wychodząc z domu”: „(...) jest gastronomiczną Larą Croft, fighterką sprzedającą rytualne (może nieco wrestlingowe) laczki na ryj polskim mężczyznom. (...) A to monumentalna panorama społeczna Polski ostatnich lat, galeria twarzy niespotykanego rozmachu”. Nadciąga „nieznośnie kompetentna”, „Magdagedon” aka „Gesslerolot” oraz stałe komentatorki „zaTASKowanych” i równie bezkompromisowe obserwatorki polskiej rzeczywistości: Katarzyna Krzywicka i Dorota Peretiatkowicz, czyli Socjolożki.pl.
Skąd, poza cyklem memów i nagłaśnianymi pojedynczymi historiami, jak tej z Radomia o graficzce wyrzuconej przez Skype'a po drugim dniu pracy, bo nie znała firmowych aplikacji?
„Nie ma etosu pracy, nie mamy zaplecza”
Polska uzyskuje w firmach jeden z wyższych wyników w kategorii „power distance”, czyli dystansu władzy, który wprowadził holenderski psycholog społeczny, Geert Hofstede (1928-2020), a zbadano w projekcie The GLOBE Study. Nasz wynik to 68 i jest on znacznie wyższy od światowej średniej (55), nie mówiąc o dystansie do liderów demokratycznego zarządzania jak USA (40), Wlk. Brytania i Niemcy (po 35), Dania (18).
Co to oznacza w praktyce? Polacy akceptują w pracy wyraźne hierarchie i autorytarny styl zarządzania. Szefowie rzadko konsultują decyzje z zespołami, a te z kolei niechętnie je kwestionują. Gdy dodamy do tego niewielką często świadomość biznesową menadżerów, zaczyna się marazm. - Nie ma etosu pracy, nie mamy zaplecza, brakuje ludzi do pracy. A już najgorsza rzecz, jaka mogła się wydarzyć w gastronomii to godzinówka - potwierdza Magda Gessler. - Restauratorzy często nie mają pojęcia o swoim biznesie. Starają się stworzyć świat, którego w ogóle nie znają, najczęściej włoski lub turecki - dodaje.
„Kobiety chcą wygrywać chwile”
Skąd w nas ta skłonność do zamykania się przed pracownikami, zmianami, trendami, chociaż ewidentnie widać, że to nie służy firmie?- To wynika z naszej historii. Kobiety w Polsce zawsze były najważniejsze, bo zostały. Opuszczone przez mężczyzn, przez historię i Boga. Ze swoim instynktem macierzyńskim, z instynktem przetrwania. Polki potrafią robić wiele rzeczy naraz. Dlatego tak trudno im znaleźć partnera, bo mężczyźni są zazwyczaj jednotorowi. Tak jest od dziesiątek lat - mówi restauratorka. Potwierdzają to badanie socjolożek. - Kobiety zawsze musiały same sobie zabezpieczyć byt. A jeżeli połączymy lęk z kontrolą, to mamy mieszankę wybuchową - dodaje Dorota Peretiatkowicz. - Kobiety chcą wygrywać chwile. Emocjonalne decyzje, które nie mają nic wspólnego z rzeczywistością - dopowiada Magda Gessler. A gdzie w tym ci mężczyźni - trawestując tytuł szlagieru Danuty Rinn? - Nie ma kryzysu męskości, jest kryzys relacji, jak pokazują nasze badania. Te światy nam się odwróciły. Mężczyźni chcą przede wszystkim zaimponować partnerce, a ona chce być niezależna finansowo - wyjaśnia Katarzyna Krzywicka.Czy „polish menagement” ma najczęściej twarz kobiety oraz ile w tej chwili wynosi pensja kucharza nad morzem?
Wed, 16 Jul 2025 - 24min - 275 - „Przy okazji rozstań pokazujemy, co mamy pod dywanem". Wojciech Eichelberger o tym, kto radzi sobie lepiej w rodzinie patchworkowej | „Dylematy mamy i taty”, odc. 1
Czy rodzina patchworkowa może dać dziecku większe poczucie bezpieczeństwa niż tradycyjna? Jak przeprowadzić dziecko przez rozstanie rodziców bez traumy? W podcaście „Dylematy mamy i taty” Alina Gutek i Wojciech Eichelberger rozmawiają o blaskach i cieniach życia w tym modelu rodziny, a pretekstem jest ich wspólna książka „Patchworkowe rodziny. Jak w nich żyć" (Wyd. Zwierciadło).
Rozstanie rodziców to zawsze wstrząs – i dla dorosłych, i dla dzieci. Jak zauważa Wojciech Eichelberger, w takich momentach często pokazujemy, co mamy pod dywanem. Konflikty, emocje, nierozwiązane urazy nagle stają się widoczne jak nigdy wcześniej. W chaosie emocjonalnym łatwo zapomnieć o tym, co najważniejsze: o dzieciach.
Jak mówi psychoterapeuta, pierwotne dzieci – te z pierwszych związków – najbardziej cierpią podczas układania życia na nowo. Mogą reagować lękiem, gniewem, wycofaniem albo nawet regresem rozwojowym – znów zaczynają się moczyć w nocy, choć już dawno z tego wyrosły. Dzieci nie mają jeszcze narzędzi, żeby zrozumieć i oswoić taką rewolucję – podkreśla psychoterapeuta.
Kiedy powiedzieć dziecku o rozstaniu
Rodzice często zadają sobie to pytanie. Psychoterapeuta radzi, by nie odwlekać tej rozmowy w nieskończoność. Dzieci czują wszystko szybciej niż nam się wydaje. Milczenie dorosłych wzmaga ich lęk – mówi.
Ważne jest, by komunikat był jasny, dostosowany do wieku dziecka i spokojny. To nie czas na wzajemne pretensje i rozliczenia. Dziecko musi usłyszeć, że nadal jest kochane i że to nie ono ponosi winy za rozpad związku rodziców – podkreśla ekspert.
Patchwork – największe wyzwania
Tworzenie rodziny patchworkowej to ogromne wyzwanie. Nagle ludzie, którzy powołali dzieci do życia, muszą nauczyć się współpracować, mimo że już nie są razem – zauważa Eichelberger. Kluczem jest ułożenie relacji na nowo i ustalenie jasnych zasad, które będą chronić dzieci.
Warto pamiętać o kilku zasadach:
- Dbanie o hierarchię starszeństwa – dzieci z pierwszych związków potrzebują poczucia, że ich miejsce w rodzinie jest niezagrożon
- Tygodniowe dyżury przy dzieciach pierwotnych – to dobry sposób, by każde z rodziców miało czas na pełną obecność
- Uznanie emocji dzieci – złość, smutek czy zazdrość to normalne reakcje
Co ciekawe, jak zauważa Eichelberger, kobiety lepiej radzą sobie w patchworkowych rodzinach – są bardziej elastyczne i łatwiej wchodzą w nowe role. U mężczyzn zaś często uruchamia się tzw. lwi instynkt – rywalizacja o swoje biologiczne dzieci z nowym partnerem ich matki.
„Patchwork może dawać więcej bezpieczeństwa”
Choć patchworkowe rodziny bywają pełne napięć, potrafią też być źródłem siły. Rodzina patchworkowa może dawać większe poczucie bezpieczeństwa niż taka mała, tradycyjna – mówi Eichelberger. Warunek? Dorośli muszą nauczyć się współpracy i wzajemnego szacunku.
To wymaga dojrzałości, cierpliwości i gotowości na pracę nad sobą. Jeśli uda się stworzyć w domu atmosferę akceptacji, dzieci zyskują model relacji, który pomoże im w przyszłości – podkreśla terapeuta.
Pełną rozmowę Aliny Gutek i Wojciecha Eichelbergera znajdziesz w książce „Patchworkowe rodziny. Jak w nich żyć" (Wyd. Zwierciadło), która nie lukruje rzeczywistości, ale też nie straszy – Alina i Wojcicech dzielą się doświadczeniem, wiedzą i pomagają zrozumieć mechanizmy, które rządzą patchworkowym życiem.
To świetny przewodnik funkcjonowania we wspólnocie, którą tworzą byli i obecni partnerzy wraz z dziećmi oraz krewnymi. Znajdziesz w nim, m.in.: wskazówki, jak budować i dbać o relacje w rodzinie patchworkowej oraz narzędzia do radzenia sobie z emocjami, konfliktami i oczekiwaniami.
Tue, 15 Jul 2025 - 50min - 274 - „Pustota wewnętrzna nie jest sexy". Jak być atrakcyjną i niezdyscyplinowaną? | „Niezbędnik nowoczesnej dziewczyny”, odc. 5
„Zadbana kobieta wchodzi do gry, a zaniedbana nie” – te słowa aż bolą, bo pokazują, jak mocno kultura przez piękno kontroluje nasze życie. W piątym odcinku „Niezbędnika Nowoczesnej Dziewczyny” Joanna Olekszyk i Marta Niedźwiecka rozmawiają o tym, co pogoń za atrakcyjnością robi z kobietami. „Kultura tresuje nas do etatowego niezadowolenia z siebie. To niezadowolenie nas niszczy” – ostrzega psycholożka. Jak wyrwać się z tej klatki? Sponsorem odcinka jest NIVONA, producent automatycznych ekspresów do kawy.
Każda z nas choć raz usłyszała: „musisz bardziej o siebie zadbać”. Albo zobaczyła spojrzenie, które mówiło: „nie starasz się wystarczająco”. Dorastamy z przekonaniem, że kobieta powinna być atrakcyjna, zgrabna, zawsze uśmiechnięta i miła. Ale za tą obsesją piękna stoi niewidzialna pułapka: zamiast radości z życia czujemy presję, która odbiera nam energię i poczucie własnej wartości.
„Poczujemy się oszukane”
W piątym odcinku „Niezbędnika Nowoczesnej Dziewczyny” Joanna Olekszyk, redaktorka naczelna Zwierciadła i psycholożka Marta Niedźwiecka biorą na warsztat temat kobiecej atrakcyjności. To nie jest kolejna rozmowa o „dbaniu o siebie” czy „byciu lepszą wersją siebie”. To szczery dialog o tym, jak kultura piękna zamienia nas w wiecznie zmęczone, niezadowolone z siebie istoty.
„Pustota wewnętrzna nie jest sexy” – mówi Marta Niedźwiecka. „Jeżeli inwestujemy tylko w przysłowiowe cycki, a nie w rozwój, więzi i relacje, w końcu poczujemy się oszukane”. Co gorsza, wciąż zbyt często utożsamiamy atrakcyjność z miłością, a piękno z biletem do szczęścia.
„Bądźmy atrakcyjne i niezdyscyplinowane”
Dlaczego tak trudno uwolnić się od presji? Bo bycie atrakcyjną stało się obowiązkiem społecznym. Zaniedbana kobieta? To wciąż epitet, który potrafi kogoś wymazać z życia publicznego. Tymczasem Marta Niedźwiecka zachęca, by zadać sobie pytanie: po co w ogóle chcę być atrakcyjna?
„Bądźmy atrakcyjne i niezdyscyplinowane” – apeluje psycholożka. Bo atrakcyjność może być wyborem, a nie obowiązkiem. To rozmowa o sile autorefleksji, o potrzebie redefinicji kobiecego piękna i o tym, że największym aktem odwagi jest czasem zrzucenie z siebie ciężaru cudzych oczekiwań.
Ten odcinek to manifest dla kobiet zmęczonych byciem idealnymi. Daje przestrzeń na bunt, na chwilę wytchnienia i na zbudowanie relacji z samą sobą – takiej, w której nie musisz już niczego udowadniać.
Sponsorem odcinka jest NIVONA producent automatycznych ekspresów do kawy, które pomagają odnaleźć spokój w codzienności. Czasem jedyne, czego naprawdę potrzebujemy, to chwila z własnymi myślami. Pomiędzy „muszę” a „wybieram” znaleźć oddech… i filiżankę kawy, która smakuje dokładnie tak, jak lubimy. Niezależnie od tego, czy to aromatyczne espresso, czy kremowe cappuccino.
Thu, 10 Jul 2025 - 47min - 273 - „Młodsze kobiety oceniają starsze, a nie na odwrót". Socjolożki o tym, że dla większości Polaków nie wypada zmienić pracy po 50 | „Słowo do słowa”, odc. 7
- „Boimy się wystawić nogę na zewnątrz" – tak Dorota Peretiatkowicz opisuje lęk kobiet 50+ przed zawodowymi zmianami. I trudno się dziwić. Choć co trzecia Polka deklaruje, że praca jest dla niej ważna, to społeczne przekazy skutecznie podcinają jej skrzydła. Ochrona emerytalna czyni kobiety schodzącymi – dodaje ekspertka. W piątym odcinku „Słowo do słowa” Joanna Brodzik pyta swoje gościnie Katarzynę Krzywicką i wspomnianą Dorotę Peretiatkowicz, czyli Socjolożki.pl o to, dlaczego dojrzałe kobiety wciąż czują, że muszą ustępować miejsca młodszym i jak można to zmienić. Sponsorem odcinka jest Promensil Forte – suplement diety dla kobiet, które również w czasie menopauzy chcą żyć w zgodzie ze swoją naturą.
Ponad 60 procent Polaków uważa, że po pięćdziesiątce nie wypada zmieniać pracy – i co ciekawe, najczęściej są to ludzie młodzi, w wieku 25–34 lat. To nie starsze kobiety oceniają młodsze, tylko odwrotnie – mówią socjolożki Dorota Peretiatkowicz i Katarzyna Krzywicka. W nowym odcinku podcastu „Słowo do słowa”, który prowadzi Joanna Brodzik, rozmawiają o paradoksach związanych z kobiecym dojrzewaniem, pracą i wiekiem. To rozmowa o stereotypach, menopauzie i odwadze, by zaczynać od nowa nawet wtedy, gdy kultura mówi: to już nie dla ciebie.
Czy kobieta 50+ może zaczynać od nowa?
Z badań wynika, że największe ograniczenia dla kobiet po 50. roku życia nie leżą w ciele ani psychice, ale w stereotypach. To nie menopauza odbiera im ambicje, tylko społeczny komunikat: już nie jesteś atrakcyjna zawodowo, czas się wycofać. - Wycinają nam mózgi komunikaty o menopauzie – mówi prowadząca i podkreśla, że dojrzałość to często czas największej sprawczości i odwagi.
W odcinku poruszamy między innymi pytania, które zmuszają do refleksji. Czy kobieta 50+ może zaczynać od nowa? Społeczne przekonanie, że po pięćdziesiątce się nie ryzykuje, bywa zabójcze dla aspiracji kobiet. Jak przełamać ten lęk i pozwolić sobie na rozwój zamiast wycofania? Jak przekonania młodszych generacji wpływają na sytuację zawodową matek i cioć? Jak menopauza zmienia samopoczucie kobiet w miejscu pracy? I co mogą zrobić same kobiety oraz ich pracodawcy, by ten czas nie stał się zawodowym wyciszeniem, tylko renesansem?
Dlaczego hasła o siostrzeństwie i feminizmie bywają używane jako kij na kobiety? Jakie ograniczenia są realne, a które to tylko społecznie narzucone stereotypy? I co możemy zrobić, by kobiety po pięćdziesiątce były postrzegane nie jak kończące karierę, ale jak wchodzące w jej najcenniejszy etap?
Dojrzałość to nie wyrok
To moment, w którym możesz wreszcie stać się sobą – również zawodowo – mówi Joanna Brodzik. To odcinek, który inspiruje do stawiania odważnych pytań i pokazuje, że kobiety po pięćdziesiątce mogą być nie tylko potrzebne na rynku pracy, ale i nieocenione.
Sponsorem odcinka jest Promensil Forte – suplement diety dla kobiet, które również w czasie menopauzy chcą żyć w zgodzie ze swoją naturą.Preparat Promensil Forte w każdej tabletce zawiera 80 mg bioaktywnych izoflawonów z czerwonej koniczyny. Stosując go jesteśmy pewne, co przyjmujemy. Skuteczność i bezpieczeństwo preparatu zostało sprawdzone przez niezależne ośrodki medyczne w 19 badaniach klinicznych, w badaniach uczestniczyło ponad 1 500 kobiet. A specjalnie dla polskich pacjentek produkt poddali ocenie także profesorowie ginekologii i endokrynologii z Polskiego Stowarzyszenia Menopauzy i Andropauzy. Uznali oni jednomyślnie, że warto rozważyć jego zastosowanie u tych kobiet, których jakość życia uległa istotnemu pogorszeniu z powodu objawów związanych z menopauzą, a które nie mogą lub nie chcą stosować hormonalnej terapii menopauzalnej.
Fri, 11 Jul 2025 - 43min - 272 - Ludzie nie wiedzą, kiedy zaczyna się ciąża". Dr Tadeusz Oleszczuk obala mity dot. płodności | „Jak zdrowie”, odc. 4
Problemy z płodnością nie są wyłącznie kobiecą sprawą – aż 60% przypadków wynika z czynników męskich. W czwartym odcinku podcastu „Jak zdrowie” Anna Augustyn-Protas rozmawia z dr. Tadeuszem Oleszczukiem o tym, co naprawdę wpływa na naszą zdolność do poczęcia dziecka, jakie błędy popełniamy i co możemy zmienić w stylu życia, by odzyskać równowagę hormonalną i zdrowie reprodukcyjne.
To mit, że tylko kobiety powinny troszczyć się o swoją płodność. Coraz więcej badań wskazuje, że jakość męskiego nasienia dramatycznie spadła w ostatnich dekadach, a styl życia, stres i zła dieta mają ogromny wpływ na problemy z poczęciem dziecka. „Nawet 60% niepłodności jest po stronie mężczyzn” – mówi dr Tadeusz Oleszczuk w rozmowie z Anną Augustyn-Protas.
Dlaczego tak wielu mężczyzn unika badań nasienia? Jakich nawyków powinni unikać, by chronić zdrowie reprodukcyjne? Dr Oleszczuk rozwiewa mity i tłumaczy, co w prosty sposób można zmienić w codziennym funkcjonowaniu.
Czy naprawdę rozumiemy nasze ciało?
„Mogę dać antykoncepcję dziewiętnastolatce, ale tylko wtedy, gdy ma regularne cykle – inaczej przykryję jedynie zaburzenia płodności” – ostrzega ekspert. W tym odcinku usłyszysz o tym, dlaczego rozpoznanie i leczenie zaburzeń hormonalnych na wczesnym etapie ma kluczowe znaczenie dla zdrowia kobiety i jej przyszłości jako matki.
„Na osiem mechanizmów komórkowych mamy wpływ dietą, a na cztery aktywnością fizyczną” – podkreśla lekarz. Okazuje się, że zmiana sposobu odżywiania i wprowadzenie ruchu może znacząco poprawić jakość nasienia i cykli owulacyjnych. Dowiedz się, jak insulina, przewlekły stres i siedzący tryb życia wpływają na Twoje zdrowie hormonalne.
„Ludzie nawet nie wiedzą, kiedy się zaczyna ciąża” – zauważa dr Oleszczuk. Wiedza o fizjologii cyklu miesiączkowego i procesie zapłodnienia to wciąż temat tabu, mimo że dotyczy każdego z nas. Czy naprawdę rozumiemy, jak działa nasze ciało?
Tajemnica długowieczności
„Miałem kolegę, 40-latka, który miał zawał od stresu” – mówi dr Oleszczuk, podkreślając, że równowaga emocjonalna i umiejętność zarządzania napięciem to klucz do długowieczności i płodności.
„Tajemnicą długowieczności są niskie poziomy insuliny” – wyjaśnia ekspert. Posłuchaj o tym, jak insulinooporność i wahania cukru we krwi wpływają na funkcje rozrodcze i jak dzięki świadomym wyborom żywieniowym możesz poprawić swoje zdrowie.Weź swoje zdrowie w swoje ręce
Czwarty odcinek podcastu „Jak zdrowie” to solidna dawka wiedzy i motywacji do wprowadzenia zmian. Dowiesz się, jak mężczyźni i kobiety mogą zadbać o swoją płodność, uniknąć błędów i odzyskać kontrolę nad zdrowiem hormonalnym. Posłuchaj i sprawdź, co możesz zrobić już dziś, by jutro było łatwiej.
Wed, 09 Jul 2025 - 40min - 271 - „Mając lat 40 lat przeżyło się dopiero 20”. AbradAb i Bartek Młynarski o zawodowej filozofii, która trzyma w ruchu | „zaTASKowani 2”, odc. 2
Ludzie są bardzo zaniedbani psychicznie, poranieni i pokrzywieni - mówi muzyk, Marcin „AbradAb” w 2. podcastu „zaTASKowani 2”. Jak razem z komikiem, Bartkiem Młynarskim patrzą na kondycję współczesnego człowieka z jego wypaleniem w pracy i związkach oraz paniką związaną z wiekiem? I co z tym wspólnego ma drabina?
„Wyobraź sobie drabinę z numerami na szczeblach od 0 do 10, gdzie szczyt reprezentuje najlepsze możliwe życie. Na którym szczeblu drabiny uważasz, że obecnie się znajdujesz? Jak sądzisz, gdzie będziesz sytuować siebie w przyszłości, powiedzmy za pięć lat?”.
„Naprawdę zaczynamy żyć po dwudziestce”
To zadanie postawione pracownikom na całym świecie przez Instytut Gallupa ma zbadać ogólną ocenę życia. Jak byście na nie odpowiedzieli? W tym odcinku podcastu „zaTASKowani” rozmawiamy o męskiej perspektywie na pracę i kryzysy m.in. ten związany z tzw. połową życia. - Ludzie martwią się swoim wiekiem już po trzydziestce. Zupełnie tego nie rozumiem, pierwszych 20 lat nie żyjemy własnym życiem, to po co je doliczać. Naprawdę zaczynamy żyć po dwudziestce, więc jak masz lat 40, to przeżyłeś dopiero 20 lat. - mówi muzyk, Marcin „AbradAb”.
Bartek Młynarski potwierdza, że po czterdziestce jest inaczej, co dobrze widać w kontaktach ze znajomymi. - Ostatnio byłem na domówce, bo żona kolegi wyjechała, wchodzę, a tam czterech typa gra na konsoli, dostałem pada, burgera i piwo 0 proc. - opowiada. - Ja w ogóle nie jest lwem towarzyskim. Jak sobie pomyślę, że po imprezie będę chorował przez dwa dni, to wolę poćwiczyć - dopowiada AbradAb.„Ludzie są bardzo zaniedbani psychicznie”
Odpowiedzi na przytoczone wyżej zadanie Gallupa są zebrane w corocznym raporcie State the Global Workplace, Report 2025, pokazują, że Polacy są 26. miejscu spośród 38 przebadanych w Europie krajów: 40% z nas ocenia swoje życie dobrze, to w porównaniu z zeszłym rokiem wzrost o 5%. Jednak jak to zwykle bywa z tak ogólnymi wskaźnikami można je różnie interpretować. Bo jednak większości nie żyje się dobrze, a stosując metaforę z ćwiczenia, stoimy mniej więcej w połowie życiowej drabiny. Potwierdzają to obserwacje moich gości. - Ludzie są bardzo zaniedbani psychicznie, poranieni, pokrzywieni. Dieta, dietą. Ćwiczenie, ćwiczeniami, ale najważniejsze to mieć zdrowe relacje ze sobą i najbliższymi. Ogrom moich znajomych się rozwiodło - mówi AbradAb. Muzyk wymienia tu listę wzajemnych przewinień, które obserwuje na co dzień w relacjach.
Wspomniany raport pokazuje, że jeśli chodzi o emocje związane z życiem zawodowym, to występuje tu wzorcowy parytet. Smutek, złość czy stres – odczuwa codziennie w pracy tyle samo kobiet i mężczyzn - średnio po kilkanaście procent. Tylko inaczej je okazujemy i znajdujemy pocieszenie.
- Ojcowie córek żyją, wg badań, 7 lat dłużej, a ja mam trzy – podsumowuje AbradAb.Tue, 08 Jul 2025 - 47min - 270 - „Desperacja jest najgorszym doradcą". O samotności, autosabotażu i plusach bycia singlem | „Rób to bez presji”, s. 2, odc. 2
Czy każdy singiel marzy o miłości? I czy na pewno bycie w związku chroni przed samotnością? W nowym odcinku podcastu „Rób to bez presji” Magdalena Kuszewska rozmawia z seksuologami Michałem Sawickim i Michałem Tęczą o codzienności życia solo: potrzebach emocjonalnych, pułapkach autosabotażu i społecznej presji, która wciąż każe tłumaczyć się ze swojego statusu. Bo może zamiast pytać „kiedy znajdziesz sobie żonę?”, warto zapytać: „czy w ogóle jej potrzebujesz?”
„Gdzie mam kogoś znaleźć, panie Michale?” – to pytanie seksuolodzy Michał Sawicki i Michał Tęcza słyszą regularnie w swoich gabinetach. W Polsce żyje dziś od 6 do 8 milionów singli – pokazują dane z różnych badań. To ogromna grupa ludzi, która wbrew stereotypom niekoniecznie czeka na miłość niczym na zbawienie. Co więcej – część z nich świadomie wybiera życie w pojedynkę, inni – choć deklarują chęć bycia w związku – w rzeczywistości sabotują własne szanse.
„Zalecamy okresowe pobycie solo”
W nowym odcinku podcastu „Rób to bez presji” rozmawiamy o tym, dlaczego desperacja jest najgorszym doradcą, a lista nierealnych oczekiwań wobec partnera może być formą obrony przed bliskością. „Zalecamy okresowe pobycie solo” – podkreślają eksperci. Bo dopiero kiedy nauczymy się dobrze żyć sami ze sobą, jesteśmy w stanie tworzyć zdrowe relacje z innymi.Michał Sawicki i Michał Tęcza tłumaczą też, czym różni się singielstwo od samotności. „Single bywają mniej samotni niż osoby w wielopokoleniowych związkach” – mówią. Wspólnie z Magdaleną Kuszewską zastanawiają się, jak rozpoznać własne potrzeby, nie dać się społecznym narracjom i złapać dystans do randkowania. Padają konkretne przykłady autosabotażu: z jednej strony mówimy „chcę związku”, z drugiej – torpedujemy każdą próbę spotkania się z kimś, bo „nie mam czasu”, „boję się zranienia”, „nie jestem wystarczający”. Albo: próbujemy, ale z listą 25 wymagań co do idealnego partnera, z których żadne nie podlega negocjacjom.
„Relacje ni pies, ni wydra”
Eksperci nie unikają trudnych pytań: dlaczego tak wiele osób trwa w tzw. „relacjach ni pies, ni wydra”? Co za tym stoi? Lęk, niska samoocena, presja rodziny, chęć utrzymania jakiejkolwiek relacji, żeby „nie być samemu”? Jak zdiagnozować własną gotowość do bycia w związku? I jak nie wpaść w pułapkę przekonania, że związek cokolwiek naprawi?
„To, że jesteś solo, nie oznacza, że coś z tobą nie tak” – pada w rozmowie. Związek nie jest nagrodą za bycie dobrym człowiekiem ani lekiem na całe zło. A singielstwo – jeśli przeżywane świadomie – może być czasem bardzo wartościowym. To moment na rozwój, poznanie siebie, budowanie niezależności. To także przestrzeń na lepsze zrozumienie swoich emocji, potrzeb seksualnych i społecznych.
Warto też pamiętać, że nikt nie musi udowadniać, że zasługuje na miłość. I nikt nie musi jej szukać na siłę. Czasem lepiej pójść na pięć randek jednego dnia niż przez tydzień umawiać się z kimś, kto już na początku nie budzi ekscytacji. A czasem... w ogóle nie randkować i po prostu być. Ze sobą. Bez presji.
Thu, 03 Jul 2025 - 48min - 269 - „W III klasie liceum poznałam słynnego Tomasza Raczka". Joanna Brodzik o głosie dobrej wróżki
„Masz bardzo piękną i plastyczną wyobraźnię, jestem pewien, że będziesz uprawiać jakiś rodzaj sztuki” – powiedział Tomasz Raczek do nastoletniej Joanny Brodzik, która przyszła do niego po jednym ze spotkań literackich. Minęły lata, a ta rozmowa, jak przyznaje dziś sama Joanna, okazała się głosem dobrej wróżki. Dziś oboje spotykają się ponownie – tym razem w podcaście „Pomyśl o sobie i działaj!", by rozmawiać o momentach, które zmieniły ich zawodowe życie i wykorzystanych szansach.
W kolejnym odcinku podcastu „Pomyśl o sobie i działaj!” Tomasz Raczek dzieli się historią, która z perspektywy czasu brzmi niemal jak scenariusz filmu o spełnianiu marzeń. Wspomina swoje pierwsze kroki przed kamerą – moment, który na zawsze odmienił jego zawodową drogę. Był wtedy studentem kulturoznawstwa w Akademii Teatralnej w Warszawie. Jak sam mówi, miał wiele pasji, ale nie przypuszczał, że właśnie krytyka filmowa i telewizja staną się jego życiowym powołaniem.
„Widziała pani tego pistolecika?”
Punktem zwrotnym okazał się program Zygmunta Kałużyńskiego. Emisja odbywała się w Telewizji Polskiej i miała charakter edukacyjno-dyskusyjny – zapraszano do niej widzów i młodych uczestników, by rozmawiać o kulturze i sztuce, głównie o filmach, ale nie tylko. Młody Raczek zgłosił się do udziału w nagraniach jako widz – nie przypuszczając, że już po pierwszym wystąpieniu zostanie dostrzeżony przez samego Kałużyńskiego. Tematem tamtego odcinka było „Wesele” Stanisława Wyspiańskiego, a Raczek wdał się z Kałużyńskim w żywą dyskusję, zabłysnął argumentami i błyskotliwością. Ten drugi miał powiedzieć do producentki programu: „Widziała pani tego pistolecika? Proszę go zapraszać częściej, bo świetnie mi się z nim rozmawia”.
To opowieść nie tylko o przypadku i szczęściu, ale też o gotowości – by skorzystać z okazji, która może przyjść niespodziewanie. I o tym, jak ważna bywa obecność kogoś, kto w nas uwierzy zanim my sami to zrobimy.
Podobnie stało się z Joanną Brodzik, tylko teraz tzw. głosem dobrej wróżki okazał się Tomasz Raczek.
Zdanie, które daje początek
W najbardziej osobistym fragmencie rozmowy Joanna wraca do wspomnienia sprzed lat: „Mam dla ciebie historię, jest rok '91, ty jesteś już bardzo sławnym Tomaszem Raczkiem, ja jestem w III klasie liceum, spotykamy się w Domu Harcerza, czytam ci swoje wiersze, a ty bierzesz mnie po spotkaniu na bok i mówisz tak: masz bardzo piękną i plastyczną wyobraźnię, jestem pewien, że będziesz uprawiać jakiś rodzaj sztuki”. Tomasz Raczek nie kryje wzruszenia...
Czy kobieta w kinie ma termin przydatności? Dlaczego dojrzałe aktorki wracają na ekran z większą siłą niż kiedykolwiek wcześniej? I dlaczego tak ważne jest, by usłyszeć w swoim życiu głos dobrej wróżki? Joanna Brodzik i Tomasz Raczek zabierają nas w podróż przez dekady kobiecych ról w filmie – tych z przeszłości i tych, które dopiero piszą nową historię.
Sponsorem podcastu jest Bielenda Group.
Wed, 02 Jul 2025 - 38min - 268 - „Mam lustro, które mnie wyszczupla i gwarantuje dobry humor". Łukasz Nowicki o fatshamingu i psychoterapii | „Mężczyzna jest człowiekiem”, odc. 3
Czy mężczyźni potrafią dziś rozmawiać o swoich kompleksach, głodzie bliskości i wewnętrznym wstydzie? W najnowszym odcinku podcastu „Mężczyzna jest człowiekiem” Beata Biały rozmawia z Łukaszem Nowickim – aktorem, podróżnikiem i mężczyzną, który nie boi się powiedzieć: „Lubię imponować mojemu terapeucie” i „Czuję się dobrze tylko wtedy, gdy wyglądam szczupło”. To intymna, pełna dystansu do siebie i humoru opowieść o wypieraniu emocji, fatshamingu, dzieciństwie, męskiej dumie i potrzebie bycia w procesie, a nie tylko na mecie.
Łukasz Nowicki od zawsze miał w sobie potrzebę kontrolowania wyglądu. „Z powodu nadwagi byłem przezywany w dzieciństwie: kluska, panorama”. Wspomina swoje „wyszczuplające lustro”, które poprawia mu humor. To nie żart – to realny sposób radzenia sobie z własnym obrazem. W tej opowieści ciało nie jest tylko powierzchnią – staje się narzędziem emocjonalnego kontaktu z samym sobą. .„Czuję się dobrze wtedy, kiedy wyglądam szczupło” – mówi Łukasz Nowicki.
Głód wolności
„Kocham jeść wszystko, w takim wymiarze, w jakim mam ochotę” – przyznaje Nowicki. I dodaje: „Nie znoszę ograniczeń, nie znoszę, jak mi czegoś zakazuje”. W tym zdaniu zawiera się jego stosunek do życia – oparty na wolności i samostanowieniu. Także wobec własnego ciała i nawyków.
To nie jest opowieść o diecie, lecz o wewnętrznej negocjacji: pomiędzy potrzebą kontroli a pragnieniem przyjemności.
„Szukamy alibi w postaci dzieciństwa”
„Lubię imponować mojemu terapeucie” – mówi półżartem. Psychoterapia staje się dla niego procesem, nie zadaniem. „Interesuje mnie proces, a nie efekt. Lubię być w drodze, a niekoniecznie dojechać do celu”.
Nowicki nie szuka ostatecznych odpowiedzi. Chce się rozwijać – nie dla kogoś, ale dla siebie. I z pełną świadomością, że niektóre mechanizmy – jak wypieranie – są z nami na zawsze.
„Szukamy alibi w postaci dzieciństwa” – zauważa Nowicki, ale zaraz dodaje: „Nie uważam, żeby wszystko, co się w naszym życiu dzieje, było związane z mamą i tatą”. Ta dwoistość – rozumienie wpływu przeszłości, ale też branie odpowiedzialności za teraźniejszość – to jeden z najdojrzalszych wątków tej rozmowy.
A co na to najbliżsi? „Jestem mistrzem wypierania, a żona Olga, terapeutka, mi nie pozwala – chce przegadywać” – śmieje się. Ich relacja to codzienne negocjacje pomiędzy świadomością a emocjonalnym oporem.
Nowy portret męskości
Nowicki opowiada o męskości bez etosu twardziela. Męskości, która nie wstydzi się terapii, trudnych emocji, lęku przed oceną. „Wszystkie emki czekają, aż znów schudnę” – mówi, pół żartem, pół serio. Z tyłu tej frazy czai się jednak presja – społeczna, medialna, osobista.
Ale najważniejsze, że Nowicki – jak sam przyznaje – jest w drodze. Nie oczekuje, że będzie idealny. Nie chce przestać się zmieniać. Nie pragnie wygrać z sobą – tylko być bliżej siebie.
Podcast „Mężczyzna jest człowiekiem” pokazuje, że rozmowa o mężczyznach może być pogłębiona, delikatna i momentami śmieszna. Ale przede wszystkim – prawdziwa. Łukasz Nowicki nie ukrywa niczego. I nie udaje, że wszystko już rozgryzł.
Jeśli szukasz szczerej rozmowy o tym, co to znaczy być facetem z ciałem, emocjami i nieodpartą chęcią życia po swojemu – ten odcinek jest dla Ciebie.
Fri, 27 Jun 2025 - 41min - 267 - „Wewnętrzny krytyk to najczęściej sadysta". Jak sobie nie dowalać? | „Niezbędnik nowoczesnej dziewczyny” odc. 4
Może mieć głos nauczycielki z podstawówki, matki, która zawsze oczekiwała więcej albo szefa, który widział tylko błędy. Wewnętrzny krytyk – zna go każda z nas. Podszeptuje, że nie jesteśmy dość dobre, wystarczająco ambitne ani odpowiednio produktywne. W czwartym odcinku podcastu „Niezbędnik Nowoczesnej Dziewczyny” Joanna Olekszyk i Marta Niedźwiecka rozprawiają się z tym głosem – nie po to, by go uciszyć, ale by go zrozumieć i nauczyć się z nim żyć. Jak przestać sobie dowalać i zacząć myśleć o sobie łagodniej? Jak zmienić negatywny dialog wewnętrzny, z którym wiele kobiet zaczyna każdy dzień?
Sponsorem odcinka jest NIVONA marka automatycznych ekspresów do kawy. Czasem jedyne, czego naprawdę potrzebujemy, to chwila z własnymi myślami. Pomiędzy „muszę” a „wybieram” znaleźć oddech... i filiżankę kawy, która smakuje dokładnie tak, jak lubimy. Niezależnie od tego czy to aromatyczne espresso czy kremowe cappuccino.
Znasz go doskonale. To ten, który mówi: „znowu nie dałaś rady”, „inni robią to lepiej”, „mogłaś się bardziej postarać”. To właśnie on – wewnętrzny krytyk. Bohater czwartego odcinka podcastu „Niezbędnik Nowoczesnej Dziewczyny” Joanny Olekszyk, redaktorki naczelnej magazynu „Zwierciadło”, i Marty Niedźwieckiej, psycholożki. Ten odcinek jest o tym, jak nauczyć się z nim żyć i nie pozwolić mu rządzić.
Jest poklejony z różnych osób
„Krytyk wewnętrzny to nigdy nie jest jeden głos” – mówi Marta Niedźwiecka. – „To poklejony z osób, które były dla nas ważne i były dowalające i oceniające”. Wewnętrzny krytyk może mieć głos nauczycielki z podstawówki, matki, która zawsze oczekiwała więcej, albo szefa, który widział tylko błędy. Czasem nie trzeba było nawet słów – wystarczył jeden chłodny gest albo spojrzenie.Psychologia nazywa ten mechanizm superego. To wewnętrzny sędzia, który mówi, jak powinniśmy się zachowywać, ale często działa jak kat. Przypomina, że jesteśmy niewystarczające, leniwe, gorsze. „Większość z nas ma wewnętrznego krytyka, który jest sadystą” – nie -mówi Marta Niedźwiecka.
Start z minusem, nie z plusem
Ten głos nie daje spokoju nawet wtedy, gdy robimy coś dobrze. „Zarobisz milion, a wewnętrzny mówi: no i co, zobacz, ile osób ma miliony” – podaje przykład psycholożka. Wewnętrzny krytyk to głos perfekcjonizmu, wiecznego porównywania się i samoponiżania. To on sprawia, że „zaczynamy dzień minus 10 na starcie, zamiast plus 10”. I to on najczęściej decyduje o naszym samopoczuciu – nie rzeczywistość, nie fakty, ale interpretacja.Dobre wiadomości? „Nie jesteśmy skazani na negatywny dialog wewnętrzny” – przekonuje Marta Niedźwiecka. Możemy ten głos usłyszeć, rozpoznać i nauczyć się z nim obchodzić. Bo choć „nie ma takiej rzeczy, która uciszy wewnętrznego krytyka” – to możemy nie dać się mu zagłuszyć.
Krytyk to część nas, ale nie musi nami rządzić
„Krytyk wewnętrzny to element was” – mówi Marta. Nie da się go wyciąć, ale można zacząć z nim rozmawiać inaczej. Traktować jak jedną z wielu części siebie, która często się myli, przesadza, wyciąga pochopne wnioski. To nie głos prawdy – to głos lęku, starego schematu, nieprzepracowanych doświadczeń.
„Moje dobre samopoczucie nie wynika z tego, że wszystko robię idealnie” – podkreśla Marta Niedźwiecka. I to jeden z kluczowych wniosków z tego odcinka. Nie chodzi o to, by się poprawić, być lepszą, wydajniejszą, silniejszą. Chodzi o to, by odpuścić wieczne ocenianie i zaufać sobie na nowo.
Przed tobą więcej niż za tobą
„Nic, co zrobisz nie ma takiej wagi, jak coś co dopiero przed tobą” – pada w rozmowie. To zdanie można traktować jako afirmację, drogowskaz, sposób na kontakt z własną wartością. To, co było – minęło. Wewnętrzny krytyk żywi się przeszłością, błędami, zawstydzeniami. A przyszłość może wyglądać inaczej, jeśli nie pozwolimy, by decydował o niej ten głos z głowy.Sponsorem odcinka jest NIVONA marka automatycznych ekspresów do kawy, które pomagają odnaleźć spokój w codzienności.
Thu, 26 Jun 2025 - 49min - 266 - „Chodzę na bazarek, żeby się odstresować”. AbradAb i Bartek Młynarski o byciu kolesiem po czterdziestce | „zaTASKowani”, s. 2 odc.1
„I'm still hungry” mawiał jeden z bohaterów serialu „Billions”. W 1. odcinku drugiego sezonu podcastu o „zaTASKowani” rozmawiamy o tym, jak pozostać głodnym sukcesu w pracy, w gronie masterclass - ludzi, którzy tworzą przez dekady, są odporni na chwilowe mody i kryzysy: Abradab, czyli Marcin Marten, legenda polskiej sceny rapowej, producent, który razem z niedawno zmarłym bratem, Joką, tworzył zespół Kaliber 44 oraz komik, założyciel warszawskiego Klubu Komediowego, Bartek Młynarski.
Męskie lęki
W poprzednich odcinkach tego podcastu dużo mówiliśmy, szczególnie w gronie kobiet, o presji sukcesu i dowożenia w korporacjach, którą oddaje słynne zdanie socjolożki, Doroty Peretiatkowicz „sukces grudniowy jest porażką styczniową”. Ale jest też druga strona medalu, kiedy to my chcemy sukcesu, ale wtedy z kolei jesteśmy temperowani - niezależnie od wieku - bo albo jesteśmy za młodzi i brakuje nam doświadczenia albo zbyt oldschoolowi, boomerscy i nasza branża już nas nie chce.W tym odcinku rozmawiamy o czymś, czego raczej nie widać, o czym się raczej nie mówi, czyli o męskim lękach związanych z pracą. Badań na ten temat jest niewiele, a te, które są, pokazują, że blisko połowa mężczyzn w wieku 40–54 lata doświadcza „znaczących epizodów lęku związanego z zawodem” (Harvard Business Review, 2023), a 60% mężczyzn z branż kreatywnych przyznaje, że ukrywa problemy psychiczne w pracy z obawy przed stygmatyzacją (APA, 2022).
„Mam 42 lata i cieszę się, że żyję”
„Poluzuj tam, gdzie cię ciśnie!” - jak rymował AbradAb w utworze o „Rapowe ziarno”. Czy mężczyźni też dotyczy tzw. panika zamykających się drzwi – jak określa to pisarka, Zyta Rudzka? W jakim wieku to zaczynają odczuwać tę zmianę? - Czas powoduje, że stajesz się głodny po jakimś czasie, ale obecna rzeczywistość: media społecznościowe, algorytmy nie pomagają. Trzeba wrzucać szybko, bo znikniesz. Lepiej nagrać byle jaki kawałek co dwa miesiące niż dobrą płytę co cztery lata – mówi AbradAb. - Ludzie piszą: dobra chłopie, weź się zajmij czym innym – przyznaje Bartek Młynarski. - Mam 42 lata i cieszę się, że żyję. To jest dobry wiek, jestem coraz mądrzejszy. Swoje lata trzydzieste spędziłem na terapiach – dodaje.
Ani Marcin ani Bartek nie myślą o przebranżowieniu. Jak pielęgnują w sobie tzw. zajawkę i co z tym ma wspólnego podsłuchiwanie ludzi na bazarku?
Rozmawiamy o tym w 1. odcinku 2. sezonu podcastu „zaTASKowani” z AbradAbem oraz Bartkiem Młynarskim. Jingiel do podcastu stworzył DJ Bulb, mistrz świata DMC (Disco Mix Club) 2022 oraz wicemistrz świata w scratchowaniu w konkursie DJ-skim IDA World. Bo w tym cyklu – przy okazji rozmów o pracy – promujemy sztukę. We wszystkich jej przejawach.
Wed, 25 Jun 2025 - 37min - 265 - „Opuszczanie deski to najczęstszy temat w gabinecie". O szarej strefie w monogamii | | Rób to bez presji s. 2, odc. 1
- Każda osoba tworząca związek ma swoją definicji monogamii - mówi seksuolog, Michał Tęcza, który w pierwszym odcinku drugiego sezonu podcastu „Rób to bez presji" dołącza do prowadzących podcast, czyli dziennikarki, Magdaleny Kuszewskiej oraz seksuologa Michała Sawickiego. Razem rozkładają na czynniki pierwsze model relacji, który wydaje się oczywisty, czyli monogamiczny. Czym dziś jest wierność, jak komunikować potrzeby w związku i jak się zabezpieczyć przed zdradą? Odcinek dla każdego, kto był, jest lub będzie w relacji – i zadaje sobie pytanie: czy to wszystko, czy może jednak można inaczej?
Monogamia – złoty standard miłości romantycznej, czy może przestarzały model, który ledwo trzyma się na ślinę i tradycję? W pierwszym odcinku drugiego sezonu podcastu „Rób to bez presji”, prowadzonego przez dziennikarkę Magdalenę Kuszewską i seksuologa Michała Sawickiego, do rozmowy dołącza Michał Tęcza – seksuolog, terapeuta, a przede wszystkim człowiek, który wie, jak bardzo teoretyczne „raz na zawsze” potrafi się rozjechać z codzienną praktyką.
Temat? Monogamia – ta klasyczna, kulturowa, niepodważalna. Ale czy rzeczywiście jest tak trwała? Czy naprawdę odpowiada na wszystkie potrzeby partnerów? I co się dzieje, kiedy jedna osoba w związku żyje według zasad mono, a druga… jednak nie?
„Często nie definiujemy zdrady”
„Każda osoba tworząca związek ma swoją definicję monogamii” – mówi Michał Tęcza. To, co dla jednej osoby jest zdradą, dla innej może być neutralnym flirtem. A jednak rzadko siadamy i ustalamy wspólne zasady. „Często nie definiujemy zdrady” – dodaje Sawicki. W efekcie konflikty nie wynikają z braku miłości, ale z braku rozmowy.
Związek, choć może mieć tylko dwie osoby, składa się z wielu warstw – intymności, rutyny, oczekiwań, frustracji i… biologii. „Prawdziwa przyjemność z kontaktów seksualnych kończy się po trzecim zbliżeniu. Zamiast niej wydziela się oksytocyna” – przypomina Tęcza. A ta stabilizacja często dla wielu oznacza: mniej seksu. Tymczasem, jak zauważa Sawicki, „mężczyzna może dojść szybciej przy nowej partnerce”. I to nie jest opinia, tylko fakt – oparty na badaniach nad neurochemią podniecenia.
Madonna i ladacznica?
Brzmi jak zderzenie Madonny z ladacznicą? Nieprzypadkowo – Freudowski model „Madonny-ladacznicy” pojawia się w tym odcinku jako kluczowy w zrozumieniu napięć seksualnych w monogamicznych relacjach. Bo kobieta „do kochania” często przestaje być kobietą „do seksu”, a partnerzy nie mają odwagi, żeby to głośno powiedzieć. Wtedy łatwiej sięgnąć po „rozwiązanie” poza związkiem.Na 2. sezon podcastu „Rób to bez presji” zapraszają:
Magdalena Kuszewska – dziennikarka, reporterka związana z „Newsweekiem“, podcasterka, trenerka komunikacji, autorka i współautorka książek, m.in. „Gładko. O polskim wstydzie, obsesji młodości i intymnych operacjach plastycznych”, „Trzeci element. Co zaburza nasze związki i jak sobie z tym radzić” (z dr. Robertem Kowalczykiem).
Michał Sawicki – psycholog, seksuolog, terapeuta par, promotor zdrowia seksualnego. Związany z Instytutem Edukacji Równościowej Fundacji Projekt: Polska, Instytutem Psychoterapii i Terapii Seksuologicznej SPLOT oraz Warszawskim Uniwersytetem Medycznym.
Michał Tęcza – seksuolog, edukator seksualny, trener, wykładowca akademicki, profilaktyk, promotor zdrowia seksualnego. Koordynator projektów inkluzywnych oraz profilaktycznych, autor tekstów i publikacji na tematy związane z edukacją seksualną, edukacją włączającą i prawami człowieka.
Autorzy podcastu zapraszają na premierą swojej nowej książki wydawnictwa Zwierciadło: „Miłosne mono/poli. Jak dobrze grać w relacje?”. To fascynująca opowieść o tym, jak wygląda dziś świat związków – tych mono i tych poli. Pełna prawdziwych historii, rozmów z terapeutami, analiz i wskazówek dla tych, którzy chcą kochać po swojemu, bez presji, ale z uważnością. Dla wszystkich, którzy nie mieszczą się w prostych schematach – lub nie chcą już do nich wracać.
Tue, 17 Jun 2025 - 42min - 264 - „Ojciec mnie nauczył samodzielności. Nie zajmował się mną". Co znaczy być dziś mężczyzną wg Pawła Deląga? | „Mężczyzna jest człowiekiem”, odc. 2
Czy męskość się starzeje, ewoluuje, czy może po prostu... przestaje być potrzebna? W najnowszym odcinku podcastu „Mężczyzna jest człowiekiem” Beata Biały rozmawia z Pawłem Delągiem – aktorem, ojcem, mężczyzną dojrzałym – o sile, samotności, odpowiedzialności i dekonstrukcji patriarchatu. Padają mocne słowa, osobiste wyznania i pytania, które dziś zadają sobie zarówno kobiety, jak i mężczyźni.
W odcinku podcastu „Mężczyzna jest człowiekiem”, magazynu Zwierciadło, Beata Biały z wyczuciem i dociekliwością pyta swojego gościa o to, czym jest dojrzałość u mężczyzny. Czy nadal oznacza siłę, przewidywalność i zaradność? Czy może dziś coraz częściej wiąże się z czułością, świadomością i umiejętnością przyznania się do błędów?
„Teraz wszyscy są podobni do siebie”
Paweł Deląg odpowiada szczerze: „Rola ofiary mnie nie interesuje”. To zdanie pada stanowczo i z pewnym żalem – bo, jak się okazuje, dojrzałość w jego rozumieniu nie oznacza bezsilności, lecz gotowość do podejmowania trudnych decyzji i akceptowania konsekwencji. To również świadomość własnych ograniczeń i umiejętność odpuszczania walk, które nie mają sensu.
Z rozmowy wyłania się obraz mężczyzny, który nie goni już za iluzją ideału. „Teraz wszyscy są podobni do siebie” – zauważa Deląg, komentując powierzchowność współczesnych wzorców męskości. Instagramowa estetyka, kult „cool” i obsesja na punkcie kontroli wizerunku zamazują to, co najważniejsze: autentyczność i wewnętrzne zakorzenienie. A przecież — jak dodaje — „zawsze na ten świat przychodzimy, załatwić pewne sprawy”.
„Jestem self-made'em”
W rozmowie nie brakuje pytań, które rezonują szerzej, także z kobiecym doświadczeniem. Beata Biały pyta wprost: czy mamy dziś do czynienia z dekonstrukcją starej męskości? Czy dawny model – mężczyzny silnego, milczącego, dominującego – odszedł do lamusa, a na jego miejsce nie pojawiło się nic trwałego? Czy w miejsce bohatera wszedł wizerunek wiecznego chłopca — emocjonalnie niedostępnego, egocentrycznego, zagubionego?Odpowiedzi aktora są nieoczywiste. Mówi o samotności, która towarzyszyła mu od wczesnych lat. „Ojciec mnie nauczył samodzielności. Nie zajmował się mną, to musiałem być samodzielny”. Ten cytat staje się kluczem do zrozumienia nie tylko jego osobistej historii, lecz także szerszego obrazu współczesnej męskości. Męskości, która — jak pokazuje Deląg — bywa krucha, zraniona, odrzucająca rolę ofiary, ale też gotowa, by brać odpowiedzialność i budować siebie od nowa. Sam. Na własnych warunkach.
Paweł Deląg mówi też o wychowywaniu syna. O aktorstwie, które uczy empatii i uważności. O pracy nad sobą, która nigdy się nie kończy. „Jestem self-made'em” – podkreśla z dumą, ale i pokorą. To nie brzmi jak slogan motywacyjny, lecz jak deklaracja człowieka, który od lat stara się żyć w zgodzie z sobą i światem, mimo wszystkich zakrętów.
Pada też inne, ważne pytanie: jakiego mężczyzny szukają dziś kobiety? Ten odcinek to nie kolejna rozmowa o kryzysie męskości. To raczej głęboka, osobista i intelektualna refleksja nad tym, co znaczy być mężczyzną dziś – w czasach zmian, redefinicji i poszukiwań. Dla wszystkich, którzy czują, że stare odpowiedzi już nie wystarczają.
Fri, 13 Jun 2025 - 1h 13min - 263 - „W dzieciństwie wykonywałam marzenia taty". Marieta Żukowska o momencie, w którym nauczyła się odpuszczać | „Ukryte piękno”, odc. 16
„Bardzo długo uczyłam się kochać samej siebie” – przyznaje Marieta Żukowska w podcaście „Ukryte piękno" z Beatą Biały. Czy kobiecość dojrzewa wraz z doświadczeniem, stratą i… narodzinami? Dlaczego często uczymy się kochać siebie dopiero po stracie lub kryzysie? Oto droga aktorki opowiada do wewnętrznej wolności.
W najnowszym odcinku podcastu „Ukryte piękno” prowadząca Beata Biały zaprasza do rozmowy aktorkę Marietę Żukowską. Pretekstem jest książka „Kobiece gadanie”, ale tematem rozmowy staje się to, co głęboko porusza wiele kobiet – trudna sztuka odpuszczania.
„Byłam chowana pod kloszem”
„Bardzo długo uczyłam się kochać samej siebie” – przyznaje Żukowska, wspominając dzieciństwo pod kloszem i życie w cieniu niespełnionych ambicji ojca. Jak mówi, długo żyła nie swoim życiem: „W dzieciństwie wykonywałam marzenia taty”. To właśnie w tym, jak twierdzi, tkwi źródło napięcia, które długo kształtowało jej wybory – zawodowe i osobiste.
Moment graniczny? Śmierć ojca, która zbiegła się z narodzinami córki. „W momencie, jak tata umierał, pojawiła się moja córka. Córka dała mi luz i dystans po raz pierwszy” – wyznaje. To właśnie macierzyństwo otworzyło w niej przestrzeń do redefinicji siebie, swojego podejścia do życia, kariery i kobiecości.
Podcast to nie tylko opowieść o życiowych zakrętach, ale też afirmacja wolności, która przychodzi z dojrzałością. Marieta zdradza, że dziś ma zupełnie nowe życiowe motto. Nie oznacza to obojętności, ale wewnętrzną siłę i umiejętność rezygnowania z tego, co zbędne – oczekiwań innych, perfekcjonizmu, presji otoczenia.
Marieta Żukowska o luzie, samoakceptacji i włoskiej duszy
Rozmowa prowadzi też do symboliki imienia, które – jak się okazuje – wiele znaczy. „Rodzice dali mi na imię włoskie Marieta, więc naznaczyli mnie tymi Włochami. Włochy to mój drugi dom” – mówi aktorka, dodając, że to właśnie włoska kultura – z jej ciepłem, luzem i zmysłowością – pomogła jej lepiej rozumieć siebie.
To odcinek o tym, jak nie żyć według cudzego scenariusza. Jak nauczyć się luzu, który nie jest rezygnacją, lecz wyrazem dojrzałości. Jak zaakceptować zmienność życia i znaleźć piękno w niedoskonałości. I próba odpowiedzi na pytania: jak dzieciństwo i relacja z ojcem może wpływać na dorosłe wybory oraz jak odnaleźć własne tempo życia i wewnętrzną zgodę?
Wed, 11 Jun 2025 - 59min - 262 - „Kalorie to ściema". 5 sposobów dr. Tadeusza Oleszczuka, żeby schudnąć w dojrzałym wieku | „Jak zdrowie” odc. 3
Czy można tyć „z powietrza”? Dlaczego nie da się schudnąć od samego liczenia kalorii? Czy zastrzyki na odchudzanie są naprawdę skuteczne, a może tylko pogłębiają problemy zdrowotne? W trzecim odcinku podcastu „Jak zdrowie” Anna Augustyn-Protas rozmawia z dr. Tadeuszem Oleszczukiem o największych pułapkach, w które wpadamy w dojrzałym wieku próbując zrzucić wagę. Punktem wyjścia jest najnowsza książka eksperta „Zdrowie bez wymówek” (Wydawnictwo Zwierciadło). Sponsorem odcinka jest NORSAN – producent naturalnych olejów z ryb i alg, wspierających odporność i metabolizm.
Odchudzanie po czterdziestce to temat, który budzi mnóstwo emocji. Z jednej strony: coraz więcej problemów metabolicznych, spowolniona przemiana materii, siedzący tryb życia. Z drugiej – frustracja, bo „jem zdrowo, a nie chudnę”. Dr Tadeusz Oleszczuk zaczyna rozmowę od stwierdzenia, że wiele osób „ma samotne usta” – jedzą nie z głodu, lecz z potrzeby kompensacji emocji.
Chudnięcie w dojrzałym wieku – czy to w ogóle możliwe?
– „Dziewczyna przychodzi i mówi, że tyje z powietrza – mówi ginekolog-holista. Otyłość – według dr. Oleszczuka – to nie efekt jednego złego wyboru, ale złożony proces, na który wpływają biochemia organizmu, emocje, relacje i nawyki żywieniowe, często ukształtowane już w dzieciństwie.W odcinku pada pięć kluczowych elementów skutecznego i trwałego odchudzania. To nie „dieta cud” ani modne preparaty z Instagrama. Fundamenty to m.in. zrozumienie własnych emocji – często jemy z nudów, lęku, samotności.
Oleszczuk przestrzega przed lekami i zastrzykami odchudzającymi, które mogą „wyłączyć” ośrodek głodu, ale jednocześnie mogą zwiększać ryzyko depresji i pogłębiają rozregulowanie organizmu.
Kalorie to mit?„Przemysł spożywczy robi nas w bambuko”
– „Kalorie to ściema” – mówi bez ogródek Oleszczuk. – „Przemysł spożywczy wymyślił je, żeby nas robić w bambuko. Produkty light są często bardziej toksyczne niż te pełnotłuste, bo zawierają tony chemii, sztucznych słodzików i polepszaczy”.Dziś w naszej żywności znajduje się ponad 10 tysięcy dodatków, w latach 70. było ich tylko 174. A my nadal dziwimy się, że jemy „dietetycznie”, a mimo to chorujemy. W rzeczywistości wiele „fit” produktów jedynie imituje zdrowie, zawierając m.in. cukry ukryte, prozapalne tłuszcze i emulgatory rozregulowujące jelita.
W tym kontekście nie dziwi, że nawet co piąta osoba w Polsce może być uzależniona od cukru – a mimo to „nie ma żadnej korzyści z jego jedzenia”, przypomina Oleszczuk.
„Kochać siebie, a nie się pałować”
Jednym z mocniejszych wątków rozmowy jest emocjonalny stosunek do własnego ciała. – „Nie ma leku na złą dietę, ale są leki na objawy złej diety” – mówi lekarz. – „Dlatego lepiej działać przyczynowo. Kochać siebie, a nie się pałować”.
Tym samym zachęca do łagodności wobec siebie, uważności, regularnych posiłków i obserwowania reakcji organizmu, a nie ślepego podążania za trendami. Chudnięcie – jego zdaniem – to nie kara, ale proces odzyskiwania zdrowia.
Dr Oleszczuk mówi jasno: nie każda nadwaga to problem. Nie chodzi o rozmiar, tylko o stan zdrowia, wyniki badań i funkcjonowanie organizmu. Dlatego tak ważne są regularne kontrole – nie tylko w czasie kryzysu, ale profilaktycznie, raz do roku.
Książka „Zdrowie bez wymówek” dr. Tadeusza Oleszczuka dostępna jest w księgarni Wydawnictwa Zwierciadło.
Sponsorem podcastu jest NORSAN – naturalne wsparcie dla zdrowia i równowagi organizmu.
Tue, 10 Jun 2025 - 38min - 261 - „Po 20 latach ludzie nadal podcinają mi skrzydła". Joanna Jędrzejczyk o tym, że kolejna szansa czeka za rogiem | „Pomyśl o sobie i działaj!”, odc. 8
Czy ciało może wspierać psychikę? Czy sport pomaga odzyskać motywację i wewnętrzny spokój? Joanna Jędrzejczyk – mistrzyni świata UFC i charyzmatyczna ambasadorka aktywności – opowiada Monice Sobień-Górskiej, jak trening zmienia nie tylko sylwetkę, ale przede wszystkim sposób, w jaki myślimy o sobie. „Nie wiesz, co za rogiem, więc daj sobie szansę” – mówi. O kobiecym wstydzie, podciętych skrzydłach i inwestowaniu w siebie.
Czy ruch może być terapią? Jak to się dzieje, że kobieta, która przez lata walczyła w oktagonie, dziś inspiruje tysiące Polek do zmiany życia – nie przez walkę, lecz przez empatię, autentyczność i konsekwencję?
W najnowszym odcinku podcastu „Pomyśl o sobie i działaj!” Joanna Jędrzejczyk dzieli się swoim doświadczeniem, pokazując, że za sukcesem idzie nie tylko satysfakcja, ale i samotność, a prawdziwa siła rodzi się z odwagi, by zrobić kolejny krok. Nawet wtedy, gdy wszyscy mówią ci, że już nie warto.
– Często osoby, które odnoszą sukces, są osobami samotnymi, bo dla otoczenia są dziwne – mówi wprost. W rozmowie z Moniką Sobień-Górską opowiada, jak przez ponad 20 lat kariery uczyła się siebie, pracując nie tylko nad formą, ale też nad swoją tożsamością. I jak nawet dziś, jako ikona sportu i pierwsza Polka w Hall of Fame UFC, mówi: Po 20 latach nadal ludzie mi podcinają skrzydła.
Nie tylko sylwetka. Trening jako inwestycja w siebie
Joanna Jędrzejczyk przekonuje, że trening to nie tylko sposób na sylwetkę, ale narzędzie budowania odporności psychicznej. Dlaczego zachęca kobiety do treningu siłowego? Czy sporty walki są mało kobiece? – Nie wybieram męskich sportów, tylko sporty zdominowane przez mężczyzn – odpowiada bez kompleksów. I podkreśla: – Inwestuję w siebie, w swoje zdrowie.
To także rozmowa o wstydzie, który powstrzymuje wiele kobiet przed pierwszym treningiem. Joanna tłumaczy, dlaczego siłownia nie jest miejscem tylko dla „idealnych” sylwetek, i jak przełamać obawy przed oceną. – Nie należy obniżać oczekiwań – mówi. – Trzeba po prostu zacząć. Od siebie. Dla siebie.
Motywacja to coś więcej niż cel
Druga część rozmowy poświęcona jest motywacji – tej najtrudniejszej, bo wystawionej na próbę po porażkach, w chwilach rezygnacji, w momentach, gdy nie widać sensu dalszego działania. Joanna opowiada, jak motywowała się po ciężkich przegranych walkach, co dziś napędza ją do regularnych treningów i dlaczego nadal wyznacza sobie cele, mimo że mogłaby odpuścić. – Zawsze miałam głód życia – przyznaje. – Widzę w tym rękę Boga – mówi.
To nie tylko rozmowa o aktywności fizycznej. To opowieść o wewnętrznej sile, o byciu sobą mimo presji i o podejmowaniu działania wbrew wątpliwościom. To rozmowa o kobiecej niezależności, o pokonywaniu lęku i o sensie, który kryje się nie tylko w wynikach, ale w samym procesie. – Zawsze ktoś będzie mówił o was źle – podsumowuje. – Ale to nie znaczy, że nie warto robić swojego.
Sponsorem podcastu jest Bielenda Group.
Fri, 06 Jun 2025 - 53min - 260 - „Mama powiedziała: znajdź natychmiast innego faceta". Katarzyna Bosacka o tym, że szczęście to wybór i postawa | „Ukryte piękno”, odc. 14
„Moja mama jest pozytywną wariatką" - mówi Katarzyna Bosacka w podcaście „Ukryte piękno” z Beatą Biały. Czy radość to cecha charakteru, a może zdolność, którą można wyćwiczyć? Co jest jej największym wrogiem – smutek, narzekanie, a może rozpamiętywanie przeszłości?
„Szczęście to wybór i postawa” – mówi Katarzyna Bosacka, dziennikarka, edukatorka zdrowego stylu życia. To nie slogan z Instagrama, ale podejście, które wypracowała przez lata – jako kobieta, matka, żona, dziennikarka, osoba publiczna. „Jesteś w czarnej rozpaczy, a za godzinę jesteś w zupełnie innym miejscu” – mówi. Życie jest zmienne, ale my możemy wybrać, jak na nie reagujemy.
Beata Biały, autorka książki „Kobiece gadanie”, pyta Bosacką wprost: jak nauczyć się radości? Czy są na to konkretne techniki, myśli, ćwiczenia? Gościni nie ucieka w górnolotne frazesy – mówi o codziennych nawykach, wyborach, o swojej mamie, która była „pozytywną wariatką”, i która nauczyła ją, że „klina najlepiej potraktować klinem”. „Matka mi powiedziała: masz natychmiast znaleźć sobie innego faceta” – wspomina z uśmiechem.
Dzielność codzienna
W odcinku dużo miejsca poświęcono temu, co radość odbiera – i nie jest to wcale tylko cierpienie czy smutek. Prawdziwym wrogiem szczęścia, według Bosackiej, jest narzekanie. „Dla mnie dzielność codzienna życiowa, to jest przeciwieństwo narzekania” – mówi. „Zamiast płakać nad rozlanym mlekiem, spróbuj mleko pozbierać”.Innym destrukcyjnym nawykiem jest życie przeszłością – czyli nieustanne wracanie do tego, co było. „Nie ma co rozpamiętywać przeszłości, mamy teraz” – podkreśla dziennikarka. Radość nie ma szansy zakwitnąć w umyśle, który codziennie pielęgnuje żal.
„Ludzie, którzy są optymistami, rzadziej chorują”
Rozmówczynie poruszają też temat kobiecego ciała i przemian, które towarzyszą dojrzałości. „Jaka to jest radość, że już nie zajdę w ciążę” – śmieje się Katarzyna Bosacka. Ten przewrotny cytat pokazuje podejście, które wiele kobiet może uznać za wyzwalające. Bo czy wiek, menopauza, zmieniające się ciało to koniec radości? Wręcz przeciwnie – może to być jej nowe źródło.W tej części rozmowy pojawiają się też ważne pytania o to, czy hormony rzeczywiście „psują nastrój” i czy da się mimo nich zachować optymizm. Katarzyna Bosacka przytacza dane: „Ludzie, którzy są optymistami, rzadziej chorują”. Optymizm nie jest więc tylko kwestią nastroju, ale też zdrowia.
„Staram się unikać toksycznych ludzi”
Jednym z ważniejszych wątków jest temat relacji. Bosacka mówi bez ogródek: „Staram się unikać toksycznych ludzi”. Nie chodzi o odcinanie się od trudnych rozmów, ale o świadome wybory – z kim spędzamy czas, komu dajemy swoją uwagę, kto nas zasila, a kto wysysa energię. Ta część podcastu pokazuje, że radość wymaga higieny emocjonalnej – selekcji, odwagi i dbania o swoje granice. W książce Beaty Biały „Kobiece gadanie” temat ten także wraca: kobiety, które odzyskały radość życia, często zaczynały od wyznaczenia sobie nowej przestrzeni – wolnej od tego, co nie wspierało ich emocjonalnie.
Czy radości można się nauczyć?
To pytanie powraca w odcinku jak refren. Odpowiedź Katarzyny Bosackiej jest jasna: tak, można. Ale nie chodzi tu o jednorazowe olśnienie, tylko o praktykę. O codzienne wybory, mikro-decyzje, sposób patrzenia na świat.
Pretekstem do rozmowy jest książka Beaty Biały „Kobiece gadanie”, w której dziennikarka rozmawia m.in. z Katarzyną Bosacką o tym, co boli, zachwyca, wzrusza, złości i dodaje skrzydeł.
Fri, 30 May 2025 - 45min - 259 - „Alkohol zachowuje się bezczelnie w naszym kraju". Adam Nyk i Marcelina Maciąg o używkach i nastoletnim buncie | „W kontakcie”, odc. 4
Czy współczesny rodzic może być jednocześnie przewodnikiem i partnerem dla dorastającego dziecka? W najnowszym odcinku podcastu „W kontakcie” Edyta Żmuda zaprasza do rozmowy o granicach, bliskości i dialogu z nastolatkami. Jej gośćmi są socjolog Adam Nyk oraz aktywistka młodzieżowa Marcelina Maciąg. Jak nie zgubić więzi w okresie buntu? Czy stawianie granic to wyraz miłości czy kontroli? I dlaczego to pytanie: „W czym mogę ci pomóc?” powinno być codzienną mantrą każdego rodzica?
„Zadaniem rodziców jest podążanie za dzieckiem” – mówi Adam Nyk, socjolog, terapeuta uzależnień i twórca Rodzinnej Poradni Profilaktyki i Terapii Uzależnień Monar w Warszawie. Nie oznacza to jednak ślepego przyzwolenia na wszystko. W rozmowie z Edytą Żmudą przyznaje: „Granice nie są zaprzeczeniem bliskości. Wręcz przeciwnie – są jej warunkiem. Dają bezpieczeństwo, sygnalizują: jestem, czuwam, zależy mi na tobie”.
A co z przestrzenią, w której młody człowiek uczy się siebie, testuje tożsamość, buntuje się? Marcelina Maciąg, aktywistka i liderka młodzieżowa z międzynarodowym doświadczeniem mówi, że warto wtedy pamiętać o tzw. własnym kodeksie i nie ulegać presji rówieśniczej grupy. Z kolei Adam Nyk przypomina rodzicom, że: „Inność czy różnorakość dziecka nie powinny przekreślać tego, że musimy być blisko. Rodzice często boją się tej odmienności, zamiast potraktować ją jako okazję do rozmowy”.
Czy rodzice dziś stawiają granice – czy raczej się ich boją?
Pokolenie rodziców dorastających dziś nastolatków często samo wychowywało się w kulturze zakazów i nakazów. Czy właśnie dlatego tak trudno jest im dziś powiedzieć „nie” z miłością? A może zbyt często granice zastępujemy kontrolą – cyfrową, emocjonalną, społeczną?
Adam Nyk nie ma wątpliwości: „To nie dziecko ma być dorosłe. To dorosły ma być dorosły. Ale też dostępny, czujny, nieoceniający”. Dodaje też, że rodzice nie muszą znać odpowiedzi na wszystko – wystarczy, że będą obecni i szczerzy. „Najważniejsze pytanie, które możemy zadać dziecku, to: W czym mogę ci pomóc? – nie: co z tobą nie tak?”.
Granice jako troska, nie jako kara
Marcelina Maciąg, laureatka Global Student Prize 2024 i jedna z najaktywniejszych młodych liderek w Polsce, opowiada o tym, jak wygląda dobra relacja z dorosłym z perspektywy nastolatki. Jej doświadczenia pokazują, jak wiele zależy od języka, jakim mówimy do młodych ludzi. „Młodzież nie chce mentorów, tylko ludzi, którzy naprawdę słuchają. Takich, którzy nie oceniają, nie udają, że wiedzą wszystko lepiej – ale są otwarci na wspólną drogę”.
W czasach, gdy „alkohol zachowuje się bezczelnie w naszym kraju”, jak mówi Adam Nyk, a presja społeczna i emocjonalna na młodzież rośnie, granice nabierają zupełnie nowego znaczenia. Są nie tylko ochroną przed światem zewnętrznym, ale także przed tym, co młody człowiek jeszcze nie do końca rozumie – emocjami, stresem, ryzykownymi wyborami.
Jak rozmawiać, by nie prawić kazań? Jak słuchać, by młodzi chcieli mówić? Jak być „w kontakcie”, gdy cały świat krzyczy szybciej, głośniej, więcej?
Goście odcinka:
Adam Nyk – socjolog, terapeuta uzależnień, absolwent filozofii UJ, twórca Rodzinnej Poradni Profilaktyki i Terapii Uzależnień MONAR w Warszawie. Pracuje z rodzinami, dziećmi i młodzieżą. Ekspert w zakresie budowania relacji i wspierania młodych ludzi w kryzysie.
Marcelina Maciąg – działaczka społeczna i przedstawicielka Polski w międzynarodowych radach doradczych młodzieży, m.in. NATO Youth Advisory Board. Laureatka Global Student Prize 2024 i Ambasadorka Młodego Pokolenia RP. Reprezentuje głos młodzieży w dialogu z instytucjami krajowymi i międzynarodowymi.
Thu, 29 May 2025 - 1h 07min - 258 - „Chłopaki też mają uderzenia gorąca". Dr Oleszczuk o tym, co zrobić z tzw. dyrektorskim brzuchem
Mężczyźni rzadko rozmawiają o swoim zdrowiu, jeszcze rzadziej chodzą do lekarza. Tymczasem organizm nie zna płci – zna tylko konsekwencje stylu życia, przewlekłego stresu i złych nawyków. W drugim odcinku podcastu „Jak zdrowie” Anna Augustyn-Protas rozmawia z dr. Tadeuszem Oleszczukiem, autorem książki „Zdrowie bez wymówek” (wyd. Zwierciadło), o tym, jak wspierać mężczyznę po pięćdziesiątce – mądrze, skutecznie i bez wstydu.Mężczyzna – jak już się przekona, to się tego trzyma. Ale najpierw trzeba go przekonać. To podstawowy problem, z którym mierzy się dr Tadeusz Oleszczuk: brak profilaktyki u mężczyzn wynika nie tylko z lenistwa czy zapracowania, ale z braku świadomości i głęboko zakorzenionych przekonań o „męskiej sile”.– „Po pięćdziesiątce każdy mężczyzna powinien zrobić sobie przegląd. Tak jak z samochodem – raz do roku” – podkreśla lekarz. Rak prostaty, cukrzyca, nadciśnienie, bezdech senny, problemy hormonalne – to nie tylko hasła z telewizyjnych reklam. To realne zagrożenia, których można uniknąć dzięki kilku prostym badaniom i zmianie codziennych nawyków.Brzuch dyrektorski powód do... stresu„Tłuszcz dyrektorski”, czyli otyłość brzuszna, to znak, że mężczyzna żyje w permanentnym stresie. – „Jeśli ktoś ma taki brzuch, to znaczy, że jego ciało jest w ciągłej gotowości: walcz albo uciekaj” – tłumaczy dr Oleszczuk. I choć można próbować go ukryć pod garniturem, nie da się ukryć jego skutków: insulinooporności, podwyższonego cholesterolu, stanu zapalnego w organizmie.Co z tym zrobić? Zacząć od prostych rzeczy. – „Zrób 2–3 tygodnie przerwy od alkoholu i śmieciowego jedzenia. Zobaczysz, jak szybko organizm zacznie ci dziękować” – przekonuje dr Oleszczuk. Dodaje: nie chodzi o dietę-cud. Chodzi o systematyczność i różnorodność.Warzywny reset: 30 gatunków tygodniowoDieta to nie kara – to inwestycja w zdrowie. Zdaniem dr. Oleszczuka mężczyźni powinni zrozumieć jedno: różnorodność to fundament zdrowia. – „30 różnych warzyw tygodniowo – to powinien być cel każdego z nas. Kiszonki, sałaty, zioła, korzenie. Nasze jelita kochają różnorodność”.Dlaczego to takie ważne? Bo mikrobiom jelitowy to centrum dowodzenia całym organizmem – wpływa nie tylko na trawienie, ale i odporność, samopoczucie, jakość snu, a nawet poziom testosteronu. W rozmowie pojawia się też konkretna porada: „Wypij szklankę ciepłej wody pół godziny przed posiłkiem – to proste, a zmienia trawienie na lepsze”.Męskie hormony, kobiece objawyTak, mężczyźni też mają uderzenia gorąca. Nie są zarezerwowane wyłącznie dla kobiet w menopauzie. Po pięćdziesiątce w męskim organizmie również zachodzą zmiany hormonalne – spada poziom testosteronu, rośnie estrogen. Często z powodu nadwagi, stresu i diety pełnej fast foodów. – „Mężczyźni mają piersi. Często od kurczaków i przetworzonego jedzenia. A 1% przypadków raka piersi dotyczy właśnie mężczyzn” – przypomina dr Oleszczuk. To kolejny powód, by nie zwlekać z badaniami i nie lekceważyć sygnałów wysyłanych przez ciało.Cukroholizm, czyli męska słabość?Statystyki są bezlitosne: około 20% mężczyzn to – jak mówi dr Oleszczuk – cukroholicy. Cukier to uzależnienie, które daje złudne poczucie energii, a w rzeczywistości niszczy zdrowie metaboliczne. Od cukru zaczynają się stany zapalne, zaburzenia lipidowe, a nawet nowotwory.Książka „Zdrowie bez wymówek” dr. Tadeusza Oleszczuka dostępna jest w księgarni Wydawnictwa Zwierciadło. Ekspert wystąpi też na spotkaniu pod tym samym tytulem: 10 czerwca o godz. 18 w Kinie Atlantic, w Warszawie lub onlineDołącz do nas! KUP BILET
Tue, 27 May 2025 - 53min - 257 - „Tylko zmęczony człowiek jest coś wart". Dlaczego współczesne matki to tzw. bokserki losu? | „Ukryte piękno”, odc. 13
Dlaczego tak wiele kobiet czuje, że nie mają prawa do chwili oddechu? Czy w Dniu Matki możemy wreszcie zmienić perspektywę i zacząć mówić o tym, że troska o siebie nie jest luksusem, lecz codzienną koniecznością? W nowym odcinku podcastu „Ukryte piękno”, Anna Augustyn-Protas rozmawia z socjolożkami – Katarzyną Krzywicką-Zdunek i Dorotą Peretiatkowicz – o tym, co znaczy czuła regeneracja, jaką presję niesie macierzyństwo i dlaczego czas najwyższy zmienić definicję kobiecej siły.Matka, czyli bokserka losu? Dlaczego musimy przestać glorifikować zmęczenie i nauczyć się odpoczywać.Zmęczenie nie jest odznaką wartości„Im bardziej jesteśmy zmęczone, tym więcej jesteśmy warte” – to przekonanie, które na dobre zakorzeniło się w zbiorowej świadomości Polek. Matka to dziś często „bokserka losu” – wiecznie na posterunku, zawsze do dyspozycji, z obowiązkowym uśmiechem na twarzy. Dlaczego tak trudno kobietom – nawet tym najbardziej świadomym – przyznać, że potrzebują chwili dla siebie?W rozmowie z Anną Augustyn-Protas socjolożki wskazują, że mit „matki-maszyny” jest wciąż żywy. Kobiety czują, że odpoczynek to słabość, a prośba o pomoc to porażka. – „Kobiety najbardziej boją się oceniania i porad z tzw. górnej rady” – zauważa Dorota Peretiatkowicz. – „Dużo myśli feministycznych nie przyjęło się na gruncie polskim, dlatego że kobiety poczuły się oceniane”.Regeneracja – obowiązek, nie fanaberiaCzy współczesna kobieta ma mniej przestrzeni na regenerację niż jej matka czy babka? Badania pokazują, że tempo życia i ilość obowiązków, jakie dziś dźwigają kobiety, jest rekordowa. I choć coraz więcej mówi się o równouprawnieniu, w praktyce to wciąż kobiety biorą na siebie większość obowiązków domowych i emocjonalnych. Skutek? Przemęczenie, wypalenie, frustracja.Czy 5 minut dla siebie może coś zmienić? Czy picie kolagenu przed snem może być symbolem troski o siebie? Gościnie podcastu przekonują, że tak – i że mikro-regeneracja jest pierwszym krokiem do większej zmiany. W codziennej rutynie warto szukać rytuałów, które wspierają odbudowę energii – od chwili ciszy, przez uważny dotyk, po suplementację.– „Dbanie o siebie stało się czymś, nad czym mamy kontrolę. To nasza mikro-wolność” – zauważa Peretiatkowicz. Nawet wieczorne nawyki – jak szklanka kolagenu, ciepła kąpiel czy wyciszająca muzyka – mogą pomóc nam wrócić do siebie. Ciało kobiety, szczególnie po porodzie, w okresie karmienia czy chronicznego braku snu, wymaga odbudowy i czułości. Dlatego wsparcie fizyczne – także poprzez odpowiednią suplementację – nie jest zbytkiem, lecz formą troski.Nowa definicja siłyCzy kobieta, która odpoczywa, nadal może być postrzegana jako silna i kompetentna? Gościnie odcinka zgadzają się: czas odczarować obraz siły jako nieustannej gotowości i samopoświęcenia. Siła to również umiejętność powiedzenia „stop”, zadbania o siebie i postawienia granicy. – „Wierność sobie to też jest decyzja” – mówi jedna z rozmówczyń.Zmiana nie wydarzy się od razu. – „W feminizmie chodzi o utrzymanie całej grupy – żebyśmy wszystkie dokonały tej zmiany. Stosując metaforę: idziemy razem w góry” – przypomina Peretiatkowicz. Regeneracja nie musi oznaczać rewolucji. Czasem wystarczy jeden mały rytuał – coś, co robimy tylko dla siebie, bez poczucia winy.Co powiedzieć kobietom, które są na granicy wyczerpania? Przede wszystkim: że nie są same. Że troska o siebie to nie egoizm. Że każda z nas ma prawo do odpoczynku, do zatrzymania się, do oddechu. Że możemy zmienić świat, ale zaczynając od siebie. Nie musimy wszystkiego ogarniać. Mamy prawo nie dawać z siebie wszystkiego – i nadal być wystarczające.Nowy odcinek podcastu „Ukryte piękno” to zaproszenie do zatrzymania się, do refleksji i – przede wszystkim – do czułej regeneracji. Nie tylko w Dzień Matki.Sponsorem odcinka jest USP Zdrowie producent marki REMÉ.
Mon, 26 May 2025 - 57min - 256 - „Największa tragedia: masz te 50 lat i jesteś samotnym dziadem skupionym na sobie". Jakie życie ceni Paweł Domagała? | „Mężczyzna jest człowiekiem”, odc. 1
Czy mężczyzna może być wrażliwy, duchowy i szczęśliwy w codzienności bez tzw. fajerwerków? Czy da się budować życie na bliskości, lojalności i poczuciu humoru – nie tracąc siebie? W premierowym odcinku nowego podcastu Zwierciadła „Mężczyzna jest człowiekiem” Beata Biały rozmawia z Pawłem Domagałą – aktorem, muzykiem i komikiem.
O prostocie jako decyzji, wierności jako wyborze i o tym, dlaczego najgorsze, co może spotkać mężczyznę, to samotność w wieku pięćdziesięciu lat rozmawiamy w 1. odcinku podcastu „Mężczyzna jest człowiekiem”
Nowy cykl: „Mężczyzna jest człowiekiem”
Rozmowy, które obalają stereotypy, pokazują emocje i odsłaniają czułą stronę męskiego świata. W nowym podcaście Zwierciadła Beata Biały rozmawia ze znanymi polskimi artystami i twórcami o ich uczuciach, duchowości, relacjach i codziennych wyborach. Nie ma tu pozowania na twardzieli ani unikania trudnych tematów – zamiast tego są autentyczne głosy mężczyzn, którzy nie boją się mówić, co czują i co jest dla nich naprawdę ważne.„Wierność to decyzja”
– „Największą tragedią to jak masz te 50 lat i jesteś samotnym dziadem skupionym na sobie. Bo umówmy się: nigdy nie będziemy w tym punkcie kariery, który nas zadowala” – mówi Paweł Domagała. Dla aktora i muzyka prostota nie jest ucieczką od świata, lecz formą wolności. Rodzina, codzienność, bycie obecnym tu i teraz – to jego wartości. W rozmowie z Beatą Biały mówi, że wierność i miłość nie są dla niego czymś przypadkowym: „To decyzja”. Jak sam przyznaje, nie potrzebuje wielkich emocji – woli spokój, rytuały i sens płynący z tego, co znane.
„Lubię smutek”
Paweł Domagała nie ucieka od emocji. Przeciwnie – jako artysta i człowiek potrafi je nazywać, oswajać i przekuwać w siłę. „Lubię smutek” – mówi. – „Jak nie pracuję, to idę w obżarstwo” – dodaje z autoironią. Nie idealizuje siebie, ale też nie próbuje nikogo udawać. W jego słowach słychać szczerość i dystans do własnych słabości.
Podobnie artysta podchodzi do innych. „Żartuję tylko z osób, które lubię” – mówi Domagała. Dla niego poczucie humoru to nie tylko sposób na życie, ale też ważny filtr w relacjach. Przyznaje, że nie potrafiłby przyjaźnić się z kimś, kto nie śmieje się z tych samych rzeczy. – „Nie mógłbym się przyjaźnić z osobą, która ma zupełnie inne poczucie humoru” – wyznaje. I choć jego ironia jest subtelna, nikt nie ma wątpliwości: to człowiek, który głęboko czuje. – „Trzeba pracować z ludźmi, którzy mają pasję” – mówi artysta. Dla niego zaangażowanie to klucz do bycia spełnionym. Nie znosi rutyny, ale nie znaczy to, że szuka ciągłych zmian. Przeciwnie – odnajduje się w stałości i relacjach, które mają głębię. W pracy i w domu chce być otoczony ludźmi, którzy mają w sobie ogień. Jego własna twórczość – zarówno filmowa, jak i muzyczna – jest tego dowodem.
„U niewierzących znajomych widzę tęsknotę”
W rozmowie pojawia się również wątek wiary i duchowej tęsknoty. Domagała, który nie kryje swojej religijności, mówi o różnicy między wiarą a duchowym zagubieniem: „U niewierzących znajomych widzę tęsknotę”. To nie ocenianie, ale obserwacja – z czułością, bez moralizatorstwa.
Kim jest Paweł Domagała?
Aktor, muzyk, autor tekstów i kompozytor. Znany z ról w filmach takich jak „80 milionów”, „Planeta singli” czy „Wkręceni”, ale to muzyka przyniosła mu ogromną popularność. Jego piosenka „Weź nie pytaj” zdobyła status platynowego singla. W swoich tekstach łączy czułość z autoironią, a wizerunek sceniczy świadomie odcina od celebryckiego blichtru. Ceni rodzinę, poczucie humoru i życiowy minimalizm. W rozmowie z Beatą Biały pokazuje, że męskość ma wiele odcieni – i wszystkie są prawdziwe.
Wed, 21 May 2025 - 1h 11min - 255 - „Dieta śródziemnopolska może cofnąć wiek". Jak wygląda tzw. talerz antyzapalny wg prof. Ewy Stachowskiej? | „Słowo do słowa”, odc. 6
Czy można złagodzić objawy menopauzy za pomocą diety? Czy jedzenie może poprawić nastrój, sen, wagę – a nawet odmłodzić? W najnowszym odcinku podcastu „Słowo do słowa” Joanna Brodzik rozmawia z prof. dr n. med. Ewą Stachowską, biochemiczką i specjalistką od żywienia człowieka, o tym, jak komponować codzienny talerz w czasie menopauzy. Partnerem odcinka jest marka Promensil, producent naturalnych suplementów na bazie czerwonej koniczyny, wspierających kobiety w okresie okołomenopauzalnym.
To, co jesz po 45. roku życia, może odmłodzić cię o kilka lat. Prof. Ewa Stachowska i Joanna Brodzik o diecie w menopauzie.
Menopauza – czas zmian, również na talerzu
Menopauza to nie tylko koniec cyklu menstruacyjnego. To etap wielkich zmian w całym organizmie: hormonalnych, metabolicznych, emocjonalnych. Jak podkreśla prof. Ewa Stachowska: „Menopauza to czas, w którym ciało kobiety bardzo potrzebuje wsparcia. I właśnie wtedy najłatwiej jest to wsparcie dostarczyć… z jedzenia.”
To nie musi być dieta pełna wyrzeczeń. Wystarczy zmienić proporcje i postawić na to, co mamy pod ręką – lokalne warzywa, kiszonki, kasze, rośliny strączkowe. „W polskiej kuchni jest wszystko, czego potrzebujemy” – przekonuje ekspertka. I właśnie z tych prostych składników powstała koncepcja diety śródziemnopolskiej – rodzimej wersji diety śródziemnomorskiej, dostosowanej do naszych sezonów, tradycji i smaków.
Cofnij swój wiek epigenetyczny
Jednym z najbardziej fascynujących tematów poruszonych w rozmowie jest wiek epigenetyczny – czyli wiek naszego organizmu mierzony nie metryką, lecz aktywnością genów. Dobra wiadomość? Możemy go cofnąć.
„To naukowo udowodnione. Dieta przeciwzapalna, aktywność fizyczna, sen i redukcja stresu mogą odmłodzić organizm nawet o kilka lat – nie tylko na poziomie samopoczucia, ale też genów.”
Aby uruchomić ten mechanizm, wystarczy na trzy miesiące wdrożyć spójny styl życia – bez drakońskich diet, ale z troską o to, co ląduje na talerzu. I z myślą o tym, by jedzenie było źródłem siły, nie tylko kalorii.
Czy menopauza to czas na liczenie kalorii?
Joanna Brodzik pyta, czy kobiety w okresie menopauzy powinny drastycznie zmniejszać ilość jedzenia, by zapobiec przybieraniu na wadze. Odpowiedź prof. Stachowskiej zaskakuje: „Nie chodzi o mniej jedzenia, tylko o jedzenie bardziej wartościowe. Ciało potrzebuje sytości, błonnika, białka, zdrowych tłuszczów – nie pustych kalorii.”
Na talerzu kobiety w menopauzie powinno być więcej roślin strączkowych, fermentowanych produktów mlecznych, siemienia lnianego, orzechów i nasion. Tłuszcze? Tak, ale tylko te dobre – jak olej lniany, oliwa, awokado. Cukry? Z owoców, nie z batoników.
„Batonik wlezie ci w kości”
Słynne zdanie prof. Stachowskiej – „batonik wlezie ci w kości” – to nie żart, tylko metafora procesów biochemicznych. Cukier i produkty przetworzone zakwaszają organizm i sprzyjają wypłukiwaniu wapnia z kości. A to w czasie menopauzy grozi poważnymi konsekwencjami.
„Osteoporoza rozwija się po cichu. Często kobiety dowiadują się o niej dopiero po złamaniu. Dlatego tak ważne jest, by w diecie znalazły się dobre źródła wapnia – nie tylko mleko, ale też warzywa liściaste, nasiona, migdały – i by wspierać wchłanianie wapnia poprzez witaminę D i ruch.”
Izoflawony z czerwonej koniczyny – naturalne wsparcie hormonalne
W rozmowie pojawia się też temat izoflawonów – naturalnych fitoestrogenów, które łagodzą objawy menopauzy takie jak uderzenia gorąca, rozdrażnienie czy problemy ze snem. Prof. Stachowska podkreśla:
„Fitoestrogeny działają łagodnie, ale skutecznie. Ich źródłem są m.in. rośliny strączkowe, ale także ekstrakty z czerwonej koniczyny – oczywiście pod warunkiem, że pochodzą ze sprawdzonych źródeł i mają odpowiednią dawkę.”
Sponsorem odcinka jest Promensil Forte, suplement diety dla kobiet, które również w czasie menopauzy chcą żyć w zgodzie ze swoja naturą.
Wed, 21 May 2025 - 48min - 254 - „Kobiety hodują urazy jak klejnoty". Gdzie wg Katarzyny Miller mieszka złość? | „Ukryte piękno”, odc. 12
„Złość jest najlepszym sposobem na lęk. Mężczyźni to odkryli dawno" - mówi Katarzyna Miller w podcaście „Ukryte piękno" z Beatą Biały. Przekształcili lęk w działanie, gniew, sprzeciw. A kobiety? Często hodują urazy „jak klejnoty” – pielęgnują wspomnienia niesprawiedliwości, upokorzeń, zawstydzeń. Ale złość stłumiona nie znika...
Złość to nie grzech, nie histeria, nie słabość. To potężna emocja – potrzebna, porządkująca, formująca. W nowym odcinku podcastu „Ukryte piękno” Beata Biały rozmawia z Katarzyną Miller – psycholożką, psychoterapeutką i autorką niezliczonych książek – o tym, jak przyjmować i przeżywać złość, by nie zamieniła się w zgorzknienie, urazę ani autoagresję. „Wszystko w sobie trzeba pokochać” – mówi Miller – i właśnie od tego zaczyna się dojrzałość emocjonalna. Pretekstem do rozmowy jest książka Beaty Biały „Kobiece gadanie”, w której dziennikarka rozmawia m.in. z Katarzyną Miller o tym, co boli, zachwyca, wzrusza, złości, dodaje skrzydeł.
Złość – emocja, którą warto przeżyć
„Uczucie nazwane, przeżyte – odpływa. Chyba, że je zatrzymamy” – przypomina Katarzyna Miller. Złość to jedna z tych emocji, które kobiety często tłumią, odkładają, maskują. Dlaczego? Bo nie wypada. Bo nie są nauczone jej bezpiecznego wyrażania. Bo złość mylona jest z agresją. A tymczasem – jak podkreśla ekspertka – to właśnie złość pozwala nam rozpoznać własne granice, nazwać krzywdę, nie zgodzić się na coś, co narusza nasze poczucie bezpieczeństwa i godności.
Mężczyźni – zauważa Miller – nauczyli się tego dawno. Przekształcili lęk w działanie, gniew, sprzeciw. A kobiety? Często hodują urazy „jak klejnoty” – pielęgnują wspomnienia niesprawiedliwości, upokorzeń, zawstydzeń. Ale złość stłumiona nie znika. „Wredność babska polega na tym, że nie mogąc pewnych rzeczy zrobić wprost, robi je pod spodem: obgada, doniesie, zepsuje” – mówi gościni podcastu bez zbędnej poprawności.
Gdzie mieszka złość?
Złość, jak każde uczucie, mieszka w ciele. Zatrzymana – zostaje w napiętych mięśniach, zaciskanych szczękach, bezsennych nocach. „Wszystko ciało zapamiętuje” – mówi Miller. Dlatego nauczenie się wyrażania złości to także inwestycja w zdrowie psychiczne i fizyczne. Złość to nie tylko wrzask i furia. To również łzy bezradności, bezsenność, smutek, który nie znajduje ujścia.
W rozmowie pojawia się też pytanie: jak odróżnić złość, która jest zdrowa i uzasadniona, od tej, która niszczy relacje lub rani innych? Kluczowa jest tu świadomość. „Każde uczucie ma granice i jak sobie pozwolisz je przeżywać, to zobaczysz – ma początek, rozwinięcie i koniec. To nie trwa wiecznie” – wyjaśnia Miller.
Mniej kłamstw, więcej prawdy
Złość bywa sygnałem, że w naszym życiu coś jest nie tak. Że naruszamy własne potrzeby, że żyjemy nie w zgodzie ze sobą, że milczymy zbyt długo. „Powiedzenie prawdy trwa dużo krócej niż kłamstwa” – dodaje Miller. Dlatego w jej podejściu złość to forma kontaktu z prawdą o sobie. Złość może być początkiem zmiany: pracy, relacji, stylu życia.
Ale żeby mogła działać uzdrawiająco, trzeba pozwolić jej wybrzmieć. Nie udawać, że wszystko gra. Nie robić dobrej miny do złej gry. Nie zmuszać się do uśmiechu, kiedy w środku wszystko wrze.
„W ogóle się nie boję złości”
„Bardzo cenię złość” – mówi Katarzyna Miller. „W ogóle się jej nie boję. Bo wiem, że złość to uczucie żywe. Ona pokazuje, że coś mnie obchodzi, że jeszcze mi zależy, że chcę zmiany.” W tym ujęciu złość staje się emocjonalnym kompasem – pokazuje, gdzie przebiegają nasze granice, co nas boli, co nie działa.
Fri, 16 May 2025 - 1h 04min - 253 - „Jestem rozliczana przez inne kobiety w sieci". Czego wg Anny Dec potrzebują samotne mamy? | „Ukryte piękno”, odc. 11
„Zamiast oceniać, spróbujmy zrozumieć. Zamiast mówić: ja bym na twoim miejscu… – zapytajmy: czego potrzebujesz?” – mówi Anna Dec w najnowszym odcinku podcastu „Ukryte piękno”, w którym Magdalena Kuszewska rozmawia z dziennikarką i mamą o tym, co naprawdę znaczy być matką w kryzysie. Pretekstem do rozmowy jest akcja charytatywna marki Vizir „Razem uskrzydlamy mamy”, która wspiera samotne mamy w potrzebie. To opowieść o wrażliwości, ale i o sile.„Matka anioł” to mit, który szkodzi
W mediach społecznościowych i reklamach widzimy obraz idealnej matki – zawsze uśmiechniętej, cierpliwej, zadbanej. Anioła w ludzkiej skórze. A jak wygląda rzeczywistość? Ania Dec nie owija w bawełnę: „Najbardziej szkodliwy stereotyp to matki anioła. Od kobiet oczekuje się poświęcenia, ale nie daje się im przestrzeni na słabość” – mówi.
I dodaje z rozbrajającą szczerością: „Czasem jestem rozliczana przez inne kobiety w sieci – że ja bym tak nie mogła: trenować, dbać o siebie etc.”. To właśnie ta niewidzialna presja – bycia perfekcyjną, radzącą sobie ze wszystkim i jeszcze wdzięczną – potrafi niszczyć bardziej niż same trudności życiowe.Mamy w kryzysie – ciche bohaterkiUbóstwo, brak sieci wsparcia, niestabilna praca, brak czasu dla siebie, lęk o jutro – to codzienność wielu samotnych mam w Polsce. Jak zaznacza Ania Dec, „Trzeba razem uskrzydlić te mamy i pomóc im wrócić na właściwy tor”. Bo żadna kobieta nie powinna walczyć samotnie.Stąd kampania Vizir „Razem uskrzydlamy mamy”, która realnie wspiera samotne matki, m.in. poprzez remont kluczowych pomieszczeń Domu Samotnej Matki prowadzonego przez Stowarzyszenie Twoja Rodzina w Zielonej Górze. Środki z akcji pozwolą odnowić pralnię, kuchnię, jadalnię oraz mieszkania treningowe – te miejsca, które codziennie służą mamom i ich dzieciom. Niby drobiazgi, a w rzeczywistości – fundament godnego życia.
„Ciepły posiłek, możliwość zrobienia prania, miejsce do wspólnego jedzenia – to nie są luksusy, to podstawy, których nie powinno zabraknąć nikomu. Dla kobiet w kryzysie te rzeczy mają wymiar terapeutyczny, odbudowują poczucie godności” – podkreśla Ania Dec.Kiedy wsparcie to nie tylko pieniądzeKampanie takie jak „Razem uskrzydlamy mamy” mają też wymiar edukacyjny. Uczą empatii i uważności – nie tylko w kontekście zakupów, ale też... słów. Bo czasem największą krzywdę robi komentarz: „Trzeba było nie zachodzić”, „Jakoś sobie radzą, nie przesadzaj”.„Zamiast oceniać, spróbujmy zrozumieć. Zamiast mówić: ja bym na twoim miejscu… – zapytajmy: czego potrzebujesz?” – mówi Ania Dec. Takie zmiany zaczynają się od języka i postawy – i każdy z nas może do nich dołożyć swoją cegiełkę.
Nadzieja ma twarz mamy Na pytanie, co daje jej największą nadzieję, Ania odpowiada bez wahania: „Inne kobiety. Solidarność. Te małe gesty, które mają wielką moc”.Bo samotne mamy nie chcą litości. Chcą szacunku. Chcą być zauważone. Chcą wsparcia, które nie zawstydza, tylko pomaga wstać z kolan. „Mam nadzieję, że takich inicjatyw jak ta z marką Vizir będzie więcej. Że coraz więcej ludzi zacznie rozumieć, jak wygląda prawdziwe życie kobiet w kryzysie” – mówi z mocą.Jak możesz pomóc?Między 15 kwietnia a 31 maja 2025 roku wystarczy kupić dowolny produkt Vizir w sklepach Kaufland – kapsułki, płyn czy proszek. Z zakupu każdego produktu marka przekaże Stowarzyszeniu Twoja Rodzina darowiznę w wysokości aż 5 złotych.Dla wielu kobiet samotnie wychowujących dzieci taka pomoc ma znaczenie. Vizir wspólnie z nami chce dodać im skrzydeł – pomóc stworzyć miejsce, które będzie nie tylko tymczasowym schronieniem, ale prawdziwym domem.Sponsorem podcastu jest marka Vizir.
Mon, 12 May 2025 - 44min - 252 - „Wystarczą nam dwa posiłki dziennie". Prozdrowotna i „bez wymówek" lista dr. Tadeusza Oleszczuka | „Jak zdrowie" odc. 1
Dlaczego chorujemy mimo postępu medycyny? Co mają wspólnego fruktoza, nadmiar jedzenia i brak badań z naszym stanem zdrowia? W premierowym odcinku podcastu „Jak zdrowie” Anna Augustyn-Protas rozmawia z dr. Tadeuszem Oleszczukiem – ginekologiem-holistą i autorem książki „Zdrowie bez wymówek”, która ukazała się nakładem Wydawnictwa Zwierciadło. Tematem pierwszej rozmowy są badania, które powinniśmy wykonać, by naprawdę zadbać o siebie.
Czy naprawdę dbasz o swoje zdrowie? Dr Tadeusz Oleszczuk obala mity i pokazuje, jak zacząć mądrze dbać o siebie.
„Profilaktyka w Polsce wciąż kuleje”
Czujemy się dobrze? To po co się badać? Właśnie taki sposób myślenia prowadzi – zdaniem dr. Tadeusza Oleszczuka – do poważnych, często nieodwracalnych problemów zdrowotnych. „Profilaktyka w Polsce wciąż kuleje. Zgłaszamy się do lekarza dopiero wtedy, gdy naprawdę boli. A przecież są badania, które mogą uchronić nas przed chorobami cywilizacyjnymi” – mówi specjalista.
Dr Oleszczuk szczególnie zaleca tzw. onkopakiet – czyli zestaw badań, które pozwalają wykryć we krwi poziom pierwiastków i metali jak selen czy ołów. Ich nadmiar odkłada się w m.in. nerkach, wątrobie i może doprowadzić do wielu chorób, także nowotworowych.
Jedzenie, które nie odżywia
Druga część rozmowy poświęcona jest temu, co kładziemy na talerzu. „93 procent Amerykanów ma objawy zespołu metabolicznego. W Polsce powoli do nich dołączamy” – ostrzega lekarz. Przyczyną jest dieta: wysokoprzetworzona, pełna fruktozy, konserwantów, tanich tłuszczów trans. Dziś nawet pięcioletnie dzieci cierpią na stłuszczenie wątroby – chorobę jeszcze niedawno zarezerwowaną dla alkoholików i ludzi po pięćdziesiątce.
Dlaczego tak się dzieje? „Jemy za często, za dużo i nie to, co trzeba. Organizm nie nadąża z regeneracją. Nadmiar dobrostanu nas po prostu dojeżdża” – mówi bez owijania dr Oleszczuk. Jego zdaniem, zamiast kolejnych diet-cud, potrzebujemy świadomości i zmiany stylu życia. „To nie jedzenie jest wrogiem, tylko jego nadmiar i forma, w jakiej je przyjmujemy”.
„Nadmiar dobrostanu nas dojeżdża"
W podcaście pojawia się również temat postu przerywanego, czyli czasowego ograniczenia jedzenia – na przykład do dwóch posiłków dziennie. To sposób żywienia, który dr Oleszczuk poleca nie tylko ze względu na wagę, ale i zdrowie metaboliczne. „Wystarczą nam dwa posiłki dziennie. Organizm potrzebuje czasu, by strawić, zregenerować się, przełączyć na tryb naprawczy. Nadmiar dobrostanu nas dojeżdża” – tłumaczy.
Zaskakujące? Nie dla tych, którzy spojrzą wstecz: „Ludzie, którzy żyli sto lat, przeżyli też okresy głodu – naturalnego, fizjologicznego. Dziś mamy dostęp do jedzenia 24/7, ale nasz układ pokarmowy nie ewoluował tak szybko” – dodaje ekspert.
„Zdrowie bez wymówek” – książka, która tłumaczy, nie straszy
Rozmowa Anny Augustyn-Protas z dr. Tadeuszem Oleszczukiem jest wprowadzeniem do nowej książki eksperta „Zdrowie bez wymówek”. To nie tylko poradnik, ale i przewodnik po zawiłościach ludzkiego ciała. Zamiast kolejnej listy zakazów, czytelnik dostaje logiczne wyjaśnienia, narzędzia i wskazówki: jak obserwować siebie, co i kiedy badać, jak jeść, jak żyć zdrowiej.
„W zdrowiu nie chodzi o doskonałość, tylko o zrozumienie, co i dlaczego nam szkodzi. I o gotowość, by coś z tym zrobić” – podsumowuje dr Oleszczuk.
Tadeusz Oleszczuk – dr nauk medycznych, specjalista ginekolog-położnik, holista, propagator zdrowego stylu życia, autor i współautor bestsellerowych książek, m.in. z cyklu Czego ginekolog Ci nie powie, znany Polkom i Polakom m.in. z Instagrama i TikToka, w swojej nowej książce „Zdrowie bez wymówek” zbiera wiedzę na temat czynników, które najbardziej szkodzą naszemu zdrowiu. Lekko i ze swadą opisuje pułapki, ale też podpowiada, jak je omijać. I pokazuje, że to nie jest tak trudne, jak wielu z nas się wydaje.
Sponsorem podcastu jest NORSAN - producent olejów i kapsułek z naturalnym i nieskoncentrowanym olejem z ryb i z alg.
Mon, 12 May 2025 - 48min - 251 - „W Polsce biedną osobą w pierwszej kolejności jest kobieta". Czemu wciąż boimy się własnych pieniędzy? | „Pomyśl o sobie i działaj!”, odc. 7
Czy umiemy budować zdrową relację z pieniędzmi? Dlaczego kobietom wciąż trudniej walczyć o podwyżkę, inwestować czy stawiać na siebie? W 7. odcinku podcastu „Pomyśl o sobie i działaj!” rozmawiamy o finansowej niezależności, kulturowych ograniczeniach i o tym, jak odzyskać kontrolę nad swoim życiem dzięki świadomym decyzjom ekonomicznym. W rozmowie udział biorą Dominika Nawrocka – edukatorka finansowa, Magdalena Koćwin – marketing manager Bielenda Group z 18-letnim doświadczeniem w korporacji, oraz dziennikarka Monika Sobień-Górska.
„W Polsce biedną osobą zawsze w pierwszej kolejności jest kobieta, która dorabia do emerytury” – pada w trakcie rozmowy i ten cytat jest jak czerwona lampka ostrzegawcza. Czy naprawdę przez tyle lat nie zmieniło się nic w naszej relacji z pieniędzmi? Czy nadal – choć zarabiamy, prowadzimy firmy, inwestujemy – zaniżamy swoją wartość, bo „nie wypada”, „lepiej nie przesadzić”?
Czy kobiety wciąż boją się pieniędzy?
Dominika Nawrocka, edukatorka finansowa i założycielka fundacji „Kobieta i Pieniądze”, mówi jasno: „Prawdziwe świadectwo dojrzałości dostajemy na emeryturze”. Jeśli wcześniej nie zadbamy o siebie – system nie zrobi tego za nas. A pieniądze? To tylko narzędzie. Problem w tym, że wiele kobiet wciąż nie ma odwagi ich używać.
Monika Sobień-Górska, dziennikarka i autorka książki o byłych żonach miliarderów, zadaje ważne pytanie: Czy lata przemocy ekonomicznej, w której dorastały nasze mamy i babcie, nie odcisnęły piętna na naszym podejściu do pieniędzy? Bo może właśnie dlatego tak wiele kobiet boi się wydawać, inwestować, a czasem – nawet zarabiać.
Kulturowo „kasa” była w rękach mężczyzn. Kobiety miały być skromne, oszczędne, nie zabierać głosu w finansowych rozmowach. Dziś niby wszystko się zmienia – ale wciąż w wielu domach pieniądze są tematem tabu. A jeśli kobieta chce więcej – awansu, podwyżki, swojej firmy – to często słyszy, że jest roszczeniowa albo... egoistyczna.
Umowy są na złe czasy, a własne pieniądze to nie zdrada miłości
Czy kobieta, która dba o swoje finanse, „zakłada, że miłość się skończy”? Takie pytania wciąż padają – i to nie z ust mężczyzn, lecz innych kobiet. Nawrocka odpowiada jasno: „Własne pieniądze to nie zdrada, to bezpieczeństwo. Nie dla miłości, tylko dla siebie.”W rozmowie pojawia się pytanie o to, jak wypracować w sobie zdrowy nawyk finansowego zabezpieczenia – także w kontekście ewentualnego rozwodu. Bo przecież wiele kobiet zostaje po rozstaniu bez środków do życia, bez kontaktów, bez pracy. Nawrocka tłumaczy, że klucz leży w zmianie podejścia: „Do pieniędzy podchodzę holistycznie. To część naszego życia, tak samo ważna jak zdrowie, relacje czy rozwój.”
Kariera, dzieci, życie – jak się w tym wszystkim nie zgubić?
Magdalena Koćwin, marketing manager Bielenda Group związana od 18 lat z firmą Bielenda Group, opowiada, jak udało jej się połączyć życie zawodowe z prywatnym – bez rezygnacji z siebie. „Cały czas mam poczucie, że jestem we właściwym miejscu. Firma się zmienia i pozwala mi iść swoją drogą rozwoju” – mówi. W jej historii nie ma rewolucji, są konsekwencja i uważność. To pokazuje, że nie każda kobieta musi rzucać wszystko i zakładać własną firmę – ważne, żeby działała w zgodzie ze sobą.Z drugiej strony – jak zauważa Nawrocka – wiele kobiet jest „zbyt ostrożnych”, „zbyt leniwych”, by ruszyć z miejsca. Nie w sensie dosłownym, ale mentalnym. „Zapominają dopilnować swoich spraw” – mówi edukatorka. I to właśnie nad tym warto pracować – nad uważnością i poczuciem, że mamy prawo zajmować się sobą, swoimi potrzebami, także finansowymi.
Jak zbudować coś swojego? Odważnie, ale mądrze
W trzeciej części podcastu rozmowa schodzi na tematy przedsiębiorczości. Jak zacząć budować coś własnego? Czy zawsze trzeba rzucać etat? A może można inwestować małymi krokami i sprawdzać, co działa?Sponsorem podcastu jest Bielenda Group.
Thu, 15 May 2025 - 1h 00min - 250 - „Czy będzie dobrze się z nim rozwodzić?". Ewa Woydyłło o końcu miłości
Miłość, która nie kończy się dramatem. Rozstanie, które może być początkiem głębszej relacji. A rozwód – nie jako porażka, lecz sprawdzian dojrzałości i przyjaźni. W 11. odcinku podcastu „Porozmawiajmy o miłości z Ewą Woydyłło” słynna psychoterapeutka opowiada, dlaczego warto pytać nie tylko, czy ktoś nas kocha, ale... czy będzie się z nim dobrze rozchodzić. To rozmowa, która zmienia myślenie o końcu relacji – i o miłości w ogóle.
-Do miłości mamy stosunek entuzjastyczny, a to do przyjaźni niewielu ludzi jest zdolnych – mówi Ewa Woydyłło. To rozmowa o tym, co z miłością dzieje się potem. Gdy opadają emocje, kończy się pożądanie i zaczynają się prawdziwe pytania – o szacunek, bliskość, o to, czy coś po niej zostaje.
Miłość to nie wszystko – i całe szczęście
Woydyłło przekonuje: miłość jest wspaniała, ale nie powinna być fundamentem związku. Bo to, co decyduje o jego trwałości – a później także o jakości rozstania – to przyjaźń. To ona przetrwa dłużej niż zakochanie i pozwala na łagodne rozstanie, zamiast wojny, cichych dni i wzajemnych oskarżeń.
- Koniec miłości nie musi być końcem związku, rodziny czy relacji – zaznacza psychoterapeutka. Ewa Woydyłło uczy, że rozstanie nie musi być smutne, jeśli wcześniej zbudowaliśmy z drugą osobą coś głębszego niż tylko zauroczenie. - Najlepiej, żeby tłem miłości zawsze była przyjaźń, bo jak się skończy pożądanie, to nic nie zostanie – podkreśla. To zaskakujące, jak wiele par traktuje miłość jako jedyny składnik relacji – a potem, gdy ta się wypala, nie wiedzą, co dalej.
Rozwód jako test jakości związkuW tym odcinku usłyszymy też refleksje o tym, co zrobić, gdy słyszymy „mam ciebie dość”. Czy jest jeszcze sens walczyć o związek? A może to moment, by zacząć nowy rozdział – z szacunkiem do siebie i drugiej osoby?
Ewa Woydyłło przytacza słowa swojej mamy: „Najlepiej poznać dobrego kandydata na męża po tym, czy dobrze będzie się z nim rozwodzić”. Ta przewrotna, ale jakże mądra myśl staje się osią rozmowy o kończeniu relacji. Rozwód nie musi być klęską. Może być końcem, który jest początkiem – spokojnego współistnienia, przyjaźni, wspólnego wychowywania dzieci bez wzajemnej nienawiści.
- Znam taki kraj, gdzie mówi się: daję ci milion dolarów, żeby złagodzić koniec związku – opowiada psycholożka. Taka hojność nie musi wyrażać wyłącznie luksusu – ale też dojrzałości i chęci, by nie ranić drugiej osoby. Bo to, jak kończymy miłość, mówi o nas często więcej niż to, jak ją przeżywaliśmy.
Kim jest Ewa Woydyłło?Ewa Woydyłło – psycholożka, terapeutka uzależnień, autorka bestsellerowych książek, felietonistka, mentorka pokoleń. Uczyła się terapii w prestiżowym Hazelden Institute w USA, pracowała w Instytucie Psychiatrii i Neurologii w Warszawie. Przez lata współpracowała z Fundacją im. Stefana Batorego. W swoich publikacjach i wystąpieniach pokazuje, jak z empatią, ale i siłą przechodzić przez życiowe kryzysy. Jej głos to głos mądrości, spokoju i autentycznego kontaktu z emocjami – także tymi trudnymi.
31. maja Ewa Woydyłło wystąpi na konferencji „Wolni od stresu - mam wpływ”, organizowanej przez magazyn Zwierciadło. To wydarzenie dla wszystkich, którzy chcą odnaleźć równowagę w świecie pełnym napięć, lęków i emocjonalnego przebodźcowania. Psycholożka podzieli się swoimi unikalnymi strategiami budowania spokoju wewnętrznego.
Fri, 02 May 2025 - 1h 07min - 248 - „U Konfucjusza znak kryzysu jest taki sam jak szansy". Kiedy związek się psuje? | „Porozmawiajmy o miłości z Ewą Woydyłło”, odc. 10
Gdy w związku zaczyna się psuć, pojawia się pytanie: czy to już koniec, czy może… początek czegoś nowego? W 10. odcinku podcastu „Porozmawiajmy o miłości z Ewą Woydyłło” prowadząca Joanna Olekszyk zagłębia się wraz ze słynną psychoterapeutką temat kryzysów w relacjach. Dlaczego się zdarzają, co nam próbują powiedzieć – i jakich narzędzi warto użyć, zanim powiemy sobie „do widzenia”?
Zaczyna się niewinnie: brak rozmów, uniki, coraz dłuższe milczenie. Potem przychodzą zniecierpliwienie, pretensje i rezygnacja. – Związek się psuje, jeśli ludzie nie uczą się ze sobą rozmawiać – mówi Ewa Woydyłło. Słowa terapeutki trafiają w samo sedno – bo przecież nawet najbardziej obiecujące relacje nie mają szans, jeśli nie opanujemy sztuki komunikacji.
Ale co to znaczy „rozmawiać”? Przecież mówimy do siebie codziennie – zadajemy pytania, wymieniamy informacje, wspólnie ustalamy grafik odbioru dzieci z przedszkola. Jednak prawdziwa rozmowa to coś więcej niż codzienna logistyka. Jak zauważa gościni podcastu, trzeba umieć przetestować – to znaczy sprawdzić, jak nasze słowa zostają odebrane, czy druga strona naprawdę słyszy, co chcemy powiedzieć. Czy rozumiemy się nawzajem – nie tylko na poziomie słów, ale emocji?
Na czym polega dobra rozmowa?
To pytanie powraca jak echo. Psycholożka przypomina, że dobra rozmowa to nie tylko mówienie, ale przede wszystkim słuchanie. Czasem trzeba wyjść poza utarte schematy, poza własne interpretacje i oczekiwania, i zadać sobie podstawowe pytanie: „Czy ja naprawdę chcę usłyszeć i co druga osoba ma mi do powiedzenia?”.
W tym kontekście psychoterapeutka mówi o czymś, co wielu z nas może zaskoczyć: o korzystaniu z zasobów, jakie daje rzeczywistość cywilizacyjna. Mamy dostęp do wiedzy psychologicznej, książek, terapii, podcastów (takich jak ten!), narzędzi komunikacyjnych i warsztatów. Możemy się nauczyć mówić i słuchać – jeśli tylko naprawdę chcemy.
U Konfucjusza znak kryzysu jest taki sam jak szansy
To jedna z najbardziej znanych metafor, ale Woydyłło nadaje jej nowe znaczenie. Bo choć kryzys w związku boli, to może być też momentem… zatrzymania. – Kryzys można potraktować jako szansę na odpoczynek i refleksję – mówi Ewa Woydyłło. Brzmi paradoksalnie? A jednak to właśnie w chwilach załamania najczęściej pojawia się okazja do zrewidowania własnych przekonań i emocji. Możemy zapytać siebie: „Dlaczego jestem w tym miejscu?”, „Co próbuję osiągnąć?”, „Czy jesteśmy jeszcze razem – czy tylko obok siebie?”To właśnie ten moment, kiedy para staje w punkcie zwrotnym – niekoniecznie tragicznym, ale z pewnością wymagającym odwagi i uczciwości wobec siebie nawzajem.
Zobaczmy, jaki jest bilans
Jak podsumować wspólne życie, kiedy miłość nie smakuje już tak samo? Woydyłło podpowiada, że warto spojrzeć na związek jak na bilans emocjonalny: co zostało wniesione, co zabrane, a co można jeszcze odbudować. – Zobaczmy, jaki jest bilans – czy na kontynuację? – mówi z prostotą, która daje do myślenia.
To nie tyle wezwanie do zakończenia, ile zaproszenie do świadomego wyboru. W świecie, w którym często wszystko „musi działać” bez zarzutu, zatrzymanie się i spojrzenie wstecz może być największym aktem dojrzałości.
Odcinek 10. podcastu „Porozmawiajmy o miłości z Ewą Woydyłło” to coś więcej niż kolejna rozmowa o związkach. To głęboka, mądra i empatyczna podróż przez meandry ludzkiej bliskości. Joanna Olekszyk i jej gościni pokazują, że miłość – choć bywa trudna – nie musi się kończyć, gdy pojawiają się kłopoty. Czasem wystarczy inaczej spojrzeć, uważniej słuchać i pozwolić sobie na… testowanie.
Ten odcinek to obowiązkowa pozycja dla każdego, kto choć raz zadał sobie pytanie: „Czy to się jeszcze da uratować?”
Fri, 25 Apr 2025 - 1h 00min - 247 - „To mężczyźni doradzają, że mam mniej jeść i iść na siłownię". Jak Natalia Szymaniec-Szłamas walczy o siebie? | „Pomyśl o sobie i działaj!”, odc. 6
„Akceptuję swoje wady, akceptuję to, że mam zaburzenia odżywiania, że mam rozstępy i trochę tłuszczyku tu i tam. Walczę o siebie, chcę być zdrowa". W najnowszym odcinku podcastu „Pomyśl o sobie i działaj!” Monika Sobień-Górska rozmawia z Natalią Szymaniec-Szłamas – twórczynią internetową i aktywistką, która odważnie opowiada o swojej walce z hejtem i presją wyglądu. Czy kobieta musi być idealna, by czuć się wartościowa?
„To mężczyźni najczęściej mi doradzają, że powinnam mniej żreć i iść na siłownię” – mówi Natalia Szymaniec-Szłamas. W jej głosie nie ma złości. Jest świadomość i siła wynikająca z doświadczenia. Przez lata słyszała od lekarzy, że jest „gruba i leniwa”. Była na dietach po 1300 kcal. Walczyła ze sobą, nieustannie oceniając, karcąc i krytykując każdy centymetr własnego ciała.
Dziś mówi głośno: „Akceptuję swoje wady, akceptuję to, że mam zaburzenia odżywiania, że mam rozstępy i trochę tłuszczyku tu i tam. Walczę o siebie, chcę być zdrowa”.
Ciało pod lupą bliskich. I całego świata
Oceniają nas nie tylko media społecznościowe czy przekaz popkulturowy. Często to nasi najbliżsi – partnerzy, rodzice, znajomi – są źródłem najboleśniejszych komentarzy. „Ten kawałek ciasta to nie za dużo dla ciebie?” – pytanie, które pada w pozornie niewinnej atmosferze, potrafi zatruwać codzienność na długo.
Natalia zauważa: „80% hejtu, który dostaję w sieci, pochodzi od mężczyzn”. Ale dodaje też: „Nie poddam się. Widzę, jak bardzo ludzie fiksują się na punkcie wyglądu i jak bardzo trzeba mówić głośno, że można inaczej”.
Wyłączyć się. Wylogować. Odetchnąć
Jak chronić siebie? Jak sięgać po spokój i budować bezpieczną przestrzeń do życia? Dla Natalii kluczowe okazało się otoczenie – przyjaciele, partnerzy, kobiety z podobnym doświadczeniem. „Obracam się w środowisku, w którym czuję się bezpiecznie” – mówi. Ale równie ważne było „wylogowanie się” z treści, które ją niszczyły. Te idealne ciała, nieskazitelne sylwetki i rady, jak zredukować 5 cm w talii w 7 dni.
Natalia demaskuje też kulturowy mit o skromności jako jedynej właściwej postawie kobiety. „Mamy być skromne. Nie wolno nam powiedzieć, że do czegoś doszłyśmy” – zauważa z przekąsem. Tymczasem jej droga – przez cierpienie, zaburzenia, hejt, aż po samoakceptację – jest prawdziwym świadectwem sukcesu. Bo sukcesem jest odwaga bycia sobą, bez filtrów i udawania.
Jak przestać udawać kogoś innego?
W rozmowie z Moniką Sobień-Górską pojawiają się ważne pytania: jak zdjąć z siebie presję bycia idealną? Jak nie pozwolić, by cudze oceny odebrały nam chęć do działania, życia, radości? Jak walczyć o siebie, gdy świat mówi, że jesteśmy nie takie, jak trzeba?Natalia odpowiada bez patosu: „Małymi krokami. Czasem trzeba wrócić do podstaw. Odpocząć. Przestać siebie katować. Poszukać pomocy. I być dla siebie jak dla najlepszej przyjaciółki”.
To nie jest historia o cudownym uleczeniu ani spektakularnej metamorfozie. To historia o odwadze, która zaczyna się wtedy, gdy najtrudniej jest patrzeć na siebie w lustrze. O budowaniu siebie kawałek po kawałku. I o tym, że szczęśliwa kobieta to nie ta, która spełnia cudze oczekiwania – ale ta, która siebie rozumie i nie musi się już nikomu tłumaczyć.
O gościni
Natalia Szymaniec-Szłamas – aktywistka, edukatorka, twórczyni internetowa. Z wykształcenia filolożka, z pasji – kobieta, która nie boi się mówić o trudnych tematach: hejcie, zaburzeniach odżywiania, presji wyglądu. Jej profile społecznościowe śledzą tysiące osób szukających inspiracji do samoakceptacji i życia w zgodzie ze sobą.
Sponsorem podcastu jest Bielenda Group.
Thu, 24 Apr 2025 - 45min - 246 - „To mężczyźni doradzają, że mam mniej żreć i iść na siłownię". Jak Natalia Szymaniec-Szłamas walczy o siebie? | „Pomyśl o sobie i działaj!”, odc. 6
„Akceptuję swoje wady, akceptuję to, że mam zaburzenia odżywiania, że mam rozstępy i trochę tłuszczyku tu i tam. Walczę o siebie, chcę być zdrowa". W najnowszym odcinku podcastu „Pomyśl o sobie i działaj!” Monika Sobień-Górska rozmawia z Natalią Szymaniec-Szłamas – twórczynią internetową i aktywistką, która odważnie opowiada o swojej walce z hejtem i presją wyglądu. Czy kobieta musi być idealna, by czuć się wartościowa?
„To mężczyźni najczęściej mi doradzają, że powinnam mniej żreć i iść na siłownię” – mówi Natalia Szymaniec-Szłamas. W jej głosie nie ma złości. Jest świadomość i siła wynikająca z doświadczenia. Przez lata słyszała od lekarzy, że jest „gruba i leniwa”. Była na dietach po 1300 kcal. Walczyła ze sobą, nieustannie oceniając, karcąc i krytykując każdy centymetr własnego ciała.
Dziś mówi głośno: „Akceptuję swoje wady, akceptuję to, że mam zaburzenia odżywiania, że mam rozstępy i trochę tłuszczyku tu i tam. Walczę o siebie, chcę być zdrowa”.
Ciało pod lupą bliskich. I całego świata
Oceniają nas nie tylko media społecznościowe czy przekaz popkulturowy. Często to nasi najbliżsi – partnerzy, rodzice, znajomi – są źródłem najboleśniejszych komentarzy. „Ten kawałek ciasta to nie za dużo dla ciebie?” – pytanie, które pada w pozornie niewinnej atmosferze, potrafi zatruwać codzienność na długo.
Natalia zauważa: „80% hejtu, który dostaję w sieci, pochodzi od mężczyzn”. Ale dodaje też: „Nie poddam się. Widzę, jak bardzo ludzie fiksują się na punkcie wyglądu i jak bardzo trzeba mówić głośno, że można inaczej”.
Wyłączyć się. Wylogować. Odetchnąć
Jak chronić siebie? Jak sięgać po spokój i budować bezpieczną przestrzeń do życia? Dla Natalii kluczowe okazało się otoczenie – przyjaciele, partnerzy, kobiety z podobnym doświadczeniem. „Obracam się w środowisku, w którym czuję się bezpiecznie” – mówi. Ale równie ważne było „wylogowanie się” z treści, które ją niszczyły. Te idealne ciała, nieskazitelne sylwetki i rady, jak zredukować 5 cm w talii w 7 dni.
Natalia demaskuje też kulturowy mit o skromności jako jedynej właściwej postawie kobiety. „Mamy być skromne. Nie wolno nam powiedzieć, że do czegoś doszłyśmy” – zauważa z przekąsem. Tymczasem jej droga – przez cierpienie, zaburzenia, hejt, aż po samoakceptację – jest prawdziwym świadectwem sukcesu. Bo sukcesem jest odwaga bycia sobą, bez filtrów i udawania.
Jak przestać udawać kogoś innego?
W rozmowie z Moniką Sobień-Górską pojawiają się ważne pytania: jak zdjąć z siebie presję bycia idealną? Jak nie pozwolić, by cudze oceny odebrały nam chęć do działania, życia, radości? Jak walczyć o siebie, gdy świat mówi, że jesteśmy nie takie, jak trzeba?
Natalia odpowiada bez patosu: „Małymi krokami. Czasem trzeba wrócić do podstaw. Odpocząć. Przestać siebie katować. Poszukać pomocy. I być dla siebie jak dla najlepszej przyjaciółki”.
To nie jest historia o cudownym uleczeniu ani spektakularnej metamorfozie. To historia o odwadze, która zaczyna się wtedy, gdy najtrudniej jest patrzeć na siebie w lustrze. O budowaniu siebie kawałek po kawałku. I o tym, że szczęśliwa kobieta to nie ta, która spełnia cudze oczekiwania – ale ta, która siebie rozumie i nie musi się już nikomu tłumaczyć.
O gościni
Natalia Szymaniec-Szłamas – aktywistka, edukatorka, twórczyni internetowa. Z wykształcenia filolożka, z pasji – kobieta, która nie boi się mówić o trudnych tematach: hejcie, zaburzeniach odżywiania, presji wyglądu. Jej profile społecznościowe śledzą tysiące osób szukających inspiracji do samoakceptacji i życia w zgodzie ze sobą.Sponsorem podcastu jest Bielenda Group – marka wspierająca kobiety w budowaniu zdrowego, autentycznego podejścia do piękna.
Thu, 24 Apr 2025 - 46min - 245 - „Byłam programowana przez mamę do szczęścia". Ewa Woydyłło o tym, co odciąga nas od przeżywania radości | „Bliski kadr”, odc. 11
Czy szczęście można wytrenować jak mięsień? A może to stan ducha, który zależy od naszej decyzji? W podcaście „Bliski kadr” Magdalena Kuszewska rozmawia z Ewą Woydyłło, autorką książki „Szczęścia można się nauczyć” (Wydawnictwo Zwierciadło). Ich spotkanie to nie tylko rozmowa o radości i sensie życia, ale przede wszystkim opowieść o dojrzewaniu do szczęścia – mimo przeciwności, doświadczeń i błędnych przekonań, które nosimy latami.
Czy szczęście można wytrenować jak mięsień? A może to stan ducha, który zależy od naszej decyzji? W podcaście „Bliski kadr” Magdalena Kuszewska rozmawia z Ewą Woydyłło, autorką książki „Szczęścia można się nauczyć” (Wydawnictwo Zwierciadło). Ich spotkanie to nie tylko rozmowa o radości i sensie życia, ale przede wszystkim opowieść o dojrzewaniu do szczęścia – mimo przeciwności, doświadczeń i błędnych przekonań, które nosimy latami.
Czy jak w nowej książce słynnej psycholożki „Szczęścia można się nauczyć” i od czego zależy powodzenie tych „lekcji”? Psycholożka już jako dziecko słyszała, że warto dostrzegać jasną stronę życia. Ale to podejście nie było to w żadnym razie naiwne, tylko stanowiło fundament głębszego spojrzenia na siebie i świat. – Dorastałam w przekonaniu, że jak będziesz interesującą osobą, to się w życiu nie znudzisz sama sobą – dodaje terapeutka.
Magdalena Kuszewska pyta o konkretne mechanizmy psychiczne i społeczne, które determinują nasze podejście do szczęścia. Ewa Woydyłło dzieli się nie tylko osobistymi obserwacjami, ale też mądrością płynącą z pracy z ludźmi – z ich lękami, oczekiwaniami, marzeniami i porażkami.
Dlaczego ogłuchliśmy na szczęście?
Woydyłło zauważa, że współczesny świat odciąga nas od przeżywania prostych radości. – W życiu dana jest niekończący strumień nieszczęść. Ale równie obecny jest strumień dobra – tylko możemy ogłuchnąć na szczęście – mówi ekspertka. Gdy gonimy za kolejnym celem, zapominamy o tym, co już mamy. A przecież szczęście bywa ciche. Skromne. Wymaga zatrzymania.
- Czemu ciągle warunkujemy szczęście i mówimy sobie: będę szczęśliwa, jak schudnę, zmienię pracę, znajdę partnera, zarobię więcej. Tymczasem ten warunek może się nie zrealizować nigdy. I co wtedy? - pyta prowadząca.
Tymczasem drogę do dobrostanu Woydyłło widzi w powrocie do podstaw: prostych czynności, uważności, kontaktu ze sobą. – Czasem pomaga zwrócenie się do rzeczy elementarnych: kubek herbaty, rozmowa, zapach lasu, cisza – mówi. Te małe momenty tworzą mapę wewnętrznego spokoju.
Autorka książki przekonuje, że można nauczyć się rozpoznawania tych chwil i budowania na ich fundamencie życia bardziej osadzonego, spokojniejszego i prawdziwego.
Czy szczęśliwa miłość istnieje? I czy może być stabilnym źródłem radości? – „Szczęśliwa miłość to taka, w której możemy być razem i osobno. Blisko, ale bez presji. Wspólnie, ale bez uzależniania się od siebie” – tłumaczy Woydyłło. Jej podejście łączy psychologiczną świadomość z dużą życiową mądrością. Podkreśla, że żadna relacja nie zapewni szczęścia, jeśli nie zaczniemy od siebie.
Szczęście to nie sukces
Szczęście to nie sukcesKulminacją rozmowy jest refleksja nad samą definicją szczęścia. – Szczęście to jest dobro – mówi Ewa Woydyłło. Dobro w relacjach, w myśleniu, w traktowaniu siebie i innych. Dobro, które jest dostępne tu i teraz, bez konieczności osiągania kolejnych szczebli.
Podcast „Bliski kadr” z Ewą Woydyłło to spotkanie, które nie obiecuje łatwych rozwiązań, ale oferuje coś cenniejszego – przestrzeń do tego, by spojrzeć na własne życie inaczej. Mądrzej. Cieplej. Bez presji. Ale z odwagą.
Ewę Woydyłło będzie można ją spotkać na III edycji konferencji „Wolni od stresu”, które odbędzie się 31 maja w Warszawie. To inspirujące spotkanie skupi się na metodach radzenia sobie ze współczesnym stresem, a słynna psycholożka podzieli się swoimi unikalnymi strategiami budowania spokoju wewnętrznego.
Wed, 23 Apr 2025 - 1h 19min - 244 - „Najwięcej osób trafia na terapię, gdy ma starzejących się rodziców". Jagoda Latkowska o tym, jak nieuchronnie zmieniają się nasze role | „W kontakcie”, odc.3
Czy można na nowo odnaleźć czułość w relacji z rodzicem, kiedy sami jesteśmy już dorosłymi ludźmi? A może to właśnie wtedy otwiera się przed nami szansa na kontakt głębszy, prawdziwszy – taki, którego wcześniej zabrakło? W najnowszym odcinku podcastu „W kontakcie" Edyta Żmuda rozmawia z Jagodą Latkowską, psychoterapeutką, o tym, jak dbać o relację z rodzicami na późnym etapie życia. To rozmowa o tęsknocie, lęku, przebaczeniu i nadziei. Inspiracją do tego spotkania stał się poruszający film „Ostatnia podróż".
– To wielkie szczęście, kiedy masz rodzica w wieku, w którym sama jesteś już rodzicem dorosłych dzieci – mówi Edyta Żmuda, prowadząca podcast. – Szczęście polega na tym, że Ty sama lub sam wciąż jesteś dzieckiem, o które ktoś się troszczy, które wciąż może przytulić się do mamy i taty, tak jak dziecko. Cena tego szczęścia rośnie jednak wraz z upływem czasu.
Te słowa stają się punktem wyjścia do rozmowy o emocjonalnej dynamice więzi między rodzicami a ich dorosłymi dziećmi. Jak zmienia się ta relacja, kiedy starzeje się nie tylko nasz rodzic, ale także my sami dojrzewamy do ról, które niegdyś należały wyłącznie do nich?
Dlaczego dorosłe dzieci oddalają się od rodziców?
Psychoterapeutka Jagoda Latkowska zauważa, że z biegiem lat wiele dorosłych dzieci zaczyna dystansować się od swoich rodziców. Powodów jest wiele: napięcia, zmęczenie, niezrealizowane oczekiwania czy nieprzepracowane żale. Czasem odległość fizyczna bywa łatwiejsza niż konfrontacja z tym, co emocjonalnie trudne.Jednak oddalenie to nie tylko reakcja obronna – bywa też skutkiem lęku. – Lęku, że może być już za późno, że z czymś nie zdążymy – mówi Latkowska. – Że nie zdążymy się pogodzić, nie wypowiemy ważnych słów, nie zapytamy o coś, co od lat w nas dojrzewało.
Co rodzic powinien usłyszeć od dziecka, a dziecko od rodzica?
– Bywa, że starzejący się rodzic bardziej niż kiedykolwiek potrzebuje usłyszeć od swojego dziecka: widzę Cię, jesteś dla mnie ważny, jestem przy Tobie – mówi ekspertka. – A dorosłe dzieci? One też wciąż potrzebują akceptacji. Nawet jeśli trudno im się do tego przyznać.
W rozmowie pojawia się pytanie o możliwość uzdrowienia tej relacji. Czy da się odnaleźć wspólny język? Latkowska podkreśla, że tak – ale wymaga to decyzji, uważności i odwagi. Nie zawsze wszystko uda się naprawić. Czasem wystarczy symboliczny gest, rozmowa, obecność – by zakończyć etap napięcia i wejść w nową fazę relacji.
Czego możemy się nauczyć od starzejących się rodziców?
Dojrzali rodzice mogą być źródłem wielu lekcji. Latkowska wymienia: stoicyzm, odpuszczanie, ugruntowanie w codzienności. – Oni nie tylko „odchodzą” – mówi – oni też zostawiają nam coś cennego. Kontakt z rytuałami, z przyrodą, z domem, który nagle nabiera symbolicznego znaczenia.
Relacja z rodzicem u schyłku jego życia to także forma przygotowania się do naszej własnej przemiany. Możemy obserwować ich, słuchać, towarzyszyć – i jednocześnie czerpać siłę, którą trudno zdobyć gdziekolwiek indziej.
Film „Ostatnia podróż” – inspiracja do rozmowy
Rozmowa Edyty Żmudy z Jagodą Latkowską inspirowana jest poruszającym szwedzkim dokumentem „Ostatnia podróż” (reż. Filip Hammar i Fredrik Wikingsson), który opowiada o niezwykłej więzi pomiędzy filmowcem a jego schorowanym, 80-letnim ojcem. Wzruszający, pełen humoru i życzliwości film pokazuje, jak wiele może znaczyć obecność dorosłego dziecka w życiu starzejącego się rodzica – nawet jeśli nie wszystko da się już naprawić.
To historia o miłości, która nie potrzebuje słów, o pamięci, która zachowuje więcej niż sądzimy, o prostym geście: spakowaniu ojca do starego rodzinnego samochodu i ruszeniu z nim w podróż, która być może nie odmieni jego losu – ale pozwoli mu odzyskać godność, sens i iskrę życia.
Wed, 16 Apr 2025 - 38min - 243 - „Trądzik często zaczyna się, gdy sięgamy po kremy przeciwstarzeniowe". Dermatolożka o błędach przy pielęgnacji skóry dojrzałej | „Ukryte piękno”, odc. 11
Trądzik kojarzy się z okresem dojrzewania – przelotnym etapem, po którym skóra wraca do równowagi. Tymczasem blisko połowa dorosłych kobiet zmaga się z jego objawami także po trzydziestce, czterdziestce, a nawet później. Co więcej – trądzik dorosłych to nie tylko problem dermatologiczny. To również źródło stresu oraz niskiej samooceny. W najnowszym odcinku podcastu „Ukryte piękno”, Magdalena Kuszewska rozmawia z ekspertką w dziedzinie dermatologii, dr n. med. Martą Hasse-Cieślińską, o zjawisku, które dotyka ciała i psychiki – czyli o trądziku dorosłych kobiet.
Co ciekawe, wiele kobiet z trądzikiem dorosłych sięga po kosmetyki… dla nastolatków – często zbyt agresywne, wysuszające i nieadekwatne do potrzeb ich skóry.
Kortyzol winny, ale nie jedyny. Emocje pod skórą
„Kortyzol jest winny” – powtarzamy, gdy zauważamy pogorszenie stanu cery po okresie stresu. Ale – jak zaznacza gościni – to tylko jeden z czynników. Styl życia, nieprzespane noce, źle dobrana dieta, palenie papierosów czy brak aktywności fizycznej tworzą środowisko, w którym stan zapalny rozwija się błyskawicznie.Dr Hasse-Cieślińska przypomina też, że tylko 20% pacjentów z trądzikiem trafia do dermatologa. Reszta próbuje leczyć się „na własną rękę” – często za pomocą diety eliminacyjnej, suplementów, czy niesprawdzonych „domowych metod”. Problem? To podejście może tylko opóźnić skuteczną terapię.
Trądzik i psychika. Blizny, które zostają na długo
„Mimo wyleczenia trądziku, część stanów emocjonalnych – jak lęki społeczne czy neurotyczny stosunek do świata – pozostaje” – podkreśla dermatolożka. Zaburzenia emocjonalne bywają trwałym powikłaniem trądziku, na równi z bliznami potrądzikowymi. Co więcej, wiele kobiet żyje w przekonaniu, że ich problem jest „nienormalny”. Wstydzą się mówić o nim lekarzowi, ukrywają się pod makijażem, a każde spojrzenie w lustro staje się aktem samooceny.W rozmowie pojawiają się także wątki społecznego odbioru cerytrądzikowej – zwłaszcza u kobiet dorosłych. Pytania w stylu: „Masz 35 lat, to przecież nie może być trądzik!” – tylko pogłębiają poczucie wyobcowania i zawstydzenia. Tymczasem trądzik dorosłych to realna, diagnozowalna i coraz częstsza przypadłość, która wymaga nie tylko leczenia, ale i zrozumienia.
Jakie błędy popełniamy w pielęgnacji skóry trądzikowej?
Gościni szczegółowo opowiada, jakie błędy są najczęstsze: zbyt częste mycie twarzy silnymi żelami, nadużywanie peelingów, brak fotoprotekcji, „wysuszanie” zmian zamiast ich leczenia, stosowanie wielu produktów naraz, czy używanie produktów, które nie są apteczne i przebadane. A także – rezygnowanie z pomocy specjalisty i podążanie za poradami z fałszywych autorytetów, które w najlepszym razie nic nie zmienią, a w najgorszym – pogorszą sytuację.W rozmowie usłyszymy też o stylu życia, który szkodzi skórze. Bo w przypadku trądziku – szczególnie u osób dorosłych – dermatologia nie kończy się na receptach. To podejście holistyczne, które uwzględnia stres, sen, sposób odżywiania, równowagę hormonalną, mikrobiom jelitowy, a nawet to, jak często zmieniamy poszewki na poduszkach.
Ekspertka od skóry
Dr n. med. Marta Hasse-Cieślińska to dermatolożka z wieloletnim doświadczeniem klinicznym i badawczym, specjalizująca się m.in. w trądziku dorosłych i problemach skórnych kobiet. Jest cenioną wykładowczynią, autorką publikacji naukowych i eksperckich materiałów dla mediów. W swojej praktyce łączy wiedzę medyczną z uważnością na emocjonalny wymiar dolegliwości skórnych – bo, jak często podkreśla: „skóra jest mapą tego, co przeżywamy w środku”.
O prowadzącej
Magdalena Kuszewska – dziennikarka i redaktorka, która od lat pisze o psychologii, zdrowiu i rozwoju osobistym. W podcaście „Ukryte piękno” rozmawia z ekspertkami, które pomagają odzyskać kontakt ze swoim ciałem i skórą – bez presji perfekcji, za to z uważnością i empatią.
Sponsorem podcastu jest marka Eau Thermale Avene.
Tue, 15 Apr 2025 - 56min - 242 - „To miejsce to wizytówka Warszawy". Nowe kino dla nowej publiczności w Muzeum Sztuki Nowoczesnej | Rzecz gustu odc.1
W erze streamingów i kultury on-demand, kino jako fizyczna przestrzeń może wydawać się anachronizmem. Ale tylko pozornie. Zwłaszcza gdy mówimy o KINOMUZEUM – nowym kinie otwartym w ramach Muzeum Sztuki Nowoczesnej w Warszawie. To właśnie ono i jego rola w miejskim, społecznym i artystycznym krajobrazie stały się punktem wyjścia do rozmowy w premierowym odcinku podcastu Zwierciadło – „Rzecz gustu", który przygląda się kulturze od kulis, z uwagą na jakość, proces i sens.
Gościniami pierwszego odcinka są Joanna Kępczyńska, członkini zarządu E.ON Polska S.A. ds. finansowych, oraz Marta Bartkowska, zastępczyni dyrektorki ds. komunikacji MSN. Ich rozmowa to opowieść o kinie jako miejscu spotkań i doświadczeń, o społecznej odpowiedzialności marek oraz o tym, że ambitna sztuka ma dziś szansę na drugie życie – nawet (a może zwłaszcza) poza algorytmem. Kultura w ruchu. Kino jako przestrzeń wspólna KINOMUZEUM, nowa przestrzeń filmowa przy warszawskim MSN, to odpowiedź na potrzebę alternatywy wobec standardowego repertuaru multipleksów. Widzowie znajdą tu kino artystyczne, krótkometrażowe, nieoczywiste premiery, ale także nagradzane tytuły z największych festiwali. Jak mówi Marta Bartkowska, kuratorka programu: „To kino, które wymaga i daje – czas, uwagę, skupienie. Jest też przestrzenią dialogu.”
Kultura w ruchu. Kino jako przestrzeń wspólna
KINOMUZEUM, nowa przestrzeń filmowa przy warszawskim MSN, to odpowiedź na potrzebę alternatywy wobec standardowego repertuaru multipleksów. Widzowie znajdą tu kino artystyczne, krótkometrażowe, nieoczywiste premiery, ale także nagradzane tytuły z największych festiwali. Jak mówi Marta Bartkowska, kuratorka programu: „To kino, które wymaga i daje – czas, uwagę, skupienie. Jest też przestrzenią dialogu.”
Repertuar jest odważny, często z pogranicza sztuki i filmu, prowadzony przemyślaną linią programową. To miejsce, które nie tyle próbuje podążać za gustami publiczności, co kształtuje wrażliwość i zachęca do intelektualnej aktywności.
Dlaczego E.ON wspiera sztukę?
Joanna Kępczyńska z E.ON Polska tłumaczy, dlaczego marka energetyczna angażuje się w projekty kulturalne: „Wierzymy, że rozwój społeczny nie może odbywać się bez kultury. Nasze wsparcie dla MSN to coś więcej niż partnerstwo – to współodpowiedzialność za to, jakie wartości będą budować miejską tożsamość.”
E.ON nie tylko wspiera działalność kina, ale współtworzy jego strategię jako miejsca otwartego, inkluzywnego i zrównoważonego. Nowa siedziba MSN i kino w jej ramach to przykład, jak infrastruktura kultury może być integralną częścią nowoczesnego miasta.
Kino w przyszłości. Po pandemii i przed rewolucją
Pandemia nauczyła branżę filmową elastyczności. KINOMUZEUM wychodzi naprzeciw tym zmianom, projektując nowe doświadczenia wokół kina: immersyjne projekcje, współprace z festiwalami, wydarzenia na pograniczu filmu, sztuki współczesnej i debaty społecznej.Marta Bartkowska zauważa: „Kino nie może być dziś tylko salą projekcyjną. To przestrzeń doświadczania i rozmowy, ale też eksperymentowania z formą. Zastanawiamy się nad rozszerzoną rzeczywistością, nad formatami, które dopiero się rodzą.”
Sukces liczony jakością, nie tylko frekwencją
KINOMUZEUM w dniu otwarcia odwiedziło 50 tysięcy osób – liczba imponująca nawet dla największych premier. Ale sukces tego miejsca nie liczy się tylko w zasięgach. Jak podkreślają obie rozmówczynie, chodzi o jakość doświadczenia, o możliwość realnego zaangażowania publiczności w kulturę wysoką – bez elitaryzmu, z uwzględnieniem potrzeb miejskich społeczności.Rzecz gustu – nowy cykl o kulturze w formie i treści„Rzecz gustu” to nowy cykl Zwierciadła, który oddaje głos twórcom, mecenasom i wszystkim tym, którzy nie tylko konsumują kulturę, ale też ją współtworzą. Nie chodzi tu o gust jako coś indywidualnego – ale o wspólnotę wartości i wrażliwości.
Sponsorem premierowego odcinka podcastu „Rzecz gustu” jest E.ON Polska wyłączny Partner KINOMUZEUM w Muzeum Sztuki Nowoczesnej.
Mon, 14 Apr 2025 - 54min - 241 - „Są dwa rodzaje miłości". O związku z mężczyzną emocjonalnie niedostępnym | „Porozmawiajmy o miłości z Ewą Woydyłło”, odc. 9
W 9. odcinku podcastu pojawia się pytanie fundamentalne: czy miłość może krzywdzić? Bo choć miłość powinna być wzajemna, wspierająca i niosąca ukojenie, to wiele osób tkwi w związkach, które – choć niekoniecznie toksyczne – są pozbawione emocjonalnej wymiany, intymności i zaangażowania. Wiele kobiet próbuje kochać za dwoje, licząc, że ich oddanie „otworzy” emocjonalnie niedostępnego partnera. Czy to ma szansę się udać? Zapraszamy na 9. odcinek podcastu „Porozmawiajmy o miłości z Ewą Woydyłło”
Tym razem psycholożka i terapeutka uzależnień Ewa Woydyłło podejmuje temat szczególnie delikatny i często przemilczany – relację z mężczyzną emocjonalnie niedostępnym. To rozmowa dla wszystkich, którzy kiedykolwiek kochali „na przekór”, tęsknili w związku, czuli się niewidzialni, choć – teoretycznie – byli razem.
Mit pana Darcy’ego - dlaczego wciąż działa?
Inspiracją do tej rozmowy jest mit kulturowy pana Darcy’ego – cichego, zdystansowanego bohatera romantycznego, który „po prostu tak ma” i którego zadaniem partnerki staje się: odczytać, przełamać, wydobyć z zamknięcia. Ten archetyp działa silnie również we współczesnych relacjach. Wiele kobiet próbuje kochać za dwoje, licząc, że ich oddanie „otworzy” emocjonalnie niedostępnego partnera. Czy to ma szansę się udać?
- Są dwa rodzaje miłości – mówi Ewa Woydyłło. – Dojrzała i niedojrzała. Taka, która leczy, rozwija, daje sens oraz ta, która boli, odbiera spokój i prowadzi donikąd. Dlaczego czasem wybieramy właśnie tę drugą?
Emocjonalna pustka. Czy miłość ma nas wypełniać?
Ewa Woydyłło mówi wprost: „Zapomnieć uczucie egzystencjalnej pustki – po to jest miłość”. Ale co, jeśli nasza relacja – zamiast zapełniać tę przestrzeń – pogłębia ją? Co, jeśli obecność drugiego człowieka nie daje poczucia bliskości, tylko jeszcze mocniej uwydatnia samotność?
W tym odcinku pojawia się pytanie fundamentalne: czy miłość może krzywdzić? Bo choć miłość powinna być wzajemna, wspierająca i niosąca ukojenie, to wiele osób tkwi w związkach, które – choć niekoniecznie toksyczne – są pozbawione emocjonalnej wymiany, intymności i zaangażowania.
Czy jestem w dobrym związku? O iluzjach i cichych rozczarowaniach
Zadajemy sobie często pytanie, czy jestem w dobrym związku? - Ale nie zawsze znamy odpowiedź. Związek może być miły, niekrzywdzący, a jednak… niedobry. Bo na przykład jest strasznie monotonny. Spędziliśmy 11 lat małżeństwa przy serialu, bez jednego prawdziwego dialogu - odpowiada Ewa Woydyłło.
Podcast zachęca do refleksji nad tym, czym dla nas jest bliskość i jakość relacji. Czy związek, który trwa – ale nie żyje – to jeszcze związek, czy już emocjonalna samotność we dwoje?
Związek jako wehikuł. W jaką stronę zmierza Twoja relacja?
Ewa Woydyłło przypomina, że każda relacja ma swój kierunek – jest czymś w rodzaju wehikułu, który powinien nas prowadzić do miejsc pełniejszych, bogatszych, bardziej świadomych. Ale czasem okazuje się, że ten pojazd stoi w miejscu albo wręcz cofa. Wtedy warto zadać sobie kilka ważnych pytań – o siebie, o swoje potrzeby, o wzajemność i o to, co nas tak naprawdę łączy.
Red flagi, których nie warto ignorować
W odcinku padają także konkretne przykłady tzw. red flagów w relacjach z emocjonalnie niedostępnym partnerem. To sygnały, które często bagatelizujemy, tłumaczymy, racjonalizujemy – „on po prostu taki jest”, „nie umie mówić o emocjach”, „potrzebuje czasu”. Ale jak długo można czekać?
Woydyłło tłumaczy, że emocjonalna niedostępność to nie brak romantyzmu czy introwertyzm – to fundamentalny brak zdolności do bycia w prawdziwej bliskości. I że czasem jedyną drogą do ocalenia siebie jest zaakceptowanie tego faktu – zamiast życia w ciągłym niedosycie.
Ewa Woydyłło już wkrótce będzie można spotkać na III edycji konferencji „Wolni od stresu", które odbędzie się 31 maja w Warszawie. To inspirujące spotkanie skupi się na metodach radzenia sobie ze współczesnym stresem, a Ewa Woydyłło podzieli się swoimi unikalnymi strategiami budowania wewnętrznego spokoju.
Fri, 11 Apr 2025 - 1h 03min - 240 - „Zapomniała, jak ma na imię jej pies”. Anna Kopańczyk podaje objawy menopauzy i tzw. piątkę dla mózgu | „Ukryte piękno”, odc. 10
„2/3 kobiet chorujących na Alzheimera to kobiety. I na to ma wpływ menopauza” – mówi Anna Kopańczyk – dietetyczka i autorką książki „Menopauza. Instrukcja obsługi” w podcaście „Ukryte piękno” z Magdaleną Kuszewską. Czego potrzebujemy w tym okresie, żeby zmniejszyć skutki spadku estrogenów i na czym polega tzw. dieta MIND?
W kolejnym odcinku podcastu „Ukryte piękno” Magdalena Kuszewska rozmawia z Anną Kopańczyk – edukatorką, popularyzatorką wiedzy o menopauzie i autorką książki „Menopauza. Instrukcja obsługi” wydanej przez Wydawnictwo Zwierciadło. To ważna i potrzebna rozmowa, która pokazuje, jak bardzo kobiety w Polsce potrzebują merytorycznej, empatycznej i pozbawionej mitów wiedzy o przemianach, jakie zachodzą w ich ciele i psychice na różnych etapach życia.
„1/3 z nas będzie miała osteoporozę”
Jak podkreśla Anna Kopańczyk, menopauza to nie tylko koniec miesiączkowania. To długi proces, który obejmuje kilka lat, a objawy mogą być wielopłaszczyznowe – od fizycznych po emocjonalne. W Polsce hormonalną terapię okołomenopauzalną stosuje zaledwie 4% kobiet, co w zestawieniu z danymi dotyczącymi zdrowia kobiet rodzi poważne pytania.
– 2/3 kobiet chorujących na Alzheimera to kobiety. I na to ma wpływ menopauza – mówi ekspertka. – 1/3 z nas będzie miała osteoporozę. A mimo to lekarz, do którego kobieta zgłasza się z objawami, pyta tylko, czy jeszcze ma miesiączkę.
Co się ze mną dzieje?
- Rozpłakałam się, bo nie było ulubionego jogurtu. Zapomniałam, jak ma na imię mój pies. Lekarz nie wiedział, co mi jest. Mam miesiączkę, ale czuję się fatalnie. Czy to menopauza?” – to jeden z wielu listów, jakie Anna Kopańczyk otrzymuje od czytelniczek. Historie kobiet pokazują, że wiedza o menopauzie wciąż jest szczątkowa, a temat obarczony jest społecznym tabu.Anna Kopańczyk odczarowuje narrację, zgodnie z którą menopauza to wstydliwy kres kobiecości albo przeciwnie – spektakularna transformacja w „boginię mocy”. To po prostu naturalny etap życia, który wymaga zrozumienia, troski i nowych strategii dbania o siebie. – „To jest druga połowa życia. Pauza jest potrzebna. To czas na przeformatowanie sił” – mówi gościni podcastu.
Neuroprotekcja, dieta i mózg kobiety w zmianie
Szczególnie interesujący jest wątek dotyczący wpływu menopauzy na kondycję mózgu. Anna Kopańczyk podkreśla znaczenie odpowiedniego stylu życia, suplementacji i diety, które mogą mieć realny wpływ na jakość życia i profilaktykę chorób neurodegeneracyjnych.
Wskazuje na produkty neuroprotekcyjne, takich jak orzechy, jagody, ryby, i przypomina o „diecie MIND” – odmianie śródziemnomorskiej, wspierającej pracę mózgu. – To jest suma drobnych rzeczy – mówi. – Nie chodzi o rewolucję, ale o zmianę nawyków, które z czasem przynoszą dużą różnicę.
Kolejne statystyki, które powinny niepokoić: 4% kobiet po menopauzie w Polsce umiera na raka piersi, z kolei na choroby serca - aż 53%. Tymczasem uderzenia gorąca, często bagatelizowane, są obciążeniem dla naczyń krwionośnych porównywalnym z nadciśnieniem. Ekspertka zaznacza, że spadek estrogenów to utrata ochrony, jaką kobiece ciało miało przez lata – i warto wiedzieć, jak sobie z tym radzić.
Kim jest Anna Kopańczyk?
Anna Kopańczyk – edukatorka, ekspertka ds. menopauzy, autorka książki „Menopauza. Instrukcja obsługi” (Wydawnictwo Zwierciadło). W swojej pracy koncentruje się na wspieraniu kobiet w dojrzałym wieku poprzez edukację, rozmowy i realną zmianę społecznych przekonań dotyczących kobiecości, zdrowia i starzenia się. Prowadzi konto edukacyjne „Po prostu menopauza”, gdzie w przystępny sposób dzieli się wiedzą medyczną i doświadczeniem kobiet.
Thu, 10 Apr 2025 - 55min - 239 - „Jak się razem pracuje, to się kończy pogardliwe myślenie". Czy wspólna kariera pomaga w miłości? | „Porozmawiajmy o miłości z Ewą Woydyłło”, odc. 8
Czy praca to miejsce, gdzie można spotkać swoją drugą połowę? Jak wpływa na związek wspólnie wykonywany zawód? Czy zawodowe rywalizacje przekładają się na domowe napięcia? W 8. odcinku podcastu „Porozmawiajmy o miłości z Ewą Woydyłło" Joanna Olekszyk razem z terapeutką badają temat związków w pracy – ich blaski, cienie i wyzwania.
Praca to miejsce, gdzie spędzamy większość dnia, poznajemy ludzi, dzielimy się pasjami i wyzwaniami. Nic dziwnego, że w takich okolicznościach rodzi się uczucie. Ale co dzieje się dalej? Czy dzielenie zawodowych obowiązków wzmacnia związek, czy raczej prowokuje konflikty?
Ewa Woydyłło zwraca uwagę, że kluczowe znaczenie ma umiejętność rozmowy – prawdziwego słuchania drugiej osoby i dostrzegania jej potrzeb. Jak podkreśla: „Rozmowa to jest umieć słuchać”. Bez tego nie tylko związki, ale i zawodowe relacje są skazane na niepowodzenie.
Czy praca zmienia nasze spojrzenie na partnera?
Dzieląc codzienność w biurze, widzimy siebie nawzajem w sytuacjach stresu, sukcesów, porażek. To może prowadzić do gęstszych konfliktów, ale także do głębszego zrozumienia partnera.
Co się dzieje, gdy jeden z partnerów odnosi większe sukcesy? Czy związek jest w stanie przetrwać napięcia wynikające z nierówności w karierze? Jak uniknąć zazdrości o pracę i zamiast niej budować wspierającą relację? Odpowiedzi na te pytania poszukujemy razem z Ewą Woydyłło w tej inspirującej rozmowie.
Sytuacja komplikuje się, gdy relacja zawodowa i prywatna zaczynają się przenikać. Czy wspólnie prowadzona firma, praca w jednej organizacji lub nawet w tym samym dziale może prowadzić do konfliktu interesów? Jak odgraniczyć rolę partnera życiowego od współpracownika?
Miłość i praca w podziale na płcie
Trudniej jest, gdy partnerzy wykonują odmienne zawody, żyją w różnych rytmach, mają odmienne oczekiwania wobec pracy i życia prywatnego. Jednak na pewno dzięki temu bardziej siebie wzajemnie doceniają.
Ewa Woydyło zauważa, że dawniej mężczyźni nie zauważali wysiłków kobiet przy domowych obowiązkach, ale zmieniło się to, od kiedy zaczęli też się nimi zajmować: „Jak się razem pracuje, to się kończy pogardliwe myślenie. I to zawsze szło w stronę od mężczyzny do kobiety, a kobiety to jakoś przyjmowały.” Woydyło zwraca uwagę na wciąż obecne nierówności: „To, co kobieta robi w domu, to jest praca. I to najważniejsza praca, bo dla ludzkości”.
Wspólna praca może zmieniać schematy, burzyć stereotypy i prowokować do przewartościowania podziału obowiązków. Czy podział obowiązków domowych wciąż spoczywa na kobietach, nawet gdy oboje partnerzy są aktywni zawodowo? I kto bardziej zmęczony pozbiera ze stołu?
Kim jest Ewa Woydyłło?
Ewa Woydyłło to ceniona psycholożka, terapeutka uzależnień, autorka wielu książek poświęconych zdrowiu psychicznemu i relacjom międzyludzkim. Przez dekady swojej pracy pomagała ludziom w budowaniu zdrowych związków, radzeniu sobie ze stresem i pokonywaniu trudnych emocji. Jest częstym gościem konferencji i wydarzeń poświęconych psychologii i rozwojowi osobistemu.
Już wkrótce będzie można ją spotkać na III edycji konferencji „Wolni od stresu" , które odbędzie się 31 maja w Warszawie. To inspirujące spotkanie skupi się na metodach radzenia sobie ze współczesnym stresem, a Ewa Woydyłło podzieli się swoimi unikalnymi strategiami budowania wewnętrznego spokoju.
Zapraszamy na ten odcinek o miłości i pracy – bez upiększania, bez stereotypów, z głębokim spojrzeniem na relacje między partnerami w codziennym życiu zawodowym i prywatnym.
Fri, 04 Apr 2025 - 1h 09min - 238 - „Dzieci są wymagające". Czy związki bezdzietne z wyboru są szczęśliwsze? | „Porozmawiajmy o miłości z Ewą Woydyłło”, odc. 7
Miłość dwojga ludzi bywa piękna, pełna namiętności, bliskości i wzajemnej fascynacji. Ale co dzieje się z nią, gdy na świecie pojawia się dziecko? Czy rodzicielstwo wzmacnia więź, czy raczej staje się jednym z pierwszych testów dla pary? „Związki z dziećmi są dużo trudniejsze do utrzymania na dobrym poziomie osobistej przyjemności” – mówi psycholożka w rozmowie z Joanną Olekszyk w 7. odcinku podcastu „Porozmawiajmy o miłości z Ewą Woydyłło".
W 7. odcinku podcastu Joanna Olekszyk wraz z Ewą Woydyłło przyglądają się temu, jak rodzicielstwo wpływa na miłość. Czy małżeństwa bezdzietne z wyboru są szczęśliwsze? Jakie pułapki czekają na pary w pierwszych latach po narodzinach dziecka? I co można zrobić, by w tej podróży nie stracić siebie nawzajem? - Kończą się przyjemności, zaczynają się schody - mówi ekspertka. Jak dbać o relację, kiedy codzienność staje się pełna obowiązków i wyzwań?
Zapraszajmy swoje dzieci
Dziecko nie jest przeszkodą w związku – może być jego nową wartością, jeśli świadomie je do relacji „zaprosimy”. Jak to rozumieć? Chodzi o traktowanie dziecka nie jako obowiązku, lecz jako naturalnego uczestnika życia rodzinnego, który daje rodzicom okazję do wzrastania i przeżywania nowych doświadczeń. „Dziecko jest zawsze potencjalnym szczęściem” – przypomina psycholożka.Trzeba mieć dziecko razem, a nie osobno
- Jeden z pierwszych testów dla pary to moment, gdy pojawia się dziecko – zauważa Ewa Woydyłło. I rzeczywiście, wiele relacji przechodzi wówczas głęboką przemianę. Zakochanie i spontaniczność ustępują miejsca nowym rolom: mamy i taty. Nie wszyscy są na to gotowi, a nierówne zaangażowanie w opiekę nad dzieckiem może prowadzić do frustracji i konfliktów. - Najmniej wsparcia okazują przy dzieciach w naszej kulturze tatusiowie, ale na szczęście to się zmienia – mówi psycholożka.
Częstym błędem rodziców jest „podział obowiązków” w taki sposób, że jedno z nich przejmuje całość troski o dziecko, a drugie zostaje w roli obserwatora. Tymczasem, jak podkreśla Woydyłło, „trzeba mieć dziecko razem, a nie osobno”. Wspólna odpowiedzialność, wsparcie i budowanie bliskości to klucz do tego, by nowa sytuacja nie osłabiła więzi między partnerami.
Kiedy miłość zamienia się w rozczarowanie
Bywa jednak, że narodziny dziecka uwypuklają różnice między partnerami, które wcześniej były niewidoczne. „Zakochałam się, ale jak go poznałam, to go w ogóle nie lubię” – to zdanie mogłoby paść z ust wielu osób, które dopiero po urodzeniu dziecka zobaczyły drugą stronę partnera – jego sposób radzenia sobie z obowiązkami, poziom zaangażowania i emocjonalną dostępność. To moment, w którym miłość może przejść próbę, ale też nabrać nowego znaczenia – jeśli oboje podejdą do tej zmiany świadomie.
Czy rodzice mogą być szczęśliwi?
Wokół rodzicielstwa narosło wiele mitów. Jednym z nich jest przekonanie, że dzieci zawsze scalają związek i są źródłem wyłącznie pozytywnych emocji. Tymczasem Woydyłło zauważa, że „związki z dziećmi są dużo trudniejsze do utrzymania na dobrym poziomie osobistej przyjemności”. Oznacza to, że niezbędna jest praca – zarówno nad związkiem, jak i nad sobą. - Jeżeli jesteś w zgodzie ze sobą, doznajesz coś, co nazywamy satysfakcją – podkreśla psycholożka.
Krytyka nie pomaga ani nam, ani dzieciom
Jednym z największych wyzwań rodzicielstwa jest umiejętność komunikacji – zarówno z partnerem, jak i z dzieckiem. „Jak ja nie lubię krytyki, to krytyka dziecka też mu nie pomoże” – przypomina Woydyłło, zwracając uwagę na to, jak ważne jest budowanie pozytywnych wzorców w rodzinie. Wzajemne wsparcie, docenianie siebie nawzajem i unikanie negatywnych komunikatów to podstawa zdrowej relacji.
Czy da się z powodzeniem łączyć rolę rodzica i kochanka? Jak dbać o namiętność, gdy w domu królują pieluchy i nieprzespane noce? Jakie wyzwania czekają na pary w kolejnych latach wspólnego życia z dziećmi? O tym wszystkim posłuchacie w najnowszym odcinku podcastu „Porozmawiajmy o miłości z Ewą Woydyłło".
Fri, 28 Mar 2025 - 58min - 237 - „Niestabilność emocjonalna? To igraszka słowna". Joanna Chmura o tym, jak zadbać o wewnętrzną higienę | „Bliski kadr”, odc. 10
Czy zdarza Ci się w emocjach powiedzieć coś, czego później żałujesz? Dlaczego złość potrafi nami zawładnąć, a brak inteligencji emocjonalnej nie tylko komplikuje relacje, ale też odbija się na naszym dobrostanie? W najnowszym odcinku podcastu „Bliski kadr" Marta Kowalska rozmawia z Joanną Chmurą o tym, jak świadomie zarządzać emocjami, zamiast pozwalać im przejmować kontrolę. Czy można nauczyć się lepiej rozumieć siebie i innych? Jak unikać emocjonalnych pułapek i budować głębsze, bardziej autentyczne relacje?
W 10. odcinku podcastu „Bliski kadr" Marta Kowalska rozmawia z Joanną Chmurą o sztuce rozpoznawania własnych emocji i zarządzania nimi. Czy można nauczyć się lepiej rozumieć siebie i innych? Jak unikać emocjonalnych pułapek i budować głębsze, bardziej autentyczne relacje?
Niestabilne emocjonalnie?
Często słyszymy, że ktoś „ma huśtawki nastrojów” albo „jest emocjonalnie niestabilny”. Ale czy to rzeczywiście oznacza coś negatywnego? „Niestabilność emocjonalna jest wpisana w życie” – podkreśla Joanna Chmura. Emocje są dynamiczne, zmieniają się w zależności od sytuacji i bodźców, których doświadczamy. Problem pojawia się wtedy, gdy nie potrafimy ich rozpoznawać, nazywać i regulować.
Nie trzy emocje, a 87
Nasze życie wewnętrzne jest znacznie bogatsze, niż się wydaje. Choć wielu z nas potrafi wymienić tylko podstawowe emocje – radość, smutek, złość, strach – w rzeczywistości istnieje ich aż 87. Im więcej ich znamy i potrafimy nazwać, tym lepiej radzimy sobie z ich wyrażaniem. Bo przecież zupełnie inaczej brzmi „jestem sfrustrowany” niż „jestem rozczarowany” – a różnica ta może zmienić cały przebieg rozmowy.
Higiena emocji – jak unikać emocjonalnych wybuchów?
„Higienicznie wyrażać emocje” – to jeden z kluczowych tematów tej rozmowy. Oznacza to umiejętność takiego komunikowania swoich uczuć, by nie ranić siebie ani innych. Zamiast rzucać w gniewie „Jesteś głupi”, możemy nauczyć się mówić „Czuję się niezrozumiany”. To subtelna, ale niezwykle ważna różnica, która może całkowicie odmienić sposób, w jaki budujemy relacje.
Złość robi z nas „wariatki”
Złość jest jedną z najbardziej stygmatyzowanych emocji, zwłaszcza u kobiet. „Złość robi z nas wariatki” – mówimy pół żartem, pół serio, ale tak naprawdę to społeczne oczekiwania każą nam ją tłumić. Tymczasem zdrowa ekspresja złości jest nie tylko naturalna, ale i konieczna. Ważne jest jednak, by zamiast niszczyć – budowała. Jak zatem nauczyć się konstruktywnej złości?
O ekspertce
Joanna Chmura to psycholożka, trenerka i ekspertka w dziedzinie inteligencji emocjonalnej i autentyczności. Pracuje z liderami, zespołami i osobami indywidualnymi, pomagając im lepiej rozumieć siebie oraz rozwijać kompetencje emocjonalne. Jest certyfikowaną facylitatorką metody Brené Brown, znanej z badań nad odwagą, wrażliwością i wstydem. Jej misją jest szerzenie wiedzy o emocjach w sposób przystępny i inspirujący, tak by każdy mógł świadomie budować zdrowe relacje – zarówno w życiu prywatnym, jak i zawodowym.
Czy inteligencję emocjonalną można trenować?
Nie rodzimy się z w pełni rozwiniętą inteligencją emocjonalną – to umiejętność, którą można rozwijać przez całe życie. EQ (inteligencja emocjonalna) to nie tylko zdolność do kontrolowania emocji, ale przede wszystkim umiejętność ich rozumienia, akceptowania i komunikowania w sposób, który buduje relacje, a nie je niszczy. Jeśli chcesz lepiej zrozumieć swoje emocje i nauczyć się nimi zarządzać, koniecznie posłuchaj rozmowy Marty Kowalskiej z Joanną Chmurą.
A jeśli chcesz zgłębić temat jeszcze bardziej, sięgnij po pierwszy tom kolekcji „Psychologia – klucze do lepszego życia, który znajdziesz w sprzedaży kioskowej oraz w specjalnej ofercie prenumeraty na stronie: www.psychologia-kolekcja.p
Wed, 26 Mar 2025 - 48min
Podcasts semelhantes a Zwierciadło Podcasty
Codziennik Motywacyjny by MEDITEUSZ codziennik motywacyjny
Raport o stanie świata Dariusza Rosiaka Dariusz Rosiak
Spauzowana - Menopauza bez tajemnic Emilia Pobiedzińska
Podcast Wojenne Historie Historia II wojny światowej
W Stronę Długowieczności Krzysztof Łoniewski i prof. Marek Postuła
WojewódzkiKędzierski Kuba Wojewódzki , Piotr Kędzierski
DŻIN Z KOMIKIEM Łukasz Lotek Lodkowski
PodRóż do męskości Marcin Dybuk rozmawia
Sekielski o nałogach Marek Sekielski
Między Parami - Żywiołowe Związki Marita Woźny
ZŁO - Zbrodnia Łowca Ofiara Marta Kiermasz
O Zmierzchu Marta Niedzwiecka
Więcej Niż Zdrowe Odżywianie | Zdrowy Tryb Życia | Rozwoj osobisty i zawodowy Michał Jaworski - Zdrowe Odżywianie bloger
Psychologia, którą warto znać Mirosław Brejwo
FACETOWO. O mężczyznach. Mortel & Padusiński
Psychologia do kawy Natalia Sadownik
Facet, czyli mężczyzna po 35 Peter Stasiak
Podkast psychologiczny Polityka
Radio Naukowe Radio Naukowe - Karolina Głowacka
Poranna rozmowa w RMF FM RMF FM
Sceny zbrodni RMF FM
Sleep and Relaxation Sounds Sound Therapy
SexPodcast - Radio TOK FM TOK FM - Aleksandra Krasowska, Robert Kowalczyk
Co ćpać po odwyku Żulczyk i Strachota
